Reksio i Pucek. Historia psich figlów - Jan Grabowski - ebook

Reksio i Pucek. Historia psich figlów ebook

Jan Grabowski

0,0
9,90 zł

lub
Opis

Reksio i Pucek to zbiór opowiadań, opowiadających zabawne historie dwóch piesków, Reksia i Pucka. Gospodarz kupuje od starej babiny rasowego jamnika, któremu nadaje imię Reks, a ten bardzo szybko przyprowadza do domu zbłąkanego szczeniaka, który również zostaje przygarnięty przez właściciela. Razem Reksio i Pucek przeżywają wiele zabawnych przygód.

Historia Reksia i Pucka zdobyła serca wielu pokoleń dzieci i rodziców, i chcemy aby nadal bawiła młodych. Dlatego niniejsze wydanie zawiera uwspółcześnienia słów i wyrażeń, których obecnie się już nie używa i mogą stanowić trudność w przyswojeniu tekstu dla młodszego odbiorcy. Zmiany te uczynią lekturę bardziej przystępną i zrozumiałą, tak aby dzieciom czytało się ją dziś równie przyjemnie, jak kiedyś. kiedyś.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 21



Podobne


Przedmowa

Historia Reksia i Pucka to lektura głównie dla młodych, dlatego niniejsze wydanie zawiera uwspółcześnienia słów i wyrażeń, których obecnie się już nie używa i mogą stanowić trudność w przyswojeniu tekstu dla młodszego odbiorcy. Zmiany te uczynią lekturę bardziej przystępną i zrozumiałą, tak aby dzieciom czytało się ją dziś równie przyjemnie, jak kiedyś.

 

Daniel Dudek

I

Widzicie, jak on łajdacko łypie do mnie okiem? Śmieje się ze mnie.

Dlaczego?

Było to tak. Pewnego dnia zjawia się u mnie jakaś babina. Widzę, że ma coś pod chustką.

– Kupi pan jamnika? – powiada do mnie.

– Jamnika? Prawdziwego? – pytam.

– Jak złoto, panie – mówi babina z zachwytem i wyciąga spod chustki szczenię. Łaciate.

Trochę mnie to zastanowiło. Jak żyję, nigdy nie widziałem jamnika w łaty! Ale patrzę, szcze­nię ma nogi w ósemkę, uszy jak łapcie, a jest takie długie, aż dziw, że mu jeszcze jedna para nóg w środku dla podtrzymania brzuszka nie wyrosła.

Łaciaty jamnik przeszedł kilka kroków na pra­wo, cofnął się, usiadł, spojrzał mi w oczy niebie­skimi pacioreczkami. A później ziewnął głęboko, tak od serca. Podreptał ku mnie, dźwignął się na tylne łapy. Wyciągnąłem do niego rękę. Liznął mnie.

– Będzie bardzo przywiązany – powiada babina.

Ale widać świerzbiły go dziąsła, więc mnie ugryzł porządnie w palec, aż syknąłem z bólu.

– Zły. Będzie z niego dobry stróż – gada zno­wu moja babina. – Nie ma, panie, jak jamnik. I dobre to, i złe, a mądre jak człowiek. Zostawić?

– Ee... moja pani – mówię – mam już dość psów. Co tam będę kupował jeszcze jednego.

– Jamnika? Nie kupi pan prawdziwego jamni­ka? – pyta zgorszona babina.

Skrzywiłem się. Kobieta zabrała szybko psa, zaczęła go obracać na wszystkie strony. Podtyka mi pod oczy to nogi, to ogon, to głowę, to majta mi przed oczyma uszami. A dogaduje, a zachwala! Sam król nie może mieć ładniejsze­go psa.

Pyta mnie wreszcie:

– Miał pan prawdziwego jamnika?

– Nie miałem – powiadam wstydliwie.

– To musi pan kupić i koniec. Zostawiam psa. Po pieniądze przyjdę później.

Poszła. Cóż było robić? Wziąłem szczenię, „prawdziwego jamnika”, no i zaniosłem na po­dwórze.

Odtąd miałem o jednego psa więcej.

Po ostatnim psim niemowlęciu został mi ko­szyk. Wyścieliłem go słomą. Włożyłem do kosza nowy nabytek, okryłem, chcę iść. Nie ma mowy! Szczeniak drze się, jak by go kto ze skóry ob­dzierał. Cichnie jednak natychmiast, gdy się zbliżam.

Ha! – myślę sobie. – Rasowy pies. Ma swoje fanaberie. Na to nie ma rady.

Zabrałem więc koszyk. Przeniosłem go z drwalni do kuchni. Postanowiłem, że tak nie­zwykły pies musi mieć niezwykłe imię.

– Trudno nazywać go zwyczajnie Ciapą, Fin– kiem