Paradiso - Marta Podgórnik - ebook

Paradiso ebook

Marta Podgórnik

0,0
10,25 zł

lub
Opis

Paradiso jest metapoetycką książką o próbach ułożenia sobie przestrzeni życiowej i sercowej w kontekście znanych, ogólnodostępnych motywów oraz toposów domu szczęśliwego, rodzinnego i miłości aż po grób. Marta Podgórnik w swojej poezji mierzy się z tradycją literacką unikając banału oraz estetyzującego nadęcia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Marta Podgórnik

Paradiso

Biuro Literackie • Stronie Śląskie 2016

Wielki kanion 24

Marta Podgórnik: Paradiso

Projekt okładki: Maria Antoniak

Korekta: Anna Krzywania

Projekt typograficzny i skład wersji elektronicznej: Mateusz Martyn

Copyright © by Marta Podgórnik

Copyright © by Maria Antoniak, 2000

Copyright © by Biuro Literackie, 2016

Biuro Literackie

ul. Sokolnicza 5/37, 53-676 Wrocław

tel. 71 346 01 42, [email protected]

www.biuroliterackie.pl

isbn 978-83-65358-38-7

Wszelkie powielanie lub wykorzystywanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż jednorazowe pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Spis wierszy

lipiec

podłożona melodia

wiersz dla paoli bracho

reflektarz

debiut w internecie

wiersz dla pauliny martinez

żenujący klasycyzm

stop klatka

łakocie i witaminy

groński cytuje marcjalisa

także dla niej

promocja jaworskiego na stoisku PIW-u

luxemburg i inne wiersze

jak to z nami jest?:

życie z ideami

ulica łużycka

wycieczka na groby

prawa do lewej

ameryka

referat lub artykuł

drobne poprawki

huczne ostatki

produkty uboczne

jeden

szczegółowa mapa

handle with care

jednostki pamięci

dwóch adresatów

przedświąteczna gorączka

spóźnione propozycje

paradiso

przeglądarka

bzdurne wątpliwości

evidence

mały nostradamus

wycieczka pod most

niedzielny obiad

stacja docelowa

niedzielna pustka

marny pożytek

ostatnimi czasy

test ciążowy

faceci i babki

dla T.S.

lipiec

wyratuj mnie z powodzi tandetnych poruszeń

zbyt łatwo wpadających w ucho lejtmotiwem, bo

rzucona z nagła na głęboką wodę

utonę z brzytwą w zębach ciągnąc świat za nogę

(za sobą); usta-usta, gdy wreszcie je zamknę

nie nabiorę w nie wody, tymczasem to lipiec

jakże (okrutnie) piękny, nikt nie myśli nawet

mącić palcem na wodzie kreślonych rozpisek.

pierwsza wypłucze z mola zdradzieckich kochanków

ty przyjdziesz z drugą falą, jak słowa pod wiatr:

jestem mokra z miłości i dopóki kocham

żadnych wierszyo powodzi na południu kraju.

podłożona melodia

deszczowe wtorki które przyjdą po niedzielach

tylko co przyjdzie potem? ten numer jej wyszedł

to jak napad stulecia (przyznajmy: po wódce)

i czemu mam łzy w oczach przecież cię nie tracę

a właściwie zyskuję znacznie więcej więc czemu

ta rozpacz jest tym razem tak mało konkretna

że chce się mówić „przepastna” chociaż się nie mówi

przywykłszy  do mówienia samych tylko bzdur

do stylu a ostatnio nawet do luksusu jeśli już nie

rozkoszy; mówię to każdemu kto zechce posłuchać

lecz mówię bez prawa do liczby mnogiej:

nie prośmy o więcej

bo przecież i tak nie wiemy kogo kochamy naprawdę

i musimy rezygnować ze wszystkich ponieważ

zbyt łatwo to życie które tak ukochaliśmy

mogłoby pokochać się z nami na śmierć

wiersz dla paoli bracho

„wróć do mnie!” „nie mogę, carlos

daniel. ciało kłamie, nie należy do tej,

którą znałeś. wszystko próżno,

próżne nasze wielkie plany. ogród

przebudził się tylko, by umrzeć.

zabieram zabawki by w końcu spróbować

żyć naprawdę. wybacz lub czyń coś

w tym stylu, który mi obmierzł.

to poszło mimo. majątek stu fabryk

nie mógłby dać tej chwili

na mokrym pomoście. tyle zostaje

śmiech na sali – pustej”

reflektarz

moje serce zna milion pieśni niespełnionych żądz

lecz zamiast pieśni chcecie fachowej porady

jak bezbrzeżny smutek bez przyczyny wypchnąć

za burtę swej zmęczonej łodzi

oto więc prosta rada, prosta, gdy wierzyłeś

w coś – teraz uznaj śmiertelność swej wiary

i wierze wypraw pogrzeb z mnóstwem alkoholi

a kiedy się obudzisz smutek musi zniknąć

jeśli nie odnajdź w sobie i zbierz całą miłość

jaką chowasz do ludzi, rzeczy czy też zwierząt

i utocz z tej miłości coś na kształt monety

ilekroć przyjdzie smutek będziesz ją wydawał

jeżeli to za mało jak mnie było mało

oddaj się bez oporu na użytek świata

bo