Opowiastki dla dzieci - M.J. Zaleska - ebook

Opowiastki dla dzieci ebook

M.J. Zaleska

0,0
5,99 zł

lub
Opis

Zbiór czterech baśniowych opowiadań dla dzieci.

Opowiastki mają charakter wychowawczo-dydaktyczny, wpływają na pozytywne cechy charakteru i uczą odróżniać dobro od zła. Bohaterem każdej z nich jest mały chłopczyk lub dziewczynka, co ułatwia dziecku identyfikację z główną postacią. Książeczka zawiera dodatkowo dziewięć kolorowych ilustracji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 31

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



WĘDRÓWKA CELINKI DO ZACZAROWANYCH KRAJÓW

 

 

 

Dzień był mroźny, ale pogoda prześliczna. Słońce świeciło jasno, śnieg przykrył ziemię i drzewa szronem ubielił.

Mama pozwoliła Celince pójść na przechadzkę. Dziewczynka włożyła pelerynkę i ciepłe buciki, włóczkowy kapturek na głowę, a rączki schowała w mufkę.

Bardzo przyjemnie było chodzić po śniegu, bo tak głośno chrupał pod nóżkami. Celinka szła ciągle do przodu, nie oglądając się za siebie. Przeszła ogródek, potem łączkę za ogródkiem i zbliżyła się do lasku, gdzie latem mnóstwo ptasząt świergotało na gałęziach, a w trawie było mnóstwo kwiatów. Ale teraz wszystkie ptaszki odleciały do cieplejszych krajów, a ziółka spały pod śniegiem.

Celinka szła śmiało dalej przez lasek, nucąc piosenkę. Wtem usłyszała za sobą głosik jakiś cieniutki:

— Ku-ku! Ku-ku!

Celinka wiedziała, że zimą nie ma kukułek w lesie, ciekawa więc była bardzo, kto tak do niej woła. Patrzyła w górę, obracała się na wszystkie strony, ale nic dojrzeć nie mogła. A głosik odzywał się raz po raz, to dalej, to bliżej, choć nie mogła rozpoznać, skąd wychodził. W końcu nasza dziewczynka spostrzegła małą główkę, wychylającą się z za grubego pnia, a zabawny mały człowieczek wyskoczył ze swej kryjówki i stanął przed nią.

Celinka poznała od razu, że nie był to mały chłopiec, tylko karzełek, bo dzieci mają odmienny wyraz twarzy; o karłach zaś słyszała nieraz, chociaż nigdy jeszcze żadnego na własne oczy nie widziała. Inna dziewczynka na jej miejscu pewnie by się przestraszyła, ale ona nie była wcale bojaźliwa i ucieszyła się nawet, że będzie miała z kim porozmawiać, więc odezwała się zaraz:

— Jak się masz karzełku, co tu porabiasz? Może pójdziesz ze mną na przechadzkę?

— I owszem — odpowiedział grzecznie karzełek — ja także wyszedłem na przechadzkę, możemy więc iść razem. Ale jak się panienka nazywa?

— Nazywam się Celinka. A ty?

— Ja nazywam się Chochlik.

— A gdzie ty mieszkasz, Chochliku?

Mówiąc to, Celinka przypomniała sobie, że słyszała nieraz od swojej piastunki o karłach, co mieszkają w krajach zaczarowanych, w podziemnych jaskiniach, i strzegą zaklętych skarbów. Dodała też zaraz, nie czekając odpowiedzi karzełka:

— A może ty mieszkasz w prześlicznym zaczarowanym pałacu pod ziemią i pilnujesz drogich kamieni? O, gdybyś mi takie cudne rzeczy pokazał!

— Więc nie chciałabyś mieć na własność tych skarbów, tylko na nie popatrzeć? — zapytał karzełek z uśmiechem figlarnym.

— Ale czy ty naprawdę masz jakieś skarby, mój Chochliku? — zawołała Celinka, składając rączki, bo z wielkiego zdziwienia i radości wyjęła je obie z mufki. Dobrze, że mufka była uwiązana na wstążce u szyi, bo inaczej upadłaby w śnieg.

— Jestem zwierzchnikiem nad różnymi skarbami na ziemi i pod ziemią — mówił karzełek, prostując się z dumą bardzo zabawną i podpierając się w boki obiema rękami. — Mogę tymi skarbami obdarzać grzeczne dzieci, a słyszeliśmy już o tym i w zaczarowanych krajach, że panna Celinka jest bardzo dobra.

— O mój Chochliku! — wolała Celinka uszczęśliwiona — chodźmy prędziutko do zaczarowanych krajów po te śliczne skarby. A czy one są bardzo ciężkie, czy ja będę mogła je podnieść? Bo chciałabym zaraz zabrać swój skarb do domu, pokazać mamie, tatce i braciszkom.

— Oho! Ohoho! — mówił karzełek, kręcąc pociesznie główką.

Celinka nie zważała na to, bo nie wiedziała, co to miało znaczyć. Karzełek poszedł naprzód, a ona podążała za nim. Dziewczynka otwierała oczy i uważnie rozglądała się na wszystkie strony, pytając co chwilę, czy daleko jeszcze do zaczarowanych krajów.

A wtem słoneczko zabłysło jasno pomiędzy drzewami i Celinka aż wykrzyknęła z podziwu i zachwycenia. Na gałązkach drzew niskich i krzaków, nawet i na ziemi, na śniegu, wszędzie błyszczało i migotało. Wszystkie barwy tęczowe mieniły się w oczach dziewczynki, jak gdyby ktoś rozsypał niezmierne mnóstwo brylantów, szmaragdów, rubinów, topazów, ametystów i różnych drogich kamieni.

Celinka widziała właśnie niedawno u jednej pani prześliczne klejnoty: naszyjnik, kolczyki, brosze, bransoletki i pierścionki z takimi pięknymi, kosztownymi kamykami; zaraz też sobie przypomniała, co jej ta pani opowiadała, że rubin jest purpurowy, szmaragd zielony, ametyst fiołkowy, topaz żółty, a brylant biały, przezroczysty jak szkło, ale przy świetle błyska iskrami i różnymi barwami migoce prześlicznie.