Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Nowe wydanie Obrazkowego klucza do Tarota otwiera przed czytelnikami jeszcze głębsze spojrzenie na symbolikę i znaczenie kart. To zaproszenie do świata archetypów, symboli i mistycznych znaczeń, który od ponad wieku fascynuje miłośników Tarota. Arthur Edward Waite, wybitny badacz ezoteryki, mason i członek Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, pozostawił po sobie niezwykłe dzieło, które do dziś inspiruje adeptów tej sztuki.
Dzięki książce, którą oddajemy w Wasze ręce, poznacie unikalne spojrzenie autora na 78 kart Tarota, które niezmiennie stanowią przewodnik po ścieżce samopoznania i rozwoju duchowego. Każda karta skrywa symbole, które Waite analizuje z niezwykłą precyzją, pozwalając czytelnikowi dostrzec ich wielowymiarowość.
Oczywiście żadna opowieść o talii Rider-Waite nie byłaby pełna bez Pameli Colman Smith — artystki, której ilustracje nadały Tarotowi niezwykłą moc i uniwersalność. Jej obrazy, pełne symboliki i ukrytych detali, sprawiły, że Tarot stał się dostępny dla każdego, kto chce rozwijać intuicję i poszukiwać odpowiedzi.
To wydanie łączy klasyczne nauki Waite’a z nowoczesnym, przystępnym formatem, pozwalając lepiej zrozumieć zarówno symbolikę Tarota, jak i historię jednej z najbardziej wpływowych talii na świecie.
Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów Tarota, miłośników ezoteryki i każdego, kto chce odkryć ukryte znaczenia kart poprzez wizję A.E. Waite’a i Pameli Colman Smith.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 143
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Spis treści
Przedmowa
Wprowadzenie
Atuty Wielkielub Arkana Wielkie
Cztery Dwory lub Arkana Małe
Tarot w historii
Tarot i Sekretna Tradycja
Arkana Wielkie i wewnętrzna symbolika
I. Mag
II. Kapłanka
III. Cesarzowa
IV. Cesarz
V. Kapłan
VI. Kochankowie
VII. Rydwan
VIII. Siła
IX. Pustelnik
X. Koło Fortuny
XI. Sprawiedliwość
XII. Wisielec
XIII. Śmierć
XIV. Umiarkowanie
XV. Diabeł
XVI. Wieża
XVII. Gwiazda
XVIII. Księżyc
XIX. Słońce
0. Głupiec
XXI. Świat
Wnioski dotyczące Wielkich Kluczy
Różnica między Arkanami Większymi i Mniejszymi
Arkana Mniejsze inaczej — Cztery Dwory kart Tarota
Arkana Wielkie i ich znaczenie dywinacyjne
Kilka dodatkowych znaczeń Arkan Mniejszych
Powtarzalność kart w rozdawaniu
Sztuka dywinacji za pomocą Tarota
Antyczna celtycka metoda dywinacji
Alternatywna metoda odczytu kart Tarota
Uwagi na temat praktyki dywinacyjnej
Metoda czytania za pomocą trzydziestu pięciu kart
Zwięzła bibliografia najważniejszych prac dotyczących Tarota i jego powiązań
Posłowie
Przedmowa
To raczej konieczność niż upodobanie sprawia, że powinienem rozpocząć od prostego oświadczenia mojej osobistej pozycji — jako osoby, która przez wiele lat życia literackiego, podlegając własnym duchowym i innym ograniczeniom, była reprezentantem wyższych szkół mistycznych. Może się wydawać czymś osobliwym, że dziś zajmuję się tym, co na pierwszy rzut oka przypomina jedynie dobrze znaną metodę wróżbiarską. Opinie pana Smitha, nawet w recenzjach literackich, nie mają w tym kontekście większego znaczenia, chyba że przypadkiem zgadzają się z naszymi własnymi. Niemniej, jeśli mamy uświęcić daną doktrynę, musimy zadbać, by nasze opinie oraz zagadnienia, z których się wywodzą, dotyczyły wyłącznie rzeczy najwyższej wartości. W tym przypadku może się to jednak wydać wątpliwe nie tylko panu Smithowi, którego szanuję w granicach należnej niezależności, lecz również pewnym osobom o większym znaczeniu, zważywszy, że są powiązane z moimi zainteresowaniami. Tym wszystkim — i każdemu z osobna — powiedziałbym, że po tym, jak oświecony Frater Chrystian Różokrzyż obejrzał Chemiczne Zaślubiny w Sekretnym Pałacu Transmutacji, jego opowieść gwałtownie się urwała z sugestią, że nazajutrz spodziewał się zostać dozorcą.
W ten sam sposób, częściej niż mogłoby się wydawać, zdarza się, że ci, którzy ujrzeli Króla Niebios przez najczystsze zasłony sakramentów, później przyjmują najskromniejsze posługi w Domu Bożym. To właśnie poprzez tak proste środki odróżnia się Adeptów i Wielkich Mistrzów w tajnych zakonach od kohorty Neofitów jako servi servorum mysterii(słudzy sług tajemnicy). W podobny sposób spotykamy karty Tarota u najbardziej zewnętrznych bram — pośród szczątków i odłamków tak zwanych sztuk tajemnych, wokół których nikt o zdrowym rozsądku nie powinien żywić najmniejszej iluzji co do ich prawdziwości. A jednak same te karty przynależą do innej rzeczywistości, ponieważ zawierają głęboką symbolikę, interpretowaną nie według intuicyjnych przypuszczeń i pretekstów wróżbiarskich, lecz według Prawa Łaski. Fakt, iż Mądrość Boża jest głupstwem w oczach świata, nie oznacza, że głupota świata w jakikolwiek sposób sprzyja Mądrości Bożej. Dlatego zarówno uczniowie w zwyczajnych klasach, jak i nauczyciele zasiadający na tronach władzy nie będą skłonni łatwo dostrzec ani prawdopodobieństwa, ani tym bardziej możliwości takiego stwierdzenia. Temat ten funkcjonował przez długi czas w rękach kartomantów jako jedno z narzędzi ich pracy. Nie zamierzam przekonywać nikogo spoza mojego kręgu, czy ma to jakiekolwiek znaczenie — to kwestia indywidualna. Jednak z historycznego i interpretacyjnego punktu widzenia nie został potraktowany lepiej. Przepadł w rękach ludzi, którzy ostatecznie okazali pogardę wobec tych, którzy posiadali filozoficzną wizję lub zdolność krytycznej oceny dowodów. Nadszedł czas, by go ocalić i zamierzam podjąć się tego zadania raz na zawsze, by móc wreszcie zamknąć sprawy poboczne, które zbyt długo odciągały mnie od właściwego celu. Podobnie jak poezja jest najpiękniejszym wyrazem rzeczy najpiękniejszych, tak i stanowi najogólniejszą formę ukrycia tego, co najgłębsze w Świątyni — tego, co nigdy nie zostało objawione na zewnątrz za pomocą słów wypowiedzianych. Uzasadnienie zasady milczenia nie mieści się w zakresie niniejszych rozważań, choć gdzie indziej, i to całkiem niedawno, zanotowałem to, co można w tej sprawie wyrazić. Ten krótki traktat podzielony jest na trzy części. Trzeba jasno zaznaczyć, że nie jest to opracowanie mające stanowić wkład w historię kart do gry, o której nic nie wiem i która nie należy do obszaru moich zainteresowań. Rozważanie to poświęcone jest i skierowane ku pewnej szkole okultyzmu, zwłaszcza tej we Francji, która stała się źródłem i centrum całej fantasmagorii narosłej wokół kart Tarota w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat — wszystko to pod pozorem historycznej refleksji. W drugiej części pracy zajmuję się symboliką odnoszącą się do wyższych aspektów Tarota, co jednocześnie stanowi wprowadzenie do kompletnej i skorygowanej talii. Talia ta jest dostępna osobno w postaci kolorowych kart, których czarno-białe wzory dołączono do niniejszego tekstu. Zostały one przygotowane pod moim nadzorem — w zakresie przypisów i znaczeń — przez artystkę o wysokich kwalifikacjach.
Część wróżebną, będącą zwieńczeniem przedstawionej tu tezy, traktuję jako element rzeczywistej historii Tarota. Dlatego też, bazując na wszystkich dostępnych źródłach, stworzyłem spójną harmonię znaczeń przypisywanych poszczególnym kartom. Wskazałem przy tym jedną, dotąd niepublikowaną metodę pracy — wyróżniającą się zarówno prostotą, jak i uniwersalnością. Może ona stanowić alternatywę dla rozbudowanych i często przesadnie skomplikowanych systemów znanych z obszernych podręczników.
Wprowadzenie
Poeci zwykli uważać, że „niewierzący astronom jest szalony”. Z kolei ludzie zupełnie przeciętni głoszą, że to właśnie geniusz jest szalony. Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, które reprezentują niezliczone inne, równie skrajne postawy, suwerenny rozsądek człowieka próbuje pełnić rolę mediatora i czyni to najlepiej, jak potrafi.
Nie sądzę, aby istniała osobna teoria dedukcji okultystycznych, choć trudno zaprzeczyć, że często towarzyszy im pewna przesada. Podjęcie się roli mediatora w tej materii to zadanie zarówno trudne, jak i niewdzięczne. A gdyby nawet taka teoria istniała, byłaby raczej formą empiryzmu niż diagnozą i nie proponowałaby żadnego konkretnego kryterium rozpoznania.
Współczesny okultyzm rzadko przypomina mistyczną zdolność — i tylko wyjątkowo pozostaje w zgodzie zarówno z praktycznymi umiejętnościami niezbędnymi w codziennym życiu, jak i z wiedzą o zasadach rządzących jego własną dziedziną. Wiem, że dla wyznawców wyrafinowanej sztuki grubiaństwa niewiele jest rzeczy bardziej nużących niż krytykowanie twierdzenia wyłącznie dlatego, że okazuje się ono fałszywe, a jego zdobnicza funkcja pozostaje poza ich zasięgiem rozumienia. Wiem również, że po długim obcowaniu z wątpliwą doktryną lub problematycznymi badaniami, odnalezienie czegoś jawnie fałszywego lub skrajnie nielogicznego potrafi w tej dziedzinie działać wręcz pokrzepiająco. Jednak aspekty historii, widziane przez pryzmat okultyzmu, zazwyczaj nie są zdobnicze i mają niewiele pokrzepiających możliwości, aby zagoić rany, jakie zadają logicznemu zrozumieniu.
Potrzeba niemalże Frater Sapiens dominabitur astris w Zakonie Różokrzyża, by wykazać się nieustanną cierpliwością, która nie ginie w obłokach głupoty, gdy analizuje się Tarota zgodnie z wyższym prawem jego symboliki. Prawdziwy Tarot to czysta symbolika. Przemawia wyłącznie jej językiem i nie posługuje się żadnymi innymi znakami. Gdy zyska się głębsze zrozumienie tej symboliki, staje się ona rodzajem alfabetu o nieskończonej liczbie możliwych kombinacji — z których każda niesie odmienne znaczenie. Na najwyższym poziomie Tarot oferuje klucz do Tajemnic w sposób niearbitralny i wciąż nierozszyfrowany. Jednakże na temat Tarota opowiadano błędne symboliczne historie, a we wszystkich dotychczas opublikowanych pracach w tej dziedzinie przedstawiano wypaczoną wersję jego dziejów. Dwóch lub trzech autorów zasugerowało, że — przynajmniej jeśli chodzi o znaczenia symboliczne — jest to nieuniknione, ponieważ niewielu zna je w pełni, a ci nieliczni związani są przysięgą milczenia i nie mogą nadużyć powierzonego im zaufania. Sugestia wydaje się fantastyczna na pierwszy rzut oka, ponieważ propozycja, że określona interpretacja wróżenia z kart — l’art de tirer les cartes — była zarezerwowana jedynie dla Synów Doktryny, jest w pewnym sensie niezgodna z oczekiwaniami. Faktem pozostaje, że istnieje Tajemna Tradycja dotycząca Tarota. Ponieważ zawsze istnieje możliwość, iż pewne tajemnice Arkanów Małych mogą zostać ujawnione, warto zawczasu uprzedzić i wyjaśnić tym, którzy są ciekawi takich spraw, że każde objawienie dotyczyć będzie zaledwie jednej trzeciej ziemi i morza, a także jednej trzeciej gwiazd nieba — w odniesieniu do symboliki. Dzieje się tak z prostego powodu: zarówno podstawy, jak i rozwinięcia tej wiedzy rzadko były zapisywane, dlatego też wiele pozostanie do odkrycia nawet po rzekomym ujawnieniu. Stróże świątyń inicjacyjnych, czuwający nad tego rodzaju tajemnicami, nie mają zatem powodu do niepokoju.
W mojej przedmowie do The Tarot of the Bohemians — dzieła, które raczej przypadkiem zostało niedawno wznowione po długim okresie zapomnienia — powiedziałem to, co wówczas było możliwe do wyrażenia lub wydawało się najbardziej konieczne. Niniejsza praca ma przede wszystkim na celu, jak już zaznaczyłem, przedstawienie skorygowanej talii kart oraz opowiedzenie o niej nieupiększonej prawdy, na ile to możliwe w zewnętrznych kręgach. Jeśli chodzi o sekwencję Wielkich Symboli, ich najwyższe i ostateczne znaczenie tkwi głębiej niż wspólny język obrazu czy hieroglifu. Pojmą to ci, którzy otrzymali cząstkę Tajemnej Tradycji. Znaczenia werbalne przypisane tutaj ważniejszym Arkanom Wielkim mają na celu odrzucenie błędów i fałszerstw dawnych komentarzy, nakierowanie tych, którzy posiadają dar wglądu, na właściwą ścieżkę oraz — w granicach moich możliwości — zapewnienie, by przedstawiona wiedza była zgodna z prawdą. Z kilku powodów uważam za niefortunne, że muszę zgłosić pewne zastrzeżenia, lecz w tej kwestii w grę wchodzi także sprawa honoru. Z jednej strony mamy bowiem nonsensy głoszone przez tych, którzy nie wiedzą nic o Tradycji, a mimo to uznają się za wyznawców czegoś, co sami nazywają nauką i filozofią okultystyczną. Z drugiej — pozę kilku autorów, którzy co prawda otrzymali cząstkę Tradycji, lecz sądzą, że daje im to prawo do rozsiewania złudzeń wśród świata zewnętrznego. W tej sytuacji czuję, że nadszedł moment, by powiedzieć to, co może zostać wypowiedziane — tak, aby wpływ dzisiejszych szarlatanizmów i braku zrozumienia został ograniczony do minimum.
Z biegiem czasu okaże się, że historia kart Tarota jest w dużej mierze oparta na błędnych przekonaniach. Gdy rozwieje się mrzonki i nieuzasadnione spekulacje głoszone z pozorną pewnością, stanie się jasne, że w istocie nic pewnego nie wiadomo o ich pochodzeniu sprzed XIV wieku. Oszustwa i samooszukiwanie związane z rzekomym pochodzeniem Tarota z Egiptu, Indii czy Chin wprowadziły w błąd pierwszych przewodników duchowych. Późniejsi autorzy okultystyczni nie zrobili wiele więcej, jak tylko powielili te same fałszywe twierdzenia — przekazane dalej ludziom wykształconym, lecz nieświadomym złożoności zagadnienia. Tak się składa, że wszyscy dotychczasowi przewodnicy duchowi pracowali w bardzo wąskim zakresie, a ich badania, względnie rzecz biorąc, nie odznaczają się szczególną kreatywnością. Przynajmniej jedna błyskotliwa hipoteza została pominięta: nikt dotąd nie zasugerował, że Tarot mógł służyć jako tajny język symboliczny sekt albigensów, a być może nawet wywodzi się właśnie stamtąd. Z pokorą polecam tę sugestię duchowym spadkobiercom Gabriela Rossettiego i Eugène’a Aroux, panu Haroldowi Bayleyowi — jako kolejne Nowe Światło Odrodzenia — i jako promień w ciemności, który, z pełnym szacunkiem, mógłby okazać się pomocny gorliwemu i drobiazgowemu umysłowi pani Cooper-Oakley. Pomyślcie tylko, ile rzekomych dowodów symboliki znaków wodnych na papierze można by wydobyć z karty Tarota przedstawiającej Hierofanta zwanego też Kapłanem — w powiązaniu z ideą tajnego patriarchatu Albigensów, którą pan Bayley wykorzystał na potrzeby własnych interpretacji. Zatrzymajcie się na chwilę przy karcie Kapłanki ukazującej sam kościół albigensów. A teraz pomyślcie o karcie Wieży trafionej piorunem, jako o symbolu upragnionej zagłady Rzymu papieskiego: miasta na siedmiu wzgórzach, z papieżem i jego władzą doczesną strąconymi z duchowej budowli, rozdzieranej gniewem samego Boga. Możliwości są tak liczne i sugestywne, że niemal mogłyby zwieść nawet jednego z wybranych — tego, który je stworzył. A jednak istnieje coś jeszcze, choć ledwie śmiem to przytoczyć. Gdy nadszedł czas pierwszego formalnego objaśnienia kart Tarota, Court de Gébelin odtworzył niektóre z ich najważniejszych emblematów. Kodeks, którym się posłużył — jeśli można go tak nazwać — wraz z dołączonymi rycinami stały się później punktem odniesienia dla wielu talii Tarota wydawanych w kolejnych latach. Figury te są bardzo prymitywne i jako takie wyraźnie różnią się od kart Etteilli, Tarota Marsylskiego i innych wciąż obecnych we Francji. Nie uważam się za autorytet w tej dziedzinie, jednak fakt, że każda z tzw. Arkan Wielkich mogła służyć jako znak wodny, potwierdzają przytoczone przeze mnie przykłady. W tym jeden szczególny przypadek Asa Pucharów. Nazwałbym ten wizerunek eucharystycznym emblematem przypominającym cyborium, choć nie ma to obecnie większego znaczenia. Istotne jest, że pan Harold Bayley w swojej książce New Light on the Renaissance („Renesans w nowym świetle”) przywołuje sześć analogicznych motywów — znaków wodnych z papieru XVII-wiecznego — które, jak twierdzi, mają albigeńskie pochodzenie i przedstawiają emblematy sakramentalne oraz Święty Graal.
Gdyby tylko usłyszał o Tarocie, gdyby wiedział, że te wróżebne karty — karty fortuny, karty wszystkich wędrownych sztuk — były w owym czasie cenione na południu Francji, sądzę, że jego urocza, choć zbyt fantastyczna hipoteza mogłaby się jeszcze pełniej rozwinąć w atmosferze jego marzycielskich wyobrażeń. Bez wątpienia roztoczyłby przed nami wizję chrześcijańskiego gnostycyzmu, manicheizmu i wszystkiego, co rozumiał przez czystą, pierwotną Ewangelię — przenikającą przez symbolikę owych obrazów.
Nie jest to mój punkt widzenia i mogę jedynie polecić ten temat jego uwadze w późniejszym czasie. Wspominam o nim tutaj, by z nieskrywanym zdumieniem zaprezentować cuda arbitralnych spekulacji na temat historii kart.
Choć forma i liczba kart są zapewne powszechnie znane i ich wymienienie wydaje się zbędne, to jednak, z ostrożności i z innych powodów, pozwalam sobie przedstawić je pokrótce.
Atuty Wielkielub Arkana Wielkie
1. Mag — znany także jako Magik, Kuglarz, Czarownik, Szarlatan czy Minstrel — w pospolitym świecie kojarzony bywa z iluzją i oszustwem. To ujęcie kolportażowe ma się do rzeczywistego znaczenia tej karty tak, jak wróżbiarskie użycie Tarota ma się do jego mistycznej konstrukcji zakorzenionej w tajemnej nauce symboliki. Wielu niezależnych badaczy, kierując się własnymi intuicjami, opracowało autorskie sekwencje znaczeń dla Arkan Wielkich. Choć niektóre z tych interpretacji bywają sugestywne, nie są jednak zgodne z prawdą. Na przykład Éliphas Lévi twierdzi, że Magik symbolizuje Jedność — matkę liczb; inni widzą w nim Boską Jednię, zaś jeden z nowszych francuskich komentatorów uważa, że karta ta, w sensie ogólnym, przedstawia Wolę.
2. Kapłanka, Arcykapłanka bądź Papieżyca Joanna. Wcześni eksperci próbowali nazywać tę kartę Matką albo Żoną Papieża, co jest sprzeczne z jej symboliką. Czasem uważa się, że reprezentuje Boskie Prawo i Gnozę, w takim przypadku Kapłanka pokrywa się z pojęciem Szechiny. Jest Tajemną Tradycją i wyższym znaczeniem ustanowionych Tajemnic.
3. Cesarzowa bywa przedstawiana en face, podczas gdy jej męski odpowiednik, Cesarz, najczęściej ukazywany jest z profilu. Ponieważ niektórzy próbują przypisywać tej różnicy symboliczny sens, należy zaznaczyć, że nie niesie ona ze sobą żadnego głębszego znaczenia. Cesarzowa symbolizuje uniwersalną płodność i, w ogólnym ujęciu, siłę twórczej aktywności.
4. Cesarz — w zamierzeniu towarzysz i małżonek Cesarzowej — bywa czasem przedstawiany jako noszący gwiazdy lub wstążki jakiegoś zakonu rycerskiego obok własnych insygniów władzy. Wspominam o tym, by podkreślić, że talia Tarota stanowi mieszaninę dawnych i nowszych emblematów. Ci, którzy usiłują dowodzić wyłącznie jej starożytnego rodowodu, muszą się zmierzyć z elementami ewidentnie późniejszymi. Nie można bowiem skutecznie dowodzić starożytności danego wzoru tylko dlatego, że zawiera on archaiczny motyw. Z drugiej strony, obecność nowszych szczegółów również nie jest wystarczającym argumentem przeciwko jego wiekowi — może świadczyć jedynie o ingerencji późniejszego rysownika lub niezgrabnego redaktora.
5. Kapłan, zwany również Hierofantem, Ojcem Duchownym, a częściej — po prostu — Papieżem, bywał także określany mianem Opata. Jego żeński odpowiednik, Kapłanka, nosiła czasem tytuł Opatki lub Matki Przełożonej. Nazwy te są jednak czysto arbitralne. Insygnia obu postaci mają charakter papieski, co sugeruje, że Kapłanka symbolizuje Kościół — oblubienicę duchownych, z którą Papież i kapłani łączeni są poprzez rytuał święceń. Sądzę jednak, że w swojej pierwotnej formie karta ta nie przedstawiała rzymskiego papieża.
6. Kochankowie, znani również jako Małżeństwo. Symbol ten przeszedł liczne przeobrażenia — co zresztą nie dziwi, zważywszy na jego tematykę. W wersji XVIII-wiecznej, w której po raz pierwszy trafił do pola widzenia badaczy historii symboli, karta przedstawia życie małżeńskie — ojca i matkę z dzieckiem pomiędzy nimi. Ponad nimi unosi się pogański Kupidyn strzelający z łuku — emblemat, który wydaje się tu nietrafiony, ponieważ Kupidyn symbolizuje miłość początkową, a nie dojrzałe uczucie strzegące owocu swego zjednoczenia. Mówi się, że karta nosiła również tytuł Simulacyum fidei1 — symbol małżeńskiej wierności, w której kontekście tęcza, jako znak przymierza, byłaby symbolem znacznie trafniejszym. Niektórzy dopatrywali się w przedstawionych postaciach alegorii Prawdy, Honoru i Miłości, ale podejrzewam, że to raczej ozdobnik jednego z moralizujących komentatorów. Karta zawiera te aspekty, ale niesie także inne — głębsze.
7. Rydwan. W niektórych zachowanych przedstawieniach jest on ciągnięty przez dwa sfinksy — motyw zgodny z symboliką, choć niekoniecznie odzwierciedlający pierwotną wersję tej karty. Takie wariacje zostały wprowadzone celowo, by wesprzeć określoną hipotezę historyczną. W XVIII wieku do rydwanu zaprzęgano zazwyczaj białe konie. Jeśli chodzi o nazwę tej karty — Rydwan — sugeruje ona coś mniejszego, niż rzeczywiście przedstawia: w istocie to Król w chwili triumfu, symbolizujący zwycięstwo, które staje się źródłem jego majestatu. Nie jest to więc królewskość nadana z urzędu, jak w przypadku Cesarza z czwartej karty, lecz królewskość zdobyta. M. Court de Gébelin interpretował tę kartę jako Triumfującego Ozyrysa — wiosenne słońce zwyciężające zimę. Obecnie wiemy jednak, że zmartwychwstający Ozyrys nie był przedstawiany w tak bezpośredni sposób. W tradycji currus triumphalis2 zaprzęgi bywały także inne niż końskie — pojawiały się na przykład lwy czy lamparty.
8. Siła. To jedna z cnót kardynalnych, do których powrócę w dalszej części tekstu. Zazwyczaj przedstawiana jest jako kobieta zamykająca paszczę lwa. W starszej wersji, przytoczonej przez Court de Gébelina, oczywiście ją otwiera. Pierwsza z tych interpretacji lepiej oddaje sens symboliczny, choć obie ukazują siłę w jej konwencjonalnym rozumieniu i niosą ideę panowania. Przyjmuje się, że postać ta symbolizuje siłę organiczną, moralną i zasadę, z której wywodzi się wszelka siła.
9. Pustelnik — jak się go powszechnie nazywa — zajmuje kolejne miejsce w sekwencji Arkanów. Bywa również określany mianem Kapucyna, a w bardziej filozoficznym języku — Mędrca. Mówi się, że poszukuje Prawdy, która znajduje się dalej na ścieżce kart, oraz Sprawiedliwości, która już go wyprzedziła. A jednak, jak zobaczymy później, karta ta symbolizuje nie tyle poszukiwanie, co osiągnięcie. Utrzymuje się również, że jego latarnia świeci Światłem Nauk Okultyzmu, a trzymana przez niego laska to Różdżka Magiczna. Tego rodzaju interpretacje są w pełni porówny
