Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Można spędzić ze sobą lata, wspólnie wychowywać dzieci i wciąż budować mur utkany z niedopowiedzeń. Zimowy wyjazd do Ustki miał być tylko kolejnym, poprawnym rodzinnym urlopem. Wystarczy jednak jedno spojrzenie znajomych oczu zza kawiarnianej szyby, by pozorna stabilizacja zaczęła pękać. „O tym, co najważniejsze” to historia, w której miłość dojrzewa nie w ciszy świecidełek, ale w szczerych rozmowach i małych, codziennych gestach.
Opowiadanie pierwotnie opublikowane w antologii walentynkowej „Miłość w pakiecie” (2022).
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 30
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
– Tato, to, że ktoś gra w strzelanki, nie znaczy, że wyrośnie na mordercę! Valorant nie wypaczy mi mózgu. Ile razy można tłumaczyć? Jak kapustą o ścianę! – utyskiwała Natasza, zirytowana dyskusją, która każdego dnia wracała jak bumerang i psuła jej ferie. Przerąbane po całości.
– Grochem – poprawiłam.
Dreptaliśmy niemal pustą promenadą, na której końcu majaczyło dwóch staruszków z kijkami do nordic walking. W dali hałasowały tylko spienione fale. Święty spokój.
– Wszystko jedno. W Wigilię zmusiliście mnie do jedzenia kapusty z grochem i smakowała o-hy-dnie. A potem jeszcze te śledzie…
– Śledzie wymiatały, zwłaszcza w pomidorach – wtrąciła Kornelia i z zapałem zaczęła rozwodzić się nad wspaniałością babcinej kuchni.
– Czy ty musisz w kółko gadać o jedzeniu? – zaperzył się Kacper, niezadowolony, że odbiegają od tematu.
Rozkwitła we mnie nadzieja, że rozmowa o tym, do czego służy komputer, zejdzie na dalszy plan. Nie chciałam kłócić się z mężem i w starciach z dziećmi twardo stawałam po jego stronie, choć należało mu szepnąć na boku, by trochę odpuścił. Dwunastoletnia Natasza uczyła się nieźle, jak na swój wiek pyskowała z umiarem i nie przejawiała psychopatycznych skłonności. Zamiast pindrzyć się przed lustrem i żądać kolejnych ciuchów, klepała w klawiaturę przy typowo chłopięcych grach, ale to żaden powód do niepokoju. Nie ma jednego schematu na dojrzewanie, a różnorodność to nieodzowna cecha ludzkości, gwarantująca jej stały rozwój. Nadmierny apetyt rok młodszej Kornelii oraz jej zapędy kulinarne także nie powinny spędzać nikomu snu z powiek. Wszystko, co upichciła i pochłonęła, bez trudu spalała na basenie, trenując przed udziałem w coraz poważniejszych zawodach pływackich.
Kacper kochał dziewczynki, poświęcał im każdą wolną chwilę i nieco przesadzał z nadopiekuńczością. Oczekiwał, by rosły pod jego dyktando i przyjmowały każdą radę za dobrą monetę. Tymczasem to, co działało w przedszkolu, u nastolatek zaczynało zgrzytać. Pozostawały dwie ścieżki: wrzucić na luz lub wkroczyć na zgubną drogę tyranii, która musiałaby się skończyć spektakularną katastrofą.
Nagle od strony morza zerwał się zimny wiatr, smagnął nas w twarze, a z pociemniałego nieba sypnęło gęstym białym puchem. Ojciec narzucił córkom kaptury na czapki. Ja postawiłam kołnierz, a dłonie schowałam w rękawach kurtki. Nie cierpię rękawiczek, noszę je wyłącznie w sytuacjach ekstremalnych, czyli przy mrozie poniżej piętnastu stopni oraz na stoku.
W tym roku spędzaliśmy ferie w Ustce, bo Kacper złamał w listopadzie nogę i jeszcze nie nadawał się do narciarskich wyczynów. Samych by nas nie puścił nawet na oślą łączkę w obawie, że nie upilnuję jego skarbów i zgubią się, skoszą w pędzie pół lasu, spadną w przepaść, zostaną porwane albo co najmniej nabawią się kataru. Niby widział we mnie świetną matkę, ale był nadopiekuńczy i chyba nie do końca mi ufał. Czasem kłuło mnie to między żebrami, szczególnie że nie układało się między nami zbyt sielsko. Wiało dystansem i brakowało czegoś, co powinno stanowić codzienność młodego, jak by nie patrzeć, małżeństwa. Skończyliśmy ledwo po trzydzieści trzy lata. To nie starość, nie czas, by zagrzebywać się każde w swoim fotelu i spędzać noce pod osobnymi kołdrami. Ech, szkoda gadać.
Minęliśmy latarnię morską i po lekkim wahaniu skręciliśmy w lewo. Szliśmy wzdłuż kanału portowego pełnego odrapanych kryp, śnieg zacinał ostrymi lodowatymi igiełkami, a mroźne powiewy poklepywały nas w plecy, zmuszając do przyspieszenia kroku.
JUŻ CZAS…
Dorota Śliwa
Z głupotą się nie walczy, lecz się ją omija – chyba że dotyczy to szkolnego dręczyciela twojej córki. Justyna stawia się w szkole gotowa na wojnę, ale ojciec chłopca, Piotr, całkowicie wybija ją z bojowego rytmu. Niewinne wyjście na kawę szybko przeradza się w coś więcej.
Czy powiedzieć dziecku prawdę, przyznać się i przestać udawać, że „nic się nie zmieniło”. W przededniu walentynek napięcie rośnie, a domowa cisza staje się głośniejsza niż kłótnia. „Już czas” to opowieść o tym, że nowe uczucie nie musi wymazywać starego – czasem po prostu pomaga oddychać.
ZAMIANA
Katarzyna Grabowska
Dwie siostry bliźniaczki: jedna błyszczy w blasku fleszy, druga chowa się w laboratorium. Gdy skromna Anita zgadza się na szaloną maskaradę, nie przypuszcza, że udawanie modelki będzie najmniejszym z jej problemów. Na charytatywnej kolacji spotyka mężczyznę, który bezbłędnie wyłapuje każdy fałszywy ruch – i zadaje pytania, od których trudno uciec. W świecie, gdzie wszystko jest pozorem, prawda potrafi być najbardziej ryzykowna. Czy kłamstwo może stać się początkiem czegoś prawdziwego?
