Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Na zegarze wpół do bajki to książka dla dzieci i całej rodziny. Idealna do wspólnego czytania.
Małgosia to sympatyczna siedmiolatka, która mieszka wraz z zapracowanymi rodzicami i młodszym bratem Jasiem na nowoczesnym osiedlu. Zwykłe wydarzenia, jak wizyta z mamą u fryzjera, budowanie z bratem fortecy, czy podlewanie osiedlowej begonii, dają początek fantastycznym przygodom.
Stary, od dawna nienakręcany zegar wybija godzinę szóstą, na parapecie za szkolnym oknem pojawia się wiewiórka, za to rodzice gdzieś się podziali. Co to wszystko ma znaczyć? Ano właśnie to, że zaczyna się bajka.
Nietuzinkowa, pełna metafor opowieść o rodzicach, dzieciach i poszukiwaniu drogi do domu, w której codzienne życie przeplata się z baśniowymi motywami. Ciepła, wciągająca, prawdziwie magiczna.
Książka dla dzieci 6+
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 55
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tekst: Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Projekt graficzny i skład: Piotr Cudak
Projekt okładki: Agnieszka Pradelok
Korekta: Katarzyna Tomaszewska
Text © Małgorzata Cudak, 2025
Illustrations © NaStronieBajki, 2025
Wydanie 1
ISBN 978-83-67649-35-3
Wydawca: NaStronieBajki
www.nastroniebajki.pl
www.sklep-nastroniebajki.pl
3
1
Gdzie mieszkają Pomysły
Mama zabrała mnie do fryzjera. Lubię to miejsce, bo pachnie watą cukrową, chociaż mama mówi, że to lakier do włosów. Zawsze sia-dam sobie w wygodnym fotelu pod ścianą i prze-glądam kolorowe magazyny z dziwnymi fryzurami albo robię miny do wielkiego na całą ścianę lustra. Pani Mariola uśmiecha się do mnie i częstuje owo-cowymi landrynkami. Brzęczy radio i suszarki do włosów, a pan fryzjer Jerzy opowiada o ostatnim konkursie fryzjerskim w Paryżu i obcina mamie
4
włosy. Odcięte kosmyki spadają na podłogę. Ich to mi trochę szkoda. Dopiero co tańczyły sobie z wia-trem, a tu przychodzi pani Mariola ze zmiotką, zgarnia je na szufelkę i wyrzuca do kosza.
Najgorsze jest to, że dzisiaj to ja znalazłam się na fotelu przed dużym lustrem, a mama zaczęła coś tłumaczyć panu Jerzemu. Od razu mi się to nie spodobało.
Pan Jerzy podszedł do mnie i uśmiechnął się najpiękniejszym paryskim uśmiechem, a potem rozległo się CIACH i na podłogę spadł jasny kosmyk, mój własny! Usta same wygięły mi się w podkówkę. Widząc to, pani Mariola zaraz przy-niosła całą tackę owocowych landrynek, a pan Jerzy zerknął zaniepokojony na mamę, zanim nie-pewnie odciął kolejny pukiel. No i wtedy łzy pocie-kły mi ciurkiem po obu policzkach. Nie wiem, jak to się stało, bo dopiero co gromadziły się w kulce w gardle i myślałam, że uda mi się je przełknąć.
6
Mama uśmiechnęła się przepraszająco i zabrała mnie szybko z fryzjerskiego fotela, a potem obie wystrzeliłyśmy z salonu jak z procy, prosto na ulicę.
– Myślałam, że się ucieszysz. Przecież tak lubisz chodzić do fryzjera – powiedziała, rozkładając bez-radnie ręce.
– Bo lubię – odpowiedziałam cichutko – ale na landrynki.
– Czyli nie chcesz nowej fryzury? – upewniała się mama, a ja pokręciłam stanowczo głową.
– Chcę mieć długie włosy. Do pasa – dodałam pośpiesznie, żeby wszystko było jasne, a mamę to chyba rozbawiło.
– A po co ci aż do pasa? Wiesz, ile to kłopo-tów? Ile szczotkowania, kołtunów, połamanych grzebieni… – zaczęła wyliczać. – Krótkie włosy są o wiele bardziej praktyczne. Daj, schowajmy to jakoś.
Zaplotła z podciętych kosmyków mały warko-
czyk i zawiązała gumką, którą znalazła w kieszeni.
Kochana mama. Chciała dobrze…
Ale ja uważam, że długie włosy są właśnie bar-dzo praktyczne, bo można je uczesać, w co się tylko chce. No i mama nie wie najważniejszej rze-czy. Że we włosach mieszkają Pomysły. Wszystkie te, które nie chcą zmieścić się w głowie. A ja po-trzebuję na nie bardzo dużo miejsca.
