Lützen-Budziszyn 1813 - Szymon Jagodziński - ebook

Lützen-Budziszyn 1813 ebook

Szymon Jagodziński

0,0
35,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Po ciężkiej klęsce w Rosji w 1812 roku cesarz Francuzów Napoleon I powrócił do ojczyzny, aby odbudować Wielką Armię. Tymczasem do antynapoleońskiej koalicji przystąpiły Szwecja i Prusy, wygasł sojusz austriacko-francuski, chwiało się też poparcie dla Francji w państwach niemieckich zrzeszonych w Związku Reńskim. Napoleon postanowił rzucić rękawicę Prusakom i Rosjanom w Niemczech, nad Łabą i Soławą. Po koniec kwietnia 1813 roku skoncentrował siły w Turyngii i ruszył do Saksonii. Do pierwszego starcia ze sprzymierzonymi doszło 2 maja pod Lützen, na południowy zachód od Lipska. Zakończyło się ono taktycznym sukcesem Napoleona, gdyż Rosjanie i Prusacy wycofali się z pola walki. Do kolejnej dużej bitwy doszło 20–21 maja pod Budziszynem. Napoleon jeszcze raz zwyciężył, choć znowu nie zdołał rozbić wrogich armii i poniósł duże straty. Kampanię wiosenną 1813 roku zakończył rozejm zawarty 4 czerwca, który cesarz Francuzów uznał potem za poważny błąd polityczny i militarny.

O tych wydarzeniach pisze Szymon Jagodziński, specjalista od dziejów wojskowych epoki napoleońskiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 419

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redak­tor pro­wa­dzący: Bogu­sław Kubisz Redak­tor: Miłosz Nie­wie­ro­wicz Korekta: Bogu­sława Jędra­sik Ilu­stra­cja na okładce: Marek Szyszko Pro­jekt okładki: Agnieszka Matu­siak Redak­tor tech­niczny: Agnieszka Matu­siak Mapy: Dariusz Wie­czo­rek

Copy­ri­ght © by Dres­sler Dublin Sp. z o.o., Oża­rów Mazo­wiecki 2026 Copy­ri­ght © Szy­mon Jago­dziń­ski, 2026

Wydaw­nic­two Bel­lona ul. Han­kie­wi­cza 2, 02-103 War­szawa tel. +48 22 457 04 02 www.bel­lona.pl www.face­book.com/Wydaw­nic­two.Bel­lona

Księ­gar­nie inter­ne­towe: www.swiatk­siazki.pl www.ksiazki.pl

Dys­try­bu­cja Dres­sler Dublin sp. z o.o. ul. Poznań­ska 91, 05-850 Oża­rów Mazo­wiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-11-19026-9

Wer­sję elek­tro­niczną w sys­te­mie Zecer przy­go­to­wała Róża Rozaxa

Cytat

Samo zwy­cię­stwo nic nie zna­czy, trzeba umieć je wyko­rzy­stać.

Napo­leon

Rozdział I. Sytuacja polityczna Napoleona u progu kampanii wiosennej 1813 roku

15 kwiet­nia o godz. 4 rano cesarz opu­ścił swój pałac w Saint-Cloud i wyje­chał do Mogun­cji. Do mia­sta przy­był 17 kwiet­nia o godz. 2 w nocy. Jego szef sztabu marsz. Louis Ber­thier cze­kał już tam na niego od 48 godzin. Tym samym Napo­leon dołą­czył do swo­jej Wiel­kiej Armii. Stało się to jed­nak nieco wcze­śniej, niż pla­no­wał – w liście do marsz. Michela Neya z 13 marca zapo­wia­dał swój powrót na front nie­miecki dopiero w maju1. Zmiana pla­nów została wymu­szona pogar­sza­jącą się sytu­acją poli­tyczną.

Fran­cja ni­gdy nie była tak nie­spo­kojna jak po klę­sce w Rosji. W kraju odby­wał się masowy pobór mło­dych rekru­tów, któ­rzy mieli zastą­pić tysiące tych, któ­rzy pozo­stali w śnie­gach pań­stwa Roma­no­wów. Nara­stał kry­zys gospo­dar­czy. Naród fran­cu­ski zdo­był się na gigan­tyczny wysi­łek w przeded­niu kam­pa­nii rosyj­skiej 1812 roku, gdyż sądzono, iż wojna przy­nie­sie upra­gniony pokój. Nawet pro­pa­ganda rzą­dowa nie popra­wiała nastro­jów2. Istotne było rów­nież nara­sta­jące zmę­cze­nie Fran­cji cią­głą wojną, trwa­jącą już od 20 lat. Zmie­nił się także cha­rak­ter tych kon­flik­tów. W 1792 roku Fran­cja bro­niła się przed koali­cją feu­dal­nych wład­ców Europy. W 1813 roku przy­szło jej się zmie­rzyć dodat­kowo z koali­cją zbun­to­wa­nych naro­dów – przy­kła­dem choćby Niemcy i Hisz­pa­nie. Ci pierwsi nazwali ją „wojną o nie­pod­le­głość” (Befre­iung­skriege). Dla przy­wód­ców obozu anty­na­po­le­oń­skiego nad­cią­ga­jąca kam­pa­nia była wielką nie­wia­domą. Bali się Napo­le­ona. Wcze­śniej sami słu­żyli pod jego sztan­da­rami – nawet jeśli z przy­musu. Teraz nie ufali sobie nawza­jem. Oba­wiali się zaan­ga­żo­wać wszyst­kie swoje siły, aby w razie klę­ski na polu bitwy nie zostać samemu w obli­czu geniu­szu cesa­rza Fran­cu­zów3.

Pro­blem stwa­rzał rów­nież papież Pius VII, ducho­wień­stwo było bowiem źró­dłem anty­rzą­do­wej agi­ta­cji. Wymu­szony kon­kor­dat z 25 stycz­nia 1813 roku został odwo­łany pod naci­skiem kar­dy­na­łów już 24 marca. Nie­udany zamach stanu gen. bryg. Claude’a de Maleta z 23 paź­dzier­nika 1812 roku obna­żył sła­bość rzą­dów cesar­skich. Stąd koniecz­ność pil­nego powrotu Napo­le­ona do Fran­cji w celu uspo­ko­je­nia sytu­acji wewnętrz­nej. Nie­stety cesar­ski pasierb i dowódca wojsk fran­cu­skich w Niem­czech książę Euge­niusz de Beau­har­nais nie był w sta­nie zaże­gnać kry­zysu na fron­cie. W efek­cie linia Łaby została prze­ła­mana.

Na Pół­wy­spie Pire­nej­skim sytu­acja też nie napa­wała opty­mi­zmem. Rosła prze­waga wojsk angiel­sko-hisz­pań­sko-por­tu­gal­skich. Ich siły prze­kra­czały już 140 tys. żoł­nie­rzy (w tym 50 tys. Hisz­pa­nów) wspie­ra­nych przez tysiące hisz­pań­skich gueril­las4. Co prawda Fran­cja utrzy­my­wała w Hisz­pa­nii ok. 200 tys. żoł­nie­rzy, byli oni jed­nak roz­siani po róż­nych zakąt­kach kraju. W pół­noc­nej czę­ści pół­wy­spu sta­cjo­no­wała zale­d­wie 100-tysięczna armia cesar­ska5 marsz. Nico­lasa Soulta (for­mal­nie króla Józefa Bona­par­tego), któ­rego już 3 stycz­nia 1813 roku Napo­leon odwo­łał do kraju6. Wraz z nim wyje­chała część wojsk potrzeb­nych do odbu­do­wa­nia Wiel­kiej Armii – co naj­mniej 20 tys. wete­ra­nów. Poja­wił się nawet pomysł cał­ko­wi­tego wyco­fa­nia wojsk fran­cu­skich z Pół­wy­spu i usta­bi­li­zo­wa­nia linii frontu na Pire­ne­jach7. Cesarz szybko zre­zy­gno­wał jed­nak z tego pomy­słu: odwrót byłby oznaką jego sła­bo­ści, w dodatku mógłby zachę­cić koali­cję do wcze­śniej­szej ofen­sywy na fron­cie wschod­nim (nie­miec­kim).

Nie­po­kój budziła także postawa króla Neapolu Joachima Murata. Podej­rze­wano go o tajne kon­takty z rzą­dem angiel­skim oraz pota­jemne nego­cja­cje z mini­strem spraw zagra­nicz­nych Austrii Kle­men­sem von Met­ter­ni­chem. Celem tych roz­mów miało być prze­cią­gnię­cie napo­le­oń­skiego mar­szałka na stronę Wied­nia (z zacho­wa­niem neu­tral­no­ści w kon­flik­cie z Fran­cją) w zamian za gwa­ran­cje Habs­bur­gów doty­czące wła­dzy Murata nad Neapo­lem. Nie­wy­klu­czone, że to dla­tego cesar­ski szwa­gier odmó­wił powrotu do Wiel­kiej Armii. Nie zgo­dził się także na wysła­nie dodat­ko­wych kon­tyn­gen­tów woj­sko­wych dla swo­jego władcy8, cho­ciaż neapo­li­tań­ska armia osią­gnęła wtedy liczeb­ność 40 tys. żoł­nie­rzy, a dekre­tem z 8 kwiet­nia powo­łano do woj­ska kolej­nych 10 tys. rekru­tów9. Murat wie­dział o pro­ble­mach cesar­stwa i czuł, że upa­da­jący Napo­leon pocią­gnie w prze­paść także jego. Dla­tego był gotów na wszystko, aby rato­wać swoje pano­wa­nie w Ita­lii. Po nego­cja­cjach z Angli­kami 22 kwiet­nia zade­kla­ro­wał, że w zamian za uzna­nie jego wła­dzy kró­lew­skiej w Neapolu jest gotów zaan­ga­żo­wać swo­ich 40 tys. żoł­nie­rzy po stro­nie koali­cji10. To była zdrada, a dla Napo­le­ona – podwójna strata. Musiał zastą­pić woj­ska z połu­dnio­wej Ita­lii oddzia­łami pozy­ska­nymi od innych sojusz­ni­ków, a jed­no­cze­śnie musiał pozo­sta­wić w pół­noc­nej czę­ści Pół­wy­spu Ape­niń­skiego nie­małe siły, aby uchro­nić Kró­le­stwo Włoch przed poten­cjal­nym ata­kiem króla Neapolu. Na mocy dekretu z 4 kwiet­nia 1813 roku zamie­rzano stwo­rzyć osobny kor­pus rezer­wowy w Wero­nie, który eta­towo miał liczyć pra­wie 56 tys. żoł­nie­rzy. Dwie trze­cie tych wojsk miało pocho­dzić z Pie­montu, Neapolu i Kró­le­stwa Włoch11. Na jego czele miał sta­nąć odwo­łany póź­niej (po bitwie pod Lützen) z Nie­miec do Medio­lanu książę Euge­niusz de Beau­har­nais.

Nie­sta­bil­nie było także na wschód od bariery Renu. Dla Napo­le­ona kon­trola nad 32. Okrę­giem Woj­sko­wym, czyli pół­noc­nymi Niem­cami z Hano­we­rem na czele, była szcze­gól­nie ważna ze wzglę­dów woj­sko­wych i poli­tycz­nych. Te zie­mie oraz sąsia­du­jąca z nimi West­fa­lia Hie­ro­nima Bona­par­tego bez­po­śred­nio gra­ni­czyły z cesar­stwem. Napo­leon wypo­wie­dział wtedy zna­mienne słowa: To są naj­waż­niej­sze punkty i wolał­bym widzieć nie­przy­ja­ciela w Lip­sku, Erfur­cie i Gotha niż w Hano­we­rze i Bre­mie12. Dawne Kró­le­stwo Holan­dii zostało wcie­lone do impe­rium 13 lipca 1810 roku. Gdyby kraje te zostały zajęte przez woj­ska sprzy­mie­rzo­nych, Fran­cji gro­zi­łaby inwa­zja. Realne było także nie­bez­pie­czeń­stwo bez­po­śred­niego ataku wojsk koali­cji w tym regio­nie. 17 marca Napo­leon napi­sał do swo­jego pasierba: To, co się dzieje w 32. OW, praw­do­po­dob­nie ścią­gnie na niego lądo­wa­nie Angli­ków i Szwe­dów, a może nawet Rosjan13. Cho­ciaż dowo­dzący na tym odcinku frontu marsz. Louis Davout mógł w każ­dej chwili wzno­wić marsz nad dolną Łabę, musiał pamię­tać o tym, że za ple­cami ma Holan­dię i Bel­gię. Zwłasz­cza w tym pierw­szym kraju pano­wało silne poru­sze­nie, szcze­gól­nie widoczne w trak­cie poboru do Gwar­dii Naro­do­wej.

Gdy doszło do pierw­szych aktów nie­po­słu­szeń­stwa, Napo­leon wydał kate­go­ryczny roz­kaz stłu­mie­nia roz­ru­chów. 25 kwiet­nia w Bre­mie aresz­to­wano 173 osoby, wyroki śmierci wyko­nano na 2114. Anty­fran­cu­skie incy­denty na­dal się jed­nak zda­rzały. Dowo­dzący w Bre­mie gen. dyw. Domi­ni­que Van­damme nie miał dość sił, aby spa­cy­fi­ko­wać ewen­tu­alne poważ­niej­sze wystą­pie­nie. Dys­po­no­wał tylko kil­koma dru­gimi bata­lio­nami two­rzą­cej się 4. DP, bez kawa­le­rii i arty­le­rii, dla­tego na razie nie podej­mo­wał żad­nych dzia­łań.

Kło­po­tów Napo­le­onowi nastrę­czali także Duń­czycy. Co prawda od 31 paź­dzier­nika 1807 roku mię­dzy Danią a Fran­cją obo­wią­zy­wał trak­tat z Fon­ta­ine­bleau, na mocy któ­rego Paryż i Kopen­haga zawie­rały sojusz na czas wojny, zobo­wią­zały się do nie­pod­pi­sy­wa­nia sepa­ra­ty­stycz­nego pokoju oraz potwier­dziły inte­gral­ność tery­to­rialną sygna­ta­riu­szy poro­zu­mie­nia, lecz duń­ski rząd pro­wa­dził tajne nego­cja­cje z Anglią i Rosją. Roz­mowy doty­czyły m.in. braku zgody Danii na przy­łą­cze­nie Nor­we­gii do korony szwedz­kiej, co miało być ceną za udział Sztok­holmu w woj­nie z Fran­cją15. Król Fry­de­ryk VI nie był także zain­te­re­so­wany rekom­pen­satą w postaci Holan­dii i Ham­burga16. Począt­kowo Dania przy­stała na kon­wen­cję o zbroj­nej neu­tral­no­ści, jej wła­dze ocze­ki­wały także na zgodę Fran­cji w kwe­stii powrotu 2 tys. duń­skich mary­na­rzy prze­zna­czo­nych do obrony Wysp Fry­zyj­skich17. Mimo to Napo­leon nie rezy­gno­wał z popraw­nych sto­sun­ków z nad­bał­tyc­kim sojusz­ni­kiem. Do czasu wyja­śnie­nia sytu­acji marsz. Davout miał zawie­sić dzia­ła­nia na pra­wym brzegu dol­nej Łaby, ponie­waż duń­ski Holsz­tyn roz­cią­gał się aż do Altony i przed­mieść Ham­burga. Ponadto na pół­noc od mia­sta sta­cjo­no­wał duń­ski kor­pus posił­kowy w sile ok. 10 tys. żoł­nie­rzy i nie warto było ryzy­ko­wać jego wystą­pie­nia prze­ciwko Fran­cji. Ostroż­ność i cier­pli­wość Napo­leona opła­ciła się – osta­tecz­nie Dania pozo­stała w obo­zie napo­le­oń­skim18.

Pogar­szała się także sytu­acja w kra­jach nie­miec­kich nale­żą­cych do Związku Reń­skiego. Raporty napły­wa­jące na bie­żąco z: Würzburga, Frank­furtu, Wir­tem­ber­gii, Bergu, West­fa­lii, Hesji, Sak­so­nii czy Bawa­rii mówiły o sze­rzą­cej się agi­ta­cji anty­na­po­le­oń­skiej. Co prawda rządy tych państw zgod­nie dekla­ro­wały swoją lojal­ność wobec Paryża, ale postawa nie­któ­rych nie­miec­kich sate­li­tów cesar­stwa budziła wąt­pli­wo­ści. Pierw­sze skrzypce w kre­owa­niu tych nastro­jów grała habs­bur­ska Austria. Nie pro­po­no­wała wojny, wręcz prze­ciw­nie – stała na straży idei nie­mal poko­jo­wej media­cji, którą zaofe­ro­wała głów­nym sygna­ta­riu­szom Związku Reń­skiego. Cho­dziło oczy­wi­ście o wyklu­cze­nie sił zbroj­nych nad­reń­skich sojusz­ni­ków Paryża z machiny wojen­nej cesa­rza Fran­cu­zów19. Napo­leon był świa­domy zagro­że­nia – wszyst­kie linie komu­ni­ka­cyjne i służby tyłowe Wiel­kiej Armii prze­bie­gały lub dzia­łały na tery­to­riach państw Związku Reń­skiego.

Przy­kła­dem nie­pew­nej postawy nie­miec­kich sojusz­ni­ków było zacho­wa­nie wojsk bawar­skich. 16 kwiet­nia 1813 roku do Bam­bergu przy­był gen. dyw. hra­bia Henri Ber­trand, dowódca Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego Włoch (IV K). Ze zdu­mie­niem odkrył, że bawar­ska 29. DP gen. por. Kle­mensa von Raglo­vi­cha nie była skon­cen­tro­wana zgod­nie z roz­ka­zami cesa­rza pod Saal­feld, Schleiz i Cobur­giem, ale bez okre­ślo­nego powodu wyco­fała się do Bay­reuth. Tłu­ma­cze­nie było pro­ste: rząd w Mona­chium nie wyra­ził zgody na opusz­cze­nie tery­to­rium Bawa­rii i wkro­cze­nie do Sak­so­nii. Wyko­na­nia roz­kazu do prze­gru­po­wa­nia odmó­wił także gen. mjr Karl von Bec­kers, dowódca bawar­skiej bry­gady w Bay­reuth, który także zasło­nił się bra­kiem zgody króla na taki manewr. Tego rodzaju tar­cia z wła­dzami fran­cu­skimi trwały w kolej­nych dniach. W końcu sprawa tra­fiła do Napo­le­ona. Ten 20 kwiet­nia napi­sał list do króla Bawa­rii Mak­sy­mi­liana I Józefa z „prośbą” o poin­stru­owa­nie swo­ich dowód­ców, aby bez­wa­run­kowo prze­strze­gali cesar­skich roz­ka­zów. Jed­no­cze­śnie zażą­dał zmiany dowódcy tzw. Bawar­skiego Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego na gen. por. Carla von Wre­dego, który wyda­wał się przy­chyl­niej­szy Fran­cu­zom. Mona­chium wyra­ziło zgodę na warunki Napo­le­ona20. Ogól­nie rzecz bio­rąc, nie­mieccy władcy nie poparli pomy­słu media­cyj­nego Wied­nia. Na przy­kład król Bawa­rii sądził, że będzie musiał zapła­cić za dołą­cze­nie do koali­cji czę­ścią ziem, które zostały do tej pory pod­bite i zajęte.

Naj­więk­szy nie­po­kój cesa­rza budziła postawa Sak­so­nii. Ze wzglę­dów stricte woj­sko­wych Fran­cji zale­żało na wier­no­ści rządu w Dreź­nie. Liczeb­ność odbu­do­wy­wa­nej w Tor­gau armii saskiej (gen. por. Johann von Thiel­mann) zbli­żała się do 12 tys. żoł­nie­rzy, co sta­no­wi­łoby zna­czące wspar­cie dla odtwa­rza­nej Wiel­kiej Armii. Sama twier­dza wraz z Wit­ten­bergą i Mag­de­bur­giem, gdzie sta­cjo­no­wały na­dal gar­ni­zony fran­cu­skie21, była stra­te­gicz­nie poło­żona nad środ­ko­wym bie­giem Łaby, poważ­nie ogra­ni­cza­jąc swo­bodę ruchów wojsk sprzy­mie­rzo­nych. To wła­śnie z guber­na­to­rem Tor­gau nawią­zał kon­takty gen. broni Piotr Wit­t­gen­stein (od 24 kwiet­nia głów­no­do­wo­dzący siłami koali­cji), który chciał, aby gen. von Thiel­mann stał się dla Sak­so­nii kimś w rodzaju gen. por. Ludwiga von Yorcka dla Prus (mowa o kon­wen­cji w Tau­ro­gach z 30 grud­nia 1812 roku)22. Rosja i Prusy nie doce­niały roli Sak­so­nii w koali­cji anty­fran­cu­skiej, tym bar­dziej że Peters­burg pla­no­wał anek­sję Księ­stwa War­szaw­skiego, któ­rego for­mal­nym władcą był Wet­tin, a Ber­lin myślał o korek­cie swo­ich gra­nic wła­śnie kosz­tem pań­stwa saskiego.

Pań­stwem, które dzia­łało na rzecz odcią­gnię­cia Sak­so­nii od Napo­le­ona, była neu­tralna na razie Austria. 20 kwiet­nia oba pań­stwa pod­pi­sały w Wied­niu trak­tat, na mocy któ­rego za cenę zawie­sze­nia współ­pracy z Napo­le­onem oraz uzie­mie­nia armii saskiej Fry­de­ryk August I miał otrzy­mać gwa­ran­cję zacho­wa­nia posia­dło­ści dzie­dzicz­nych oraz rekom­pen­satę za Księ­stwo War­szaw­skie. 24 kwiet­nia Napo­leon dowie­dział się o pod­pi­sa­nym poro­zu­mie­niu. Wtedy był już pewny, że Austria tylko pozor­nie pozo­staje bierna, a w prak­tyce pro­wa­dziła kam­pa­nię poli­tyczną prze­ciwko Fran­cji. Mini­ster Met­ter­nich dużo mówił o pokoju, ale warunki, jakie musia­łoby przy­jąć cesar­stwo, ozna­cza­łyby dla niego poli­tyczną i pre­sti­żową kata­strofę: likwi­da­cja Księ­stwa War­szaw­skiego, roz­wią­za­nie Związku Reń­skiego, zrze­cze­nie się wszyst­kich posia­dło­ści na pra­wym brzegu Renu, rezy­gna­cja z Dal­ma­cji i Pro­win­cji Ili­ryj­skich oraz wyco­fa­nie wojsk z Hisz­pa­nii. W zamian zamie­rzano pozo­sta­wić Napo­leonowi lewy brzeg Renu i Ita­lię. Ale to były tylko wstępne warunki – po ich zaak­cep­to­wa­niu przy­szłyby kolejne. Wszyst­kie spro­wa­dzały się do zamknię­cia Fran­cji w gra­ni­cach sprzed 1789 roku23. Napo­leon nie był głup­cem. Wie­dział, że ustę­pu­jąc, okaże sła­bość, a żąda­nia jego prze­ciw­ni­ków w przy­szło­ści staną się coraz śmiel­sze – aż do cał­ko­wi­tej kapi­tu­la­cji. Wojna jawiła się jako jedyny spo­sób na osią­gnię­cie hono­ro­wego pokoju. W rapor­cie z 1 kwiet­nia 1813 roku z amba­sady w Wied­niu infor­mo­wano cesa­rza, że w Austrii trwają zbro­je­nia, a monar­chia habs­bur­ska posiada pod bro­nią ponad 100 tys. żoł­nie­rzy goto­wych do inter­wen­cji. Cesarz Fran­ci­szek I miał tylko cze­kać na dogodny moment24. Warto dodać, że przy­stą­pie­nie Austrii do wojny z Fran­cją byłoby rów­no­znaczne z zagładą na­dal sto­ją­cego pod Kra­ko­wem daw­nego V K pol­skiego księ­cia Józefa Ponia­tow­skiego, tj. nie­mal 15 tys. ludzi25. Jego odwrót z Księ­stwa War­szaw­skiego miał się roz­po­cząć 3 maja. Napo­leon wyli­czył, że mobi­li­za­cja sił zbroj­nych nad­du­naj­skiej monar­chii zakoń­czy się w czerwcu, w lipcu Austria miała być gotowa do wojny. Czasu było mało. Cesarz musiał poko­nać Rosję i Prusy, zanim armia austriacka osią­gnie goto­wość ope­ra­cyjną.

Napo­leon wstrzy­mał się w nego­cja­cjami dyplo­ma­tycz­nymi wobec nie­pew­nej Sak­so­nii. Potrze­bo­wał cze­goś wię­cej. Musiał poka­zać, że Fran­cja na­dal sta­nowi potęgę mili­tarną, któ­rej należy się bać. Potrze­bo­wał szyb­kiego, prze­ko­nu­ją­cego zwy­cię­stwa nad woj­skami rosyj­skimi i pru­skimi – dru­giego Auster­litz. Ten cios miał nie tylko zno­kau­to­wać koali­cję, lecz także napro­sto­wać chwiej­nych nie­miec­kich sojusz­ni­ków cesar­stwa. Bona­parte był dobrej myśli. W sercu Rze­szy sta­cjo­no­wało już ponad 210 tys. napo­le­oń­skich żoł­nie­rzy, w tym 35 tys. cudzo­ziem­skich, a każ­dego dnia napły­wały tysiące uzu­peł­nień; 15 kwiet­nia Napo­leon ruszył na front.

Rozdział II. Plany napoleona na wiosnę 1813 roku

Ocena Wielkiej Armii A.D. 1813

Pośpiech cesa­rza był bar­dzo widoczny. Nad­cho­dził bowiem czas, kiedy można było za jed­nym zama­chem roz­wią­zać kilka klu­czo­wych pro­ble­mów: usta­bi­li­zo­wać sytu­ację na fron­cie po odwro­cie wojsk (Armia Łaby) księ­cia Euge­niu­sza za Soławę, wyci­szyć nie­po­koje w Niem­czech, wyja­śnić dwu­znaczną postawę Sak­so­nii, zmie­nić poli­tykę Austrii wobec Fran­cji oraz wzmoc­nić nie­pewny Zwią­zek Reń­ski. By pod­kre­ślić ener­gię, z jaką zamie­rzał dzia­łać, Napo­leon wypo­wie­dział zna­mienne słowa: Będę pro­wa­dził tę kam­pa­nię jako gene­rał Bona­parte, a nie jako cesarz26. Jego poten­cjał rósł z dnia na dzień. Rezerwy na­dal wyda­wały się nie­wy­czer­pane. Pobory rocz­nika 1813 i grun­towny prze­gląd innych klas pobo­ro­wych od marca 1813 roku dały 127 tys. rekru­tów, nie­wcie­lo­nych jesz­cze do czyn­nej służby. W tym samym mie­siącu depoty armijne otrzy­mały do roz­działu (sześć klas pobo­ro­wych) kolej­nych 80 tys. ludzi. Następ­nych 150 tys. męż­czyzn zostało wezwa­nych z rocz­nika 1814. Łącz­nie było to aż 357 tys. poten­cjal­nych żoł­nie­rzy27. Kolejne kon­tyn­genty posił­kowe nad­cią­gały ze Związku Reń­skiego, z Kró­le­stwa Włoch, Neapolu, Hisz­pa­nii oraz Księ­stwa War­szaw­skiego. Pro­ces odbu­dowy Wiel­kiej Armii wymaga osob­nego opra­co­wa­nia, dla­tego w tym miej­scu chciał­bym doko­nać tylko krót­kiej oceny.

Nie jest tajem­nicą, że w 1813 roku Wielka Armia nie dorów­ny­wała woj­skom cesa­rza z lat 1805–1807, 1809 roku, a nawet z początku kam­pa­nii rosyj­skiej 1812 roku. Widoczne były w niej prze­jawy nie­po­rządku i pro­blemy z dys­cy­pliną, ale jak stwier­dził Gérôme Clément: Armia 1813 roku była wystar­cza­jąca do pro­wa­dze­nia kam­pa­nii, zwłasz­cza w rękach takiego wodza jak Napo­leon28. Nie mniej pochleb­nie wypo­wie­dział się pru­ski histo­ryk Hein­rich Beitzke: Zadzi­wia­jąca była zręcz­ność, siła i szyb­kość, z jaką wielki mistrz sztuki wojen­nej wysta­wił nową Wielką Armię po zagła­dzie całej swo­jej [poprzed­niej] armii w Rosji, jak połą­czył skromne resztki [ura­to­wa­nej] armii z nowymi ele­men­tami, jak z pomocą oca­la­łej kadry w szcząt­kach armii [z 1812 roku] pod wiel­kim imie­niem wła­snym oraz imie­niem swo­ich mar­szał­ków i gene­ra­łów szybko umiał tchnąć duszę w całość. Gra­ni­czyło to z magią, że był w sta­nie przejść do ataku jako pierw­szy […], i to przy uży­ciu prze­wa­ża­ją­cych sił. Zaciąg i prze­marsz mło­dych oddzia­łów do punk­tów zbor­nych odby­wały się zazwy­czaj w tym samym cza­sie. Bazu­jąc na nie­za­prze­czal­nie wiel­kich moż­li­wo­ściach mili­tar­nych Fran­cu­zów, roz­ka­zał dużej czę­ści swo­ich wojsk wkro­czyć do Nie­miec bez broni: ta była wysy­łana pocztą lub innymi trans­por­tami eks­pre­so­wymi i roz­dzie­lana w mar­szu29.

Ofiar­ność Fran­cu­zów i zaan­ga­żo­wa­nie Napo­le­ona w budowę prak­tycz­nie nowej Wiel­kiej Armii do dziś budzi zasko­cze­nie i podziw. Johann Spo­rschil napi­sał m.in.: Dzięki żela­znej woli cesa­rza Napo­le­ona, dzięki wciąż nie­za­chwia­nej ufno­ści Fran­cji w jego nie­zwy­cię­żo­ność, dzięki ści­śle regu­lo­wa­nej admi­ni­stra­cji i bez­li­to­snemu pobo­rowi, a przede wszyst­kim dzięki tej nad­zwy­czaj­nej ener­gii, którą nie tylko roz­wi­nął, lecz także potra­fił wzbu­dzić we wszyst­kich swo­ich urzęd­ni­kach – od pierw­szego dygni­ta­rza pań­stwa aż do naj­skrom­niej­szego sługi swo­jej wła­dzy; pomimo zagłady armii liczą­cej pół miliona ludzi pod koniec 1812 r. udało mu się ponow­nie zgro­ma­dzić armię liczącą 200 tys. żoł­nie­rzy na ziemi nie­miec­kiej pod koniec kwiet­nia 1813 r. Mimo że od sumy tej trzeba odjąć część dywi­zji, które albo dopiero się zbli­żały, albo (na ziemi nie­miec­kiej) były w trak­cie for­mo­wa­nia30.

Armia napo­le­oń­ska na­dal była efek­tyw­nym narzę­dziem wojen­nym mimo widocz­nych w niej zaląż­ków sła­bo­ści. Jej bit­ność i poświę­ce­nie wciąż budziły podziw, a woj­ska Napo­le­ona miały jesz­cze poka­zać, na co je stać pod Lützen i Budzi­szy­nem.

Założenia planu z 11 marca 1813 roku

Pierw­sze wska­zówki Napo­le­ona odno­śnie do planu kam­pa­nii wio­sen­nej poja­wiły się już 27 stycz­nia 1813 roku w liście do księ­cia Euge­niu­sza de Beau­har­nais31. W tych dniach cesarz inten­syw­nie zasta­na­wiał się nad kontr­ofen­sywą nad dol­nym bie­giem Łaby, która miała przy­wró­cić linię frontu na Wiśle i zmu­sić do gene­ral­nego odwrotu armię rosyj­ską, zanim Prusy zakoń­czą zbro­je­nia. Poja­wiły się jed­nak wąt­pli­wo­ści przed pod­ję­ciem takiego manewru. Ich powo­dem były sytu­acja w pół­noc­nych Niem­czech oraz wizja inwa­zji wojsk bry­tyj­skich i szwedz­kich w oko­li­cach Ham­burga. Z tego powodu Armia Łaby musiała wydzie­lić pokaź­nie siły, aby zadbać o bez­pie­czeń­stwo West­fa­lii i 32. Okręgu Woj­sko­wego32. To dla­tego na roz­kaz cesa­rza książę Euge­niusz miał osła­niać Mag­de­burg tak długo, jak to było moż­liwe33. Napo­leon brał rów­nież pod uwagę ude­rze­nie wojsk rosyj­skich i pru­skich na Sak­so­nię, co fak­tycz­nie nastą­piło. Do osłony Dre­zna na pra­wym skrzy­dle Armii Łaby miała manew­ro­wać Armia Menu (w tym cza­sie pod roz­ka­zami marsz. Neya)34.

Napo­leon myślał dwu­to­rowo. W sytu­acji gdy armia fran­cu­ska zaj­mo­wa­łaby linię Łaby, mogłaby sfor­so­wać rzekę pod Mag­de­bur­giem, a następ­nie ruszyć na Kostrzyn, Szcze­cin i Gdańsk. Gdyby jed­nak woj­ska sprzy­mie­rzo­nych pierw­sze prze­kro­czyły Łabę pod Dre­znem, cesarz musiałby naj­pierw ode­pchnąć je z powro­tem od rzeki, a dopiero potem ruszyć na Gdańsk. W liście do pasierba z 11 marca 1813 roku Napo­leon wyło­żył swój plan kam­pa­nii35. Na począ­tek władca pre­cy­zyj­nie obli­czył wszyst­kie mar­szruty: Z Mag­de­burga do Wit­ten­bergi są 3 dni [mar­szu – przyp. aut.]; z Wit­ten­bergi do Dre­zna jest ich 4 lub 5, a więc z Dre­zna do Mag­de­burga jest 7 lub 8 dni mar­szu. Z Mag­de­burga do Havel­bergu czeka nas trzy­dniowy marsz; z Havel­bergu do Ham­burga to marsz sied­mio­dniowy. Z Havel­bergu do Ber­lina są tylko trzy dni, tyle samo co z Wit­ten­bergi do Ber­lina. Celem numer jeden miało być odblo­ko­wa­nie Gdań­ska. W pierw­szych dniach maja cesarz spo­dzie­wał się połą­cze­nia z Armią Menu marsz. Neya, któ­rego woj­ska były skon­cen­tro­wane w Würzburgu, Erfur­cie i Lip­sku. W tym samym cza­sie Armia Łaby księ­cia Euge­niu­sza zosta­łaby ześrod­ko­wana w Mag­de­burgu, Havel­bergu i Wit­ten­ber­dze. Jed­no­cze­śnie cesarz spo­dzie­wał się, że woj­ska rosyj­skie i pru­skie będą wtedy roz­cią­gnięte na pra­wym brzegu Łaby od Gdań­ska do Gło­gowa.

Gdyby tak wyglą­dała sytu­acja, Armia Łaby, a za nią Armia Menu, ruszy­łyby przez Havel­berg na Szcze­cin. Następ­nie woj­ska napo­le­oń­skie sfor­so­wa­łyby Odrę, zysku­jąc 10 dni prze­wagi nad armią sprzy­mie­rzo­nych, która nie zdą­ży­łaby osło­nić oblę­żo­nego Gdań­ska, ponie­waż jej oddziały tkwi­łyby w War­sza­wie, Gło­go­wie i Dreź­nie. Napo­leon kon­ty­nu­ował swój wywód: Po doło­że­niu wszel­kich sta­rań, aby dać do zro­zu­mie­nia [sprzy­mie­rzo­nym], że pra­gnę ruszyć na Dre­zno i Śląsk, zamie­rzam praw­do­po­dob­nie (pod osłoną gór Turyn­gii i Łaby) ruszyć przez Havel­berg, dotrzeć for­sow­nym mar­szem pod Szcze­cin, mając 300 tys. żoł­nie­rzy i kon­ty­nu­ować marsz na Gdańsk, dokąd powi­nie­nem dotrzeć w ciągu 15 dni; w 20. dniu mar­szu po prze­kro­cze­niu Łaby mia­sto zosta­łoby odblo­ko­wane, a jed­no­cze­śnie prze­jął­bym kon­trolę nad Mal­bor­kiem, wyspą Nogat i wszyst­kimi mostami na dol­nej Wiśle. To tyle, jeśli cho­dzi o porzą­dek ofen­sywy. Dzięki temu cesarz ocze­ki­wał uwol­nie­nia 50–60 tys. żoł­nie­rzy znaj­du­ją­cych się w róż­nych gar­ni­zo­nach twierdz, co po czę­ści mogłoby wyrów­nać ubytki w sze­re­gach ponie­sione w trak­cie wstęp­nego etapu kam­pa­nii i dłu­go­trwa­łych inten­syw­nych mar­szy36. Dla Napo­le­ona oprócz korzy­ści stra­te­gicz­nych nie mniej istotny był efekt psy­cho­lo­giczny w Euro­pie, jaki wywo­ła­łoby ponowne poja­wie­nie się sztan­da­rów cesar­skich nad Wisłą: na woj­nie pre­stiż i efekt moralny sta­no­wią wię­cej niż połowę bitwy – pisał37.

Ocena planu

Gdyby plan Napo­le­ona został zre­ali­zo­wany w 100 proc., nie ulega wąt­pli­wo­ści, że armia sprzy­mie­rzo­nych zosta­łaby zmu­szona do gene­ral­nego odwrotu, a woj­ska fran­cu­skie przy­wró­ci­łyby linię frontu z grud­nia 1812 roku. Choć zało­że­nia były śmiałe, wręcz genialne, widać było, że Napo­leon zre­zy­gno­wał z koniecz­no­ści sto­cze­nia wal­nej bitwy z siłami głów­nymi koali­cji. Być może oba­wiał się przy­gnia­ta­ją­cej prze­wagi kawa­le­rii sprzy­mie­rzo­nych, którą ci mogli w pełni roz­wi­nąć na rów­ni­nach Lip­ska, gdyby Napo­leon wkro­czył do Sak­so­nii. Poza tym wymie­rzony cios mógł tra­fić w próż­nię, gdyby armia rosyj­ska-pru­ska uchy­liła się od bitwy, a Fran­cuzi nie mie­liby jak jej zatrzy­mać, nie dys­po­nu­jąc wystar­cza­jącą liczbą kawa­le­rii. A może Napo­leon oba­wiał się zary­zy­ko­wać, posta­wić wszystko na jedną kartę w bitwie, mając pod roz­ka­zami nie­do­świad­czo­nych i nie w pełni wyszko­lo­nych rekru­tów? Pod­stawą jego planu było także prze­świad­cze­nie, że Rosja­nie i Pru­sacy znaj­dują się w pobliżu Łaby, ale jesz­cze jej nie prze­kro­czyli. W pierw­szych dniach maja nie mógł już na to liczyć. Zresztą infor­ma­cje wywiadu fran­cu­skiego na temat zamie­rzeń wojsk jego prze­ciw­ni­ków na­dal były skąpe, mimo to plan reali­zo­wano38. Doko­nano w nim jed­nak pew­nych zmian – ter­min ofen­sywy wstęp­nie usta­lono na pierw­sze dni maja.

Napo­leon sądził, że wykona cały manewr, dys­po­nu­jąc co naj­mniej trzy­krotną prze­wagą liczebną nad połą­czo­nymi siłami rosyj­sko-pru­skimi. Cesarz miał także nadzieję, że woj­ska sprzy­mie­rzo­nych jesz­cze się ze sobą nie połą­czyły, a wtedy bez pro­blemu roz­bije Rosjan i zepchnie ich nie­do­bitki w cze­skie Rudawy39. W tym cza­sie nie oba­wiał się już inter­wen­cji armii austriac­kiej. Uwa­żał ponadto, że woj­ska car­skie są wyczer­pane kam­pa­nią zimową i koniecz­no­ścią pil­no­wa­nia wydłu­żo­nych linii komu­ni­ka­cyj­nych, a także obo­wiąz­kiem blo­ko­wa­nia fran­cu­skich twierdz na ich tyłach. Z kolei Prusy miały dys­po­no­wać ogra­ni­czo­nymi rezer­wami woj­sko­wymi. Ocze­ki­wano, że łącz­nie armia sprzy­mie­rzo­nych posiada pod bro­nią naj­wy­żej 100 tys. żoł­nie­rzy40. Char­les Lan­re­zac napi­sał: Zasko­czeni koali­cjanci nie mie­liby innego roz­sąd­nego wyj­ścia, jak tylko szybko wyco­fać się za Wisłę, pozo­sta­wia­jąc nam w ten spo­sób całe Niemcy. […] Cesarz odzy­skałby swój pre­stiż w Euro­pie; Austria i Zwią­zek Reń­ski sta­łyby się znowu sojusz­ni­kami, jeśli nie szcze­rymi, to przy­naj­mniej zre­zy­gno­wa­nymi; Prusy, któ­rych całe tery­to­rium byśmy zajęli, zosta­łyby zre­du­ko­wane [w swo­jej posta­wie] do bez­sil­no­ści41.

Kam­pa­nia w pół­noc­nych Niem­czech była zabez­pie­czona także dla­tego, że Fran­cuzi utrzy­my­wali solidne twier­dze ze sta­łymi mostami na Łabie, Odrze i Wiśle. Odwrót rosyj­skich wojsk musiałby się odby­wać przez prze­prawy pro­wi­zo­ryczne, co było bar­dzo ryzy­kowne, bio­rąc pod uwagę sze­ro­kość naj­waż­niej­szych rzek w regio­nie. Nie­do­sta­tek arty­le­rii oblęż­ni­czej nie pozwa­lał także Rosja­nom i Pru­sa­kom na zdo­by­cie któ­rej­kol­wiek z tych for­tec. Sprzy­mie­rzeni mie­liby szansę na zwy­cię­stwo tylko wtedy, gdyby sku­pili wysi­łek w połu­dnio­wych Niem­czech. Napo­leon prze­wi­dział to, ukła­da­jąc swój plan. Demon­stra­cje pod Dre­znem miały zwią­zać woj­ska koali­cji na tym kie­runku. Po sfor­so­wa­niu Łaby w Havel­bergu armia fran­cu­ska ruszy­łaby na Kostrzyn i Szcze­cin. Ponie­waż z Dre­zna do Havel­bergu było ponad 200 km, ist­niała duża szansa na to, że Napo­leon pierw­szy dotrze do Odry, a stam­tąd do Gdań­ska. Istot­nym zało­że­niem cesar­skiego planu było posta­wie­nie na szyb­kość mar­szu wojsk napo­le­oń­skich. Do zaopa­trze­nia armii, a także jako oś kolej­nych manew­rów, cesarz wyko­rzy­sty­wał posia­dane przez sie­bie twier­dze – dzięki temu zmniej­szał obcią­że­nie wojsk kilo­me­tro­wymi kon­wo­jami i cięż­kim tabo­rem42.

Tempo pla­no­wa­nego mar­szu było osza­ła­mia­jące. Armie Łaby i Menu (ta ostat­nia zre­or­ga­ni­zo­wana w ciągu zale­d­wie 3 mie­sięcy) miały w ciągu 15 dni prze­być ogromną odle­głość – aż 500 km dzie­lące Łabę od Gdań­ska. Woj­ska cesa­rza musiałby zatem poko­ny­wać śred­nio 33 km dzien­nie43. Nie­stety nie­ba­wem ten ambitny plan stał się nie­ak­tu­alny.

Z bie­giem czasu sytu­acja zaczęła się pogar­szać: wkro­cze­nie kor­pusu lot­nego płk. Frie­dri­cha von Tet­ten­borna (1,4 tys. jazdy i Koza­ków) do Ham­burga (18 marca) wywo­łało żywe poru­sze­nie na całym obsza­rze mię­dzy Renem a Łabą, postawa Austrii była coraz bar­dziej podej­rzana, król Sak­so­nii uda­wał, że ogra­ni­cza się do neu­tral­no­ści, a władcy Bawa­rii i Wir­tem­ber­gii zasta­na­wiali się, czy nie pójść w jego ślady. Na doda­tek Dre­zno, które było strze­żone przez zale­d­wie 3 tys. Fran­cu­zów z 32. DP gen. dyw. Pierre’a Durutte’a (zdą­żył wezwać na pomoc gen. por. Antona von Rech­berga z 1 tys. Bawa­rów); 27 marca zostało zajęte przez kor­pus gen. por. Fer­dy­nanda von Win­zin­ge­ro­dego (13–15 tys. Rosjan). Jed­no­cze­śnie Napo­leon prze­sza­co­wał ilo­ściowo i jako­ściowo swoje siły, wiele puł­ków nie było goto­wych na czas. Z ocze­ki­wa­nych 300 tys. żoł­nie­rzy miał do dys­po­zy­cji tylko 200 tys. Z kolei Rosja i Prusy posia­dały w linii znacz­nie wię­cej żoł­nie­rzy, niż przy­pusz­czano. W tych warun­kach Napo­leon nie mógł nawet marzyć o kam­pa­nii daleko za Wisłą – musiał on przede wszyst­kim ode­przeć woj­ska sprzy­mie­rzo­nych za Łabę i odzy­skać kon­trolę nad Sak­so­nią, aby zmu­sić króla Fry­de­ryka Augu­sta I do zacho­wa­nia wier­no­ści i w ten spo­sób zatrzy­mać przy sobie inne pań­stwa Związku Reń­skiego. Dla­tego pierw­sze ope­ra­cje zaczepne Napo­leona musiały być skie­ro­wane na Dre­zno44.

Zmiana cesarskich planów. Potencjał i położenie armii francuskiej

Począt­kowo Napo­leon uwa­żał, że kor­pus pru­ski gen. von Blüchera (24 tys. ludzi), który przy­był w pierw­szych dniach kwiet­nia pod Dre­zno, nie prze­kro­czył Łaby. Wydaje się, że cesarz nie wie­dział wtedy o odwro­cie za rzekę wojsk księ­cia Euge­niu­sza. Być może sądził, że Pru­sacy nie zary­zy­kują samot­nej prze­prawy bez pomocy Rosjan, któ­rych woj­ska miały w tym cza­sie oble­gać fran­cu­skie twier­dze na tyłach frontu. Bona­parte pisał o tym w liście do marsz. Neya z 9 kwiet­nia 1813 roku: Oto infor­ma­cje, które posia­dam: Rosja­nie mają 25 tys. ludzi pod Gdań­skiem, 10 tys. ludzi pod Toru­niem, 10 tys. ludzi pod Modli­nem, 20 tys. ludzi nad Pilicą, naprze­ciwko Pola­ków i Austria­ków, 12 tys. ludzi okrą­ża­ją­cych Gło­gów, 10 tys. ludzi pod Kostrzy­nem, 15 tys. ludzi wokół Szcze­cina, tak że więk­sza część ich sił jest zajęta wokół twierdz. Gene­rał Blücher [gen. broni Gebhard von Blücher, dowódca pru­skiego II K – przyp. aut.] ma być w Dreź­nie. Kor­pus gene­rała Yorcka [gen. por. Ludwig von Yorck, dowódca pru­skiego I K – przyp. aut.] i część kor­pusu Wit­t­gen­ste­ina [gen. broni Piotr Wit­t­gen­stein, dowódca kor­pusu rosyj­skiego – przyp. aut.] ope­ro­wały prze­ciwko woj­skom wice­króla [Euge­niu­sza de Beau­har­nais – przyp. aut.] mię­dzy Bran­den­bur­gią a Mag­de­bur­giem. Nie sądzę więc, aby w pla­nach nie­przy­ja­ciela było doko­na­nie dużego prze­su­nię­cia wojsk przez Dre­zno lub że może się to stać, ale na czele nie wię­cej niż 25 tys. ludzi45.

9 kwiet­nia Napo­leon dowie­dział się o upadku Dre­zna. Kilka dni póź­niej nade­szła wia­do­mość o tym, że książę Euge­niusz doko­nał odwrotu za Łabę, kon­cen­tru­jąc swoje woj­ska za rzeką Wip­per (lewy dopływ Soławy). Cesarz natych­miast przy­spie­szył prze­gru­po­wa­nie Armii Menu. W liście do gen. Ber­tranda z 12 kwiet­nia przed­sta­wił zarys nowego planu: Mam zamiar odmó­wić walki swoim pra­wym skrzy­dłem, chcę pozwo­lić nie­przy­ja­cie­lowi [Pru­sa­kom] wedrzeć się do Bay­reuth, wyko­nać ruch prze­ciwny do tego z kam­pa­nii jenaj­skiej [z 1806 roku], tak aby zająć Dre­zno i odciąć sprzy­mie­rzo­nych od Prus46. W trak­cie prze­mar­szu armii napo­le­oń­skiej w kie­runku Soławy, 12 kwiet­nia, siły Napo­le­ona zostały podzie­lone na trzy czę­ści:

– Armia Łaby (Euge­niusz): 60–65 tys. żoł­nie­rzy za linią rzeki Wip­per (woj­ska te odgry­wały rolę armii osło­no­wej, siły nie uwzględ­niały 18–20 tys. żoł­nie­rzy marsz. Davo­uta nad dolną Łabą)47,

– Armia Menu (Ney/Napo­leon): 105–110 tys. żoł­nie­rzy w mar­szu znad Menu do Erfurtu (była to główna armia ude­rze­niowa cesa­rza),

– Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch (Ber­trand) z dołą­czoną dywi­zją bawar­ską: 40 tys. żoł­nie­rzy w mar­szu na Coburg (woj­ska te miały zwa­bić armię sprzy­mie­rzo­nych nad dolną Soławę, uni­ka­jąc bitwy)48.

Napo­leon pozo­stał w Mogun­cji do 24 kwiet­nia, gdyż nie było potrzeby, by stale prze­by­wał na fron­cie. Doko­nał wów­czas kilku zmian w struk­tu­rze swo­ich wojsk. Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch został podzie­lony na dwa kor­pusy armijne – IV i XII. Warto zwró­cić uwagę na kwe­stię kon­tyn­gen­tów posił­ko­wych Związku Reń­skiego. Otóż cesarz nie był do końca pewien, czy zacho­wają lojal­ność. Aby zapo­biec dezer­cjom lub nie­sta­ło­ści na polu bitwy, zadbał o to, by każda dywi­zja „nie­miecka” została przy­dzie­lona do odpo­wied­niego kor­pusu WA: bawar­ska do XII K, wir­tem­ber­ska do IV K, hesko-badeń­ska do III K, a saska do VII K; west­fal­ska nie została sfor­mo­wana na czas – jej pie­chota pozo­stała jako gar­ni­zon Dre­zna, a kawa­le­rię skie­ro­wano do VI K49. Widać zatem, że Napo­leon cał­ko­wi­cie porzu­cił kon­cep­cję for­mo­wa­nia jed­no­li­tych kor­pu­sów cudzo­ziem­skich, typową dla kam­pa­nii 1809 lub 1812 roku.

25 kwiet­nia liczeb­ność Armii Menu i Łaby przed­sta­wiała się nastę­pu­jąco50:

Armia Menu

Kor­pus

Dywi­zja

Bata­liony

Szwa­drony

Bate­rie

Żoł­nie­rze

III K

8. DP

16

9. DP

15

10. DP

14

4

10

11. DP

14

45 000

39. DP (hesko-badeń­ska)

10

3

1

Razem

69

7

11

IV K

12. DP

13

15. DP (wło­ska)

13

11

7

38. DP (wir­tem­ber­ska)

8

4

2

30 000

Razem

34

15

9

VI K

20. DP

12

21. DP

13

1

8

25 000

22. DP

14

Razem

39

1

8

XII K

13. DP

12

14. DP

13

3

29. DP (bawar­ska)

10

3

2

25 000

Razem

35

3

5

Gwar­dia

1. DP MG

16

11 000

1. DKaw

?

7

4000

Razem

15 000

Ogó­łem

140 000

MG – Młoda Gwar­dia

Armia Łaby

Kor­pus

Dywi­zja

Bata­liony

Szwa­drony

Bate­rie

Żoł­nie­rze

V K

16. DP

8[^f033]

17. DP

12[^f032]

18. DP

10

10

22 000

19. DP

12

Razem

42

10

XI K

31. DP

8

35. DP

12

2

7

22 000

36. DP

11

Razem

31

7

Gwar­dia

1. DP SG

6

2

3

3500

VII K

32. DP

7[^f031]

4500

II K

4. DP

10

1

6000

I KKRez

1., 3. DKL 1., 3. DKir

?

1

4000

Ogó­łem

62 000

Armia Menu i Łaby

202 000

SG – Stara Gwar­dia

Poło­że­nie armii cesar­skiej było nastę­pu­jące (patrząc od lewego skrzy­dła ku pra­wemu):

– Armia Łaby: kwa­tera główna w Hoym, II K marsz. Vic­tora (4. DP) na połu­dnie od Bern­burga, na lewym brzegu Soławy, reszta wojsk pod Hoym i Ascher­sle­ben;

– Armia Menu: III K (marsz. Ney) w oko­li­cach Weimaru (39. DP hesko-badeń­ska pod Ilme­nau), gwar­dia (marsz. Mor­tier) w rejo­nie Erfurtu, VI K (marsz. de Mar­mont) za gwar­dią pomię­dzy Gotha i Vach;

– IV K (gen. Ber­trand) stał w Coburgu, przy czym jego wir­tem­ber­ska 38. DP usy­tu­owana była pomię­dzy Königshofen a Hild­bur­ghau­sen;

– XII K (marsz. Oudi­not) znaj­do­wał się w Ans­bach i Norym­ber­dze z 29. DP (bawar­ska) w Bay­reuth i Müncheberg.

Zgod­nie z roz­ka­zem cesa­rza z 22 kwiet­nia Armia Menu miała ruszyć na Jenę i Naum­burg. W górę Soławy na Halle i Mer­se­burg miała pocią­gnąć Armia Łaby, a Kor­pus Obser­wa­cyjny Włoch (IV i XII K) miał iść lewym brze­giem Soławy na Jenę. Istotą tego prze­gru­po­wa­nia była koniecz­ność osłony całej linii Soławy, aby sprzy­mie­rzeni nie mogli prze­rzu­cić żad­nych wojsk na lewy brzeg rzeki. Napo­leon odczu­wał brak kawa­le­rii, dla­tego chciał ukryć ruchy swo­ich wojsk za Soławą. Wymarsz miał się roz­po­cząć 25 kwiet­nia51. Cesa­rza coraz bar­dziej nie­po­koił jed­nak brak wie­ści o poło­że­niu wojsk koali­cji. Jesz­cze 24 kwiet­nia w liście do gen. Ber­tranda (IV K) napi­sał m.in.: Nie mam żad­nych wie­ści o nie­przy­ja­cielu52. Nie­stety, opóź­nie­nia poja­wiły się już na początku. Książę Euge­niusz ruszył dopiero 24 godziny póź­niej, a cały jego marsz był nad­mier­nie ostrożny, toteż dystans 55 km od Hoym do Mer­se­burga poko­nał w 5 dni. Pochód IV i XII K został zna­cząco spo­wol­niony z powodu niskiej jako­ści gór­skich dróg z Coburga do Saal­feld (na nie­któ­rych odcin­kach drogi nale­żało podwoić zaprzęgi dla arty­le­rii). Mimo to marsz odbył się bez dal­szych zakłó­ceń i woj­ska dotarły do Soławy bez jed­nego wystrzału. 24 kwiet­nia Napo­leon wyje­chał z Mogun­cji i następ­nego dnia o godz. 23 przy­był do Erfurtu; 28 kwiet­nia był już w Weima­rze. Do 30 kwiet­nia trzon Wiel­kiej Armii skon­cen­tro­wał się na pra­wym brzegu Soławy. Wie­czo­rem tego dnia poło­że­nie cesar­skich wojsk było nastę­pu­jące:

Armia Łaby

– kwa­tera główna, V K (gen. de Lau­ri­ston) i gwar­dia (gen. Roguet): Mer­se­burg, na lewym brzegu Soławy;

– I KKRez (gen. de Latour-Mau­bo­urg) przed XI K (marsz. Mac­do­nald), na pra­wym brzegu Soławy przed Mer­se­bur­giem;

– 32. DP (gen. Durutte) z VII K (gen. Rey­nier) za Schäfstadt;

– 4. DP (gen. Dubre­ton) z II K (marsz. Vic­tor): kwa­tera główna w Bern­burgu, woj­ska roz­wi­nięte wzdłuż linii Soławy od Barby do Wet­tin;

– west­fal­ska 37. DP (gen. von Ham­mer­stein): w trak­cie kon­cen­tra­cji w Son­der­hau­sen.

Armia Menu

– kwa­tera główna cesa­rza, gwar­dia konna, Stara i Młoda Gwar­dia (pie­sza)53: Weis­sen­fels i Naum­burg;

– III K (marsz. Ney): na wschód od Weis­sen­fels, przy czym hesko-badeń­ska 39. DP (gen. Mar­chand) w Stössen;

– VI K (marsz. de Mar­mont): sztab oraz 20. i 21. DP w Naum­burgu, a 22. DP w Kösen;

– IV K (gen. Ber­trand): sztab i 12. DP w Dorn­burgu i Cam­burgu, wło­ska 15. DP (gen. Peyri) w Jenie, a wir­tem­ber­ska 38. DP (gen. von Fra­nqu­emont) w Bur­gau, Kahli i Rudol­stadt;

– XII K (marsz. Oudi­not): mię­dzy Saal­feld a Cobur­giem (kor­pus ten wraz z Wir­tem­ber­czy­kami znaj­do­wał się jesz­cze dwa dni mar­szu od sił głów­nych)54.

W tych dniach Bona­parte na­dal posia­dał prze­wagę liczebną mię­dzy Łabą a Soławą. Nie licząc II K nad dolną Soławą i będą­cego dopiero w mar­szu XII K, dys­po­no­wał siłami prze­kra­cza­ją­cymi 145 tys. żoł­nie­rzy, w tym 9–10 tys. kawa­le­rii oraz 400 dział55. Z dowódcą takim jak Napo­leon to wystar­czy­łoby, aby poko­nać armię sprzy­mie­rzo­nych, która ześrod­ko­wała na zachód od Łaby naj­wy­żej 100 tys. Rosjan i Pru­sa­ków. Zwy­cię­stwo musiało być miaż­dżące i zde­cy­do­wane, a każdy szcze­gół planu – sta­ran­nie wyko­nany. Nie było miej­sca na błędy. Stawka pozo­sta­wała zbyt wysoka. Tak więc dopóki cała jego [cesa­rza] nowa armia nie dotarła do Soławy, cesarz Napo­leon trzy­mał gene­rała Bona­par­tego na smy­czy – pisał Michael V. Leg­giere56.

Rozdział III. Plany koalicji rosyjsko-pruskiej

Nowy głównodowodzący

Głów­no­do­wo­dzący armią sprzy­mie­rzo­nych feld­marsz. książę Michaił Gole­nisz­czew-Kutu­zow zmarł w Bole­sławcu na Dol­nym Ślą­sku 28 kwiet­nia 1813 roku. Jesz­cze 24 kwiet­nia z nomi­na­cji cara Alek­san­dra I zastą­pił go 44-letni gen. broni hra­bia Piotr Ludwig Wit­t­gen­stein. Był to czło­wiek pewny sie­bie, ale jed­no­cze­śnie lek­ko­myślny i nie­wie­rzący do końca we wła­sne siły. Wizja zmie­rze­nia się z samym Napo­le­onem z pew­no­ścią napa­wała go lękiem. Zna­jo­mość nie­miec­kiego i fran­cu­skiego uła­twiały mu za to kon­takty z sojusz­ni­kami. Do czasu jego nomi­na­cji pod­czas narad szta­bo­wych prze­wa­żały wpływy sta­rego Kutu­zowa, który uwa­żał, że w nad­cho­dzą­cej kam­pa­nii armia rosyj­ska będzie odgry­wać wio­dącą rolę. Nie wie­rzył w bit­ność i jakość wojsk pru­skich – na­dal oce­niał je przez pry­zmat klę­ski 1806 roku; 77-letni feld­marszałek uwa­żał, że Rosja może sama wygrać wojnę z Fran­cją, bez pomocy Prus. Ale teraz, gdy był na łożu śmierci, kie­row­nic­two woj­skowe zaczęło prze­cho­dzić w ręce osób, które nie potra­fiły podej­mo­wać stra­te­gicz­nych decy­zji bez zasię­gnię­cia opi­nii „wyż­szej instan­cji” lub ule­gały naci­skom innych „dorad­ców”. To nie wró­żyło dobrze na przy­szłość57.

W szta­bie nie usta­wały rywa­li­za­cja i spory, a dwo­racy i woj­skowi zwal­czali się tak samo zacie­kle, jak chcieli poko­nać Fran­cu­zów. Warto też dodać, że począt­kowo infor­ma­cja o śmierci Kutu­zowa nie została upo­wszech­niona, aby nie obni­żyć morale wojsk rosyj­skich, które darzyły słyn­nego dowódcę z 1812 roku wielką czcią 58. Zda­niem płk. Ludwiga von Wol­zo­gena, adiu­tanta cara, infor­ma­cję o zgo­nie naczel­nego wodza utrzy­my­wano w tajem­nicy także z tego powodu, że Alek­san­der I nie chciał powie­rzyć tej funk­cji Alek­san­drowi Tor­ma­so­wowi – był on naj­wyż­szym stop­niem ofi­ce­rem w armii rosyj­skiej, ale władca go nie lubił. W efek­cie nawet w cza­sie bitwy pod Lützen nie można było jed­no­znacz­nie wska­zać głów­no­do­wo­dzą­cego59.

Poza tym szef sztabu Wit­t­gen­ste­ina gen. mjr Fio­dor d’Auvray nie nale­żał do elity umy­sło­wej armii rosyj­skiej i szybko prze­rzu­cił więk­szość obo­wiąz­ków na barki kwa­ter­mi­strza gene­ral­nego gen. mjr. Iwana Dybi­cza60. Dla samego Wit­t­gen­ste­ina szybko stało się jasne, że awans, do któ­rego nie był gotowy, nie dawał mu więk­szej wła­dzy. Rychło odkrył, że w życie wcho­dziły dyrek­tywy, któ­rych z nim nikt nie kon­sul­to­wał, a jego pomy­sły były z miej­sca odrzu­cane. Dodat­kowo wraz z jego nomi­na­cją poja­wił się pro­blem jed­no­ści sys­temu dowo­dze­nia. Gdy 27 kwiet­nia nowy naczelny wódz ode­brał awans na piśmie, oka­zało się, iż ma dowo­dzić tylko woj­skami pru­skimi von Blüchera i rosyj­skimi von Win­zin­ge­ro­dego. Pru­ski dowódca ni­gdy nie prze­ce­niał swo­ich talen­tów ani nie miał par­cia na sta­no­wi­sko naczel­nego wodza. Nie czuł żad­nych opo­rów przed służbą pod roz­ka­zami młod­szego ofi­cera rosyj­skiego (sam miał 71 lat). Na prośbę króla Fry­de­ryka Wil­helma III napi­sał nawet 29 kwiet­nia sto­sowne oświad­cze­nie, które prze­słał na ręce nowego naczel­nego wodza61.

Wit­t­gen­stein nie miał nato­miast żad­nej jurys­dyk­cji nad dwoma pozo­sta­łymi kor­pu­sami rosyj­skimi – gen. broni Micha­iła Miło­ra­do­wi­cza i Alek­san­dra Tor­ma­sowa62. Obaj otrzy­my­wali bowiem roz­kazy bez­po­śred­nio z kwa­tery cara, z pomi­nię­ciem Wit­t­gen­ste­ina. Było to spo­wo­do­wane także znacz­nym odda­le­niem od sie­bie kwa­ter głów­no­do­wo­dzą­cego i cara. W ten spo­sób Alek­san­der I sam przy­pi­sał sobie rolę co naj­mniej dru­giego naczel­nego wodza, mimo że nie miał doświad­cze­nia i wykształ­ce­nia woj­sko­wego. Nad­zo­ro­wał każdy krok Wit­t­gen­ste­ina i czę­sto zmie­niał decy­zje swo­jego prze­ło­żo­nego. Ale nawet władca musiał zasię­gać opi­nii albo gen. mjr. Ger­harda von Scharn­hor­sta (szefa sztabu von Blüchera), albo gen. mjr. hra­biego Karla von Tolla, gene­ral­nego kwa­termistrza sztabu głów­nego cara. Kon­se­kwen­cją był nad­miar zbęd­nych kon­sul­ta­cji oraz pro­po­no­wa­nia i odrzu­ca­nia kolej­nych pla­nów63. Na szczę­ście król Prus Fry­de­ryk Wil­helm III nie wtrą­cał się w dowo­dze­nie. Pozo­sta­wał w tyle i cią­gle oba­wiał się kata­strofy. W dniu bitwy pod Lützen, gdy do walki wkra­czały oddziały von Blüchera, władca miał powie­dzieć: Teraz, w imię Boga, co ma nadejść, niech to nie będzie dru­gie Auerstädt64.

Dodat­kowy pro­blem sta­no­wiło odda­le­nie kwa­tery głów­nej od sztabu naczel­nego wodza. Co prawda pod wzglę­dem tak­tycz­nym Wit­t­gen­stein miał dzięki temu dużą swo­bodę dzia­łań, ale powol­ność prze­pływu infor­ma­cji poważ­nie ogra­ni­czała jego poczy­na­nia na pozio­mie stra­te­gicz­nym. O kło­po­tli­wym poło­że­niu głów­no­do­wo­dzą­cego pisał też rosyj­ski histo­ryk Modest Bog­da­no­wicz: Cze­kało na niego naczelne dowódz­two dwóch armii, z któ­rych w jed­nej nie znał ani woj­ska, ani dowód­ców. W 1812 r. dzia­łał zupeł­nie samo­dziel­nie. Z dru­giej strony w 1813 r. musiał dzia­łać w obec­no­ści cesa­rza [Rosji] i króla pru­skiego, skła­dać im raporty i pro­sić ich o zgodę na wyko­na­nie pla­no­wa­nych manew­rów. Wszystko to musiało pro­wa­dzić do opóź­nień w pra­cach sztabu, które były tym bar­dziej nie­bez­pieczne, że Wit­t­gen­stein miał przed sobą bar­dzo ener­gicz­nego prze­ciw­nika65.

Planowanie kampanii wiosennej przez sprzymierzonych

Zanim Wit­t­gen­stein for­mal­nie objął naczelne dowódz­two, nikt w armii sprzy­mie­rzo­nych nie miał poję­cia, jakie są plany. Co prawda do Łaby zbli­żały się już dwa kor­pusy rosyj­skie (Miło­ra­do­wi­cza i Tor­ma­sowa), ale na­dal nie pod­jęto decy­zji, czy mają one sfor­so­wać rzekę w Dreź­nie. Wcze­śniej Kutu­zow zakła­dał, że Wit­t­gen­stein będzie osła­niał Mag­de­burg, pod­czas gdy główna armia rosyj­ska dołą­czy do kor­pusu pru­skiego von Blüchera na pra­wym brzegu Łaby, a następ­nie ruszy na Lipsk. Wit­t­gen­stein zapro­te­sto­wał, twier­dząc, że taki manewr narazi Ber­lin na atak wojsk księ­cia Euge­niu­sza. Jed­no­cze­śnie pro­po­no­wał ude­rze­nie na Mag­de­burg i jed­no­cze­sne prze­rzu­ce­nie mostu przez Łabę pod Ros­slau. Następ­nie woj­ska Wit­t­gen­steina i Blüchera miały prze­pro­wa­dzić silne natar­cie w dol­nym biegu Soławy66.

Po ode­bra­niu ust­nej nomi­na­cji na głów­no­do­wo­dzą­cego Wit­t­gen­stein chciał zebrać wszyst­kie woj­ska, które prze­kro­czyły rzekę, ale nie miał upraw­nień, aby wydać takie roz­kazy wszyst­kim kor­pu­som prze­cho­dzą­cym na drugi brzeg. Oba­wiał się nawet pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie kor­pusu pru­skiego von Blüchera, mimo że ten już mu pod­le­gał. Otwarte pozo­sta­wało też pyta­nie, w któ­rym miej­scu prze­kro­czyć Łabę. Mię­dzy Mag­de­bur­giem a Wit­ten­bergą ist­niał tylko jeden stały most – w Des­sau. Tor­gau było zablo­ko­wane przez saskiego komen­danta von Thiel­manna. Dopiero poni­żej twier­dzy znaj­do­wało się pięć punk­tów prze­pra­wo­wych: jeden w Mühlbergu, jeden w Miśni i trzy w Dreź­nie. Lipsk sta­no­wił kuszący cel ataku, ale gdyby Wit­t­gen­stein ruszył na mia­sto, mię­dzy woj­skami księ­cia Euge­niu­sza a Ber­li­nem nie byłoby żad­nych sił. Prze­sło­nię­cie sto­licy Prus kor­pu­sem von Blüchera osła­bi­łoby z kolei armię główną. Ponadto szwan­ko­wał wywiad – Wit­t­gen­stein sądził, że cesar­ski pasierb dys­po­nuje naj­wy­żej 26 tys. żoł­nie­rzy, pod­czas gdy w prak­tyce miał ich pra­wie 50 tys. Z kolei sztab pru­ski prze­wi­dy­wał ude­rze­nie prze­wa­ża­ją­cej liczeb­nie armii fran­cu­skiej na siły główne Rosjan, to zaś sta­no­wiło przy­czynę nie­zde­cy­do­wa­nia cara w kwe­stii prze­su­nię­cia nad Łabę wojsk Miło­ra­do­wi­cza i Tor­ma­sowa67.

17 kwiet­nia wła­sny plan przed­sta­wił von Scharn­horst68. Suge­ro­wał dołą­cze­nie kor­pu­sów Miło­ra­do­wi­cza i Tor­ma­sowa do armii głów­nej Wit­t­gen­ste­ina, co zwięk­szy­łoby jej liczeb­ność do 129 tys. żoł­nie­rzy. Pru­ski szta­bo­wiec uwa­żał, że Napo­leon kon­cen­truje swoje dywi­zje mię­dzy Soławą a Łabą, na linii od Lip­ska do Zwic­kau. To miało dopro­wa­dzić do bitwy mię­dzy Muldą a Łabą lub Muldą a Soławą. Nie­stety na polu bitwy Mulda–Łaba zdą­ży­łaby się skon­cen­tro­wać armia napo­le­oń­ska. W prze­ci­wień­stwie do tego pozy­cja mię­dzy Muldą a Soławą była sprzy­ja­jąca z punktu widze­nia sprzy­mie­rzo­nych. Cesarz musiałby sku­pić swoje siły na rów­ni­nach Lip­ska, gdzie rosyj­ska i pru­ska kawa­le­ria mia­łaby nad nim miaż­dżącą prze­wagę.

Doradcy woj­skowi cara Alek­san­dra I z von Scharn­hor­stem na czele – któ­rego słu­chano naj­chęt­niej – nie wie­rzyli, że armia fran­cu­ska zary­zy­kuje marsz na Lipsk przez Lützen. Uwa­żali za nie­moż­liwe, że Napo­leon zapu­ści się pra­wie bez kawa­le­rii na rów­ninę, tak sprzy­ja­jącą dzia­ła­niom potęż­nej jazdy sprzy­mie­rzo­nych. Rozu­mo­wa­nie to, cho­ciaż logiczne, pro­wa­dziło jed­nak do fał­szy­wego wnio­sku, a to dla­tego że pomi­nięto zasad­ni­czą cechę cha­rak­teru Napo­leona: cesarz zawsze dążył do osią­gnię­cia cał­ko­wi­tego zwy­cię­stwa, nie zwa­ża­jąc na napo­ty­kane trud­no­ści, o ile nie nara­żał się na nie­od­wra­calną porażkę. Dla­tego ofen­sywne wyj­ście przez Lützen, mniej korzystne z tak­tycz­nego punktu widze­nia, było korzyst­niej­sze w sen­sie stra­te­gicz­nym69. Gdyby Napo­le­onowi udało się wbić klin mię­dzy woj­ska Wit­t­gen­ste­ina i von Blüchera, ist­nia­łaby duża szansa na ich roz­bi­cie w osob­nych bata­liach. Prze­kra­cza­jące Łabę woj­ska Miło­ra­do­wi­cza i Tor­ma­sowa zna­la­złyby się w wiel­kim nie­bez­pie­czeń­stwie.

Plan von Scharn­hor­sta zawie­rał za dużo nie­pew­no­ści, błęd­nych zało­żeń i nie­tra­fio­nych sza­cun­ków. Trudno było ocze­ki­wać, że w obli­czu pierw­szych dzia­łań Wit­t­gen­ste­ina Armia Łaby pozo­sta­nie bez­czynna nad dolną Soławą. Jej odwrót i połą­cze­nie się z cesa­rzem pod Erfur­tem był bar­dziej niż pewny. Czy wtedy 60 tys. Rosjan i Pru­sa­ków mia­łoby szansę na bitwę z 129 tys. żoł­nie­rzy Napo­le­ona? Bar­dzo wąt­pliwe. W ory­gi­nal­nej postaci plan szefa sztabu rosyj­skiej armii został odrzu­cony, tak samo jak jego kolejne mody­fi­ka­cje – oma­wiano je, ana­li­zo­wano i rezy­gno­wano z nich. W końcu udało się opra­co­wać dyrek­tywę. Kon­cen­tra­cja wojsk musiała zostać przy­spie­szona, zanim Napo­leon dotrze do Lip­ska. Do bitwy miało dojść pod Lützen.

Koali­cjanci nie mogli dłu­żej odkła­dać star­cia. W szta­bach obu armii sprzy­mie­rzo­nych zaczęto się bowiem oba­wiać, że dłu­go­trwały odwrót zruj­nuje morale wojsk i dopro­wa­dzi do zmiany nastro­jów w Niem­czech i Austrii, które do tej pory oka­zy­wały pełne popar­cie dla koali­cji. Rosja­nie i Pru­sacy zde­cy­do­wali się więc wydać bitwę na lewym brzegu Łaby, wyko­rzy­stu­jąc pierw­szą dogodną oka­zję do zaata­ko­wa­nia nad­cią­ga­ją­cej armii fran­cu­skiej. Mieli nadzieję, że jakość ich wojsk zre­kom­pen­suje ich liczebną sła­bość – spo­dzie­wano się, że więk­szość napo­le­oń­skich puł­ków, rekru­tu­ją­cych się z nie­do­świad­czo­nych pobo­ro­wych, ma niską war­tość. Co wię­cej, sprzy­mie­rzeni liczyli na to, że dys­po­nu­jąc tak silną licz­bowo i jako­ściowo kawa­le­rią, bez trudu zdo­łają ukryć przed Napo­le­onem swoje ruchy, a jed­no­cze­śnie będą dokład­nie poin­for­mo­wani o jego posu­nię­ciach. Mogliby zatem wybrać czas i miej­sce bitwy, co dawa­łoby im dużą szansę na pobi­cie samego cesa­rza, a nawet gdyby wynik bata­lii oka­zał się dla nich nie­ko­rzystny, sama prze­waga w kawa­le­rii umoż­li­wi­łaby im odwrót bez więk­szych trud­no­ści70.

Wie­czo­rem 25 kwiet­nia, gdy Napo­leon wkra­czał do Erfurtu, zastępca szefa sztabu von Blüchera gen. mjr August von Gne­ise­nau napi­sał71: Nie­przy­ja­ciel prze­kra­cza Soławę, wciąż małymi oddzia­łami, ale mimo to widać je we wszyst­kich moż­li­wych punk­tach prze­pra­wo­wych. Wie­rzę, że jeste­śmy w przeded­niu wiel­kich wyda­rzeń i że o prze­biegu ich zade­cy­duje odwaga – tam, gdzie zabrak­nie inte­li­gen­cji. Nie­wy­klu­czone, że uwaga doty­cząca braku inte­li­gen­cji była skie­ro­wana pod adre­sem cara i króla pru­skiego, obec­ność któ­rych w kwa­te­rze głów­nej nie była ani mile widziana, ani pożą­dana.

26 kwiet­nia Wit­t­gen­stein wydał roz­kaz, w któ­rym jasno wyra­ził swoje zamiary, choć nieco skom­pli­ko­wał sprawę póź­niej­szą „instruk­cją” z 27 kwiet­nia. W pier­wot­nym doku­men­cie napi­sał: Pra­gnę zgro­ma­dzić wszyst­kie dostępne woj­ska pod Lip­skiem, aby w połą­cze­niu z siłami gene­ra­łów von Blüchera i von Win­zin­ge­ro­dego, jeśli nie­przy­ja­ciel roz­pocz­nie ofen­sywę przez Weis­sen­fels, wydać mu bitwę pod Lützen72. Naczelny wódz wie­dział, że jeżeli ją prze­gra, będzie musiał wyco­fać się z Sak­so­nii do Prus, aby bro­nić Ber­lina. Dwa dni póź­niej car odrzu­cił ten zawiły i roz­wle­kły pro­jekt, a w zamian przy­jął tzw. plan von Tolla, który prze­wi­dy­wał kon­cen­tra­cję wojsk mię­dzy Lip­skiem a Alten­bur­giem, sfor­so­wa­nie Elstery na kie­runku Lützen i ude­rze­nie oskrzy­dla­jące w prawy bok zbli­ża­ją­cej się od połu­dnia armii fran­cu­skiej. Gene­ralny kwa­ter­mistrz hra­bia von Toll oba­wiał się kon­cen­tra­cji pod Lip­skiem. W liście do szefa sztabu Wit­t­gen­ste­ina z 29 kwiet­nia napi­sał m.in.: Bio­rąc pod uwagę wszyst­kie oko­licz­no­ści, sądzę, że po skon­cen­tro­wa­niu sił głów­nych w pobliżu Naum­burga nie­przy­ja­ciel ude­rzy gwał­tow­nie mię­dzy Lip­skiem a Alten­bur­giem, aby roz­dzie­lić obie armie sprzy­mie­rzo­nych, von Blüchera i hra­biego Wit­t­gen­ste­ina. Byłoby rze­czą pożą­daną, aby­śmy go uprze­dzili i zgro­ma­dzili wszyst­kie nasze siły pod Alten­bur­giem73. Toll uza­sad­niał swoje obawy tym, że gdyby Napo­le­onowi udało się wyjść na lewe skrzy­dło armii sprzy­mie­rzo­nych, miałby szansę na odcię­cie jej linii ope­ra­cyj­nej i zepchnię­cia w kie­runku Ros­slau, gdzie ist­niał tylko jeden most74. Kiedy szef sztabu cara gen. mjr. książę Piotr Woł­koń­ski przy­był do kwa­tery Wit­t­gen­ste­ina z nową dyrek­tywą, oka­zało się, iż pod Weis­sen­fels i Naum­bur­giem poja­wiły się już pierw­sze dywi­zje fran­cu­skie. Naczelny wódz bez waha­nia przy­jął plan von Tolla. Tego dnia doszło do pierw­szych poty­czek.

Potencjał koalicji i położenie armii rosyjsko-pruskiej

Siły główne gen. Wit­t­gen­ste­ina (31,5 tys. Rosjan i Pru­sa­ków) znaj­do­wały się 17 kwiet­nia nad dolną Soławą, po obu stro­nach Łaby, na pół­noc i połu­dnie od Wit­ten­bergi. Pod­le­gały mu dwa kor­pusy pru­skie: gen. por. Frie­dri­cha von Bülowa (7,3 tys. żoł­nie­rzy) i Ludwiga von Yorcka (8,5 tys. ludzi). Do tego docho­dził mie­szany kor­pus rosyj­sko-pru­ski gen. por. Frie­dri­cha von Kle­ista (6,2 tys. ludzi) oraz kor­pus rosyj­ski gen. por. Gre­gora von Berga (9,5 tys. żoł­nie­rzy). Mię­dzy Lip­skiem, Zwic­kau i Mit­twe­ida ześrod­ko­wane były woj­ska von Blüchera (39,6 tys. żoł­nie­rzy), podzie­lone na kor­pus pru­ski von Blüchera (25,1 tys. ludzi) i rosyj­ski von Win­zin­ge­ro­dego (14,5 tys. ludzi). Główna armia rosyj­ska (31,1 tys. żoł­nie­rzy) masze­ro­wała wtedy na Dre­zno. Two­rzyły ją dwa kor­pusy: straży przed­niej Miło­ra­do­wi­cza (13 tys.) i główny Tor­ma­sowa (18,1 tys.). Łącz­nie woj­ska sprzy­mie­rzo­nych liczyły ok. 102 tys. żoł­nie­rzy. Co prawda naprze­ciwko miało stać ok. 150 tys. żoł­nie­rzy fran­cu­skich, ale koali­cjanci dys­po­no­wali przy­tła­cza­jącą prze­wagą w kawa­le­rii: 30,7 tys. sza­bel wobec nie­wiele ponad 8,5 tys. (sto­su­nek sił wyno­sił 3,6:1)75.

Naczelny wódz musiał także uwzględ­niać woj­ska znaj­du­jące się jesz­cze na tyłach. 3. Armia Zachod­nia gen. broni Micha­iła Barc­laya de Tolly’ego (13,2 tys. Rosjan) do 16 kwiet­nia oble­gała twier­dzę Toruń. Powrót tych sił na front saski zajął im ok. mie­siąca. Na połu­dniu Księ­stwa War­szaw­skiego znaj­do­wał się kolejny kor­pus rosyj­ski, który blo­ko­wał woj­ska pol­skie księ­cia Józefa Ponia­tow­skiego i austriac­kie gen. por. Johanna von Fri­monta. Było to 9,1 tys. żoł­nie­rzy rosyj­skich gen. por. Fabiana Osten-Sac­kena. W War­sza­wie jako kor­pus oku­pa­cyjny pozo­sta­wał gen. por. Piotr von der Pah­len II z 5 tys. Rosjan.

Od 20 kwiet­nia trwały kolejne prze­gru­po­wa­nia wojsk. 30 kwiet­nia armia sprzy­mie­rzo­nych zaj­mo­wała nastę­pu­jące pozy­cje:

– straż przed­nia (gen. por. Fer­di­nand von Win­zin­ge­rode) pozo­sta­wała w Lützen (kawa­le­ria) oraz Floss­gra­ben i Elstera (pie­chota),

– kolumny lotne (rosyj­skie płk. Wik­tora Pren­dela, płk. Wale­riana Mada­towa, mjr. Karla Löwensterna i kpt. Fio­dora Geismara oraz pru­ska ppłk. Karla von Zie­lin­skiego) prze­su­nęły się znad Soławy, aby osła­niać kie­ru­nek, z któ­rego spo­dzie­wano się nadej­ścia armii fran­cu­skiej, czyli Lipsk,

– rosyj­ski I K (gen. por Gre­gor von Berg) prze­su­nął się z Lip­ska do Zwen­kau,

– pru­ski I K (gen. por. Ludwig von Yorck) prze­gru­po­wał się z Schkeu­ditz przez Lipsk do Zwen­kau, usta­wia­jąc się przed fron­tem von Berga,

– kor­pus rosyj­sko-pru­ski (gen. por. Frie­drich von Kle­ist) prze­su­nął się spod Schkeu­ditz do Lin­de­nau (miał sta­no­wić osłonę Lip­ska),

– pru­ski II K (gen. broni Gebhard von Blücher) skon­cen­tro­wał się w Bor­nie,

– rosyj­ska armia główna (gen. broni Alek­san­der Tor­ma­sow) dotarła do Froh­bergu i Koh­ren,

– rosyj­ski kor­pus gen. broni Micha­iła Miło­ra­do­wi­cza prze­by­wał w Penig, cho­ciaż miał pole­ce­nie ze sztabu von Tolla poma­sze­ro­wać na Alten­burg,

– kwa­tera cara przy­była do Froh­burga, a kwa­tera króla pru­skiego wyje­chała z Dre­zna i prze­no­co­wała w Penig76.

Fran­cu­ski histo­ryk Char­les Lan­re­zac przed­sta­wił dane liczebne wojsk sprzy­mie­rzo­nych według stanu z 30 kwiet­nia 1813 roku z wyłą­cze­niem kor­pusu pru­skiego von Bülowa, który obser­wo­wał woj­ska Armii Łaby nad dolną Soławą, pil­no­wał mostu w Ros­slau, osła­niał Mag­de­burg i oble­gał Wit­ten­bergę77.

Wojska rosyjskie

Dowódca kor­pusu

Bata­liony

Pułki kawa­le­rii (szwa­drony)

Pułki kozac­kie

Bate­rie

Liczeb­ność

Berg

22

1 (3)

1

3

7500

Win­zin­ge­rode

20

6 (29)

9

6

13 500

Miło­ra­do­wicz

22

9 (31)

7

10

12 000

Tor­ma­sow

22

15 (55)

15

18 500

Kle­ist

1 (6)

3

2

2800[^f059]

Razem

86

32 (124)

20

36

54 800

Wojska pruskie

Dowódca kor­pusu

Bata­liony

Szwa­drony

Bate­rie

Liczeb­ność

Blücher

22

43

11

27 000

Yorck

12

12

7

7500

Kle­ist

4,5

4

1

3200

Razem

38,5

59

19

37 700

Połączona armia sprzymierzonych

Bata­liony

Szwa­drony

Pułki kozac­kie

Bate­rie

Liczeb­ność

Rosja

86

183

20

36

54 800

Prusy

38,5

59

19

37 700

Razem

124,5

95

20

55

92 500

Uwaga: W sza­cun­kach liczeb­no­ści wojsk pru­skich bra­ko­wało ochot­ni­czych kom­pa­nii i szwa­dro­nów, które były przy­dzie­lane do oddzia­łów linio­wych. Dla­tego fran­cu­ski autor okre­ślił ogólną liczeb­ność wojsk na 95 tys. żoł­nie­rzy, w tym 65 tys. pie­choty, 22 tys. kawa­le­rii i 8 tys. arty­le­rii z 430–450 dzia­łami.

Rozdział IV. Początek francuskiej ofensywy. Pierwsze potyczki

Ruchy koncentracyjne Armii Łaby i Menu

Zanim roz­po­częła się pla­no­wana ofen­sywa, Napo­leon musiał połą­czyć Armię Łaby i Menu oraz szczel­nie obsa­dzić brzegi Soławy od Saal­feld do ujścia rzeki do Łaby78. Miało to przy­nieść podwójną korzyść: ruchy wojsk fran­cu­skich zosta­łyby ukryte przed sprzy­mie­rzo­nymi, a zagony kozac­kie i inne kolumny lotne nie mogłyby prze­pra­wiać się na drugą stronę rzeki i szar­pać tyłów napo­le­oń­skiej armii, a także pod­grze­wać antyfran­cu­skich nastro­jów wśród oko­licz­nej lud­no­ści. 27 kwiet­nia Napo­leon dopre­cy­zo­wał swoje wstępne zało­że­nia: Oku­pa­cja Jeny, Dorn­burga, Naum­burga, Mer­se­burga i Halle to pierw­szy etap mojego planu. Weis­sen­fels też może być zajęte, jeśli na lewym brzegu Soławy znaj­duje się most. Wszyst­kie ruchy mają prze­bie­gać za Soławą jak za kur­tyną. Żadne ruchy nie mają być prze­pro­wa­dzane na pra­wym brzegu79. Spo­tka­nie obu cesar­skich armii miało nastą­pić na kie­runku: Halle, Mer­se­burg i Naum­burg w punk­cie, w któ­rym Łaba zakrę­cała, zbli­ża­jąc się do Lip­ska.

25–27 kwiet­nia Napo­leon nie miał jed­nak bie­żą­cych wia­do­mo­ści o ruchach Armii Łaby wice­króla Włoch. Sądził, że na pod­sta­wie roz­ka­zów z 22 kwiet­nia80 do 26. dnia mie­siąca dotarła ona na wyso­kość Halle i Mer­se­burga. Pro­blem w tym, że Euge­niusz otrzy­mał cesar­skie roz­kazy dopiero 25 kwiet­nia po połu­dniu, a więc jego woj­ska mogły roz­po­cząć marsz naj­wcze­śniej dzień póź­niej. Dopiero 28 kwiet­nia o godz. 3 nad ranem cesarz ode­brał list od pasierba, który uzmy­sło­wił władcy opóź­nie­nie w reali­za­cji jego planu81. Z tego też powodu w owych dniach Napo­leon nie wyda­wał nowych roz­ka­zów dla Armii Łaby. Tylko Armia Menu w cen­trum posu­wała się for­sow­nym mar­szem przez 48 godzin, aby zbli­żyć się do Mer­se­burga. Bra­ko­wało także aktu­al­nych danych doty­czą­cych daw­nego Kor­pusu Obser­wa­cyj­nego Włoch, a obec­nie IV i XII K, na skraj­nym pra­wym skrzy­dle. Sądząc, że 26 kwiet­nia IV K gen. Ber­tranda prze­szedł już przez Rudol­stadt, cesarz pole­cił mu, aby następ­nego dnia skon­cen­tro­wał się na pół­noc od Jeny i obsa­dził bieg Soławy do Dorn­burga, gdzie miał się połą­czyć z marsz. Neyem. XII K marsz. Oudi­nota miał przy­spie­szyć marsz, aby 27 kwiet­nia zatrzy­mać się w Saal­feld i Rudol­stadt82.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, Tome XXV, Paris 1868, s. 82. [wróć]

2. Tamże, s. 255. List cesa­rza do mini­stra poli­cji Jeana Marie René Savary’ego (księ­cia Rovigo) z 2 maja 1813 roku: Ponie­waż wszyst­kie arty­kuły pra­sowe, które mówią o woj­sku, są pisane nie­tak­tow­nie, myślę, że o wiele lepiej, żeby o tym nie mówiły, zwłasz­cza że wiemy, że te arty­kuły są pisane pod wpły­wem poli­cji. […] Te arty­kuły szko­dzą opi­nii publicz­nej, nie są dobre. Potrzebna jest prawda i pro­stota. Wystar­czy jedno słowo, takie a takie, bez względu na to, czy jest praw­dziwe, czy nie. [wróć]

3. C. Lan­re­zac, La mano­eu­vre de Lützen, 1813, Paris 1904, s. 2. [wróć]

4. Takie dane poda­wał René Tour­nes w książce Kam­pan ia wio­senna 1813 roku. Lützen. Stu­dium napo­le­oń­skiego manewru, Oświę­cim 2015, s. 13. Infor­ma­cje te powtó­rzył Geo­rge Nafzi­ger w książce Lützen & Bautze n. Napo­leon’s Spring Cam­pa­ign of 1813, Chi­cago 1992, s. 101. Ist­nieją też inne sza­cunki: 81 tys. Angli­ków i Por­tu­gal­czy­ków oraz 21 tys. Hisz­pa­nów (bez gueril­las), a nawet niż­sze: 45 tys. Angli­ków, 30 tys. Por­tu­gal­czy­ków i 15 tys. Hisz­pa­nów. [wróć]

5. Były to wła­ści­wie trzy armie polowe (Połu­dnia, Cen­trum i Por­tu­ga­lii), liczące łącz­nie ok. 95 tys. żoł­nie­rzy. [wróć]

6.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, Tome XXIV, Paris 1868, s. 360. [wróć]

7.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, Tome XXV, s. 74. List z 13 marca 1813 roku: Popie­ram pod­ję­cie dzia­łań w celu obrony Pire­ne­jów i uru­cho­mie­nia Gwar­dii Naro­do­wej. [wróć]

8. M.H. Weil, Le prince Eugène et Murat, 1813–1814: Opérations mili­ta­ires, négociations diplo­ma­ti­ques, t. 1, Paris 1902, s. 45. [wróć]

9. Tamże, s. 53. Już 26 lutego 1813 roku zarzą­dzono pobór 15 tys. ludzi z rocz­nika 1814 (s. 5). [wróć]

10. Wię­cej na temat nego­cja­cji króla Neapolu z Austrią i Anglią, patrz: M.H. Weil, op. cit., s. 46–55. [wróć]

11.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, Tome XXV, s. 158–160. [wróć]

12. G. Clément, Cam­pa­gne de 1813, Paris 1904, s. 80. [wróć]

13.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, Tome XXV, s. 100. [wróć]

14. G. Nafzi­ger, op. cit., s. 101. [wróć]

15. Anglia i Szwe­cja pod­pi­sały poro­zu­mie­nie w spra­wie tej cesji już 3 marca 1813 roku. [wróć]

16. G. Clément, op. cit., s. 18. W stycz­niu 1813 roku koali­cja pro­po­no­wała Danii zaję­cie Pomo­rza Szwedz­kiego (w zamian za Nor­we­gię dla Szwe­cji), miast Hanzy i czę­ści Meklem­bur­gii. [wróć]

17.J.K. Boll, Davo­uts felt­tog i Nord­ty­skland 1813–1814, [w:] Det dan­ske Auxiliærkorps i Nord­ty­skland 1813, b.m.w. 2013, s. 9. W liście marsz. Davo­uta do gen. Van­damme’a z 30 kwiet­nia zna­la­zła się infor­ma­cja: Posy­łam Panu kopię listu […], który zawia­da­mia o suk­ce­syw­nym przy­by­ciu do Bremy 4 kom­pa­nii po 470 duń­skich mary­na­rzy każda. Pierw­sza z tych kom­pa­nii miała przy­być 5 maja do Bremy, a pozo­stałe kolejno 48 godzin póź­niej. Wygląda na to, że kom­pa­nie te przy­jeż­dżają szyb­ciej (C. de Mazade, Cor­re­spon­dance du maréchal Davout, prince d’Eckmühl: ses com­man­de­ments, son ministère, 1801–1815, t. 4, Paris 1885, s. 56). [wróć]

18.O. Feldbæk, Den­mark in the Napo­le­onic Wars. A Fore­ign Policy Survey, „Scan­di­na­vian Jour­nal of History” 2001, vol. 26, nr 2, s. 97–99. Osta­tecz­nie Dania pod­pi­sała sojusz z Fran­cją 10 lipca 1813 roku, zobo­wią­zu­jąc się do wydzie­le­nia 12,6 tys. żoł­nie­rzy w pół­noc­nych Niem­czech. Napo­leon zade­kla­ro­wał pomoc 20 tys. ludzi w celu obrony Pół­wy­spu Jutlandz­kiego przed ewen­tu­alną inwa­zją wojsk sprzy­mie­rzo­nych. [wróć]

19. G. Clément, op. cit., s. 14. [wróć]

20. M. Leyh, Geschichte des Bay­eri­schen Heeres: Geschichte des königlichen bay­eri­schen Heeres unter König Max I. Joseph von 1806 (1804) bis 1825, tom 6, część 2, München 1935, s. 298–299. W źró­dłach oddziały bawar­skie czę­sto były okre­ślane mia­nem kor­pusu. Być może cho­dziło o pewną formę ich samo­dziel­no­ści ope­ra­cyj­nej. [wróć]

21. Wit­ten­berga – 2,7 tys. ludzi, Mag­de­burg – 9,2 tys. żoł­nie­rzy. [wróć]

22. Tytuł hra­biego von War­ten­burg uzy­skał dopiero w trak­cie kam­pa­nii fran­cu­skiej 1814 roku. [wróć]

23. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 6–7. [wróć]

24. T. von Bern­hardi, Den­kwur­dig­ke­iten aus dem Leben Carl Frie­drich Gra­fen von Toll, t. 2, Leip­zig 1865, s. 438. Dokład­nie było to 108 267 żoł­nie­rzy, podzie­lo­nych na kor­pus posił­kowy (30 128 ludzi), gali­cyj­ski (48 729) i cze­ski (29 410). Zda­niem Geo­rge’a Nafzi­gera (op. cit., s. 103–104), amba­sada fran­cu­ska prze­ka­zała do Paryża dane z 16 kwiet­nia o sprze­daży przez rząd austriacki obli­ga­cji war­tych 45 mln flo­re­nów, co jed­no­znacz­nie wska­zy­wało, iż Wie­deń finan­suje przy­go­to­wa­nia do wojny. Na temat zbro­jeń austriac­kich patrz: M.H. Weil, op. cit., s. 25–26. [wróć]

25. Na infor­ma­cję, że oddziały pol­skie mia­łaby masze­ro­wać do Sak­so­nii przez kraje austriac­kie nie­mal cał­ko­wi­cie roz­bro­jone – czym Austria demon­stra­cyj­nie chciała pod­kre­ślić swoje przej­ście z pozy­cji sojusz­nika do neu­tral­no­ści – cesarz zare­ago­wał sło­wami, które powtó­rzył marsz. Ber­thier 20 kwiet­nia 1813 roku: Jego Cesar­ska Mość wolałby dowie­dzieć się o śmierci 15 tys. Fran­cu­zów i Pola­ków, któ­rzy są w Kra­ko­wie, niż widzieć ich skła­da­ją­cych broń. J.C. Mość nie przy­wią­zuje żad­nej wagi do życia ludzi, któ­rzy pozba­wi­liby się honoru (F. Reboul, Cam­pa­gne de 1813: les préliminaires. tom II, Le com­man­de­ment de Murat, 16 janvier–28 février 1813, Paris 1912, s. 506). [wróć]

26. H. Beitzke, Geschichte der Deut­schen Fre­ihe­it­skriege in den Jah­ren 1813 und 1814, t. 1, Ber­lin 1854, s. 238. [wróć]

27. C. Rous­set, La Grande Armée de 1813, Paris 1871, s. 12, 20, 25. [wróć]

28.G. Clément, op. cit., s. 47. [wróć]

29. H. Beitzke, op. cit., s. 237. [wróć]

30. J. Spo­rschil, Der Fel­dzug im Jahre 1813, t. 1, Braun­schweig 1845, s. 131. [wróć]

31. Casse Du Albert, Mémoires et cor­re­spon­dance poli­ti­que et mili­ta­ire du prince Eugène, t. 8, Paris 1859, s. 271–272. [wróć]

32. Był to I K marsz. Davo­uta (1. i 2. DP oraz tzw. dywi­zja ham­bur­ska) liczący ok. 25 tys. żoł­nie­rzy. [wróć]

33. M. Yorck von War­ten­burg, Napo­leon as a Gene­ral, t. 2, Lon­don 1902, s. 239. [wróć]

34. Ofi­cjalny podział armii fran­cu­skiej na Armię Menu i Łaby został zatwier­dzony przez Napo­le­ona 26 marca 1813 roku (Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 124–125). [wróć]

35.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 61–63. [wróć]

36. Szcze­gó­łowe sza­cunki doty­czące owych 60 tys. ludzi (dokład­nie 62 140) poda­wał Hein­rich Beitzke (op. cit., s. 237): Szcze­cin – 8,5 tys. żoł­nie­rzy, Kostrzyn – 3 tys., Gło­gów – 5 tys., Span­dau – 3140, Gdańsk – 20 tys., Toruń – 5,5 tys., Modlin – 5 tys., Zamość – 4 tys. oraz sto­jący pod Kra­ko­wem książę Józef Ponia­tow­ski z 8 tys. Pola­ków. [wróć]

37. M. Yorck von War­ten­burg, op. cit., s. 242. [wróć]

38. G. Nafzi­ger, op. cit., s. 117. [wróć]

39. J. Spo­rschil, op. cit., s. 132. [wróć]

40. G. Clément, op. cit., s. 116–117. [wróć]

41. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 97. Napo­leon nie wie­dział wtedy o pod­pi­sa­nym 28 lutego 1813 roku w Kali­szu soju­szu rosyj­sko-pru­skim, ponie­waż akt wypo­wie­dze­nia wojny przez Prusy nastą­pił dopiero 16 marca. 31 marca dekla­ra­cja dotarła do Paryża, gdzie ogło­szono, że nawet gdyby Rosja­nie stali na Mont­marte, Fran­cja ni­gdy nie odda swo­ich pro­win­cji. 1 kwiet­nia senat wypowie­dział wojnę Pru­som. Zbież­ność dat jest przy­pad­kowa, ale 31 marca 1814 roku woj­ska rosyj­skie weszły do Paryża, a 1 kwiet­nia senat zde­tro­ni­zo­wał Napo­leona (O. von Ode­le­ben, Napo­leon’s Fel­dzug in Sach­sen im Jahre 1813, Dres­den–Leip­zig 1840, s. 10–11). [wróć]

42. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 99. [wróć]

43. P. Escalle, Des mar­ches dans les armées de Napoléon: Bor­ghetto (1796), Ulm (1805), Iéna (1806), Smo­lensk (1812), Lützen et Dresde (1813), Water­loo (1815), Paris 1912, s. 214. [wróć]

44. G. Clément, Cam­pa­gne de 1813, s. 120–121. [wróć]

45.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 177. [wróć]

46. Tamże, s. 189. [wróć]

47.Précis Mili­ta­ire de la Cam­pa­gne de 1813 en Alle­ma­gne (autor nie­znany), Leip­zig 1881, s. 29. Siły księ­cia Euge­niu­sza były sza­co­wane na 70 tys. ludzi i 180 dział, a woj­ska marsz. Davo­uta na 30 tys. żoł­nie­rzy z 70 dzia­łami. [wróć]

48.C. Lan­re­zac, op. cit., s. 108. [wróć]

49. G. Clément, op. cit., s. 49. [wróć]

50. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 116–117. [wróć]

51. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 119. [wróć]

52.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 217. [wróć]

53. Zgod­nie z roz­ka­zem z 3 kwiet­nia gwar­dia została podzie­lona na Starą, którą two­rzyła 1. DP (Roguet) oraz Młodą, która nale­żała do 1. DP (Dumo­ustier). W dro­dze była 2. DP Mło­dej Gwar­dii (Bar­rois). [wróć]

54. F.L. Petre, Napo­le­ons’s Last Cam­pa­ign in Ger­many, Lon­don 1912, s. 57. [wróć]

55.Michael V. Leg­giere (Napo­leon and the Strug­gle for Ger­many: The Franco-Prus­sian War of 1813. Tom I. The War of Libe­ra­tion, Spring 1813, Cam­bridge Uni­ver­sity Press 2015, s. 160) oce­niał siły Napo­le­ona na 150 tys. bagne­tów, 16 tys. sza­bel (!) i 330 dział. Z kolei Camille Val­laux (Les c ampa­gnes des armées françaises (1792–1815), Paris 1899, s. 303) napi­sał, że po 3 mie­sią­cach cięż­kiej pracy udało mu się [cesa­rzowi] popro­wa­dzić za Ren 200 tys. ludzi, z czego 24 tys. sta­no­wiła kawa­le­ria. Siły te miały zostać zwięk­szone w ciągu lata do 350 tys. ludzi, w tym 60 tys. kawa­le­rii [!] z 600 dzia­łami. [wróć]

56. Tamże, s. 189. [wróć]

57. F.L. Petre, op. cit., s. 58. [wróć]

58. T. von Bern­hardi, op. cit., s. 460. [wróć]

59. L. von Wol­zo­gen, Memo­iren des königlich preus­si­chen Gene­ral der Infan­te­rie Ludwig Fre­iheer von Wol­zo­gen, Lepi­zig 1851, s. 166–167. [wróć]

60. Według Wol­zo­gena auto­rem planu bitwy pod Lützen (dobrze pomy­ślany, ale pozba­wiony szcze­gó­łów) był wła­śnie Dybicz. [wróć]

61. M.V. Leg­giere, Blücher: Sco­urge of Napo­leon, Nor­man–Okla­homa 2014, s. 206. [wróć]

62. Carl Fric­cius wspo­mniał, że po nomi­na­cji Wit­t­gen­ste­ina do Rosji powró­cił Tor­ma­sow (Geschichte des Krie­ges in den Jah­ren 1813 und 1814, T. I, Alten­burg 1843, s. 132). Fak­tycz­nie prośbę o odwo­ła­nie zło­żył już po bitwie pod Lützen, uwa­ża­jąc, iż został pomi­nięty w awan­sie. Poza tym nie chciał słu­żyć pod młod­szym ofi­ce­rem. Ofi­cjal­nie przy­czyną jego odej­ścia miały być względy zdro­wotne. [wróć]

63. E. Hen­der­son, Blücher and the Upri­sing of Prus­sia Aga­inst Napo­leon 1806–1815, Lon­don 1911, s. 97. [wróć]

64. G. Nafzi­ger, op. cit., s. 114. [wróć]

65. M. Bog­da­no­wicz, Geschichte des Krie­ges im Jahre 1813 für Deutsch­lands Unabhängigkeit, tom I/1, Sankt Peters­burg 1863, s. 175. [wróć]

66. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 79. [wróć]

67. Tamże, s. 115. [wróć]

68. M. Leh­mann, Scharn­horst, t. 2, Leip­zig 1887, s. 606–608. [wróć]

69. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 143. [wróć]

70. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 142. [wróć]

71. E. Hen­der­son, op. cit., s. 96. [wróć]

72. F.L. Petre, op. cit., s. 60. [wróć]

73. T. von Bern­hardi, op. cit., s. 515–516. Przy­pusz­czal­nie 24 kwiet­nia von Toll spo­tkał się z Wit­t­gen­ste­inem, a dzień póź­niej – z von Blücherem. [wróć]

74. Tamże, s. 458–459. [wróć]

75. G. Nafzi­ger, op. cit., s. 112. Maxi­mi­lian Yorck von War­ten­burg (op. cit., s. 248) poda­wał nastę­pu­jące dane: Wit­t­gen­stein – 22 tys., Blücher – 23 tys., Miło­ra­do­wicz – 11 tys., Tor­ma­sow – 18 tys., Win­zin­ge­rode – 10 tys., łącz­nie 84 tys. Rosjan i Pru­sa­ków. Carl Fric­cius (op. cit., s. 138) s zaco­wał siły rosyj­skie na 52 079 żoł­nie­rzy, a pru­skie na 40 650, co dawało razem 92 729 żoł­nie­rzy. [wróć]

76. C. von Plo­tho, Der Krieg in Deutsch­land und Fran­kre­ich in den Jah­ren 1813 und 1814, t. 1, Ber­lin 1817, s. 96–97. [wróć]

77. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 141. W ory­gi­nale nie zga­dzała się liczba rosyj­skich puł­ków kawa­le­rii w kor­pu­sie von Kle­ista – według danych było ich aż pięć. Fak­tycz­nie, według von Hol­le­bena, Nafzi­gera, Hofschröera, Tour­nesa i innych auto­rów w struk­tu­rach kor­pusu było tylko sześć szwa­dro­nów gro­dzień­skiego pułku huza­rów, stąd koniecz­ność korekty. [wróć]

78.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 230. List do marsz. Neya (26 kwiet­nia 1813 roku). [wróć]

79. Tamże, s. 233. [wróć]

80. C. Lan­re­zac, op. cit., s. 119. W imie­niu cesa­rza marsz. Ber­thier napi­sał do wice­króla Włoch m.in.: Do 24-go [kwiet­nia], konieczne jest, aby­ście zajęli Quer­furt, aby można było bez­po­śred­nio komu­ni­ko­wać się mię­dzy Wami a księ­ciem Moskwy [marsz. Ney], który zamie­rza zająć Naum­burg. Zniszcz most, który nie­przy­ja­ciel miał nad Soławą w pobliżu Wet­tin. Zaj­mij Halle i Mer­se­burg jako przy­czółki i zabez­piecz te miej­sca przed Koza­kami. [wróć]

81. A. Du Casse, Mémoires et cor­re­spon­dance poli­ti­que et mili­ta­ire du prince Eugène, T. 9, Paris 1860, s. 84. Począ­tek listu był nastę­pu­jący: Mój Synu, otrzy­ma­łem Twój list z 26-go [kwiet­nia]. Nie otrzy­ma­łem jesz­cze od Cie­bie listu z dnia 27-go. [wróć]

82.Cor­re­spon­dance de Napoléon I, tome XXV, s. 231. [wróć]