35,90 zł
Po ciężkiej klęsce w Rosji w 1812 roku cesarz Francuzów Napoleon I powrócił do ojczyzny, aby odbudować Wielką Armię. Tymczasem do antynapoleońskiej koalicji przystąpiły Szwecja i Prusy, wygasł sojusz austriacko-francuski, chwiało się też poparcie dla Francji w państwach niemieckich zrzeszonych w Związku Reńskim. Napoleon postanowił rzucić rękawicę Prusakom i Rosjanom w Niemczech, nad Łabą i Soławą. Po koniec kwietnia 1813 roku skoncentrował siły w Turyngii i ruszył do Saksonii. Do pierwszego starcia ze sprzymierzonymi doszło 2 maja pod Lützen, na południowy zachód od Lipska. Zakończyło się ono taktycznym sukcesem Napoleona, gdyż Rosjanie i Prusacy wycofali się z pola walki. Do kolejnej dużej bitwy doszło 20–21 maja pod Budziszynem. Napoleon jeszcze raz zwyciężył, choć znowu nie zdołał rozbić wrogich armii i poniósł duże straty. Kampanię wiosenną 1813 roku zakończył rozejm zawarty 4 czerwca, który cesarz Francuzów uznał potem za poważny błąd polityczny i militarny.
O tych wydarzeniach pisze Szymon Jagodziński, specjalista od dziejów wojskowych epoki napoleońskiej.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 419
Redaktor prowadzący: Bogusław Kubisz Redaktor: Miłosz Niewierowicz Korekta: Bogusława Jędrasik Ilustracja na okładce: Marek Szyszko Projekt okładki: Agnieszka Matusiak Redaktor techniczny: Agnieszka Matusiak Mapy: Dariusz Wieczorek
Copyright © by Dressler Dublin Sp. z o.o., Ożarów Mazowiecki 2026 Copyright © Szymon Jagodziński, 2026
Wydawnictwo Bellona ul. Hankiewicza 2, 02-103 Warszawa tel. +48 22 457 04 02 www.bellona.pl www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona
Księgarnie internetowe: www.swiatksiazki.pl www.ksiazki.pl
Dystrybucja Dressler Dublin sp. z o.o. ul. Poznańska 91, 05-850 Ożarów Mazowiecki tel. (+ 48 22) 733 50 31/32 e-mail: dystrybucja@dressler.com.pl www.dressler.com.pl
ISBN 978-83-11-19026-9
Wersję elektroniczną w systemie Zecer przygotowała Róża Rozaxa
Samo zwycięstwo nic nie znaczy, trzeba umieć je wykorzystać.
Napoleon
15 kwietnia o godz. 4 rano cesarz opuścił swój pałac w Saint-Cloud i wyjechał do Moguncji. Do miasta przybył 17 kwietnia o godz. 2 w nocy. Jego szef sztabu marsz. Louis Berthier czekał już tam na niego od 48 godzin. Tym samym Napoleon dołączył do swojej Wielkiej Armii. Stało się to jednak nieco wcześniej, niż planował – w liście do marsz. Michela Neya z 13 marca zapowiadał swój powrót na front niemiecki dopiero w maju1. Zmiana planów została wymuszona pogarszającą się sytuacją polityczną.
Francja nigdy nie była tak niespokojna jak po klęsce w Rosji. W kraju odbywał się masowy pobór młodych rekrutów, którzy mieli zastąpić tysiące tych, którzy pozostali w śniegach państwa Romanowów. Narastał kryzys gospodarczy. Naród francuski zdobył się na gigantyczny wysiłek w przededniu kampanii rosyjskiej 1812 roku, gdyż sądzono, iż wojna przyniesie upragniony pokój. Nawet propaganda rządowa nie poprawiała nastrojów2. Istotne było również narastające zmęczenie Francji ciągłą wojną, trwającą już od 20 lat. Zmienił się także charakter tych konfliktów. W 1792 roku Francja broniła się przed koalicją feudalnych władców Europy. W 1813 roku przyszło jej się zmierzyć dodatkowo z koalicją zbuntowanych narodów – przykładem choćby Niemcy i Hiszpanie. Ci pierwsi nazwali ją „wojną o niepodległość” (Befreiungskriege). Dla przywódców obozu antynapoleońskiego nadciągająca kampania była wielką niewiadomą. Bali się Napoleona. Wcześniej sami służyli pod jego sztandarami – nawet jeśli z przymusu. Teraz nie ufali sobie nawzajem. Obawiali się zaangażować wszystkie swoje siły, aby w razie klęski na polu bitwy nie zostać samemu w obliczu geniuszu cesarza Francuzów3.
Problem stwarzał również papież Pius VII, duchowieństwo było bowiem źródłem antyrządowej agitacji. Wymuszony konkordat z 25 stycznia 1813 roku został odwołany pod naciskiem kardynałów już 24 marca. Nieudany zamach stanu gen. bryg. Claude’a de Maleta z 23 października 1812 roku obnażył słabość rządów cesarskich. Stąd konieczność pilnego powrotu Napoleona do Francji w celu uspokojenia sytuacji wewnętrznej. Niestety cesarski pasierb i dowódca wojsk francuskich w Niemczech książę Eugeniusz de Beauharnais nie był w stanie zażegnać kryzysu na froncie. W efekcie linia Łaby została przełamana.
Na Półwyspie Pirenejskim sytuacja też nie napawała optymizmem. Rosła przewaga wojsk angielsko-hiszpańsko-portugalskich. Ich siły przekraczały już 140 tys. żołnierzy (w tym 50 tys. Hiszpanów) wspieranych przez tysiące hiszpańskich guerillas4. Co prawda Francja utrzymywała w Hiszpanii ok. 200 tys. żołnierzy, byli oni jednak rozsiani po różnych zakątkach kraju. W północnej części półwyspu stacjonowała zaledwie 100-tysięczna armia cesarska5 marsz. Nicolasa Soulta (formalnie króla Józefa Bonapartego), którego już 3 stycznia 1813 roku Napoleon odwołał do kraju6. Wraz z nim wyjechała część wojsk potrzebnych do odbudowania Wielkiej Armii – co najmniej 20 tys. weteranów. Pojawił się nawet pomysł całkowitego wycofania wojsk francuskich z Półwyspu i ustabilizowania linii frontu na Pirenejach7. Cesarz szybko zrezygnował jednak z tego pomysłu: odwrót byłby oznaką jego słabości, w dodatku mógłby zachęcić koalicję do wcześniejszej ofensywy na froncie wschodnim (niemieckim).
Niepokój budziła także postawa króla Neapolu Joachima Murata. Podejrzewano go o tajne kontakty z rządem angielskim oraz potajemne negocjacje z ministrem spraw zagranicznych Austrii Klemensem von Metternichem. Celem tych rozmów miało być przeciągnięcie napoleońskiego marszałka na stronę Wiednia (z zachowaniem neutralności w konflikcie z Francją) w zamian za gwarancje Habsburgów dotyczące władzy Murata nad Neapolem. Niewykluczone, że to dlatego cesarski szwagier odmówił powrotu do Wielkiej Armii. Nie zgodził się także na wysłanie dodatkowych kontyngentów wojskowych dla swojego władcy8, chociaż neapolitańska armia osiągnęła wtedy liczebność 40 tys. żołnierzy, a dekretem z 8 kwietnia powołano do wojska kolejnych 10 tys. rekrutów9. Murat wiedział o problemach cesarstwa i czuł, że upadający Napoleon pociągnie w przepaść także jego. Dlatego był gotów na wszystko, aby ratować swoje panowanie w Italii. Po negocjacjach z Anglikami 22 kwietnia zadeklarował, że w zamian za uznanie jego władzy królewskiej w Neapolu jest gotów zaangażować swoich 40 tys. żołnierzy po stronie koalicji10. To była zdrada, a dla Napoleona – podwójna strata. Musiał zastąpić wojska z południowej Italii oddziałami pozyskanymi od innych sojuszników, a jednocześnie musiał pozostawić w północnej części Półwyspu Apenińskiego niemałe siły, aby uchronić Królestwo Włoch przed potencjalnym atakiem króla Neapolu. Na mocy dekretu z 4 kwietnia 1813 roku zamierzano stworzyć osobny korpus rezerwowy w Weronie, który etatowo miał liczyć prawie 56 tys. żołnierzy. Dwie trzecie tych wojsk miało pochodzić z Piemontu, Neapolu i Królestwa Włoch11. Na jego czele miał stanąć odwołany później (po bitwie pod Lützen) z Niemiec do Mediolanu książę Eugeniusz de Beauharnais.
Niestabilnie było także na wschód od bariery Renu. Dla Napoleona kontrola nad 32. Okręgiem Wojskowym, czyli północnymi Niemcami z Hanowerem na czele, była szczególnie ważna ze względów wojskowych i politycznych. Te ziemie oraz sąsiadująca z nimi Westfalia Hieronima Bonapartego bezpośrednio graniczyły z cesarstwem. Napoleon wypowiedział wtedy znamienne słowa: To są najważniejsze punkty i wolałbym widzieć nieprzyjaciela w Lipsku, Erfurcie i Gotha niż w Hanowerze i Bremie12. Dawne Królestwo Holandii zostało wcielone do imperium 13 lipca 1810 roku. Gdyby kraje te zostały zajęte przez wojska sprzymierzonych, Francji groziłaby inwazja. Realne było także niebezpieczeństwo bezpośredniego ataku wojsk koalicji w tym regionie. 17 marca Napoleon napisał do swojego pasierba: To, co się dzieje w 32. OW, prawdopodobnie ściągnie na niego lądowanie Anglików i Szwedów, a może nawet Rosjan13. Chociaż dowodzący na tym odcinku frontu marsz. Louis Davout mógł w każdej chwili wznowić marsz nad dolną Łabę, musiał pamiętać o tym, że za plecami ma Holandię i Belgię. Zwłaszcza w tym pierwszym kraju panowało silne poruszenie, szczególnie widoczne w trakcie poboru do Gwardii Narodowej.
Gdy doszło do pierwszych aktów nieposłuszeństwa, Napoleon wydał kategoryczny rozkaz stłumienia rozruchów. 25 kwietnia w Bremie aresztowano 173 osoby, wyroki śmierci wykonano na 2114. Antyfrancuskie incydenty nadal się jednak zdarzały. Dowodzący w Bremie gen. dyw. Dominique Vandamme nie miał dość sił, aby spacyfikować ewentualne poważniejsze wystąpienie. Dysponował tylko kilkoma drugimi batalionami tworzącej się 4. DP, bez kawalerii i artylerii, dlatego na razie nie podejmował żadnych działań.
Kłopotów Napoleonowi nastręczali także Duńczycy. Co prawda od 31 października 1807 roku między Danią a Francją obowiązywał traktat z Fontainebleau, na mocy którego Paryż i Kopenhaga zawierały sojusz na czas wojny, zobowiązały się do niepodpisywania separatystycznego pokoju oraz potwierdziły integralność terytorialną sygnatariuszy porozumienia, lecz duński rząd prowadził tajne negocjacje z Anglią i Rosją. Rozmowy dotyczyły m.in. braku zgody Danii na przyłączenie Norwegii do korony szwedzkiej, co miało być ceną za udział Sztokholmu w wojnie z Francją15. Król Fryderyk VI nie był także zainteresowany rekompensatą w postaci Holandii i Hamburga16. Początkowo Dania przystała na konwencję o zbrojnej neutralności, jej władze oczekiwały także na zgodę Francji w kwestii powrotu 2 tys. duńskich marynarzy przeznaczonych do obrony Wysp Fryzyjskich17. Mimo to Napoleon nie rezygnował z poprawnych stosunków z nadbałtyckim sojusznikiem. Do czasu wyjaśnienia sytuacji marsz. Davout miał zawiesić działania na prawym brzegu dolnej Łaby, ponieważ duński Holsztyn rozciągał się aż do Altony i przedmieść Hamburga. Ponadto na północ od miasta stacjonował duński korpus posiłkowy w sile ok. 10 tys. żołnierzy i nie warto było ryzykować jego wystąpienia przeciwko Francji. Ostrożność i cierpliwość Napoleona opłaciła się – ostatecznie Dania pozostała w obozie napoleońskim18.
Pogarszała się także sytuacja w krajach niemieckich należących do Związku Reńskiego. Raporty napływające na bieżąco z: Würzburga, Frankfurtu, Wirtembergii, Bergu, Westfalii, Hesji, Saksonii czy Bawarii mówiły o szerzącej się agitacji antynapoleońskiej. Co prawda rządy tych państw zgodnie deklarowały swoją lojalność wobec Paryża, ale postawa niektórych niemieckich satelitów cesarstwa budziła wątpliwości. Pierwsze skrzypce w kreowaniu tych nastrojów grała habsburska Austria. Nie proponowała wojny, wręcz przeciwnie – stała na straży idei niemal pokojowej mediacji, którą zaoferowała głównym sygnatariuszom Związku Reńskiego. Chodziło oczywiście o wykluczenie sił zbrojnych nadreńskich sojuszników Paryża z machiny wojennej cesarza Francuzów19. Napoleon był świadomy zagrożenia – wszystkie linie komunikacyjne i służby tyłowe Wielkiej Armii przebiegały lub działały na terytoriach państw Związku Reńskiego.
Przykładem niepewnej postawy niemieckich sojuszników było zachowanie wojsk bawarskich. 16 kwietnia 1813 roku do Bambergu przybył gen. dyw. hrabia Henri Bertrand, dowódca Korpusu Obserwacyjnego Włoch (IV K). Ze zdumieniem odkrył, że bawarska 29. DP gen. por. Klemensa von Raglovicha nie była skoncentrowana zgodnie z rozkazami cesarza pod Saalfeld, Schleiz i Coburgiem, ale bez określonego powodu wycofała się do Bayreuth. Tłumaczenie było proste: rząd w Monachium nie wyraził zgody na opuszczenie terytorium Bawarii i wkroczenie do Saksonii. Wykonania rozkazu do przegrupowania odmówił także gen. mjr Karl von Beckers, dowódca bawarskiej brygady w Bayreuth, który także zasłonił się brakiem zgody króla na taki manewr. Tego rodzaju tarcia z władzami francuskimi trwały w kolejnych dniach. W końcu sprawa trafiła do Napoleona. Ten 20 kwietnia napisał list do króla Bawarii Maksymiliana I Józefa z „prośbą” o poinstruowanie swoich dowódców, aby bezwarunkowo przestrzegali cesarskich rozkazów. Jednocześnie zażądał zmiany dowódcy tzw. Bawarskiego Korpusu Obserwacyjnego na gen. por. Carla von Wredego, który wydawał się przychylniejszy Francuzom. Monachium wyraziło zgodę na warunki Napoleona20. Ogólnie rzecz biorąc, niemieccy władcy nie poparli pomysłu mediacyjnego Wiednia. Na przykład król Bawarii sądził, że będzie musiał zapłacić za dołączenie do koalicji częścią ziem, które zostały do tej pory podbite i zajęte.
Największy niepokój cesarza budziła postawa Saksonii. Ze względów stricte wojskowych Francji zależało na wierności rządu w Dreźnie. Liczebność odbudowywanej w Torgau armii saskiej (gen. por. Johann von Thielmann) zbliżała się do 12 tys. żołnierzy, co stanowiłoby znaczące wsparcie dla odtwarzanej Wielkiej Armii. Sama twierdza wraz z Wittenbergą i Magdeburgiem, gdzie stacjonowały nadal garnizony francuskie21, była strategicznie położona nad środkowym biegiem Łaby, poważnie ograniczając swobodę ruchów wojsk sprzymierzonych. To właśnie z gubernatorem Torgau nawiązał kontakty gen. broni Piotr Wittgenstein (od 24 kwietnia głównodowodzący siłami koalicji), który chciał, aby gen. von Thielmann stał się dla Saksonii kimś w rodzaju gen. por. Ludwiga von Yorcka dla Prus (mowa o konwencji w Taurogach z 30 grudnia 1812 roku)22. Rosja i Prusy nie doceniały roli Saksonii w koalicji antyfrancuskiej, tym bardziej że Petersburg planował aneksję Księstwa Warszawskiego, którego formalnym władcą był Wettin, a Berlin myślał o korekcie swoich granic właśnie kosztem państwa saskiego.
Państwem, które działało na rzecz odciągnięcia Saksonii od Napoleona, była neutralna na razie Austria. 20 kwietnia oba państwa podpisały w Wiedniu traktat, na mocy którego za cenę zawieszenia współpracy z Napoleonem oraz uziemienia armii saskiej Fryderyk August I miał otrzymać gwarancję zachowania posiadłości dziedzicznych oraz rekompensatę za Księstwo Warszawskie. 24 kwietnia Napoleon dowiedział się o podpisanym porozumieniu. Wtedy był już pewny, że Austria tylko pozornie pozostaje bierna, a w praktyce prowadziła kampanię polityczną przeciwko Francji. Minister Metternich dużo mówił o pokoju, ale warunki, jakie musiałoby przyjąć cesarstwo, oznaczałyby dla niego polityczną i prestiżową katastrofę: likwidacja Księstwa Warszawskiego, rozwiązanie Związku Reńskiego, zrzeczenie się wszystkich posiadłości na prawym brzegu Renu, rezygnacja z Dalmacji i Prowincji Iliryjskich oraz wycofanie wojsk z Hiszpanii. W zamian zamierzano pozostawić Napoleonowi lewy brzeg Renu i Italię. Ale to były tylko wstępne warunki – po ich zaakceptowaniu przyszłyby kolejne. Wszystkie sprowadzały się do zamknięcia Francji w granicach sprzed 1789 roku23. Napoleon nie był głupcem. Wiedział, że ustępując, okaże słabość, a żądania jego przeciwników w przyszłości staną się coraz śmielsze – aż do całkowitej kapitulacji. Wojna jawiła się jako jedyny sposób na osiągnięcie honorowego pokoju. W raporcie z 1 kwietnia 1813 roku z ambasady w Wiedniu informowano cesarza, że w Austrii trwają zbrojenia, a monarchia habsburska posiada pod bronią ponad 100 tys. żołnierzy gotowych do interwencji. Cesarz Franciszek I miał tylko czekać na dogodny moment24. Warto dodać, że przystąpienie Austrii do wojny z Francją byłoby równoznaczne z zagładą nadal stojącego pod Krakowem dawnego V K polskiego księcia Józefa Poniatowskiego, tj. niemal 15 tys. ludzi25. Jego odwrót z Księstwa Warszawskiego miał się rozpocząć 3 maja. Napoleon wyliczył, że mobilizacja sił zbrojnych naddunajskiej monarchii zakończy się w czerwcu, w lipcu Austria miała być gotowa do wojny. Czasu było mało. Cesarz musiał pokonać Rosję i Prusy, zanim armia austriacka osiągnie gotowość operacyjną.
Napoleon wstrzymał się w negocjacjami dyplomatycznymi wobec niepewnej Saksonii. Potrzebował czegoś więcej. Musiał pokazać, że Francja nadal stanowi potęgę militarną, której należy się bać. Potrzebował szybkiego, przekonującego zwycięstwa nad wojskami rosyjskimi i pruskimi – drugiego Austerlitz. Ten cios miał nie tylko znokautować koalicję, lecz także naprostować chwiejnych niemieckich sojuszników cesarstwa. Bonaparte był dobrej myśli. W sercu Rzeszy stacjonowało już ponad 210 tys. napoleońskich żołnierzy, w tym 35 tys. cudzoziemskich, a każdego dnia napływały tysiące uzupełnień; 15 kwietnia Napoleon ruszył na front.
Pośpiech cesarza był bardzo widoczny. Nadchodził bowiem czas, kiedy można było za jednym zamachem rozwiązać kilka kluczowych problemów: ustabilizować sytuację na froncie po odwrocie wojsk (Armia Łaby) księcia Eugeniusza za Soławę, wyciszyć niepokoje w Niemczech, wyjaśnić dwuznaczną postawę Saksonii, zmienić politykę Austrii wobec Francji oraz wzmocnić niepewny Związek Reński. By podkreślić energię, z jaką zamierzał działać, Napoleon wypowiedział znamienne słowa: Będę prowadził tę kampanię jako generał Bonaparte, a nie jako cesarz26. Jego potencjał rósł z dnia na dzień. Rezerwy nadal wydawały się niewyczerpane. Pobory rocznika 1813 i gruntowny przegląd innych klas poborowych od marca 1813 roku dały 127 tys. rekrutów, niewcielonych jeszcze do czynnej służby. W tym samym miesiącu depoty armijne otrzymały do rozdziału (sześć klas poborowych) kolejnych 80 tys. ludzi. Następnych 150 tys. mężczyzn zostało wezwanych z rocznika 1814. Łącznie było to aż 357 tys. potencjalnych żołnierzy27. Kolejne kontyngenty posiłkowe nadciągały ze Związku Reńskiego, z Królestwa Włoch, Neapolu, Hiszpanii oraz Księstwa Warszawskiego. Proces odbudowy Wielkiej Armii wymaga osobnego opracowania, dlatego w tym miejscu chciałbym dokonać tylko krótkiej oceny.
Nie jest tajemnicą, że w 1813 roku Wielka Armia nie dorównywała wojskom cesarza z lat 1805–1807, 1809 roku, a nawet z początku kampanii rosyjskiej 1812 roku. Widoczne były w niej przejawy nieporządku i problemy z dyscypliną, ale jak stwierdził Gérôme Clément: Armia 1813 roku była wystarczająca do prowadzenia kampanii, zwłaszcza w rękach takiego wodza jak Napoleon28. Nie mniej pochlebnie wypowiedział się pruski historyk Heinrich Beitzke: Zadziwiająca była zręczność, siła i szybkość, z jaką wielki mistrz sztuki wojennej wystawił nową Wielką Armię po zagładzie całej swojej [poprzedniej] armii w Rosji, jak połączył skromne resztki [uratowanej] armii z nowymi elementami, jak z pomocą ocalałej kadry w szczątkach armii [z 1812 roku] pod wielkim imieniem własnym oraz imieniem swoich marszałków i generałów szybko umiał tchnąć duszę w całość. Graniczyło to z magią, że był w stanie przejść do ataku jako pierwszy […], i to przy użyciu przeważających sił. Zaciąg i przemarsz młodych oddziałów do punktów zbornych odbywały się zazwyczaj w tym samym czasie. Bazując na niezaprzeczalnie wielkich możliwościach militarnych Francuzów, rozkazał dużej części swoich wojsk wkroczyć do Niemiec bez broni: ta była wysyłana pocztą lub innymi transportami ekspresowymi i rozdzielana w marszu29.
Ofiarność Francuzów i zaangażowanie Napoleona w budowę praktycznie nowej Wielkiej Armii do dziś budzi zaskoczenie i podziw. Johann Sporschil napisał m.in.: Dzięki żelaznej woli cesarza Napoleona, dzięki wciąż niezachwianej ufności Francji w jego niezwyciężoność, dzięki ściśle regulowanej administracji i bezlitosnemu poborowi, a przede wszystkim dzięki tej nadzwyczajnej energii, którą nie tylko rozwinął, lecz także potrafił wzbudzić we wszystkich swoich urzędnikach – od pierwszego dygnitarza państwa aż do najskromniejszego sługi swojej władzy; pomimo zagłady armii liczącej pół miliona ludzi pod koniec 1812 r. udało mu się ponownie zgromadzić armię liczącą 200 tys. żołnierzy na ziemi niemieckiej pod koniec kwietnia 1813 r. Mimo że od sumy tej trzeba odjąć część dywizji, które albo dopiero się zbliżały, albo (na ziemi niemieckiej) były w trakcie formowania30.
Armia napoleońska nadal była efektywnym narzędziem wojennym mimo widocznych w niej zalążków słabości. Jej bitność i poświęcenie wciąż budziły podziw, a wojska Napoleona miały jeszcze pokazać, na co je stać pod Lützen i Budziszynem.
Pierwsze wskazówki Napoleona odnośnie do planu kampanii wiosennej pojawiły się już 27 stycznia 1813 roku w liście do księcia Eugeniusza de Beauharnais31. W tych dniach cesarz intensywnie zastanawiał się nad kontrofensywą nad dolnym biegiem Łaby, która miała przywrócić linię frontu na Wiśle i zmusić do generalnego odwrotu armię rosyjską, zanim Prusy zakończą zbrojenia. Pojawiły się jednak wątpliwości przed podjęciem takiego manewru. Ich powodem były sytuacja w północnych Niemczech oraz wizja inwazji wojsk brytyjskich i szwedzkich w okolicach Hamburga. Z tego powodu Armia Łaby musiała wydzielić pokaźnie siły, aby zadbać o bezpieczeństwo Westfalii i 32. Okręgu Wojskowego32. To dlatego na rozkaz cesarza książę Eugeniusz miał osłaniać Magdeburg tak długo, jak to było możliwe33. Napoleon brał również pod uwagę uderzenie wojsk rosyjskich i pruskich na Saksonię, co faktycznie nastąpiło. Do osłony Drezna na prawym skrzydle Armii Łaby miała manewrować Armia Menu (w tym czasie pod rozkazami marsz. Neya)34.
Napoleon myślał dwutorowo. W sytuacji gdy armia francuska zajmowałaby linię Łaby, mogłaby sforsować rzekę pod Magdeburgiem, a następnie ruszyć na Kostrzyn, Szczecin i Gdańsk. Gdyby jednak wojska sprzymierzonych pierwsze przekroczyły Łabę pod Dreznem, cesarz musiałby najpierw odepchnąć je z powrotem od rzeki, a dopiero potem ruszyć na Gdańsk. W liście do pasierba z 11 marca 1813 roku Napoleon wyłożył swój plan kampanii35. Na początek władca precyzyjnie obliczył wszystkie marszruty: Z Magdeburga do Wittenbergi są 3 dni [marszu – przyp. aut.]; z Wittenbergi do Drezna jest ich 4 lub 5, a więc z Drezna do Magdeburga jest 7 lub 8 dni marszu. Z Magdeburga do Havelbergu czeka nas trzydniowy marsz; z Havelbergu do Hamburga to marsz siedmiodniowy. Z Havelbergu do Berlina są tylko trzy dni, tyle samo co z Wittenbergi do Berlina. Celem numer jeden miało być odblokowanie Gdańska. W pierwszych dniach maja cesarz spodziewał się połączenia z Armią Menu marsz. Neya, którego wojska były skoncentrowane w Würzburgu, Erfurcie i Lipsku. W tym samym czasie Armia Łaby księcia Eugeniusza zostałaby ześrodkowana w Magdeburgu, Havelbergu i Wittenberdze. Jednocześnie cesarz spodziewał się, że wojska rosyjskie i pruskie będą wtedy rozciągnięte na prawym brzegu Łaby od Gdańska do Głogowa.
Gdyby tak wyglądała sytuacja, Armia Łaby, a za nią Armia Menu, ruszyłyby przez Havelberg na Szczecin. Następnie wojska napoleońskie sforsowałyby Odrę, zyskując 10 dni przewagi nad armią sprzymierzonych, która nie zdążyłaby osłonić oblężonego Gdańska, ponieważ jej oddziały tkwiłyby w Warszawie, Głogowie i Dreźnie. Napoleon kontynuował swój wywód: Po dołożeniu wszelkich starań, aby dać do zrozumienia [sprzymierzonym], że pragnę ruszyć na Drezno i Śląsk, zamierzam prawdopodobnie (pod osłoną gór Turyngii i Łaby) ruszyć przez Havelberg, dotrzeć forsownym marszem pod Szczecin, mając 300 tys. żołnierzy i kontynuować marsz na Gdańsk, dokąd powinienem dotrzeć w ciągu 15 dni; w 20. dniu marszu po przekroczeniu Łaby miasto zostałoby odblokowane, a jednocześnie przejąłbym kontrolę nad Malborkiem, wyspą Nogat i wszystkimi mostami na dolnej Wiśle. To tyle, jeśli chodzi o porządek ofensywy. Dzięki temu cesarz oczekiwał uwolnienia 50–60 tys. żołnierzy znajdujących się w różnych garnizonach twierdz, co po części mogłoby wyrównać ubytki w szeregach poniesione w trakcie wstępnego etapu kampanii i długotrwałych intensywnych marszy36. Dla Napoleona oprócz korzyści strategicznych nie mniej istotny był efekt psychologiczny w Europie, jaki wywołałoby ponowne pojawienie się sztandarów cesarskich nad Wisłą: na wojnie prestiż i efekt moralny stanowią więcej niż połowę bitwy – pisał37.
Gdyby plan Napoleona został zrealizowany w 100 proc., nie ulega wątpliwości, że armia sprzymierzonych zostałaby zmuszona do generalnego odwrotu, a wojska francuskie przywróciłyby linię frontu z grudnia 1812 roku. Choć założenia były śmiałe, wręcz genialne, widać było, że Napoleon zrezygnował z konieczności stoczenia walnej bitwy z siłami głównymi koalicji. Być może obawiał się przygniatającej przewagi kawalerii sprzymierzonych, którą ci mogli w pełni rozwinąć na równinach Lipska, gdyby Napoleon wkroczył do Saksonii. Poza tym wymierzony cios mógł trafić w próżnię, gdyby armia rosyjska-pruska uchyliła się od bitwy, a Francuzi nie mieliby jak jej zatrzymać, nie dysponując wystarczającą liczbą kawalerii. A może Napoleon obawiał się zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę w bitwie, mając pod rozkazami niedoświadczonych i nie w pełni wyszkolonych rekrutów? Podstawą jego planu było także przeświadczenie, że Rosjanie i Prusacy znajdują się w pobliżu Łaby, ale jeszcze jej nie przekroczyli. W pierwszych dniach maja nie mógł już na to liczyć. Zresztą informacje wywiadu francuskiego na temat zamierzeń wojsk jego przeciwników nadal były skąpe, mimo to plan realizowano38. Dokonano w nim jednak pewnych zmian – termin ofensywy wstępnie ustalono na pierwsze dni maja.
Napoleon sądził, że wykona cały manewr, dysponując co najmniej trzykrotną przewagą liczebną nad połączonymi siłami rosyjsko-pruskimi. Cesarz miał także nadzieję, że wojska sprzymierzonych jeszcze się ze sobą nie połączyły, a wtedy bez problemu rozbije Rosjan i zepchnie ich niedobitki w czeskie Rudawy39. W tym czasie nie obawiał się już interwencji armii austriackiej. Uważał ponadto, że wojska carskie są wyczerpane kampanią zimową i koniecznością pilnowania wydłużonych linii komunikacyjnych, a także obowiązkiem blokowania francuskich twierdz na ich tyłach. Z kolei Prusy miały dysponować ograniczonymi rezerwami wojskowymi. Oczekiwano, że łącznie armia sprzymierzonych posiada pod bronią najwyżej 100 tys. żołnierzy40. Charles Lanrezac napisał: Zaskoczeni koalicjanci nie mieliby innego rozsądnego wyjścia, jak tylko szybko wycofać się za Wisłę, pozostawiając nam w ten sposób całe Niemcy. […] Cesarz odzyskałby swój prestiż w Europie; Austria i Związek Reński stałyby się znowu sojusznikami, jeśli nie szczerymi, to przynajmniej zrezygnowanymi; Prusy, których całe terytorium byśmy zajęli, zostałyby zredukowane [w swojej postawie] do bezsilności41.
Kampania w północnych Niemczech była zabezpieczona także dlatego, że Francuzi utrzymywali solidne twierdze ze stałymi mostami na Łabie, Odrze i Wiśle. Odwrót rosyjskich wojsk musiałby się odbywać przez przeprawy prowizoryczne, co było bardzo ryzykowne, biorąc pod uwagę szerokość najważniejszych rzek w regionie. Niedostatek artylerii oblężniczej nie pozwalał także Rosjanom i Prusakom na zdobycie którejkolwiek z tych fortec. Sprzymierzeni mieliby szansę na zwycięstwo tylko wtedy, gdyby skupili wysiłek w południowych Niemczech. Napoleon przewidział to, układając swój plan. Demonstracje pod Dreznem miały związać wojska koalicji na tym kierunku. Po sforsowaniu Łaby w Havelbergu armia francuska ruszyłaby na Kostrzyn i Szczecin. Ponieważ z Drezna do Havelbergu było ponad 200 km, istniała duża szansa na to, że Napoleon pierwszy dotrze do Odry, a stamtąd do Gdańska. Istotnym założeniem cesarskiego planu było postawienie na szybkość marszu wojsk napoleońskich. Do zaopatrzenia armii, a także jako oś kolejnych manewrów, cesarz wykorzystywał posiadane przez siebie twierdze – dzięki temu zmniejszał obciążenie wojsk kilometrowymi konwojami i ciężkim taborem42.
Tempo planowanego marszu było oszałamiające. Armie Łaby i Menu (ta ostatnia zreorganizowana w ciągu zaledwie 3 miesięcy) miały w ciągu 15 dni przebyć ogromną odległość – aż 500 km dzielące Łabę od Gdańska. Wojska cesarza musiałby zatem pokonywać średnio 33 km dziennie43. Niestety niebawem ten ambitny plan stał się nieaktualny.
Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się pogarszać: wkroczenie korpusu lotnego płk. Friedricha von Tettenborna (1,4 tys. jazdy i Kozaków) do Hamburga (18 marca) wywołało żywe poruszenie na całym obszarze między Renem a Łabą, postawa Austrii była coraz bardziej podejrzana, król Saksonii udawał, że ogranicza się do neutralności, a władcy Bawarii i Wirtembergii zastanawiali się, czy nie pójść w jego ślady. Na dodatek Drezno, które było strzeżone przez zaledwie 3 tys. Francuzów z 32. DP gen. dyw. Pierre’a Durutte’a (zdążył wezwać na pomoc gen. por. Antona von Rechberga z 1 tys. Bawarów); 27 marca zostało zajęte przez korpus gen. por. Ferdynanda von Winzingerodego (13–15 tys. Rosjan). Jednocześnie Napoleon przeszacował ilościowo i jakościowo swoje siły, wiele pułków nie było gotowych na czas. Z oczekiwanych 300 tys. żołnierzy miał do dyspozycji tylko 200 tys. Z kolei Rosja i Prusy posiadały w linii znacznie więcej żołnierzy, niż przypuszczano. W tych warunkach Napoleon nie mógł nawet marzyć o kampanii daleko za Wisłą – musiał on przede wszystkim odeprzeć wojska sprzymierzonych za Łabę i odzyskać kontrolę nad Saksonią, aby zmusić króla Fryderyka Augusta I do zachowania wierności i w ten sposób zatrzymać przy sobie inne państwa Związku Reńskiego. Dlatego pierwsze operacje zaczepne Napoleona musiały być skierowane na Drezno44.
Początkowo Napoleon uważał, że korpus pruski gen. von Blüchera (24 tys. ludzi), który przybył w pierwszych dniach kwietnia pod Drezno, nie przekroczył Łaby. Wydaje się, że cesarz nie wiedział wtedy o odwrocie za rzekę wojsk księcia Eugeniusza. Być może sądził, że Prusacy nie zaryzykują samotnej przeprawy bez pomocy Rosjan, których wojska miały w tym czasie oblegać francuskie twierdze na tyłach frontu. Bonaparte pisał o tym w liście do marsz. Neya z 9 kwietnia 1813 roku: Oto informacje, które posiadam: Rosjanie mają 25 tys. ludzi pod Gdańskiem, 10 tys. ludzi pod Toruniem, 10 tys. ludzi pod Modlinem, 20 tys. ludzi nad Pilicą, naprzeciwko Polaków i Austriaków, 12 tys. ludzi okrążających Głogów, 10 tys. ludzi pod Kostrzynem, 15 tys. ludzi wokół Szczecina, tak że większa część ich sił jest zajęta wokół twierdz. Generał Blücher [gen. broni Gebhard von Blücher, dowódca pruskiego II K – przyp. aut.] ma być w Dreźnie. Korpus generała Yorcka [gen. por. Ludwig von Yorck, dowódca pruskiego I K – przyp. aut.] i część korpusu Wittgensteina [gen. broni Piotr Wittgenstein, dowódca korpusu rosyjskiego – przyp. aut.] operowały przeciwko wojskom wicekróla [Eugeniusza de Beauharnais – przyp. aut.] między Brandenburgią a Magdeburgiem. Nie sądzę więc, aby w planach nieprzyjaciela było dokonanie dużego przesunięcia wojsk przez Drezno lub że może się to stać, ale na czele nie więcej niż 25 tys. ludzi45.
9 kwietnia Napoleon dowiedział się o upadku Drezna. Kilka dni później nadeszła wiadomość o tym, że książę Eugeniusz dokonał odwrotu za Łabę, koncentrując swoje wojska za rzeką Wipper (lewy dopływ Soławy). Cesarz natychmiast przyspieszył przegrupowanie Armii Menu. W liście do gen. Bertranda z 12 kwietnia przedstawił zarys nowego planu: Mam zamiar odmówić walki swoim prawym skrzydłem, chcę pozwolić nieprzyjacielowi [Prusakom] wedrzeć się do Bayreuth, wykonać ruch przeciwny do tego z kampanii jenajskiej [z 1806 roku], tak aby zająć Drezno i odciąć sprzymierzonych od Prus46. W trakcie przemarszu armii napoleońskiej w kierunku Soławy, 12 kwietnia, siły Napoleona zostały podzielone na trzy części:
– Armia Łaby (Eugeniusz): 60–65 tys. żołnierzy za linią rzeki Wipper (wojska te odgrywały rolę armii osłonowej, siły nie uwzględniały 18–20 tys. żołnierzy marsz. Davouta nad dolną Łabą)47,
– Armia Menu (Ney/Napoleon): 105–110 tys. żołnierzy w marszu znad Menu do Erfurtu (była to główna armia uderzeniowa cesarza),
– Korpus Obserwacyjny Włoch (Bertrand) z dołączoną dywizją bawarską: 40 tys. żołnierzy w marszu na Coburg (wojska te miały zwabić armię sprzymierzonych nad dolną Soławę, unikając bitwy)48.
Napoleon pozostał w Moguncji do 24 kwietnia, gdyż nie było potrzeby, by stale przebywał na froncie. Dokonał wówczas kilku zmian w strukturze swoich wojsk. Korpus Obserwacyjny Włoch został podzielony na dwa korpusy armijne – IV i XII. Warto zwrócić uwagę na kwestię kontyngentów posiłkowych Związku Reńskiego. Otóż cesarz nie był do końca pewien, czy zachowają lojalność. Aby zapobiec dezercjom lub niestałości na polu bitwy, zadbał o to, by każda dywizja „niemiecka” została przydzielona do odpowiedniego korpusu WA: bawarska do XII K, wirtemberska do IV K, hesko-badeńska do III K, a saska do VII K; westfalska nie została sformowana na czas – jej piechota pozostała jako garnizon Drezna, a kawalerię skierowano do VI K49. Widać zatem, że Napoleon całkowicie porzucił koncepcję formowania jednolitych korpusów cudzoziemskich, typową dla kampanii 1809 lub 1812 roku.
25 kwietnia liczebność Armii Menu i Łaby przedstawiała się następująco50:
Korpus
Dywizja
Bataliony
Szwadrony
Baterie
Żołnierze
III K
8. DP
16
9. DP
15
10. DP
14
4
10
11. DP
14
45 000
39. DP (hesko-badeńska)
10
3
1
Razem
69
7
11
IV K
12. DP
13
15. DP (włoska)
13
11
7
38. DP (wirtemberska)
8
4
2
30 000
Razem
34
15
9
VI K
20. DP
12
21. DP
13
1
8
25 000
22. DP
14
Razem
39
1
8
XII K
13. DP
12
14. DP
13
3
29. DP (bawarska)
10
3
2
25 000
Razem
35
3
5
Gwardia
1. DP MG
16
11 000
1. DKaw
?
7
4000
Razem
15 000
Ogółem
140 000
MG – Młoda Gwardia
Korpus
Dywizja
Bataliony
Szwadrony
Baterie
Żołnierze
V K
16. DP
8[^f033]
17. DP
12[^f032]
18. DP
10
10
22 000
19. DP
12
Razem
42
10
XI K
31. DP
8
35. DP
12
2
7
22 000
36. DP
11
Razem
31
7
Gwardia
1. DP SG
6
2
3
3500
VII K
32. DP
7[^f031]
4500
II K
4. DP
10
1
6000
I KKRez
1., 3. DKL 1., 3. DKir
?
1
4000
Ogółem
62 000
Armia Menu i Łaby
202 000
SG – Stara Gwardia
Położenie armii cesarskiej było następujące (patrząc od lewego skrzydła ku prawemu):
– Armia Łaby: kwatera główna w Hoym, II K marsz. Victora (4. DP) na południe od Bernburga, na lewym brzegu Soławy, reszta wojsk pod Hoym i Aschersleben;
– Armia Menu: III K (marsz. Ney) w okolicach Weimaru (39. DP hesko-badeńska pod Ilmenau), gwardia (marsz. Mortier) w rejonie Erfurtu, VI K (marsz. de Marmont) za gwardią pomiędzy Gotha i Vach;
– IV K (gen. Bertrand) stał w Coburgu, przy czym jego wirtemberska 38. DP usytuowana była pomiędzy Königshofen a Hildburghausen;
– XII K (marsz. Oudinot) znajdował się w Ansbach i Norymberdze z 29. DP (bawarska) w Bayreuth i Müncheberg.
Zgodnie z rozkazem cesarza z 22 kwietnia Armia Menu miała ruszyć na Jenę i Naumburg. W górę Soławy na Halle i Merseburg miała pociągnąć Armia Łaby, a Korpus Obserwacyjny Włoch (IV i XII K) miał iść lewym brzegiem Soławy na Jenę. Istotą tego przegrupowania była konieczność osłony całej linii Soławy, aby sprzymierzeni nie mogli przerzucić żadnych wojsk na lewy brzeg rzeki. Napoleon odczuwał brak kawalerii, dlatego chciał ukryć ruchy swoich wojsk za Soławą. Wymarsz miał się rozpocząć 25 kwietnia51. Cesarza coraz bardziej niepokoił jednak brak wieści o położeniu wojsk koalicji. Jeszcze 24 kwietnia w liście do gen. Bertranda (IV K) napisał m.in.: Nie mam żadnych wieści o nieprzyjacielu52. Niestety, opóźnienia pojawiły się już na początku. Książę Eugeniusz ruszył dopiero 24 godziny później, a cały jego marsz był nadmiernie ostrożny, toteż dystans 55 km od Hoym do Merseburga pokonał w 5 dni. Pochód IV i XII K został znacząco spowolniony z powodu niskiej jakości górskich dróg z Coburga do Saalfeld (na niektórych odcinkach drogi należało podwoić zaprzęgi dla artylerii). Mimo to marsz odbył się bez dalszych zakłóceń i wojska dotarły do Soławy bez jednego wystrzału. 24 kwietnia Napoleon wyjechał z Moguncji i następnego dnia o godz. 23 przybył do Erfurtu; 28 kwietnia był już w Weimarze. Do 30 kwietnia trzon Wielkiej Armii skoncentrował się na prawym brzegu Soławy. Wieczorem tego dnia położenie cesarskich wojsk było następujące:
– kwatera główna, V K (gen. de Lauriston) i gwardia (gen. Roguet): Merseburg, na lewym brzegu Soławy;
– I KKRez (gen. de Latour-Maubourg) przed XI K (marsz. Macdonald), na prawym brzegu Soławy przed Merseburgiem;
– 32. DP (gen. Durutte) z VII K (gen. Reynier) za Schäfstadt;
– 4. DP (gen. Dubreton) z II K (marsz. Victor): kwatera główna w Bernburgu, wojska rozwinięte wzdłuż linii Soławy od Barby do Wettin;
– westfalska 37. DP (gen. von Hammerstein): w trakcie koncentracji w Sonderhausen.
– kwatera główna cesarza, gwardia konna, Stara i Młoda Gwardia (piesza)53: Weissenfels i Naumburg;
– III K (marsz. Ney): na wschód od Weissenfels, przy czym hesko-badeńska 39. DP (gen. Marchand) w Stössen;
– VI K (marsz. de Marmont): sztab oraz 20. i 21. DP w Naumburgu, a 22. DP w Kösen;
– IV K (gen. Bertrand): sztab i 12. DP w Dornburgu i Camburgu, włoska 15. DP (gen. Peyri) w Jenie, a wirtemberska 38. DP (gen. von Franquemont) w Burgau, Kahli i Rudolstadt;
– XII K (marsz. Oudinot): między Saalfeld a Coburgiem (korpus ten wraz z Wirtemberczykami znajdował się jeszcze dwa dni marszu od sił głównych)54.
W tych dniach Bonaparte nadal posiadał przewagę liczebną między Łabą a Soławą. Nie licząc II K nad dolną Soławą i będącego dopiero w marszu XII K, dysponował siłami przekraczającymi 145 tys. żołnierzy, w tym 9–10 tys. kawalerii oraz 400 dział55. Z dowódcą takim jak Napoleon to wystarczyłoby, aby pokonać armię sprzymierzonych, która ześrodkowała na zachód od Łaby najwyżej 100 tys. Rosjan i Prusaków. Zwycięstwo musiało być miażdżące i zdecydowane, a każdy szczegół planu – starannie wykonany. Nie było miejsca na błędy. Stawka pozostawała zbyt wysoka. Tak więc dopóki cała jego [cesarza] nowa armia nie dotarła do Soławy, cesarz Napoleon trzymał generała Bonapartego na smyczy – pisał Michael V. Leggiere56.
Głównodowodzący armią sprzymierzonych feldmarsz. książę Michaił Goleniszczew-Kutuzow zmarł w Bolesławcu na Dolnym Śląsku 28 kwietnia 1813 roku. Jeszcze 24 kwietnia z nominacji cara Aleksandra I zastąpił go 44-letni gen. broni hrabia Piotr Ludwig Wittgenstein. Był to człowiek pewny siebie, ale jednocześnie lekkomyślny i niewierzący do końca we własne siły. Wizja zmierzenia się z samym Napoleonem z pewnością napawała go lękiem. Znajomość niemieckiego i francuskiego ułatwiały mu za to kontakty z sojusznikami. Do czasu jego nominacji podczas narad sztabowych przeważały wpływy starego Kutuzowa, który uważał, że w nadchodzącej kampanii armia rosyjska będzie odgrywać wiodącą rolę. Nie wierzył w bitność i jakość wojsk pruskich – nadal oceniał je przez pryzmat klęski 1806 roku; 77-letni feldmarszałek uważał, że Rosja może sama wygrać wojnę z Francją, bez pomocy Prus. Ale teraz, gdy był na łożu śmierci, kierownictwo wojskowe zaczęło przechodzić w ręce osób, które nie potrafiły podejmować strategicznych decyzji bez zasięgnięcia opinii „wyższej instancji” lub ulegały naciskom innych „doradców”. To nie wróżyło dobrze na przyszłość57.
W sztabie nie ustawały rywalizacja i spory, a dworacy i wojskowi zwalczali się tak samo zaciekle, jak chcieli pokonać Francuzów. Warto też dodać, że początkowo informacja o śmierci Kutuzowa nie została upowszechniona, aby nie obniżyć morale wojsk rosyjskich, które darzyły słynnego dowódcę z 1812 roku wielką czcią 58. Zdaniem płk. Ludwiga von Wolzogena, adiutanta cara, informację o zgonie naczelnego wodza utrzymywano w tajemnicy także z tego powodu, że Aleksander I nie chciał powierzyć tej funkcji Aleksandrowi Tormasowowi – był on najwyższym stopniem oficerem w armii rosyjskiej, ale władca go nie lubił. W efekcie nawet w czasie bitwy pod Lützen nie można było jednoznacznie wskazać głównodowodzącego59.
Poza tym szef sztabu Wittgensteina gen. mjr Fiodor d’Auvray nie należał do elity umysłowej armii rosyjskiej i szybko przerzucił większość obowiązków na barki kwatermistrza generalnego gen. mjr. Iwana Dybicza60. Dla samego Wittgensteina szybko stało się jasne, że awans, do którego nie był gotowy, nie dawał mu większej władzy. Rychło odkrył, że w życie wchodziły dyrektywy, których z nim nikt nie konsultował, a jego pomysły były z miejsca odrzucane. Dodatkowo wraz z jego nominacją pojawił się problem jedności systemu dowodzenia. Gdy 27 kwietnia nowy naczelny wódz odebrał awans na piśmie, okazało się, iż ma dowodzić tylko wojskami pruskimi von Blüchera i rosyjskimi von Winzingerodego. Pruski dowódca nigdy nie przeceniał swoich talentów ani nie miał parcia na stanowisko naczelnego wodza. Nie czuł żadnych oporów przed służbą pod rozkazami młodszego oficera rosyjskiego (sam miał 71 lat). Na prośbę króla Fryderyka Wilhelma III napisał nawet 29 kwietnia stosowne oświadczenie, które przesłał na ręce nowego naczelnego wodza61.
Wittgenstein nie miał natomiast żadnej jurysdykcji nad dwoma pozostałymi korpusami rosyjskimi – gen. broni Michaiła Miłoradowicza i Aleksandra Tormasowa62. Obaj otrzymywali bowiem rozkazy bezpośrednio z kwatery cara, z pominięciem Wittgensteina. Było to spowodowane także znacznym oddaleniem od siebie kwater głównodowodzącego i cara. W ten sposób Aleksander I sam przypisał sobie rolę co najmniej drugiego naczelnego wodza, mimo że nie miał doświadczenia i wykształcenia wojskowego. Nadzorował każdy krok Wittgensteina i często zmieniał decyzje swojego przełożonego. Ale nawet władca musiał zasięgać opinii albo gen. mjr. Gerharda von Scharnhorsta (szefa sztabu von Blüchera), albo gen. mjr. hrabiego Karla von Tolla, generalnego kwatermistrza sztabu głównego cara. Konsekwencją był nadmiar zbędnych konsultacji oraz proponowania i odrzucania kolejnych planów63. Na szczęście król Prus Fryderyk Wilhelm III nie wtrącał się w dowodzenie. Pozostawał w tyle i ciągle obawiał się katastrofy. W dniu bitwy pod Lützen, gdy do walki wkraczały oddziały von Blüchera, władca miał powiedzieć: Teraz, w imię Boga, co ma nadejść, niech to nie będzie drugie Auerstädt64.
Dodatkowy problem stanowiło oddalenie kwatery głównej od sztabu naczelnego wodza. Co prawda pod względem taktycznym Wittgenstein miał dzięki temu dużą swobodę działań, ale powolność przepływu informacji poważnie ograniczała jego poczynania na poziomie strategicznym. O kłopotliwym położeniu głównodowodzącego pisał też rosyjski historyk Modest Bogdanowicz: Czekało na niego naczelne dowództwo dwóch armii, z których w jednej nie znał ani wojska, ani dowódców. W 1812 r. działał zupełnie samodzielnie. Z drugiej strony w 1813 r. musiał działać w obecności cesarza [Rosji] i króla pruskiego, składać im raporty i prosić ich o zgodę na wykonanie planowanych manewrów. Wszystko to musiało prowadzić do opóźnień w pracach sztabu, które były tym bardziej niebezpieczne, że Wittgenstein miał przed sobą bardzo energicznego przeciwnika65.
Zanim Wittgenstein formalnie objął naczelne dowództwo, nikt w armii sprzymierzonych nie miał pojęcia, jakie są plany. Co prawda do Łaby zbliżały się już dwa korpusy rosyjskie (Miłoradowicza i Tormasowa), ale nadal nie podjęto decyzji, czy mają one sforsować rzekę w Dreźnie. Wcześniej Kutuzow zakładał, że Wittgenstein będzie osłaniał Magdeburg, podczas gdy główna armia rosyjska dołączy do korpusu pruskiego von Blüchera na prawym brzegu Łaby, a następnie ruszy na Lipsk. Wittgenstein zaprotestował, twierdząc, że taki manewr narazi Berlin na atak wojsk księcia Eugeniusza. Jednocześnie proponował uderzenie na Magdeburg i jednoczesne przerzucenie mostu przez Łabę pod Rosslau. Następnie wojska Wittgensteina i Blüchera miały przeprowadzić silne natarcie w dolnym biegu Soławy66.
Po odebraniu ustnej nominacji na głównodowodzącego Wittgenstein chciał zebrać wszystkie wojska, które przekroczyły rzekę, ale nie miał uprawnień, aby wydać takie rozkazy wszystkim korpusom przechodzącym na drugi brzeg. Obawiał się nawet podporządkowania sobie korpusu pruskiego von Blüchera, mimo że ten już mu podlegał. Otwarte pozostawało też pytanie, w którym miejscu przekroczyć Łabę. Między Magdeburgiem a Wittenbergą istniał tylko jeden stały most – w Dessau. Torgau było zablokowane przez saskiego komendanta von Thielmanna. Dopiero poniżej twierdzy znajdowało się pięć punktów przeprawowych: jeden w Mühlbergu, jeden w Miśni i trzy w Dreźnie. Lipsk stanowił kuszący cel ataku, ale gdyby Wittgenstein ruszył na miasto, między wojskami księcia Eugeniusza a Berlinem nie byłoby żadnych sił. Przesłonięcie stolicy Prus korpusem von Blüchera osłabiłoby z kolei armię główną. Ponadto szwankował wywiad – Wittgenstein sądził, że cesarski pasierb dysponuje najwyżej 26 tys. żołnierzy, podczas gdy w praktyce miał ich prawie 50 tys. Z kolei sztab pruski przewidywał uderzenie przeważającej liczebnie armii francuskiej na siły główne Rosjan, to zaś stanowiło przyczynę niezdecydowania cara w kwestii przesunięcia nad Łabę wojsk Miłoradowicza i Tormasowa67.
17 kwietnia własny plan przedstawił von Scharnhorst68. Sugerował dołączenie korpusów Miłoradowicza i Tormasowa do armii głównej Wittgensteina, co zwiększyłoby jej liczebność do 129 tys. żołnierzy. Pruski sztabowiec uważał, że Napoleon koncentruje swoje dywizje między Soławą a Łabą, na linii od Lipska do Zwickau. To miało doprowadzić do bitwy między Muldą a Łabą lub Muldą a Soławą. Niestety na polu bitwy Mulda–Łaba zdążyłaby się skoncentrować armia napoleońska. W przeciwieństwie do tego pozycja między Muldą a Soławą była sprzyjająca z punktu widzenia sprzymierzonych. Cesarz musiałby skupić swoje siły na równinach Lipska, gdzie rosyjska i pruska kawaleria miałaby nad nim miażdżącą przewagę.
Doradcy wojskowi cara Aleksandra I z von Scharnhorstem na czele – którego słuchano najchętniej – nie wierzyli, że armia francuska zaryzykuje marsz na Lipsk przez Lützen. Uważali za niemożliwe, że Napoleon zapuści się prawie bez kawalerii na równinę, tak sprzyjającą działaniom potężnej jazdy sprzymierzonych. Rozumowanie to, chociaż logiczne, prowadziło jednak do fałszywego wniosku, a to dlatego że pominięto zasadniczą cechę charakteru Napoleona: cesarz zawsze dążył do osiągnięcia całkowitego zwycięstwa, nie zważając na napotykane trudności, o ile nie narażał się na nieodwracalną porażkę. Dlatego ofensywne wyjście przez Lützen, mniej korzystne z taktycznego punktu widzenia, było korzystniejsze w sensie strategicznym69. Gdyby Napoleonowi udało się wbić klin między wojska Wittgensteina i von Blüchera, istniałaby duża szansa na ich rozbicie w osobnych bataliach. Przekraczające Łabę wojska Miłoradowicza i Tormasowa znalazłyby się w wielkim niebezpieczeństwie.
Plan von Scharnhorsta zawierał za dużo niepewności, błędnych założeń i nietrafionych szacunków. Trudno było oczekiwać, że w obliczu pierwszych działań Wittgensteina Armia Łaby pozostanie bezczynna nad dolną Soławą. Jej odwrót i połączenie się z cesarzem pod Erfurtem był bardziej niż pewny. Czy wtedy 60 tys. Rosjan i Prusaków miałoby szansę na bitwę z 129 tys. żołnierzy Napoleona? Bardzo wątpliwe. W oryginalnej postaci plan szefa sztabu rosyjskiej armii został odrzucony, tak samo jak jego kolejne modyfikacje – omawiano je, analizowano i rezygnowano z nich. W końcu udało się opracować dyrektywę. Koncentracja wojsk musiała zostać przyspieszona, zanim Napoleon dotrze do Lipska. Do bitwy miało dojść pod Lützen.
Koalicjanci nie mogli dłużej odkładać starcia. W sztabach obu armii sprzymierzonych zaczęto się bowiem obawiać, że długotrwały odwrót zrujnuje morale wojsk i doprowadzi do zmiany nastrojów w Niemczech i Austrii, które do tej pory okazywały pełne poparcie dla koalicji. Rosjanie i Prusacy zdecydowali się więc wydać bitwę na lewym brzegu Łaby, wykorzystując pierwszą dogodną okazję do zaatakowania nadciągającej armii francuskiej. Mieli nadzieję, że jakość ich wojsk zrekompensuje ich liczebną słabość – spodziewano się, że większość napoleońskich pułków, rekrutujących się z niedoświadczonych poborowych, ma niską wartość. Co więcej, sprzymierzeni liczyli na to, że dysponując tak silną liczbowo i jakościowo kawalerią, bez trudu zdołają ukryć przed Napoleonem swoje ruchy, a jednocześnie będą dokładnie poinformowani o jego posunięciach. Mogliby zatem wybrać czas i miejsce bitwy, co dawałoby im dużą szansę na pobicie samego cesarza, a nawet gdyby wynik batalii okazał się dla nich niekorzystny, sama przewaga w kawalerii umożliwiłaby im odwrót bez większych trudności70.
Wieczorem 25 kwietnia, gdy Napoleon wkraczał do Erfurtu, zastępca szefa sztabu von Blüchera gen. mjr August von Gneisenau napisał71: Nieprzyjaciel przekracza Soławę, wciąż małymi oddziałami, ale mimo to widać je we wszystkich możliwych punktach przeprawowych. Wierzę, że jesteśmy w przededniu wielkich wydarzeń i że o przebiegu ich zadecyduje odwaga – tam, gdzie zabraknie inteligencji. Niewykluczone, że uwaga dotycząca braku inteligencji była skierowana pod adresem cara i króla pruskiego, obecność których w kwaterze głównej nie była ani mile widziana, ani pożądana.
26 kwietnia Wittgenstein wydał rozkaz, w którym jasno wyraził swoje zamiary, choć nieco skomplikował sprawę późniejszą „instrukcją” z 27 kwietnia. W pierwotnym dokumencie napisał: Pragnę zgromadzić wszystkie dostępne wojska pod Lipskiem, aby w połączeniu z siłami generałów von Blüchera i von Winzingerodego, jeśli nieprzyjaciel rozpocznie ofensywę przez Weissenfels, wydać mu bitwę pod Lützen72. Naczelny wódz wiedział, że jeżeli ją przegra, będzie musiał wycofać się z Saksonii do Prus, aby bronić Berlina. Dwa dni później car odrzucił ten zawiły i rozwlekły projekt, a w zamian przyjął tzw. plan von Tolla, który przewidywał koncentrację wojsk między Lipskiem a Altenburgiem, sforsowanie Elstery na kierunku Lützen i uderzenie oskrzydlające w prawy bok zbliżającej się od południa armii francuskiej. Generalny kwatermistrz hrabia von Toll obawiał się koncentracji pod Lipskiem. W liście do szefa sztabu Wittgensteina z 29 kwietnia napisał m.in.: Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, sądzę, że po skoncentrowaniu sił głównych w pobliżu Naumburga nieprzyjaciel uderzy gwałtownie między Lipskiem a Altenburgiem, aby rozdzielić obie armie sprzymierzonych, von Blüchera i hrabiego Wittgensteina. Byłoby rzeczą pożądaną, abyśmy go uprzedzili i zgromadzili wszystkie nasze siły pod Altenburgiem73. Toll uzasadniał swoje obawy tym, że gdyby Napoleonowi udało się wyjść na lewe skrzydło armii sprzymierzonych, miałby szansę na odcięcie jej linii operacyjnej i zepchnięcia w kierunku Rosslau, gdzie istniał tylko jeden most74. Kiedy szef sztabu cara gen. mjr. książę Piotr Wołkoński przybył do kwatery Wittgensteina z nową dyrektywą, okazało się, iż pod Weissenfels i Naumburgiem pojawiły się już pierwsze dywizje francuskie. Naczelny wódz bez wahania przyjął plan von Tolla. Tego dnia doszło do pierwszych potyczek.
Siły główne gen. Wittgensteina (31,5 tys. Rosjan i Prusaków) znajdowały się 17 kwietnia nad dolną Soławą, po obu stronach Łaby, na północ i południe od Wittenbergi. Podlegały mu dwa korpusy pruskie: gen. por. Friedricha von Bülowa (7,3 tys. żołnierzy) i Ludwiga von Yorcka (8,5 tys. ludzi). Do tego dochodził mieszany korpus rosyjsko-pruski gen. por. Friedricha von Kleista (6,2 tys. ludzi) oraz korpus rosyjski gen. por. Gregora von Berga (9,5 tys. żołnierzy). Między Lipskiem, Zwickau i Mittweida ześrodkowane były wojska von Blüchera (39,6 tys. żołnierzy), podzielone na korpus pruski von Blüchera (25,1 tys. ludzi) i rosyjski von Winzingerodego (14,5 tys. ludzi). Główna armia rosyjska (31,1 tys. żołnierzy) maszerowała wtedy na Drezno. Tworzyły ją dwa korpusy: straży przedniej Miłoradowicza (13 tys.) i główny Tormasowa (18,1 tys.). Łącznie wojska sprzymierzonych liczyły ok. 102 tys. żołnierzy. Co prawda naprzeciwko miało stać ok. 150 tys. żołnierzy francuskich, ale koalicjanci dysponowali przytłaczającą przewagą w kawalerii: 30,7 tys. szabel wobec niewiele ponad 8,5 tys. (stosunek sił wynosił 3,6:1)75.
Naczelny wódz musiał także uwzględniać wojska znajdujące się jeszcze na tyłach. 3. Armia Zachodnia gen. broni Michaiła Barclaya de Tolly’ego (13,2 tys. Rosjan) do 16 kwietnia oblegała twierdzę Toruń. Powrót tych sił na front saski zajął im ok. miesiąca. Na południu Księstwa Warszawskiego znajdował się kolejny korpus rosyjski, który blokował wojska polskie księcia Józefa Poniatowskiego i austriackie gen. por. Johanna von Frimonta. Było to 9,1 tys. żołnierzy rosyjskich gen. por. Fabiana Osten-Sackena. W Warszawie jako korpus okupacyjny pozostawał gen. por. Piotr von der Pahlen II z 5 tys. Rosjan.
Od 20 kwietnia trwały kolejne przegrupowania wojsk. 30 kwietnia armia sprzymierzonych zajmowała następujące pozycje:
– straż przednia (gen. por. Ferdinand von Winzingerode) pozostawała w Lützen (kawaleria) oraz Flossgraben i Elstera (piechota),
– kolumny lotne (rosyjskie płk. Wiktora Prendela, płk. Waleriana Madatowa, mjr. Karla Löwensterna i kpt. Fiodora Geismara oraz pruska ppłk. Karla von Zielinskiego) przesunęły się znad Soławy, aby osłaniać kierunek, z którego spodziewano się nadejścia armii francuskiej, czyli Lipsk,
– rosyjski I K (gen. por Gregor von Berg) przesunął się z Lipska do Zwenkau,
– pruski I K (gen. por. Ludwig von Yorck) przegrupował się z Schkeuditz przez Lipsk do Zwenkau, ustawiając się przed frontem von Berga,
– korpus rosyjsko-pruski (gen. por. Friedrich von Kleist) przesunął się spod Schkeuditz do Lindenau (miał stanowić osłonę Lipska),
– pruski II K (gen. broni Gebhard von Blücher) skoncentrował się w Bornie,
– rosyjska armia główna (gen. broni Aleksander Tormasow) dotarła do Frohbergu i Kohren,
– rosyjski korpus gen. broni Michaiła Miłoradowicza przebywał w Penig, chociaż miał polecenie ze sztabu von Tolla pomaszerować na Altenburg,
– kwatera cara przybyła do Frohburga, a kwatera króla pruskiego wyjechała z Drezna i przenocowała w Penig76.
Francuski historyk Charles Lanrezac przedstawił dane liczebne wojsk sprzymierzonych według stanu z 30 kwietnia 1813 roku z wyłączeniem korpusu pruskiego von Bülowa, który obserwował wojska Armii Łaby nad dolną Soławą, pilnował mostu w Rosslau, osłaniał Magdeburg i oblegał Wittenbergę77.
Dowódca korpusu
Bataliony
Pułki kawalerii (szwadrony)
Pułki kozackie
Baterie
Liczebność
Berg
22
1 (3)
1
3
7500
Winzingerode
20
6 (29)
9
6
13 500
Miłoradowicz
22
9 (31)
7
10
12 000
Tormasow
22
15 (55)
–
15
18 500
Kleist
–
1 (6)
3
2
2800[^f059]
Razem
86
32 (124)
20
36
54 800
Dowódca korpusu
Bataliony
Szwadrony
Baterie
Liczebność
Blücher
22
43
11
27 000
Yorck
12
12
7
7500
Kleist
4,5
4
1
3200
Razem
38,5
59
19
37 700
Bataliony
Szwadrony
Pułki kozackie
Baterie
Liczebność
Rosja
86
183
20
36
54 800
Prusy
38,5
59
–
19
37 700
Razem
124,5
95
20
55
92 500
Uwaga: W szacunkach liczebności wojsk pruskich brakowało ochotniczych kompanii i szwadronów, które były przydzielane do oddziałów liniowych. Dlatego francuski autor określił ogólną liczebność wojsk na 95 tys. żołnierzy, w tym 65 tys. piechoty, 22 tys. kawalerii i 8 tys. artylerii z 430–450 działami.
Zanim rozpoczęła się planowana ofensywa, Napoleon musiał połączyć Armię Łaby i Menu oraz szczelnie obsadzić brzegi Soławy od Saalfeld do ujścia rzeki do Łaby78. Miało to przynieść podwójną korzyść: ruchy wojsk francuskich zostałyby ukryte przed sprzymierzonymi, a zagony kozackie i inne kolumny lotne nie mogłyby przeprawiać się na drugą stronę rzeki i szarpać tyłów napoleońskiej armii, a także podgrzewać antyfrancuskich nastrojów wśród okolicznej ludności. 27 kwietnia Napoleon doprecyzował swoje wstępne założenia: Okupacja Jeny, Dornburga, Naumburga, Merseburga i Halle to pierwszy etap mojego planu. Weissenfels też może być zajęte, jeśli na lewym brzegu Soławy znajduje się most. Wszystkie ruchy mają przebiegać za Soławą jak za kurtyną. Żadne ruchy nie mają być przeprowadzane na prawym brzegu79. Spotkanie obu cesarskich armii miało nastąpić na kierunku: Halle, Merseburg i Naumburg w punkcie, w którym Łaba zakręcała, zbliżając się do Lipska.
25–27 kwietnia Napoleon nie miał jednak bieżących wiadomości o ruchach Armii Łaby wicekróla Włoch. Sądził, że na podstawie rozkazów z 22 kwietnia80 do 26. dnia miesiąca dotarła ona na wysokość Halle i Merseburga. Problem w tym, że Eugeniusz otrzymał cesarskie rozkazy dopiero 25 kwietnia po południu, a więc jego wojska mogły rozpocząć marsz najwcześniej dzień później. Dopiero 28 kwietnia o godz. 3 nad ranem cesarz odebrał list od pasierba, który uzmysłowił władcy opóźnienie w realizacji jego planu81. Z tego też powodu w owych dniach Napoleon nie wydawał nowych rozkazów dla Armii Łaby. Tylko Armia Menu w centrum posuwała się forsownym marszem przez 48 godzin, aby zbliżyć się do Merseburga. Brakowało także aktualnych danych dotyczących dawnego Korpusu Obserwacyjnego Włoch, a obecnie IV i XII K, na skrajnym prawym skrzydle. Sądząc, że 26 kwietnia IV K gen. Bertranda przeszedł już przez Rudolstadt, cesarz polecił mu, aby następnego dnia skoncentrował się na północ od Jeny i obsadził bieg Soławy do Dornburga, gdzie miał się połączyć z marsz. Neyem. XII K marsz. Oudinota miał przyspieszyć marsz, aby 27 kwietnia zatrzymać się w Saalfeld i Rudolstadt82.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.Correspondance de Napoléon I, Tome XXV, Paris 1868, s. 82. [wróć]
2. Tamże, s. 255. List cesarza do ministra policji Jeana Marie René Savary’ego (księcia Rovigo) z 2 maja 1813 roku: Ponieważ wszystkie artykuły prasowe, które mówią o wojsku, są pisane nietaktownie, myślę, że o wiele lepiej, żeby o tym nie mówiły, zwłaszcza że wiemy, że te artykuły są pisane pod wpływem policji. […] Te artykuły szkodzą opinii publicznej, nie są dobre. Potrzebna jest prawda i prostota. Wystarczy jedno słowo, takie a takie, bez względu na to, czy jest prawdziwe, czy nie. [wróć]
3. C. Lanrezac, La manoeuvre de Lützen, 1813, Paris 1904, s. 2. [wróć]
4. Takie dane podawał René Tournes w książce Kampan ia wiosenna 1813 roku. Lützen. Studium napoleońskiego manewru, Oświęcim 2015, s. 13. Informacje te powtórzył George Nafziger w książce Lützen & Bautze n. Napoleon’s Spring Campaign of 1813, Chicago 1992, s. 101. Istnieją też inne szacunki: 81 tys. Anglików i Portugalczyków oraz 21 tys. Hiszpanów (bez guerillas), a nawet niższe: 45 tys. Anglików, 30 tys. Portugalczyków i 15 tys. Hiszpanów. [wróć]
5. Były to właściwie trzy armie polowe (Południa, Centrum i Portugalii), liczące łącznie ok. 95 tys. żołnierzy. [wróć]
6.Correspondance de Napoléon I, Tome XXIV, Paris 1868, s. 360. [wróć]
7.Correspondance de Napoléon I, Tome XXV, s. 74. List z 13 marca 1813 roku: Popieram podjęcie działań w celu obrony Pirenejów i uruchomienia Gwardii Narodowej. [wróć]
8. M.H. Weil, Le prince Eugène et Murat, 1813–1814: Opérations militaires, négociations diplomatiques, t. 1, Paris 1902, s. 45. [wróć]
9. Tamże, s. 53. Już 26 lutego 1813 roku zarządzono pobór 15 tys. ludzi z rocznika 1814 (s. 5). [wróć]
10. Więcej na temat negocjacji króla Neapolu z Austrią i Anglią, patrz: M.H. Weil, op. cit., s. 46–55. [wróć]
11.Correspondance de Napoléon I, Tome XXV, s. 158–160. [wróć]
12. G. Clément, Campagne de 1813, Paris 1904, s. 80. [wróć]
13.Correspondance de Napoléon I, Tome XXV, s. 100. [wróć]
14. G. Nafziger, op. cit., s. 101. [wróć]
15. Anglia i Szwecja podpisały porozumienie w sprawie tej cesji już 3 marca 1813 roku. [wróć]
16. G. Clément, op. cit., s. 18. W styczniu 1813 roku koalicja proponowała Danii zajęcie Pomorza Szwedzkiego (w zamian za Norwegię dla Szwecji), miast Hanzy i części Meklemburgii. [wróć]
17.J.K. Boll, Davouts felttog i Nordtyskland 1813–1814, [w:] Det danske Auxiliærkorps i Nordtyskland 1813, b.m.w. 2013, s. 9. W liście marsz. Davouta do gen. Vandamme’a z 30 kwietnia znalazła się informacja: Posyłam Panu kopię listu […], który zawiadamia o sukcesywnym przybyciu do Bremy 4 kompanii po 470 duńskich marynarzy każda. Pierwsza z tych kompanii miała przybyć 5 maja do Bremy, a pozostałe kolejno 48 godzin później. Wygląda na to, że kompanie te przyjeżdżają szybciej (C. de Mazade, Correspondance du maréchal Davout, prince d’Eckmühl: ses commandements, son ministère, 1801–1815, t. 4, Paris 1885, s. 56). [wróć]
18.O. Feldbæk, Denmark in the Napoleonic Wars. A Foreign Policy Survey, „Scandinavian Journal of History” 2001, vol. 26, nr 2, s. 97–99. Ostatecznie Dania podpisała sojusz z Francją 10 lipca 1813 roku, zobowiązując się do wydzielenia 12,6 tys. żołnierzy w północnych Niemczech. Napoleon zadeklarował pomoc 20 tys. ludzi w celu obrony Półwyspu Jutlandzkiego przed ewentualną inwazją wojsk sprzymierzonych. [wróć]
19. G. Clément, op. cit., s. 14. [wróć]
20. M. Leyh, Geschichte des Bayerischen Heeres: Geschichte des königlichen bayerischen Heeres unter König Max I. Joseph von 1806 (1804) bis 1825, tom 6, część 2, München 1935, s. 298–299. W źródłach oddziały bawarskie często były określane mianem korpusu. Być może chodziło o pewną formę ich samodzielności operacyjnej. [wróć]
21. Wittenberga – 2,7 tys. ludzi, Magdeburg – 9,2 tys. żołnierzy. [wróć]
22. Tytuł hrabiego von Wartenburg uzyskał dopiero w trakcie kampanii francuskiej 1814 roku. [wróć]
23. C. Lanrezac, op. cit., s. 6–7. [wróć]
24. T. von Bernhardi, Denkwurdigkeiten aus dem Leben Carl Friedrich Grafen von Toll, t. 2, Leipzig 1865, s. 438. Dokładnie było to 108 267 żołnierzy, podzielonych na korpus posiłkowy (30 128 ludzi), galicyjski (48 729) i czeski (29 410). Zdaniem George’a Nafzigera (op. cit., s. 103–104), ambasada francuska przekazała do Paryża dane z 16 kwietnia o sprzedaży przez rząd austriacki obligacji wartych 45 mln florenów, co jednoznacznie wskazywało, iż Wiedeń finansuje przygotowania do wojny. Na temat zbrojeń austriackich patrz: M.H. Weil, op. cit., s. 25–26. [wróć]
25. Na informację, że oddziały polskie miałaby maszerować do Saksonii przez kraje austriackie niemal całkowicie rozbrojone – czym Austria demonstracyjnie chciała podkreślić swoje przejście z pozycji sojusznika do neutralności – cesarz zareagował słowami, które powtórzył marsz. Berthier 20 kwietnia 1813 roku: Jego Cesarska Mość wolałby dowiedzieć się o śmierci 15 tys. Francuzów i Polaków, którzy są w Krakowie, niż widzieć ich składających broń. J.C. Mość nie przywiązuje żadnej wagi do życia ludzi, którzy pozbawiliby się honoru (F. Reboul, Campagne de 1813: les préliminaires. tom II, Le commandement de Murat, 16 janvier–28 février 1813, Paris 1912, s. 506). [wróć]
26. H. Beitzke, Geschichte der Deutschen Freiheitskriege in den Jahren 1813 und 1814, t. 1, Berlin 1854, s. 238. [wróć]
27. C. Rousset, La Grande Armée de 1813, Paris 1871, s. 12, 20, 25. [wróć]
28.G. Clément, op. cit., s. 47. [wróć]
29. H. Beitzke, op. cit., s. 237. [wróć]
30. J. Sporschil, Der Feldzug im Jahre 1813, t. 1, Braunschweig 1845, s. 131. [wróć]
31. Casse Du Albert, Mémoires et correspondance politique et militaire du prince Eugène, t. 8, Paris 1859, s. 271–272. [wróć]
32. Był to I K marsz. Davouta (1. i 2. DP oraz tzw. dywizja hamburska) liczący ok. 25 tys. żołnierzy. [wróć]
33. M. Yorck von Wartenburg, Napoleon as a General, t. 2, London 1902, s. 239. [wróć]
34. Oficjalny podział armii francuskiej na Armię Menu i Łaby został zatwierdzony przez Napoleona 26 marca 1813 roku (Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 124–125). [wróć]
35.Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 61–63. [wróć]
36. Szczegółowe szacunki dotyczące owych 60 tys. ludzi (dokładnie 62 140) podawał Heinrich Beitzke (op. cit., s. 237): Szczecin – 8,5 tys. żołnierzy, Kostrzyn – 3 tys., Głogów – 5 tys., Spandau – 3140, Gdańsk – 20 tys., Toruń – 5,5 tys., Modlin – 5 tys., Zamość – 4 tys. oraz stojący pod Krakowem książę Józef Poniatowski z 8 tys. Polaków. [wróć]
37. M. Yorck von Wartenburg, op. cit., s. 242. [wróć]
38. G. Nafziger, op. cit., s. 117. [wróć]
39. J. Sporschil, op. cit., s. 132. [wróć]
40. G. Clément, op. cit., s. 116–117. [wróć]
41. C. Lanrezac, op. cit., s. 97. Napoleon nie wiedział wtedy o podpisanym 28 lutego 1813 roku w Kaliszu sojuszu rosyjsko-pruskim, ponieważ akt wypowiedzenia wojny przez Prusy nastąpił dopiero 16 marca. 31 marca deklaracja dotarła do Paryża, gdzie ogłoszono, że nawet gdyby Rosjanie stali na Montmarte, Francja nigdy nie odda swoich prowincji. 1 kwietnia senat wypowiedział wojnę Prusom. Zbieżność dat jest przypadkowa, ale 31 marca 1814 roku wojska rosyjskie weszły do Paryża, a 1 kwietnia senat zdetronizował Napoleona (O. von Odeleben, Napoleon’s Feldzug in Sachsen im Jahre 1813, Dresden–Leipzig 1840, s. 10–11). [wróć]
42. C. Lanrezac, op. cit., s. 99. [wróć]
43. P. Escalle, Des marches dans les armées de Napoléon: Borghetto (1796), Ulm (1805), Iéna (1806), Smolensk (1812), Lützen et Dresde (1813), Waterloo (1815), Paris 1912, s. 214. [wróć]
44. G. Clément, Campagne de 1813, s. 120–121. [wróć]
45.Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 177. [wróć]
46. Tamże, s. 189. [wróć]
47.Précis Militaire de la Campagne de 1813 en Allemagne (autor nieznany), Leipzig 1881, s. 29. Siły księcia Eugeniusza były szacowane na 70 tys. ludzi i 180 dział, a wojska marsz. Davouta na 30 tys. żołnierzy z 70 działami. [wróć]
48.C. Lanrezac, op. cit., s. 108. [wróć]
49. G. Clément, op. cit., s. 49. [wróć]
50. C. Lanrezac, op. cit., s. 116–117. [wróć]
51. C. Lanrezac, op. cit., s. 119. [wróć]
52.Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 217. [wróć]
53. Zgodnie z rozkazem z 3 kwietnia gwardia została podzielona na Starą, którą tworzyła 1. DP (Roguet) oraz Młodą, która należała do 1. DP (Dumoustier). W drodze była 2. DP Młodej Gwardii (Barrois). [wróć]
54. F.L. Petre, Napoleons’s Last Campaign in Germany, London 1912, s. 57. [wróć]
55.Michael V. Leggiere (Napoleon and the Struggle for Germany: The Franco-Prussian War of 1813. Tom I. The War of Liberation, Spring 1813, Cambridge University Press 2015, s. 160) oceniał siły Napoleona na 150 tys. bagnetów, 16 tys. szabel (!) i 330 dział. Z kolei Camille Vallaux (Les c ampagnes des armées françaises (1792–1815), Paris 1899, s. 303) napisał, że po 3 miesiącach ciężkiej pracy udało mu się [cesarzowi] poprowadzić za Ren 200 tys. ludzi, z czego 24 tys. stanowiła kawaleria. Siły te miały zostać zwiększone w ciągu lata do 350 tys. ludzi, w tym 60 tys. kawalerii [!] z 600 działami. [wróć]
56. Tamże, s. 189. [wróć]
57. F.L. Petre, op. cit., s. 58. [wróć]
58. T. von Bernhardi, op. cit., s. 460. [wróć]
59. L. von Wolzogen, Memoiren des königlich preussichen General der Infanterie Ludwig Freiheer von Wolzogen, Lepizig 1851, s. 166–167. [wróć]
60. Według Wolzogena autorem planu bitwy pod Lützen (dobrze pomyślany, ale pozbawiony szczegółów) był właśnie Dybicz. [wróć]
61. M.V. Leggiere, Blücher: Scourge of Napoleon, Norman–Oklahoma 2014, s. 206. [wróć]
62. Carl Friccius wspomniał, że po nominacji Wittgensteina do Rosji powrócił Tormasow (Geschichte des Krieges in den Jahren 1813 und 1814, T. I, Altenburg 1843, s. 132). Faktycznie prośbę o odwołanie złożył już po bitwie pod Lützen, uważając, iż został pominięty w awansie. Poza tym nie chciał służyć pod młodszym oficerem. Oficjalnie przyczyną jego odejścia miały być względy zdrowotne. [wróć]
63. E. Henderson, Blücher and the Uprising of Prussia Against Napoleon 1806–1815, London 1911, s. 97. [wróć]
64. G. Nafziger, op. cit., s. 114. [wróć]
65. M. Bogdanowicz, Geschichte des Krieges im Jahre 1813 für Deutschlands Unabhängigkeit, tom I/1, Sankt Petersburg 1863, s. 175. [wróć]
66. C. Lanrezac, op. cit., s. 79. [wróć]
67. Tamże, s. 115. [wróć]
68. M. Lehmann, Scharnhorst, t. 2, Leipzig 1887, s. 606–608. [wróć]
69. C. Lanrezac, op. cit., s. 143. [wróć]
70. C. Lanrezac, op. cit., s. 142. [wróć]
71. E. Henderson, op. cit., s. 96. [wróć]
72. F.L. Petre, op. cit., s. 60. [wróć]
73. T. von Bernhardi, op. cit., s. 515–516. Przypuszczalnie 24 kwietnia von Toll spotkał się z Wittgensteinem, a dzień później – z von Blücherem. [wróć]
74. Tamże, s. 458–459. [wróć]
75. G. Nafziger, op. cit., s. 112. Maximilian Yorck von Wartenburg (op. cit., s. 248) podawał następujące dane: Wittgenstein – 22 tys., Blücher – 23 tys., Miłoradowicz – 11 tys., Tormasow – 18 tys., Winzingerode – 10 tys., łącznie 84 tys. Rosjan i Prusaków. Carl Friccius (op. cit., s. 138) s zacował siły rosyjskie na 52 079 żołnierzy, a pruskie na 40 650, co dawało razem 92 729 żołnierzy. [wróć]
76. C. von Plotho, Der Krieg in Deutschland und Frankreich in den Jahren 1813 und 1814, t. 1, Berlin 1817, s. 96–97. [wróć]
77. C. Lanrezac, op. cit., s. 141. W oryginale nie zgadzała się liczba rosyjskich pułków kawalerii w korpusie von Kleista – według danych było ich aż pięć. Faktycznie, według von Hollebena, Nafzigera, Hofschröera, Tournesa i innych autorów w strukturach korpusu było tylko sześć szwadronów grodzieńskiego pułku huzarów, stąd konieczność korekty. [wróć]
78.Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 230. List do marsz. Neya (26 kwietnia 1813 roku). [wróć]
79. Tamże, s. 233. [wróć]
80. C. Lanrezac, op. cit., s. 119. W imieniu cesarza marsz. Berthier napisał do wicekróla Włoch m.in.: Do 24-go [kwietnia], konieczne jest, abyście zajęli Querfurt, aby można było bezpośrednio komunikować się między Wami a księciem Moskwy [marsz. Ney], który zamierza zająć Naumburg. Zniszcz most, który nieprzyjaciel miał nad Soławą w pobliżu Wettin. Zajmij Halle i Merseburg jako przyczółki i zabezpiecz te miejsca przed Kozakami. [wróć]
81. A. Du Casse, Mémoires et correspondance politique et militaire du prince Eugène, T. 9, Paris 1860, s. 84. Początek listu był następujący: Mój Synu, otrzymałem Twój list z 26-go [kwietnia]. Nie otrzymałem jeszcze od Ciebie listu z dnia 27-go. [wróć]
82.Correspondance de Napoléon I, tome XXV, s. 231. [wróć]
