Królewna i Goblin - George Macdonald - ebook + książka

Królewna i Goblin ebook

George MacDonald

0,0

Opis

„Niektórzy widzą rzeczy, które są niewidoczne dla innych”.

Królewna i goblin Georga MacDonalda to klasyczna baśń, która od ponad wieku inspiruje młodych i starszych czytelników. Opowiada historię królewny Ireny oraz młodego górnika Curdiego, którzy muszą zmierzyć się z goblinami żyjącymi w podziemiach góry. Gdy złowrogie istoty postanawiają zagrozić mieszkańcom królestwa, dzieci muszą znaleźć odwagę i zaufać magicznej nici, która wskazuje im drogę. 

Czy Curdiemu uda się pokrzyżować plany goblinów? Jaką rolę w tej przygodzie odegra Irenka i jej piękna tajemnicza prababka? Razem z królewną i małym górnikiem wyrusz śladem niewidzialnej nitki i przekonaj się, co było, a co nie było snem…

Ta historia to nie tylko porywająca przygoda, ale także subtelna opowieść o odwadze, zaufaniu i wierze w to, co niewidzialne. MacDonald snuje ją z niezwykłym kunsztem, łącząc elementy fantazji z głębokimi refleksjami nad ludzką naturą i duchowością.

Królewna i goblin to książka przekraczająca granice wieku – młodszych wciągnie w świat magii i emocjonujących przygód, a dorosłych zainspiruje do zastanowienia się nad tym, co ukryte, a jednocześnie prawdziwe i fundamentalne w naszym życiu. To lektura, która pozostawia trwały ślad w sercu i umyśle.

„Uważam George’a MacDonalda za mojego mistrza” – C.S. Lewis

Dla najmłodszych Czytelników przygotowaliśmy darmową kolorowankę z ilustracjami z książki „Królewna i goblin”. Pobierz ją i rozpocznijcie wspólną zabawę!

Dalszy ciąg losów bohaterów został ukazany w książce Królewna i Curdie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 226

Rok wydania: 2025

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ty­tuł ory­gi­nałuThe Prin­cess and the Go­blin
Co­py­ri­ght © for this edi­tion by Fun­da­cja Pro­do­teo, War­szawa 2025
Prze­kładMAGDA SO­BO­LEW­SKA
Re­dak­tor pro­wa­dzącyJA­CEK FRON­CZAK
Ko­rektaBAR­BARA MA­NIŃ­SKA
Pro­jekt okładki i składWOJ­CIECH SO­BO­LEW­SKI
Ilu­stra­cjeKA­TA­RZYNA SO­BO­LEW­SKA
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-67634-70-0 (PDF) ISBN 978-83-67634-69-4 (EPUB)
Fun­da­cja Pro­do­teo ul. Rudzka 9 lok. 54, 01–689 War­szawapro­do­teo.pl e-book do­stępny na:con­tra­gen­ti­les.pl/ksie­gar­nia

I.

CZYM KRÓ­LEWNA ZA­SŁU­ŻYŁA SO­BIE NA OPO­WIEŚĆ

BYŁA SO­BIE RAZ MAŁA KRÓ­LEWNA, KTÓ­REJ OJ­CIEC pa­no­wał nad wiel­kim kra­jem peł­nym gór i do­lin. Jego pa­łac, bar­dzo oka­zały i piękny, wzno­sił się na jed­nym ze szczy­tów. Kró­lewna, która miała na imię Irena, uro­dziła się w pa­łacu, ale po­nie­waż jej mama była sła­bego zdro­wia, dziew­czynkę wkrótce ode­słano na wy­cho­wa­nie na wieś, do du­żego domu – pół zamku, pół go­spo­dar­stwa – zbu­do­wa­nego na zbo­czu in­nej góry, w pół drogi mię­dzy szczy­tem a pod­nó­żem.

Kró­lewna była wdzięcz­nym stwo­rze­niem. W cza­sie, gdy roz­po­czyna się moja opo­wieść, miała, jak mi się wy­daje, mniej wię­cej osiem lat, ro­sła jed­nak bar­dzo szybko. Bu­zię miała ładną i miłą, a oczy po­dobne do dwóch skraw­ków noc­nego nieba; w każ­dym z nich lśniła gwiazda roz­pusz­czona w błę­ki­cie. Mo­gli­by­ście po­my­śleć, że oczy te do­brze wie­działy, skąd po­cho­dzą, bo bar­dzo czę­sto spo­glą­dały w górę. W dzie­cin­nym po­koju kró­lewny su­fit po­ma­lo­wano na nie­bie­sko i ozdo­biono gwiaz­dami, aby jak naj­bar­dziej przy­po­mi­nał niebo. Wąt­pię jed­nak, czy kró­lewna kie­dy­kol­wiek wi­działa praw­dziwe niebo pełne gwiazd, a to z po­wodu, o któ­rym le­piej po­wiem wam od razu.

Otóż góry były w środku pełne wiel­kich ja­skiń i krę­tych ko­ry­ta­rzy, z któ­rych jedne wy­peł­niała pły­nąca woda, inne zaś błysz­czały wszyst­kimi ko­lo­rami tę­czy, gdy we­szło się tam ze świa­tłem. Nie­wiele by o nich wie­dziano, gdyby nie ko­pal­nie – ol­brzy­mie, głę­bo­kie szyby oraz roz­cho­dzące się na boki dłu­gie chod­niki i ko­ry­ta­rze – zbu­do­wane po to, by wy­do­by­wać rudę, któ­rej złoża w tych gó­rach były bar­dzo bo­gate. Ko­piąc pod zie­mią, gór­nicy czę­sto na­ty­kali się na owe na­tu­ralne ja­ski­nie. Nie­które z nich miały wyj­ścia otwie­ra­jące się gdzieś da­leko w zbo­czu góry albo w ścia­nie prze­pa­ści.

W tych wła­śnie pod­ziem­nych ja­ski­niach żyła rasa dziw­nych istot, na­zy­wa­nych przez jed­nych gno­mami, przez in­nych ko­bol­dami, a przez jesz­cze in­nych go­bli­nami. Krą­żąca w oko­licy le­genda gło­siła, że miesz­kały one kie­dyś na po­wierzchni ziemi i były bar­dzo po­dobne do zwy­kłych lu­dzi. Jed­nakże z ja­kie­goś po­wodu, który róż­nie tłu­ma­czono w le­gen­dach, król – ku nie­za­do­wo­le­niu go­bli­nów – nad­mier­nie pod­wyż­szył po­datki, czy też wpro­wa­dził obce im oby­czaje lub za­czął je w ten czy inny spo­sób ostrzej trak­to­wać i na­rzu­cać im su­row­sze prawa, w wy­niku czego wszyst­kie go­bliny wy­nio­sły się z oko­licy. Jak gło­siła le­genda, nie udały się jed­nak do in­nego kraju, tylko schro­niły w pod­ziem­nych ja­ski­niach, z któ­rych wy­cho­dziły wy­łącz­nie nocą, nie po­ka­zu­jąc się ni­gdy w więk­szej licz­bie ani wielu oso­bom na­raz. Po­dobno na­wet w nocy zbie­rały się pod go­łym nie­bem tylko w naj­od­lud­niej­szych i naj­dzik­szych ostę­pach gór. Ci, któ­rzy przy­pad­kiem na­tknęli się na któ­re­goś z nich, opo­wia­dali, że z bie­giem czasu wy­gląd go­bli­nów bar­dzo się zmie­nił – i nic dziw­nego, skoro miesz­kały one z dala od słońca, w swo­ich zim­nych, wil­got­nych i mrocz­nych sie­dzi­bach. Ich twa­rze i po­sta­cie były te­raz nie tylko brzyd­kie, ale wręcz nie­wia­ry­god­nie wstrętne albo ko­micz­nie wy­na­tu­rzone. Ma­wiano, że na­wet naj­dzik­sze wy­twory fan­ta­zji, utrwa­lone za po­mocą pióra lub ołówka, nie mogą się rów­nać z ich dzi­wacz­nym wy­glą­dem. Wy­daje mi się jed­nak, że ci, któ­rzy tak twier­dzili, my­lili cza­sem go­bliny z ich zwie­rzę­tami – o nich jed­nak wię­cej opo­wiem we wła­ści­wym cza­sie. Go­bliny nie róż­niły się od lu­dzi tak bar­dzo, jak można by są­dzić z ta­kich opo­wie­ści. A choć sta­wały się co­raz bar­dziej po­kraczne, na­bie­rały także co­raz więk­szej wie­dzy i zręcz­no­ści, tak że wkrótce na­uczyły się ro­bić rze­czy zu­peł­nie nie­moż­liwe dla zwy­kłych śmier­tel­ni­ków. Nie­mniej wraz ze spry­tem ro­sła także ich zło­śli­wość, a naj­więk­szą przy­jem­ność spra­wiało im do­ku­cza­nie na wszel­kie spo­soby lu­dziom miesz­ka­ją­cym na gó­rze, na otwar­tej prze­strzeni. Go­bliny za­cho­wały nieco wza­jem­nych uczuć, więc nie były bez­myśl­nie okrutne wo­bec każ­dego, kto sta­nął im na dro­dze. Za­cho­wały jed­nak tak silną urazę do lu­dzi, któ­rzy za­jęli ich dawne po­sia­dło­ści, a zwłasz­cza do po­tom­ków su­ro­wego króla, że gdy tylko mo­gły, nę­kały ich na roz­ma­ite spo­soby, rów­nie dzi­waczne, jak one same. Choć kar­ło­wate i po­krę­cone, były za­równo silne, jak prze­bie­głe. Z cza­sem usta­no­wiły so­bie wła­snego króla i rząd, który zaj­mo­wał się zwy­kłymi spra­wami ich kra­iny, a przede wszyst­kim ob­my­ślał nowe spo­soby do­ku­cza­nia są­sia­dom z góry. Te­raz już ro­zu­mie­cie, dla­czego kró­lewna nie wi­działa ni­gdy noc­nego nieba. Tak bar­dzo oba­wiano się go­bli­nów, że ni­gdy, na­wet w to­wa­rzy­stwie mnó­stwa słu­żą­cych, nie wy­pusz­czano jej z domu po zmroku. Obawy te, jak się prze­ko­namy we wła­ści­wym cza­sie, były cał­kiem uza­sad­nione.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki