Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kto nauczył Europę, że krzywdę osądza sąd, a nie mściciel z rodu?
Feliks Koneczny odpowiada bez wahania: Kościół. Pokazuje chrześcijaństwo nie tylko jako wiarę, lecz także jako siłę, która przez stulecia uczyła ludy życia publicznego. Zastępowała zemstę prawem, umacniała rodzinę, znosiła niewolnictwo i stawiała granice władzy świeckiej. Z tych lekcji, przekonuje autor, wyrosły europejskie narody i państwa nastawione na sprawiedliwość i pokój.
Zwięzły, wyrazisty tekst o fundamentach cywilizacji łacińskiej i o tym, dlaczego Koneczny uważał je za niezastąpione.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 29
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Rozważając zagadnienia państwa chrześcijańskiego, a zwłaszcza temat: Kościół jako polityczny wychowawca narodów, zastosujemy do tych problemów metodę indukcyjną – jedyną, która wiedzie do odkryć w naukach historycznych. Jest ona też dziełem historyka zawodowego. Historykiem bowiem był jej twórca, Bacon werulamski (1561–1626), który, wychodząc od historii, ogarnął najrozleglejsze obszary wiedzy, a którego metoda miała w jego zamyśle służyć jednakowo naukom humanistycznym i przyrodniczym.
Ale pojawiły się inne metody, a wśród nich medytacyjna. Nazywam ją tak od Condorceta, który w 1793 roku oświadczył, że w naukach humanistycznych „odkrycia stanowią nagrodę samej medytacji”. Przypomnę też, że zdaniem Wrońskiego (1778–1853) „wiedza, jako taka, jest z góry czysto kontemplacyjną lub spekulatywną”, co wychodzi zupełnie na to samo co tamta „medytacyjność”.
Należy te sposoby rozumowania odróżnić od dedukcji naukowej, która musi mieć najpierw przed sobą jakieś założenie (już wcześniej udowodnione), ażeby z niego wysnuwać wnioski. Metoda medytacyjna nie wymaga w ogóle żadnych uprzednich studiów. Cała szkoła Condorceta poprzestawała na tym, że coś komuś wydawało się jakimś, bo tak sobie „wyspekulował”. Sądzono, że człowiek inteligentny (a zwłaszcza matematyk lub literat) może samą siłą swej inteligencji rozwiązywać wszelkie zagadnienia humanistyczne, nie potrzebując wcale studiów specjalnych – „fachowych”. Metoda ta żyje do dziś, a typowym jej piastunem jest znów matematyk, Bertrand Russell. Trzeba ją śledzić i poznawać, żeby wiedzieć, czego się wystrzegać, w jaki sposób nie należy i nie można rozumować o żadnej a żadnej sprawie z zakresu humanistyki. Rezultaty pewne otrzymuje się tylko indukcją.
Pierwszym warunkiem indukcji w tematach historycznych jest, żeby się zawsze liczyć z... chronologią.
Pozwolę sobie na małą dygresję, ażeby okazać na przykładzie, jak dana kwestia może przybrać zgoła inne oblicze, stosownie do tego, czy będzie się pedantem wobec chronologii, czy też potraktuje się ją bardziej liberalnie. Wybieram dla przykładu ciekawą sprawę Machiavellego.
Wiadomo, jak obfita jest tu literatura, ile studiów pochłonęło pytanie, czy krytyczny Florentczyk na serio urabiał swego Księcia; jak to wytłumaczyć i usprawiedliwić*. Ileż komentarzy do tego dzieła, ileż wyłoniło się argumentów, że w polityce nie sposób trzymać się moralności! Uznać trzeba, że piśmiennictwo naukowe rozwinięte wokół Księcia obfituje w dzieła godne wszelkich pochwał z wielu a wielu względów naukowych. Budzi jednak zdziwienie pewna okoliczność:
Jeżeli Książę miał służyć księciu na usprawiedliwienie (rządowi żołniersko-uzurpatorskiemu), jeśli miał tej państwowości dostarczyć duchowych fundamentów, czemuż książę nie łożył na wydanie Księcia? A gdyby przyłożyć do sprawy noniusz chronologii, rzecz będzie jeszcze ciekawsza: dzieło zostało napisane w r. 1514, autor trzymał je w ukryciu i wyszło ono drukiem (w Rzymie) dopiero osiem lat po jego zgonie (1527–1535). Chronologia świadczyłaby zatem raczej, że Machiavelli „sobie pisał, nie ludziom”, bo drukować nie mógł z łatwo zrozumiałych względów; a w takim razie nie będzie żadnej sprzeczności między życiem autora a chowanym przez niego pod kluczem... aktem oskarżenia. Nastać jednak miały takie czasy, że jego książkę potraktowano pozytywnie, zamiast negatywnie.
* Warto przypomnieć zdanie wielkiego Rankego, że Machiavelli uważał Italię za dość silną, by móc jej w celach leczniczych wstrzyknąć truciznę.
