Irma Grese - Lucas Hugo Pavetto, Fiammetta Bianchi - ebook + audiobook
3,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Zwykle myśli się o „nazistowskich diabłach", nie biorąc pod uwagę wszystkich strażniczek zatrudnianych w obozach śmierci. Wśród nich była Irma Grese, prawdopodobnie najbardziej sadystyczna strażniczka wszech czasów w smutnej historii obozów koncentracyjnych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 21

Oceny
3,8 (28 ocen)
12
4
9
0
3
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
edyta19701970

Dobrze spędzony czas

Zwykle myśli się o „nazistowskich diabłach", nie biorąc pod uwagę wszystkich strażniczek zatrudnianych w obozach śmierci. Wśród nich była Irma Grese, prawdopodobnie najbardziej sadystyczna strażniczka wszech czasów w smutnej historii obozów koncentracyjnych.
00



Fiammetta Bianchi, Lucas Pavetto

Irma Grese

 

Saga

Irma GreseTłumaczenie Aleksandra Szymańska Tytuł oryginałuIrma la IenaCopyright © 2020, 2020 Fiammetta Bianchi, Lucas Pavetto i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726677010

 

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

 

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

 

SAGA jest wydawnictwem należącym do Lindhardt og Ringhof, spółki w grupie Egmont.

Wprowadzenie

W latach 1933-1945 nazistowskie Niemcy i ich sojusznicy utworzyli ponad 40 000 obozów koncentracyjnych i innych obiektów więziennych. Obozy te były wykorzystywane do różnych celów, m.in. do pracy przymusowej, przetrzymywania osób uznanych za wrogów państwa i masowej eliminacji więźniów.

Auschwitz był największym i najbardziej płodnym obozem koncentracyjnym i zagłady w historii narodowego socjalizmu. Kompleks powstał ze starych obiektów militarnych należących do Wojska Polskiego. Okoliczne tereny były stopniowo wywłaszczane w celu zwiększenia pojemności kompleksu, który zaczął funkcjonować od 14 czerwca 1940 roku. Rok później szczycił się powierzchnią o wartości 40 km², obejmującą baraki, komory gazowe, piece krematoryjne, teren przeznaczony na stosy pogrzebowe ludzi, wzorcowe farmy i przedsiębiorstwa produkcyjne. W obozie można było znaleźć polityków, przestępców, emigrantów, świadków Jehowy, homoseksualistów, Romów i Sinti. Szczególną kategorię stanowili Żydzi, specjalnie oznaczeni, kobiety pozostające w związkach międzyrasowych, uciekinierzy, Polacy, Czesi, żołnierze i więźniowie specjalni. Na drabinie społecznej Żydzi byli na ostatnim miejscu i byli traktowani najgorzej.

 

Na bramie głównej widniał napis „Arbeit macht frei”, praca czyli wolnym. Napis został wykonany na żądanie pierwszego kierownika obozu, Rudolfa Hössa, który zlecił to zadanie polskiemu kowalowi, dysydentowi politycznemu, Janowi Liwaczowi, numer seryjny 1010. Więzień na własne ryzyko przyspawał literę B do góry nogami. Gdy patrzy się na zdjęcie napisu, faktycznie da się przyuważyć coś dziwnego.

Okrucieństwa popełnione przez Schutzstaffel lub strażników SS w Auschwitz są całkiem dobrze udokumentowane. Mężczyźni tacy jak Josef Vogel, Gottfried Weise i Hermann Wagner, prości Niemcy, którzy przed wstąpieniem do partii nazistowskiej pracowali jako malarze pokoi i robotnicy, tak jak strażnicy SS dawali upust całej swojej deprawacji, sadyzmowi i okrucieństwu.

Zwykle myśli się o „nazistowskich diabłach”, nie biorąc pod uwagę wszystkich strażniczek zatrudnionych w obozach śmierci. Wśród nich była Irma Grese, prawdopodobnie najbardziej sadystyczna strażniczka wszech czasów w całej smutnej historii obozów.

„Jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek widziałam. Jej ciało było idealne, jej czysta, anielska twarz charakteryzowała się najbardziej niewinnymi niebieskimi oczami, jakie można sobie wyobrazić. Jednak Irma Grese była najbardziej nikczemną i okrutną istotą, jaką kiedykolwiek spotkałam” powiedziała Gisella Perl, rumuńska ginekolog pochodzenia żydowskiego.

Irma czuła się swobodnie w tym piekle, kochała swoją rolę, dosłownie cieszyła się cierpieniem innych.

Młoda, piękna, o blond włosach, ale bez serca. Irma Grese została nazwana przez tych, którzy ją znali, hieną Auschwitz.

Rozdział 1 - Jestem Irma

Gabinet lekarski to mała rupieciarnia, niezbyt czysta. Niski mebel ustawiony przy ścianie poplamionej wilgotną pleśnią kontrastuje z małym łóżkiem przykrytym starym prześcieradłem z jasnego materiału.

Kobieta zbudowana z kości i brzucha oddycha rytmicznie, próbując powstrzymać jęki z bólu. Pot spływa po jej czole, skroniach, szyi i miesza się z kręconymi włosami. Porywy lodowatego wiatru i kilka płatków śniegu wpadają przez otwarte na zimę okno.

„Kommandant Doktor, zwiąż razem nogi tej kobiety!”.

Wyje jasnowłosa Irma w tym ponurym otoczeniu. Piękna twarz o doskonałych rysach, zwinne ciało, niewinnie, niebieskie oczy... wszystko wydaje się nie na miejscu.

„Fräulein Grese, dziecko zaraz się narodzi, widać już główkę…” odpowiada lekarz z lekkim wahaniem w głosie.

„Doktor! Rozkazuję panu związać razem nogi tej kobiety! Natychmiast!” – Pleciony nylonowy bicz wije się w powietrzu ze złowieszczym sykiem, po czym gwałtownie uderza w nagą, napiętą skórę więźniarki, która krzywi się pod wpływem bólów porodowych. Kobieta krzyczy jak śmiertelnie zranione zwierzę.

Trzy pasy z twardej skóry zapinają uda, kolana i kostki tej niedoszłej matki, gdy nowe życie odchodzi bez oddechu, a towarzyszy mu ostry śmiech radości Irmy Grese, hieny Auschwitz.

Irma Grese urodziła się 7 października 1923 roku we wsi Wrechen w północnych Niemczech. Była trzecią z pięciorga dzieci. Od najmłodszych lat wykazywała introwertyczne cechy i była łatwo manipulowana przez swoich braci. Bała się wszystkiego i nigdy nie przejmowała inicjatywy, nawet w kwestii zabawy czy jedzenia. W rodzinie sprawy nie układały się najlepiej, a jej ojciec wielokrotnie dopuszczał się zdrad, pogrążając matkę w głębokiej depresji. Irma miała zaledwie 12 lat, kiedy Berta, zmęczona niewiernością męża Alfreda, popełniła samobójstwo, wypijając kwas solny. Jej ojciec, zwykły pracownik, czuł przerażenie i pogardę względem partii nazistowskiej. Rok po samobójstwie żony postanowił ożenić się z wdową, matką 4 dzieci, z którą miał kolejne dziecko.