5,99 zł
Pasjonująca opowieść o tym, jak wiele z naszego codziennego życia zawdzięczamy historii i dokonaniom wielu osób z odległej przeszłości. Znany historyk, publicysta i wieloletni dyrektor I liceum społecznego "Bednarska" –Jan Wróbel, z charakterystyczną dla niego lekkością i humorem snuje opowieść o relacjach w rodzinie. Na ich tle przemyca wątki z polskiej historii i dokonania naukowców. Uzupełnieniem literackiej zabawy są dowcipne ilustracje Iwony Kazi Kalitan-Młodkowskiej.
"Nie było telefonów? O córkach, ojcach i wynalazkach" należy do wyjątkowej serii "Czytam sobie z kotylionem", która została wydana z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Bohaterami są postacie historyczne, które w ciągu ubiegłych 100 lat szczególnie zasłużyły się dla rozwoju naszego kraju.
"Czytam sobie z kotylionem" wyrasta z bestsellerowej serii "Czytam sobie". Misją obu jest zachęcanie dzieci do samodzielnego czytania, a przez to – do samodzielnego myślenia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 16
Jan Wróbel
zilustrowałaIwona Kazia Kalitan-Młodkowska
Saga
Nie było telefonów? O córkach, ojcach i wynalazkach
Copyright © 2018, 2019 Jan Wróbel i SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788726128161
1. Wydanie w formie e-booka, 2019
Format: EPUB 2.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.
SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont
Małgosi i Krzysiom
UWAGA!
Słowa zaznaczone gwiazdką * zostały wyjaśnione w słowniczku na końcu książki.
Ech, ten tata! A już najbardziej ech – w poniedziałki. Bo z poniedziałkiem jest tak: Marylka ma lekcje na 12. Zatem tata specjalnie do córki przyjeżdża rano. Bardzo miło. Jeszcze bardziej miło, że tata musi pobawić się z Marylką. Mama kazała! Dopiero potem tata odprowadza córkę do szkoły.
Aby bawienie doszło do skutku, trzeba:
– przyjechać punktualnie (tak się dzisiaj stało),
– wybawić, i to na dworze, psa (tata wyszedł z Apsikiem na długo i obaj wrócili zziajani),
– wyciszyć telefon komórkowy (tata jak zawsze wzdychał, wzdychał, jednak telefon wyciszył, potem schował go do kieszeni nieco dziurawej kurtki),
– zjeść śniadanie („Zjedzone”, zameldowała mamie córka, zanim wrócili zziajani pies i człowiek).
Czyli same sukcesy.
A zatem dziewczynka pewnym ruchem sięgnęła po pudełko. Pudełko specjalne, z napisem „Maryla Wilanowska! Nie otwierać bez pozwolenia!”. Wyjęła cztery zabawki. Idealny skład do zabawy w „Zobaczmy się”. Pozostało już tylko wytłumaczyć tacie zasady*.
Kiedy ten wszedł do pokoju, Marylka zrozumiała, że jest kłopot.
– Kochanie... Może wyjdziemy wcześniej do szkoły, a ja... – powiedział tata.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
