Wydawca: Wydawnictwo M Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 621 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Historia mojego życia - George Sand

„Życie jest powieścią, którą każdy z nas w sobie nosi, czy to przeszłą,

czy przyszłą”.

George Sand

Tradycja literacka ukazuje George Sand jako postać mroczną i zagadkową. Silna i niezależna, uwodzicielka, skandalistka, kochanka Chopina… . Miała wiele romansów, klęła, paliła papierosy i fajkę, nosiła się po męsku.

Tymczasem pisane przez wiele lat pamiętniki pokazują George Sand, jakiej nie znamy: odważną i bezkompromisową, ale też pełną lęku o dzieci, troskliwą matkę; walczącą z problemami finansowymi samotną kobietę, żyjącą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Zdobywającą uznanie i popularność młodą pisarkę, która znalazła się w epicentrum szalonej epoki romantyzmu. Równocześnie odnajdujemy w tej tajemniczej postaci kochankę i przyjaciółkę, ale także partnerkę intelektualną takich wybitnych reprezentantów epoki jak: Alfred de Musset, Prosper Mérimée, Honoré de Balzac, Eugène Delacroix, Franciszek Liszt czy Heinrich Heine.

Historia mojego życia” jest obszernym wyborem z liczących ponad 2500 stron pamiętników George Sand, obejmujących jej dzieciństwo, młodość oraz lata największej aktywności w literacko-artystycznym świecie romantycznego Paryża.

Wyboru tekstów oraz przekładu dokonała Wioletta Kolbusz-Lasa, związana z Uniwersytetem Jagiellońskim romanistka, dla której George Sand jest nie tylko postacią z kart historii literatury, ale przedmiotem naukowej i osobistej pasji.

 

Tłumaczce udało się oddać urok osobowości, intelektu i języka George Sand oraz skomponować tekst spójny i intrygujący, który czyta się jak wciągającą powieść.

Opinie o ebooku Historia mojego życia - George Sand

Fragment ebooka Historia mojego życia - George Sand

Strona redakcyjna

Tytuł oryginału:

Histoire de ma vie

© Copyright by Wydawnictwo M, Kraków 2014

ISBN 978-83-7595-727-3

Wydawnictwo M

ul. Kanonicza 11, 31-002 Kraków

tel. 12-431-25-50; fax 12-431-25-75

e-mail:mwydawnictwo@mwydawnictwo.pl

www.mwydawnictwo.pl

www.ksiegarniakatolicka.pl

WSTĘP

George Sand — za tym męskim pseudonimem kryje się postać niezwykłej kobiety, której życie i twórczość cieszyły się w XIX wieku wielką popularnością, mającą często posmak skandalu. Za cóż to nie atakowano George Sand! Gorszyły jej związki miłosne i męski strój, jej sposób bycia, ale przede wszystkim — z czego nie do końca możemy sobie zdawać dzisiaj sprawę — oburzała skandaliczna wręcz niezależność kobiety, która ośmieliła się żyć z mężem w separacji, samotnie wychowując dzieci i zarabiając piórem na życie, nie kryjąc się zarazem przed opinią publiczną ze swymi romansami. Nie mniej oburzały poglądy feministyczne, antyklerykalne, socjalistyczne i republikańskie, które pisarka wyrażała w powieściach, artykułach, listach i esejach. Trudno w to dziś uwierzyć, ale Sand była obok Balzaka jednym z najbardziej poczytnych pisarzy francuskich w XIX wieku. Konserwatywni krytycy atakowali jej powieści z niezrozumiałą dziś zajadłością, ale George Sand miała rzesze wiernych czytelników i czytelniczek, była również ceniona przez wielu innych wybitnych pisarzy, choćby Balzaka i Flauberta, a już rosyjscy powieściopisarze, zwłaszcza Dostojewski i Turgieniew, byli żarliwymi wielbicielami jej talentu.

Pamięć o George Sand wśród potomnych i recepcja jej twórczości przechodziły zmienne koleje losu. Słowa pisarki: „Tak sobie myślę, że za pięćdziesiąt lat będę zapomniana” sprawdziły się częściowo, jeśli chodzi o jej spuściznę literacką, którą postpozytywistyczna historia literatury odesłała do lamusa utworów przestarzałych i naiwnych, za wartościowe uznając tylko niektóre powieści „wiejskie”, pokutujące do dziś w świadomości Francuzów jako nudne obowiązkowe lektury szkolne. Trudno jednak od licealistów wymagać, by zrozumieli przesłanie i mistrzowską prostotę La Mare au diable (Diabelskiego stawu)[1], powieści, którą zachwycał się Marcel Proust.

Zupełnie inaczej przedstawia się kwestia biografii George Sand, cieszącej się niezmiennie ogromnym zainteresowaniem, nie zawsze idącym w parze z dobrą znajomością faktów, a nawet z dobrym smakiem. Trudno się temu zjawisku dziwić — postać George Sand jest złożona, posiada wydatne cechy osobowości wykraczającej poza przyjęte normy społeczne, moralne i obyczajowe. Cóż bardziej pociągającego dla biografa niż życie skandalistki! Ponadto postać George Sand zajmuje poczesne miejsce w wielu biografiach jej sławnych kochanków (Musseta i Chopina) oraz przyjaciół (Flauberta i Liszta). Wśród ogromnej liczby mniej lub bardziej wartościowych publikacji na temat życia Sand należy zwrócić uwagę na dwie biografie, które oddają całą złożoność jej osobowości i jej losów — pionierską pracę André Maurois Lelia, czyli życie George Sand oraz świetną książkę Josepha Barry’ego George Sand. Żywot jawnogrzesznicy[2].

Twórczość George Sand zaczęto na nowo odkrywać, dopiero począwszy od lat sześćdziesiątych XX wieku, wydobywając ją z czyśćca literatury odrzuconej. Wydano wtedy we Francji pierwsze krytyczne opracowania Indiany, Lelii i Consuelo. Nieocenioną zasługą Georges’a Lubin było przygotowanie krytycznej edycji wszystkich utworów autobiograficznych Sand (wraz z ineditami) oraz wydanie imponującej korespondencji pisarki. W latach 1980-1990 mniejsze oficyny wydawnicze wznowiły nieosiągalne dotąd utwory George Sand, w opracowaniu dokonanym przez współczesnych badaczy. Czytelnicy dysponują też edycją typu reprint dzieł wszystkich George Sand z końca XIX wieku. Ostatnio ukazało się kilka różnych wydań Historii mojego życia przeznaczonych dla szerokiej publiczności literackiej, opublikowano również nieznane do tej pory utwory z lat młodości oraz zapiski i dzienniki. Ożywiły się w sposób znaczący badania nad tą pisarką w jej rodzinnym kraju, co przejawia się w dużej liczbie ważkich publikacji i wydań krytycznych jej dzieł. Od kilku lat prestiżowe wydawnictwo Honoré Champion publikuje Œuvres completes (Dzieła wszystkie) George Sand, przygotowywane przez najwybitniejszych specjalistów pod kierunkiem Béatrice Didier. W najbliższej przyszłości ta sama oficyna wyda Dictionnaire George Sand, w którym znajdzie się cały zasób współczesnej wiedzy o życiu i twórczości pisarki, przedstawiony za pomocą najnowszych metod interpretacji literackiej.

Twórczość George Sand budzi wciąż najżywsze zainteresowanie wśród historyków literatury XIX wieku na całym świecie, o czym świadczą niezliczone konferencje i publikacje, w które obfitował zwłaszcza jubileuszowy rok 2004, w którym przypadała dwusetna rocznica urodzin pisarki. W trakcie odbywających się wtedy uroczystości, także tych oficjalnych, zorganizowanych pod patronatem najwyższych władz Republiki Francuskiej, oddano hołd wielkiej pisarce, której dzieła i przekonania niezmiennie kierowały się w stronę najbardziej postępowej literatury i myśli swych czasów.

Nie można tego, niestety, powiedzieć o Polsce. Twórczość George Sand jest u nas prawie nieznana. Po 1945 roku wydano jej dwie najbardziej reprezentatywne powieści z nurtu utworów zaangażowanych w kwestie społeczne[3], baśnie dla dzieci[4], eseje o literaturze[5] oraz pierwsze, mocno okrojone wydanie jej autobiografii pt. Dzieje mojego życia[6]. Ciekawą i bogatą w informacje edycją jest korespondencja pisarki z Chopinem wydana przez Krystynę Kobylańską[7]. W ostatnich latach ukazały się nareszcie przekłady utworów związanych bezpośrednio z osobą Fryderyka Chopina: relacji z podróży na Majorkę[8] oraz powieści Lukrecja Floriani z 1846 roku, w której Sand pod osłoną fikcji dokonała wiwisekcji ostatnich lat pożycia z Chopinem[9] Niezwykle ważna jest również publikacja korespondencji z Gustawem Flaubertem, która przypomina polskiemu czytelnikowi, jak znaczącą pisarką we francuskiej literaturze XIX wieku była George Sand[10]. A jednak to wciąż wyjątkowo niewiele, jeśli zważyć, że twórczość George Sand obejmuje około dziewięćdziesięciu powieści i opowiadań, nie licząc utworów autobiograficznych, polemicznych, eseistycznych. Najbardziej niezrozumiały jest brak na polskim rynku czytelniczym arcydzieł takich jak La Mare au diable (Diabelski staw) czy dyptyku Consuelo i La Comtesse de Rudolstadt (Hrabina Rudolstadt). Są jednak i inne powieści, które mogłyby zainteresować polskich czytelników — debiutancka Indiana o stendhalowskiej narracji czy Laura, z elementami science fiction.

George Sand — właściwe nazwisko Amantyna Aurora Lucylla Dudevant, z domu Dupin de Francueil, urodziła się 1 lipca 1804 roku w Paryżu. Jej ojciec Maurycy pochodził z arystokratycznej rodziny — przodkiem Aurory był August II Mocny, król Polski, a pradziad, Maurycy Saski, marszałek Francji, wsławił się zwycięstwem w bitwie pod Fontenoy. Matka zaś Aurory Antonina Zofia Wiktoria Delaborde była córką paryskiego handlarza ptakami. To podwójne, arystokratyczne i plebejskie pochodzenie zaciążyło na osobowości i przekonaniach przyszłej pisarki. Pierwsze lata dzieciństwa spędziła z rodzicami w Paryżu, a po tragicznej śmierci ojca — w posiadłości rodzinnej w Nohant (region Berry), pozostawiona pod opieką babki Marii-Aurory Dupin, która po śmierci syna zajęła się edukacją małej dziewczynki. Rozstanie z matką, którą gorąco kochała, a potem skomplikowaną sytuację emocjonalnego rozdarcia między rywalizującymi o jej miłość matką i babką George Sand opisuje w swych wspomnieniach jako przeżycia trudne do zniesienia. Jej wrażliwość i uczuciowość na długie lata zostaną naznaczone tym cierpieniem, które odbije się w wielu przewijających się w jej powieściach sytuacjach i relacjach uczuciowych między fikcyjnymi postaciami. Jak na młodą dziewczynę w tamtych czasach Aurora odebrała bardzo staranne wykształcenie, najpierw dzięki preceptorowi Deschartes’owi, temu samemu, który uczył jej ojca. Kształcono ją więc bardziej jak chłopca niż dziewczynkę. Okres pobytu na pensji w klasztorze sióstr angielskich Panien Augustianek w Paryżu został bardzo barwnie opisany przez pisarkę; po beztroskim okresie „dokazywania”, Aurora dojrzewa i przeżywa mistyczne uniesienia. Podobnie zresztą jak i czas, który minął od powrotu do Nohant po pierwsze lata małżeństwa. Widać bardzo wyraźnie, jak w młodej dziewczynie, a potem kobiecie rozwijała się wola niezależności — od prowokacyjnego zachowania nastolatki pędzącej na koniu po okolicy, bez baczenia na prowincjonalne plotki, po coraz to mocniejsze przekonanie o niemożności kontynuowania ustatkowanego, lecz nieciekawego życia u boku przeciętnego, trochę prostackiego męża. Pierwsze lata małżeństwa to radość macierzyństwa, ale także platoniczna miłość do Aureliana de Seze, młodego prawnika, którego poznała w czasie podróży z mężem w Pireneje. Jest to pierwsze tak silne uczucie, które zostawi głęboki ślad w utworach Sand, choć w autobiografii nie ma o tym mowy. Rok 1830 stał się decydujący dla przyszłej pisarki: związek z młodziutkim, początkującym literatem Jules’em Sandeau wydawał się upragnioną ucieczką od monotonnej egzystencji. Po wielkiej sprzeczce z mężem Aurora wymogła na nim, że pozwoli jej spędzać pół roku w Paryżu, a pół roku w Nohant. I tak w 1831 roku pani Dudevant znalazła się w Paryżu, gdzie zamieszkała razem z Sandeau. Wspólnie napisali kilka opowiadań oraz powieść Rose et Blanche (Róża i Blanka), wydaną w 1831 roku pod pseudonimem: „J. Sand.” (skrót od nazwiska Sandeau). Zamężnej kobiecie nie wypadało wówczas podpisywać swoich utworów, zwłaszcza zaś powieści. Ten okres życia „cyganerii” został barwnie opisany w Historii mojego życia, jak również okoliczności związane z jej debiutem literackim — wydaniem Indiany w 1832 roku pod nowym pseudonimem, który odtąd stanie się jej własnym: „George Sand”. Indiana i kolejne powieści młodej pisarki (Valentine, Lelia) zyskały popularność w kołach artystycznych Paryża. Ale nie tylko o powieściach było głośno — George Sand zaczęła być wymarzonym obiektem plotek i skandali towarzyskich. Przez życie tej zbuntowanej, niezależnej kobiety przewinęło się wówczas wiele sławnych i ciekawych postaci. Głośny był zwłaszcza jej związek z poetą i dramaturgiem Alfredem de Musset — niefortunny pobyt kochanków w Wenecji stał się jedną z legend francuskiego romantyzmu. W tym trudnym dla autorki Lelii okresie rozterek i rozczarowań przyjaźń z wybitną aktorką Marią Dorval stała się silnym przeżyciem — także o podłożu erotycznym, co do czego współcześni nie mieli wątpliwości. Rzeczą znamienną jest jednak, że George Sand miała zawsze bardzo dużo przyjaciół, wśród których byli zarówno towarzysze z dzieciństwa, jak i znani już wtedy artyści — Honoriusz Balzak, Eugeniusz Delacroix, Franciszek Liszt czy Henryk Heine. Lata 1833-1835 były okresem bardzo burzliwym w życiu młodej pisarki, znaczonym przez bardziej lub mniej udane romanse, po których następowały zniechęcenie, depresja, czasem rozpacz i myśli samobójcze.

W 1835 roku George Sand związała się z Michelem de Bourges, adwokatem o radykalnych republikańskich poglądach politycznych. Michel pomógł Aurorze w wytoczonym przez nią procesie o separację, który uregulował wreszcie sytuację pani Dudevant w sposób dla niej korzystny: dzieci i posiadłość w Nohant zostały przy niej, były małżonek przeniósł się zaś w swe rodzinne strony w Gaskonii. Romans z Michelem nie trwał długo, wkrótce po procesie kochankowie się rozstali. Latem 1836 roku George wybrała się w podróż do Szwajcarii z Lisztem i jego przyjaciółką hrabiną d’Agoult. Niedługo po powrocie do Paryża, właśnie w salonie pani d’Agoult George Sand poznała Fryderyka Chopina. Minęło jednak trochę czasu, zanim Chopin zmienił zdanie o kobiecie, która z początku wydała mu się antypatyczna — zostali kochankami w 1838 roku. Wyjazd na Majorkę z Chopinem i dziećmi okazał się nieudany, ale tak jak się stało z wenecką przygodą z Mussetem, tak i ta historia stała się ulubionym tematem biograficznych opowieści. Przez dziewięć lat, do 1847 roku, George Sand i Chopin żyli razem, niemal jak rodzina, z dziećmi pisarki — zimą w Paryżu, latem w Nohant. Był to okres w miarę spokojny i ustabilizowany w życiu Sand. Rok 1847 okazał się dla niej niezwykle przykry — córka Solange, sprawiająca jej dużo kłopotów, doprowadziła pośrednio do zerwania matki z Chopinem. Historia mojego życia kończy się na tym okresie życia pisarki. W rok później Sand zaangażowała swój autorytet i pióro w sprawę rewolucji lutowej i II Republiki. Po upadku rewolucji 1848 roku wróciła do siebie, do Nohant. Tutaj, otoczona rodziną i przyjaciółmi, spędziła resztę swego życia — jeśli nie liczyć krótkich pobytów w Paryżu, kilku podróży po Francji i wycieczki do Włoch. Pisarka wiodła już ustatkowany tryb życia. Kilkunastoletni związek z młodym artystą grafikiem Aleksandrem Manceau był ostatnim znaczącym uczuciem w jej życiu. George opiekowała się chorym na gruźlicę kochankiem, ale tym razem i ona doświadczała stałej, codziennej troski o jej komfort pisania, czym Manceau zajmował się z wielkim oddaniem. Także w tym dojrzałym okresie życia ważne miejsce zajmowały w nim serdeczne przyjaźnie: z Gustawem Flaubertem, Aleksandrem Dumas synem czy Iwanem Turgieniewem. Starość George Sand była pogodna, niezakłócona nawet zajściami wojny francusko-pruskiej. Pisarka zmarła 8 czerwca 1876 roku w Nohant, w wieku 72 lat. Pochowana w Nohant, spoczywa w skromnym grobowcu na rodzinnym cmentarzu. Po śmierci wnuczki pisarki Aurory Lauth-Sand pałacyk w Nohant został przekształcony w Muzeum George Sand, w którym zgromadzone po pisarce pamiątki udostępniane są zwiedzającym. Tutaj też odbywają się coroczne imprezy, spotkania i występy artystyczne, organizowane w czerwcu i uświetniane muzyką Chopina i Liszta.

Spuścizna literacka George Sand jest bardzo bogata i różnorodna: przeważają powieści i opowiadania (napisała ich około dziewięćdziesięciu), ale jej istotną częścią są także sztuki teatralne, utwory autobiograficzne, eseje, recenzje, przedmowy, artykuły prasowe, pisma polityczne i społeczne. Jeśli dodać do tego jeszcze wyjątkową korespondencję obejmującą dwadzieścia sześć tomów w najnowszej edycji Georges’a Lubin, to otrzymamy pełny obraz aktywności pisarki.

Jakie jest pisarstwo George Sand? Przez wiele dziesięcioleci odmawiano wartości wielu jej utworom, z uznaniem wypowiadając się głównie o zaletach jej stylu i opisach przyrody. Po śmierci pisarki uznano, że jej powieści są „idealistyczne”, co wtedy było wyrokiem skazującym je na zapomnienie. Do tej pory badacze nie mogą do końca rozwiązać tego problemu. Przeważa pogląd, że należy zrewidować kryteria „idealizmu” i „realizmu” w powieści francuskiej XIX wieku. W wypadku naszej pisarki jest to o tyle zasadne, że jej twórczość jest ogromna i różnorodna, a pisarstwo Sand zmienia się w przeciągu jej długiego życia. Badacze stają zawsze przed trudnością ogarnięcia całości tej spuścizny w celu wydobycia jej wewnętrznej struktury i dominujących tendencji.

Sama George Sand miała wyraźnie skrystalizowane poglądy na literaturę i szybko odnalazła własną drogę pisarską. W Historii mojego życia sformułowała swój program pisarski następująco: „Należy idealizować uczucie, które stanowi temat, pozostawiając artyzmowi pisarza troskę o umieszczenie tego tematu w warunkach dostatecznie rzeczywistych, by stworzyć odpowiednie tło”. Autorka Indiany pozostała wierna tej zasadzie: w większości jej utworów w pierwszoplanowych wątkach, często opartych na wzorach powieści sentymentalnej lub popularnej, główną rolę odgrywa miłość, natomiast w wątkach drugorzędnych roztacza się przed czytelnikiem obraz rzeczywistości społecznej i obyczajowej Francji XIX wieku. George Sand najlepiej wydobyła cechy własnego pisarstwa w polemice z dwoma pisarzami — Balzakiem i Flaubertem. W rozmowach z twórcą Komedii ludzkiej sformułowane zostało słynne przeciwstawienie, które przyczyniło się do uznania Sand za „idealistkę”: Balzak miał jakoby przedstawiać człowieka takim, jakim on jest, a Sand takiego, jakim chciałaby go widzieć. Prawda jest bardziej złożona. Z całą pewnością George Sand nie była i nie chciała być pisarzem realistą na wzór Balzaka, ale podobnie jak Balzak nakreśliła ona w swych powieściach rzeczywistość społeczną i obyczajową Francji, która po okresie rewolucji i cesarstwa przechodziła ważne przeobrażenia. Odmienny był tylko jej stosunek do roli pisarza: George Sand nie chciała ograniczać się do krytycznego obrazu rzeczywistości, szukała nowych rozwiązań, przeświadczona, że autor ma budzić w czytelniku refleksję i potrzebę zmiany sytuacji. W jednym z listów do Flauberta, zastanawiając się nad rolą pisarza, Sand stwierdza, że ma on „widzieć dobro i zło, wokół nas, blisko, daleko, wszędzie”, dorzuca potem jednak, że autor ma „dostrzegać nieustanne ciążenie rzeczy uchwytnych i nieuchwytnych ku nieodzowności dobra, prawdy i piękna”. Obce jej były zarówno koncepcje „sztuki dla sztuki”, jak i realizm drugiej połowy XIX wieku kreślący pesymistyczną wizję człowieka i rzeczywistości. Ale nie znaczy to, by odwracała się od rzeczywistości, zamykając się w kręgu własnego „ja”. Béatrice Didier jest przekonana, że „teoria idealizacji tematu [...] nie pociąga wcale u artysty odmowy obserwacji rzeczywistości”; przeciwnie, cała twórczość George Sand była zanurzona w realiach epoki, na swój sposób usiłując proponować rozwiązania w duchu wyznawanych przez autorkę przekonań. Jednocześnie zaś jest to twórczość na wskroś romantyczna, dająca prymat wyobraźni i uczuciu, przepełniona wiarą religijną i miłością do przyrody, wynosząca Artystę i Sztukę, także ludową, na wyżyny piękna i prawdy, wreszcie — angażująca się w kwestie społeczne i polityczne. George Sand pozostaje również pod silnym wpływem romantycznego mistycyzmu, koncepcji historii oraz mitu Ludu i jego sił twórczych. Błędem jest jednak rozpatrywanie całego dzieła George Sand wyłącznie przez pryzmat utworów napisanych w czasach młodości, co do tej pory czyniono — jej pisarstwo zmieniło się bowiem po 1848 roku, tworząc zupełnie odmienną perspektywę dla zrozumienia całokształtu jej dzieła.

Od ukazania się pierwszych powieści etykietka „feminizmu” przylgnęła na długo do twórczości George Sand, co podkreślały jej radykalizujące się poglądy oraz przykład, jaki dawała swym niezależnym życiem.

Jak jest naprawdę z tym „feminizmem” George Sand? Problem jest bardziej złożony, niż się dawniej sądziło. W powieściach z okresu młodości pisarka wyrażała swe dążenie do niezależności, przede wszystkim zaś — niezgodę na tłamszenie przez ówczesne społeczeństwo i moralność pragnienia kobiety do osiągnięcia szczęścia w związku z kochającym mężczyzną. Najsilniejsze wzburzenie wywołała Lelia z 1833 roku, powieść, w której pod osłoną fikcji doszukiwano się „nieprzyzwoitych” wyznań znanej już młodej prowokatorki na temat jej oziębłości seksualnej oraz skłonności lesbijskich. Tymczasem w zamierzeniu autorki miała to być powieść fantastyczna i metafizyczna zarazem, jedna wielka przenośnia, wyznanie niewiary w celowość wszelkich wysiłków człowieka. Na pewno Lelia ma w sobie coś z samej pisarki, która w tym okresie przeżywała kryzys wiary w wartości moralne i w miłość, ale utwór ten jest też swoistym owocem literackim swej epoki i nieporozumieniem jest rozpatrywanie go jako powieści autobiograficznej.

Bohaterki pierwszych powieści George Sand są pełne sprzeczności: fizycznie słabe i kruche, są obdarzone siłą moralną i odwagą w chwilach poświęcenia dla ukochanego mężczyzny. Na ogół są uległe wobec męża, a zdradę małżeńską przeżywają z wyostrzoną świadomością przekraczania norm moralnych — skrupuły religijne i wyrzuty sumienia zagłusza wprawdzie na koniec namiętne uczucie, ale długo zmagają się one z podświadomie „niewolniczą” postawą, kształtowaną u nich od dziecka. Miłość — przedstawiana w pierwszych powieściach Sand jako uczucie głuche na nawoływania rozsądku i ślepe na społeczne konwenanse — prowadzi protagonistki do niechybnej zguby. Przesłanie powieści jest tu wymowne: wolna miłość nie jest dla kobiety związkiem szczęśliwszym od małżeństwa. Kobieta miota się między tyranią męża a zaborczością kochanka; często nie znajduje ona w sobie dość silnej woli, by przełamać psychiczne i obyczajowe bariery, jakie stawia tak zwana opinia publiczna. Jedynymi niezależnymi, choć niekoniecznie szczęśliwymi kobietami są artystki. Próżno by szukać w powieściach George Sand z tego okresu jakiegoś programu czy choćby propozycji poprawy sytuacji kobiet. „Feministyczne” treści wydobyć można dopiero poprzez ogólną wymowę tych powieści: rzeczywistość ukazana w pierwszych utworach George Sand jest światem androcentrycznym, to jest takim, w którym wszystko ustanowione jest przez mężczyzn i dla mężczyzn. Przekazany przez te powieści obraz rzeczywistości wrogiej kobiecie, połączony z egoizmem i brutalnością mężczyzn, a także z poczuciem bezsilności i krzywdy u bohaterek, stwarza atmosferę dość przygnębiającą.

Jednocześnie zaś pisarka pokazuje w swych powieściach, że kobieta, by osiągnąć równą pozycję w związku z mężczyzną, musi być odeń silniejsza i lepsza. Charakterystyczne jest u Sand, że to kobiety górują zaletami duchowymi, zaradnością, odwagą, a nawet zdolnościami nad swymi partnerami. Również w powieściach „wiejskich”, La Mare au diable czy La Petite Fadette, to główne postacie kobiece odznaczają się „inteligencją emocjonalną”: choć są prostymi wieśniaczkami, rozumieją one lepiej niż ich partnerzy złożony i subtelny język uczuć. W utworach z ostatnich lat życia Sand jej bohaterki same biorą już sprawy w swoje ręce, poprawiając to, co w ich mocy, w niesprawiedliwym dla nich świecie, jak tytułowa bohaterka Nanon.

Wygląda to nieco inaczej, jeśli chodzi o „feminizm” rozumiany jako postawa związana z określonym ruchem na rzecz emancypacji kobiet. Wprawdzie od 1836 roku autorka Indiany zaczyna wyrażać swe opinie o kwestii kobiecej także w publicystyce, ale nie oznacza to, by zamierzała włączyć się w nurt rodzącego się wtedy we Francji feminizmu. George Sand domaga się dla kobiet większego dostępu do wiedzy, szacunku, sprawiedliwego traktowania przez prawo. I to właściwie wszystko. „Niech kobiety czekają, aż mężczyzna stanie się wolny, bo niewola nie może dać wolności” — radzi pisarka. Kobieta jest ostoją rodziny, a niecierpliwość feministek tylko pogarsza sytuację — przestrzega Sand. Pod tym względem pisarka pozostała konsekwentna, zawsze odcinała się od ruchów feministycznych, broniąc się przed kojarzeniem swojej osoby z jakimkolwiek ruchem na rzecz emancypacji kobiet. W sumie to, co można nazwać „feminizmem George Sand”, przedstawia się jako kwestia, która nigdy nie stanowiła dla pisarki problemu samego w sobie. Sand zawsze wpisywała ją w szersze, ogólnoludzkie sprawy — w pierwszych powieściach był to bunt jednostki chcącej wyzwolić się z pęt narzucanych jej przez społeczeństwo i moralność. W publicystyce kwestia kobieca została włączona w całość jej socjalistycznych przekonań, a w latach 1844-1848 Sand wiąże ją ze sprawą proletariatu. Zwraca zwłaszcza uwagę na jedno podobieństwo losu kobiety i ludu, a mianowicie brak wykształcenia. Po 1848 roku kwestia kobieca znika z kręgu zainteresowań autorki Indiany. Sprawy związane z emancypacją kobiet wrócą w utworach autobiograficznych, będzie je ona oceniać z dystansem, choć, jak się czytelnik będzie mógł przekonać, George Sand nie zmieni poglądów na temat przymuszania kobiety do życia w związku z niekochanym mężczyzną. Należy jednak pamiętać, że to ona najdobitniej w tamtym stuleciu, w sposób bezkompromisowy i szczery upomniała się o poszanowanie prawa kobiety do przeżycia pełni szczęścia, do którego stworzyła ją natura, w tym także do satysfakcji seksualnej. Miłość w oderwaniu od jej strony fizycznej była dla niej czymś potwornym, bo nienaturalnym, dlatego z taką siłą demaskowała hipokryzję ówczesnego społeczeństwa. Wreszcie swym niezależnym życiem i twórczą pracą dała przykład, że kobieta może osiągnąć to wszystko, co zwyczajowo było zarezerwowane dla mężczyzn: „Najpiękniejsze dzieło feministyczne George Sand to właśnie ta setka tomów [...] i zalety jej płodnego pisarstwa” — zauważyła Béatrice Didier.

Drugi krąg zainteresowań, który odcisnął się na twórczości George Sand, dotyczy kwestii społecznych i poglądów socjalistycznych. „Na podstawie wszystkich powieści George Sand można by ułożyć historię moralną i filozoficzną tego wieku” — napisał Hipolit Taine. Pisarka żywo reagowała na idee głoszone przez współczesne jej ruchy społeczne (saintsimonistów i fourierystów) oraz myślicieli takich jak Lamennais i Piotr Leroux. Stosunek George Sand do myśli filozoficznej i społecznej był zawsze emocjonalny; angażowała się całym sercem w to, w co wierzyła i co głosiła. To prawda, że ulegała różnym wpływom, jednakże trzon jej przekonań pozostawał niezmienny. Instynktownie ciążyła ku tym myślicielom, którzy kreślili optymistyczny obraz człowieka i rzeczywistości. Wiara w przyrodzoną dobroć człowieka oraz nieustający postęp ludzkości nie opuszczała nigdy pisarki. Nie zachwiały nią nawet depresje i zwątpienia przeżywane w ciężkich okresach życia.

Z mistycznych uniesień, jakie przeżyła na pensji u sióstr augustianek w Paryżu, Sand wyniosła podziw dla nauk głoszonych przez Ewangelię, głównie dla zasady równości między ludźmi oraz idei miłosierdzia. Na kartach Historii mojego życia czytelnik znajdzie opis lektur i przemyśleń pisarki. Bliska jej była wiara w „naturalną” dobroć i niewinność człowieka, które niszczy cywilizacja, wiara zaczerpnięta z filozofii Jana Jakuba Rousseau. Lektury z młodości zostały w latach 1835-1840 poszerzone o idee głoszone przez księdza Lamennais’go i Piotra Leroux. Podziw dla myśli i osobowości Lamennais’go pomoże pisarce w przezwyciężeniu kryzysów wiary. Bliskie jej też były idea oświaty dla ludu oraz pojmowanie pracy jako koniecznego warunku postępu. Prawdziwy entuzjazm wzbudził w niej jednak socjalizm utopijny Piotra Leroux. Pisarce zdawało się, że w jego teoriach znalazła wreszcie wszystkie bliskie jej idee, rozproszone dotąd u różnych myślicieli. Największe wrażenie zrobiła na niej idea nieustającego postępu ludzkości i konieczności doskonalenia się moralnego jednostki. Uważała ona, za Leroux, że człowiek jest nieśmiertelny w tym sensie, że odradza się w społeczeństwie w coraz to doskonalszej postaci. George Sand nie uznawała istnienia zła jako przeciwieństwa dobra. Sądziła, że skoro wszystko pochodzi od Boga, nie może być złe, zło bowiem bierze się jedynie z niewłaściwego użytku, jaki czynią ludzie z danego im dobra. Znalazła też w pismach Leroux propozycje naprawienia niesprawiedliwości społecznych, które nie wymagały rewolucyjnych rozwiązań, a jedynie reform w ramach instytucji już istniejących.

W latach 1838-1848 zainteresowanie George Sand kwestiami społecznymi znajduje swój najpełniejszy wyraz w powieściach. Zagadnienia społeczne przejdą teraz na pierwszy plan, stanowiąc główny temat powieści. Wszystkie elementy świata przedstawionego — postacie, konflikty dramatyczne, rozwój akcji — podporządkowane zostaną naczelnej idei. George Sand zazwyczaj łączy tę problematykę z historią sentymentalną, powieści z tego okresu są jednak zróżnicowane. W Spiridion (1838) czy dyptyku o Consuelo (Consuelo i La Comtesse de Rudolstadt z lat 1842-1844) pisarka chciała za pomocą fikcji wyrazić myśli Leroux o religii i postępie ludzkości. W obu tych utworach zawarła niejako summę swych przekonań estetycznych i socjalistycznych, wzbogaconych o akcenty mistyczne. Powieści o Consuelo są jednak czymś więcej. Przedstawiają one historię genialnej śpiewaczki, dziewczyny z ludu, która w swej wędrówce poznaje świat muzyczny Europy XVIII wieku. Consuelo jest ubogą Wenecjanką, uczennicą Porpory, która dzięki wspaniałemu talentowi i wytrwałej pracy trafia na najlepsze sceny Europy, gdzie odnosi sukcesy (Wiedeń, Berlin). Cały ten muzyczny wątek powieści dowodzi niemałego znawstwa i wyczucia muzyki ze strony autorki. Z całą pewnością atmosfera panująca wówczas w Nohant rozbrzmiewającym muzyką dzięki Chopinowi przyczyniła się do rozwinięcia i pogłębienia znajomości tajników muzyki u pisarki. Inny wątek tych powieści, nie mniej ważny, którego centralną postacią jest hrabia Albert Rudolstadt, ekstatyk i wizjoner, a którego Consuelo poznaje w jego zamku w Czechach, odzwierciedla zainteresowania pisarki doktryną Leroux. Podczas swych wizji, jakie nachodzą go w trwającym kilka dni stanie kataleptycznym, Albert twierdzi, że jest Janem Żiżką, opowiada dokładnie wydarzenia z czasów husytów, to znów przepowiada, co ma nastąpić w przyszłości. Consuelo poślubia go, już konającego, po czym wyrusza w dalszą podróż. Barwna opowieść o jej pieszej wędrówce do Wiednia, w której towarzyszy jej młody Haydn, prowadzona jest po mistrzowsku, w najlepszej tradycji powieści przygodowej. Po pobycie w Wiedniu Consuelo udaje się do Berlina. Niesłusznie podejrzana o udział w spisku przeciw księciu pruskiemu Fryderykowi II, zostaje osadzona w twierdzy w Spandau, skąd wydostanie ją tajemniczy Liverani (który okaże się nikim innym jak hrabią Albertem), należący do tajnego stowarzyszenia „Niewidzialnych”. Znamienne jest zakończenie powieści: Consuelo wraz z Albertem i synem Zdenkiem przemierzają drogi Europy, żyjąc ze śpiewania i gry na skrzypcach. Prawdziwe posłannictwo artysty, głosi Sand, nie spełnia się na deskach światowych scen, lecz w życiu wolnym od krępujących więzów społecznych konwencji. Consuelo spełnia prawdziwą misję artysty. Swą muzyką niesie pociechę, budzi wzniosłe ideały i entuzjazm dla spraw wielkich w sercach wszystkich ludzi, niezależnie od ich społecznego statusu. Bardzo schematycznie przedstawiona tutaj treść obu powieści nie oddaje bogactwa postaci, wartkości akcji, barwności opisów. Powieści te powinny być tym bardziej bliskie nam, Polakom, że odcisnęła się na nich fascynacja pisarki osobowością Adama Mickiewicza. Postać Alberta została obdarzona cechami, które pisarka podziwiała u naszego wieszcza. Pisane w najlepszym okresie związku George Sand z Chopinem, utwory te dowodzą również, jak bardzo kompozytor wzbogacił rozumienie muzyki u nieprzeciętnie uzdolnionej w tym kierunku pisarki.

Inne powieści z tego okresu zwrócone były w stronę konkretnej rzeczywistości Francji tamtej epoki. Do 1848 roku powstają takie utwory jak Wędrowny czeladnik (1840), Grzech pana Antoniego, Le Meunier d’Angibault (Młynarz z Angibault, 1845), La Mare au diable (Diabelski staw, 1846), La Petite Fadette (Mała Fadetka, 1848-1849) i François le Champi (Franek znajda, 1847-1848). Utarło się dzielić te powieści na „społeczne” i „wiejskie”: podział o tyle uproszczony, że powieści zwane „społecznymi” osadzone są w realiach wsi i miasteczek francuskich prowincji, natomiast tak zwane powieści wiejskie tylko z pozoru są pogodnymi sielankami. Najbardziej znanymi utworami „zaangażowanymi” George Sand są Wędrowny czeladnik, Le Meunier d’Angibault i Grzech pana Antoniego. W charakterystyczny dla siebie sposób pisarka połączyła w nich żarliwość przekonań z naiwnością proponowanych rozwiązań. Wierzyła w siłę perswazji, liczyła na dobrą wolę wszystkich — wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych. Wiara ta, na poziomie fikcji, wyraża się w rozwiązywaniu konfliktów przez miłość pokonującą wszelkie społeczne bariery. W utworach z tego okresu bohaterami są wieśniacy, a realia zaczerpnięte z życia francuskiej wsi tamtej epoki, z jej bogactwem folkloru i krajobrazów, staną się równie ważne, co perypetie postaci. Ukazanie się La Mare au diable w 1846 roku wzbudziło ogólny zachwyt krytyków, którzy obwołali ten utwór arcydziełem nawiązującym do najlepszych tradycji sielanki. Ta niewielka powieść dedykowana Fryderykowi Chopinowi urzeka prostotą i niepowtarzalnym klimatem. Postacie wtopione są w przyrodę, tworząc z nią nierozerwalną całość. W swoim zachowaniu, sposobie wysławiania się bohaterowie La Mare au diable są powolni i łagodni, jak łagodny i sielski jest krajobraz wsi Berry. Prosta historia o miłości młodego wdowca Germain do ubogiej dziewczyny Marii rozgrywa się w czasie ich pieszej wyprawy do sąsiedniej wioski, dokąd Germain wraz z synkiem wyrusza szukać żony, a dziewczyna pracy. W drodze zabłądzą, krążąc wokół „diabelskiego stawu” — magicznego miejsca, które przyciąga tych dwoje, by ich zbliżyć ku sobie. W czasie przymusowego nocnego biwakowania pod gołym niebem okazuje się, że Maria jest zaradną i opiekuńczą dziewczyną. Proste, ludzkie odruchy, pełne życzliwości gesty obojga młodych troszczących się o małego chłopca, zwykła serdeczna rozmowa tworzą niezapomnianą scenę tej niewielkiej opowieści. Zdaniem Marie-Paule Rambeau dedykacja dla Chopina nie jest tu przypadkowa: będąc świadkiem mozolnego poszukiwania przez kompozytora perfekcyjnej, najprostszej frazy muzycznej, George Sand zapragnęła napisać coś równie doskonałego w swej prostocie.

Przed 1848 rokiem George Sand wydała wiele innych powieści, m.in. Isidorę (1845), Lukrecję Floriani (1846), Piccinino (1847). W Lukrecji Floriani przyjaciele i biografowie pary Sand-Chopin dopatrywali się obrazu kilku ostatnich lat ich związku. Lukrecja rzeczywiście obdarzona jest wieloma cechami pisarki, a książę Karol, jej kochanek, przedstawiony jest jako mężczyzna słaby, chorowity, czarujący, ale też przywiązany do pozorów, a nade wszystko, zazdrosny o wszystkich, zwłaszcza o dorastające dzieci kochanki. Sand zaprzeczała, jakoby Lukrecja Floriani była powieścią autobiograficzną, nikt jej jednak nie uwierzył.

Wydarzenia 1848 roku były pewnym przełomem w twórczości George Sand. Rewolucja i pierwsze miesiące republiki wyzwoliły w pisarce pasję publicystyczną. Napisała wtedy sporo artykułów na temat socjalizmu, nowej republiki, wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Była również autorką kilku broszur, wydawała czasopismo, a nade wszystko zaangażowała się w redagowanie rządowych „Biuletynów”. Marzyła jej się prawdziwa republika. Sand była za reformą wyborczą i parlamentarną, sprawą najwyższej wagi jej zdaniem było stworzenie więzi między ludem a postępową elitą intelektualną. George Sand nie zdawała sobie sprawy z nierealności, często nawet naiwności rozwiązań, jakie proponowała w swych Lettres au peuple (Listach do ludu). Jej entuzjazm dla rewolucji 1848 roku trwał krótko. Po wyborach do Zgromadzenia Narodowego (23 kwietnia), kiedy większość zdobyli „umiarkowani” i liberałowie, Sand, związana z obozem socjalistów, poczuła się zagrożona po uwięzieniu Barbesa i 17 maja wróciła do siebie do Nohant. Odtąd jej postawę polityczną cechuje daleko posunięta ostrożność. George Sand nie zmieniła jednak swych politycznych przekonań. Wciąż marzyło jej się społeczeństwo demokratyczne, oparte na wolności słowa, na prawie do powszechnego głosowania — pod tym względem lata Drugiego Cesarstwa były dla niej bardzo przygnębiające. Była zawsze zwolenniczką reform, a nie rewolucyjnych przemian. Ta obawa przed barykadami i bratobójczymi walkami przepełnia jej zapiski z czasów wojny francusko-pruskiej, a zwłaszcza krwawych zajść Komuny Paryskiej, które ją przeraziły. Wielu potomnych nie darowało jej tej pomyłki. Zapewne George Sand nie rozumiała już tych czasów. Potrzeba spokoju, wiara w potęgę uczucia nasiliły się u pisarki wraz z wiekiem.

Po wydarzeniach politycznych 1848 roku George Sand przez jakiś czas zwróciła się w stronę teatru, ale nie osiągnęła w tej dziedzinie oczekiwanych sukcesów. Około 1854 roku ponownie zaczęła pisać powieści. Wydawała ich wtedy dużo, z właściwą sobie łatwością kreując postacie, wątki, krajobrazy. Ten ostatni okres jej twórczości do niedawna był słabo znany przez historyków literatury, zaczęto się nim żywiej interesować dopiero w ostatnich dwu dziesięcioleciach. Trudno jednoznacznie scharakteryzować wszystkie powieści Sand powstałe w latach 1854-1876 — wynika to z faktu, że pisarka znacznie wzbogaciła ich tematykę, nie koncentrując się, jak to czyniła w młodości, na konkretnej „kwestii do rozwiązania”. Przede wszystkim jednak, jak zauważyła Béatrice Didier, dokonuje się u Sand zjawisko „ekspansji pisarskiego ja”: „Tak mało żyję w swym ja” — wyznała George w liście do Flauberta. Poszerzanie perspektyw poprzez odwoływanie się do Historii, a potem nauk przyrodniczych (botaniki, mineralogii) świadczy o poszukiwaniu przez pisarkę sposobów zespolenia się z ludzkością, z całym wszechświatem. Osoba autora przestaje tu być ważna, zostaje pisarz stwarzający światy, w których się zatraca. Ponadto zwraca uwagę dojrzałość warsztatowa pisarki szukającej odmiennych, bardziej złożonych form narracji.

George Sand z zainteresowaniem śledziła początki ruchu „realistów”, z podziwem i uznaniem pisała o powieściach Flauberta, ale pozostała sobą. Na pozór w swych późnych powieściach powiela wątki i sytuacje znane z utworów młodości, nie ma w nich również ducha romantycznego buntu przeciwko moralności (przeciwnie: moralność ta zawsze zwycięża) ani ideowych celów, jakie stawiała sobie dawniej. Nie znaczy to jednak, że George Sand zrezygnowała z krytycznej obserwacji otaczającej ją rzeczywistości. Ciekawa jest pod tym względem powieść o robotnikach, w której łączy swe dawne utopijne wyobrażenia z obserwacją realiów (La Ville noire / Czarne miasto, 1860). Nasilający się u Sand antyklerykalizm zaowocował powieściami Daniella (1857) i Mademoiselle de la Quintinie (1863), które przysporzyły autorce wielu wrogów, ale też entuzjastów. Pod wpływem Pani Bovary Flauberta, którą podziwiała, Sand napisała Le Dernier amour (Ostatnią miłość) — rzecz o gwałtownej namiętności i zdradzie małżeńskiej (1866). Inna powieść, Elle et lui (Ona i on, 1859), napisana po śmierci Musseta, wywołała falę oburzenia wśród jego krewnych i przyjaciół, gdyż przedstawiła w niej siebie jako ofiarę zdeprawowanego i cynicznego poety. Jeszcze kilka innych powieści wybija się z tej obfitej twórczości: Laura. Le voyage dans le cristal (Laura. Podróż w krysztale, 1865), wspaniała opowieść fantastyczna z elementami science fiction, godna Jules’a Verne’a, czy barwna powieść historyczna z czasów Ludwika XIII zatytułowana Les Beaux Messieurs de Bois-Doré (Piękni Panowie z Bois-Doré, 1857-1858). Arcydziełem jest jedna z ostatnich powieści Sand Nanon (1872), którą zachwycał się Flaubert, dziś należąca do najbardziej cenionych przez krytyków powieści pisarki. Jest to historia rewolucji francuskiej widziana oczyma wieśniaczki Nanon, która wśród dziejowego zamętu potrafiła zachować godność, zdobyć szacunek, majątek, wykształcenie i miłość dawnego arystokraty. Od Indiany i Lelii do Nanon — ta ewolucja pisarki pokazuje, jak różnorodna i wielowątkowa jest jej twórczość, która łączy ekspresję „ja” z poszukiwaniem uogólnionej prawdy o człowieku, obserwację rzeczywistości z mitami romantyzmu.

W twórczości z dojrzałego okresu życia Sand dużo miejsca zajmuje teatr. Są to sztuki oryginalne lub adaptacje sceniczne jej powieści, dokonane przy współpracy Aleksandra Dumas syna. Poza Małżeństwem Wiktoryny (1851) i Markizem de Villemer (1864) nie odniosła jednak znaczących sukcesów. Jej teatr zanadto tkwił w tradycji dramy mieszczańskiej XVIII wieku — moralizatorstwo i rozwlekłość dramaturgiczna nie pozwalały na stworzenie czegoś na miarę jej talentu, który był zdecydowanie bardziej epicki. Nie należy jednak zapominać, że teatr był prawdziwą pasją George Sand, ale najciekawszym tego przejawem był „teatr” w Nohant. W 1848 roku Maurycy zmontował teatr kukiełkowy, ale były też prawdziwe deski sceniczne — wszystko to dotąd można oglądać w Muzeum George Sand. Pisarka nie tylko dostarczała tekstów do granych sztuk, ale własnoręcznie szyła kostiumy dla kukiełek, było to jedno z jej ulubionych zajęć. „Teatr w Nohant” był czymś więcej niż rozrywką, angażowali się weń domownicy i goście, przeżywając prawdziwą teatralną przygodę.

Osobny rozdział w twórczości George Sand stanowią utwory autobiograficzne. Oprócz Historii mojego życia napisała wiele innych: Journal intime (Dziennik intymny), który powstał w okresie kolejnych zerwań i pojednań z Mussetem w 1834 roku, czy Sketches and hints, spisywane w różnych etapach jej życia. Najciekawsze są jednak Lettres d’un voyageur (Listy podróżnika) z 1837 roku, na wpół autobiograficzny utwór, w którym George Sand ukrywa się za narratorem podającym się za starego mężczyznę, sceptycznego i marzycielskiego zarazem. W dwunastu listach kierowanych do różnych adresatów Sand snuje rozważania o sensie życia, o miłości, o sztuce. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza pierwsze listy, w których odbijają się rozterki pisarki zaplątanej w skomplikowaną sytuację uczuciową (jest to czas burzliwego związku z Mussetem). Znajdują się też w nich piękne opisy Alp oraz Wenecji — miasta, które urzekło autorkę Consuelo swą architekturą i atmosferą. Do utworów autobiograficznych George Sand zaliczają się także Zima na Majorce, obszerna relacja ze słynnego, nieudanego pobytu pisarki z Chopinem na tej wyspie, oraz Journal d’un voyageur pendant la guerre (Dziennik podróżnika w czasie wojny, 1871), będący zbiorem obserwacji i rozważań pisarki z okresu wojny francusko-pruskiej.

Utwory autobiograficzne George Sand stanowią nie tylko bogate źródło wiedzy o tej ciekawej kobiecie, ale odznaczają się również dużymi walorami artystycznymi. Forma pamiętnika, listu, luźnego zapisu bardzo odpowiadała temperamentowi pisarskiemu George Sand. Nieskrępowana rygorami kompozycyjnymi powieściowej fikcji, mogła dać upust swej wyobraźni, snuć dygresje, zmieniać dowolnie tony i nastroje. Zwłaszcza list stanowi idealną wprost formę wypowiedzi dla pióra Sand, w której obraz pisarki nabiera żywych kolorów. Lektura tej korespondencji dostarcza nie tylko bezcennych informacji o życiu i osobowości George Sand, lecz także wielu przeżyć estetycznych, autorka wznosi się bowiem na wyżyny epistolograficznego kunsztu.

Jaka naprawdę była George Sand? W licznych biografiach autorzy stawiają sobie to pytanie. Rzecz jest o tyle trudna, że prawda o George Sand utonęła w powodzi pamfletów i przesadnych pochwał. Długa tradycja stworzyła mało sympatyczny obraz emancypantki i femme fatale w jednej osobie. Podkreślano męskie maniery w jej stroju i zachowaniu się, uważano ją za kobietę egoistyczną w swym nieustannym poszukiwaniu miłości, bezwzględną, dominującą nad kochankami, najczęściej od niej młodszymi i chorymi. Inny przeciwstawny nurt biograficzny gloryfikował „dobrą panią z Nohant”, troskliwą matkę, skorą do poświęceń kochankę, bezinteresowną przyjaciółkę.

Prawda jest, jak zawsze, skomplikowana. Gdzie szukać prawdziwego obrazu George Sand? Na pewno w jej korespondencji i utworach autobiograficznych. Także, jak twierdzą krytycy, w niektórych powieściach, choć tu w tego rodzaju ustaleniach należy być bardzo ostrożnym. George Sand była osobowością pełną sprzeczności. Z jednej strony marzycielska, bardzo wrażliwa introwertyczka, wciąż poszukująca w życiu ideału. Z drugiej strony była kobietą mocno stąpającą po ziemi, troszczącą się o swój dom, o dzieci, o przyjaciół. Bardzo lubiła zajmować się domem, czym zawsze się chwaliła, doglądała gospodarstwa i kuchni, uwielbiała robótki ręczne i pracę w ogrodzie. Posiadała cechy uważane za typowo kobiece, takie jak opiekuńczość, emocjonalny stosunek do wszystkiego i do wszystkich, mocno rozwinięty instynkt macierzyński. Ale to jedna z licznych twarzy George Sand. Silne poczucie niezależności, które przejawia się u niej od czasów młodości, prowadziło ją do zachowań nielicujących z jej pozycją i z rolą, jaką wyznaczała jej ówczesna moralność. Prowokowała i szokowała swym postępowaniem, afiszowała się niezwykłymi na owe czasy poglądami. Uwielbiała jazdę konną, polowania, kąpiele w zimnej rzece Indre, co robiła do późnej starości, piesze wędrówki, w czasie których nie tylko zwiedzała i podziwiała malownicze zakątki kraju, ale również zbierała zioła do zielnika oraz minerały, co było jej pasją w dojrzałym wieku.

Przede wszystkim jednak tworzyła, czym zawsze wprawiała w zdumienie swych kochanków. Pisała nocami, systematycznie i dużo, a jej listy pełne są skarg na tę „katorżniczą” pracę. Nie należy zapominać, że George Sand zarabiała piórem na utrzymanie dużego domu pełnego rodziny i gości, na co dochody z samej tylko posiadłości w Nohant nie wystarczyłyby. Potrafiła jak nikt inny walczyć z wydawcami o swe prawa. Jej osławiona łatwość pisania kojarzona ze spontanicznością „kobiecego pisarstwa” jest mitem, który został obalony przez badaczy jej twórczości. George Sand nie cierpiała wprawdzie katuszy tworzenia, na które skarżył się Flaubert, ale nieprawdą jest również, że pisała niedbale. Przed rozpoczęciem pracy miała zapewne zarys całości, bo kiedy zabierała się do pisania, poddawała się już tylko działaniu wyobraźni. Czytała na głos domownikom i przyjaciołom kolejne karty utworu, a po skończeniu całości dokonywała poprawek. Jej rękopisy noszą ślady licznych korekt i zmian, świadczących o tym, że kontrolowała swą łatwość pisania. Do niektórych powieści George Sand przygotowywała się zresztą starannie, czytała prace historyczne i geograficzne, zasięgała rady u przyjaciół, często też udawała się na miejsce akcji przyszłej powieści, by opisy przyrody i miejscowości były wiarygodne.

Nie zawsze jednak było jej to potrzebne. Siłą swej wyobraźni potrafiła wyczarować nigdy niewidziane krajobrazy, jak w przypadku Szwecji w Homme de neige (Człowieku śniegu, 1859) czy Prus i Czech na kartach Consuelo. Te ostatnie są tak sugestywne, że uważano za niemożliwe, by George Sand ich nie widziała na własne oczy. A jednak pisarka nigdy w Czechach nie była, prawdopodobnie oparła się na wspomnieniach Chopina.

Współczesnych badaczy bardzo intryguje ta strona osobowości George Sand, która tłumaczyłaby jej postawy i zachowania uważane za typowo męskie. Wydaje się, że męski pseudonim był dla niej czymś więcej niż zwykłą maską, wygodnym „przebraniem”. Pisanie o sobie i w swoim imieniu jako mężczyzna stawiało przed nią rozmaite problemy, także natury psychologicznej. Utrata ojca, z którym się bezwiednie utożsamiała, okres młodości, w którym miała za dużo swobody jak na „panienkę z dobrego domu”, nietypowe wykształcenie, wszystko to zapewne rozwinęło w młodej Aurorze cechy, które uczyniły z niej kobietę samodzielną i niezależną, także finansowo, co w jej epoce było nie do pomyślenia. Tak jak niezwykłe było to, że stała się cenionym pisarzem i autorytetem moralnym. Dla nas, współczesnych czytelników osiągnięcia te nie wydają się czymś niezwykłym dla kobiety, ale gdy przyjmiemy perspektywę społeczeństwa i mentalności Francji XIX wieku, pozycja George Sand ukazuje się jako zupełnie wyjątkowa. Dobrze jest to sobie uzmysłowić, kiedy czyta się kolejną biografię pisarki czy ogląda którąś z rzędu filmową opowieść o jej słynnych romansach, nie zawsze przypominających czytelnikom i widzom, że Sand była jednym z największych autorów francuskiej literatury XIX wieku. To samo dotyczy recepcji tej twórczości. Ostatnie badania udowodniły, jak wiele jest mitów do obalenia, jak interesujące perspektywy otwiera przewartościowanie jej utworów w świetle najnowszych badań: teoretycznoliterackich, antropologicznych, psychoanalitycznych czy prowadzonych w ramach gender studies. Nie ulega już teraz wątpliwości, że George Sand należy do grona najwybitniejszych pisarzy europejskich XIX wieku.

George Sand zaczęła pisać Histoire de ma vie, będąc dojrzałą kobietą, znaną pisarką i ważną postacią życia artystycznego swej epoki. Historia powstania tej autobiografii jest z początku dość prozaiczna. Sand uległa namowom swego serdecznego przyjaciela, wydawcy Jules’a Hetzela i zgodziła się napisać swą autobiografię, ponieważ bardzo potrzebowała pieniędzy na ślub córki Solange z rzeźbiarzem Clésingerem i spłacenie długów zięcia. Był rok 1847, jeden z najgorszych w życiu George Sand, rok, w którym rozstała się z Fryderykiem Chopinem po dziewięciu latach związku, w okolicznościach niezwykle dla niej przykrych. Niesmak i przygnębienie wywołane gwałtownymi scenami, jakie rozegrały się w Nohant między nią a młodą parą Clésinger, gorycz rozstania, to uczuciowy klimat, w którym George przedsięwzięła napisanie historii swego życia. Zaczęła ją pisać jesienią 1847 roku, z krótką przerwą spowodowaną przez rewolucję lutową w 1848 roku. Praca nad autobiografią i nad historią jej rodziny przynosi jej ulgę w cierpieniu po strasznych przejściach 1847 roku. W liście do Hetzela z 1 lutego 1848 Sand pisze: „To prawie cud, jak wspomnienia z dzieciństwa budzą się we mnie w miarę jak zbliżam się do epoki, w której zacznę mówić o sobie. Umarli są w nas, to pewne, jest w tym jakiś tajemny związek”. Pisarka zbiera informacje dotyczące jej dalekich sławnych przodków, jej dalszej rodziny, wreszcie jej rodziców, a zwłaszcza ojca (dokumenty dotyczące jego kariery wojskowej). Wydarzenia rewolucji 1848 roku miały różnorakie konsekwencje. Sand przerwała pisanie pamiętników; zniszczyła część papierów, które mogłyby jej zaszkodzić, wreszcie ogłoszenie ich drukiem oddaliło się na dłuższy czas z powodu recesji po upadku rewolucji, która to recesja dotknęła również wydawnictwo. Udało się wreszcie sprawę sfinalizować w 1854 roku. Historia mojego życia zaczęła się ukazywać najpierw w odcinkach, w dzienniku „La Presse” od 5 października 1854 roku. George Sand tymczasem pracowała nad tekstem, poprawiała go i uzupełniała. Odcinki ukazywały się do 17 sierpnia 1855 roku, a w formie książkowej kolejne tomy zaczęły wychodzić od listopada 1854 do sierpnia 1855 roku, w sumie ukazało się ich dwadzieścia. Rok 1855 był dla George Sand również naznaczony wielkim cierpieniem, umarła bowiem jej ukochana wnuczka Jeanne Clésinger, „Nini”, której poświęciła przejmujący tekst. Historia mojego życia jest więc jakby rozpięta między dwoma dramatycznymi dla pisarki przeżyciami.

„Pakt autobiograficzny”, który George Sand proponuje czytelnikowi, wskazuje na oryginalny charakter jej utworu. Sand odcina się od postawy zarówno Jana Jakuba Rousseau (Wyznania), jak i Chateaubrianda (Pamiętniki zza grobu). Nie chce tak jak Rousseau mówić o sobie „całej prawdy”, bo wtedy musiałaby się kajać i usprawiedliwiać przed czytelnikiem sędzią, czego pisarka nie uznaje. Ponadto jej życie to również sekrety innych osób, których nie chce skrzywdzić przez swą niedyskrecję. Jest jeszcze inna przyczyna — nieskrywana niechęć wobec amatorów plotek i skandalicznej „kroniki towarzyskiej”. George Sand wyraźnie pisze na przekór takim wścibskim czytelnikom, przemilcza wiele faktów, nie pisze o wielu swych związkach, a jeśli już o nich opowiada, to w sposób pozbawiony jakichkolwiek „pikantnych” szczegółów. Postawa Chateaubrianda natomiast raziła pisarkę megalomańskim zapatrzeniem się w siebie pisarza, było to zachowanie zupełnie obce George Sand.

Historia mojego życia nie jest po prostu opowieścią o niezwykłym życiu niepospolitej kobiety. George Sand postawiła sobie zadanie ambitne i oryginalne: opowiedzieć historię „swojego umysłu i serca, w celu przekazania braterskiego pouczenia”. Najciekawszy jest w tym jednak zamiar przekroczenia granic jednostkowego przypadku, jakim jest jej osoba i jej życie. Kluczowym słowem jest tu ogólnoludzka „solidarność”: „Wszystkie byty są z sobą związane i człowiek, który swoje życie przedstawiłby w izolacji, a nie w połączeniu z życiem swych bliźnich, stanowiłby zagadkę do rozwikłania” — pisze Sand. Widzi ona bowiem swe życie jako potrójnie zdeterminowane: czynnikami rodzinnymi i dziedzicznymi, przynależnością do pokolenia, wzrastającego i żyjącego w określonej historycznie i politycznie rzeczywistości, wreszcie uniwersalnym, ogólnoludzkim wymiarem egzystencji. Połączenie wszystkich tych celów i zadań stworzyło swoistą mieszankę. Przede wszystkim — miejsce, jakie w autobiografii Sand zajmują inni, rodzina i przyjaciele, wydaje się niezwykłe. Trzeba przypomnieć, że zanim Sand doszła do swych narodzin (wygląda na to, jakby zwlekała z opowieścią o swym przyjściu na świat), przez kilkaset stron opowiada historię swej rodziny, w tym także „przepisuje”, bardzo ją nieraz zmieniając, całą niemal korespondencję jej ojca i babki od 1794 do 1808 roku, przeplatając ją swą własną narracją biograficzną. Na tle burzliwych dziejów rewolucji francuskiej, a potem epoki napoleońskiej, pisarka rozwija tę piękną historię o swej babce i ojcu, o miłości matki i syna jedynaka, który wbrew jej woli idzie do wojska, bierze udział w wielkich kampaniach napoleońskich i wiąże się z dziewczyną z ludu, przyszłą matką Aurory. To historia jak z powieści, George Sand musi powstrzymywać się, by nie posunąć się za daleko, tak kusząco romansowa była sama rzeczywistość tych czasów[11]. Tłumacząc się niejako przed czytelnikiem, dlaczego tak długo zatrzymuje się przy historii swych rodziców, wyjaśnia: „Opowiadam tutaj historię prywatną. Prywatna historia ludzkości to dzieje życia jednostek. Muszę więc objąć okres około stu lat, żeby opowiedzieć czterdzieści lat mego życia”. Nie można też pominąć ważnego aspektu „portretu pokolenia”, który nadaje wielu fragmentom z Historii mojego życia charakter „spowiedzi dziecięcia wieku”, by odwołać się do tytułu znanej powieści Alfreda de Musset. Pisarka chce więc być również porte-parole swego pokolenia, francuskich romantyków urodzonych w cieniu wspomnień o rewolucji i mitu Napoleona.

Przede wszystkim jednak Historia mojego życia stwarza okazję do obcowania z niezwykłą osobowością pisarki, o czym czytelnik będzie mógł sam się przekonać. Zwraca uwagę miejsce, jakie zajmuje w jej autobiografii okres dzieciństwa, którego magiczną siłę wyobraźni i nieskażonych uczuć pisarka oddała w sposób mistrzowski. Barwne wspomnienia z pobytu na pensji, z lat młodości spędzonych przy babce w Nohant, pierwszych lat małżeństwa, a potem niezależnego życia wśród „cyganerii” artystycznej Paryża lat trzydziestych XIX wieku opowiedziane zostały bezpretensjonalnie i szczerze. Odnajdziemy również na kartach tej autobiografii ciekawe portrety jej babki, ojca, matki, ale także przyjaciół, z których wielu było sławnymi postaciami życia artystycznego i intelektualnego epoki. Osobne studium, które poświęciła Fryderykowi Chopinowi, wskazuje na to, że umiała zdystansować się od osobistych urazów i pretensji, oddając hołd wielkiemu kompozytorowi, którego sztukę znała, podziwiała i rozumiała jak mało kto wśród współczesnych.

Nowy polski przekład Historii mojego życia pióra Wioletty Kolbusz-Lasy jest niezwykle cenną publikacją. Pierwsza edycja fragmentów tej autobiografii ukazała się w 1968 roku pod tytułem Dzieje mojego życia — wyboru tekstów dokonała Stanisława Kożuchowska, a przełożyła je Maria Dramińska-Joczowa. Wybór fragmentów był dość skromny i nie oddawał całej złożoności osobowości pisarki. Ponadto książka nigdy nie została wznowiona.

Obszerny wybór dokonany przez Wiolettę Kolbusz-Lasę przybliża nam obraz kobiety niezwykłej, o nieprzeciętnej osobowości, wrażliwości i inteligencji. Przede wszystkim zaś czytelnik znajdzie w tej autobiografii refleksje i przemyślenia pisarki, jej uczucia i marzenia, wszystko to, co tworzy bogaty obraz jej „życia wewnętrznego”. Z nowego wydania Historii mojego życia wyłania się autoportret kobiety, która nie godzi się na swój los. Jest w niej jakaś siła, która każe jej wciąż marzyć o ideale. Ta siła to głównie wyobraźnia i coś, co można by nazwać „geniuszem epickim”. George Sand nie wystarczało samo czytanie, snucie rozważań, zatopienie się w marzeniach. Ona nieustannie wymyślała historie — i wtedy, gdy jako młoda mężatka pisała nocą swą pierwszą powieść, i wówczas, kiedy stając się stopniowo coraz bardziej niezależną pisarką, włączyła się w nurt romantycznej literatury. Tak oto Historia mojego życia uzmysławia nam, jak narodziła się wielka pisarka.

Regina Bochenek-Franczakowa

[1] Tytuły utworów nieprzetłumaczonych na język polski podaję w oryginale, dodając w nawiasie mój przekład.

[2] André Maurois, Lelia, czyli życie George Sand, tłum. A. Kotula, Warszawa 1976; Joseph Barry, George Sand. Żywot jawnogrzesznicy, tłum. I. Szymańska, Warszawa 1996. Podtytuł tej ostatniej pozycji nie jest szczęśliwie dobrany, a właściwie jest zupełnie nietrafny w odniesieniu do Sand. W tłumaczeniu francuskim tytuł oryginału najlepiej oddaje „ducha” tej postaci: George Sand ou le scandale de la liberté.

[3] Wędrowny czeladnik, tłum. J. Dmochowska, Warszawa 1955; Grzech pana Antoniego, tłum. J. Dmochowska, Warszawa 1956.

[4] Mówiący dąb. Opowiadania babuni, tłum. O. Nowakowska, Warszawa 1962.

[5] Eseje, tłum. S. Kożuchowska i M. Dramińska-Joczowa, Warszawa 1958.

[6] Dzieje mojego życia, tłum. M. Dramińska-Joczowa, Warszawa1968.

[7] Korespondencja Fryderyka Chopina z George Sand i z jej dziećmi, Warszawa 1981.

[8] Zima na Majorce, tłum. M. Zorga-Krzychowicz, Pelplin 2006.

[9] Lukrecja Floriani, tłum. Z. Jędrzejowska-Waszczuk, Warszawa 2009.

[10] Gustave Flaubert–George Sand. Korespondencja, tłum. R. Engelking, Warszawa 2013.

[11] Ta część Historii mojego życia, często opuszczana w najnowszych wydaniach utworu, zajmuje ponad pięćset stron w krytycznym opracowaniu Georges’a Lubin w serii wydawniczej Bibliotheque de la Pléiade (George Sand, OEuvres autobiographiques, 1970–1971).

CZĘŚĆ PIERWSZA. HISTORIA RODZINY

Miłosierdzie dla ludzi,

Szacunek dla siebie,

Szczerość wobec Boga.

Takie jest motto dzieła, którego się podejmuję.

15 kwietnia 1847

CZĘŚĆ PIERWSZA

HISTORIA RODZINY

Rozdział I

Nie jest moim zamiarem pisanie utworu literackiego, nawet bronię się przed tym, ponieważ każde dzieło sztuki tylko wtedy jest wartościowe, gdy zawiera pracę spontaniczną i oddanie autora, a ja nie chciałabym opowiadać o swoim życiu w formie powieści. Forma górowałaby wtedy nad treścią. Chcę pisać bez przymusu zachowania odpowiedniego porządku czy ciągu wydarzeń, a nawet móc popaść w różne sprzeczności. Natura ludzka jest jedynie splotem niekonsekwencji i nie ufam wcale tym, którzy twierdzą, że zgadzają się ze swoim „ja” wczorajszym.

Moje dzieło będzie więc pod względem formy zapisem swobodnego przepływu myśli. Aby je zacząć, opowiem, dlaczego piszę pamiętniki, i będę je uzupełniać przykładami wydarzeń z przeszłości w trakcie mojej opowieści.

Niech nikt, kto mnie skrzywdził, nie żywi obaw — nie będę o nim wspominać. I niech nie cieszy się również żaden amator skandali, ponieważ nie piszę dla niego.

Urodziłam się w roku koronacji Napoleona, w XII roku Republiki Francuskiej (1804). Nie nazywam się, jak odkryło kilku moich biografów, Marie-Aurore de Saxe, markiza de Dudevant, lecz Amantine-Lucile-Aurore Dupin, a mój mąż François Dudevant i nie rości prawa do żadnego tytułu. Był zawsze tylko podporucznikiem piechoty i kiedy go poślubiłam, miał zaledwie 27 lat. Przypisując mu tytuł starszego pułkownika Cesarstwa, pomylono go z panem Delmare, jedną z postaci mojej powieści. Naprawdę bardzo łatwo stworzyć biografię powieściopisarza, przenosząc fikcyjny świat jego dzieła do realnego życia artysty, bez dużego wkładu swojej wyobraźni.

Być może pomylono nas także, mnie i mojego męża, z naszymi bliskimi krewnymi. Marie-Aurore de Saxe to była moja babka, a ojciec mojego męża był w czasach Cesarstwa pułkownikiem kawalerii, ale nie odznaczał się ani srogością, ani zrzędliwością — był najlepszym i najłagodniejszym z ludzi.

Dlatego proszę moich biografów o wybaczenie, lecz nawet gdyby się mieli obrazić lub uznać, że odpłaciłam niewdzięcznością za ich przychylność, muszę powiedzieć, że oskarżanie mojego męża o sprawy, na które absolutnie przestałam się skarżyć w chwili odzyskania mojej niezależności, tylko po to, aby wyjaśnić, dlaczego nie chciałam żyć z nim pod jednym dachem i wniosłam do sądu sprawę o separację, nie uważam z ich strony za delikatne, stosowne ani uczciwe. Niech sami czytelnicy w wolnej chwili przypomną sobie podobne procesy, podczas których sympatyzowali z jedną ze stron. Nie mamy się czego obawiać, ani ja, ani mój mąż, kiedy trzeba zmierzyć się z rozgłosem zawsze towarzyszącym podobnym sporom. Jednak pisarze, którzy starają się opowiedzieć o życiu innego pisarza, zwłaszcza ci, którzy z nim sympatyzują, chcąc go uszlachetnić i przywrócić mu dobre imię w opinii publicznej, nie powinni działać wbrew jego uczuciom lub myślom, uderzając na chybił trafił w jego środowisko. Zadaniem pisarza w podobnych wypadkach jest oddanie przyjacielskiej przysługi, a przyjaciele nie powinni uchybiać obowiązkom, jakie mają przede wszystkim wobec moralności publicznej. Mój mąż żyje i nie czyta ani moich powieści, ani tego, co inni piszą na mój temat. Jest to jeszcze jeden powód, aby potępić ataki, których jest celem — przeze mnie. Nie mogłam z nim żyć, gdyż nasze charaktery i nasze myśli różniły się w sposób zasadniczy. Mój mąż miał powody, aby nie zgodzić się na legalną separację, którą jednak odczuwał za konieczną, ponieważ tak naprawdę ona już w rzeczywistości istniała. Nierozważne rady zachęciły go do sprowokowania dyskusji publicznej, która zmusiła nas do wzajemnego oskarżania się. Smutny rezultat niedoskonałości prawa, które przyszłość poprawi. Gdy tylko separacja została ogłoszona i uprawomocniła się, starałam się szybko zapomnieć o moich zarzutach. Dlatego wszystkie oskarżenia, jakimi obwinia się publicznie mojego męża, wydają mi się w złym guście, a mnie samej przypisują zachowanie urazy, której wcale już nie żywię.

Można więc łatwo zgadnąć, że nie będę w pamiętnikach kopiować fragmentów mojej rozprawy rozwodowej. Byłoby to dla mnie zadaniem zbyt uciążliwym, gdybym oddała na tych stronach miejsce nic nieznaczącym urazom i gorzkim wspomnieniom — już wystarczająco dużo z tego powodu cierpiałam. Nie piszę również po to, by się skarżyć lub pocieszać. Cierpienie, o jakim miałabym opowiadać w związku z moją sprawą czysto osobistą, nie przyniosłoby żadnego pożytku ogółowi. Opowiem zatem tylko o tych sprawach, które mogą dotyczyć wszystkich ludzi.

Jeszcze raz powtarzam: amatorzy skandalu, zamknijcie moje dzieło na pierwszej stronie, nie jest ono bowiem pisane dla was.

To chyba wszystko, co mogę powiedzieć na temat mojego małżeństwa, a wypowiedziałam się już na początku dzieła, zgodnie z własnym sumieniem. Wiem, że nie jest rzeczą rozważną zaprzeczać biografom, którzy są pozytywnie nastawieni, a jednocześnie mogą wam zagrozić wydaniem poprawionym. Jednak nigdy w niczym nie byłam rozważna, a patrząc też na osoby, które starały się działać ostrożnie, a życie bynajmniej ich nie oszczędziło, uważam, że należy działać w zgodzie ze swoim prawdziwym charakterem.

Zostawiam w tym miejscu opowieść o moim małżeństwie, o którym jeszcze wspomnę, pilnując chronologii wydarzeń, i wracam do chwili moich urodzin. Okoliczności tych narodzin, tak często i tak bardzo mi wypominane przez obie strony mojej rodziny, są rzeczywiście faktem nader ciekawym, nasuwającym mi refleksje na temat różnic stanowych.

Rozdział II

Podejrzewam, zwłaszcza moich zagranicznych biografów, że byli zatwardziałymi arystokratami, ponieważ wszyscy obdarzyli mnie znakomitym pochodzeniem, nie chcąc wziąć pod uwagę faktu — chociaż powinni być najlepiej poinformowani — o dość widocznej skazie w moim herbie.

Nie jest się bowiem tylko dzieckiem swojego ojca, jest się również, przynajmniej tak sądzę, trochę dzieckiem swojej matki. Wydaje mi się nawet, że jest się bardziej dzieckiem swojej matki, związanym z nią w sposób najbliższy i najmocniejszy: najświętszymi więzami krwi i łonem, które nas w sobie nosiło. Chociaż mój ojciec był prawnukiem Augusta II Mocnego, króla Polski, i dlatego w sposób bezprawny, ale zdecydowanie poparty faktami, uważam się za bliską krewną Karola X i Ludwika XVIII, to w nie mniejszym stopniu wywodzę się z ludu, poprzez związek krwi równie bliski i w linii prostej jak moje arystokratyczne pochodzenie, i bynajmniej nie jestem dzieckiem z nieprawego łoża.

Moja matka była biednym dzieckiem paryskiej ulicy. Jej ojciec Antoine Delaborde był właścicielem hali do gry w piłkę i hodowcą ptaków, który sprzedawał kanarki i zięby na quai aux Oiseaux. Wcześniej prowadził mały szynk z bilardem, nie wiem, w której części Paryża, zresztą interesy nie szły dobrze. Ojciec chrzestny mojej matki zdobył rozgłos w dziedzinie sprzedaży ptaków: nazywał się Barra i to nazwisko można jeszcze przeczytać na bulwarze du Temple, powyżej budynku z klatkami różnej wielkości, gdzie zawsze radośnie śpiewa ptactwo, na które spoglądam jak na swoich bliskich — tajemnicze istoty, z którymi zawsze łączyło mnie osobliwe pokrewieństwo.

Można dowolnie tłumaczyć te powiązania między człowiekiem a niektórymi drugorzędnymi istotami w dziele stworzenia. Są one równie rzeczywiste jak niechęć czy obawy nie do przezwyciężenia, które wzbudzają w nas niektóre nieszkodliwe zwierzęta. Jeśli chodzi o mnie, sympatia ptaków do mojej osoby była tak natychmiastowa, że moi przyjaciele byli tym często zaskoczeni, jak jakimś niezwykłym zjawiskiem. Udawało mi się nauczyć te zwierzęta rzeczy wprost zadziwiających, ale to jedyne stworzenia, nad którymi miałam władzę opierającą się na fascynacji, i jeśli próżność skłania mnie, by się tym chwalić, to właśnie te istoty proszę o przebaczenie. Dar ten mam po mamie, która była jeszcze bardziej uzdolniona ode mnie, chodziła zawsze po naszym ogrodzie w towarzystwie bezczelnych wróbli, żwawych gajówek i świergocących zięb, które co prawda żyły na wolności, ale przylatywały z ufnością dziobać z karmiących je dłoni. Założę się, że odziedziczyła ten talent po ojcu, który nie został ptasznikiem przez przypadek, ale dlatego że miał naturalną umiejętność oswajania istot, które instynktownie wyczuwał. Nikt nie odmawiał Martinowi, Carterowi czy Van Amburghowi[1] szczególnej władzy nad instynktem dzikich zwierząt. Mam nadzieję, że i mnie nie będzie się miało za złe zdolności do oswajania ptaków i postępowania z dwunożnymi upierzonymi stworzeniami, które być może odegrały złowróżbną rolę w moich poprzednich wcieleniach.

Mówiąc poważnie, pewne jest, że każdy z nas ma wyraźne nastawienie pozytywne lub uprzedzenie, czasami nawet bardzo gwałtowne, do niektórych zwierząt. Miałam na przykład służącą, która pałała miłością do świń i mdlała z rozpaczy na widok tych zwierząt prowadzonych na rzeź. Natomiast ja, wychowana na wsi, po chłopsku wręcz, mimo że powinnam być przyzwyczajona do tych zwierząt, których się u nas dużo hoduje, odczuwałam zawsze przed nimi strach nie do przezwyciężenia. Traciłam głowę, jeśli tylko zdarzyło się, że mnie otoczyły: sto razy bardziej wolałabym znaleźć się wśród lwów i tygrysów.

Być może dzieje się tak dlatego, że wszystkie charakterystyczne cechy, z których jedną szczególnie przypisuje się danemu gatunkowi zwierzęcia, odnajdziemy w człowieku. Fizjonomiści stwierdzili podobieństwa fizyczne, kto zatem może zaprzeczyć, że istnieją podobieństwa psychiczne? Czyż nie ma wśród nas lisów, wilków, lwów, orłów, chrabąszczy i much? Grubiaństwo jest zawsze płaskie i straszne jak apetyt świni, co mnie najbardziej przeraża i wywołuje odrazę do człowieka. Lubię psa jako gatunek, ale nie wszystkie psy. Odczuwam nawet zdecydowaną niechęć do niektórych cech poszczególnych osobników danej rasy. Lubię, jak psy są trochę buntownicze, zuchwałe, hałaśliwe i niezależne. Ich łakomstwo zaś mnie odpycha. Są to wspaniałe istoty, zdumiewająco zdolne, ale niepoprawne pod pewnymi względami, zwłaszcza gdy brutalność zwierzęcia bierze w nich górę. Człowiek pies nie jest piękną osobowością.

Natomiast ptak — nadal podtrzymuję tę opinię — jest istotą doskonałą w dziele stworzenia. Jego budowa jest zadziwiająca, a zdolność lotu stawia go fizycznie wyżej od człowieka. Daje mu ponadto siłę witalną, której nasz geniusz nie mógł nam jeszcze zapewnić. Dziób i nogi odznaczają się niebywałą sprawnością i precyzją. Nie jest też ptakowi obcy instynkt miłości małżeńskiej, zdolności przewidywania i przedsiębiorczości domowej: jego gniazdo jest arcydziełem zręczności, staranności i wykwintnego luksusu. Jest głównym przykładem stworzenia, u którego samiec pomaga samicy w jej obowiązkach rodzinnych i zajmuje się — podobnie zresztą jak mężczyzna — budowaniem domu, ochroną i żywieniem dzieci.

Ptak to śpiewak, jest piękny, ma wdzięk, charakteryzuje się zwinnością, żywiołowością, przywiązaniem i rządzi się swoimi prawami. Z pewnością bezpodstawnie przypisuje mu się cechę niestałości. Jeśli chodzi o instynkt wierności, charakterystyczny dla tego zwierzęcia, jest najwierniejszym z nich. U tak cenionego gatunku psa tylko samica odwzajemnia miłość potomstwa, czym przewyższa zdecydowanie samca, u ptaków zaś obie strony, obdarzone tymi samymi zaletami, dają przykład ideału, jaki można osiągnąć w małżeństwie. Zatem nie mówmy zbyt lekkomyślnie o ptakach. Brakuje im bardzo mało, aby nam dorównać w sposobie życia, i jak muzycy i poeci są naturalnie zdolniejsze od nas. Człowiek ptak to artysta.

Ale do rzeczy! Właściwie dlaczego was, moi drodzy czytelnicy, interesuje moja historia, która sama w sobie jest mało ciekawa. Fakty odgrywają w niej najmniejszą rolę, a wypełniają ją moje przemyślenia. Nikt tak dużo nie marzył i tak mało nie działał jak ja w moim życiu — czy zresztą można czegoś innego oczekiwać od powieściopisarza?

Posłuchajcie mnie jednak, bo moje życie tak naprawdę odzwierciedla wasze życie, ponieważ to właśnie wy, nie kto inny, czytacie moją historię, zamiast rzucić się w wir interesów tego świata — w innym wypadku, wyobrażam sobie, że odłożylibyście ze znudzeniem tę opowieść. Jesteście takimi samymi marzycielami jak ja. Od tej chwili wszystko, co mnie zatrzyma w drodze, zwróci również waszą uwagę. Tak jak ja prowadziliście poszukiwania, aby nadać sens waszej egzystencji, i doszliście do kilku wniosków. Porównajcie je z moimi, oceńcie je i wypowiedzcie się na ich temat. Prawda się wyłania tylko po analizie. Zatrzymamy się zatem za każdym razem i przestudiujemy każdy punkt widzenia.

W tym momencie jest dla mnie oczywiste, że bałwochwalczy kult rodziny jest błędny, a nawet niebezpieczny, w przeciwieństwie do szacunku i solidarności, które są w rodzinie niezbędne. W starożytności rodzina odgrywała ogromną rolę. Z czasem znaczenie pochodzenia przerosło wszelkie wyobrażenie, szlachectwo przerodziło się w rodzaj przywileju, a średniowieczni baroni stworzyli tak wysokie wyobrażenie o swoim rodowodzie, że gardziliby nawet znakomitymi rodami patriarchów Kościoła, gdyby religia nie pobłogosławiła i nie uświęciła ich pamięcią. Osiemnastowieczni filozofowie podważyli kult szlachectwa, a rewolucja go obaliła. Religijny ideał rodziny został wciągnięty w ten proces destrukcji, a lud, który cierpiał wcześniej od tyranii dziedziczenia, lud, który kpił z herbów, przyzwyczaił się uważać siebie za potomków bez historii. Mylił się, ma bowiem przodków, tak samo jak królowie. Każda rodzina ma swoje szlachectwo, swój powód do chwały i swoje tytuły: pracę, odwagę, szlachetność albo inteligencję. Każdy człowiek obdarzony jakąś szczególną naturalną cechą zawdzięcza ją swojemu przodkowi lub kobiecie, która go urodziła. Każdy potomek — obojętne jakiego rodu — znalazłby więc przykład do naśladowania, gdyby mógł spojrzeć wstecz, w głąb historii własnej rodziny. Jak również spotkałby osoby, na których lepiej się nie wzorować. Znakomite rody mają ich dużo w swojej historii. Nie byłaby to zła lekcja dla każdego dziecka, gdyby dowiedziało się z ust niani o dawnych tradycjach rodowych, które były przedmiotem nauki młodego szlachcica rezydującego w zamku. Rzemieślnicy, którzy zaczynacie wszystko rozumieć, chłopi, którzy właśnie uczycie się pisać — nie zapominajcie o swoich przodkach. Przekażcie historie życia waszych ojców synom, stwórzcie wasze tytuły i własne herby, jeśli chcecie, ale zróbcie je wszyscy! Kielnia, motyka albo sierp są równie pięknymi atrybutami jak róg, wieża lub dzwon. Możecie się w ten sposób zabawić, jeśli tylko macie na to ochotę. Przemysłowcy i bankierzy chętnie tak postępują. Ale wy jesteście poważniejsi niż oni.