7,99 zł
Pewna kotka, choć mała i figlarna, nosi doniosłe imię - Europa. Nazwano ją tak ze względu na charakterystyczną łatkę na grzbiecie. Wszyscy domownicy jedzą jej... z łapki, ale jak ułożą się jej relacje z okolicznymi pieskami? Ciepła i zabawna opowieść o perypetiach w świecie zwierząt. Bajka z walorami wychowawczymi, w stylu pisarstwa Janusza Korczaka.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 22
Jan Grabowski
Saga Kids
Europa. Prawdziwa historia o kotce
Zdjęcie na okładce: Shutterstock
Copyright © 1929, 2022 SAGA Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788728396513
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi.
www.sagaegmont.com
Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.
Europa? Część świata? Jakieś opowiadanie geograficzne? Ani trochę. Europa to kot, a raczej kotka.
Spadła ona do nas z deszczem. Było to wczesną wiosną. Rzęsisty deszcz lał tak, że świata, bożego nie było widać. Zimno. Od kilku dni nosa z domu nie wystawiaj. Psy chodziły osowiałe.
Znacie takie pogódki? Znacie? Nie dziwcie się więc, że Krysia, moja siostrzenica, robiła wszystko, co można, żeby się nie nudzić. Ale mimo to nudziła się. Poznałem to po pytaniach, jakie mi zadawała. Nie były one najmądrzejsze.
A co by było, gdyby było to? A co by było, gdyby nie było owego?
Znacie takie pytania? Pozwólcie więc, że nie będę wam ich powtarzał. Lubię Krysię i wierzcie mi, że jest ona wcale miłą i mądrą dziewuszką. Ale długotrwała niepogoda każdego wyprowadza z równowagi.
Nareszcie Krysia wyciągnęła swoją ulubioną lalkę Różyczkę. Coś jej się nie podobało w lalczynej spódniczce. Zaczęło się gwałtowne szycie, reperacje. Nożyczki szczękały, a i język pracował niemało, bo Krysia, robiąc cokolwiek, męczyła swój język, jakby się specjalnie na niego uwzięła. Przygryzała go z jednej strony, przygryzała z drugiej. I jak tylko język był w robocie, każdy był pewny, że Krysia jest bardzo zajęta. Naglę Krysia zapytała:
– Słyszysz?
– Co?
– Posłuchaj!
Krysia odrzuciła gałganki. Nadstawiliśmy uszu. Coś piszczało za oknem.
– Dziecko płacze – powiada Krysia.
– Musiałoby być bardzo maleńkie.
– Na pewno dziecko – upierała się Krysia. – Ciemno jest, zabłąkało się i nie może trafić do domu, a tam rozpacza matka.
– To dlaczego puściła samo takie maleństwo?
– Bo nie mogła z nim wyjść. Może ma chore inne dzieci? O Boże, jak płacze! Chodźmy. Musimy mu pomóc. Zabierzemy je, ogrzejemy, zapytamy, gdzie mieszka. – Krysia już była gotowa do wyjścia.
– Otwórzmy okno – powiadam. – To „coś” płacze za oknem. Zobaczymy, co to jest.
– Nie, nie! Cóż z tego, że zobaczymy? Trzeba przynieść maleństwo do pokoju – upierała się Krysia i już szła do sieni.
– Patrz – powiadam i otwieram okno. – Może to dziecko samo do nas przyjdzie.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.
