Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
22 osoby interesują się tą książką
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 28
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dranie
na
wakacje
Agnieszka Kowalska-Bojar
Wydawnictwo Motylewnosie
Poznań 2026
Copyright © Agnieszka Kowalska-Bojar
Copyright @ Motylewnosie 2025
Wydanie I
Poznań 2026
Ebook ISBN 978-83-66821-88-0
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione bez wcześniejsze pisemnej zgody autora oraz wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pomocą nośników elektronicznych.
Wydawnictwo:
motyleWnosie
Ebooki i książki kupisz na stronie:
www.motylewnosie.pl
www.sklep.motylewnosie.pl
Lato chyliło się ku końcowi. Nadciągała ciepła, złocista jesień i zaprzyjaźnione towarzystwo postanowiło spędzić ostatni pogodny weekend nad jeziorem. Wynajęto odpowiednią kwaterę, motorówkę oraz dwie nianie, bo Jagna uznała, że Kondziowi również należy się odpoczynek.
Piątkowy wieczór minął na rozpakowywaniu bagaży i dość szybko wszyscy poszli spać. Sobotni poranek nie był już tak wspaniały, bo rozbrykana dziatwa ruszyła w tany i zbytnio nie dała pospać zmęczonym rodzicom. Po śniadaniu zgodnie uznano, że wobec panujących temperatur najbardziej odpowiednim miejscem na całodzienny pobyt będzie plaża.
– Weź coś ubierz, bo wystraszysz słońce – powiedział Żorka do Jacoba, gdy ten ze spokojem, systematycznie zaczął wmasowywać krem z filtrem. – Co z ciebie za morderca? Żeby pięćdziesiątki używać…
– Trzeba dbać o skórę. – Jacob wymownie spojrzał na jego wytatuowane przedramiona. – Tobie też przydałyby się odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne.
– Maseczka na kutasa? – zainteresował się gwałtownie Żora.
– Tak, z zimnego groszku – wtrącił się Sasza, który właśnie usiłował uciąć sobie drzemkę na leżaku obok. – Odczep się od niego i idź sprawdzić, czy nie ma cię w jeziorze. Niech się smaruje, czym chce, nawet krowim łajnem.
– Krowim łajnem nie chcę – powiedział Jacob, odkładając krem i sięgając po butelkę z wodą.
– To była metafora.
– Jak wy świetnie znacie język polski – tuż obok pojawił się Konrad, rozkładając koc. – Poza tym glina czy błoto to całkiem niezłe zabezpieczenia przed palącymi promieniami słońca.
– O, szwagier! – ucieszył się Żorka. – Podobno masz dzisiaj wolne?
– Mam, od ciebie też chciałbym mieć wolne.
– Może sporty wodne? Ta motorówka jest całkiem niezła.
– Pocałuj mnie w dupę. – Konrad nie miał zamiaru bawić się w subtelności. Rozłożył się na kocu na wznak, zamknął oczy i spróbował się zrelaksować.
– Na pieszczoty to trzeba zasłużyć…
– Ja z tobą popłynę – zaproponował Sasza, któremu nagle odechciało się drzemki. – Gdzie jest Marcin?
– Powiedział, że nie lubi jezior. Jakaś awersja do pijawek czy coś w tym stylu.
– Debil. – Marcin dołączył do szacownego grona, chociaż wybrał bardziej zacienione miejsce. Nie miał ochoty prażyć się na słońcu niczym boczek na patelni. – Musiałem przygotować grilla, bo na obiad będzie pieczyste. Sasza, może jakąś wiewiórkę upolujesz? – zakpił.
– Nikuś odebrała mi broń – odparł ponuro Aleksandr. – Powiedziała, że w waszym towarzystwie za dużo piję i potem mi odbija.
– Prawdziwy mężczyzna poradzi sobie nawet z procą domowej roboty – pokpiwał Żora.
– Ciebie zaraz ukatrupię nawet bez procy. To co? Idziemy na łódź?
– Tak. – Żorka poderwał się ochoczo. – Kto z nami?
– Ja nie. – Marcin założył ręce za głowę i zamknął oczy, delektując się odpoczynkiem.
– Ciebie wolę nie brać, jeszcze mi syreny zaczniesz liczyć.
– Jestem trzeźwy.
– Jeszcze – zachichotał Żorik. – Chodź, Saszka, idziemy sami, a oni niech tu siedzą i żałują.
Ani Jacob, ani Marcin, ani tym bardziej Konrad nie wyglądali, jakby mieli czegokolwiek żałować. Wręcz przeciwnie, przedziwna ulga spłynęła na niespokojne dusze, bowiem źródło wszelkich problemów, czyli Żora, oddaliło się z zamiarem zakosztowania przygody. Dzieci znakomicie bawiły się pod okiem opiekunek i troskliwych mamuś, a oni mogli sobie poleżeć w spokoju i ciszy.
– Zajebista łódka – Żorka cmoknął z uznaniem. – Poczujemy wiatr w żaglach.
– Jakich żaglach, kretynie? Przecież to motorówka!
– Nie znasz się na metaforach.
– Jest paliwo? Żebyśmy gdzieś nie utknęli pośrodku jeziora.
