Długie Uszy i małe przygody - Joanna Wachowiak - ebook + książka

Długie Uszy i małe przygody ebook

Joanna Wachowiak

0,0
24,90 zł

lub
Opis

Ciepłe, pogodne opowiadania z filozoficzną nutką, których bohaterem jest królik Długie Uszy. Małe przygody i spotkania z innymi stworzeniami pozwalają mu lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje, uczyć się różnorodności świata, względności ocen, akceptacji własnych słabości i odmienności innych oraz doceniania tego, co niesie życie. Dla wszystkich tych, którym się podobały “Opowiastki dla małych uszu” i “Historyjki dla małych uszu”.

Dla dzieci 3- 7 lat

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 23




Copyright © Joanna Wachowiak

Copyright © Wydawnictwo BIS 2020

ISBN 978-83-7551-672-2

Wydawnictwo BIS

ul. Lędzka 44a

01-446 Warszawa

tel. 22-877-27-05, 22-877-40-33

[email protected]

www.wydawnictwobis.com.pl

A ja?

Nad łąką niósł się wesoły, czysty śpiew słowika. Koniczyna była jeszcze mokra od porannej rosy i Długie Uszy zajadał się nią tak, że aż się trzęsły jego długie królicze uszy. W pewnej chwili przerwał chrupanie, przymknął powieki i się zasłuchał.

– Tak, tak – powiedział sam do siebie. – Nie ma lepszego śpiewaka niż słowik.

Otworzył oczy i nad sobą dostrzegł kolorową chmurę. To motyle tańczyły i wirowały, trzepocząc skrzydełkami. Długie Uszy nagle nabrał ochoty na tańce. Podskoczył, obrócił się w locie… i nogi mu się splątały. Nie wyszło to tak zgrabnie, jak udawało się motylom.

– Jak wy to robicie? Naprawdę nie ma lepszych tancerzy niż wy. Hej, poczekajcie! – Puścił się w bieg za trzepoczącą chmurą, zapominając o śniadaniu.

Zdyszany dotarł do strumyka o wysokich brzegach. Spojrzał na wodę i się zawahał.

– E… nie dam rady przeskoczyć… Gdybym skakał jak zając, to co innego. Nie ma lepszego skoczka niż zając!

Na szczęście nad strumykiem była przerzucona kładka. Długie Uszy, stawiając nogę za nogą, doszedł do jej połowy, gdy z traw wyskoczyło kilka myszy. Lekkim krokiem przemknęły obok królika, przy tym jedna szła na rękach, druga zrobiła gwiazdę, a trzecia salto w powietrzu. Królik aż otworzył pyszczek.

– Ho, ho! Nie ma lepszych gimnastyczek niż wy!

Myszy zachichotały i uciekły.

Długie Uszy usłyszał plusk. Osłonił łapką oczy i spojrzał na wodę: tak jak się spodziewał, zobaczył żabkę. Dała właśnie nura pod wodę, a gdy wypłynęła, była już daleko.

– Aha! Nie ma lepszej pływaczki niż żabka! – Długie Uszy podskoczył z radości i w następnej chwili musiał machać łapkami jak wiatrak, żeby nie znaleźć się w chłodnej wodzie.

Ledwo zszedł z kładki na brzeg, usłyszał chrupnięcie i trzask. To bóbr zgarniał na stertę przegryzione gałązki. Na pewno potrzebował ich do budowy schronienia. Nikt nie potrafił budować tak jak on. Tuż obok suseł przerzucał i odgarniał ziemię. Nie ma lepszego kopacza niż suseł, pomyślał Długie Uszy. Pomyślał i zaczął się zastanawiać.

– Właściwie to… każdy jest w czymś najlepszy: motyle w tym, myszy w tamtym, sarna jeszcze w czymś innym… A ja? No właśnie, a ja? – Chodził wokół drzewa, marszczył czoło i skrobał się po głowie. Myślał i myślał. – I żabka, i bóbr, i suseł… Wiewiórka, dzięcioł… A ja?

– A cóż to? – zaśmiała się wiewiórka, która właśnie wskoczyła na gałąź ponad głową królika. – Jakie: „a ja”? Zapomniałeś, kim jesteś? Przecież ty to ty!

Królik zatrzymał się i spojrzał w górę. Uśmiechnął się szeroko i klepnął w czoło.

– No tak! Masz rację! To jest to, oczywiście, że tak!

Wiewiórka zbiegła na ziemię i przyjrzała mu się z niepokojem.

– Długie Uszy, naprawdę zapomniałeś, kim jesteś?

– Nie, nie… To nie o to chodzi. Po prostu już wiem, w czym nikt, nikt na całym świecie, nie jest lepszy ode mnie. Nie ma lepszego MNIE niż ja!