Cudowna podróż Gwiazdy Polarnej - Jerzy Bandrowski - ebook

Cudowna podróż Gwiazdy Polarnej ebook

Jerzy Bandrowski

3,0
4,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Część polskich rybaków stale wędruje po morzach. Ciężko wyżyć z samego rybołówstwa. Gdy ryb nie starcza, nie ma czego sprzedawać, a gdy jest ich dużo, spadają ceny i zarobki nie są wystarczające do wyżywienia wielodzietnych rodzin. Pochodzący z Kuźnicy Paweł Kąkol jako syn słynnego okrętnika marzył o tym, by jak najszybciej udać się na morze. Z wielką ekscytacją słuchał opowieści swojego ojca o przygodach z podróży. Gdy skończył szesnaście lat ojciec wyprawił go do Gdyni, by tam syn zaciągnął się na statek. Na miejscu okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe. Po długich próbach zrezygnowany chłopak postanawia wrócić do domu. I wtedy pojawia się okazja, która może odmienić jego życie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 36

Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Jerzy Bandrowski

Cudowna podróż Gwiazdy Polarnej

Saga

Cudowna podróż Gwiazdy Polarnej

Copyright © 1930, 2021 SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788728050293

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi.

www.sagaegmont.com

Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.

Zawsze tak na Rybakach bywało! Część rybaków wyjeżdżała na rybołówstwo, część zaś zaciągała się na okręty i „sztimry“, jak rybacy z angielskiego „steamer“ nazywają parowce, na których pracowali jako okrętnicy. Bo z samego rybołówstwa rybak na wybrzeżu polskiem utrzymać się nie może: albo ryb jest zbyt mało, a wtedy niema żyć z czego, albo też wiatr przypędza ich zbyt dużo, a wtedy ceny na ryby spadają i znowu zarobki są niewystarczające. Skutkiem tego, jak już powiedzieliśmy, część rybaków naszych stale wędruje po morzach. Dawniej ci, którzy pozostawali w domu, dorabiali sobie jeszcze wiązaniem niewodów, to jest samych jader, inaczej tkaniny sietnej. Niewody sprzedawali w Gdańsku, gdzie je wykończano. Teraz Gdańsk sam wyrabia wszelkie potrzebne rybakowi sejce, tak że odpadł ten zarobek rybakom. Natomiast pracują w zimie i na wiosnę w lesie i przy naprawianiu lub utrzymywaniu w porządku toru kolejowego, głównem zaś źródłem ich zarobków jest wynajmowanie mieszkań w lecie. Najchętniej jednak zaciągają się na statki, na których zawsze jest ciepło i syto, a zwłaszcza już marzą o służbie na statkach polskich, gdzie nie są za swą przynależność narodową poniewierani.

Paweł Kąkol, syn rybaka z Kuźnicy, słynnego na cały półwysep okrętnika, myślał zawsze o tem tylko, żeby się móc dostać na sztimr, oczywiście — polski. Kuźnica jest biedną wioską rybacką, zbudowaną w jednem z najwęższych miejsc półwyspu Helskiego, między zatoką Pucką a Bałtykiem. Jest tam wszystkiego kilkadziesiąt domków rybackich, z których wiele stoi tuż nad zatoką, tak iż wzburzone morze często je dawniej zalewało. Mieszkańcy musieli wówczas ratować się ucieczką do sąsiadów. Zdarzało się też, że oba morza wdzierały się w tem miejscu na półwysep i łączyły się ze sobą. Tak było za Niemca. W ostatnich czasach zmieniło się to na lepsze, bo rząd polski zbudował tamę od strony zatoki, wyrwał jej trochę ziemi i odsunął od brzegu jej fale. Tak więc Kuźniczanie mieszkają między dwoma morzami, skutkiem czego mają tę wygodę, iż bez najmniejszych trudności mogą uprawiać rybołówstwo zarówno na zatoce, jak i na Bałtyku.

Ale co tu dużo gadać! Kto widział Kuźnicę szarym porankiem zimowym, ten nigdy nie zapomni tych dygocących z zimna na żółtej wydmie domków rybackich, między smętnemi, szaremi przestworzami wód morskich, gdzie zaledwie kilkadziesiąt czarnych, poszarpanych i powyginanych przez wichry sosen stoi żałobnym szeregiem na niskim wale przybrzeżnym. Gdzie jak gdzie, ale zdaje się, że tu nie chciałoby się mieszkać za nic na świecie. Smutek bezbrzeżny.

Rozumie się, Kuźniczanie nie mają żadnych gruntów, wobec czego prawie zupełnie nie trzymają zwierząt domowych, drób jeden wyjąwszy i nieliczne krowy. Są też koty i psy — ogromne, groźnie wyglądające wilki.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.