Bóg czarownic - Margaret Alice Murray - ebook
NOWOŚĆ

Bóg czarownic ebook

Margaret Alice Murray

0,0

16 osób interesuje się tą książką

Opis

Margaret Alice Murray w Bogu czarownic przedstawia jedną z najbardziej wpływowych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych interpretacji europejskiego czarownictwa XX wieku. Autorka stawia śmiałą tezę, że ofiary nowożytnych procesów o czary nie były jedynie wytworem zbiorowej histerii, przesądów i kościelnych represji, lecz wyznawcami dawnej, przedchrześcijańskiej religii, która przetrwała w ukryciu przez całe stulecia.

Centralnym punktem tej religii miał być Rogaty Bóg — bóstwo natury, płodności, dzikiej przyrody, a także cyklicznego odradzania się życia. Murray śledzi jego wizerunki od paleolitycznych malowideł jaskiniowych, przez starożytne religie Bliskiego Wschodu, Egiptu i basenu Morza Śródziemnego, po folklor średniowiecznej i nowożytnej Europy. W jej ujęciu diabeł znany z akt sądowych i chrześcijańskiej demonologii nie był wrogiem starej religii, lecz jej zniekształconym odbiciem — dawnym bogiem zdegradowanym i zdemonizowanym przez nową wiarę.

Opierając się na źródłach sądowych, kronikach, relacjach z procesów o czary i porównaniach antropologicznych, Murray kreśli wizję zorganizowanego kultu, posiadającego własne rytuały, święta, struktury czy mitologię. Sabaty, tańce, maski, rogi i symbole zwierzęce przestają być w jej interpretacji dowodem diabelskiej herezji, a zaczynają jawić się jako fragmenty dawnego systemu religijnego, głęboko zakorzenionego w europejskiej kulturze ludowej.

Choć wiele tez Murray zostało później zakwestionowanych przez historyków i badaczy czarownictwa, Bóg czarownic pozostaje dziełem przełomowym. To książka, która nie tylko wpłynęła na kierunek badań nad magią i religią ludową, lecz także odegrała kluczową rolę w kształtowaniu współczesnych ruchów neopogańskich oraz wicca. Napisana przystępnym, sugestywnym językiem, łączy erudycję z pasją i wyobraźnią, prowokuje do zadawania pytań o ciągłość wierzeń, granice religii i mechanizmy kulturowego wykluczenia.

Bóg czarownic to lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych historią religii, europejskim folklorem i czarownictwem, a także dla tych, którzy chcą zrozumieć, skąd wzięły się współczesne wyobrażenia magii, diabła i starej wiary.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 271

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Spis treści

Przedmowa do polskiego wydania

Przedmowa do pierwszego wydania

Wstęp

I. Rogaty Bóg

II. Wyznawcy

III. Kapłaństwo

Chowańce

Miotła

IV. Rytuały

Tańce

Uczta

V. Religijne i magiczne ceremonie

Ceremonie religijne

Ofiary

Orgie

Magiczne ceremonie

VI. Pozycja czarownic w hierarchii społecznej

Sprowadzanie deszczu

VII. Ofiara z Boga

Wilhelm II Rudy

Tomasz Becket

Joanna d’Arc

Gilles de Rais

Przedmowa do polskiego wydania

W ciągu trzydziestu lat praktykowania czarownictwa uczestniczyłem w setkach rytuałów. Większość z nich zlewa się ze sobą, a w mojej pamięci pozostaje bardzo niewiele szczegółów. Zdarzały się jednak rytuały tak dobre, że pamiętam je wyraźnie. I zdarzały się również złe, które zapadały w pamięć z niewłaściwych powodów, ale przez lata służyły jako silne przypomnienie tego, czego nie należy robić w ramach własnej praktyki. I wreszcie — są rytuały, podczas których wydarzyły się dziwne rzeczy, osobliwe momenty, których nie da się usunąć z pamięci.

Jeden z takich osobliwych momentów miał miejsce podczas, wydawać by się mogło, dość typowego rytuału czarownic. Zakreśliliśmy krąg, wezwaliśmy żywioły, przywołaliśmy bóstwo itd., a następnie nasza arcykapłanka poprosiła nas, abyśmy położyli lewe ręce na naszych głowach, a prawe ręce na podeszwach naszych prawych stóp. Potem mieliśmy wyciągnąć ręce do przodu, by pokazać, ile miejsca jest między tymi dwoma punktami. Fizycznie było to niewygodne, ale to, co naprawdę utkwiło mi w pamięci, to myśl „skąd wziął się ten dziwny gest?”.

Kilka lat później przeczytałem Boga czarownic Margaret Murray i natknąłem się na fragment opisujący dziwną rzecz z głową i stopami, którą wykonałem podczas tego rytuału. Według Murray „gest głowy i stóp” był „przysięgą wierności”, a wszystko między moimi rękami było znakiem oddania Rogatemu Bogu. Na początku byłem zaskoczony tą rewelacją, choć tak naprawdę nie powinienem. Margaret Murray inspiruje czarownice od ponad 100 lat, będzie je inspirować przez kolejne 100 i jest bez wątpienia jedną z głównych architektek odrodzenia współczesnego czarownictwa.

Margaret Alice Murray (1863-1963) urodziła się w Indiach w 1863 r. jako córka angielskich rodziców. Jej ojciec prowadził papiernię w Kalkucie, a matka była chrześcijańską misjonarką. Dzieciństwo Murray spędziła w kraju swojego urodzenia i w Anglii. Po osiągnięciu dorosłości pracowała jako pielęgniarka w Indiach, a później, po powrocie do Anglii, jako pracownica socjalna. W wieku trzydziestu lat zapisała się na University College London i studiowała egiptologię. Po ukończeniu studiów pracowała jako wykładowca na wydziale egiptologii uczelni i ostatecznie otrzymała tytuł doktora honoris causa. Murray prowadziła wykopaliska archeologiczne i opublikowała szereg artykułów naukowych na temat egiptologii. Jej badania na temat Egiptu były szeroko oklaskiwane, a ona sama była chwalona przez wielu jako „Wielka Stara Kobieta Egiptologii”.

Margaret Murray była pionierką w środowisku akademickim i gdyby egiptologia była jej jedynym historycznym zainteresowaniem, ludzie nadal by o niej mówili. Była to jednak tylko jedna z jej pasji. Podczas pobytu w Anglii w czasie I wojny światowej Murray zaczęła badać procesy czarownic we wczesnym okresie nowożytnym (1500-1800) i doszła do wniosku, że osoby stracone za czarownictwo w Europie w tym okresie były częścią zorganizowanej, pogańskiej religii, która czciła rogatego boga i żywiła szacunek dla świata przyrody. Wniosek ten stał się znany jako „hipoteza kultu wiedźm”. Nazwano go tak w nawiązaniu do tytułu jej pierwszej książki — Wiedźmi kult w Europie Zachodniej (1921).

Murray nie była pierwszą osobą, która wysnuła hipotezę istnienia wiedźmiego kultu, ale była pierwszym angielskim naukowcem, który to zrobił. Swoją argumentację poparła licznymi cytatami z rzeczywistych procesów czarownic.

Pomysły Murray zostały w większości odrzucone przez naukowców z jej epoki (jak i współczesnych), ale w szerszej perspektywie nie ma to większego znaczenia. To, co sprawiło, że teksty Murray o czarownictwie stały się naprawdę nieśmiertelne, to fakt, jak bardzo rezonowały one z ludźmi. Pisała o czarownicach w sposób, który sprawiał, że chciało się samemu praktykować Rzemiosło.

Książka Wiedźmi kult w Europie Zachodniej nie stała się bestsellerem, gdy tylko została wydana, ale wzbudziła na tyle duże zainteresowanie, że autorka wkrótce napisała hasło „czarownictwo” dla Encyklopedii Britannica. Nie dziwi fakt, że książka nie rozeszła się w zbyt wielu egzemplarzach po pierwszej publikacji, ponieważ ze względu na swój akademicki charakter jest trudna do przeczytania i nigdy nie miała spodobać się szerokiej publiczności. Jednak inaczej sprawa miała się z jej kontynuacją, którą właśnie trzymasz w rękach — Bogiem czarownic (1931).

W przeciwieństwie do Wiedźmiego kultu, który został opublikowany przez Oxford University Press, Bóg czarownic ukazał się nakładem popularnego wydawnictwa Faber & Faber i był wyjątkowo przystępny w odbiorze. Tu stało się jasne, że Murray jest nie tylko badaczką piszącą o czarownicach, ale też uczoną, która w pełni z nimi sympatyzuje. Strony tej książki wypełnione są pilnością i miłością do czarostwa. I to jest piękne.

W Bogu czarownic Murray w pojedynkę kształtuje również większość folkloru otaczającego Rogatego Boga. W pierwszym rozdziale przedstawia uniwersalne, rogate bóstwo i łączy je z tymi znanymi, takimi jak galijski Cernunnos i grecki Pan (nieważne, że rogi i poroże to zupełnie inne struktury!). Zakres powiązanych ze sobą rogatych bóstw Murray jest ogromny. Znajduje Rogatego Boga w Indiach, Egipcie i starożytnym Babilonie. Postrzega go również jako żywą istotę, manifestującą się we wczesnym okresie nowożytnym jako Robin Hood i Herne. Praca Murray sugeruje ciągły nurt, w którym występuje Rogaty Bóg, od początku dziejów aż do współczesności.

Nietrudno wyobrazić sobie czytelników Boga czarownic (nawet we wczesnych latach trzydziestych XX wieku), którzy po ukończeniu pierwszego rozdziału książki Murray chcą natychmiast wybiec do lasu i oddać cześć Rogatemu. Rogaty Bóg Murray jest kochającym i radosnym bóstwem, skupionym na przyjemnościach i pięknie świata przyrody, a nie ponurą i dezaprobującą postacią ojca, osądzającą, ponieważ ktoś ośmielił się uśmiechnąć. Po przeczytaniu Boga czarownic miałem ochotę krzyczeć i wiwatować. Murray doskonale oddaje boga, którego kocham, czczę i szanuję, i robi to lepiej niż ktokolwiek wcześniej lub później.

Czarownice Murray, a co za tym idzie — ich bóg, nie są doskonałe. W Bogu czarownic autorka wymienia sześć czynności, w które najczęściej angażują się jej czarownice. Wiele z nich to rzeczy, które większość z nas robi dziś w kręgach: taniec, ucztowanie i, co nie jest zaskakujące, magia. Czarownice Murray angażują się również w orgie za obopólną zgodą i ceremonie przyjęcia/inicjacji. Obie te czynności nadal praktykowane są przez przynajmniej niektóre z czarownic. Jedyną niegodną praktyką jest składanie ofiar z ludzi, ale nawet tą praktykę Murray ukazuje jako końcowy rezultat chrześcijańskiego (a nie pogańskiego) zepsucia starej religii. Taniec, ucztowanie, seks, rytuały inicjacyjne i magia to rzeczy, które większość ludzi chce robić. Niezależnie od tego, czy jest to zamierzone, czy nie, książka, którą trzymasz w rękach, w pełni promuje czarownictwo jako praktykę, w którą ludzie mogą chcieć się zaangażować.

To prawda, że badacze nie zgadzają się z przedstawioną przez Murray historią Rogatego Boga, a dzięki własnym badaniom i pracy wiem, że wiele z tego, co napisała w 1931 roku, jest wyraźnie błędne. Nie należy jednak traktować pracy Murray wyłącznie jako zapisu historycznego. Pod wieloma względami Bóg czarownic jest mitologią. Prawda tej pracy wykracza poza zwykłą historię – jest opowieścią o głębokim pragnieniu i tęsknocie ludzkości za połączeniem ze światem przyrody. Przez tysiąclecia potrzeba ta przejawiała się w szamańskich rytuałach, kulcie indywidualnych bóstw, a współcześnie przybiera postać Rogatego Boga, prawdopodobnie najważniejszego bóstwa czarownic.

W 1954 roku Margaret Murray napisała wstęp do książki Geralda Gardnera (1884–1964) Współczesne czarownictwo, na trwałe łącząc współczesne czarostwo z dawnym czarownictwem i bogami historii. Murray była nie tylko „Wielką Starą Kobietą Egiptologii”, lecz także „Wielką Starą Kobietą Czarownictwa”.

To prawdziwy zaszczyt pisać wstęp do jej książki Bóg czarownic. Jest to dzieło, które nie tylko odmieniło życie wielu jednostek, lecz także wpłynęło na całą trajektorię rozwoju współczesnego ruchu czarowniczego. Obyście pokochali tę książkę tak bardzo, jak ja.

Chwała Rogatemu!

Jason W. Mankey

23 stycznia 2024 r.

Autor książki Rogaty Bóg. Historia, mity i praktyki magiczne

Przedmowa do pierwszego wydania

Jako że niniejsza książka jest przeznaczona dla szerszego grona odbiorców, nie zaś jedynie dla studentów antropologii, w tekście nie zawsze podane są źródła. Czytelnicy, którzy chcą „sięgnąć głębiej”, na końcu książki znajdą bibliografię do każdego z rozdziałów1. Tę dotyczącą angielskich zapisów znajdzie czytelnik w History of Witchcraft in England from 1558 to 1718 Wallace’a Notesteina (Waszyngton, 1911 rok). Mój własny Wiedźmi kult w Europie Zachodniej (Oxford, 1921 rok) oparty jest głównie na źródłach brytyjskich, francuskich, belgijskich i szwedzkich.

Choć w pracy zajmuję się tą prymitywną religią w okresie od czasów średniowiecza i jedynie w Europie Zachodniej, to nie mam wątpliwości, że ów kult rozpowszechniony był w przeszłości także w Europie Środkowej i Wschodniej oraz na Bliskim Wschodzie. Przetrwał on ukryty pod oficjalnymi religiami i odłamami religii poszczególnych państw. Literati2 tych krajów wyznawali religie dominujące; z tego powodu istnieje niewiele zapisów dotyczących starej religii. Poganizm powszechnie był wiarą niewykształconych mas, które przez wiele stuleci nie miały styczności z nowymi religiami. Nie próbuję wymienić każdego znanego przejawu wierzeń i rytuałów „czarownic”, a jedynie ukazać czytelnikowi możliwie kompletny obraz tej religii, który wyłania się ze współczesnych źródeł. Jeśli jest ku temu okazja, porównuję też wiedźmi kult z innymi religiami zarówno czasów minionych, jak i współczesnych.

Serdeczne podziękowania należą się mojej siostrze, pani M.E. Slater, oraz panu G.A. Wainwrightowi za uprzejmą pomoc i cenne sugestie. Także panu F. Rutterowi, urzędnikowi miejskiemu Shaftesbury, za informacje na temat Złotej Miotły, które był uprzejmy dostarczyć.

Pragnę prosić moich czytelników o jedno. Mój Wiedźmi kult w Europie Zachodniej sprawił, że otrzymałam wiele listów z krytyką, czasem konstruktywną, czasem destrukcyjną. Jeśli czytelnicy zechcą zaszczycić mnie swoimi opiniami również na temat niniejszej książki, proszę, aby swoje listy podpisywali. Anonimy, których otrzymałam pewną liczbę, nie przynoszą chluby swoim autorom.

Wstęp

Wiele się ostatnio pisze o zmianach, ewolucji i ciągłości kultury materialnej od czasów paleolitycznych do czasów rzymskich, gdy w Europie Zachodniej pojawiły się źródła pisemne. Wędrówki ludów, wzmożony handel, rozwój cywilizacji — o wszystkim tym napisano ze względną precyzją. Wywodząca się z Afryki kultura kapska była jednym z czynników, które doprowadziły do przekształcenia się kultury paleolitycznej w neolityczną. Najwięcej uwagi poświęcono „materialnym” aspektom życia, ponieważ po wczesnym człowieku pozostało wiele namacalnych pozostałości. Przestudiowano tworzone w najdawniejszych wiekach sztuki plastyczne i wizualne reprezentacje oraz wyciągnięto z nich wnioski dotyczące umysłowego rozwoju ludów paleolitycznych i neolitycznych. Zaniedbano jednak zupełnie kwestię religii, ograniczając się do nielicznych wzmianek o boginiach-matkach i zwyczajach pogrzebowych. Student wczesnych religii zaczyna zgłębiać temat epoki brązu na Bliskim Wschodzie, całkowicie pomijając Europę Zachodnią epoki kamienia, kończy zaś na wprowadzeniu chrześcijaństwa (nauka zwana teologią). Tymczasem istnieje ciągłość wierzeń i rytów, którą można prześledzić od paleolitu do czasów nowożytnych. Stosując jedynie metody antropologiczne, możemy pchnąć do przodu studia nad religiami czy to antycznymi, czy nowoczesnymi.

Europę z czasów po pojawieniu się chrześcijaństwa, szczególnie średniowieczną, zgłębiają eklezjaści, historycy, artyści, ekonomicy3. Antropolodzy dotąd ograniczali się do studiów nad czasami przedchrześcijańskimi lub nad nowożytnymi dzikusami. A przecież średniowieczna Europa oferuje badaczowi ludzkości jedno z najznakomitszych pól do badań. W niniejszej książce podążyłam tylko jedną ze ścieżek antropologicznych dociekań, tą dotyczącą przetrwania rdzennie europejskiego kultu oraz jego interakcją z egzotyczną religią, która go ostatecznie pokonała. Prześledziłam stulecia wiary w Rogatego Boga aż od czasów paleolitycznych prototypów i określiłam, w jaki sposób ten kult przetrwał. W jaki? Ponieważ przetrwały rasy, które go wyznawały. Sama wiara nie mogłaby dać odporu inwazjom innych ludów i religii, jeśli nie zachowałaby się warstwa populacji podtrzymująca jej istnienie.

Wnikliwa analiza dowodów jasno wskazuje, że owa warstwa składała się z potomków ras paleolitycznych, neolitycznych oraz ras epoki brązu. Ludzie paleolitu byli myśliwymi, a ludzie neolitu i brązu — rolnikami. Dla nich wszystkich Rogaty Bóg był najważniejszy, ponieważ (zarówno dla myśliwych, jak i dla rolników) obecność zwierząt była niezbędna do przetrwania. Wprowadzenie rolnictwa utrzymało władzę Rogatego Boga; nie złamało jej również nadejście wieku żelaza. Dopiero chrześcijaństwo, z jego doktryną mówiącą, że każdy niechrześcijański bóg jest diabłem, zepsuło reputację Rogatego Boga.

Idea, że siłę wyższą można podzielić na dwie strony, z których jedna jest dobra, a druga zła, to idea religii zaawansowanej, złożonej. W bardziej prymitywnych kultach bóstwo jest sprawcą i dobrego, i złego. Monoteizm wczesnych religii widać bardzo wyraźnie — każda mała osada, każda zbiorowość miała swoje bóstwo, męskie lub żeńskie, którego moc sięgała tam, gdzie wpływy jego wyznawców. Politeizm wyniknął z łączenia się plemion wyznających różnych bogów: tam, gdzie wyznawcy bóstwa żeńskiego łączyli się z wyznawcami bóstwa męskiego, zjednoczenie ludów symbolizowano przez małżeństwo bóstw. Kiedy ludzie w pokojowy sposób przechodzili od wyznawania jednego boga do wyznawania drugiego, tego drugiego nazywano synem pierwszego. Ale kiedy ludy łączyły się przez wojnę i podbój, bóstwu zwycięzców przypisywano wszystkie dobre cechy, zaś bóstwu przegranych przypisywano sprawstwo wszelkiego zła; w efekcie często obawiali się go bardziej niż własnego boga. W starożytnym Egipcie taką drogę upadku z pozycji wysokiego bóstwa do pozycji „diabła” przeszedł bóg Set, który pierwotnie był rozdawcą dobra, jak Ozyrys, ale którego później demonizowano do tego stopnia, że jego imię i przedstawienia wymazano ze wszystkich miast poza jednym, które oddawało mu szczególną cześć. Zjawisko upadku do pozycji diabła należy mieć w pamięci, prowadząc badania nad Rogatym Bogiem.

O człowieku paleolitu wiemy niewiele. Mamy wiedzę o jego krzemiennych narzędziach i żłobionych kościach; mamy także trochę czaszek. Mieszkał on w jaskiniach, żył w warunkach zlodowacenia, co wiemy dzięki pozostałościom po zwierzętach, które go otaczały. Jesteśmy również świadkami, że istniała jakaś ceremonia, religijna lub magiczna, w której mężczyzna z rogami, zapewne bóg, zajmował poczesne miejsce. Jest także pewne, że istniała jakaś forma czci oddawanej aspektowi żeńskiemu, choć w kulcie Rogatego Boga pojawia się ona dużo później.

O religii czasów neolitu w Europie Zachodniej nie wiemy niemal nic; znamy jedynie jej obrzędy pogrzebowe. Jej bogowie nie zostawili po sobie rozpoznawalnych śladów, choć niektóre figurki postaci kobiecych mogą przedstawiać boginie. Kiedy jednak nastała epoka brązu, przedstawienia Rogatego Boga znalazły się w całej Europie. Bitne ludy, które sprowadziły epokę żelaza, zniszczyły większość tamtej cywilizacji i możliwe, że zgładziły także większość jej mieszkańców. Oszczędzili jedynie tych, którzy przetrwali na bagnach, rozlewiskach i wzgórzach, tam, gdzie ludzie tamtych czasów baliby się zapuszczać i gdzie trudniej byłoby im uprawiać rolę. Choć ludzie z mokradeł byli bezsilni wobec najeźdźców z nową bronią, to wydaje się, że ich przerażali. Jeśli dochodziło do konfliktów zbrojnych, prowadzili walkę podjazdową i mieli przewagę dzięki znajomości terenu. Z czasem musiały powstać jakieś formy kontaktu czy to z powodu handlu, czy zawieranych małżeństw, a kult Rogatego Boga trafił także do tych ludów, które orały ziemię. Albo, co bardziej prawdopodobne, ludzie epoki żelaza poznali go w swoich własnych krainach lub gdzieś podczas swojej drogi przez Europę. Tak czy inaczej bóg z pewnością zachował swoją pozycję.

Nie jest wykluczone, że najeźdźcy tej epoki używali krzyża jako magicznego symbolu, który miał odstraszać i budzić przerażenie. Podczas epoki brązu we wschodniej Europie używano już krzyża jako świętego symbolu. Krzyż wycięty nad Whiteleaf, we wzgórzach Chiltern, pochodzi z epoki żelaza i ma na celu ochraniać całą miejscowość. Skuteczny w walce z czarownicami i fae jest bowiem, podobno, krzyż i tylko krzyż — żaden inny z chrześcijańskich symboli czy obiektów, choćby najświętszy, nie ma nad nimi władzy. Jeszcze w siedemnastym wieku Sinistrari d’Ameno pisał4:

(...) to niezwykły i niezrozumiały fakt, że inkuby nie są posłuszne egzorcystom, nie lękają się egzorcyzmów, nie mają żadnej czci dla rzeczy świętych i ich bliskością nie są ani trochę przestraszone (...) Inkuby wytrzymują wszystkie te próby [mające na celu odstraszanie złych duchów], nie okazując żadnego przestrachu, czasem śmieją się z egzorcyzmów, potrafią uderzyć egzorcystę i podrzeć święte szaty5.

Stąd wyciągnął wniosek, że były one śmiertelnikami i miały dusze podobnie jak ludzie. Dowody wskazują dość jasno, że głęboki strach przed znakiem krzyża nie odnosi się do chrześcijańskiego symbolu, jest bowiem starszy od chrześcijaństwa o kilka wieków.

Religia rzymska nie przyjęła się w Wielkiej Brytanii i nie miała mocnej pozycji w Galii. Rzymianie nazywali brytyjskie i galijskie bóstwa rzymskimi imionami, ale nie zromanizowano religii jako takiej i żadne rzymskie bóstwo nigdy nie przyjęło się w Europie Zachodniej. Stare bóstwa funkcjonowały jak przedtem, bez obcych wpływów. Na szczycie Puy de Dôme6 stała świątynia poświęcona bogowi, którego Rzymianie nazywali Mercurius, jego wyznawcy — Dumus, a we wszystkich częściach Galii znajdziemy go pod imieniem Cernunnos. Niewiele imion rdzennych bóstw Wielkiej Brytanii przetrwało, a należne im rytuały nie zwróciły uwagi rzymskich kronikarzy.

Gdy chrześcijaństwo przybyło z Zachodu do Wielkiej Brytanii, trafiło między lud, a nie rządzących. Kilka wieków później przybyli nowi misjonarze, tym razem ze Wschodu. Na tym etapie Kościół chrześcijański był już bardziej zorganizowany, dogmatyczny i kładł większy nacisk na nawracanie. Dlatego przypuszczono atak już nie na lud, a na rządzących, rodziny królewskie, szczególnie królowe, z których wpływu doskonale zdawano sobie sprawę. Jednak pogaństwo nadal utrzymywało się dzięki kolejnym inwazjom pogańskich ludów: Skandynawów, Anglów, Jutów i Saksonów. Analizując wczesną historię chrześcijaństwa w Wielkiej Brytanii, należy zawsze pamiętać, że ci, którzy są odpowiedzialni za pojawienie się na tych terenach nowej religii, byli obcokrajowcami (np. Augustyn był Włochem) i nigdy nie mieszali się z ludnością rdzenną. Przez ponad sto lat żaden Bryt nie doszedł do wysokiej godności w kościelnej hierarchii. Kościół katolicki w Anglii utworzył w siódmym wieku, z pomocą Hadriana, Teodor z Tarsu. Wysokie godności dzierżyli jedynie Włosi i inni „obcy”. Misja Augustyna i jego spadkobiercy koncentrowała się na władcach. Za ich pośrednictwem narzucali oni swoją egzotyczną religię upartemu i niechętnemu ludowi. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie panowania Knuta Wielkiego. Oddany nowej religii Knut wprowadzał prawa mające stłumić pogaństwo.

Religia nigdy nie umiera tak dramatycznie i nagle, jak chcą tego niektórzy. Ciągły, trwający kilka stuleci napływ pogan aż nadto zrównoważył niewielką liczbę chrześcijańskich imigrantów. Państwo musiało zatem być pogańskie, ale z chrześcijańskimi władcami i arystokracją. Podobny przypadek miał miejsce w muzułmańskiej Hiszpanii, gdzie władcy wyznawali inną religię niż lud, którego to religia była zasilana obcokrajowcami. W przypadku Hiszpanii lud ostatecznie wygrał z narzucanym mu obrządkiem. Jednak w Anglii było inaczej. Ostatniego podboju dokonali Normanowie, których władca, co prawda, wyznawał tę samą religię, co król podbitego państwa, ale poddani jednego i drugiego nadal w większości wyznawali starą religię. Podbój normański nie zmienił wiele w tym układzie sił. Choć władcy proklamowali chrześcijaństwo, lud wyznawał starych bogów i nawet na najwyższych kościelnych stanowiskach zdarzali się kapłani, którzy czcili zarówno pogańskie, jak i chrześcijańskie bóstwa. W 1282 roku kapłan w Inverkeithing poprowadził taniec płodności dookoła kościoła7, w 1303 roku biskup Coventry i inni członkowie jego diecezji oddali hołd bóstwu o zwierzęcej postaci8, a w 1453, dwa lata przed rehabilitacją Joanny d’Arc, te same rytuały, które wcześniej odprawiał biskup Coventry, odprawił przeor Saint-Germain-en-Laye9. Jeszcze w 1613 roku de Lancre pisze, że w niskich Pirenejach „większość kapłanów to czarownice”10, a Madame Bourignon zapisuje w 1661 roku w Lille, że „żadne zbiegowiska nie są tak wielkie w tym mieście, jak te sabaty, gdzie przychodzą ludzie wszelkiej postaci i stanu, młodzi i starzy, bogaci i biedni, szlachetni i pospolici, ale szczególnie wszelcy mnisi i zakonnice, kapłani i prałaci”11. Polityczny aspekt tej organizacji pokazuje proces czarownic z North Berwick, które za poduszczeniem swojego wielkiego mistrza, próbowały zabić króla Jakuba IV. Inny przykład znajdziemy w dokumentach stanowych z czasów Elżbiety I: „spiskowcy, którzy wiele razy nastawali na życie Jej Wysokości i codziennie przeciw Niej spiskują, zwą się Stary Birtles, wielki diabeł, czarownik Darnally, czarodziejka Maude Twogood i stara czarownica z Ramsbury12.

Wilhelm Zdobywca zrujnował prawie połowę swojego nowego królestwa, a co bardziej dzikie rejony w dużej mierze zaludniły się potomkami ludów neolitu i epoki brązu, których przed masakrą uchroniła niedostępność ich siedzib. W tych miejscach kwitła stara religia i przekonanie ich do chrześcijaństwa, choćby powierzchowne, trwało długo i wymagało ze strony Kościoła kompromisów: zostały zachowane niektóre praktyki pochodzące z ich macierzystej religii, z czego części zostały nadane inne nazwy.

Jak się wydaje, reformacja miała zbliżony wpływ na Wielką Brytanię do tego, jaki miał muzułmański podbój na Egipt. Muzułmanie zastali chrześcijaństwo w miastach Doliny Nilu mimo to pogaństwo było wciąż obecne wśród wiejskiej populacji. Islam przetoczył się przez Egipt jak ogień i nawracali się nań głównie poganie, nie chrześcijanie. Tak samo w Wielkiej Brytanii reformacja przemówiła głównie do pogańskiej populacji, choć sytuacja polityczna sprawiła, że nawrócili się tam także członkowie klas wyższych. Wtedy też wyraźniej zaznaczyła się granica między chrześcijaństwem a pogaństwem, ponieważ stara religia została zepchnięta do najniższych warstw społecznych, ludzi żyjących w odizolowanych częściach kraju i z dala od centrów cywilizacji.

Średniowieczne zapisy wskazują, że stary bóg był znany w wielu częściach kraju. Dla chrześcijańskich kronikarzy był on wrogiem nowej religii i przez to był utożsamiany ze złem, czyli z diabłem. Koncept, że każdy bóg inny niż wyznawany przez kronikarza musi być zły, nie występuje jedynie w chrześcijaństwie i w średniowieczu. Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian wyraził tę samą ideę:

(…) właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów.

Równie stanowczy jest św. Jan w Apokalipsie, nazywając ołtarz Zeusa z Pergamonu „tronem szatana” — „wiem, gdzie mieszkasz, tam, gdzie jest tron szatana”.

Sebastian Michaelis w 1613 roku sądził podobnie: „bogowie Turków i bogowie pogan wszyscy są diabłami”. W Indiach zarówno hinduiści, muzułmanie, jak i chrześcijanie zgodnie nazywają diabłami bóstwa lokalnych plemion. Łagodni, pokojowi jezydzi mezopotamscy, których bóg przybiera postać pawia lub czarnego węża, w oczach swoich muzułmańskich sąsiadów mają opinię „czcicieli diabła”. Nawet w dziewiętnastym wieku chrześcijańscy misjonarze dowolnego odłamu, którzy ruszali nawracać w jakiejkolwiek części świata, mieli zwyczaj nazywać ludzi, do których trafiali, czcicielami diabła. Wielu z nich wierzyło, że innowiercy są skazani na ognie piekielne, jeśli nie nawrócą się na chrześcijańskiego boga. Bogom pogan przypisywano często złe, magiczne moce, które w tajemniczy sposób mogli uzyskać ich kapłani. Chrześcijańscy misjonarze czuli się umocnieni siłami niebios do walki z tymi potęgami piekielnymi i czerpali odwagę do walki z wiary, że Archanioł Michał pokonał diabła wspierany całą mocą Boga Ojca.

Antropologia wiele zmieniła w tym infantylnym sposobie postrzegania i studiowania religii. W dzisiejszych czasach śmiesznym byłoby uważać islam, buddyzm czy hinduizm za wynalazki szatana, nawet fetysze i figury bardziej dzikich ludów traktuje się z szacunkiem, ponieważ są osoby, dla których są one święte.

Ale choć nie ma trudności z wykazaniem, że „pogańskie” religie istnieją poza Europą, nadal utrzymuje się przekonanie, że chrześcijaństwo jest tak absolutnie europejskie, że żadna religia nie mogła się ostać, kiedy już je wprowadzono. Tymczasem dowody wskazują na coś wręcz przeciwnego. Z dokumentów prawnych sięgających niemal czasów normańskiego podboju wiemy, że, choć władcy nominalnie byli chrześcijanami, to lud był otwarcie pogański.

Możliwe, że wydany przez Kościół zakaz przedstawiania ukrzyżowania poprzez wizerunek jagnięcia na krzyżu wynikał z potrzeby odróżnienia chrześcijańskiego boga od pogańskiego. Jagnię, jako zwierzę rogate, można było pomylić z rogatym bóstwem pogan.

Zniszczenie kraju przez Wilhelma Zdobywcę raczej nie poprawiło w oczach nieszczęśliwej populacji wizerunku chrześcijaństwa. Stara religia musiała przetrwać, choćby jako sprzeciw wobec okrutnych czynów dokonanych przez wyznawców nowego boga. Sugeruje to częstotliwość, z jaką „diabeł” ukazywał się w czasach rządów Rufusa.

W trzynastym wieku Kościół rozpoczął swój długi konflikt z pogaństwem w Europie, ogłaszając „czarownictwo” herezją i sektą; jednak dopiero w czternastym wieku doszło do rzeczywistego starcia między tymi dwiema religiami. Biskup Coventry uratował się w 1303 roku, zapewne dlatego że należał do obu religii, ale następną bitwę stoczono już do końca: w 1324 roku biskup Ossory sądził lady Alice Kyteler za zbrodnię wyznawania innego bóstwa niż bóg chrześcijan. Dowody wykazały, że zarzuty są prawdziwe, a lady Kyteler podobno im nie zaprzeczała. W trudnej sytuacji pomogło jej jednak wysokie urodzenie. Jej poplecznicy nie mieli tyle szczęścia i zapłacili cenę, jakiej Kościół żądał za odstępstwo od swoich zasad — zostali spaleni na stosie. Potem było śledztwo w sprawie starej religii przeprowadzone w Bernie i opisane przez Nidera w jego Formicarius. Także i w tym przypadku Kościół zdołał ukarać jedynie biedniejszych wyznawców, podczas gdy osoby wyżej urodzone przeżyły.

Wiek piętnasty przyniósł Kościołowi pierwsze wielkie zwycięstwa, począwszy od procesów w Lotaryngii w 1408 roku. Kościół zatriumfował nad Joanną d’Arc i jej poplecznikami w 1431 roku, nad Gilles’em de Rais i jego kowenem w 1440 roku i nad czarownicami z Brescii w 1457 roku. Pod koniec tego stulecia władza chrześcijańska ugruntowała się na tyle mocno, że Kościół przystąpił do zorganizowanego ataku. W 1484 roku papież Innocenty VIII wydał swoją bullę przeciwko „czarownicom”. Wojna trwała przez cały szesnasty i siedemnasty wiek. Poganie, choć przegrywali, walczyli dzielnie z bezlitosnym i niemającym skrupułów przeciwnikiem. Z początku odnieśli nawet trochę zwycięstw, ale kościelna strategia oparta na zdobywaniu wpływów wśród rządzących i tworzących prawo sprawiła, że nie mieli szans. Maksymą chrześcijan było także vae victis13 — papiescy urzędnicy przechwalali się tysiącami osób, które wysłali na stos, a reformowani księża naciskali na prawodawców, by wydawali przepisy przeciw „wyznawcom diabła”. Jakie uczucia mogły żywić te nieszczęsne ofiary wobec owego okrzyczanego Boga Ojca Miłosiernego, Księcia Pokoju, którego słudzy skazywali ich na tortury i śmierć? Nie dziwi, że trzymały się swej wiary i wolały umrzeć w męczarniach, niż wyrzec się swojego własnego boga.

I. Rogaty Bóg

Bóg starej religii zostaje diabłem nowej

Najstarsze znane przedstawienie bóstwa pochodzi z Caverne des Trois-Frères w Ariège i datowane jest na późny paleolit. Jest to figura człowieka ubranego w skórę jelenia i z rogami tegoż na głowie. Skóra zwierzęcia pokrywa całą sylwetkę człowieka, ręce i nogi są narysowane tak, jakby prześwitywały przez transparentny materiał. Możemy wnioskować, że wizerunek ukazuje ludzką istotę w przebraniu. Twarz jest brodata, a oczy duże i okrągłe, choć nie ma zgody odnośnie do tego, czy chodziło o pokazanie maski czy prawdziwej twarzy.

Ryc. 1 Zamaskowany tancerz z malowidła jaskiniowego, Dordogne, Francja

Owa rogata figura znajduje się w górnej części ściany jaskini, a pod nią i wokół niej z całą maestrią paleolitycznej sztuki narysowano zwierzęta. Rozmieszczenie figur sugeruje, że ludzka postać dominuje nad zwierzętami i że jest w trakcie odprawiania jakiejś związanej z nimi ceremonii, która polega na tańcu. Warto zauważyć, że, choć sylwetki zwierząt są łatwo widoczne, sylwetkę człowieka z rogami można dostrzec jedynie, stojąc w najtrudniej dostępnej części jaskini. Sugeruje to, że ów wizerunek wiązał się ze świętością, że umieszczono go tam, gdzie nie mógł go dosięgnąć wzrok ogółu.

Wizerunek pochodzi z czasów tak odległych, że nie sposób stawiać hipotezy co do tego, co mógł on znaczyć. Można jedynie przyjrzeć się licznym analogiom, historycznym i współczesnym, i na ich podstawie uznać, że człowiek reprezentuje wcielenie boga, który, wykonując święty taniec, zwiększa pogłowie zwierzęcia, w którego skórze występuje.

Choć spośród przedstawianych w paleolicie rogatych figur najważniejsza była ta z rogami jelenia, istnieje wiele mniejszych przedstawień rogatych ludzi w maskach wykonanych na przedmiotach tworzonych z rogu i kości. Mają one zazwyczaj rogi kozy lub kozicy i tańczą, pojedynczo lub grupami. Najciekawszy egzemplarz to ten z ryciny 1, gdzie człowiek z rogami nie tylko tańczy, ale też przygrywa sobie na czymś w rodzaju łuku. Jedyny paleolityczny wizerunek człowieka zachowany w Anglii to dobrze znany człowiek w masce głowy konia wyryty na kości i znaleziony w jaskini Pinhole w Derbyshire.

Sztuka paleolityczna skończyła się nagle jeszcze zanim zaczęła się era neolitu. Została zupełnie zmieciona z powierzchni Europy i, jak się wydaje, nie wpłynęła na późniejsze okresy. Ludzie neolitu zostawili po sobie niewiele dzieł artystycznych — ich wyobrażenia ludzi to niemal wyłącznie kobiety; nie pojawia się wśród nich zamaskowany mężczyzna. Sylwetka człowieka z rogami powraca w epoce brązu; po raz pierwszy pojawia się na Bliskim Wschodzie — w Egipcie, Mezopotamii, a także w Indiach. Są to figury zarówno męskie, jak i żeńskie, a rogi są podobne do bydlęcych, owczych lub kozich14. Nie pojawiają się rogi jelenia, być może dlatego, że jelenie nie występują w tych rejonach lub są na tyle rzadkie, że nie miały dla ludzi większego znaczenia.

Bogowie z rogami byli powszechni w Mezopotamii, Babilonie i Asyrii. W jednym ze złotych grobowców Ur znaleziono miedzianą głowę, która jest bardzo stara, być może starsza niż pierwsza dynastia Egiptu. Jest mniej więcej połowę mniejsza niż rzeczywista ludzka głowa, a jej wykonanie świadczy o zaawansowanej wiedzy metalurgicznej. Oczy były początkowo wyłożone wapieniem lub muszlą, by zaznaczyć białka, i skałą o nazwie lapis lazuli, która oddawała źrenice. Głowa ma dwa rogi, co jest istotne, ponieważ przez wiele wieków pozycja bóstwa w babilońskim panteonie ilustrowana była poprzez liczbę rogów. Wielcy bogowie i boginie nosili po siedem rogów, stąd też w księdze Apokalipsy wzmianka, że boskie jagnię ma siedem rogów. Dwurogie bóstwa były w Babilonie tak powszechne, że najprawdopodobniej były to pierwotnie bóstwa prymitywnych mieszkańców tego rejonu, które musiały ustąpić przed nowymi, wielkimi bogami. Wielkim bogom przydano zaś więcej rogów, by zaznaczyć ich przewagę, jako że rogi były oznaką boskości. Kiedy król lub najwyższy kapłan ukazywał się jako bóg Aszur, z królową lub najwyższą kapłanką wcielającą się w jego małżonkę, Isztar, na królewskich nakryciach głowy umieszczano stosowną ilość rogów. Parę królewską widziano wtedy jako inkarnację bogów.

Kiedy Aleksander Wielki wyniósł się ponad królów ziemskich i ogłosił się bogiem, również przystroił się w rogi, skąd jego imię w Koranie — Dhu’l Karnain, „dwurogi”. W Egipcie jego rogi były rogami Amona, najwyższego boga.

Przez cały czas istnienia Babilonii i na całym jej obszarze napotykamy dwurogą, męską, boską postać znaną jako Enkidu. Ukazuje się go walczącego ze zwierzętami lub dzierżącego laskę, ale jego szczególnym zadaniem jest strzeżenie drzwi. Ma on głowę mężczyzny z dwoma rogami, jego ciało jest do pasa w górę ludzkie, a od pasa w dół jest ciałem byka. Czasem jego nogi wyglądają jak ludzkie, ale nadal mają wyraźnie zaznaczone kopyta. Pojawia się także ogon. Odpowiada on chrześcijańskim opisom diabła z jego rogami, kopytami i ogonem. Jednak w oczach Babilończyków nie był on wcale diabłem i jego wizerunek — czasem całą sylwetkę, czasem tylko głowę — noszono dla ochrony przed złem i nieszczęściem. Przypisywano mu wielką moc ochronną, a amulety z jego wizerunkiem były używane w całej Babilonii. Siedmiorodzy bogowie ze świątyń, którzy szczególną ochroną otaczali rodzinę królewską, nie wydawali się szczególnie atrakcyjni dla zwykłych ludzi i to właśnie te pomniejsze bóstwa, niewielkie i dwurogie, postrzegano jako obrońców, na których można liczyć w sprawach życia codziennego.

W epoce brązu i żelaza rogate bóstwa pojawiają się w Egipcie. Najwcześniejszy przykład to głowa kobiety z rogami bawołu wyobrażona na tak zwanej palecie Narmera15 , którego zazwyczaj przyjmuje się jako pierwszego historycznego władcę Egiptu16. Warto zauważyć, że poza bogiem Montu bydlęce rogi noszą jedynie boginie, podczas gdy bogowie noszą rogi owiec. Najważniejszym z rogatych bogów Egiptu był Amon, pierwotnie lokalne bóstwo w Tebach, a później najwyższy bóg całego państwa. Przedstawia się go zazwyczaj jako noszącego zawinięte rogi tebańskiego barana. Herodot wspomina o wielkim, dorocznym festiwalu w Tebach, podczas trwania którego owijano figurę Amona w skórę barana w taki sam sposób, w jaki owinięty był tańczący bóg w Ariège.

Są dwa gatunki owiec, które posiadają rogi uznawane za atrybut boskości. Rasa tebańska miała zawinięte rogi, podczas gdy reszta owiec starożytnego Egiptu miała rogi skręcone i ułożone poziomo. Takie właśnie poziome rogi najczęściej nosili bogowie Egiptu. Jednym z najważniejszych bogów z tej grupy był Chnum, bóg okolic pierwszej katarakty Nilu. Był on bogiem-stwórcą i przedstawiano go jako człowieka o głowie owcy z poziomymi rogami.

Największym z rogatych bogów Egiptu był jednak Ozyrys, który w swym inkarnowanym aspekcie był zapewne faraonem. Korona Ozyrysa, której ważną częścią były dwa horyzontalnie rozmieszczone rogi, była także koroną monarchy informującą każdego, kto rozumiał jej symbolikę, że król był także bogiem i dawcą wszelkiej płodności. Opisy boskiego pochodzenia egipskich królów zawierają wzmianki o tym, jak przyszły ojciec boskiego dziecka, faraon, przychodzi do królowej pod postacią boga Amona, przybrany we wszystkie insygnia boskości, w tym rogi. Należy zauważyć, że aż do najpóźniejszych czasów w historii faraonów boskim ojcem był zawsze rogaty Amon.

Istnieją dwa inne powiązania między Egiptem a tańczącym bogiem z Ariège. Na palecie Narmera, którą datuje się na okres tuż przed początkiem historii Egiptu, przedstawiono mężczyznę z głową i ogonem szakala17. Tak samo jak w Ariège, jego dłonie i stopy są ludzkie; gra on na ceremonialnym flecie i, tak jak paleolityczny bóg, jest otoczony zwierzętami. Innym powiązaniem jest strój ceremonialny faraona, który podczas wielkich uroczystości nosił przy pasie przypięty ogon byka. Święto Heb-Sed, czyli święto ogona, podczas którego nadawano królowi ów ogon, było jedną z najważniejszych ceremonii królewskich. Często pojawia się wyobrażenie faraona, wyposażonego w ogon byka, tańczącego święty taniec przed Minem, bogiem ludzkiego rozmnażania. Kult rogatych bogów, a szczególnie kult rogatej bogini Izydy, trwał w Egipcie aż do czasów chrześcijaństwa.

Ryc. 2 Pieczęć z Mohendżo-Daro przedstawiająca rogatą postać otoczoną zwierzętami

Indyjskie przedstawienia Rogatego Boga, odkryte w Mohendżo-Daro, pochodzą z samych początków epoki brązu. Przykładów jest wiele i każdy z nich przedstawia zamaskowaną lub posiadającą rogi istotę ludzką. Czasami jest to sylwetka o ciele człowieka i głowie byka, czasami ciało i głowa pokryte są sierścią, zapewne wyobrażającą skórę byka. Najciekawszy jest wizerunek człowieka z rogami byka, siedzącego ze skrzyżowanymi nogami i otoczonego, jak sylwetka w Ariège, zwierzętami. W przeszłości uważano, że ten wizerunek przedstawia boga Śiwę, a konkretnie jego postać zwaną Pasupati, „panem zwierząt”. W rzeźbie reliefowej, jak tutaj, Pasupati ma trzy twarze, w rzeźbie przestrzennej zaś cztery. Takie przedstawienie to prymitywny sposób wyrażenia idei wszechwidzącego boga. Występowało ono także w Europie w postaci Janusa o czterech twarzach. Nie wiadomo, czy wizerunek boga o czterech twarzach powstał w Indiach i Europie niezależnie, czy też jeden z nich był inspiracją do powstania drugiego. Jeśli druga opcja jest prawdziwa, to indyjska wersja wydaje się starsza.

Choć nie można dokładnie określić czasu powstania wczesnych legend okolic Morza Egejskiego, to jednak wyraźnie widać, że i tam Rogaty Bóg był obecny w epokach brązu i żelaza. Najbardziej znany współcześnie (z powodu dramatycznych legend, którymi owiany był jego kult) jest byk minojski, czyli Minotaur z Krety. Miał postać człowieka z głową i rogami byka, i oddawano mu cześć przez tańczenie świętego tańca oraz składanie ofiar z ludzi. Opisywano go jako syna „byka” pochodzącego z obcych stron oraz kreteńskiej królowej, która podczas zaślubin pojawiła się w przebraniu krowy — innymi słowy, nosiła strój i maskę zwierzęcia, tak samo jak tańczący bóg z Ariège. Przedstawienia walki Tezeusza i Minotaura pokazują tego drugiego jako całkowicie ludzką postać w masce byka. Czasami przedstawia się Tezeusza z długimi, falującymi włosami — takimi, jakie nosili kreteńscy atleci. Sugeruje to, że pokonanie byka było kreteńskim zwyczajem — mężczyzna grający rolę Minotaura ginął w walce w której, nosząc maskę, nie miał szans z przeciwnikiem. Frazer wspomina, że co dziewięć lat Minos szedł do Zeusa i sugeruje, że jest to eufemistyczne opisanie składania władcy w ofierze po dziewięciu latach rządów. W legendzie o Tezeuszu odstęp czasowy wynosi siedem lat, ale reszta mitu pokrywa się z innymi opisami składania człowieka w ofierze poprzez rytualną walkę. Tezeusz nie ukrócił składania ofiar całkowicie, a jedynie zwolnił Ateny z konieczności wysyłania swoich ofiar, które płaciły daninę życia tak samo jak dzieci porywane przez fae.

Świętość barana w regionie egejskim we wczesnej epoce brązu obrazuje legenda o Helle i Fryksosie. Byli oni dziećmi wybranymi na ofiary. Ofiara Helle dokonała się przez utopienie, ale Fryksos zdołał uciec z pomocą boskiego zwierzęcia, które sam później złożył w ofierze, zapewne w zastępstwie za siebie. Historia wyprawy Jazona wskazuje, że runo tego zwierzęcia miało boski charakter i że jego wartość przekraczała cenę samego złotego surowca.

Spośród rogatych bogów Grecji kontynentalnej najlepiej znany jest Pan, choć jest tylko jednym z wielu rogatych bóstw we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Jego imię wskazuje na uniwersalny charakter bożka, odwołując się do czasów, kiedy był jedynym bogiem swojego regionu. Jego wyobrażenia są oczywiście późne, datowane na piąty wiek p.n.e. i później, ale nawet jego najwcześniejsze formy mają tę samą długą, wąską twarz, spiczastą brodę, małe rogi i kozie nogi. Obrazy jego kultu przedstawiają go jako prowadzącego procesję tańczących satyrów i nimf, grającego na fletni, którą nazwano jego imieniem. Warto porównać przedstawienia Pana z tańczącym bogiem paleolitu i z wyobrażeniami Puka. Podobnie jak Enkidu Pan jest bóstwem kochanym przez lud i ma kopyta. Jedyne znane nam informacje na jego temat pochodzą z późnej epoki żelaza, lecz jego kult jest wyraźnie bardzo stary i wydaje się rdzennie grecki.

Innym rogatym bogiem Grecji jest byk Dionizos, który, tak samo jak Minotaur z Krety, został zabity. Według podań kult Dionizosa przybył do Grecji z północy i jako taki był zapewne religią jakiegoś innego ludu, co wskazuje na to, że w kulturach, które nie zostawiły po sobie pisemnych źródeł, w epoce żelaza, a nawet wcześniej, również czczono rogate bóstwo. Wizerunki wyryte na kamieniach w Skandynawii wskazują, że i tam był znany w epoce brązu.

Pisemne wzmianki o bogach Europy Zachodniej zaczynają się dopiero wraz z podbojem rzymskim. Rzymskie źródła wskazują, że rogate bóstwo, które Rzymianie nazwali Cernunnosem, było jednym z potężniejszych bóstw, a być może nawet głównym bóstwem Galii. Łacińskie imię nadane mu przez Rzymian oznacza po prostu „rogaty”. Jego pozycję w północnej Galii ukazuje ołtarz znaleziony pod katedrą Notre-Dame w Paryżu datowany na czasy rozwoju chrześcijanstwa. Po jego trzech stronach widnieją sylwetki pomniejszych bogów przedstawionych jako małe figurki, na czwartej zaś widnieje głowa Cernunnosa, która jest dużo większa niż pozostałe sylwetki. Ma on głowę człowieka, tak jak bóg z Ariège, wyposażoną w jelenie poroże, przyozdobione pierścieniami, które mogą być skręconymi brzozowymi witkami lub pierścieniami z brązu stosowanymi jako waluta. Tak jak jego poprzednik z paleolitu, jest brodaty. Zgodnie z rzymskimi konwencjami artystycznymi, bóg nie jest zamaskowany, poroże zaś jest przymocowane do jego głowy. Ołtarz stoi w miejscu tak świętym, że zbudowano w nim najważniejszą świątynię nowej wiary. Cernunnos pojawia się także w pisemnych źródłach dotyczących południowej Galii, w tym samym rejonie, gdzie przetrwało jego paleolityczne przedstawienie. Jest bardzo mało prawdopodobne, by kult rogatego boga wymarł w południowo-zachodniej Europie w czasach neolitu i pozostał nieznany w epoce brązu i żelaza, by potem zostać wskrzeszonym przez przybycie Rzymian. Bardziej logiczne jest założenie, że jego kult trwał w epoce, z której nie zostały zachowane pisemne źródła i że, jako jeden z