Błogosławieństwo ma moc. czyli o sile Twojego słowa - o. Adam Szustak  - ebook
lub
Opis

Książka opowiada o niezwykłej mocy słów, które każdy z nas może codziennie wypowiadać. Słów, które niosą szczególną obietnicę, że jeśli je wypowiemy, to w realny sposób, powołując się na Słowo Boga, umocnimy nasze domy, pomnożymy dobra, uczynimy nasze życie płodnym, ugasimy pragnienie… Mało tego! To wszystko (i jeszcze więcej) stanie się udziałem każdego, nad kim wypowiemy te Słowa. Ta książka jest o błogosławieniu.

A błogosławienie, jest rzeczą niezwykłą, bo Bóg dał obietnicę: Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad każdą spotkaną osobą, „bo wzywając moje Imię nad nimi, Ja osobiście (!!!) będę im błogosławił”. Oto główny powód dla którego powstała ta książka: Bóg osobiście będzie działał w naszym słowie, jeśli będą to słowa błogosławieństwa.

Zatem do dzieła. Naucz się błogosławić. Oprzyj się na Biblii, stwórz swoje błogosławieństwo, niech słowa z tej książki będą dla Ciebie inspiracją. Powołaj się na Obietnicę i miej świadomość, że Twoje słowa mogą zmieniać rzeczywistość!

Pierwsza część:

Adam Szustak OP wprowadza w temat błogosławieństwa. Wraca do początku świata i przypomina, że pierwszym słowem Boga skierowanym do ludzi jest właśnie błogosławieństwo. Słowa te niezmiennie trwają do dziś, tak jak Bóg jest niezmienny. Jeśli chcemy się nauczyć kochać, to błogosławienie jest pierwszym krokiem na tej drodze.

Druga część:

Karol Sobczyk podaje w niej listę argumentów opartych na Biblii, potwierdzających zdumiewającą moc naszych słów. Historie, które po ludzku nie miały szansy się wydarzyć, dzieją się po wypowiedzianym błogosławieństwie. Jest jednak pewien klucz do bycia „obdarowanym”. O kluczu i pewnych „warunkach” błogosławieństwa czytamy w drugiej części książki.

Trzecia część:

11 pełnych mocy, płynących z Żywego Słowa, biblijnych błogosławieństw, czyli… sięgnięcie do źródła i przypomnienie sobie jak wiele mamy obiecane przez naszego Stwórcę.

Czwarta część:

47 błogosławieństw na różne okazje, z których będziesz mógł wybrać te, które staną się codziennością Twojego życia. Na samym końcu znajduje się lista przykładowych błogosławieństw. 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 26


Bóg dobrych słów

Poznawanie Boga, w którego wierzą chrześcijanie, jest drogą niemającą końca, bo Ten, którego próbujemy poznać, ma nieskończoną ilość cech. Jest On kimś tak fascynującym i ciągle zaskakującym, że w nieskończoność można odkrywać kolejne Jego twarze, które zbliżając nas do głębszego zrozumienia, jednocześnie otwierają kolejną furtkę niezaspokojonej tęsknoty, która rodzi przeczucie, że On jest jeszcze kimś innym i odmiennym niż wszystko to, co udało nam się o Nim dowiedzieć.

Każdy człowiek poznaje Boga odmiennie.Wszystkie prawdziwe poznania nie przeczą sobie, ale tworzą uzupełniający się ciągle na nowo obraz tej najbardziej niepojętej Osoby. Każdy wierzący ma też pewnie swoje ulubione ścieżki poznawania, takie cechy i twarze Boga, które bardziej niż inne objawiają mu to niezwykłe Oblicze.

Jedną z najbliższych mi boskich cech jest Jego „błogosławioność”. Odkryłem ją, kiedy zacząłem czytać Pismo Święte po raz pierwszy. Na samym początku, w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju znalazłem niezwykłą cechę Boga, która ukształtowała chyba całkowicie moje dalsze poznawanie Jego Osoby. Można tam mianowicie znaleźć Boga, który ma niesłychane upodobanie w mówieniu dobrych słów na temat wszystkiego, co stworzył. Każdego dnia, gdy stwarzał kolejne rodzaje bytów i stworzeń, widząc swoje dzieło, z zadowoleniem mówił: „To jest dobre”. Powtarzał to ciągle i ciągle. Kiedy zaś stworzył człowieka, mężczyznę i kobietę, to wykrzyknął: „To jest bardzo dobre”, jakby „dobre” nie było już wystarczające. Potem aż usiadł z wrażenia i cały dzień poświęcił na podziwianie człowieka. Uczynił wręcz z tego cotygodniowy obowiązek – tak bardzo podobało Mu się to, co zobaczył.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że jedną z pierwszych cech, jakie Bóg objawił człowiekowi, jest właśnie Jego „błogosławioność”, czyli pragnienie ciągłego mówienia o nim dobrze. W końcu błogosławić to znaczy błogo, czyli dobrze, kogoś sławić, czyli mówić o nim.

Zdumiewające jest to, że kiedy człowiek po raz pierwszy spojrzał Bogu w oczy, kiedy po raz pierwszy dotarł do niego Jego głos, to usłyszał, że Bóg mówi o nim dobrze, bardzo dobrze! A skoro Bóg jest niezmienny – jak uczy teologia – to znaczy, że On ciągle i zawsze dobrze o nas mówi. Choćbyśmy nie wiem jak pobłądzili w życiu i choćbyśmy nie wiem co w nim narozrabiali, On niezmiennie o nas mówi dobrze!

Ta cecha Boga to coś, czego ogromna większość z nas – jeżeli nie wszyscy – pragnie najbardziej na świecie. Każdy z nas bardzo potrzebuje kogoś, kto bez względu na wszystko będzie potrafił powiedzieć o nim dobrze, kto go nie spisze na straty, kto go nie przekreśli. To zaś znaczy, że najbardziej potrzebujemy właśnie błogosławieństwa Bożego, Jego dobrego mówienia o nas. Oznacza to również, że kiedy sami błogosławimy innych, czyli wypowiadamy o nich i do nich dobre słowa, to jesteśmy – po pierwsze – bardzo podobni do Boga, a po drugie – spełniamy największe pragnienia ludzi. Jeśli chcemy więc się nauczyć kochać, dawać innym szczęście, to błogosławienie innych, mówienie dobrych słów jest jedną z podstawowych rzeczy, które powinniśmy czynić.

Takie rozumienie błogosławieństwa to jednak jeszcze nie wszystko. To za mało. Kiedy zacząłem szukać w Biblii innych „błogosławiących”, odkryłem jeszcze jedną, zupełnie dla mnie olśniewającą prawdę. W 49. rozdziale Księgi Rodzaju można znaleźć słynne błogosławieństwo Jakuba, który proroczo przepowiada losy swoim synom. Na końcu tego bardzo pięknego tekstu znajduje się zdanie, które zawsze mocno mnie frapowało, a mianowicie to, w którym Jakub prosi, aby na jego synów spadły „błogosławieństwa z niebios wysokich, błogosławieństwa otchłani leżącej najniżej, błogosławieństwa piersi i łona” (Rdz 49,25b). O ile błogosławieństwo z niebios jest dosyć oczywiste, to cóż miałyby oznaczać te trzy pozostałe? Błogosławieństwo otchłani, i to leżącej najniżej, kojarzy mi się raczej z rejonami piekielnymi niż z dobrocią Boga mieszkającego w niebie. A błogosławieństwa piersi i łona? Oczywiście w pierwszym odruchu kojarzymy to z matką, która zrodziła i karmi swoje dziecko, i to pewnie jest dobre skojarzenie. Ale hebrajskie słowa, którymi posługuje się tutaj Biblia, mogą nas doprowadzić do czegoś jeszcze innego. Słowo „pierś” w swoim hebrajskim rdzeniu oznacza przede wszystkim ucisk i spustoszenie, zaś słowo „łono” da się przetłumaczyć w najbardziej oryginalnym znaczeniu jako miłosierdzie. Może więc Jakub chciał powiedzieć swoim synom, żeby doszukiwali się Bożego błogosławieństwa w tym wszystkim, co pochodzi z nieba, ale również w tym wszystkim, co jest jakimś nieszczęściem, cierpieniem, niekiedy nawet piekielnym doświadczeniem? Może chciał im powiedzieć, że tam, gdzie spotka ich ucisk, gdzie ich życie zostanie spustoszone, to właśnie tam najpełniej objawia się Boże miłosierdzie?

Otóż wydaje mi się, że błogosławieństwo naszego Boga objawia się nie tylko w tym, co według nas jest dowodem Bożej dobroci względem nas, kiedy mówimy, że Bóg komuś pobłogosławił, czyli dobrze mu się wiedzie. Błogosławieństwo Boga można również odkryć w tym wszystkim, co jest piekielnym nieraz doświadczeniem słabości, nieszczęścia i ucisku. Właśnie tam ukryte jest często Jego miłosierdzie. Wszystko, co przydarza się w naszym życiu, jest wyrazem Bożego nieustannie wypowiadanego względem nas dobra. Odkrycie tego wprowadza w nasze życia prawdziwe błogosławieństwa, bez względu na to, czy nam się wszystko udaje, czy nie; czy zwyciężamy, czy przegrywamy. Jakby to powiedział sługa Boży Hiob: „Pan dał, Pan zabrał. Niech Jego imię będzie błogosławione”.

o. Adam Szustak OP

Błogosławieni, by błogosławić

Każdy z nas z pewnością bez większych trudności może przypomnieć sobie pewien moment w swoim życiu, kiedy został czymś obdarowany. Ja otrzymałem prawie dwa lata temu sweter od mojej żony, który był wyrazem jej miłości do mnie. Sweter ten do dziś jest moim najbardziej ulubionym ze wszystkich swetrów. Ciepły, wełniany, taki idealny dla mnie. Dostałem go tak po prostu, bez okazji, od najbliższej mi osoby. Otrzymałem go akurat w momencie, gdy kończyła się jesień, a mój dotychczasowy sweter był mocno zniszczony. Nie mówiłem, że przydałby mi się nowy, ale z każdym tygodniem potrzeba była coraz większa. Dostałem go więc w najlepszym czasie. Ostatnio dowiedziałem się, że moja żona kupiła go za namową mojej siostry, która powiedziała, że sweter będzie udanym podarunkiem. Moja żona wybrała kolor, rozmiar i właściwy model, ale inspirację do zakupu znalazła u mojej siostry.

Patrząc na hebrajskie tłumaczenie słowa „błogosławieństwo”, odnajdziemy właśnie jego znaczenie jako daru; daru, który otrzymujemy bezinteresownie, nie ze względu na nasze zasługi, ale ze względu na to, że Bóg pragnie nas obdarować, tak po prostu, z miłości. W Bożym Słowie znajdujemy obietnicę, że będzie On błogosławić wszystkich, którzy wierzą w Niego. Zatem nie tylko wierzymy w Boga, ale wierzymy zarazem Bogu, że wszystko, co obiecuje, ma moc wypełnić. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nasza wiara jest tak na dobrą sprawę wiarą w obietnice. Wierzymy bowiem, że żadne słowo, będące Jego Słowem, nie zostało zapisane na marne. Bo przecież warto wierzyć tylko tym, którzy są tej wiary godni, a na bycie wiarygodnym trzeba sobie zapracować. To nie takie proste, gdyż wiarygodny zawsze dotrzymuje danego słowa. Co więcej, za każdym razem mówi prawdę i bez wyjątku wywiązuje się ze złożonych obietnic.

To naprawdę niezwykłe, że kiedy Bóg daje się poznać 75-letniemu Abramowi, najpierw składa mu właśnie kilka ważnych obietnic. Część z nich jest po ludzku nie do pojęcia: miał się stać początkiem wielkiego narodu, jego potomstwo miało być liczne jak gwiazdy na niebie i – pomimo podeszłego wieku – miał się jeszcze doczekać własnego syna. Jednak nasz ojciec wiary, nazwany później Abrahamem, „uwierzył i Pan poczytał mu to za sprawiedliwość”. Abram, widząc że Bóg naprawdę jest wiarygodny, uwierzył Jego obietnicom i... rzeczywiście stał się początkiem narodu, dzięki któremu odziedziczyliśmy błogosławieństwo. Odziedziczyliśmy obdarowanie – obdarowanie bycia wierzącymi; obdarowanie, które otrzymuje każdy, kto uzna Boga godnym wiary.

Kluczowym krokiem naszej ziemskiej wędrówki jest zawierzenie, że to, co Bóg mówi, jest prawdą, i że wypełnia dane przez siebie obietnice, podobnie jak to uczynił Abrahamowi. Dlatego ty i ja możemy mówić o sobie: błogosławieni. Możemy kroczyć w obdarowaniu (błogosławieństwie) naszego niebieskiego Ojca. Błogosławieństwo jest zatem pewnym przywilejem, zaszczytem. Być błogosławionym to otrzymać wręcz niezasłużony prezent tylko dlatego, że kroczy się z Bogiem. Podobnie jak ja otrzymałem niegdyś wspaniały sweter od mojej żony, bezinteresownie, z miłości.

Ale Bóg uczynił każdego z nas narzędziami swego wpływu. Pragnął, abyśmy byli tymi, którzy nie tylko będą odbiorcami Jego nauki i wiernymi słuchaczami Słowa, ale także czynnymi uczniami w codzienności.

Trzy lata temu, przebywając na jednej z konferencji, poznałem szczęśliwe, pełne wiary małżeństwo, które – mimo już ponad dwudziestoletniego stażu – spodziewało się kolejnego dziecka. Użyczali mi pokoju na nocleg, więc przez kilka kolejnych dni mogłem przyjrzeć się ich codzienności. Rodzina ta ogromnie poruszyła moje serce. Każdego ranka Darek, mąż Agnieszki, tuż przed śniadaniem kładł rękę na brzuszku swojej żony i wypowiadał słowa błogosławieństwa: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”. Byłem zdumiony, gdyż pierwszy raz widziałem zwykłą, a jednak niezwykłą rodzinę, która błogosławiła sobie wzajemnie; która nie tylko żyła w przekonaniu o tym, że Bóg jest, ale praktycznie stosowała to, do czego On zachęca nas poprzez swoje Słowo: „(...) Błogosławcie! Do tego bowiem jesteście powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo” (1 P 3,9).

Widząc moje zaskoczenie i jeszcze głębsze pragnienie trwania w Bożym błogosławieństwie, Darek podszedł do mnie, wziął mnie na bok i podzielił się ze mną swoją refleksja na temat tego, o czym Bóg mówi w swoim Słowie. Otóż w Księdze Liczb (6,23-27) Pan kieruje do nas następujące zalecenie: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił”. Bóg daje nam obietnicę: „Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad twoimi bliskimi (innymi słowy: błogosław im, ogłaszaj nad nimi Moje błogosławieństwo), bo wzywając Moje Imię nad nimi, Ja osobiście (!) będę im błogosławił”. Bóg zapewnia nas, że kiedy my będziemy błogosławić, On będzie wypełniał to błogosławieństwo dla każdego z naszych bliskich.

Kiedy Bóg błogosławi, po prostu czyni nas szczęśliwymi. Pragnie On uszczęśliwić nasze życie i przemienić je w taki sposób, aby nasza radość była pełna. Błogosławieństwo Pana umacnia nasze domy (Syr 3,9), pomnaża nasz dobytek (Rdz 24,35), czyni nasze życie płodnym (Pwt 7,13), gasi nasze pragnienie (Syr 39,22), poszerza nasze granice (Rdz 26,2). Błogosławieństwo jest wreszcie upominkiem Boga (1 Sm 25,27), które możemy podarować naszym bliskim.

W ten sposób staniemy się osobami realnego wpływu; osobami, które nie tylko są błogosławione, ale też błogosławiące. Wypowiadając błogosławieństwo, będziemy wskazywali: „Panie, błogosław mojego przyjaciela, brata, szwagra, szefa!”. A Bóg, jako Ten, który zawsze jest wierny swemu Słowu, za każdym razem będzie przychodził ze swoim ojcowskim błogosławieństwem. Będzie obdarowywał nas i naszych bliskich tym, czego potrzebujemy. Będzie przychodził z obfitością swoich darów, aby wypełnić wszystkie nasze braki.

Moja siostra tylko wskazywała mojej żonie: „Możesz obdarować mojego brata swetrem”, ale to Gosia zakupiła odpowiedni, wyszukany prezent. I podobnie jak my wskazujemy Bogu, by błogosławił – to On nas zaopatruje, leczy, wspiera, chroni, umacnia i obdarowuje pokojem. Za darmo, z miłości do nas.

Darkowi urodziła się córka, a po dwóch latach przyszedł na świat jeszcze syn. Dzieci są w pełni zdrowe i szczęśliwe. Noemi wieczorami klęka z rodzicami do modlitwy, a mały Pawełek, choć jeszcze nie mówi, wzrusza wszystkich swoim uśmiechem. Z kolei ja każdego ranka wypowiadam błogosławieństwo nad moją żoną, a potem sam doświadczam Bożego błogosławieństwa wypowiadanego przez nią. Błogosławimy naszych najbliższych, naszą wspólnotę i miejsca pracy. Uczymy się biblijnych błogosławieństw na pamięć. Widzimy, jak Bóg zmienia nasze otoczenie i ludzi, których błogosławimy.

Jesteśmy przekonani, że książka, którą trzymasz w ręce, posłuży ci jako inspiracja do tego, by obdarowywać otaczających cię ludzi tym, co najlepsze: błogosławieństwem samego Boga.

Karol Sobczyk

Imprimatur Nr 3249/2012, 5 listopada 2012 bp Damian Andrzej Muskus OFM, wikariusz generalny ks. mgr Kazimierz Moskała, wicekanclerz ks. dr Stanisław Szczepaniec, cenzor

Korekta Agata Chadzińska Anna Kendziak

Zdjęcia www.sxc.hu Simona Balint Martin Hurry Beate W

Okładka Łukasz Kosek

Błogosławieństwa biblijne pochodzą z V wydania Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu wydawnictwa Pallotinum.

ISBN 978-83-934-5821-9

© 2012 Gloria24.pl ul. Dąbrowskiego 16 30-532 Kraków tel./fax: 12 411 08 66 e-mail: pomoc@gloria24.plwww.gloria24.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com