48,00 zł
Jeśli znasz i cenisz traktat Sztuka wojny autorstwa Sun Zi (Sun Tsu), tą książką będziesz zachwycony.
Wyjątkowej wartości zbiór praktycznych porad zwyciężania w każdej sytuacji rozpoczyna mistrzowska przedmowa Andrzeja Sapkowskiego.
Motto:
Broń to tylko przygodne narzędzie, które ma zmusić przeciwnika do zmiany zamiarów. Jedynym polem bitwy jest umysł. Wszystko inne to nieistotny szum. — Lois McMaster Bujold, Gra
Według starożytnych chińskich ideałów, zwycięski dowódca steruje poczynaniami bądź armią przeciwnika z równą swobodą, co swoimi własnymi.
Wojny i konflikty toczą ludzie. Pierwszorzędnym celem jest umysł przeciwnika. Sama zaś sztuka wojenna jest w swojej najgłębszej naturze działem psychologii.
Z tych i wielu innych wizji i prawideł jednym z kluczowych jest prosta konstatacja:
Od broni ważniejsza jest gotowość do jej użycia.
Książka 36 forteli to nie tylko zbiór forteli i podstępów. To międzykulturowy poradnik psychologii konfliktu i kompendium praktycznych porad, jak radzić sobie w sytuacjach rozbieżności interesu - od sytuacji z życia codziennego zaczynając, a na formułowaniu doktryn wojennych kończąc. Zawiera około dwieście ilustracji historycznych i anegdot, wraz ze zwięzłymi analizami opartymi na współczesnej psychologii poznawczej i traktacie Sztuka wojny Sun Tzu (Sun Zi).
"Książkę 36 forteli polecam w szczególności żołnierzom sił i służb specjalnych, które z założenia realizują swoje misje w nieprzewidywalnym środowisku wysokiego ryzyka. Taktykom i strategom odpowiedzialnym za odnajdywanie dróg wyjścia z beznadziejnych sytuacji, ale i ku przestrodze w obliczu pozornie słabego i przez to lekceważonego przeciwnika."
- generał Roman Polko, były dowódca jednostki GROM
"36 forteli to znakomity międzykulturowy, okraszony dziesiątkami anegdot almanach psychologii konfliktu, w którym chiński dorobek opisany jest językiem Zachodu, a dorobek zachodni — językiem starożytnych Chin. Gorąco polecam."
- dr Jacek Bartosiak
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 635
Dziękuję za zakup! – Piotr Plebaniak
PIOTR PLEBANIAK
Tom I serii „Wzorce”
Wydawnictwo Chiron
Kraków 2026
Tytuł oryginalnej kompilacji: 秘本兵法·三十六計
Tajemna sztuka wojny. Trzydzieści sześć forteli
Przekład z języka chińskiego, adaptacja i opracowanie: Piotr Plebaniak
Polish language edition: Copyright © Piotr Plebaniak, 2006-2017 & 2026. All rights reserved
Konsultacja sinologiczna: prof. Krzysztof Gawlikowski
Korekta merytoryczna: płk Leszek Baran, dr Bogdan Burliga, dr Maciej Gaca, Paweł Łyziński, red. Stanisław Michalkiewicz, mec. Marcin Pawełek, st. chor. Piotr Soyka, mjr dr Maciej Zimny
Redakcja językowa niniejszego wydania: Grzegorz Antoszek
Konsultacja: prof. Dariusz Doliński, płk Mirosław Plata, gen. Roman Polko, dr Tomasz Witkowski
Rysunki (s. 59, 615, 691, 735): Andrzej Mleczko
Ilustracja na okładce: Łukasz Matuszek
Zdjęcia, opracowanie map, projekt okładki: Piotr Plebaniak
Kaligrafie: Piotr Plebaniak – fortele, Hsieh Meng-huan (謝孟桓) – pozostałe
Źródło motta – patrz aneks s. 749 Objaśnienia dotyczące ilustracji tytułowej – patrz aneks s. 750
Wydanie I w tej edycji
ISBN 978-83-978177-6-0 (druk 2026-08)
ISBN 978-83-978177-4-6 (e-book)
No part of this book may be reproduced in any form or by any electronic or mechanical means, including information storage and retrieval systems, without written permission from the publisher or author, except in the case of a reviewer, who may quote brief passages embodied in critical articles or in a review.
Dystrybucja: https://chiny.pl/ksiazki lub [email protected]
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
SPIS TREŚCI
Podziękowania 14
Fortele, podstępy, wybiegi… 17
Wprowadzenie Andrzeja Sapkowskiego
System odnośników i konwencje użyte w książce 31
Część pierwsza. walka z Cieniami
1. Kultura jako źródło… kiepskiej wyobraźni 35
Co wpływa na nasz sposób myślenia i działania
2. Cztery mechanizmy działania forteli 44
Najważniejsze zasady skutecznego działania i wygrywania konfliktów
3. Punkt ciężkości konfliktu 53
Chiński i zachodni sposób patrzenia na konflikt
4. Timeo Chińczyków et dona ferentes 60
„Ach, ci podstępni Azjaci”, czyli geneza chińskiej sztuki stosowania podstępów
5. Prakseologia i protonauka 77
Praźródło popularności traktatu Sun Zi Sztuka wojny
6. Postrzeganie porządku świata 81
Najgłębsze korzenie chińskiego sposobu myślenia
7. Sekret chińskiego sukcesu 96
Zalety narodowe i kulturowe Chińczyków
8. Trzydzieści sześć? Forteli? 105
O fortelach i obrazach mentalnych
9. Dla zachowania ostrożności procesowej 116
Rozmaite uwagi i zastrzeżenia
Słowo o historii Chin i chronologia chińskich dynastii 127
Część druga. Trzydzieści sześć forteli
Kluczowe prawidła 133
Definicja fortelu 133
Definicja zwycięstwa 134
Definicja wojny 134
Prawidła wojen i konfliktów 134
Prawidła skutecznego działania 135
Fortele 137–746
(patrz szczegółowy wykaz na s. 8–13)
aneks
Źródło motta 749
Opis ilustracji na okładce 750
Jak czytać transkrypcję języka chińskiego 751
Żarty i krotochwile poukrywane w książce 754
Imiona chińskich postaci historycznych 757
Chronologiczny indeks przykładów historycznych 759
Spis ramek psychologicznych, kulturoznawczych
i historycznych 764
Spis kaligrafii, map i planów bitew 766
Indeks ważniejszych terminów 767
Indeks ważniejszych postaci i nazw własnych 768
Bibliografia 774
Pod zasłoną działań jawnych i pozornie niewinnych ukryj rozbieżność interesów i konflikt, do którego sam już się szykujesz.
Rozdziel neutralizację siły przeciwnika od zgodnego z powszechną praktyką (tj. rytualnego) sposobu pokonania go.
Znajdź wykonawcę brudnej roboty albo kozła ofiarnego, który przyjmie na siebie negatywne skutki działania.
Wyczekaj, aż stosunek sił stanie się maksymalnie korzystny dla ciebie.
Przeprowadź atak wtedy, gdy ofiara, zajęta innymi kłopotami, nie ma możliwości przeciwstawienia się twoim działaniom.
Odciągnij uwagę przeciwnika od miejsca, w którym planujesz atak. Spraw, by wysiłek obronny zainwestował bezproduktywnie.
Przekształć dynamicznie akcję pozorowaną w rzeczywiste działanie po tym, jak przeciwnik utwierdził się, że ma do czynienia z pozorem.
Stwórz jeden wiarygodny, ale fałszywy obraz, który odwróci uwagę od manewru uznanego za niemożliwy.
Wyczekaj, aż słabnący przeciwnik stanie się łatwym łupem.
Broń swoich interesów bezpardonowo, zachowując pełną uprzejmość z pozycji siły.
Zawczasu pogódź się z nieuniknioną stratą, by uniknąć pospiesznej decyzji i pozbawić przeciwnika dźwigni wpływu.
Wykorzystaj nieuwagę bądź słabość przeciwnika, by ukraść mu, co się da. Łączna wartość drobnych korzyści może zadecydować o wyniku zmagań.
Sprowokuj przeciwnika do przedwczesnego działania. Zmuś go do reakcji, a poznasz jego siłę, strategię lub zamiary.
Włącz do gry coś uznanego za bezwartościowe, aby nadać mu pozorną bądź rzeczywistą wartość.
Niech walka stoczy się na twoim terenie i na twoich warunkach, gdzie nieprzyjaciel nie może korzystać z własnych atutów.
Podpuść przeciwnika lub poczekaj, aż sam zrobi coś na własną szkodę. 413
Użyj przynęty, aby przeciwnik zachował się w sposób przewidywalny lub po prostu tak, jak tego chcesz.
Rozpoznaj i wyeliminuj osobę (lub rzecz), która sprawia, że przeciwnik prowadzi zorganizowaną walkę.
Nie próbuj pokonać silnego przeciwnika w otwartym boju. Pozbaw go źródeł jego siły.
„Popsuj” przeciwnikowi środowisko, w którym działa – ma stracić orientację.
Ukryj swoją przejściowo dużą wrażliwość na atak.
Osacz słabego, działającego skrycie wroga. Walcz bronią i sposobem, które tamtemu są nie na rękę.
Zablokuj wspólne działania kilku przeciwników i pokonuj ich po kolei.
Oczaruj przeciwnika, by użyczył ci siły i zasobów, których perfidnie użyjesz przeciw niemu.
Niepostrzeżenie obezwładnij przeciwnika, zmieszaj szyki lub zakłóć działanie newralgicznej części jego sił.
Zamiast ryzykować karanie winowajcy, zmuś go do uległości, dając odstraszający przykład.
Udawaj głupiego lub pokonanego, aby przeciwnik uznał cię za niegroźnego.
Gdy przeciwnik zapędzi się za daleko, odbierz mu możliwość powrotu w bezpieczne miejsce.
Zburz przeciwnikowi ogląd rzeczywistości, zdekoncentruj go, zakłóć jego procedury postępowania.
Pozbaw przeciwnika jego atutów, przejmij inicjatywę i kontrolę nad sytuacją.
Użyj pięknych kobiet lub ich odpowiedników, by przeciwnik stracił kontrolę nad własnym postępowaniem, poróżnił się z podwładnymi, utracił wolę walki.
Fortel podwójnego blefu. Odkryj swoją słabość, by przeciwnik uznał to za podstęp. Mów mu prawdę, gdy myśli, że go oszukujesz.
Dezinformuj przeciwnika rękami jego stronników. Psuj jego więzi społeczne: siej niezgodę i brak zaufania.
Zaszkodź sobie, by zyskać zaufanie wroga lub przekonać go, że przechodzisz na jego stronę.
Opracuj serię działań (procedurę), które w danej sytuacji najskuteczniej doprowadzą do pokonania przeciwnika.
Nie walcz, jeśli nie masz szans na wygraną. Zachowaj siły i sprawność na lepszą okazję. Uciekaj, by zwyciężyć następnym razem.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
co wpływa na nasz sposób myślenia i działania
Minione doświadczenia i przeżycia emocjonalne kształtują sposób patrzenia na świat nas wszystkich. W trudny, a czasem niemożliwy do zmiany sposób decydują o tym, jak osoba postrzega związki przyczynowo-skutkowe. Zakreślają też granice tego, co aktualnie widzi i jak na to zareaguje. Osobiste doświadczenie, wraz z wartościami wpojonymi przez „bezosobową” kulturę i społeczeństwo, wyznacza pulę działań możliwych do wprowadzenia w życie, a wręcz po prostu do pomyślenia. Jeśli zrozumieć naturę tych oddziaływań, da się przewidzieć, co osoba w danej sytuacji najprawdopodobniej zrobi, a potem na to wpłynąć.
Tematem tej książki jest postrzeganie sytuacji konfliktowych. A sprawność postrzegania uwarunkowana jest nie tylko społecznie, ale też fizjologicznie i dziedzicznie. Dla przykładu, kobiety bezwzględnie górują nad mężczyznami w sferze inteligencji emocjonalnej, m.in. przy wyczuwaniu stanów psychicznych ukrywanych przez innych ludzi. Z kolei osoby z nadrozwojem, dysfunkcjami i uszkodzeniami niektórych części mózgu mogą widzieć i reagować na rzeczywistość zupełnie inaczej niż stojący obok „przeciętniak”. Najwięcej odkryć sprzecznych z potocznymi mniemaniami o wolnej woli czy równości płci dostarczają obserwacje aktywności mózgu metodą rezonansu magnetycznego.
Percepcja jest wszystkim. Rzeczywistość, w której ludzie funkcjonują, składa się nie tylko z rzeczy materialnych, ale też tworzonych w umyśle wyobrażeń o rzeczywistości. Innymi słowy, oprócz zjawisk fizycznie zachodzących i możliwych do zmierzenia „szkiełkiem i okiem” wpływ na ludzi ma sztucznie ukształtowane środowisko społeczne.
Nasze zachowania są regulowane m.in. przez konstrukty kulturowe, czyli mniej lub bardziej świadomie powtarzane za innymi ludźmi utrwalone sposoby działania i myślenia – „Strzeż nas, Boże, przed poglądami naszych ojców” mówi Kirst. Ale podział na czynniki naturalne i sztuczne jest mylący, gdyż często coś, co odziedziczymy genetycznie (np. instynkty seksualne), jest wtórnie adaptowane, przekształcane lub deformowane epigenetycznie i w procesie socjalizacji – przyuczania do życia w kooperującej wspólnocie. W rezultacie wypadkowa wszystkich sił działających na nieszczęsnego, często bezradnego delikwenta jest równie skomplikowana, co mętlik jego w różnym stopniu uświadamianych reakcji.
Społecznie nabyta nadbudowa działa jak niewidzialne ściany, wokół których w bezwiednym posłuszeństwie się poruszamy i o które rozbijamy sobie (także wzajemnie) nosy. Albo jak niewidzialne pociski, przed którymi uchylamy się, wykonując przedziwny taniec, dla postronnego obserwatora – zwłaszcza pochodzącego z innej kultury – albo niezrozumiały, albo wręcz śmieszny. Do tych uników potrzebna jest inteligencja społeczna albo inteligencja emocjonalna. Jest to umiejętność poruszania się w kontrolowany sposób między przeszkodami wytwarzanymi w świecie społecznym. Jedna z funkcji książki 36 forteli to poradnik inteligencji społecznej. Zrozumienie zasad działania niewidzialnego świata sprawi, że – zupełnie jak postać Neo z Matrixa – nie będziesz musiał nawet unikać niewidzialnych kul, a zaczniesz kierować ich lotem. Odkryjesz, że większość twojego wysiłku okaże się niepotrzebna i nauczysz się osiągać swoje cele minimalnym nakładem kosztów.
Niewidzialną częścią świata są normy etyczne, prawne, poczucie honoru czy przyzwoitości. Od aktualnego stanu środowiska kulturowego i społecznego (tradycje, mentalność) zależy to, czy niektóre działania będą społecznie oczekiwane, tolerowane, pogardzane, piętnowane czy zabronione. Wszystkie te ograniczenia działają na wielu płaszczyznach i dodatkowo wikłają swój wpływ, gdy „wchodzą w reakcję” z osobistym doświadczeniem osoby. Zachowanie takiej osoby może być regulowane lub powstrzymane m.in. przez:
» normy etyczne i moralne oraz pozycję w hierarchiach,
» wytyczne organizacji (firmy, grupy wyznaniowej), od której zależy jego egzystencja (dopływ pieniędzy) lub utrzymanie statusu społecznego i pozycji w grupie,
» osobowość przełożonego,
» stopień konformizmu wobec grupy, w której chce być akceptowany,
» zdolność adaptacji do nowej sytuacji i kwestionowania utrwalonych wcześniej norm oraz tradycji, a przy tym druga strona medalu:
» otwartość na innowacje i zdolność odrzucenia przestarzałych, choć wcześniej skutecznych rozwiązań,
» mniej lub bardziej traumatyczne wydarzenia z własnego życia, a także wynikające z nich usposobienie i dominujący stan psychiczny (np. potrzeba uznania i inne uzależnienia hormonalne, wyuczona bezradność »20.1),
» przygodne okoliczności i przypadki.
Niech trzy ilustracje pokażą, jak głęboki może być ten wpływ.
1. Pojedynki rycerzy i bitwy pojedynkowe, praktykowane w średniowiecznej Europie, nie dopuszczały stosowania podstępów. Były formą sądu bożego, który miał wskazać tę stronę, przy której stoi prawda i Bóg. Zwycięstwo odniesione podstępem hańbiło, a przede wszystkim nie rozstrzygało. Takie podejście ukształtowało „ideał” europejskiej sztuki wojennej i m.in. mocno upośledziło działania uczestników krucjat w walkach z niestroniącymi od niehonorowych podstępów niewiernymi.
„Ideał”, gdyż bitwy wygrywał często ten z przeciwników, który miast trzymać się honorowych i zgodnych z tradycją metod walki, nieuprzejmie zniżył się do metod skutecznych, czyli podstępu. Model ten jest mocno zakotwiczony w dziejach Europy. W Grecji okresu klasycznego wzorem wojownika był hoplita, czyli broniący własnej ziemi właściciel niewielkiego gospodarstwa. Bitwy miały silnie rytualny charakter – zwycięzcy nie ścigali uchodzących wrogów, by ich wybić, ale po prostu wracali do swych domów.
Przykładem bitwy pojedynkowej jest bitwa pod Koronowem, stoczona 10 października 1410 roku. Piotr Derdej, autor opracowania Koronowo 14101, cytuje kronikę Długosza, według którego w bitwie przeciwnicy zarządzali przerwy, nosząc sobie nawzajem wino. Według przytaczanych przez Derdeja historyków, S.M. Kuczyńskiego i Z. Spieralskiego, wynikało to z przekonania, że „rycerscy goście zakonu rodem z Europy Zachodniej […] wciąż jeszcze zachowywali prastare obyczaje rycerskie, nakazujące szacunek wobec przeciwnika, który walczy uczciwie”.
Wcześniej Derdej pisze: „Rycerstwo po obu stronach przestrzegało zachodnioeuropejskiego kodeksu honorowego i toczyło tę bitwę również na sposób zachodni, na poły turniejowy, gdzie stawali w szranki równi sobie […] w obyczajach rycerskich przeciwnicy, którzy podziwiali i szanowali się nawzajem, choć – chwilowo – walczyli pod przeciwnymi sobie sztandarami”. Kontrprzykładem jest bitwa pod Crécy stoczona w 1346 roku, w której szlachetnie urodzeni rycerze zostali wystrzelani przez angielskich łuczników. Odległym o całe stulecia echem tego etosu były rycerskie postępki lotników arystokratów walczących w czasie I wojny światowej.
Moje podkreślenie frazy „równi sobie” jest szalenie istotne w kontekście analizy chińskich wojen. W zasadzie wszystkie one były toczone przez przeciwników nierównych statusem – były to m.in. rebelie przeciw upadłej moralnie dynastii (która zwykle bezpowrotnie traciła legitymizację) lub ekspedycje karne wymierzone przeciw gwałcącym ustalone rytuałem li 禮 porządki polityczne.
2. Kult ataku zapokutował w przypadku Hitlera, który opóźnił wprowadzenie do walki Me-262. Uparł się on, aby samolot posłużył jako bombowiec (kontratak), a nie myśliwiec do zwalczania alianckich bombowców (obrona). Kosztowne bronie odwetowe V1 i V2, choć były lepszym pomysłem na sprowadzenie aliantów do stołu negocjacyjnego, zostały przez nich w porę zneutralizowane. Gdyby jednak Niemcy odpowiednio wcześnie dopracowali bronie do zwalczania bombowców, doprowadziłoby to do zmasakrowania i zawieszenia alianckich wypraw bombowych. Przekonująco wykazał to choćby wyczyn jednej z eskadr Me-262 w marcu 1945 roku. Choć efektywność maszyn niemieckich była bardzo obiecująca, ze względu na zbyt małą ich liczbę nie mogły zadać strat wymuszających na aliantach zmianę strategii.
3. Przegrana Wielka Wojna 1914‒1918 zdjęła z Niemców balast przestarzałych wzorców funkcjonowania sił zbrojnych. Uzyskali szansę stworzenia od podstaw nie tylko całej armii, ale też doktryny wojennej. Budowana od lat dwudziestych XX wieku armia szkieletowa (na 100 000 ludzi 40 000 podoficerów, szykowanych do roli oficerów) składała się wyłącznie z ochotników. Dozwolono na egalitarne relacje oficerów z niższymi rangą, co poprzez wzrost wzajemnego zaufania i poczucia braterstwa broni zwiększyło ogólną wartość bojową (»35.D; o takim rozwiązaniu wspominał też Platon). Każdy żołnierz był szkolony do zadań przełamujących, zgodnych z koncepcją oddziałów szturmowych z końca Wielkiej Wojny.
Wzorując się właśnie na taktyce oddziałów szturmowych, Niemcy wyzyskali potencjał nowej broni – czołgów. Ale ta nowatorska doktryna wojny błyskawicznej, opartej na głębokich uderzeniach pancernych, powstała w Anglii, gdzie – podobnie jak we Francji – została zignorowana. Ta wypracowana przez Niemcy przewaga i tak poszłaby na marne, gdyby nie… przypadek. Szykowany do realizacji plan ataku na Francję był adaptacją planu Schlieffena z poprzedniej wojny – został jedynie poszerzony o doktrynę wojny błyskawicznej. Alianci w większości go odgadli. Dopiero gdy kopia niemieckich planów wpadła w ich ręce, Hitler awaryjnie zaakceptował lekceważony wcześniej plan Mansteina uderzenia przez Ardeny, co – jak wiemy – skończyło się spektakularnym sukcesem »7.6.
Niektóre z nietypowych rozwiązań są łatwe do wprowadzenia w życie i oczywiste. Są one akceptowane i powszechnie stosowane. Ale otwartość na zmiany zależy od mentalności i „ducha czasów” – co zmienia się zależnie od czasów historycznych, reżimu politycznego i innych czynników. Dlatego rozwiązania „nieoczywiste” do wprowadzenia w życie wymagają jednostki upartej i myślącej nieszablonowo, ale może przede wszystkim gotowej na ośli opór otoczenia, jego ostracyzm, a nawet jawną wrogość.
Jednostki wybitne osiągały sukces dzięki temu, że potrafiły wyjść nie tylko poza ramy sytuacji, ale też z zaklętego kręgu gotowych wzorców, w którym poruszali się pozostali uczestnicy zdarzeń. Taką wybitną jednostką był T.E. Lawrence, znany jako Lawrence z Arabii. Dzięki wizji wspartej nabytą wcześniej doskonałą znajomością warunków geograficzno-kulturowych oraz mentalności arabskiej był w stanie osiągnąć znacznie więcej, niż mieściło się w wyobraźni jego przełożonych »19.4.
Tego, że Lawrence jeszcze przed wybuchem wojny spędził w „swojej” Arabii długie lata, w filmie o nim nie zobaczymy. Lawrence przyswoił sobie język, mentalność i wszystkie inne elementy lokalnego środowiska społecznego, realizując zadania powiązane z jego pasją – archeologią. Jego liczne piesze wędrówki zaowocowały przejęciem lokalnych zwyczajów i obyczajów. Choć był obcym, z czasem pustynne życie, które poznał na wskroś, stało się dla niego środowiskiem w pełni oswojonym. Ale zachował jednocześnie spojrzenie gościa (patrz s. 46), które wsparte wszechstronnym wykształceniem dawało mu przewagę nad przełożonymi, podległymi mu arabskimi sojusznikami i nad przeciwnikiem. Tak właśnie osiągnął najwyższy możliwy poziom świadomości sytuacyjnej, co w innych kontekstach określa się osiągnięciem mistrzowskiego panowania nad sytuacją albo dostrojeniem się do środowiska. Rewolta arabska, na której strategię i taktykę wpływał Lawrence, stała się w jego rękach doskonale skutecznym narzędziem walki z imperium osmańskim.
Zdarza się, że wybitny innowator nie ma pełnej swobody działania w ramach organizacji czy społeczności, których jest częścią. Było tak w przypadku mistrza wojny partyzanckiej Orde Wingate’a, słynnego z błyskotliwych sukcesów w walce z Japończykami w birmańskich dżunglach. Mocno niedoceniany i traktowany przez zwierzchników „jak zgniłe jajo” niesforny Wingate był ojcem trzech sukcesów: utworzenia skutecznych milicji żydowskich osadników w Mandacie Palestyny, kampanii partyzanckiej przeciw Włochom w Sudanie (pod koniec kampanii jego siły liczące 1700 ludzi wzięły do niewoli garnizon liczący 20 000) oraz już bardziej znanej kampanii Chinditów w Birmie (►WZ1 IV.4).
Działanie jednostek odstających od norm społeczności, z którą są na dobre i na złe związani, jest ściśle reglamentowane. Poucza nas o tym Nietzsche: „Nie dość mieć talent: trzeba mieć także wasze na niego pozwolenie – nieprawdaż, przyjaciele moi?”. Być może miał na myśli los wyprzedzającego swój czas Mozarta, bodaj najgenialniejszego kompozytora wszech czasów. Nierozumiany przez ówczesną, niegotową na jego innowacje, publiczność został odrzucony i wypchnięty poza ramy społeczeństwa, które go wydało, a do którego nie pasował. Na koniec zaszczuty w obłęd nieszczęśnik został przez niewidzialne siły – złowrogo mantrujące „Kto sam, ten nasz największy wróg” – ciśnięty do grobu dla biedoty.
Dla osoby kreatywnej czyny jednostek wybitnych powinny być natchnieniem i wzorcem do naśladowania. Dlatego aby zwiększyć efekt ich oddziaływania na wyobraźnię czytelnika, tak często, jak to jest rozsądne, opisuję wydarzenia z możliwie nietypowej perspektywy.
Postacie opisywane w tej książce często pochodzą z obcych nam kręgów kulturowych – przede wszystkim z Chin. Do pełnego zrozumienia przytaczanych w tej książce wydarzeń, ale przede wszystkim do zrozumienia ujęcia, w którego duchu są opisane, potrzebna jest podstawowa znajomość chińskiego kodu kulturowego – historii, kultury i filozofii. Odpowiedniej orientacji dostarcza niniejszy wstęp i liczne dygresje, rozrzucone w różnych miejscach książki. Część chińskich przykładów historycznych zaopatrzona jest w komentarze, które umożliwiają nieco szersze spojrzenie na czasy i kontekst kulturowy, w którym rodziła się chińska tradycja stosowania forteli. Pomogą czytelnikowi w interpretacji znanych mu wydarzeń z cennego poznawczo chińskiego punktu widzenia »19.3.
Patrzenie na własną kulturę przez pryzmat kultury obcej skutkuje zwykle uzyskaniem inspirującej i użytecznej perspektywy. Mam nadzieję, że czytając niniejsze wprowadzenie (część pierwszą książki), czytelnik znajdzie okazję nie tylko do poznania obcej historii i cywilizacji, ale i lepszego rozumienia swojej własnej.
To spojrzenie gościa przełoży się na praktyczną umiejętność omijania niewidzialnych przeszkód. Zaprezentował ją Aleksander Wielki, radząc sobie z węzłem gordyjskim. Działał on ze specyficznie uprzywilejowanej pozycji. Był władcą, a więc jego pozycja społeczna stawiała go ponad zwykłymi regułami i ograniczeniami. Drugim czynnikiem był wpływ jego mentora i nauczyciela, jednego z najbardziej otwartych umysłów greckiej starożytności – Arystotelesa. Z tego podwójnego fundamentu w sposób naturalny narodziła się umiejętność, a zarazem śmiałość podejmowania działań dla innych niewyobrażalnych i „sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem”.
Z tych cech ludzkiej natury płynie bardzo wiele praktycznych zastosowań – jednak dwie z nich są szczególnie użyteczne. Obie odnoszą się do działania ludzkich hierarchii. Pierwsza to prawidło, które wskazał Nietzsche. Ludzie zachowują się złośliwie i zawistnie wobec tych, którzy wyrastają ponad przeciętność i wyrywają się poza okowy miejsca w ludzkich hierarchiach. Dotyczy to zwłaszcza wspólnot ludzkich, w których dominuje mentalność plemienna lub restrykcyjne hierarchie, jak w Japonii, w której – wedle tamtejszego przysłowia – „gwóźdź, który wystaje nad inne, zostaje walnięty w łeb!” (►SP VII.2).
Drugą blokadą dla uruchomienia spojrzenia gościa i uwolnienia się z okowów bliźnich, jest obcowanie z mądrością starożytnych! Zaznał go Aleksander Wielki… ale i erudyta zaczytujący się w starożytnych filozofach Lawrence z Arabii. Obaj patrzyli i wpływali na świat w płaszczyznach przyczynowości niedostępnych dla innych ludzi, choćby stali oni tuż obok i patrzyli dokładnie na ten sam nurt wydarzeń. Dostrzegali prawidła ludzkich dusz i Natury, które w kręgu cywilizacji chińskiej dostępne były percepcji natchnionych filozofów pojmujących nienazywalne Dao, nazywanych tam Świętymi Mężami shengren 聖人 (►SP I.2).
1 Piotr Derdej, Koronowo 1410, Bellona, Warszawa 2008, s. 144‒145.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
najgłębsze korzenie chińskiego sposobu myślenia
Richard Wilhelm trafnie, moim zdaniem, zauważa, że więk-szość idei powstałych w cywilizacji chińskiej ma za inspirację Księgę przemian1. Zajmuje ona w kulturze i cywilizacji chińskiej pozycję szczególną. Choć zawarte w niej koncepcje rodziły się już w czasach neolitycznych, to jej tekst formował się jeszcze w czasach dynastii Han. Dziś Księga przemian jest kwintesencją najstarszej i najdojrzalszej mądrości chińskiej sprzed co najmniej dwóch tysięcy lat. Była i nadal jest instruktażem obserwacji, ale też wpływania na otaczający ludzi wszechświat. W jednym zdaniu: był to i jest nadal instruktaż, jak działać w danej sytuacji społecznej z uwzględnieniem faz świata.
Choć Chińczycy odczytują ją w duchu mistycznym, czasem graniczącym z nabożnością, Księga przemian może być odbierana w duchu racjonalistycznym. Ta dwoistość ma swoją historię. W swojej pierwotnej, najważniejszej warstwie jest zbiorem porad i spostrzeżeń przyjmujących formę aforyzmów oraz maksym. Nie zawierała więc wielu elementów mistycznych, kabalistycznych, wykładni i interpretacji oraz innych. Dopisali je zwolennicy rozmaitych tajemnych doktryn, którzy próbowali „podpiąć się” do Księgi z własnymi teoriami. Swój wkład dodały kolejne pokolenia użytkowników.
Do bardzo trudnych w interpretacji wróżb dopisano tzw. Dziesięć skrzydeł, czyli komentarzy mających usprawnić odczyt Księgi. Ich powstanie datuje się na V‒IV wiek p.n.e. Pod koniec III wieku. p.n.e. podjęto próbę ujęcia zjawisk świata w formalizm symboli liczbowych. Częścią Księgi stała się wywodząca się jeszcze z czasów neolitycznych koncepcja pierwiastków Yin i Yang. W czasach późniejszych Księga przemian obrosła ciężarem magii, tajemniczości i mistycyzmu. Inaczej: granitowa skała racjonalizmu obrastała coraz nowszymi warstwami guana. Oba ujęcia są ze sobą mocno wymieszane, choćby przez to, że posługują się tymi samymi pojęciami i koncepcjami. Dlatego osoba kierująca się racjonalizmem musi przy odczytywaniu Księgi mieć się na baczności2. Podsumowując „oświeceniowe narzekania”, stwierdzam, że zbiór praktycznej mądrości zmienił się w „mistyczną głębię nie do pojęcia”, a jego racjonalny aspekt się zatracał.
Podstawową nauką Księgi przemian jest koncepcja Dao 道 – ładu, fundamentalnej zasady Wszechświata, który jest funkcjonującym w równowadze i harmonii organizmem. Ład ten to cykliczna metamorfoza i przemiany zjawisk we wszelkich aspektach życia – w różnych skalach i warstwach postrzegania świata. Co już pisałem, wedle Księgi te same prawidła rządzą nie tylko całym kosmosem, ale i przyrodą, i światem człowieka.
Opisując oscylujące przemiany zjawisk, Chińczycy z reguły operują pojęciem przemian pierwiastków Yin i Yang. Ich opozycja ma charakter nie konfliktu (to zachodni archetyp odwiecznego konfliktu sił dobra i zła), ale komplementarności. Ich natężenie naprzemiennie rośnie i maleje w cyklach. Zamienia się też ich natura – transformują jedno w drugie. Częścią tego kosmicznego ładu jest też cykliczny upadek harmonii świata, a potem jej przywrócenie. Celem Księgi, oprócz objawienia prawdziwej natury kosmosu, było dostosowanie ludzkiej aktywności do rytmów jego cyklicznych zmian.
Taka ramifikacja podstawowych interakcji zjawisk jest odmienna od mniemań i teorii alchemików starożytnej i średniowiecznej Europy. To stanowi najgłębszą różnicę między filozofią Zachodu i Wschodu – między patrzeniem przez pryzmat konfrontacji i harmonii. Dla osiągnięcia zmiany na Zachodzie potrzebna jest głęboka ingerencja i zewnętrzny, działający celowo czynnik sprawczy; na Wschodzie – cierpliwe czekanie, aż zmiana zajdzie sama, oraz dostosowanie siebie i własnych celów do sytuacji. W takiej wizji nie było miejsca na biblijne panowanie człowieka i „ujarzmianie Natury”, walkę z żywiołami czy wykradanie bogom sekretów (np. mit o Prometeuszu kradnącym ogień).
W Chinach transformacja jednego w drugie była esencją Wszechświata, alchemicy zachodni wierzyli zaś, że w Naturze zachodzi interakcja przeciwieństw, a ich przemiana musi być wywołana sztucznie. Poszukiwane przez nich „magiczne” formuły, a zwłaszcza kamień filozoficzny, miały pozwolić na naruszenie praw naturalnych i wymuszone przekształcanie zjawisk materialnych i duchowych w formy szlachetniejsze – umożliwiać odmłodzenie lub transmutację prostych substancji w złoto – z naruszeniem zasady równości (zużycia czegoś o równej wartości).
Według wykładni Księgi przemian wydarzenia są przewidywalne właśnie dzięki cykliczności. Przebiega ona samoistnie, choć do pewnego stopnia – o ile jest to pożądane – można też na nie wpływać lub schodzić z drogi niepożądanym konsekwencjom ich kulminacji lub słabnięcia. Ideałem mędrca dla m.in. konfucjanistów był tzw. Święty Mąż shengren 聖人, którego pojmowanie Naczelnej Zasady Dao, a więc i zdolność dostrzegania przyszłego stanu zjawisk, było zupełne3.
Stąd też płyną fundamentalne zalecenia, które poznaliśmy już powyżej:
1. Unikaj skrajności, które niosą odwrócenie tendencji lub gwałtowne załamanie
Zjawisko, osiągając skrajność, obraca się w swoje przeciwieństwo. Przykładem może być nasz polski szał kredytowy z roku 2007 i „niespodziewane” załamanie, które nastąpiło w 2008 roku. Osoby spłacające kredyt mieszkaniowy w obcej walucie miały okazję delektować się nieodpartą mądrością Księgi przemian: każda tendencja wzrostu w końcu musi ulec odwróceniu. Zupełnie dziecinny przykład: jazda samochodem z prędkością 160 kilometrów na godzinę łatwo kończy się gwałtowną redukcją tej prędkości do zera.
Unikanie ekstremów jest fundamentem konfucjańskiej koncepcji Doktryny Środka zhongyong. Zasadza się ona na umiarze, zachowaniu równowagi i pielęgnowaniu harmonii z naturą – z dala od niebezpiecznych skrajności, przed którymi w filmie Kochaj albo rzuć z ust Pawlaka, widzącego panoramę wspaniałych wieżowców Chicago, słyszymy ostrzeżenie „Wyżej wylecisz, z większym hukiem zlecisz”4.
2. Pokonaj silne w czasie, gdy jeszcze jest w fazie słabego
Przykład: zaatakuj przeciwnika, zanim będzie on gotowy do podjęcia walki, a więc w chwili, gdy jego siła oscyluje w możliwie najniższym punkcie cyklu. Innymi słowy, przeciwdziałaj problemom, gdy są jeszcze w zarodku. Tu Święci Mężowie oddziaływania na świat lewitują w domenie paradoksu: mogą pomóc wrogowi wzrosnąć w siłę – gdyż automatycznie przyspieszy to jego upadek!
Z Księgi wynikało, że prowadzenie wszelkiej aktywności, w tym wojen, było ściśle powiązane ze stanem Natury, a przede wszystkim z pozostającymi w dynamicznej równowadze siłami Yin i Yang. To było podstawą do czynienia wróżb. Odczytywanie stanu Natury i zastosowanie do konkretnej sytuacji dawało odpowiedzi na stawiane pytania dotyczące sfery osobistej, potwierdzało słuszność podjętych decyzji, a według jednej z hipotez Carla Junga – jak już wspomniałem – wydobywało na światło dzienne odpowiedzi zagrzebane w podświadomości pytającego.
W podejmowaniu decyzji na dworach władców zasadniczą rolę odgrywali wróżbici, którzy odczytywali dobre i złe omeny, wróżąc m.in. z łodyg krwawnika i skorup żółwi. Wspierali się oni autorytetem Księgi. Wiara w pozyskane wyroki była tak głęboko zakorzeniona, że stosownie do skomplikowanych fluktuacji rozmaitych wróżb słano bądź zatrzymywano armie liczące dziesiątki tysięcy żołnierzy. W tej kwestii dawni Chińczycy nic a nic nie różnili się od ludów bliższych nam geograficznie i kulturowo. W dniu, gdy stan równowagi między Yin i Yang był niekorzystny, dowódcy mogli założyć, że druga strona nie rozpocznie bitwy. A to była szansa dla ówczesnych ateistów i sceptyków: bardziej pragmatyczni lub mający mniej do stracenia dowódcy przeprowadzali atak z zaskoczenia, jak to miało miejsce w czasie bitwy między Wu i Chu w roku 519 p.n.e.
Należy raz jeszcze podkreślić, że Sun Zi, któremu przypisujemy autorstwo5Sztuki wojny, zdecydowanie negował wartość kierowania się równowagą Yin i Yang – tak jak równie zdecydowanie negował użyteczność wróżb. Zamiast tego był orędownikiem działania opartego na racjonalnej analizie. Nawiązania do niektórych koncepcji Księgi przemian, obecne w traktacie Sun Zi, związane są z racjonalistyczną częścią jej przekazu.
Częścią Księgi stały się wierzenia związane z chińskim szamanizmem i teorią pięciu pierwiastków Natury. Z czasem obrosła ona w warstwę komentarzy i interpretacji, traktowanych współcześnie jako integralna część Księgi. Poniższa tabela kontynuuje tę ze s. 68 i prezentuje kilka par przeciwieństw kluczowych dla posługiwania się Księgą:
Heksagram qian 乾
Heksagram kun 坤
Twórczość, aktywność
Bierność (biorczość)
Manifestacja Yang – aspektu jasnego, pozytywnego,
kreatywnego
Manifestacja Yin – aspektu ciemnego, negatywnego, receptywnego
Czas, Niebiosa, Duch
Przestrzeń, Ziemia, Natura
Pierwiastek męski
Pierwiastek żeński
Twarde, ale skrywa w sobie oczekującą słabość (miękkość)
Miękkie, ale zawiera w sobie potencjał twardości
Sprawiedliwość yi 義, elastyczność, łagodność, które przezwyciężą swoje przeciwności
Sztywność, siła, przemoc, zadawanie śmierci, karanie
To, co jawne, prawidłowe, utrwalające hierarchię
To, co niejawne, ukryte, złe moralnie, narusza harmonię
Wiosna – pora roku, w której wszystko się odradza
Jesień – pora roku, w której wszystko, co żyje, gaśnie i umiera
Żywioł: drewno
Żywioł: metal, ale też woda
Podstawowa liczba: 1, jej potrójność 3, a ogólnie liczby nieparzyste
Podstawowa liczba: 2, jej potrójność 6, a ogólnie liczby parzyste
9 bądź 7
6 bądź 8
Liczby w tabeli związane są z techniką konsultowania wyroczni poprzez wróżenie z łodyg krwawnika. Opis procedury wykracza poza ramy tej książki. Dość powiedzieć, że heksagram składa się z sześciu linii numerowanych od dołu: ciągłej reprezentującej Yang, oraz przerywanej – Yin. Procedura wróżenia może dać linię o dwóch „charakterach”: starym i młodym. Stare Yang to siła pozytywna zmienna (liczba dziewięć, dojrzała do zmiany w swoje przeciwieństwo), młode Yang to siła pozytywna spoczywająca (liczba 7, świeżo po transformacji, a więc wciąż spoczywająca w równowadze, nie ma potencjału do zmiany). Analogicznie mamy stare Yin: linia negatywna zmienna i młode Yin: negatywna spoczywająca. Tylko linie zmienne mają własne znaczenie, linie bierne nie są uwzględniane. Aby dać choć jedną ilustrację wróżby: chylące się ku stagnacji i upadkowi imperium – dajmy na to, że współczesne Stany Zjednoczone – to stare Yang, którego siła wkrótce się wyczerpie, niosąc regres bądź upadek. Chiny to młode Yang, którego siła dopiero powoli, acz nieuchronnie wzrasta. Innymi słowy, Ameryce opada, a Chinom rośnie, jeśli komuś odpowiada takie porównanie. Oczywiście w końcu przyjdzie czas na Chiny, ale póki co – „Chińczyki trzymają się mocno”.
O pierwotnym, przedhistorycznym systemie wróżb wiemy niewiele albo zgoła nic. Można jedynie spekulować, że nie oferował dostatecznie jasnych wyznaczników działania ani nie dostarczał spójnego wyjaśnienia postrzeganej przypadkowości świata. Dopiero pojawienie się Księgi przemian, a potem jej zmiany przypisywane królowi Wen (ok. 1150 roku p.n.e., jednak większość badaczy przyjmuje daty późniejsze), sprawiło, że z ośmiu trygramów (mających trzy kreski) system rozrósł się do 64 heksagramów. Tak rozbudowany „język” stał się dość bogaty, aby zaoferować obraz dostatecznie oddający zawiłości realnego świata i umożliwić formułowanie użytecznych porad dotyczących prawidłowego sposobu postępowania.
W tym miejscu przyda się dygresja dotycząca sposobu „oswajania” przypadkowości. Wyniki wielu badań psychologicznych wskazują, że do zachowania zdrowia psychicznego ludziom potrzebna jest jeśli nie rzeczywista kontrola nad otoczeniem, to przynajmniej jej iluzja. Musimy mieć jakąś sferę życia bądź autorytet, który niósłby stuprocentową pewność co do naszej tożsamości, celów życiowych czy poczucia wartości. Ich brak stwarza silny psychologiczny dyskomfort.
Aby wyjaśnić świat pełen przypadkowych zdarzeń, monoteistyczne religie powstałe w rejonie obecnego Bliskiego Wschodu posługiwały się Wolą Bożą. Nadawała ona sens wydarzeniom i redukowała poczucie bezradności wobec wymykających się rozumieniu zjawisk Natury. Ale Prawda i jej moc wyjaśniająca pochodziła od Boga, którego moc jednocześnie legitymizowała władcę. Wszelkie odstępstwa od
doktryny religijnej, mocno splecionej z władzą polityczną, były więc najczęściej bezwzględnie tępione. Stąd istniejące w cywilizacji zachodniej takie „tradycje”, jak herezja i walka z nią, nękanie alchemików (protonaukowców), ale też dylematy, jak awantury o rozdział władzy świeckiej i kościelnej.
W Chinach sprawy poszły nieco inną drogą. Posługiwanie się Naczelną Zasadą (Dao) nie przekształciło się w religię monoteistyczną typu bliskowschodniego. Państwo rozciągnęło władzę duchową nad ludem nie przez monopol na Prawdę, ale przede wszystkim poprzez zawłaszczenie (upaństwowienie lub – jak ktoś chce – „kolektywizację”) kultu przodków, co nastąpiło w czasach dynastii Han. Kluczem jest funkcja kultu – zmarli to strażnicy stabilności i sztywności systemu społecznego. Byli pośrednikami w zsyłaniu na żyjących cnoty De – odpowiednika Bożej Opatrzności. Wykształcony wtedy model władzy feudalnej ani nie ingerował w swobodne życie intelektualne, ani nie produkował prawd, których podważanie przez naukowców mogłoby aktywować aparat represyjny, ówczesny odpowiednik „bijącego serca partii”.
Wpisuje się to w inne obecne w chińskiej cywilizacji tendencje. Jedną z najdonioślejszych była przyjęta przez państwo misja „odzwierzęcania” i cywilizowania ludzi. W rezultacie czynnikiem decydującym o tożsamości chińskiej były nie religia czy etniczność, a stopień przyswojenia chińskich wartości kulturowych.
Brak tu miejsca na pełne omówienie wszystkich tego konsekwencji. Dość będzie podsumować dygresję tak: zgłębianie zasad działania Wszechświata nie było obwarowane zakazami religijnymi ani nie godziło w autorytet władzy cesarskiej. W wielu okresach historycznych przełożyło się to na większą różnorodność i swobodę idei6, ale też na postęp technologiczny i wynalezienie przez Chińczyków wielu prostych rozwiązań i innowacji, których na próżno szukać w Europie: chomąto, wialnia, pług skibowy itd.7Wynalazczość, służąc umocnieniu dobrobytu ludu, stała w służbie państwa.
Należy tu wspomnieć, że omówiony w poprzedniej ramce kulturowo uwarunkowany zakaz otwartego kontestowania idei i autorytetów stał się potężnym, naturalnym
hamulcem blokującym m.in. rozwój metody naukowej w Chinach. Taki brak sprzężenia zwrotnego to integralna część chińskiej mentalności. Sprowadza się do okaleczenia mechanizmu samoregulacji oraz „rozmyślnego” odcięcia się od korekt umożliwiających uczenie się z doświadczenia, co równa się rezygnacji z utrzymania optymalnej sprawności – i to na poziomie nie tylko całej kultury, ale i wszystkich, opartych na hierarchii instytucjach dysponujących sprawczością, i na poziomie indywidualnych ludzi.
Zainteresowany czytelnik niech sięgnie po Dialogi Stanisława Lema, w których dysfunkcje związane z zakłóceniami przepływu bodźców korygujących wyjaśnione są wyjątkowo celnie (patrz s. 723). Opisany przez Lema proces
narastającej utraty kontaktu ze środowiskiem uniemożliwia reagowanie na zmiany sytuacji. Szkodliwe tendencje, jeśli nie zostaną wygaszone, szybko doprowadzają do „rozchwiania” coraz to kolejnych elementów systemu. Także zbyt wielka częstotliwość bodźców (np. powódź nowych ustaw i regulacji prawnych) prowadzi do zatorów informacyjnych i pogłębienia stanu „niewrażliwości zwrotno-sprzężeniowej”. Współcześnie określa się to jako utratę świadomości sytuacyjnej. Lem podaje przemawiający do wyobraźni przykład postępującego rozchwiania: kierowanie samochodem, który mając luzy w kierownicy, reaguje na polecenia kierowcy z opóźnieniem i mimo jego wysiłków jedzie zygzakiem.
W historii Chin istniał okres merytorycznego współzawodnictwa idei i koncepcji. Ta otwarta „debata” miała wiele analogii z nam współczesnym gwałtownym rozwojem nauki i technologii. Kulminacja jej efektów nastąpiła w Okresie Walczących Państw (403‒222 p.n.e.). Między innymi funkcjonowanie tzw. Stu Szkół przyniosło gigantyczny skok cywilizacyjny, umożliwiający ustanowienie cesarstwa przez Qin – najsilniejsze z ówczesnych państw. Okres ten w późniejszych epokach wychwalano jako złotą erę chińskiej filozofii. Do jego repety jakoś doprowadzić się nie dało.
Niektóre systemy społeczne i polityczne bardziej sprzyjają postępowi i rozwojowi nauki, inne mniej. Chodzi o kształtowanie mentalności i myślenia naukowego, ale i o „odgórne” przyzwolenie na wdrażanie wynalazków. Przykład: zastępowanie pracy niewolników było w ustroju antycznej Grecji niewyobrażalne. Przykładu innego rodzaju blokady – politycznej – dostarcza powieść Paradyzja Janusza A. Zajdla.
Społeczeństwo sztucznej sztucznej planety było uczone zafałszowanych praw fizyki, dzięki czemu „kłamstwo założycielskie”, a nawet samo istnienie uprzywilejowanej elity rządzącej nie dawało się zdemaskować.
Na sytuację walki powyższy schemat przekłada się tak: trzeba wmanewrować przeciwnika w przyjęcie takiej postawy ideologicznej, która albo uniemożliwi mu zachowanie efektywności, albo – już bardziej wprost – uniemożliwi prowadzenie walki i używanie skutecznych metod. Do takich ram fortelu da się wpisać napędzane przez środowiska lewicowe protesty przeciw wojnie w Wietnamie, rozgorzałe w USA pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku. Wpisują się w to też chińskie (a konkretnie dynastii Tang w VII‒IX wieku) wysiłki mające rozprzestrzenić buddyzm u mongolskich i tybetańskich przeciwników. Mocno dawali się oni Chińczykom we znaki przez większą część ich historii. Pokojowa religia miała zmoderować agresywną mentalność plemion nękających Państwo Środka.
Bardziej agresywną manifestacją tej prawidłowości – już rasowym fortelem, a konkretnie: chcesz złapać? wpierw popuść! »16 – będzie doprowadzić do władzy najbardziej radykalną frakcję w obozie przeciwnika. Ekstremizm, skrajne doktrynerstwo i często literalne przestrzeganie dogmatów prędzej czy później doprowadzą do paraliżu sprzężeń zwrotnych w ekonomii i innych dziedzinach życia, zacofania, sterroryzowania ludzi, którzy chcą żyć swoim życiem, zantagonizowania frakcji umiarkowanych. Jednocześnie nawet umiarkowani zwolennicy danej idei zostaną zdyskredytowani, a „wybryki” ekstremistów dadzą siłom zewnętrznym pretekst do interwencji, albo okazję do wykorzystania. Taki scenariusz uruchamiany jest rutynowo w czasie tzw. destabilizacji jakiegoś kraju.
Prace nad rozwikłaniem genezy Księgi utrudnia też to, że rodowód jej treści protonaukowej i magicznej to zagadnienia różne. Księga przemian była jednym z kilku równolegle rozwijających się konkurencyjnych systemów wróżenia. Wybiła się jednak nad inne być może dzięki temu, że oferowała skuteczniejszy system rozumienia i wpływania na świat. Człowiek przestał czuć się bezsilny wobec przemian zachodzących w Naturze. Wcześniej nie miał nawet jak myśleć o ujarzmieniu zjawisk, którymi rządził przypadek, bądź reguły były zbyt zawiłe, aby je zrozumieć. Teraz, wyposażony w Księgę i jej wyrocznie, mógł cieszyć się poczuciem kontroli lub stać się rzeczywistym współtwórcą własnego przeznaczenia. Warunkiem sukcesu było oczywiście to, że odpowiednia sytuacja została dostatecznie wcześniej rozpoznana. I właśnie tu Księga przemian pokazywała swoją skuteczność. Nie tylko dostarczała zastępczego lub uzasadnionego poczucia kontroli; dyscyplinowała ona użytkownika do tego, aby w swoich planach uwzględniał działające w rzeczywistym świecie mechanizmy oscylacji natężenia zjawisk.
Warto raz jeszcze podkreślić, że taka forma oswajania przypadkowości nie wytworzyła się w cieniu opartej na religii legitymizacji władzy ani jej podziału na świecką i duchową. Dlatego właśnie w umysłach chińskich „niewidzialne przeszkody”8 są po prostu inne niż zachodnie. Na tym też polega odmienność chińskiego postrzegania związków przyczyna–skutek, a więc lokalizowanie (wskazywanie) kluczowego ogniwa ciągu zdarzeń w innym miejscu, niż byłoby to oczywiste dla „zachodniaka”.
Dzieło Trzydzieści sześć forteli, zawierające liczne odwołania do Księgi przemian, jest w świetle powyższych rozważań dziełem bardzo szczególnym. A studiowanie forteli jest treningiem przełamującym pewne blokady w percepcji i interpretacji świata, które zagnieździły się w umyśle zwłaszcza czytelnika zachodniego. Poznanie zasad działania zgodnych z wykładnią Księgi pomoże oprzeć plany i działania na schematach kulturowo obcych nam, Polakom. Potencjalnie stanowią więc punkt startu i inspirację do osiągnięć pozornie niemożliwych lub po prostu na tyle nietypowych, że nikt „o zdrowych zmysłach” nie próbuje ich zastosować.
To, co w tej książce nazywane jest fortelami, to tak naprawdę prawidłowości, prawidła, wzorce (ang. patterns) – mechanizmy, które manifestują się w rozmaitych postaciach nie tylko w świecie ludzi. Można je zauważyć także w świecie roślin i zwierząt, a nawet w materii nieożywionej. Przykład: specyficzne umaszczenie zebry, choć czyni ją bardziej widoczną dla drapieżników, to wykształcony ewolucyjnie fortel dezorientacji przeciwnika. Silnie kontrastujące białe i czarne pasy zakłócają efekt polaryzacji światła odbijanego od jednolitych powierzchni, które przyciągają pijące krew gzy i muchy – chronią tym samym przed uciążliwymi i groźnymi ugryzieniami owadów9.
Starożytni obserwatorzy dostrzegli występowanie analogicznych praw i prawideł w świecie ludzkim i w zjawiskach przyrody. Ta obserwacja stała się tworzywem, z którego zbudowany jest fundament Księgi przemian i chińskiego rozumienia świata, w którym – w odróżnieniu od kosmologii innych cywilizacji – to człowiek ma się dostroić do zastanych warunków i synchronizować do cyklicznych przemian – co jest niewidzialnym sufitem dla kształtowania innowacyjności w cywilizacji konfucjańskiej. To też praprzyczyna, dlaczego chińscy myśliciele i poeci tak chętnie operują metaforami, które zestawiają świat ludzki i świat przyrody.
Nie inaczej jest z wojowaniem. W traktacie Sztuka wojny widzimy, jak Sun Zi posługuje się metaforą wody, która omija skały, za to wciska się w każdą szczelinę i wymywa piasek. Swój wpływ woda „cierpliwie” akumuluje, co obleka w słowa Owidiusz, mówiąc: „Kropla drąży kamień nie siłą, a częstym padaniem”.
Naczelną poradą Trzydziestu sześciu forteli jest powstrzymanie się od bezsensownego bądź zgubnego działania „na siłę”. Jest to esencja taoistycznej doktryny niedziałania wuwei 無為. Zasadza się ona na zaprzęganiu do własnych celów sił i procesów, które pulsują w swoich możliwych do przewidzenia naturalnych cyklach. Takie wykorzystywanie zewnętrznych sił i lewarowanie ich dla własnych celów jest istotą m.in. fortelu pożyczonego noża »3. W przypadku manipulowania stanem przeciwnika zwie się tai sabaki (patrz ramka na s. 641‒643).
W drugiej, głównej części tej książki, w objaśnieniach mechanizmów działania forteli przykłady zastosowania prawidłowości ilustrowane są przez sytuacje aktywności zarówno pokojowej, jak i konfliktowej (przykłady militarne). Taki podział jest wtórny i mylący – to nieistotny szum. Niech świadomość tego będzie dla nas inspiracją do osiągnięcia szerszego spojrzenia na zewnętrzny i wewnętrzny wszechświat ludzkich doświadczeń.
1 Richard Wilhelm, I Cing. Księga przemian, Latawiec, Warszawa 2001, s. 17.
2 Osoba interesująca się cywilizacją chińską zapewne spostrzegła już, że ofiarą podobnej degeneracji padło wiele innych osiągnięć myśli chińskiej – stało się tak choćby z tradycyjną chińską medycyną.
3 Patrz Piotr Plebaniak, Starożytna mądrość chińska w sentencjach, Zysk i S-ka, Poznań 2018, s. 199. O taoizmie więcej w: P. Plebaniak, Drogi wędrownych doradców, Chiron, Kraków 2024, s. 34–63.
4 Jeśli ktoś chciałby popisać się przed Chińczykiem znajomością chińskiej kultury, zalecam nauczyć się przysłowia wuji-bifan 物極必反 (wym. łu-dźi-bi-fan) – „rzecz, gdy osiągnie skrajność (lub apogeum), zmienia się w swoje przeciwieństwo”. Przysłowie jest Chińczykom tak znane, że wypowiedziane w pasującej sytuacji zostanie rozpoznane, nawet mimo błędnej wymowy.
5 Według aktualnych ustaleń sinologicznych Sun Zi (lub „pierwotny autor”) jest co najwyżej autorem części traktatu.
6 Frederick W. Mote, Imperial China 900‒1800, Harvard University Press, Harvard 2000, s. 324.
7 Proch wynaleźli taoistyczni alchemicy podczas prób stworzenia eliksiru nieśmiertelności.
8 Mam tu na myśli postrzeganą możność skutecznego działania. Zwykle ten, kto uzna, że rzecz jest niemożliwa do zrealizowa-nia, zamiast podjąć próbę, zainwestuje wysiłek do wymyślenia wygodnej wymówki do niedziałania.
9 Istnieje alternatywna, bardziej nawet fascynująca hipoteza: pasy utrudniają drapieżnikom zafiksowanie się i pościg za konkretną sztuką będącą częścią stada – zebry są zwierzętami stadnymi, a genetycznie wykształcona taktyka byłaby przejawem budowania bezpieczeństwa na poziomie kolektywnym.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Ten rozdział nie jest częścią próbki. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.
Fortel ten stanowi kwintesencję reguły działania pośredniego. Jego istotą jest wybranie okrężnej, nieoczywistej, innej niż kulturowo oczekiwana drogi do osiągnięcia „bliskiego” celu. Należy działać dwutorowo:
(1) zapewnij sobie osiągnięcie celu niekonwencjonalnym manewrem: np. spraw, żeby przeciwnik sam zrezygnował z formy, w której przejawia największą siłę; (2) dopiero wtedy przypieczętuj sprawę w sposób zgodny z powszechnie akceptowaną praktyką i dopełniając czynności uznawanych za rytualnie wiążące dla stron konfliktu.
Trudność w osiągnięciu zwycięstwa drogą pośrednią bądź nietypową przejawia się dwojako: (1) w sposobie osiągnięcia celu – przeciwnik nie uzna swojej porażki i będzie kontynuował walkę, a jego wola nie zostanie złamana12; (2) w sposobie pro-wadzenia walki – w mentalności zachodniej jest to wspomniane już podejście do konfrontacji jako honorowego pojedynku, który jest m.in. echem rytuału sądu bożego. Jego ważność zależała od niestosowania podstępnych metod.
W naszym obszarze kulturowym królowała kultura bezpośredniego ataku i poszukiwania decydującej bitwy, odziedziczona po starożytnych Grekach. Ta logika dyktuje „oczywistą i poprawną odpowiedź – rzucone przez przeciwnika wyzwanie należy przyjąć. Jest to pułapka kulturowa i „transakcja wiązana” (ang. package deal) – wyzwany zmuszany jest by przestrzegać pewnych reguł i ograniczeń, najczęściej niepisanych. Zwykle są one korzystniejsze dla strony inicjującej. Stąd obyczaj pojedynkowy, zgodnie z którym to wyzwany wybiera broń.
W praktyce, nawet jeśli podczas manewrów do bitwy lub w nie-których jej płaszczyznach podstępy były jak najbardziej dopuszczalne, to sama bitwa (pojedynek), a następnie triumf zwycięzcy był i jest elementem głęboko zakorzenionych zrytualizowanych zachowań. Dlatego właśnie społecznie oczekiwane i często niezbędne do legitymizacji wyniku starcia jest to, aby zwycięstwo było równoczesne na dwóch płaszczyznach: zniszczenie/neutralizacja sił przeciwnika oraz zwycięstwo rytualne13.
Klarowną tego ilustracją jest brak zjawiska poczucia przegranej (s. 134) zamanifestowany jako poczucie nieuczciwie przegranej wojny w Niemczech po I wojnie światowej. Niemcy przegrały nie na polu bitwy, ale w wyniku wydwołanej brytyjską blokadą morską zapaści gospodarki i wysiłku wojennego. Nie było w tym honoru – tylko poniżenie powiększone przez rujnujące reparacje wojenne. W rezultacie zamiast uznać porażkę, Niemcy wykształcili nastroje rewanżystowskie.
To różne rzeczy! W kręgu cywilizacji chińskiej przeciwnik wcale nie musi zostać pozbawiony narzędzi walki (armia, broń). Często jest to nawet niewskazane, gdyż demonstracyjne poniżenie przegranego może doprowadzić do utraty przezeń twarzy, a w rezultacie „zmusić” do podjęcia zemsty »5.1. Wybitniejsi chińscy decydenci zadowalali się tym, że wrogowie „jedli im z ręki” – nawet jeśli poddanie się woli politycznej nastąpiło wyłącznie za zamkniętymi drzwiami. W wielu sytuacjach takie podejście okazuje się bardzo dalekowzroczne »16.
Warto tu także przywołać scenę słynnego pojedynku z Sienkiewiczowskiego Potopu, w której Kmicic prosi Wołodyjowskiego: „Kończ… waść! Wstydu… oszczędź!”. Sam przegrany prosi o dopełnienie rytualnej części pojedynku, bowiem jej brak uniemożliwia przyjęcie porażki w sposób godny.
Inny przykład: w roku 2003 Stany Zjednoczone odniosły spektakularne zwycięstwo w wojnie z Irakiem i ogłosiły je triumfalnie w telewizji. Jednak przeciwnik był pokonany zaledwie na płaszczyźnie militarnej. Prawdziwe problemy zaczęły się dopiero po ogłoszeniu sukcesu.
Ten, kto zwyciężył w oczach postronnych, ma też moc wymuszenia uznania porażki na przegranym. Działa więc na zwyciężanego wroga także siłą wpływu osób „niezaangażowanych”. To właśnie tej dodatkowej siły nie ma w sobie nietypowe rozwiązanie, odbiegające od praktyki społecznej, dlatego często nie jest nawet brane pod uwagę14. Wszystkie te dylematy celnie podsumował w Myślach nieuczesanych mistrz paradoksu Stanisław Jerzy Lec:
Rzeczy śmiesznych nie biorą ludzie na serio. Tak jak gdyby zastrzelono kogoś z rewolweru w kształcie świnki morskiej, a facet zabity nie chciał tego uznać.
Było o wadach, teraz o zaletach. Do założonego celu często prowadzi inna, mniej oczywista, ale skuteczniejsza metoda – tzw. podejście pośrednie. Odpowiedz sobie: „Co jest moim celem: bohaterskie stawienie czoła przeciwnikowi i stoczenie z nim honorowego boju, czy też skuteczne i definitywne zneutralizowanie go?”.
Inspirujący wyobraźnię wariant neutralizacji wrogów drogą „nie wprost” podpowiada Abraham Lincoln:
Czyż nie niszczę moich wrogów, gdy zmieniam ich w przyjaciół?
W tym ujęciu już nie tylko nie chodzi o pokonanie, czy nawet o neutralizację (zaszachowanie, pozbawienie możliwości dalszego działania). Lincoln zaleca działanie z jeszcze wyższej półki. Zalecenie to „spraw, by przeciwnik nie przedsięwziął wrogiej aktywności, a nawet jej nie planował.
Działania pośrednie mają na celu skryte doprowadzenie przeciwnika do jak najsłabszej formy – położenia, w którym jest możliwie najłatwiejszy do pokonania. W źródłowej opowieści tego fortelu »2.1Sun Bin pokazał, że żeby unieszkodliwić armię atakującego, wcale nie trzeba pokonać jej w otwartej konfrontacji czy walnej bitwie. On przejął inicjatywę w zmaganiach i sprawił, że walka nastąpiła na jego warunkach – wywabił tygrysa z gór »15. Wprowadzając nowy, niespodziewany czynnik, zmusił przeciwnika do porzucenia wcześniej przygotowanych planów. Jest to pierwszy filar skuteczności fortelu.
Dyslokacja (patrz s. 135) jest drugim filarem sukcesu. Należy tak pokierować przeciwnikiem, żeby większość jego sił straciła wartość bojową lub nie mogła być skutecznie wykorzystana w kluczowej chwili i miejscu, które winny być wybrane przez ciebie.
Choć „walna bitwa” nie jest konieczna, to zazwyczaj sytuacja wymaga, aby taki (rytualny) pokaz był przeprowadzony, a faza decydującego starcia stanie się trzecim filarem fortelu:
Wódz, co zwycięstwo osiąga sposobem takim, iż postronni je dostrzegają, nie jest mistrzem największym. [...] Ten, którego w dawnych wiekach mistrzem wojowania zwali, niepostrzeżenie zwyciężał. Stąd zwycięstwa jego, przez postronnych nienależycie cenione, ani mu sławę wodza wielkiego przynosiły, ani chwałę za czyny niezłomne. (Sun Zi IV.6-9)
Kiedy działanie przeciwnika jest właściwie skanalizowane, on sam robi to, co jest potrzebne do jego własnej zguby. Regułę tę widać w działaniu wszędzie – w wojnach, walce wręcz, powieściach, filmach. Żeby powstrzymać inwazję, należy pozwolić, aby armia przeciwnika zaangażowała się w podbój bez przeszkód z naszej strony – o ile tylko nie ograniczy to naszej siły15. Zaatakować go należy dopiero, gdy długość linii zaopatrzeniowych16 i wyczerpanie żołnierzy sprawi, że będzie bardziej podatny na zniszczenie. Zamiast iść na odsiecz miastom bądź przyjmować walną bitwę, czego z reguły przeciwnik się spodziewa, atakuj cel, którego tamten będzie musiał bronić, zarzucając obmyślane wcześniej plany. Taka jest główna wytyczna tego fortelu.
Stoczenie bitew licznych i z każdej wyjście zwycięskie nie jest najlepszym wcale wydarzeń przebiegiem. Najlepszym jest bowiem wroga wojska pod własną komendę przejąć, takim sposobem jednakże, by walki nie toczyć17.
(Sun Zi III.2)
OPOWIEŚĆ ŹRÓDŁOWA, Chiny, Okres Walczących Państw, IV wiek p.n.e.
wcześniejsze wydarzenia patrz »27.1.
W 354 roku p.n.e. władca państwa Wei, król Hui (魏惠王, 379‒335), wyznaczył Pang Juana na dowódcę wyprawy, której celem było podbicie państwa Zhao. Państwo to wcześniej zrzuciło jarzmo swego silniejszego sąsiada, jednak władca Wei znów dążył do jego zajęcia. Pang Juan poprowadził armię pięciuset rydwanów18 prosto do stolicy Zhao, miasta Handan. Oblężenie trwało rok, nie przynosząc rozstrzygnięcia. Król Zhao rozesłał do sąsiednich państw posłańców z prośbą o pomoc. Władca państwa Qi zdecydował, że udzieli pomocy i wyznaczył Sun Bina na doradcę przy dowodzonej przez generała Tian Ji idącej z odsieczą armii Qi.
Wcześniej Sun Bin i Pang Juan byli uczniami tego samego nauczyciela sztuki wojennej, Mistrza Doliny Duchów. Obaj zostali strategami, jednak to Sun Bin – wnuk słynnego Sun Zi –był bardziej utalentowany, co doskwierało ambitnemu Pang Juanowi. Przepełniony zawiścią doprowadził podstępem do uwięzienia i okaleczenia Sun Bina. Nakazał też wytatuować mu znamię zdrajcy na twarzy, aby nie mógł już więcej pokazywać się publicznie. Sun Bin zdołał uciec z niewoli, symulując szaleństwo »27.1.
Armia Qi wyruszyła z misją zdjęcia oblężenia ze stolicy Zhao. Dowodzący nią Tian Ji początkowo chciał natychmiast skierować się w stronę oblężonego miasta, jednak Sun Bin odradził ten manewr. Powiedział: „Główna armia Wei jest teraz w Zhao. Jeśli spróbujemy pójść z odsieczą, zaatakujemy armię silną i przygotowaną na nasze nadejście, sami będąc po forsownym marszu z dala od ojczyzny. Jest inna droga. Armia broniąca macierzystego Wei jest niewystarczająca. Jeśli więc ruszymy na stolicę przeciwnika, zmusimy siły inwazyjne do powrotu. Dzięki temu oblężenie stolicy Zhao zostanie zakończone. A na powracającą armię Wei przygotujemy zasadzkę”.
Tian Ji posłuchał rady Sun Bina. Szybko okazało się, że wszystko stało się tak, jak Sun zaplanował. Na wieść o tym, że w granicach Wei pojawiła się armia inwazyjna, Pang Juan natychmiast porzucił oblężenie Handan i zarządził pospieszny marsz powrotny do własnej stolicy, miasta Daliang. Oblężenie Handan zostało w ten sposób zakończone, a przy okazji potęga Wei całkowicie zneutralizowana. Armia pośpiesznie wracająca do ojczyzny wpadła w bodaj najsłynniejszą zasadzkę w historii Chin.
Interpretacja: Walna bitwa pod murami oblężonego miasta nie była niezbędna do osiągnięcia celu, czyli zdjęcia oblężenia miasta Handan. W gruncie rzeczy cele były dwa – zdjąć oblężenie i pokonać przeciwnika. Generał Tian Ji uznał, że oba trzeba osiągnąć jednocześnie, jednak założenie takie jest zupełnie błędne. Sun Bin pomny był porady swego przodka, by działać poza schematem (zhi 直), dawanej w bodaj najkoszmarniej przekładanym passusie całej Sztuki wojny:
Trud walki zbrojnej na przemianie Drogi Zawikłanej w Drogę Prostą polega oraz na uszczerbku zmianie w korzyść. Ci więc, którzy wikłają rywala pomyślunek, na pokuszenie wiodą go korzyściami pozornymi, albo co później niźli przeciwnik wyruszają, zasię na miejsce docierają przed nim, tymi są, którzy w pełni pojęli arkana Drogi Zawikłanej (yu 迂) i Drogi Prostej (zhi 直).
Sun Bin był w stanie dostrzec, że najlepiej jest osiągnąć je oddzielnie – i na własnych warunkach. Zamiast iść w kierunku oblężonego miasta, zaatakował bazę wypadową agresora. W ten sposób „z automatu” osiągnął dokładnie to, o co chodziło: przeciwnik zakończył działania oblężnicze i wycofał się do własnego kraju. A więc pierwszorzędny cel osiągnął zerowym kosztem. Drugą część zadania zrealizował kosztem minimalnym – armia Pang Juana została rozbita, gdy maszerowała w pośpiechu, jej dowódca działał bez planu i należytego rozeznania sytuacji, a jej żołnierze byli wyczerpani forsownym marszem.
Chiny, 1860 rok
Po przegranych wojnach opiumowych z mocarstwami zachodnimi dynastia Qing jeszcze głębiej osunęła się w słabość. Nastąpił gwałtowny wzrost biedy, korupcji i niepokojów społecznych. W 1843 roku niejaki Hong Xiuquan założył oparty na wzorach chrześcijańskich ruch religijny o nazwie Stowarzyszenie Czcicieli Boga. Ruch głosił idee równości wszystkich ludzi oraz nawoływał do obalenia znienawidzonej przez rdzennych Chińczyków mandżurskiej dynastii Qing. Stowarzyszenie szybko zyskiwało zwolenników. Hong Xiuquan stanął na czele rebelii i 11 stycznia 1851 roku ogłosił ustanowienie Niebiańskiego Królestwa Tajpingów (Taiping Tianguo).
Siły zbrojne tajpingów błyskawicznie urosły do kilkuset tysięcy i początkowo odnosiły sukcesy w każdym starciu. W marcu zajęły Nankin i uczyniły go stolicą nowego państwa, przemianowując go przy tej okazji na Tianjing (dosł. Niebiańska Stolica). Wojska tajpingów ze zmiennym szczęściem okupowały kilka większych miast, takich jak Qingpu, groźnie zbliżały się do Szanghaju i Pekinu, a rezydujący w tym drugim cesarz Xianfeng szykował się w pewnej chwili do ewakuacji.
Po pewnym czasie potencjał rebelii wyczerpał się – znowu zadziałała zasada „apogeum przynosi odwrócenie”19. W roku 1860 stutysięczna armia cesarska pod dowództwem generała He Chuna założyła szczelne oblężenie Niebiańskiej Stolicy. Sytuacja zamkniętych w mieście wydawała się beznadziejna, jednak jeden z młodszych dowódców, Li Xiucheng, zaproponował rozwiązanie, które Niebiański Król zaaprobował. Pod osłoną ciemności dwóch dowódców, sam Li oraz inny generał – Shi Dakai, wraz z podległymi sobie żołnierzami przedarli się przez okrążenie i zapadli w głuchą noc. Dowodzący oblegającą armią He Chun uznał, że niewielka armia zbiegów nie stanowi realnego zagrożenia i nie warto osłabiać sił oblegających wydzielaniem z nich grupy pościgowej.
Decyzja ta bardzo szybko miała się srodze zemścić – generał He przegapił okazję zniszczenia wrogich sił, gdy były jeszcze słabe. Miał rację, sądząc, że atak na umocnione pozycje wojsk oblegających Nankin nie miał szans na sukces. Ale Li Chun wcale nie planował takiej bezsensownej akcji. Zamiast tego podążył do położonego 230 kilometrów na południowy wschód miasta Hangzhou i zaatakował je z marszu. Jego wojska były zbyt słabe, aby zdobyć miasto: trzy dni i noce szturmów nie dały rezultatów. Wtedy do gry włączyła się natura. Potężna burza rozdzieliła walczące strony i dała możliwość odpoczynku wycieńczonym. Zyskawszy chwilę oddechu, załoga broniąca murów posnęła na stanowiskach bojowych.
Zdeterminowany Li nie dał swoim ludziom odpocząć. Wykorzystał osłabienie czujności przeciwnika i wysłał do ataku tysiąc najdzielniejszych żołnierzy, aby dostali się po drabinach do miasta i otworzyli jego bramy. Gdy obrońcy oprzytomnieli i zaczęli stawiać zorganizowany opór, było już za późno – los Hangzhou był przesądzony. Li Xiucheng nakazał spalenie magazynów żywności, aby dać dowódcy oblegającemu Nankin wyraźny „mesydż”, że sytuacja wymaga niestety jego interwencji.
He Chun, dowiedziawszy się poniewczasie o upadku Hangzhou, nakazał zwinąć oblężenie i natychmiast ruszyć na odsiecz. Przygotowania nie uszły uwadze obleganych. Niebiański król Hong Xiuquan przypuścił swoją do niedawna uwięzioną armią zaciekły atak na organizującego się do wymarszu przeciwnika. Dokładnie w tym samym czasie w okolice Niebiańskiej Stolicy powrócił pospiesznym marszem Li Xiucheng oraz Shi Dakai, drugi generał operujący na zewnątrz miasta. W rezultacie wojska cesarskie poniosły druzgocącą klęskę, tracąc ponad 60 000 żołnierzy. Straty te były tak dotkliwe, że uniemożliwiły wznowienie oblężenia.
Nie na wiele się zdało to zwycięstwo – apogeum siły tajpingów już dawno minęło. Wkrótce wewnętrzne walki o władzę w ich przywództwie pozwoliły siłom Qingów na powolną, lecz zwycięską kontrofensywę. Jedną z najskuteczniejszych sił była milicja Xiang (z prowincji Hunan), dowodzona przez Zeng Guofana. Pod koniec roku 1863 zaczęła ona oblężenie stolicy tajpingów. Ostateczny koniec rebelii nadchodzi po tym, jak 3 czerwca 1864 roku powalony chorobą Niebiański Król Hong Xiuquan w końcu umiera. Miasto zostaje przywrócone władzy cesarskiej wkrótce po jego śmierci.
Znajdź rozwiązanie, które pozwoli na osiągnięcie obu celów oddzielnie. Taka nietypowa droga do sukcesu otwiera drogę, by zaskoczyć przeciwnika i obserwatorów. Upewnij się jednak, że przeciwnik uznał swoją porażkę i zaprzestał walki lub stojący z boku wymuszą to na nim. Nie udowadniaj też na siłę, kto wygrał – bystrzy i tak będą wiedzieli, a wrogowie, w tym przyszli, jeszcze się czegoś groźnego nauczą.
Świetną ilustracją rozbieżnych opinii w kwestii „kto wygrał” jest dyskusja internetowa o słynnym katowickim przypadku agresji drogowej w grudniu 2013 roku. Zaatakowany przyjął postawę pełnej uległości, pozwalając się uderzyć przez okno i nie wychodząc z pojazdu. Choć brak męskiego rozstrzygnięcia „na miejscu” wiele osób uznało za porażkę i utratę męskiego honoru, to finał sprawy świadczy o czymś przeciwnym: zaatakowany m.in. ochronił pojazd od zniszczenia, jadące w nim dzieci od traumy, a siebie od możliwych oskarżeń o przekroczenie obrony koniecznej. Zajście zaś, zarejestrowane kamerą ofiary, skończyło się dla sprawcy nagonką w Internecie i przykrym poniżeniem.
Jeśli przeciwnik działa planowo i w pełni wykorzystuje swoje siły, zrób coś, co zmusi go do popsucia tej formy. Niech uzna swoje starannie przygotowane plany za bezwartościowe, np. niech opuści korzystną lokalizację.
W praktyce ochrony osób istnieją procedury rozpoznawania i rezygnacji z pobytu w miejscach, gdzie potencjalny zamachowiec ma przewagę nad agentami ochrony. Przed obecnością VIP-ów w MCP (miejscach czasowego pobytu) prowadzi się wielokrotne kontrole. Mają one wykryć już istniejące lub potencjalne słabe punkty.
„Pomieszać szyki”, fraza wywodząca się z terminologii militarnej, oznacza uniemożliwić komuś przeprowadzenie zorganizowanych, celowych działań, pokrzyżować jego plany.
Gdy rozwój wydarzeń uniemożliwi ci realizację zamiarów, miej przemyślane i przygotowane do realizacji różne warianty zapasowe – słynny plan B na każdą ewentualność. Jeśli zawczasu pogodzisz się ze stratą lub w innej sytuacji krytycznej, zamiast trwać w niezdecydowaniu, zadziałasz szybko i skutecznie, zwykle zaskoczysz przeciwnika. Stąd pożytek z tzw. gier wojennych i ćwiczeń rozmaitych wariantów rozwoju wydarzeń w organizacjach nie tylko wojskowych.
W kontekście pasywnej obrony, w działaniach konspiracyjnych i powieściach szpiegowskich, zachowanie nieprzewidywalne to nieuregulowany plan codziennych czynności, jedzenie zawsze w innym miejscu, o różnej porze itp. Zdeterminowani uciekinierzy nigdy nie dzwonią do mamy czy ukochanej. Przykład mistrzowskiej randomizacji zachowań możemy podziwiać w świetnym filmie Zero Dark Thirty (2012, reż. Kathryn Bigelow), w którym tropiony przez CIA decydent talibów realizuje szereg skomplikowanych „rytuałów bezpieczeństwa”. Tropiący agenci narzekają, że brak „wzorca” w zachowaniu podejrzanego sprawia, iż jest on dla nich nieuchwytny... Ale dostrzegają meta-wzorzec. Widząc nadzwyczajną dyscyplinę utwierdzają się, że zdradza ona „profesjonalistę” (pada stwierdzenie it’s tradacraft!) i warto cierpliwie czekać.
W sytuacjach „gorętszych”, kiedy zauważysz, że przeciwnik usiłuje kanalizować twoje zachowanie lub wrabia cię w pospieszne, nieprzemyślane wcześniej działania, zrób coś nieoczekiwanego „w stylu Monty Pythona”, co nie wynika z sytuacji. Zamiast zrobić to, do czego zmusza cię „naprowadzanie” przeciwnika, zadziałaj na własną szkodę. Takie celowe zaburzenie logiki zysków i strat w twoim zachowaniu natychmiast pokrzyżuje mu plany oparte na przewidywaniu – nawet jeśli w ten sposób na krótką metę sam poniesiesz jakąś stratę.
Taka odpowiedź to użycie fortelu poświęć śliwę, by uratować brzoskwinię »11. Z punktu widzenia przeciwnika dobrowolnie wybrana strata wykracza poza pulę działań uznanych za możliwe. Wróć na chwilę do opowieści o nietypowym manewrze Sun Bina «2.1. Co stałoby się, gdyby Pang Juan, dowiedziawszy się o marszu armii Qi na swoją stolicę, zamiast wracać do własnego kraju, wzorem Sun Bina ruszył na stolicę Qi? Plan Sun Bina byłby całkowicie zneutralizowany!
12 Na tej płaszczyźnie konfliktu alianci zdecydowali o wymuszeniu bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy. Pokonanie samego Hitlera, a nie całych Niemiec, mogło przyczynić się do odrodzenia niemieckiego ekspansjonizmu, co miało miejsce po I wojnie światowej. Dlatego spiskowcy chcący zgładzić Hitlera, którzy szukali alianckiego wsparcia, nie mogli na nie liczyć.
13 Lepiej: „uświęcone obyczajem”. Przykłady tego można zobaczyć w wielu filmach. W Gorączce (1995, reż. Michael Mann) bohater grany przez Roberta De Niro, zanim zastrzeli swojego chwilowo nieuzbrojonego przeciwnika, „paląc mu prosto w pierś”, mówi mu: „Spójrz na mnie! Spójrz na mnie!”. Przykładem odwrotnego zachowania jest scena w Uprowadzonej (2008, reż. Pierre Morel). W filmie tym bohater, próbując uratować porwaną córkę, już bez żadnej gry wstępnej strzela złoczyńcom w plecy. Zwróćmy uwagę, że takie nietypowe dla pozytywnego bohatera zachowanie ma usprawiedliwienie. Zagrożenie życia najukochańszej osoby w oczach bohatera (ale też i widzów) zawiesiło „reguły gry” i dostarczyło rozgrzeszenia dla „niesportowego” aktu.
14 Na tym mechanizmie opierają się znane wszystkim zabawy w zagadki. Pytający zadaje pytanie w sposób, który sugeruje odpowiedź oczywistą, ale błędną. Zgadujący musi natrudzić się podwójnie: znaleźć rozwiązanie, ale i zwalczyć przymus odpowiedzenia zgodnie z oczekiwaniami obecnych na miejscu osób.
15 Jest to realizacja fortelu poświęć śliwę, by uratować brzoskwinię »11. Czasowe oddanie inicjatywy przeciwnikowi to kwestia racjonalnego bilansu zysków i strat. Wciągnięcie nieprzyjaciela w głąb rosyjskiego terytorium, w połączeniu z zastosowaniem taktyki spalonej ziemi, doprowadziło co prawda do zniszczenia kraju, ale też zaskutkowało klęską Wielkiej Armii Napoleona w 1812 roku.
16 Akurat ta uwaga w zasadzie ma już tylko wartość historyczną. Obecne konflikty i wojny toczą się według zasad działań nieregularnych, w których takie pojęcia, jak długość linii zaopatrzeniowych, w zasadzie nie występują.
17 Tłumaczenie podkreślonej frazy bu zhan er quren zhi bing 不戰而屈人之兵 jest kłopotliwe m.in. ze względu na silne rozmycie semantyczne (wieloznaczność znaków i słów) starożytnego języka chińskiego. Giles tłumaczy: „przełamać opór przeciwnika” (ang. break enemy’s resistance), wyrażając tym nasze zachodnie uwarunkowania. Ames: „podporządkować armię przeciwnika” (ang. subdue enemy’s army), Sawyer „przejąć kontrolę nad armią przeciwnika” (ang. subjugating the enemy’s army). Szalenie istotne jest tu słowo qu 屈
