W poszukiwaniu "Utraconej miłości" - Maisey Yates - ebook
Opis

Alessandro Di Sione musi odnaleźć obraz Utracona miłość. To już ostatnia z poszukiwanych rodzinnych pamiątek – ta najważniejsza. Alessandro wyrusza w podróż. Pomocą ma mu służyć księżniczka Gabriella, która udaje jego asystentkę. To trudna rola dla księżniczki przyzwyczajonej do rozkazywania i przyjmowania honorów. Za to Alessandro zaczyna się coraz lepiej bawić tą sytuacją…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 143

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Maisey Yates

W poszukiwaniu „Utraconej miłości”

Tłumaczenie:Anna Dobrzańska-Gadowska

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Mówiono, że Alessandro Di Sione zwolnił kiedyś pracownika za to, że przyniósł mu kawę dwie minuty później, niż szef polecił mu to zrobić, no i za to, że napój był pięć stopni chłodniejszy niż zazwyczaj. Krążyły też pogłoski, że Di Sione odprawił długoletnią kochankę krótkim machnięciem ręki, każąc jej zgłosić się do sekretariatu po pożegnalny prezent. Nie brakowało również plotek, jakoby Alessandro ział ogniem, sypiał w lochu i czerpał energię z dusz skazanych na wieczne potępienie.

Nic więc dziwnego, że gdy jego nowa tymczasowa asystentka weszła do gabinetu, tuż za dziadkiem szefa, wyglądała tak, jakby za drzwiami już czekała na nią szubienica. Naturalnie nikomu nie przyszłoby nigdy do głowy, by bronić Giovanniemu Di Sione wstępu do jakiegokolwiek miejsca. Żadna osobista asystentka, choćby wyposażona w atomową charyzmę, nie ośmieliłaby się stanąć na drodze dziadka Alessandra. Jednak ta młoda kobieta, która zajęła to stanowisko tylko na parę tygodni, nie miała pojęcia, z kim ma do czynienia.

Przestraszyła się, że Giovanni to intruz, a on nie zamierzał niczego jej wyjaśniać, ponieważ nie widział ani potrzeby, ani sensu takiego działania.

Bardzo przepraszam, panie Di Sione – wykrztusiła zdyszana, przyciskając dłoń do mało imponującego biustu.

Alessandro mruknął coś w odpowiedzi, z wyraźną dezaprobatą, i uniósł jedną ciemną brew. Dziewczyna trzęsła się ze zdenerwowania jak wystraszony szczeniak.

– Czy mam wrócić do pracy? – spytała drżącym głosem.

Gdy skinął głową, pośpiesznie i z nieskrywaną ulgą wycofała się za drzwi.

– Widzę, że znowu jesteś w ruchu – zauważył Alex, nie bawiąc się w sentymenty, na które nigdy nie było miejsca w jego stosunkach z dziadkiem.

– Minęło już trochę czasu od mojej ostatniej terapii, więc czuję się lepiej.

– Bardzo się cieszę.

– Nie zachowujesz się zbyt uprzejmie wobec swojej asystentki – rzekł Giovanni, siadając na krześle naprzeciwko biurka wnuka.

– Mówisz tak, jakbyś uważał, że kiedykolwiek zależało mi na zachowaniu pozorów, a przecież obaj wiemy, jak jest naprawdę.

– Tak, ale wiem też, że nie jesteś taki straszny, jak udajesz. – Giovanni odchylił się do tyłu i oparł ręce na kolanach.

Miał dziewięćdziesiąt osiem lat, co samo w sobie nie wskazywało na to, by pozostało mu jeszcze dużo czasu, a poza tym niedawno białaczka znowu zaatakowała go po siedemnastu latach remisji.

Celem jego życia było odzyskanie każdej z utraconych kochanek. Opowieści o tych skarbach od dziecka były częścią świadomości Alexa. Jakiś czas temu Giovanni obarczył swoje wnuki obowiązkiem odnalezienia zaginionych skarbów.

– Może i nie – powoli odparł teraz młodszy mężczyzna.

– W każdym razie w mojej obecności nie ośmielasz się zachowywać w okropny sposób.

– Co mam powiedzieć, nonno? Pewnie jesteś jedynym człowiekiem na świecie, który budzi w ludziach większe przerażenie niż ja.

Giovanni machnął ręką.

– Pochlebstwem daleko ze mną nie zajedziesz – rzekł. – I dobrze o tym wiesz.

Tak, Alex faktycznie dobrze o tym wiedział. Dziadek był biznesmenem, człowiekiem, który po przybyciu do Ameryki zaczął od zera, opierając się na swoim doskonałym wyczuciu trendów handlowych.

– Nie mów mi tylko, że ogarnęła cię nuda i postanowiłeś znowu zająć się naszą firmą transportową!

– Nie, nic z tych rzeczy – westchnął Giovanni. – Ale mam dla ciebie zadanie…

Alex kiwnął głową.

– Czyżby nadszedł czas, bym zaczął się rozglądać za kochanką?

– Zostawiłem tę ostatnią dla ciebie – oświadczył dziadek. – To obraz.

– Obraz? – Alex podniósł przycisk do papieru i postukał palcem w szklaną powierzchnię. – Nie jesteś chyba zapalonym kolekcjonerem clownów na aksamicie czy czegoś w tym rodzaju?

Dziadek zaśmiał się cicho.

– Nie. Szukam Utraconej miłości.

Alessandro zmarszczył brwi.

– Moja znajomość historii sztuki z całą pewnością nie jest pierwszorzędna, ale ten tytuł coś mi mówi…

– I powinien. Co wiesz o zniesławionej królewskiej rodzinie z Isolo D’Oro?

– Gdybym przypuszczał, że czeka mnie egzamin, przed twoim przyjściem przeleciałbym parę źródeł.

– Odebrałeś bardzo kosztowną edukację w prestiżowej szkole z internatem, prawda? Nie chciałbym nawet podejrzewać, że moje pieniądze poszły na marne.

– W szkole pełnej nastoletnich chłopców, którzy znaleźli się daleko od domu, lecz bardzo blisko sąsiedniej szkoły dla dziewcząt w takiej samej sytuacji, jak sądzisz, czego się uczyliśmy?

– Dzieło sztuki, o którym mówię, pozostaje w bezpośrednim związku z tematem, który najwidoczniej całkowicie cię wtedy pochłaniał. Utracona miłość to wyjątkowo skandaliczny fragment historii królewskich rodów. Na dodatek nikt nigdy go nie widział.

– Poza tobą, rzecz jasna.

– Jestem jednym z nielicznych, którzy mogą potwierdzić jego istnienie, faktycznie.

– Człowiekiem-zagadką.

– To prawda. – Giovanni z uśmiechem skinął głową. – Cóż, mam za sobą tyle lat życia, że moja wiedza o rozmaitych skandalach nikogo nie powinna chyba dziwić, nie sądzisz?

– Nie mam pojęcia. Moje życie składa się głównie z długich dni za biurkiem.

– Moim zdaniem to marnowanie młodości i męskich sił.

Tym razem to Alex parsknął śmiechem.

– Jasne! Przecież to nie ty poświęciłeś młodość na stworzenie biznesowego imperium, prawda?

– Mój drogi, przywilejem ludzi starych jest umiejętność dostrzegania w przeszłości rzeczy, których młodzi nie umieją dostrzec w teraźniejszości, i oczywiście podejmowanie prób uświadamiania młodszego pokolenia.

– A przywilejem młodych jest ignorowanie takich rad i ostrzeżeń, czy tak?

– Może. – Giovanni uśmiechnął się lekko. – Tak czy inaczej, tym razem uważnie mnie posłuchaj, dobrze? Bardzo mi zależy na tym obrazie. To moja ostatnia utracona kochanka. Moja utracona miłość.

Alex spojrzał na dziadka, jedyny męski autorytet, jaki znał. To Giovanni pokazał mu prawdziwy sens etyki pracy i dumy osobistej. To on zajął się Alexem i jego rodzeństwem po śmierci ich rodziców, i zapewnił im coś znacznie więcej niż życie naznaczone piętnem braku stabilizacji i zaniedbania. To dzięki niemu byli dumni ze swojego nazwiska i nie uważali, że pewne rzeczy po prostu im się należą.

Ojciec Alexa był bezużytecznym, rozwiązłym playboyem, lecz Giovanni, wychowując osierocone wnuki, naprawił wszystkie błędy, jakie sam popełnił w wychowaniu syna.

– Krótko mówiąc, zamierzasz wysłać mnie na łowy, tak? – zagadnął młody mężczyzna.

– Tak. Za dużo czasu spędzasz w pracy, więc potraktuj to jako interesującą przygodę, coś w rodzaju poszukiwania zaginionego skarbu.

Alex znowu wziął do ręki przycisk do papieru.

– Powinienem potraktować to jako biznesową transakcję, bo tym to przecież będzie. Zawsze byłeś dla mnie bardzo dobry i zdaję sobie sprawę, że gdyby nie ty, pewnie zszedłbym na złą drogę i został lumpem albo, co byłoby jeszcze gorsze, idiotą spędzającym życie na piciu szampana w towarzystwie takich samych nierobów.

– Dobry Boże, co za koszmarna perspektywa!

– Zwłaszcza że balowałbym za twoje pieniądze, prawda?

– Masz całkowitą rację. – Giovanni pokiwał głową, nie kryjąc rozbawienia. – Wyłącznie dzięki mnie wyszedłeś na ludzi, oczywiście. A teraz poważnie: musisz odzyskać dla mnie ten obraz. Zużyłem dziś całą energię, żeby włożyć skarpetki i przyjść tu do ciebie, więc raczej trudno oczekiwać, że wyruszę w podróż nad Morze Śródziemne, aż na Aceenę…

– Na Aceenę? – powoli powtórzył Alex.

W gruncie rzeczy bardzo niewiele wiedział o tej małej wyspie, słynącej z białych plaż i kryształowo czystej wody.

– Tak, chłopcze. I nie mów mi tylko, że nie wiesz, gdzie to jest, bo będę musiał zażądać zwrotu pieniędzy od szkoły, która podjęła się twojej kosztownej edukacji.

– Wiem, gdzie się znajduje Aceena, nonno, ale główną atrakcją wyspy jest tani alkohol, który przyciąga tłumy studentów podczas międzysemestralnych przerw.

– Tak, to efekt uboczny doskonałego położenia Aceeny. Jednak niezależnie od tego, to właśnie tam udała się na wygnanie rodzina D’Oro.

– W czasie przerwy międzysemestralnej?

– Daj spokój z tymi żartami – westchnął Giovanni. – Chociaż w pewnym sensie masz rację, bo dzieci królowej Lucii wydają się bezustannie wytwarzać wokół siebie atmosferę towarzyskiego skandalu, gdziekolwiek się pojawią. Sama królowa mieszka na wyspie z wnuczką. Według pogłosek to ona została uwieczniona na obrazie i to ona była jego ostatnią właścicielką. Tak słyszałem.

Alexowi nie podobało się, że dziadek traktuje go jak głupca. Giovanniemu nawet nie przyszłoby do głowy, żeby wysyłać go na Aceenę, gdyby w grę wchodziły wyłącznie pogłoski.

– Odnoszę wrażenie, że sporo wiesz o tym królewskim rodzie – zauważył.

– Wiele łączy mnie z Isolo D’Oro. Byłem tam kiedyś i zachowałem miłe wspomnienia z tego pobytu.

– Fascynujące, doprawdy.

– Nie musisz być zafascynowany, Alessandro, wystarczy, że spełnisz moje polecenie.

Giovanni wydał polecenie, natomiast Alex miał je spełnić, jasne. Giovanni wychował Alexa, dał mu pracę i wpoił mu przekonania, dzięki którym młody mężczyzna szedł od jednego sukcesu do drugiego. Gdyby nie Giovanni, Alex były nikim. Więc skoro marzeniem starszego pana było odzyskanie obrazu, Alex nie zamierzał kwestionować sensu tej szczególnej misji. Jego upór spowodował sporo cierpień w rodzinie, wystarczy.

– Skoro tego chcesz, dziadku…

– Ktoś mógłby pomyśleć, że gramy w jakimś łzawym filmie – mruknął Giovanni.

– Poszukiwanie zaginionego obrazu, ukrytego na pięknej wyspie przez skazaną na banicję rodzinę królewską? My naprawdę gramy w łzawym filmie, to chyba jasne!

Tytuł oryginału: The Last Di Sione Claims His Prize

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2017

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Anna Jabłońska

© 2017 by Harlequin Books S.A

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2018

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-3818-2

www.harlequin.pl