Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
"Umiejętność życia. Wybór wierszy rozmaitych" to wielowarstwowy tomik poetycki Jerzego Rawy-Grabowieckiego, zbierający utwory z różnych okresów twórczości autora. Od młodzieńczych debiutów i poruszających refleksji historycznych, przez pełne nostalgii liryki osobiste, aż po błyskotliwe, współczesne parafrazy fraszek Jana Kochanowskiego i żartobliwe wiersze okolicznościowe.
Autor z dystansem, mądrością i ciepłym humorem przygląda się ludzkiej naturze, ulotności chwil oraz wyzwaniom codzienności, przypominając, że prawdziwa „umiejętność życia” polega na dostrzeganiu piękna w drobiazgach i zachowaniu pogody ducha bez względu na czas i okoliczności.
Tomik wydało WydawnictwoAutorskie.pl, które wspiera autorów poezji - zwłaszcza debiutantów. Kupując książkę wspierasz Autora oraz projekt WydawnictwoAutorskie.pl - siedlisko.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 17
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Kwitły lipy wtedy kiedy żyłeś
Kiedy byłeś razem z nami, Tato:
Gdy Cię wzięli to na przyszłe lato
Także kwitły – chociaż nie wróciłeś…
Warszawa – Żoliborz, 1944
Na przeogromnym świecie
Tak wielkie ludzi mrowie
Daremnie nieraz przecie
Szuka człowieka człowiek.
Kiedyś, gdy strumień czasu spłynie,
Nowe zabłysną gwiazdy w niebie,
O niewiadomej dziś godzinie
Spotkam na swojej drodze Ciebie.
Na skrzyżowaniu gwarnych alej
Sygnał zatrzyma nas czerwony
I stanie tłum zniecierpliwiony,
Że mu nie dadzą pędzić dalej.
Ty staniesz przy mnie – nie poznając
Dotniesz niechcąco mojej ręki.
Przepraszam – powiesz poprawiając
Kapryśne fałdy swojej sukienki.
Ja się odezwę, że „nie szkodzi”,
Lub bąknę tylko zwykłe „proszę”,
Zostaną nam z dzisiejszych godzinie
Takie grzeczności po dwa grosze.
Za chwilę kolor już się zmieni,
Zielone światło drogę wskaże,
Pójdziemy, w tłumie zagubieni,
Nie popatrzywszy sobie w twarze.
Ty w męża udasz się objęcie,
Ja do nieznanej mi dziś żony
Może pojadę – w inne strony,
Bo nie tą drogą pójdzie szczęście.
(wiersz na wpół liryczny)
Wczoraj wieczorową porą szliśmy oboje Plantami.
Na opuszczonej ławeczce w rogu siedliśmy sami.
Patrzyłem na twe usta z wielkim zachwytem i smakiem.
Lecz nie wiadomo dlaczego przypomniał mi się lakier.
Widziałem Twe brwi i rzęsy, ale cóż biedny poradzę,
Kiedy po krótkim czasie przyszły mi na myśl sadze…
Za nieme chwile szczęścia losy okrutnie karzą:
Wróciłem po godzinie z czarno-czerwoną twarzą.
***
Gdybym tak mógł być Tobą, wziąłbym szczotkę i wodę
I zmyłbym raz na zawsze ową sztuczną urodę.
Różni są ludzie na świecie i różnych rzeczy pragną,
Ja bym Cię chciał zobaczyć taką jak jesteś: ładną.
„Wiadomości Uniwersyteckie”
Kraków
O czym tu pisać, skoro już przed laty
Tysiąc poetów i milion pismaków
Wszystkie liryczne wzięli mi tematy,
Nie zostawiając nic przyszłemu bratu.
Często też mamy dzisiaj typ bazgracza
który wertując dawnych piśmidł zwoje
Stare motywy tylko przeinacza
I utrefiwszy podaje za swoje;
Przetwarza stare pomysły, metody
Znane stosuje, farbując im brody
Miłości wszelkie opiano odmiany,
Że temat wdzięczny został wyczerpany.
