Przejście przez pasy - Monika Liga - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Przejście przez pasy ebook i audiobook

Monika Liga

4,6

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!

40 osób interesuje się tą książką

Opis

Wakacje, które miały być tylko nudnym czytaniem książek na chorwackiej plaży, zmieniły się przez jeden nieuważny krok. Gdy Ola wylądowała na asfalcie przed maską czarnego auta, nie spodziewała się, że właśnie zderzyła się z przeznaczeniem. To, co wydawało się końcem planów, stało się początkiem drogi, z której nie ma powrotu.

 

 

"Oczy mu pociemniały. Oblizałam usta i patrzyłam na jego zmysłowe i piękne wargi. Zacisnął szczękę i zbliżył twarz do mojej. Pocałował mnie. Najpierw delikatnie, a w chwilę później mocniej i mokrzej. Poczułam jak z mojego brzucha wypełzają języki gorąca."

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 38

Rok wydania: 2021

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 54 min

Rok wydania: 2021

Lektor: Małgorzata GołotaGołota Małgorzata

Oceny
4,6 (5 ocen)
3
2
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Krecik78

Nie oderwiesz się od lektury

Dobrze się bawiłam
00
fakirek13

Nie oderwiesz się od lektury

Świetna
00
Mbotka_56

Dobrze spędzony czas

Dobrze się bawiłam
00



Copyright © poprostupisz.pl Monika Liga

Wydanie I

Katowice 2026

ISBN 978-83-66680-85-2

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autora oraz wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pomocą nośników elektronicznych.

Redakcja i korekta:

Anna Ignatowska,

Angelika Kuszła, www.poradniaredakcyjna.pl

Więcej moich książek i e-booków znajdziesz na stronie www.poprostupisz.pl/ksiazki_ebooki oraz na Legimi i innych popularnych serwisach.

Dla Babci, która marzyła o byciu pisarką.

Jej się nie udało. Babciu, to dla Ciebie.

Wstęp

Opowiem Ci, jak NIECHCĄCY zostałam pisarką…

Zaczęło się od ogromnych kłopotów i długów, gdy z mężem zdecydowaliśmy się na prowadzenie lokali gastronomicznych w centrach handlowych. Powiem tylko, że skończyło się to długami tak ogromnymi, że nie widzieliśmy sposobu na wyjście z zadłużenia. Przestałam w tamtym okresie spać. Dosłownie! Budziłam się po krótkich drzemkach i zaczynałam myśleć o problemach. Nie ma niczego gorszego, niż szukanie rozwiązań kłopotów w nocy. Z ciemności wyłaniały się jedynie koszmary, w których się taplałam, nie widząc wyjścia z matni.

Pewnej nocy zdarzył się cud. Tym cudem było maleńkie marzenie, zbyt duże jednak, bym mogła je wtedy zrealizować. Marzyłam o wakacjach, o wyjeździe, o wylegiwaniu się na słońcu i wtedy coś mi przeskoczyło w głowie. Zmęczony wielomiesięcznym niewyspaniem umysł uczepił się wizji chorwackiej plaży i postaci, które jakoś tak przy okazji pojawiły się po drodze. Zobaczyłam Olę, dziewczynę zakochaną w książkach, i Radka, któremu Ola weszła pod koła samochodu.

Na początku to były pojedyncze obrazy, które pojawiały się w myślach. Nie to było ważne, lecz fakt, że mój zmęczony umysł nareszcie poczuł ulgę. Nie musiał już analizować czarnych scenariuszy życia, które na mnie czekały, lecz mógł zacząć się skupiać na fikcyjnej sielance. W efekcie zaczęłam usypiać, a gdy się budziłam, myślałam jedynie o słodkiej historii, o jej bohaterach i ponownie odpływałam w sen.

Pewnego dnia spisałam opowiadanie, opublikowałam je na portalu dla debiutantów, a wtedy historia przestała działać nasennie, więc zaczęłam pisać kolejną.

I tak to się başladło.

E-book i audiobook, które Ci przekazuję, poddałam korekcie i redakcji u fachowca. Mój pisarski styl bardzo się zmienił i obecnie tę historię napisałabym inaczej i byłaby pewnie sześć razy dłuższa. Nie robię tego jednak, bo czuję wdzięczność za ratunek, jakim się dla mnie stała. Jest słodka i pogodna. Mam nadzieję, że umili Ci tych kilka chwil i oczywiście dziękuję za to, że ją czytasz.

Przyjemnej lektury :)

Autorka – Monika Liga

Rozdział 1

Właśnie zaczęły się wakacje. Koniec kieratu uczelni, dojazdów i sączenia mi w uszy uczelnianych mądrości. Znajomi porozjeżdżali się do domów, a mnie czekały pełne braku atrakcji wakacje. Tak bywa. Delikatnie rozweselającą perspektywą był wyjazd z całą familią. Rodzice i ich dwutygodniowe „wakacje miodowe”. Mój brat i jego podboje wakacyjne, pełne dziewczynek śliniących się na widok jego blond czupryny, do kompletu urok zadziornego chłopaczka. Na doczepkę ja – smażona przez słońce i z nosem w powieściach. Na kamieniach chorwackiej plaży książki smakują wybornie.

Wracałam z biblioteki z torbą wypchaną książkami. Pięć powinno wystarczyć. Planowałam, co muszę spakować, a co jeszcze kupić przed wyjazdem. Nie było tego wiele. W chorwackim klimacie, podczas sezonu, nie potrzeba dużo. Stroje kąpielowe, kilka chust pareo i kosmetyki. Właśnie! To ważny zakup! Plan – do apteki, później do domu, by się pakować.

Łup!

Nie wiedziałam, co się stało. Siedziałam na jezdni dziwnie rozkraczona, torebka leżała dość daleko, a przede mną stało czarne auto. Siedziałam jednak na pasach, więc mój osobisty GPS działał. Wlazłam pod auto! Krwi nie było, żadna kość mi spod skóry nie wystawała, czułam kończyny, więc… było dobrze.

Ktoś wyskoczył z auta. Drzwi jęknęły w proteście przed tak gwałtownym otwarciem.

– Nic ci nie jest?!

To do mnie?

– Nie wiem – odparłam.

Facet kucnął obok mnie. Niezły facet.

– Jesteś cała? – spytał mocno zdenerwowany.

– Tak myślę – odpowiedziałam.

Oglądał mnie, a moją uwagę zwróciły jego rozwichrzona fryzura w nieładzie i drapieżne brwi, i niebieskie oczy, i rzęsy… Porąbało mnie!

– Możesz wstać? – spytał.

– Mogę spróbować.

Ktoś zatrąbił. Za autem chłopaka stały już inne, a ich kierowcy, nieświadomi zdarzenia, najwidoczniej się wkurzali. Na chodniku zatrzymało się kilkoro gapiów żądnych wrażeń. Znów klakson.

– Wstań, proszę.

Starałam się podnieść. Kulawo to szło. Chłopak mi pomagał, ale czułam, że z lewą nogą jest coś nie tak.

– Zawiozę cię do domu. Okay?

Miałam protestować?

– Tak, proszę.

Popatrzył jakoś tak dziwnie i podniósł mnie, a właściwie to prawie podrzucił. Pewnie przez stres.

– Torebka! – wykrzyknęłam. – Weź torebkę.

Wsadził mnie na miejsce pasażera, zgarnął z jezdni torebkę i wsiadł za kierownicę.

– Gdzie mieszkasz? – spytał.

– Jedź w lewo i w dół drogą – odparłam.

Spojrzałam na nogę, dziwnie odrętwiała. Bolała. Nie uśmiechało mi się kuśtykanie po plażach.

– Coś cię boli? – spytał.

– Tak. Tak mi się wydaje.

– Pokaż gdzie – poprosił. – Zablokowałaś się – stwierdził, a jego brwi prawie się złączyły. – Ćwiczysz coś? – spytał bez sensu.

– No – odparłam błyskotliwie.

– To trzeba rozmasować, odblokować – stwierdził.