Nowojorski duet - Tara Pammi - ebook
Opis

Stefan Bianco od dawna próbuje znaleźć dowody na oszustwa finansowe Jacksona Smitha. Ku wielkiemu zdumieniu na jednym z przyjęć w Nowym Jorku dostrzega u boku Smitha piękną Clio Norwood, w której przed laty był zakochany. Ostrzega ją przed Jacksonem. Clio początkowo nie wierzy, lecz szybko przekonuje się, że Smith ją oszukuje i zdradza. Wówczas zgadza się pomóc Stefanowi, oczekuje jednak od niego czegoś w zamian…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 144

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tara Pammi

Nowojorski duet

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Clio Norwood owinęła się ciasno szalem i rozejrzała nerwowo wokół w poszukiwaniu swego narzeczonego, Jacksona. Zauważyła, że znikła także jego asystentka. Otoczona garstką bogaczy w restauracji na ostatnim piętrze wieżowca w samym centrum Manhattanu, Clio drżała, przeczuwając zbliżającą się katastrofę.

Jackson wrócił poprzedniego wieczora po trzech tygodniach nieobecności w wyjątkowo paskudnym nastroju, co zawsze oznaczało, że nie udało mu się sfinalizować intratnego kontraktu. Clio rozumiała presję ciążącą na narzeczonym, doceniała jego ambicję w rozwijaniu imponującej kariery zawodowej i nie skarżyła się nawet, gdy po całym dniu nieodzywania się, po południu zażądał od niej stawienia się na wieczornym spotkaniu. Potrzebował jej wsparcia, by przekonać niewiarygodnie bogatą panią Alcott, znajomą rodziny Norwoodów, do zatrudnienia Jacksona jako swojego osobistego doradcy inwestycyjnego. Jednak ledwie zdążyli się przywitać z dystyngowaną starszą panią, gdy Ashley wpadła do restauracji i zażądała od swojego przełożonego natychmiastowej rozmowy w cztery oczy. Clio, wychowana w arystokratycznej rodzinie wedle niezwykle rygorystycznych zasad, uśmiechnęła się uprzejmie i udawała, że nie dostrzega wymownych spojrzeń klientów.

Od kilku miesięcy z godnością znosiła ukradkowe szepty i pełne politowania spojrzenia otoczenia, ale dzisiejsze skandaliczne zachowanie Ashley przelało czarę goryczy. Miała dość. Wstała od stołu i zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę toalet. Nagle zamarła w pół kroku. Rosła, męska sylwetka i hipnotyzujące piwne oczy mężczyzny, który pojawił się w holu, mogły należeć tylko do jednego mężczyzny. Stefan Bianco. W pierwszej chwili chciała uciec do windy, zanim jeden z jej najstarszych i najserdeczniejszych przyjaciół ją zobaczy.

Poznała Stefana, Christiana, Rocca i Zayeda na studiach. Stanowili słynną Czwórkę z Columbii, młodych mężczyzn traktujących życie jak zabawę, którzy po studiach zrobili oszałamiające kariery w różnych dziedzinach, ale nigdy nie zapomnieli o łączącej ich przyjaźni. Na Uniwersytecie Columbia była jedyną dziewczyną dopuszczoną do ich grona i traktowaną przez przystojnych playboyów jak siostra. Przez cztery lata łączyła ich nierozerwalna więź, bez wstydu zwierzali się sobie ze swych marzeń, obaw i ambicji. A teraz na widok jednego z nich miała ochotę uciekać. Zdała sobie sprawę, jak nisko upadła. Ona, która podobnie jak jej czterej przyjaciele miała zdobyć szturmem świat.

Stefan Bianco zacisnął mocno zęby. Iskrząca się panorama nocnego Manhattanu przypominała mu studenckie lata wielkich nadziei i równie wielkiej naiwności, szybko zweryfikowanej przez okrutną rzeczywistość. Prowadzenie międzynarodowej firmy handlującej luksusowymi nieruchomościami zmuszało go do pojawienia się od czasu do czasu w Nowym Jorku, choć starał się zredukować liczbę wizyt do niezbędnego minimum. Jeśli jednak chciał powstrzymać Jacksona Smitha, pojawienie się na tej konkretnej kolacji było nieuniknione. Przed oczyma stanęła mu blada twarz jego asystenta Marca leżącego w szpitalnym łóżku i wypełnione łzami przerażone oczy jego pięcioletniej córeczki próbującej bezskutecznie obudzić tatę… Bezsilność, jaką wtedy czuł, z czasem zamieniła się w chęć odwetu.

Jako doradca inwestycyjny, Jackson doprowadził Marca do bankructwa, a on, Stefan, nic nie zauważył, mimo że kilka lat wcześniej sam znalazł się w identycznej sytuacji. Zdradzony przez Serenę, nie zorientował się, że jego czarujący doradca go oszukuje, i stracił wszystkie oszczędności. Gdyby nie pomoc Rocca, Zayeda i Christiana, skończyłby tak jak Marco.

Jackson siedział przy stole z kilkoma osobami, które usilnie starał się oczarować. Jego sztuczny śmiech słychać było nawet w przeszklonym holu. Kiedy niewysoka blondynka w obcisłych dżinsach i krótkim podkoszulku podeszła do Jacksona i szepnęła mu coś do ucha, szczupłe ramiona siedzącej tyłem do Stefana, rudowłosej kobiety znieruchomiały. Jackson przeprosił rudowłosą i gości i wyszedł z blondynką. Stefan domyślił się, że szczupła właścicielka płomiennej czupryny była dziewczyną Jacksona. Jej spięte barki, dumnie uniesiona głowa i nerwowo zaciśnięte w pięści dłonie leżące na stole zdradzały ogromne zdenerwowanie. Jakby na potwierdzenie jego podejrzeń, kobieta odwróciła dyskretnie głowę i spojrzała na odchodzącą parę. Stefan zamarł ze zdumienia. Clio Norwood. Jedyna kobieta, która mu nie uległa. Jej zielone oczy nadal błyszczały jak szmaragdy, a rude włosy spływały kaskadą na ramiona, o wiele szczuplejsze niż kiedyś. Wstała nagle i ruszyła do wyjścia. Poruszała się z tą samą kocią gracją co kiedyś, choć w jej ruchach brakowało dawnej radosnej sprężystości. Dziesięć lat temu, kiedy odrzuciła schedę swej arystokratycznej rodziny i tak jak jej czterech przyjaciół postanowiła podbić świat, nie potraktowała awansów Stefana poważnie.

Olśniewająca, zabawna i nieprzeciętnie inteligentna Clio Norwood! Dlaczego zadawała się z Jacksonem, szemranym typkiem, głośnym i aroganckim? Korciło go, żeby natychmiast ją o to zapytać. Właśnie weszła do holu. Na jego widok zawahała się, jakby chciała uciec. Serce Stefana ścisnął ból. Clio wyglądała jak piękne, ale wystraszone zwierzę.

‒ Cześć, piękna ‒ starym zwyczajem przywitał ją po włosku.

Położył dłoń na jej nagim ramieniu i poczuł, jak zadrżała.

‒ Stefan, jaka miła niespodzianka. Nie miałam pojęcia, że jesteś w Nowym Jorku. ‒ Strach znikł z jej twarzy, a w zielonych oczach rozbłysły ciepłe ogniki radości.

Jej akcent zawsze sprawiał, że działo się z nim coś dziwnego, rozpływał się falą przyjemnego ciepła po całym ciele. Pociągnął ją za rękę i zaprowadził do zacisznego kąta.

‒ Wiedziałabyś, gdybyś nie zerwała kontaktu ‒ powiedział i oparł rękę o ścianę tuż obok jej ramienia, osłaniając ją przed resztą świata. Wydawała mu się taka krucha…

‒ Nie przyjechałaś nawet na ślub Rocca. Czy w twoim nowym życiu nie ma miejsca dla starych przyjaciół?

Przez twarz Clio znów przemknął cień strachu. Stefan przeklął w duchu. W jaki sposób Jackson zdołał zamienić niezależną, pełną życia Clio w zahukany cień kobiety?

Clio milczała. Zdziwił się, że nie odpowiedziała mu kąśliwie, tak jak miała w zwyczaju. Jej twarz stężała. Dlaczego tak mu zależało na sprowokowaniu jej? Czyżby dlatego, że lata temu odrzuciła jego awanse, a dziś zadawała się z pasożytem Jacksonem? Obserwował Clio, która wzięła głęboki oddech i wyprostowała szczupłe plecy. Wytrenowana latami surowego, arystokratycznego wychowania skryła się za maską uprzejmej obojętności, której kiedyś tak w sobie nie znosiła…

‒ Miło było cię spotkać, Stefan ‒ oznajmiła spokojnym głosem i rozciągnęła usta w szerokim, choć nieszczerym uśmiechu. ‒ Niestety muszę już iść.

Złapał ją za ramię, najdelikatniej jak potrafił.

‒ Dlaczego nie przyjechałaś na ślub Rocca?

Wpatrywała się w niego wielkimi, smutnymi oczami, a jej twarz pobladła jeszcze bardziej.

‒ Nie mogłam się zwolnić z pracy. Miliarderowi pewnie trudno to zrozumieć?

‒ Doszedłem do wszystkiego ciężką pracą ‒ zaperzył się. ‒ Przecież wiesz, że rodzice mnie wydziedziczyli…

‒ Po tej aferze z Sereną?

Rzucił jej ostrzegawcze spojrzenie. Clio taktownie zamilkła.

‒ W każdym razie wyjechałeś, nie oglądając się za siebie. Dlatego nie masz prawa robić mi wyrzutów. Śledziłam wasze losy, zresztą takie sukcesy trudno przeoczyć.

‒ A co z twoimi marzeniami, Clio?

Grymas bólu wykrzywił na kilka sekund jej piękną twarz, ale szybko się opanowała.

‒ Nie miałam szczęścia. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej skomplikowana, niż się spodziewałam. Ale cieszę się, że tobie się udało. ‒ Znów wzięła głęboki oddech i już spokojniej poprosiła: ‒ Opowiedz mi coś o ślubie Rocca. Jak było?

Zrozumiał, że Clio próbuje zmienić temat. Jej twarz złagodniała, gdy wymawiała imię dawnego przyjaciela.

‒ Olivia Fitzgerald musi być wyjątkową kobietą, skoro udało jej się usidlić jednego z najbardziej zatwardziałych kawalerów na świecie. ‒ Uśmiechnęła się ciepło, ale jednocześnie rozejrzała ukradkiem z niepokojem.

Stefan zauważył, że wzrok Clio co chwila ucieka w kierunku drzwi, za którymi zniknęli Jackson z blondynką.

‒ Jeśli brakowało ci pieniędzy na bilet lotniczy do Mediolanu, wystarczyło do mnie zadzwonić ‒ powiedział z wyrzutem.

‒ Nie chodziło o pieniądze. Tylko raz Christian pożyczył mi na czynsz, potem już sobie sama poradziłam ‒ odpowiedziała z wyraźnym znużeniem.

Stefan starał się nie zdradzić, ale słowa Clio zszokowały go. Nie zdawał sobie sprawy, że Clio zmagała się z tak poważnymi trudnościami!

‒ Dlaczego mi nie powiedziałaś?!

‒ Nie było o czym. Poradziłam sobie.

‒ Jeśli nie chodziło o pieniądze, to dlaczego nie przyleciałaś? Ktoś cię powstrzymał? Twój nowy chłopak?

Clio natychmiast się spięła.

‒ O co ci chodzi, Stefan? Powiedz wprost, owijanie w bawełnę do ciebie nie pasuje.

‒ Jackson Smith.

Clio zamarła, a jej twarz całkowicie straciła kolor. Nie musiała już nic mówić, właśnie upewnił się w przekonaniu, że za smutek w jej oczach odpowiadał Jackson.

‒ Dobrze się czujesz?

Odsunęła się od niego gwałtownie. Oddychając ciężko, z przerażeniem w oczach zapytała ledwie słyszalnym szeptem:

‒ O co ci chodzi?

‒ Jackson to oszust. I bawidamek.

‒ Odezwał się mnich! ‒ parsknęła. ‒ Ostatnio jakaś modelka obrzucała cię błotem w kolorowej prasie, bo za szybko ją wymieniłeś na jej koleżankę.

Zdziwił się, że broniła Jacksona tak żywiołowo.

‒ Clio, mi chodzi o jego biznes. Oszukuje nie tylko kobiety, ale i swoich klientów. Śledzę jego poczynania od dłuższego czasu, ale nie udało mi się jeszcze uzyskać twardych dowodów. To pasożyt i drań. Nie wiem, co cię z nim łączy, ale powinnaś się trzymać od niego z daleka!

‒ Nie wierzę ci ‒ odpowiedziała cicho, bez przekonania.

‒A może nie chcesz wierzyć? Może ci wygodnie przymykać oczy na jego szwindle w zamian za poziom życia, jaki ci zapewnia?

Spodziewał się, że Clio wybuchnie, że go zaatakuje, ale ona odwróciła tylko głowę, żeby ukryć ból wykrzywiający jej twarz. Nigdy wcześniej nie widział jej w takim stanie. Poczuł dziwny ucisk w żołądku.

‒ Jak możesz tak mówić? ‒ szepnęła z wyrzutem. ‒ Przecież mnie znasz.

‒ Kobiety potrafią zaskakiwać. A my nie widzieliśmy się wiele lat, może się zmieniłaś? A może zawsze byłaś taka sama jak inne kobiety: łasa na pieniądze i władzę?

‒ Ty w takim razie też się zmieniłeś, skoro tak mnie oceniasz. A może zawsze byłeś bezlitosnym draniem?

Obraziłby się i odszedł, gdyby nie wyraz twarzy Clio; była przerażona jak zwierzę uwięzione w pułapce, bez wyjścia.

‒ Clio, w co ty się wpakowałaś?

Uniosła dumnie głowę, gotowa się bronić.

‒ W nic się nie wpakowałam! Od pięciu lat pracuję dla Jacksona. Dał mi pracę, gdy nikt inny nie chciał mnie zatrudnić. Tylko dzięki niemu nie musiałam wrócić do Anglii ze spuszczoną głową. Mylisz się co do niego, Stefan, znam go lepiej. Jesteśmy zaręczeni ‒ dodała, unikając jego wzroku.

‒ Słucham?! ‒ Na usta cisnęły mu się tylko i wyłącznie niecenzuralne słowa. Nie mógł uwierzyć, że złamana kobieta stojąca przed nim to ta sama rudowłosa roześmiana dziewczyna, która ścigała się z nim na rowerze po uniwersyteckim kampusie.

‒ Kiedyś przypominałaś mi ogień, Clio, nieustępliwy żywioł. ‒ Przysunął się do niej bliżej. Zapach jej skóry natychmiast sprawił, że jego puls przyspieszył. ‒ Uważałem cię za najsilniejszą kobietę na świecie. Nie wmawiaj mi więc, że wszystko jest w porządku. ‒ Lekko ścisnął kościste ramię. Clio zadrżała. Uniosła głowę i spojrzała na niego oczyma błyszczącymi od łez.

‒ Jeszcze kilka dni będę w Chatsfield. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, czegokolwiek, przyjdź.

Otarł łzę spływającą po bladym policzku.

‒ Będę na ciebie czekał, piękna.

Tytuł oryginału: The Sicilian’s Surprise Wife

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2015

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Hanna Lachowska

© 2015 by Harlequin Books S.A.

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osob rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-2535-9

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.