Mątwa, czyli Hyrkaniczny światopogląd. Sztuka w jednym akcie - Stanisław Ignacy Witkiewicz - ebook

Mątwa, czyli Hyrkaniczny światopogląd. Sztuka w jednym akcie ebook

Stanisław Ignacy Witkiewicz

0,0
14,90 zł

lub
Opis

Wydana w 1922 roku sztuka Stanisława Ignacego Witkiewicza przekracza granice realności i prawdopodobieństwa, łącząc w sobie groteskę, absurd oraz poważne rozprawy na tematy filozoficzne, społeczne czy egzystencjalne. Witkacy przedstawia swoje poglądy na temat religii, filozofii, sztuki, historii oraz społeczeństwa. Bohaterowie „Mątwy” to niespełnieni artyści, znudzeni zwyczajnym życiem, próbujący za wszelką cenę przełamać codzienną rutynę, aby zetknąć się z metafizyczną tajemnicą istnienia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 42




Stanisław Ignacy Witkiewicz

Mątwa, czyli Hyrkaniczny światopogląd

Sztuka w jednym akcie

Warszawa 2020

[Motto]

Nie poddać się nawet samemu sobie.

[Dedykacja]

Poświęcone

Pani Zofii Żeleńskiej

OSOBY

PAWEŁ BEZDEKA – lat 46, wygląda młodziej (wiek wyjaśnia się w ciągu rzeczy). Blondyn. W ciężkiej żałobie.

POSĄG ALICE D’OR– lat 28. Blondynka. Ubrana w obcisłą suknię, wyglądającą jak skóra krokodyla.

KRÓL HYRKANII– HYRKAN IV. Wysoki, szczupły. Broda w klin, duże wąsy. Nos trochę zadarty. Duże brwi i długawe włosy. Purpurowy płaszcz i hełm z czerwonym pióropuszem. Miecz w ręku. Pod płaszczem złocista szata. (Dalej, co ma pod spodem, okaże się).

ELLA – lat 18. Szatynka. Ładna.

DWÓCH PANÓW STARYCH – w anglezach i cylindrach. Mogą być ubrani w stylu lat trzydziestych.

DWIE MATRONY – ubrane fioletowo. Jedna z nich jest matką Elli.

TETRYKON – lokaj. Szary liberyjny płaszcz ze srebrnymi guzami i szary cylinder.

JULIUSZ II – papież z XVI wieku. Ubrany tak jak na portrecie Tycjana.

TREŚĆ

Scena przedstawia pokój o czarnych ścianach z deseniami wąskimi vert d’émeraude. Trochę na prawo w ścianie wprost sceny okno zasłonięte czerwoną zasłoną. W miejscach oznaczonych (×) światło za zasłoną zapala się krwawo, w miejscach (+) gaśnie. Trochę na lewo czarny prostokątny postument bez ozdób. Na nim leży na brzuchu, oparta na rękach, Alice d’Or. Paweł Bezdeka chodzi to tu, to tam, trzymając się za głowę. Fotel jeden na lewo od postumentu. Drugi bliżej środka sceny. Drzwi na prawo i na lewo

PAWEŁ BEZDEKA

Boże, Boże – nadaremnie wzywam Twoje imię, bo właściwie w Ciebie nie wierzę. A kogoś wezwać muszę. Zmarnowałem życie. Dwie żony, szalona praca – nie wiadomo dlaczego – bo ostatecznie filozofia moja nie jest oficjalnie uznana, a resztki moich obrazów zniszczono wczoraj, z rozkazu naczelnika Syndykatu Wyrobów Ręcznego Paskudztwa. Jestem zupełnie sam.

POSĄG

nie ruszając się; głowa oparta na rękach

Masz mnie.

PAWEŁ BEZDEKA

I cóż z tego, że cię mam. Wolałbym nie mieć cię wcale. Przypominasz mi tylko, że coś jest w ogóle. A sama jesteś jedynie nędznym substytutem rzeczy istotnych.

POSĄG

Przypominam ci dalszą drogę, która rozchyla się przed tobą w pustynię. Wszystkie wróżki przepowiedziały ci, że na starość oddasz się Wiedzy Tajemnej.

PAWEŁ BEZDEKA

macha ręką pogardliwie

E! Jestem zupełnie zmanierowany w wypowiadaniu ciągłych pretensji, które mam do biednej ludzkości, a nie mogę znaleźć ani źdźbła lekarstwa. Jestem jak niepotrzebny, bezpłodny wyrzut sumienia, z którego nie może wykwitnąć najskromniejszy bodaj pączek nadziei poprawy.

POSĄG

Jakże dalekim jesteś od prawdziwego tragizmu!

PAWEŁ BEZDEKA

Bo nie mam za silnych namiętności. Życie, które zmarnowałem, ucieka beznadziejnie w szarą dal mojej przeszłości. Czyż jest coś okropniejszego jak szara przeszłość, którą musi się jednak ciągle przetrawiać?

POSĄG

Pomyśl, ile jeszcze mógłbyś mieć kobiet, ile nieznanych poranków, lekkich prześlizgnięć się przez tajemnice południa, ile wreszcie wieczorów mógłbyś spędzić na dziwnych rozmowach z kobietami podziwiającymi twój upadek.

PAWEŁ BEZDEKA

Nie mów mi o tym. Nie rozdzieraj najskrytszego ośrodka dziwności. Wszystko to jest zamknięte – na zawsze zamknięte przez szaloną, nieposkromioną nudę.

POSĄG

z politowaniem

Jakże jesteś banalny...

BEZDEKA

Wskaż mi kogoś niebanalnego, a dam się zarznąć w ofierze na jego ołtarzu.

POSĄG

Ja.

BEZDEKA

Kobieta – raczej wcielenie kobiecych niemożliwości. Niewypełnialne obietnice życia samego w sobie.

POSĄG

Ciesz się, że w ogóle istniejesz. Pomyśl – nawet dożywotni skazańcy cieszą się z darowanego życia.

BEZDEKA

Cóż mnie to obchodzić może? Czyż mam się cieszyć, że nie siedzę w tej chwili wbity na pal na jakimś samotnym pagórze wśród stepów albo że nie jestem czyścicielem kanałów? Czyż nie wiesz, kim jestem?

POSĄG

To wiem, że jesteś śmieszny. Nie byłbyś nim, gdybyś mógł pokochać mnie. Wtedy pojąłbyś twoją misję na tej planecie, tej właśnie, byłbyś tym jedynym, samym w sobie, nieporównywalnym – tym właśnie, a nie kimś innym...

BEZDEKA

z niepokojem

A więc uznajesz bezwzględną, powtarzam, bezwzględną hierarchię Istnień?

POSĄG

śmieje się

Tak i nie – to zależy.

BEZDEKA

Powiedz, jakie masz kryteria, zaklinam cię.

POSĄG

Zdradziłeś się. Nie jesteś ani filozofem, ani artystą.

BEZDEKA

Ach, więc jednak wątpiłaś w to. Tak, nie jestem.

POSĄG

śmiejąc się

Byłżebyś tylko ambitnym nikim? Dla nich jesteś tym, mimo wszystko, geniuszem nowych metafizycznych wstrząsów.

BEZDEKA

Udaję – udaję z nudów. Wiem, że nie jest to nawet piękne – nie jest pięknym to, że udaję.

POSĄG

Jednak masz w sobie coś, co przekracza miarę moich dotychczasowych kochanków. Ale bez miłości dla mnie ani kroku dalej.

BEZDEKA

Nie mów nic o tych wiecznych twoich kochankach, którymi tak bardzo lubisz się chwalić. Wiem, że masz wpływy w rzeczywistym życiu i że przez ciebie mógłbym zostać diabli wiedzą kim. Ale kimś rzeczywistym, a nie kimś dla mnie samego...

POSĄG

Przesadzasz, wielkość jest rzeczą względną.

BEZDEKA

Teraz ja ci powiem: jesteś banalna, gorzej – jesteś mądra, gorzej, stokroć gorzej – ty jesteś w gruncie rzeczy dobra.

POSĄG

mięsza się

Mylisz się... Wcale nie jestem dobra.

Nagle innym tonem

Tylko kocham cię!

Pręży się ku niemu

BEZDEKA

wpatrując się w nią

Co?

Pauza

To jest prawda i dlatego nic mnie to nie obchodzi. Zagasło dla mnie światło jedynej Tajemnicy... (×)

Pukanie na prawo; Posąg przybiera dawną pozę

której niepoznawalność...

POSĄG

niecierpliwie

Cicho – papież idzie.

BEZDEKA

innym tonem

Błagam cię, przedstaw mnie papieżowi. To jest jedyne widmo, z którym mam jeszcze ochotę mówić...

Wchodzi papież

JULIUSZ II

Witam cię, córko, i ty, nieznany synu...

Paweł klęka, papież daje mu pantofel do pocałowania

Tylko nie mówmy nic o Niebie. Alighieri miał najzupełniejszą rację. Każde dziecko nawet wie o tym, tym niemniej muszę powiedzieć, że ludzka fantazja nie jest w stanie objąć tego szczęścia. Dlatego to piekło przedstawił nasz syn Dante z takim talentem. Nawet powiem, że ilustracje Dorégo dość dobrze wyrażają niewspółmierność ludzkich pojęć i wyobrażeń z tym rodzajem, że tak powiem...

POSĄG

Nudy...

JULIUSZ II

Cicho, córeczko. Sama nie wiesz, co gadasz.

Z naciskiem

Szczęśliwości.

Żartobliwie

A więc, synu: wstań i powiedz, kim jesteś...

POSĄG

To jest wielki artysta i filozof, Ojcze Święty, Paweł Bezdeka.

JULIUSZ II

podnosząc obie ręce do góry, ze zgrozą

To ty?! Ty, niedowiarku nędzny, śmiałeś sięgnąć po owoc Najwyższych Tajemnic?

BEZDEKA

dumnie, wstając

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.