Wydawca: HarperCollins Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2019

Książę i Bella (Światowe Życie) ebook

Maisey Yates  

3.4406779661017 (59)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 148 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Książę i Bella (Światowe Życie) - Maisey Yates

Książę Adam Katsaros nienawidzi paparazzich, bo przez nich przed laty uległ wypadkowi, w którym stracił żonę i dziecko. Dlatego gdy do jego zamku wdarł się natrętny fotograf, Adam uwięził go, ku przestrodze dla innych, którzy próbowaliby go nachodzić. Wkrótce po paparazzo przychodzi jego córka, Bella Chamberlain i proponuje, że zastąpi chorego ojca. Adam zgadza się, ale stawia pewien warunek…

 

 

Druga część miniserii ukaże się w marcu.

Opinie o ebooku Książę i Bella (Światowe Życie) - Maisey Yates

Fragment ebooka Książę i Bella (Światowe Życie) - Maisey Yates

Maisey Yates

Książę i Bella

Tłumaczenie: Filip Bobociński

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Dawno, dawno temu…

Bella podniosła głowę, by przyjrzeć się imponującemu zamkowi, po czym szczelniej opatuliła się płaszczem. Noc była zaskakująco zimna w tym małym, wyspiarskim kraju pośrodku Morza Egejskiego, między Grecją a Turcją.

Gdy po raz pierwszy usłyszała o Olympios, wyobraziła sobie typowy śródziemnomorski krajobraz: białe domy, błyszczące na tle podwójnego błękitu morza i nieba. Zresztą, być może tak właśnie wyglądała wyspa za dnia. Ale teraz, nocą, otoczona ciemnością i chłostana mokrym morskim wiatrem, Bella była wyraźnie zaskoczona widokiem.

Z drugiej strony, zamek aż nazbyt pasował do jej wyobrażeń. Budowla była średniowieczna. Tylko palące się w oknach światła lamp elektrycznych przypominały, że nie przeniosła się w czasie. Dokładnie taka siedziba pasowała do właściciela, który zadał sobie wiele trudu, by wywrzeć pomstę na zwykłym fotografie.

Człowiek ten porwał i uwięził jej ojca, by zemścić się za nieautoryzowaną publikację zdjęć jego wizerunku.

Bella powinna się bać. Książę Adam Katsaros udowodnił, że jest osobą nieobliczalną, wręcz nieludzką. Ciągle jednak jej serce wypełniał gniew, który odczuwała nieprzerwanie, od kiedy usłyszała o losie ojca.

Zdawało się, że jest wręcz nieustraszona. Dziwne, ponieważ całe dotychczasowe życie cierpiała na różne lęki. Obawiała się utraty ojca, u którego znalazła schronienie, gdy matka porzuciła ją w czwartym roku życia, oraz tego, że kiedyś się do niej upodobni i sama stanie się humorzastą, kierującą się żądzami, egoistyczną kobietą.

Lęki ustały w momencie, gdy wsiadła na pokład samolotu w Los Angeles. Poleciała do Grecji, a stamtąd już bezpośrednio do Olympios. Miała tylko nadzieję, że odwaga jej nie opuści podczas rozmowy z księciem.

Tony będzie wściekły, gdy się o wszystkim dowie. Chodziła z nim od ośmiu miesięcy. Nalegał, by go dopuściła do swych rodzinnych spraw, ona jednak się temu opierała, podobnie jak próbom cielesnego zbliżenia. Ot, kolejny z jej lęków.

Nigdy wcześniej nie miała chłopaka. Była przyzwyczajona do niezależności i własnej przestrzeni. Nie miała na razie ochoty rezygnować z żadnej z tych rzeczy. Zabawne, szczególnie w kontekście tego, co zamierzała dzisiaj uczynić.

Ku jej zaskoczeniu zamek zdawał się niestrzeżony. Nikt nie zatrzymał jej na schodach prowadzących do głównej bramy: podwójnych wrót z niedbale ociosanego drewna. Nie po raz pierwszy na wyspie poczuła się, jakby się cofnęła w czasie o kilka stuleci.

Zawahała się, czy aby nie zapukać, po chwili jednak złapała żeliwny uchwyt i pociągnęła go z całych sił. Drzwi otworzyły się przy akompaniamencie zgrzytu zawiasów, zupełnie jakby od lat nikt ich nie używał. Wiedziała jednak, że to nieprawda. Kilka dni temu sprowadzono tu siłą jej ojca. I jeśli wierzyć jej źródłom – nadal był tu przetrzymywany.

Weszła ostrożnie do środka. Zaskoczyło ją, że wewnątrz zamku jest tak ciepło. Było też ciemno, wnętrze oświetlały pojedyncze kinkiety. Wielki kamienny westybul nie kojarzył jej się z typowymi pałacowymi wygodami. Nie, żeby ją nagminnie do pałaców zapraszano. Ojciec pracował jako fotograf podczas wielkich przyjęć w willach celebrytów w Beverly Hills, miała więc pewne wyobrażenie, jak może wyglądać luksus.

Sama żyła z ojcem w południowej Kalifornii, w małym nadmorskim domku, który z pałacem nie miał nic wspólnego.

– Halo? – zawołała, po chwili zaś zwątpiła, czy to dobry pomysł. Jej głos jednak już się odbijał od kamiennych ścian skąpanej w mroku sali. Nie czas na strach. Miała zadanie do wykonania i nie mogła pozwolić, by powstrzymała ją trwoga.

Była pewna, że książę wypuści jej ojca, gdy tylko się dowie o jego stanie zdrowia.

– Halo? – spróbowała ponownie, również bez odpowiedzi.

Nagle usłyszała kroki po kamiennej posadzce. Odwróciła się w kierunku dźwięków dochodzących z korytarza po lewej stronie sali i zobaczyła wysokiego, szczupłego mężczyznę zmierzającego ku niej.

– Zabłądziłaś, kyria? – Głos miał delikatny i życzliwy, lekko tylko zaznaczony akcentem. Zupełnie nie pasował do złowrogiego, kamiennego wnętrza średniowiecznej twierdzy.

– Nie – odparła. – Nie zabłądziłam. Nazywam się Bella Chamberlain i szukam ojca, Marka Chamberlaina. Książę go przetrzymuje i… sądzę, że on nie zdaje sobie sprawy, że…

Sługa – a przynajmniej zakładała, że nim był – zbliżył się na tyle, że mogła się przyjrzeć jego twarzy. Był wyraźnie zatroskany.

– Tak, ta sprawa jest mi znana. Wydaje mi się, że najlepiej by było, gdybyś opuściła to miejsce, kyria Chamberlain.

– Nie. Pan nie rozumie. Mój ojciec jest chory, powinien już zacząć leczenie w Stanach. Nie może tu zostać. Nie może być… nie może być więźniem, tylko dlatego, że zrobił kilka zdjęć, które nie przypadły księciu do gustu.

– Jest wiele powodów, by chronić prywatność księcia – zaczął mężczyzna, tak jakby nie usłyszał jej apelu. Mówił, jakby recytował wyuczoną na pamięć rolę. – A w tym miejscu słowo księcia jest prawem.

– Nie odejdę bez ojca. Nie odejdę, dopóki nie porozmawiam z księciem. A tak na marginesie, to macie tu beznadziejną ochronę. – Rozejrzała się, po czym dodała: – Nikt mnie nawet nie zatrzymał, gdy tu wchodziłam. Ojcu pewnie było równie łatwo dostać się do księcia. Jeśli tak bardzo mu zależy na prywatności, to powinien się chociaż trochę postarać.

Mogła zabrzmieć nieco grubiańsko. Była jednak córką paparazzo. Wiedziała, że celebryci zarabiają na własnym wizerunku. Jej ojciec był tylko częścią tego przemysłu.

– Uwierz mi – odparł – nie chcesz rozmawiać z księciem.

Wyprostowała się. Miała około metra sześćdziesięciu wzrostu i nie chciała, by ten fakt umniejszył to, co teraz powie.

– Uwierz mi: ponad wszelką wątpliwość chcę z nim porozmawiać. Porwał obywatela Stanów Zjednoczonych, w imię zwykłej próżności. Jego tyrańskie zagrywki nie robią na mnie wrażenia. Jeśli naprawdę ma takie kompleksy na punkcie swojego wyglądu, to mógłby wydać kasę, którą oszczędził na zaniechaniu generalnego remontu tego miejsca, i zoperować sobie tę zapadniętą klatkę piersiową czy brak podbródka, a nie wsadzać do celi pierwszego lepszego fotografa!

– Ja nie mam podbródka? – odezwał się głos z ciemności. Był głęboki i mocny. Wstrząsnął wnętrzem zamku. Wstrząsnął Bellą. Wtedy po raz pierwszy od wyjazdu poczuła strach. Strach tak silny, że czuła ciarki na plecach i mdłości. – Przyznaję, tego jeszcze nie słyszałem. Wielu za to kierowało mnie do chirurga plastycznego. Straciłem już jednak wszelką cierpliwość do tych rzeźników.

– Wasza wysokość… – zaczął sługa, wyraźnie koncyliacyjnym tonem.

– Możesz nas zostawić, Fos.

– Wasza książęca mość…

– Przestań się płaszczyć – rzucił książę, głosem twardym jak otaczające ich mury. – To poniżające. Dla ciebie.

– Tak, oczywiście.

Jedyna osoba, co do której mogła mieć nadzieję, że się wstawi za jej sprawą, zniknęła w ciemności. Pozostała sama przeciwko skrytemu w mroku księciu.

– Zatem – zaczął – przybyłaś zobaczyć się z ojcem.

– Tak – odparła. Głos miała niepewny. Wzięła głęboki oddech. Musi się pozbierać. Nie da się łatwo zastraszyć. W dzieciństwie uczęszczała do prywatnych szkół, na które nie byłoby ją stać, gdyby nie fundusz stypendialny opłacony przez jej dawno zmarłego dziadka.

Wszyscy w szkole o tym wiedzieli. Musiała sobie szybko wyrobić grubą skórę. Szykanowali ją, bo była uboga, albo dlatego, że ciągle siedziała z nosem w książkach. To właśnie światy przedstawione w fikcji literackiej pozwoliły jej przetrwać dręczenie ze strony dzieci hollywoodzkiej arystokracji. Da sobie radę z księciem kraiku o powierzchni znaczka pocztowego.

Ciężki, miarowy krok był jedyną oznaką, że jej rozmówca się do niej zbliża.

– Kazałem aresztować twojego ojca.

– Wiem – odparła, skupiając się na kontrolowaniu tonu głosu. – Sądzę też, że to był błąd.

Zaśmiał się niewesoło. Bella miała wrażenie, że temperatura w całej sali wyraźnie spadła.

– Jesteś albo bardzo odważna, albo bardzo głupia. Przybywasz do mojego kraju, mojego domu, po czym mnie obrażasz.

– Nie sądzę, żebym była głupia. Odważna też nie. Jestem po prostu dziewczyną, która martwi się o ojca. Z pewnością jesteś w stanie to zrozumieć.

– Być może – odparł. – Choć trudno mi sobie przypomnieć, jak to jest. O własnego ojca nie musiałem się martwić już od jakiegoś czasu. Cmentarz zapewnia mu wszystkie potrzebne wygody.

Nie bardzo wiedziała, jak ma na to odpowiedzieć. Czy powinna stwierdzić, że jest jej przykro z tego powodu? Czuła jednak, że człowiek ten nie życzy sobie jej współczucia.

– Obawiam się, że podobny los spotka mojego ojca. Jest chory. Potrzebuje leczenia. Dlatego właśnie przyjechał tu robić zdjęcia: potrzebował pieniędzy na kurację, której nie pokrywało ubezpieczenie. To jego praca, jako fotografa. Jest…

– Nie obchodzą mnie dziennikarskie hieny. Działalność paparazzich jest nielegalna w moim kraju.

– Nie ma tu zatem wolnych mediów – rzuciła, skrzyżowawszy ręce na piersi.

– Nikt nie może polować na ludzi jak na zwierzynę, tylko dlatego, że chce zrobić kilka zdjęć.

– Wątpię, byś był ścigany jak zwierzę. Weszłam tu bez trudu. Mój tata jest doświadczonym fotografem. Założę się, że dostał się do środka jeszcze sprawniej.

– Może i wszedł, ale został pochwycony. Niestety, zdążył przesłać zdjęcia do szefa w Stanach Zjednoczonych. A że jego szef nie chce ze mną negocjować…

– Wiem. Zdjęcia zostaną opublikowane w tym tygodniu. Rozmawiałam z redakcją „Daily Star”.

– Wyłączność na moje zdjęcia jest dla nich zbyt cenna.

– Gdybym była w stanie z nimi negocjować w tej sprawie, nie przyleciałabym tutaj. Jak sądzę, nie wspomnieli ani słowem o chorobie taty?

– Czemuż to powinienem się tym przejmować? Jego nie obchodziły moje dolegliwości.

Zagotowała się z wściekłości.

– Czy te dolegliwości cię zabiją? Bo jego owszem. Jeśli nie wróci do Stanów i nie podda się leczeniu, to umrze. Nie pozwolę na to. Chcesz go trzymać w celi, aż skona? Dlaczego? Z powodu urażonej dumy? Przecież jest dla ciebie bezwartościowy jako więzień! Przyspieszył kroku. W ciemności zamajaczyła jego sylwetka. Był wielki, ale to wszystko, co udało jej się dojrzeć.

– Być może masz rację. Jest niemal bezwartościowy. Poza tym, że może się stać ostrzeżeniem.

– Dla kogo?

– Każdego, kto próbowałby postąpić podobnie. Czy moja rodzina nie dość już wycierpiała? Wraz z trzecią rocznicą wypadku zbierają się kolejne hieny dziennikarskie, by żerować na tamtej tragedii. Nie pozwolę im na to.

– I dlatego pozwolisz mu umrzeć? Zła złem nie naprawisz.

– Nie zrozumiałaś mnie – odparł głosem pełnym pasji. – Ja nie chcę niczego naprawiać. Nic mi nie wynagrodzi mojej straty. Chcę zemsty.

Znów usłyszała kroki. Po odgłosie zdała sobie sprawę, że odwrócił się i zaczął się oddalać.

– Stój!

– Rozmowa skończona. Mój sługa cię wyprowadzi.

– Weź mnie! – rzuciła bez zastanowienia. – Zamiast ojca. Pozwól mi zająć jego miejsce.

– Dlaczego chciałabyś coś takiego zrobić? – Kroki. Zawrócił. Zbliżał się.

– Nie chcę, ale w przeciwieństwie do niego ja jestem zdrowa. Jeśli zostanę tu uwięziona, nieważne na jak długo, poradzę sobie. – Nie skończy pracy magisterskiej z historii literatury. Mała cena za życie ojca.

– Czemu miałbym się na to zgodzić?

– Powiedz po prostu, że to ja zrobiłam te zdjęcia. Chcesz wysłać światu ostrzeżenie? Mogę być twoim ostrzeżeniem. – Nic nie odpowiedział. Cisza była tak przenikliwa, że przestraszyła się, że została w sali sama. – Proszę.

– Jeśli się na to zgodzę, to nie wystarczy mi zwykła historyjka o występku i karze.

– A nie po to właśnie uwięziłeś mojego ojca?

– Owszem – odparł twardo. – Ale ciebie mógłbym wykorzystać w inny sposób.

Dreszcze przebiegły jej po plecach. Poczuła strach.

– Chyba… nie chcesz ze mną… tego zrobić?

– Znów mnie nie zrozumiałaś. Gdybym chciał dziwki, to bym ją sobie kupił już dawno. Ty, cóż, jesteś piękna. Niespotykanie piękna. To daje mi dodatkowe pole do manewru.

– Nie rozumiem.

– Nie przez przypadek twój ojciec zrobił zdjęcia akurat teraz. Przez ostatnie trzy lata władzę sprawował w moim imieniu regent. Ten okres się już zakończył, a ja staję przed decyzją: abdykować czy też przejąć ponownie władzę.

Poczuła metaliczny posmak w ustach.

– Co… zdecydowałeś?

– Nie będę się ukrywać w nieskończoność. Przejmę należny mi tron. Zarówno ja, jak i mój kraj, nie możemy się dać złamać. Nie pozwolę też, by wciąż oblegała mnie prasa.

– Cóż, ja… nic nie wiem o rządzeniu krajem. Nie pomogę ci w tym.

– Głupia dziewczyno. Nie potrzebuję twoich rad. Potrzebuję tego, czego sam już nie posiadam. Potrzebuję twego piękna.

Niewiele rozumiała z tego, co mówił.

– Więc jak: dobiliśmy targu? – spytał.

Nie dał jej czasu do namysłu. Nie otrząsnęła się jeszcze z poprzedniej deklaracji. Chwiała się na nogach.

– Tak… – Nadal nie była pewna, na co się zgodziła. Miała mu jakoś pomóc w odzyskaniu władzy. Nie docierało do niej jednak, w jaki sposób miałaby to zrobić.

– Doskonale. Fos zaraz poinformuje twego ojca, że jest wolny i może opuścić zamek.

Nie tak wyobrażała sobie swój triumf. Była przerażona. I od teraz była więźniem jakiegoś szaleńca.

– Czy… mogę się z nim zobaczyć, zanim odejdzie?

– Nie – odparł. – To tylko spowoduje więcej niepotrzebnych łez, a mnie skończyła się już cierpliwość.

– Nie rozumiem… czego ode mnie właściwie oczekujesz?

– Słyszałaś powiedzenie, że za sukcesem każdego mężczyzny stoi kobieta? Ty będziesz tą kobietą. Pomożesz poprawić mój… wizerunek.

Odwrócił się ponownie. Opuszczał ją. Spanikowała.

– Zaczekaj!

Zatrzymał się.

– Sługa przyjdzie po ciebie i zaprowadzi cię do pokoju.

Wyobraziła sobie celę. Gwałtownie skoczyło jej tętno.

– Pozwól mi chociaż na ciebie spojrzeć! – Nie mogła wiecznie o nim myśleć jak o skąpanym w ciemnościach potworze: to by tylko dodawało mu więcej władzy nad nią. Był tylko mężczyzną. Zapewne bez podbródka.

Bał się pokazać światu. Był tchórzem. Tyranem, który akceptuje jedynie pochlebstwa na swój temat. Utwierdzi się w tym przekonaniu, gdy tylko spojrzy mu w oczy.

– Skoro nalegasz.

Coraz głośniejsze odgłosy kroków zapowiadały jego nadejście. Z każdą chwilą jego sylwetka stawała się wyraźniejsza. Wreszcie przekroczył granicę słupa światła na środku sali. Faktycznie był ogromny. Niemal monstrualny w swej postawie: szerokie ramiona i niebywale wysoki wzrost. Jeśli nawet nie przeraziłaby jej masywność księcia, jego twarz na pewno dopełniłaby dzieła.

Myliła się. Miał podbródek. Miał niemal doskonałe rysy twarzy, tym bardziej porażające wrażenie robiły obrażenia mu zadane.

Miał złociście brązową skórę, zrujnowaną przez blizny. Ślad po głębokim cięciu przechodził przez jedno oko: zastanawiała się, czy w ogóle zachował wzrok. Być może się uśmiechnął, nie mogła mieć jednak pewności. Zgrubiałe blizny po jednej stronie twarzy uniemożliwiały ustom pełen ruch.

W tym momencie, uzmysłowiła sobie, że została pojmana nie przez człowieka, lecz przez bestię.

Tytuł oryginału: The Prince’s Captive Virgin

Tłumaczenie:

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2017

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2017 by Maisey Yates

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2019

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie Ekstra są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25

www.harpercollins.pl

ISBN 9788327642585

Konwersja do formatu EPUB: Legimi S.A.