Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Miłość i kłamstwo mają wspólne źródło: rodzą się w języku. Wiersze zebrane w tomie K.Ł.M. śledzą miejsca, w których słowa zaczynają zawodzić, ukrywać, ranić albo niespodziewanie odsłaniać prawdę o relacjach. To poezja o bliskości i jej pęknięciach, o pożądaniu, odrzuceniu, rodzinnych uwikłaniach i oczekiwaniach społecznych. O ciele, które nie mieści się w gotowych kategoriach, oraz o uczuciach wymykających się prostym definicjom. Łęko Zygmuntówne z charakterystyczną dla siebie swobodą łączy rejestry intymne, naukowe, internetowe i potoczne. Lingwistyczna zabawa sąsiaduje z emocjonalną szczerością, ironia z czułością, a humor z doświadczeniem straty. K.Ł.M. to książka o potrzebie zauważenia – nie przez pryzmat gotowych etykiet, lecz przez uważność drugiej osoby. O tym, jak między kłamstwem a miłością powstaje przestrzeń, w której można próbować mówić własnym głosem.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 34
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Rozcieram ziarna sezamu.
po-całunki
para przeszkadzana w przestrzeni
półpublicznej wymiana
wzroku półkątem nieostrym
zamazane fotony w spojówkach
kątem oka kącikiem nieprzystępnym
publiczna para w spojówkach
w wymianie jonowej śliny
albumina z osocza
krwi półludzkiej nieprzystępnej
dla śmiertelników z przestrzeni
przeszkadzanego wzroku
śmiertelna albumina w ślinie
na metalowych chromowanych
kącie oka ze wzroku osocza
przestrzeni niepublicznej ukrytej
w fotonach półludzkich krwi
kłamstwo dobroci
pokazuje mi zdjęcie ślubne z którego biją tradycja stres papież
świadkowie jehowy pytają czy czuje się pani dobrym człowiekiem
odpowiadam nie
człowiek dobry o wysokiej wartości własnej nie odczuwa zazdrości nie zabiega
mózg zdrowy o wysokiej zawartości kwasów nienasyconych nie odczuwa miłości
nie ulega
rozkoszuj się mną a dam ci to czego pragnie twoje serce
mówi księga psalmów z listu podarowanego mi przez świadków jehowy
a przysłanego wprost od boga
pokazuję mu kolorowankę z drugiej strony listu z której biją kontur oset krzyż
śni mi się wyśmianie mojego mózgu że potrafi odwrócić krzyż ale nie tradycję
(ani uczucia)
pierwsze prawdziwie miło(...)
zamiast wałów przeciwpowodziowych
koluszki przecina osiedle pokolejowe
w pociągach na hakach wieszają się
sukcesy w kurtkach koloru szaro-
-zielono-jasnoróżowego – dziś moda
przypada na wyjmowanie z warg
pocałunkiem rzekomych póz na
gwiazdkę i pierwszy raz w tym życiu
nikt nie wparowuje na siłę lecz
mówi o obłędzie w rozpuszczonych
lubi łaskotanie na nagich w talerzach
zjada kosmyki ze smakiem co rano
wypija duszkiem sen bez kołdry
przykrywam kocem zostawiam resztki
nie wierząc zupełnie winu na spodzie
na winę uśmiecham się w uzupełnieniach
chyba z drugi raz w tym roku a niewiele
więcej od początku ktoś chce wykupić
wszystkie godziny w których sprzedaję
się i patrzę na mgłę żeby po prostu
spędzić ze mną śniadanie
kłamstwo stópek
kamil-in-travel relacjonuje z phuket
już mnie za fiuta łapała tutaj nie trzeba nic robić
ona albo on stoi tutaj co-dzien-nie
kolega tłumaczy
te dziewczyny przyjeżdżają z najpiękniejszych regionów tajlandii, z isan, na phuket pracować
to gdzie są najpiękniejsi faceci? ladyboye? hi hi – ironizuje kamilek
oni chyba też są z isan, he he (ja pierdzielę – kręci łebkiem kamilek)
kolega uczy
pamiętajcie, zwracajcie na to uwagę: jabłko adama – nie da się tego usunąć – nigdy
ladyboye mają duże palce u rąk i u nóg, wielgachne stopy i są wysokie przeważnie
kłamstwo palca wskazującego
twórca podcastu feministycznego uczy
niemieckiego i za aktywność podłapuje
za tyłeczek – z palcem
wysuniętym – szczyp
bieg do dyrektorki na skargę ale to tylko
dom a w domu nie ma komu czemu
wnosić z palcem wyciągniętym – stop
siostra z ojcem bratem stryjkiem
utyskują na roszczenia tych
transseksualnych a głos
przebija poziom typu
wigilia z palcem opłatkowanym – łam
podłapuje kogo czego nagle znika
dopełnienie jedynie język nazywa
więcej niż rzeczywistość może
język nazywa tyle ile w rzeczywistości
można z palcem skierowanym – dół
rodzima lingwistyka M.Ł.
nie planuję dostosowywać aparatu języka do jednego z nich: niech seplenię
w seminariach w katedrach pod wezwaniem mlasków przydechów i stóp
nie czuję we mnie tamtego akcentu: krtaniowej złości nosowego strojenia
nie mam ust dla jednych słów o jednostajnym sensie: zamykam zdanie
domykasz dłonie na zgłoskach od lewej do prawej i vice versa na plecach
jaka niepamięć wymazuje ze mnie naukę twojej mowy jaka pamięć
stempluje we mnie umiejętność czytania bez snów jakby
wrodzoną a posteriori: jak nie zapominam żadnego z tych
tonów w których emocje zgrywają się w mocne
happy to be woman (by Tom Tailor)
zakłada za uszy szyję zgięcia łokci
perfumy fermentują rano jako karol i jako kara grupa funkcyjna tlenią
alkohol w keto bezwład zjazd i niefizjologiczne godziny ślęczące
zakłada perukę i tytułowe zapachy jako kara raz w tygodniu ma wychodne
na kobieco
wedle icd10 to za mało na dysforię
podług icd11 euforia to za mało na niezgodność
dorosłe dzieci pytają alkoholu skąd damskie torebki na karej ladzie
z euforii
kłamstwo bliskie
poświąteczna martwota
dni roboczych ulubionym
tygodniem pracy
przyjeżdża rodzina poparowana
dzieciata i cykanie
żeby przyznać układom
hybrydowym status bliski
przed bliskimi
jak brodaty chłopak z waginą
albo hipotetyczny trzeci typ peselu
czy zwyczajnie dwie laski
arytmetyka liczb całkowitych uczy
że na dwóch w końcu grupujemy
na parzyste i nie
analiza rzeczywista uczy
że tu nie topologia par a jakościówka
nie grupowanie a punkty stacjonarne bliskie
nie logika bimodalna a teoria katastrof
(komunistyczna lekcja matematyki)
Beacie Guli
Matematyka wobec tego nosi w sobie patriarchalizm, gdyż cóże powstałoby, jakby świat zbiegł do dynamicznej, a niechajby i równowagowej konstytucji; jeśli by nie wprowadzono w umysł krystalicznej liczby jeden, dwa bądź więcej. Schemat z myślami matemorficznymi, matemorfologicznymi, wedle dyskursu
[definicja-lemat-twierdzenie (TW)-dowód-wniosek-dowód]
