Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Jak istnieją prawa ekonomiczne, jak istnieje prawo popytu i podaży, tak istnieje prawo rządzące polityką polską. Znaczenie polityczne Polski jest funkcją stosunków rosyjsko-niemieckich. Z chwilą, kiedy te stosunki są złe, znaczenie Polski urasta, Polska odzyskuje polityczną samodzielność. Kiedy stosunki rosyjsko-niemieckie naprawiają się, samodzielność polityki polskiej pada. W chwili niemiecko-rosyjskiej politycznej jedności działania – niepodległość Polski zamiera. Rozbiory Polski poprzedzone były chwilą odrodzenia narodowego. Sejm Czteroletni, zwany Wielkim, zawarł przymierze zaczepno-odporne z Prusami, skierowane przeciw Rosji. Sejm ten potrafił stworzyć wojsko, skarb, przeprowadzić wielkie reformy ustrojowe i społeczne. Prusy żądają od Polski w zamian za przymierze antyrosyjskie Gdańska i Torunia. Polska odmawia. Prusy zdradzają nas, układają się z Rosją, która druzgocze Polskę, dzieląc się jej terytorium z Prusami i Austrią. Historia ta dość dokładnie przypomina ostatnią historię sprzed 1 września 1939 roku.
Stanisław Cat-Mackiewicz
Historia… przyciągała i może przyciągać nadal barwnością narracji, nagromadzeniem trafnie dobranego materiału anegdotycznego, sugestywnością sądów, plastycznością opisów, umiejętnością prostego, przekonującego wyjaśniania nawet skomplikowanych procesów historycznych. Trudno sobie wyobrazić, że ktokolwiek, kto interesuje się dziejami II Rzeczypospolitej, mógłby do niej nie sięgnąć.
prof. Czesław Brzoza
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 478
Rok wydania: 2013
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
© Copyright by Aleksandra Niemczyk and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012
© Copyright for Nie wszystko „odeszło w mrok” by Czesław Brzoza and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012
ISBN 978-83-242-1587-4
Opracowano na podstawie wydania:
Stanisław Mackiewicz (Cat), Historia Polski od 11 listopada 1918 r. do 17 września 1939 r., Wydawnictwo Puls, Londyn 1992.
Wykorzystano rysunki Bronisława Fedyszyna, publikowane w latach 30. XX w. w piśmie „Mucha”. W książce zachowano styl Autora, uwspółcześniając jedynie pisownię i ortografię. Podkreślenia w tekście są oryginalne. Przypisy numerowane pochodzą od redakcji niniejszego wydania.
Opracowanie redakcyjne Jan Sadkiewicz
Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray
Basi i Ali z Jańcza Mackiewiczównom
Parę słów lirycznych: wieczorami spać mi bomby nie dają (dzisiaj jest 25 września 1940 roku i mieszkam w centrum Londynu), chce mi się pracować: od tylu lat przywykłem pisywać artykuły wieczorem i nocą. Praca dziennikarska jest mi dziś niedostępna, spróbuję więc napisać książkę, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że technika pisania książek jest całkiem inna: dziennikarz, siadając do biurka, ma już cały artykuł w głowie, jak umeblowany a jaskrawą elektrycznością oświetlony pokój. Natomiast całej książki nie sposób tak widzieć od razu; raczej widzi się jej kontury, zarysy na ciemnym tle. Trzeba dopiero do tego domu wejść i po kolei światło w pokojach zapalać, po omacku łazić po korytarzach, po ciemku szukać schodów. Stąd nieźli dziennikarze mogą pisywać bardzo złe książki, tak jak dobrzy pisarze książek – bardzo złe artykuły. Jednak mój ideał publicysty–dziennikarza, Bainville, równie świetnie pisywał książki, nadając im cechy dobrego artykułu dziennikarskiego, to jest zwięzłość i przejrzystość. Między innymi napisał on nie na długo przed śmierciąHistorię III Republiki1.Chcę go naśladować i napisaćHistorię niepodległej Polski: 11 listopada 1918 – 17 września 1939.Bainville temat swój potraktował ideologicznie, pisał o ideach, nastrojach, dążeniach społeczeństwa III Republiki, książka jego wyzwolona jest z opowieści faktów, dat, materiału historiograficznego. Niestety, ja z musu muszę być ogólnikowy w tym, co piszę. Przez lata zbierałem pokaźną bibliotekę, był to mój warsztat pracy, przed każdym prawie artykułem wertowałem książki; wyśmiewałem się z dziennikarzy, którzy pisali bez książek. Biblioteka została w Wilnie, liczne biblioteki londyńskie są pozamykane, z konieczności moja niezła pamięć musi być moim jedynym sekretarzem naukowym. W historii politycznej Polski nigdy nie grałem jakiejkolwiek roli, nigdy nie byłem na scenie, ale często siedziałem w pierwszym rzędzie, obserwowałem spektakl dokładnie, a czasami udawało mi się na chwilę zabrnąć za kulisy, zerknąć na to lub owo, dojrzeć szminkowanie i kostiumowanie.
W przedmowie do swojejHistorii III Republikipowiada Bainville: „Historia ta jest niekompletna, dopóki niedostępne są akta konwentów masońskich”. Historia niepodległej Polski, a także poprzedzające ją czasy, również zyskałaby dużo na jasności, gdybyśmy wiedzieli wszystko o naszych związkach tajnych.
Stosunek u nas do masonerii jest dwojaki. Są ludzie, którzy prawie wszystko tłumaczą działaniem masonerii i prawie wszystkich uważają za masonów, są inni, którzy wzruszają ramionami na wyraz „masoneria”, odpowiadając po krakowsku: „jeszczem żywego masona na oczy nie widział”, i twierdzą, że rozmowy o masonerii to bujdy godne kucharek. Pewien pan w roku 1924 napisał artykuł kończący się słowami: „W chwili, kiedy w Grecji chwiał się tron króla Jerzego – panna Niewiarowska występowała w Warszawie nago. Non, Messieurs, il n’y a pas de coïncidences[Nie, Panowie, nie ma zbiegów okoliczności]”. Francuszczyzna ostatniego zdania brzmiała w tym artykule ironicznie i wyniośle, w rzeczywistości autor był przekonany, że pomiędzy abdykacją króla Hellenów a brakiem skromności polskiej diwy operetkowej zachodzi niezbity i nader bliski związek przyczynowy, że i to, i tamto jest rezultatem knowań masonów. Są ludzie obłąkani na punkcie masonerii, dla których zagadką jest, dlaczego dwóch ludzi uważanych za masonów kłóci się albo walczy ze sobą. Tłumaczą to walką lóż. Ludzie o przeroście zmysłu architektonicznego, ludzie lubujący się w jasności organizacyjnej, skłonni są wierzyć, że stosunki polityczne świata są regulowane przez jakąś wszechpotężną organizację, niczym przez wszechmocne ziemskie bóstwo, które przewiduje i kształtuje każde wydarzenie polityczne. Ludzie ci nie zdają sobie sprawy, że każdy czyn, każdy wypadek polityczny mieści w sobie atomy rzeczy wielkich i atomy rzeczy małych, małostkowych, przypadkowych.
Ale równie nie mają racji ci, którzy zaprzeczają istnieniu masonerii i związków tajnych.
Masonem nie byłem nigdy i poza należeniem w czasach studenckich do wielokrotnie zdekonspirowanego w niepodległej Polsce i wielokrotnie już opisywanego „Zetu”, nie brałem udziału w żadnej z tajnych organizacji. Pod tym względem muszę powtórzyć za Bainvillem: moja historia Polski niepodległej będzie niekompletna, albowiem nie będę poza tym rozdziałem powracał do działalności stowarzyszeń tajnych. Skoro jednak już ten temat poruszyłem, czuję się w obowiązku naszkicowania, co wiem, a raczej, czego nie wiem o stowarzyszeniach tajnych.
Wiem najwięcej oczywiście o „Zecie”, to jest o Związku Młodzieży Polskiej – założonym gdzieś przez Miłkowskiego (T.T. Jeża)2– którego konstrukcja oparta była na strukturze masońskiej. Były w nim trzy stopnie: koledzy, towarzysze i bracia, później stopień towarzyszy został zniesiony. Pozostawał więc „Zet” i „Koła Braterskie”, na których czele stała „Centralizacja”, niemająca prezesa tylko sekretarza. Przez „Zet” przeszło bardzo wielu polityków niepodległej Polski, jego dawnymi członkami byli spośród prezydentów Rzeczypospolitej Stanisław Wojciechowski i Władysław Raczkiewicz, ogromną ilość dygnitarzy w Polsce stanowili byli „zetowcy”.
„Zet” dał swego czasu początek Lidze Narodowej; organizacja ta była tajnym kośćcem stronnictwa wszechpolaków, stronnictwa Narodowo-Demokratycznego (endeków), które dziś się nazywa Stronnictwem Narodowym. „Zetowcy”, przechodząc po ukończeniu studiów uniwersyteckich do starszego społeczeństwa, awansowali zwykle do Ligi Narodowej. Co się później z tą Ligą stało, nie wiem, słyszałem, że ją Roman Dmowski w roku 1927 rozwiązał3. Wiem, że Adam Doboszyński, wypuszczony w roku 1938 z więzienia, przygotowywał serię artykułów przeciwko związkom tajnym, celem wykazania, że każdy związek tajny staje się z czasem pożywką, terenem działalności masonerii. Doboszyński jest jednym z ludzi, którzy wszędzie widzą masonerię. Przypomina mi się w tej chwili, że normalna historia Polski, taka, której się uczy uczeń klasy pierwszej, dzieli się na okresy i że pierwszy z tych okresów nazywa się „okresem bajecznym”, gdzie nic nie jest pewne, nic nie jest wyjaśnione. Otóż i moją historię niepodległej Polski poprzedza „dział bajeczny”– te mianowicie kilka słów, szkicujących typ organizacji tajnych w Polsce.
Wracając do „Zetu”, później nastąpił rozłam między „Zetem” a Narodową Demokracją. Pierwsza fala „zetowców”, która do Ligi Narodowej nie poszła, przypada na rok 1908. W fali tej znajdowali się Stanisław Stroński i Edward Dubanowicz, którzy założyli później tygodnik „Rzeczpospolita” (stąd tytuł pisma wydawanego od roku 1919 w Warszawie przez Strońskiego). „Zetowcy” po zerwaniu z narodowymi demokratami nadal kierowali Młodzieżą Narodową i w pewnych środowiskach szli razem z endekami. Niewątpliwie najwybitniejszą wśród „zetowców” osobistością w okresie poprzedzającym samą wojnę był Kazimierz Wyszyński, mądry i kryształowej uczciwości człowiek. W czasie wielkiej wojny poszczególne środowiska „Zetu”, nie zrywając organizacyjnych węzłów między sobą i utrzymując organizacyjną jedność Młodzieży Narodowej, głosiły jednak hasła polityczne diametralnie różne. Oto środowisko „Zetu” warszawskiego było niepodległościowe i entuzjastycznie nastrojone do Józefa Piłsudskiego; środowisko krakowskie, pod wpływem Zygmunta Rusinka, wręcz odwrotnie, było antylegionowe, raczej endeckie; środowisko petersburskie – raczej niepodległościowe; moskiewskie, kijowskie – raczej endeckie.
W roku 1918 „Zet” postanowił stworzyć organizację polityczną wśród starszego społeczeństwa. Zdaje się, że powstała wówczas kontynuacja konspiracyjna „Zetu”4, która dała początek organizacjom w rodzaju Straży Kresowej, Związku Obrony Kresów Zachodnich, Rad Ludowych oraz Związku Naprawy Rzeczypospolitej. Związek Naprawy montowali dawni „zetowcy” na spółkę z notorycznymi masonami, których się później jednak ze Związku Naprawy pozbyli. Od tej chwili do dawnych „zetowców” przylgnęła nazwa „naprawiaczy”. Będę o nich musiał mówić w dalszych rozdziałach tej książki, jednak bez tej zawziętości, z którą ich zwalczałem w niepodległej Polsce.
„Zet” i Liga Narodowa były to konspiracje o ideologii nacjonalistycznej i jakkolwiek posiadające formy zapożyczone od masonerii, nastawione antymasońsko. O masonerii wiem niewiele. Sądzę, że zawleczona była do Wilna i do Królestwa Polskiego przez masonerię rosyjską, powstałą i rozkwitłą w Rosji na gruncie instytucji niezależnej adwokatury. Jestem prawie pewny, że taki Tadeusz Wróblewski, wybitny adwokat wileński, był masonem związanym z masonerią rosyjską, która w Rosji utworzyła stronnictwo konstytucyjnych demokratów (kadetów5). Za czasów niepodległej Polski masoni wileńscy używani byli przez Piłsudskiego do utrzymywania kontaktów z masonami kowieńsko-litewskimi – wobec braku stosunków dyplomatycznych była to jedyna droga porozumienia z Litwinami – toteż litewscy chrześcijańscy demokraci zarzucali ciągle tautininkom6wpływy masońskie i konszachty z Polakami. Masoni w Wilnie mieli lożę im. Tomasza Zana, do której przedpokojem była półjawna organizacja „44-ech”, oraz lożę drugiego stopnia, ściśle zakonspirowaną, pod nazwą „Gorliwy Litwin”.
Jeśli chodzi o pozawileńskie stosunki masońskie, należy przypuszczać, że już w roku 1910 istnieje w Krakowie i Warszawie jakaś masoneria, sympatyzująca z hasłami niepodległościowymi, że już wtedy należą do niej dr Rafał Radziwiłłowicz, Andrzej Strug i inni, skoro Michał Sokolnicki wspomina o niej w swoich pamiętnikach, jak również o tym, że mu Piłsudski do niej należeć zabronił. Później dużo u nas mówiono o walce dwóch obrządków – romańskiego i szkockiego – twierdzono, że w obrządku romańskim pozostali wrogowie Piłsudskiego, a w szkockim – jego przyjaciele. Są to rzeczy zbyt zakonspirowane, by o nich można było pisać poważniej, nie potykając się co chwila i nie ośmieszając we własnych i w czytelników oczach całkowitą niewiedzą.
Pewniejsze są wiadomości, że masoneria rozwielmożniła się u nas za pośrednictwem Włochów, że poselstwo włoskie w Warszawie w latach 1920–1922 było tu czynne. Wtedy weszło do masonerii mnóstwo oficerów, za wiedzą Piłsudskiego, których Piłsudski w roku 1927 z masonerii odwołał i którym do lóż należeć zakazał. Do jakiego rodzaju masonerii należał przywódca teozofów, generał Karaszewicz-Tokarzewski, który nawet odprawiał jakieś obrządki pseudoreligijne, nie wiem. Ludzie niewtajemniczeni, jak ja, będą zawsze masonerię odczuwali od strony intrygi politycznej pomieszanej z groteską.
Piłsudczycy mieli swoją organizację tajną, która wyrosła na gruncie POW (Polska Organizacja Wojskowa, szkoląca młodzież na przyszłych żołnierzy polskich za czasów okupacji niemiecko-austriackiej). Wewnątrz tej POW powstał ZW, czyli Związek Wolności, organizacja półtajna o nastawieniu politycznym, a wewnątrz tego ZW – organizacja tajna „A” (od wyrazu „analfabeci”). Po aresztowaniu dnia 22 lipca 1917 roku Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego przez Niemców, z inicjatywy Bogusława Miedzińskiego został stworzony „Konwent”, który działał w imieniu Piłsudskiego. „Konwent” ten był czynny także i w niepodległej Polsce, lecz w roku 1927 został przez Piłsudskiego rozwiązany. Oczywiście, poza tymi związkami tajnymi, które wymieniłem, działało w Polsce bardzo dużo mafii i mafijek zarówno na prawicy, jak lewicy społeczeństwa. Przeciętny wiek takiej mafii wynosił zaledwie kilka lat. W tak przeurzędniczonym społeczeństwie jak Polska niektóre mafie miały po prostu na celu wzajemne popieranie się na posadach. Mafijność stała się chorobą. Znam dwie epoki specjalnego jej rozkwitu. Przed zamachem 1926 roku mnożyło się w Polsce od organizacji tajnych typu kagulardów7francuskich. Były to różne PPP (Pogotowie Patriotów Polskich), Rycerze Białego Orła, Zakony Faszystów i inne. Wszystkie te organizacje głosiły, że mają na celu niedopuszczenie do zamachu Piłsudskiego. Kiedy dnia 13 maja 1926 roku na ulicach warszawskich strzelały karabiny maszynowe, widziałem szefa jednej z tych organizacji, jak nerwowo kroczył w hallu hotelu Bristol od jednej ściany do drugiej i z powrotem. Po zamachu majowym zaczęły się konspiracje w samym obozie piłsudczyków. Sądzę, że jedną z poważniejszych była konspiracja ambitnych oficerów II Oddziału Sztabu Generalnego8, uniezależniona od szefów II Oddziału, założona prawdopodobnie przez sekretarza premiera Kazimierza Bartla, porucznika Zaćwilichowskiego9.
Raz jeszcze powtórzę, że konspiracje i związki tajne odegrały w Polsce wielką rolę, ale nie będę im mógł więcej miejsca poświęcić z powodu braku danych. Nie można w pracy takiej, jak ta, którą zamierzam napisać, opierać się na przypuszczeniach, domysłach i podejrzeniach.
1Jacques Bainville,La Troisième République 1870–1935, Paris 1935.
2Związek Młodzieży Polskiej „Zet” – tajna organizacja w polskich skupiskach akademickich trzech zaborów (1887–1920), podporządkowana Lidze Polskiej, od 1893 Lidze Narodowej. „Zet” został założony przezZygmunta Balickiego, T.T. Jeż był założycielem Ligi Polskiej (1887).
3Liga Narodowa powstała w 1893 z przekształcenia Ligi Polskiej, działała do 1928.
4Kontynuacją „Zetu” był Związek Patriotyczny.
5Konstytucyjni demokraci (kadeci) – właśc. Partia Wolności Ludu lub Partia Konstytucyjno-Demokratyczna; liberalne ugrupowanie działające w Rosji w latach 1905–1917, opowiadające się za powołaniem monarchii parlamentarnej.
6Tautinincy – popularna nazwa partii Związek Litewskich Narodowców.
7Kagulard – członek nacjonalistycznej, tajnej organizacji militarystycznej, działającej we Francji w latach 1936–1941.
8Oddział II Sztabu Głównego (Generalnego) Wojska Polskiego – komórka organizacyjna zajmująca się wywiadem i kontrwywiadem.
9Stanisław Zaćwilichowski był m.in. założycielem Zakonu Nieznanego Żołnierza, tajnej organizacji zrzeszającej oficerów i urzędników, starającej się wpływać na politykę państwa.
Stanisław Mackiewicz (1896–1966), publicysta, pisarz, polityk, z wykształcenia prawnik. W okresie I wojny światowej członek Zetu i POW, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Redaktor naczelny wileńskiego dziennika „Słowo” (1922–1939), działacz grupy wileńskich konserwatystów, poseł na sejm z ramienia BBWR (1928–1935). Monarchista, piłsudczyk, czołowy zwolennik porozumienia polsko-niemieckiego w latach 30. Więziony w Berezie Kartuskiej (1939). Po 17 września 1939 na emigracji. Członek Rady Narodowej na uchodźstwie (1940–1941), przeciwnik polityczny gen. Władysława Sikorskiego, redaktor pisma „Lwów i Wilno” (1946–1950), premier rządu emigracyjnego (1954–1955). Po powrocie do kraju (1956) zajął się przede wszystkim działalnością pisarską. Był autorem licznych, pełnych oryginalnych sądów i polemicznej werwy publikacji, głównie o tematyce politycznej, historyczno-politycznej i literackiej. Zmarł w Warszawie.
Pseudonim „Cat” zaczerpnął z opowiadania Rudyarda Kiplinga o kocie, który chodził własnymi ścieżkami.
pisma wybrane wybór i opracowanieJan Sadkiewicz
Kropki nad i • Dziś i jutro
Myśl w obcęgach.
Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów
Historia Polskiod 11 listopada 1918 do 17 września 1939
O jedenastej – powiada aktor – sztuka jest skończona. Polityka Józefa Becka
Lata nadziei:17 września 1939 – 5 lipca 1945
Był bal
Europa in flagranti
Herezje i prawdy
Dom Radziwiłłów
Zielone oczy
Stanisław August
