Czas i uznanie - Maciej Budzyński - ebook

Czas i uznanie ebook

Maciej Budzyński

0,0

Opis

In dubio pro libertate

Czym naprawdę jest prawo? Skąd bierze się jego moc? I jaka rola w dzisiejszym świecie przypada państwu, społeczeństwu oraz jednostce?

„Czas i uznanie” to prawno-filozoficzny esej, który odpowiada na te pytania i przywraca znaczenie podstawowym pojęciom prawniczym takim jak wolność, sprawiedliwość czy słuszność.
Autor stawia śmiałą, lecz jasno uzasadnioną tezę: dyskusję o sensie prawa i porządku społecznego można sprowadzić do dwóch fundamentalnych pojęć: czasu oraz uznania. Z tej perspektywy analizuje rolę konstytucji, naturę demokracji, istotę odpowiedzialności oraz granice władzy. Pokazuje, że porządek społeczny nie opiera się wyłącznie na przepisach, lecz przede wszystkim na uznaniu zasad wynikających z natury człowieka.

Niniejsza publikacja to ważny głos w dyskusji o roli państwa w życiu obywateli, definicji wolności oraz sensie i istocie prawa we współczesnym świecie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 83

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



WSTĘP

Pod­czas na­uki pra­wa i prak­ty­ko­wa­nia za­wo­du spo­strze­głem ogrom­ny cha­os po­ję­cio­wy, wy­stę­pu­ją­cy za­rów­no w prze­strze­ni pu­blicz­nej, jak i w śro­do­wi­sku praw­ni­czym, do­ty­czą­cy pod­sta­wo­wych wy­ra­żeń praw­ni­czych. Nie­któ­re sło­wa zo­sta­ły bądź to po­zba­wio­ne swo­je­go pier­wot­ne­go sen­su, bądź to przy­pi­sa­no im wie­le roz­bież­nych zna­czeń. Cha­os po­ję­cio­wy za­wsze od­da­la nas od praw­dy i wy­wo­łu­je cha­os in­sty­tu­cjo­nal­ny. Zja­wi­sko to una­ocz­nia się dziś zwłasz­cza w nie­zro­zu­mie­niu ro­li, ja­ką po­win­no peł­nić Pań­stwo w na­szym ży­ciu, a to z ko­lei pro­wa­dzi do roz­wią­zań ge­ne­ru­ją­cych wie­le nie­po­trzeb­nych nie­szczęść.

Na­zy­wa­nie rze­czy ta­ki­mi, ja­kie są, jest bo­daj jed­nym z naj­trud­niej­szych za­dań, sto­ją­cych przed czło­wie­kiem i cy­wi­li­za­cją. Ce­lem te­go ese­ju nie jest wo­bec te­go od­kry­wa­nie rze­czy no­wych, ale pró­ba opi­sa­nia tych, któ­re ist­nie­ją od sa­me­go po­cząt­ku. Każ­dy bo­wiem, kto od­kry­wa ele­ment praw­dy, nie two­rzy no­we­go frag­men­tu rze­czy­wi­sto­ści, a je­dy­nie apa­rat po­ję­cio­wy, któ­ry po­zwa­la zro­zu­mieć to, co wcze­śniej by­ło nie­zro­zu­mia­ne, opi­sać to, co wcze­śniej by­ło nie­opi­sa­ne, po­jąć to, co wcze­śniej by­ło nie­po­ję­te. Ma to ta­kie sa­mo zna­cze­nie w na­uce fi­zy­ki, jak i na­uce pra­wa.

Przed­sta­wio­na w ni­niej­szym ese­ju kon­cep­cja ma za­tem za za­da­nie nie tyl­ko za­pew­nić wła­ści­we ro­zu­mie­nie sen­su pod­sta­wo­wych wy­ra­żeń praw­ni­czych, ale rów­nież sta­no­wić głos w dys­ku­sji nad isto­tą Pań­stwa i pra­wa, a tak­że nad źró­dłem ich mo­cy i spraw­czo­ści.

Wła­ści­wa re­ali­za­cja owe­go ce­lu wy­ma­ga, aby nie przed­kła­dać for­mę nad treść. Esej ów sta­no­wi pró­bę wy­cią­gnię­cia przed na­wias te­go, co w opi­nii Au­to­ra jest istot­ne. Ko­niecz­ne jest za­tem za­sto­so­wa­nie rzad­ko spo­ty­ka­ne­go już w śro­do­wi­sku praw­ni­czym sty­lu pre­zen­ta­cji wi­zji rze­czy­wi­sto­ści wol­ne­go od nie­zli­czo­nej ilo­ści przy­pi­sów cha­rak­te­ry­stycz­nych dla współ­cze­snej roz­pra­wy na­uko­wej. Styl ten mo­że spra­wiać wra­że­nie mniej na­uko­we­go, jed­nak zda­niem Au­to­ra jest wy­so­ce wska­za­ny dla wła­ści­we­go przed­sta­wie­nia za­gad­nień, któ­re od dłuż­sze­go cza­su nie są pre­zen­to­wa­ne w przej­rzy­sty spo­sób.

Część pierw­sza

CZAS

*****

Czas i uzna­nie to dwa naj­bar­dziej pod­sta­wo­we ter­mi­ny, ja­kie sta­no­wią punkt wyj­ścia do dys­ku­sji o sen­sie i isto­cie pra­wa, Pań­stwa i po­rząd­ku spo­łecz­ne­go. Wszyst­kie in­sty­tu­cje praw­ne spro­wa­dza­ją się do cza­su, ja­kim dys­po­nu­je czło­wiek, a tak­że do je­go po­sza­no­wa­nia. Bez zro­zu­mie­nia te­go pro­ste­go fak­tu wszel­kie ana­li­zy, roz­wa­ża­nia i pły­ną­ce z nich wnio­ski są płon­ne i od­da­la­ją nas od po­zna­nia praw­dy. Brak od­po­wied­nich za­ło­żeń za­wsze pro­wa­dzi bo­wiem do błęd­nych wnio­sków. Błęd­ne wnio­ski zaś za­wsze pro­wa­dzą do wdro­że­nia błęd­nych roz­wią­zań in­sty­tu­cjo­nal­nych. Błęd­ne roz­wią­za­nia in­sty­tu­cjo­nal­ne z ko­lei utrud­nia­ją za­spo­ka­ja­nie na­szych po­trzeb, a tym sa­mym utrud­nia­ją na­sze ży­cie. Jak­że czę­sto wi­dać pra­wi­dła wy­ni­ka­ją­ce z po­wyż­szych im­pli­ka­cji na przy­kła­dach kon­kret­nych ustro­jów i ich in­sty­tu­cji praw­nych na­rzu­co­nych róż­nym lu­dziom re­pre­zen­tu­ją­cym ten sam na­ród. Moż­na to so­bie zo­bra­zo­wać na przy­kła­dzie Ko­rei Pół­noc­nej i Ko­rei Po­łu­dnio­wej al­bo NRD i RFN.

1

CZAS I WOL­NOŚĆ

Czym jest czas?

Z lek­cji fi­zy­ki wie­my, że czas ro­zu­mia­ny ja­ko coś sta­łe­go i obiek­tyw­ne­go nie ist­nie­je – mó­wi­my ra­czej o cza­so­prze­strze­ni. Idea cza­su jest za­tem przede wszyst­kim kon­struk­tem spo­łecz­nym.

O cza­sie mo­że­my mó­wić w kon­tek­ście przed­mio­to­wym oraz pod­mio­to­wym. W ro­zu­mie­niu przed­mio­to­wym czas to „ze­ga­rek”, a mia­no­wi­cie kon­strukt spo­łecz­ny ma­ją­cy za za­da­nie uła­twie­nie or­ga­ni­za­cji ży­cia po­przez usta­la­nie wza­jem­ne­go po­ło­że­nia przed­mio­tów wzglę­dem sie­bie w da­nym miej­scu i mo­men­cie. W kon­tek­ście pod­mio­to­wym czas to „ja” – kon­strukt spo­łecz­ny wy­ra­ża­ją­cy su­biek­tyw­ną per­cep­cję każ­de­go czło­wie­ka (bez „ja” czas nie ist­nie­je).

Prze­cho­dząc za­tem bez­po­śred­nie­go do te­go, co istot­ne dla dal­szych roz­wa­żań w kon­tek­ście po­sta­wio­nej po­wy­żej te­zy, na po­trze­by ni­niej­sze­go ese­ju po­słu­guj­my się kon­tek­stem pod­mio­to­wym i przyj­mij­my że czas to (i) ogra­ni­czo­na po­cząt­kiem i koń­cem (ii) su­biek­tyw­na i oso­bi­sta (iii) sfe­ra moż­li­wo­ści, w ra­mach któ­rej (iv) czło­wiek mo­że do­ko­ny­wać wy­bo­rów, przy czym (v) w tym sa­mym mo­men­cie do­ko­na­nie da­ne­go wy­bo­ru wy­klu­cza do­ko­na­nie in­ne­go, prze­ciw­staw­ne­go wy­bo­ru.

Uprasz­cza­jąc, czas to sfe­ra, w któ­rej czło­wiek przyj­mu­je i od­bie­ra bodź­ce, a tak­że re­agu­je na nie. Czas jest za­tem sfe­rą im­ma­nent­nie zwią­za­ną z po­dej­mo­wa­niem przez czło­wie­ka de­cy­zji.

W kon­tek­ście po­wyż­sze­go, naj­bar­dziej ele­men­tar­nym za­gad­nie­niem, nad ja­kim trze­ba się za­sta­no­wić, jest: „kto i kie­dy mo­że dys­po­no­wać cza­sem czło­wie­ka?”.

Na­le­ży za­cząć od od­po­wie­dzi oczy­wi­stej – cza­sem da­ne­go czło­wie­ka mo­że dys­po­no­wać tyl­ko on sam. Czy jed­nak na tym ka­ta­log się za­my­ka? Czy cza­sem da­ne­go czło­wie­ka mo­że dys­po­no­wać in­ny czło­wiek, gru­pa lu­dzi lub wszy­scy po­zo­sta­li lu­dzie?

Przez moż­li­wość dys­po­no­wa­nia cza­sem dru­gie­go czło­wie­ka ro­zu­mie­my moż­li­wość żą­da­nia, aby da­ny czło­wiek pod­jął w okre­ślo­nym mo­men­cie okre­ślo­ną de­cy­zję i aby nie mógł on od­mó­wić re­ali­za­cji ta­kie­go żą­da­nia. De­cy­zja to po pro­stu okre­ślo­ne dzia­ła­nie lub je­go za­nie­cha­nie.

Przyj­mij­my za­tem, że każ­dy czło­wiek ma moż­li­wość dys­po­no­wa­nia cza­sem każ­de­go in­ne­go czło­wie­ka. W ta­kiej sy­tu­acji każ­do­ra­zo­we żą­da­nie wy­ko­na­nia okre­ślo­ne­go dzia­ła­nia mo­gło­by zo­stać od­par­te przez żą­da­nie prze­ciw­ne. Nie trud­no so­bie wy­obra­zić, że w ta­kiej sy­tu­acji mie­li­by­śmy do czy­nie­nia z cha­osem. Świat, w któ­rym na­tu­ral­ną moż­li­wo­ścią by­ło­by swo­bod­ne dys­po­no­wa­nie cza­sem dru­gie­go czło­wie­ka, nie był­by w sta­nie funk­cjo­no­wać. Ar­gu­men­tu­jąc z więk­sze­go na mniej­sze, ta sa­ma ob­ser­wa­cja znaj­dzie za­sto­so­wa­nie do gru­py lu­dzi, jak i po­je­dyn­czych jed­no­stek. W związ­ku z tym, z na­tu­ry rze­czy, nikt nie ma moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia cza­sem dru­gie­go czło­wie­ka.

Czy od po­wyż­szej za­sa­dy mo­gą ist­nieć wy­jąt­ki? Przyj­rzyj­my się tej kwe­stii.

*

Po pierw­sze, gdy da­na oso­ba nie jest w sta­nie po­dej­mo­wać świa­do­mie de­cy­zji (np. oso­by cho­re psy­chicz­nie lub ma­ło­let­ni), to ktoś in­ny po­wi­nien mieć moż­li­wość dys­po­no­wa­nia cza­sem ta­kiej oso­by w od­po­wied­nio ogra­ni­czo­ny spo­sób, do­sto­so­wa­ny do stop­nia jej świa­do­mo­ści.

Po dru­gie, gdy jed­na oso­ba na­ru­sza moż­li­wość dys­po­no­wa­nia cza­sem dru­giej oso­by, to ta po­win­na mieć moż­li­wość od­par­cia ta­kie­go na­ru­sze­nia i tym sa­mym dys­po­no­wa­nia cza­sem na­ru­sza­ją­ce­go.

Po trze­cie, w ra­mach moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia swo­im cza­sem każ­dy z nas mo­że do­bro­wol­nie ogra­ni­czyć ową moż­li­wość w ca­ło­ści lub czę­ści na rzecz in­nej oso­by lub gru­py osób na czas nie­okre­ślo­ny lub okre­ślo­ny, z moż­li­wo­ścią od­wo­ła­nia ta­kiej dys­po­zy­cji lub bez niej, w tym po speł­nie­niu się okre­ślo­nych wa­run­ków. Po­wyż­sze ro­zu­mo­wa­nie ma ana­lo­gicz­ne za­sto­so­wa­nie do przy­kła­du dru­gie­go, w któ­rym ktoś do­bro­wol­nie do­pro­wa­dza do ogra­ni­cze­nia moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem przez in­ne oso­by, w sy­tu­acji gdy od­pie­ra­ją one uprzed­nie na­ru­sze­nie ich moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia cza­sem przez tę oso­bę.

Z po­wyż­szych roz­wa­żań wy­ła­nia się na­stę­pu­ją­ca za­sa­da: nikt nie ma moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia cza­sem dru­giej oso­by, któ­ra mo­że świa­do­mie po­dej­mo­wać de­cy­zje, o ile oso­ba ta sa­ma się ta­kiej moż­li­wo­ści do­bro­wol­nie nie po­zba­wi.

*

Moż­li­wość swo­bod­ne­go dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem na­zy­wa­my wol­no­ścią. Wol­ność po­wo­du­je ist­nie­nie norm i sank­cji, z któ­rych wy­ni­ka­ją obo­wiąz­ki po­wstrzy­my­wa­nia się od dzia­łań na­ru­sza­ją­cych czy­jąś wol­ność oraz żą­da­nia po­wstrzy­my­wa­nia się od dzia­łań na­ru­sza­ją­cych na­szą wol­ność.

Po­wyż­szą za­sa­dę na­zwij­my w związ­ku z tym za­sa­dą wol­no­ści.

2

GRA­NI­CE WOL­NO­ŚCI

Na­sza moż­li­wość dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem koń­czy się tam, gdzie za­czy­na się moż­li­wość dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem przez in­ną oso­bę. In­ny­mi sło­wy moż­li­wość swo­bod­ne­go po­dej­mo­wa­nia dzia­łań w cza­sie przez czło­wie­ka nie jest nie­ogra­ni­czo­na. Gdy­by by­ło ina­czej, sta­no­wi­ło­by to za­prze­cze­nie za­sa­dy wol­no­ści po­przez przy­zna­nie so­bie moż­li­wo­ści dys­po­no­wa­nia nie tyl­ko wła­snym cza­sem, ale i cza­sem dru­gie­go czło­wie­ka.

Naj­trud­niej­szym wy­zwa­niem jest za­wsze od­po­wiedź na py­ta­nie, w któ­rym mo­men­cie dzia­ła­nie jed­ne­go czło­wie­ka w cza­sie mo­że sta­no­wić prze­kro­cze­nie gra­nic wol­no­ści i tym sa­mym na­ru­sze­nie wol­no­ści dru­gie­go czło­wie­ka.

*

Ży­je­my w spo­łe­czeń­stwie, a w je­go ra­mach róż­ni lu­dzie czę­sto ma­ją mię­dzy so­bą sprzecz­ne in­te­re­sy. Dzia­ła­nia jed­nej oso­by w cza­sie mo­gą unie­moż­li­wiać lub utrud­niać dys­po­no­wa­nie cza­sem dru­giej oso­by. Mó­wi­my wte­dy o na­ru­sza­niu czy­jejś wol­no­ści. Na­le­ży jed­nak to za­gad­nie­nie od­róż­nić od wpły­wu dzia­łań po­dej­mo­wa­nych w ra­mach na­szej wol­no­ści na sfe­rę moż­li­wo­ści dru­giej oso­by. W prak­ty­ce bo­wiem więk­szość na­szych de­cy­zji w cza­sie ma wpływ na sfe­rę moż­li­wo­ści dru­giej oso­by.

Obie sy­tu­acje moż­na wy­obra­zić so­bie na bar­dzo uprosz­czo­nym przy­kła­dzie lu­dzi prze­miesz­cza­ją­cych się w po­miesz­cze­niu. Ko­rzy­sta­nie z wol­no­ści przez każ­dą z tych osób ma oczy­wi­ście wpływ na sfe­rę moż­li­wo­ści dru­giej oso­by, cho­ciaż­by w za­kre­sie wy­bo­ru kie­run­ku. Z na­ru­sze­niem wol­no­ści bę­dzie­my mieć do czy­nie­nia do­pie­ro, gdy jed­na z osób bę­dzie chcia­ła prze­pchnąć dru­gą, bę­dą­cą w da­nym mo­men­cie w okre­ślo­nym miej­scu.

Z po­wyż­sze­go wy­ni­ka, że moż­li­wość dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem mu­si być ana­li­zo­wa­na w da­nym miej­scu i chwi­li, a za­tem po­przez od­nie­sie­nie się do moż­li­wo­ści dzia­ła­nia in­nych osób znaj­du­ją­cych się w okre­ślo­nym miej­scu i w okre­ślo­nej chwi­li. W ten spo­sób do­cho­dzi­my do za­sa­dy pierw­szeń­stwa. Ten, kto pierw­szy spo­zy­cjo­nu­je się w da­nym miej­scu i chwi­li (bez na­ru­sza­nia wol­no­ści dru­giej oso­by), ma pierw­szeń­stwo w zaj­mo­wa­niu da­nej po­zy­cji i sta­no­wi punkt od­nie­sie­nia dla re­ali­za­cji wol­no­ści dru­giej oso­by, któ­rej sfe­ra moż­li­wo­ści by­ła­by nie­wąt­pli­wie szer­sza, gdy­by da­na po­zy­cja na pla­nie moż­li­wych dzia­łań nie by­ła za­ję­ta.

War­to przy tym od­no­to­wać, że za­kres przed­mio­tu de­cy­zji da­nej oso­by w cza­sie jest w ra­mach jej sfe­ry moż­li­wo­ści prak­tycz­nie nie­skoń­czo­ny. Ogra­ni­cza go tyl­ko nie­moż­ność po­dej­mo­wa­nia w tym sa­mym miej­scu i mo­men­cie dzia­łań prze­ciw­staw­nych (np. nie da się w tym sa­mym mo­men­cie stać i sie­dzieć). O ile ka­te­go­ria „de­cy­zji w cza­sie” od­no­si się do sfe­ry zda­rzeń o cha­rak­te­rze fak­tycz­nym, o ty­le roz­wa­ża­nie, czy da­ne „dzia­ła­nie w cza­sie” sta­no­wi dys­po­no­wa­nie wła­snym cza­sem, czy już cu­dzym, od­no­si się do sfe­ry zda­rzeń o cha­rak­te­rze praw­nym. In­ny­mi sło­wy da­ne dzia­ła­nie w cza­sie jest re­ali­za­cją wol­no­ści, o ile nie zo­sta­nie wy­ka­za­ne na­ru­sze­nie czy­jejś wol­no­ści. W związ­ku z po­wyż­szym da­na de­cy­zja w cza­sie mo­że sta­no­wić re­ali­za­cję wol­no­ści wła­snej al­bo na­ru­sze­nie wol­no­ści cu­dzej (er­go: nad­uży­cie wol­no­ści nie sta­no­wi re­ali­za­cji wol­no­ści, lecz jest na­ru­sze­niem wol­no­ści cu­dzej).

*

Oczy­wi­ście ży­cie jest da­le­ce bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne niż prze­chadz­ka dwoj­ga lu­dzi po po­ko­ju. Co jed­nak wy­ni­ka z po­wyż­sze­go przy­kła­du i co na­le­ży pod­kre­ślić, to to, że wol­ność mo­że być na­ru­szo­na tyl­ko po­przez dzia­ła­nie. Gdy­by by­ło ina­czej, tj. gdy­by moż­na by­ło twier­dzić, że za­nie­cha­nie pod­ję­cia ja­kiejś czyn­no­ści pro­wa­dzi do na­ru­sza­nia czy­jejś wol­no­ści, to moż­na by­ło­by zmu­szać lu­dzi do dzia­ła­nia i na­ru­szać tym sa­mym ich wła­sną moż­li­wość dys­po­no­wa­nia swo­im cza­sem.

Na­ru­sza­nie wol­no­ści moż­na za­tem scha­rak­te­ry­zo­wać w na­stę­pu­ją­cy spo­sób:

na­stę­pu­je tyl­ko w for­mie dzia­ła­nia;pro­wa­dzi do cał­ko­wi­te­go al­bo czę­ścio­we­go po­zba­wie­nia wol­no­ści dru­giej oso­by.

Po­nad­to okre­ślo­ne dzia­ła­nie w cza­sie mo­że, ale nie mu­si, sta­no­wić na­ru­sze­nie wol­no­ści lub pro­wa­dzić do nie­go. Zda­rza się, że ta­kie na­ru­sze­nie nie ujaw­nia się od ra­zu. W związ­ku z po­wyż­szym po­ten­cjal­ne dzia­ła­nie na­le­ży ana­li­zo­wać, ma­jąc rów­nież na uwa­dze:

praw­do­po­do­bień­stwo wy­stą­pie­nia na­ru­sze­nia wol­no­ści (w szcze­gól­no­ści uważ­nie na­le­ży przy­glą­dać się ta­kim dzia­ła­niom, w przy­pad­ku któ­rych wy­stą­pie­nie na­ru­sze­nia jest oczy­wi­ste lub bar­dzo praw­do­po­dob­ne);ska­lę na­ru­sze­nia wol­no­ści (o ile wy­stą­pi) – od czę­ścio­we­go do cał­ko­wi­te­go po­zba­wie­nia wol­no­ści.

*

[…]

Pozostało jeszcze 90% treści tej książki.

Czas i uzna­nie

isbn: 978-83-8423-313-9

© Ma­ciej Bu­dzyń­ski i Wy­daw­nic­two No­vae Res 2026

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Ko­pio­wa­nie, re­pro­duk­cja lub od­czyt

ja­kie­go­kol­wiek frag­men­tu tej książ­ki w środ­kach ma­so­we­go prze­ka­zu

wy­ma­ga pi­sem­nej zgo­dy Wy­daw­nic­twa No­vae Res.

re­dak­cja: Ma­ria Bick­mann-Dę­biń­ska

ko­rek­ta: Aga­ta Ogó­rek

okład­ka: Oli­wia Błasz­czyk

kon­wer­sja e-bo­oka: Ga­briel Wy­glę­dacz – Stu­dio Aka­pit

Wy­daw­nic­two No­vae Res na­le­ży do gru­py wy­daw­ni­czej Za­czy­ta­ni.

Gru­pa Za­czy­ta­ni sp. z o.o.

ul. Świę­to­jań­ska 9/4, 81-368 Gdy­nia

tel.: 58 716 78 59, e-ma­il: se­kre­ta­riat@gru­pa­za­czy­ta­ni.pl

https://no­va­eres.pl

Pu­bli­ka­cja do­stęp­na jest na stro­nie za­czy­ta­ni.pl.