Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy poezja potrafi sprawić, że inaczej spojrzysz na świat?
Całun z wiatru Joanny Pypłacz to niezwykły tom poezji, w którym mrok nie jest końcem, lecz początkiem refleksji. To zbiór wierszy prowadzących przez opuszczone cmentarze, ruiny, cienie pamięci i miejsca, gdzie granica między życiem a śmiercią staje się niemal niewidoczna. Inspiracją dla autorki są dawne wierzenia, gotycka estetyka, romantyzm oraz tajemnice ukryte w ludzkiej naturze.
Każdy utwór jest zaproszeniem do zatrzymania się i wsłuchania w ciszę. Poezja Joanny Pypłacz operuje bogatymi metaforami, subtelnymi obrazami i emocjami, które pozostają z czytelnikiem długo po zakończeniu lektury. To książka dla osób poszukujących literatury nieoczywistej – pełnej melancholii, symboliki i duchowej głębi.
Autorka, znana również z powieści Mechaniczna ćma, Guwernantka oraz Kult. Anatomia obłędu, od lat tworzy literaturę inspirowaną historią, tajemnicą i światem niewidzialnym. W Całunie z wiatru prezentuje swoją najbardziej osobistą i liryczną stronę.
To idealna propozycja dla miłośników:
Całun z wiatru nie daje prostych odpowiedzi. Pozwala natomiast odnaleźć piękno w tym, co przemija, i odkryć, że świat cieni znajduje się znacznie bliżej, niż zwykliśmy przypuszczać. Jak napisała jedna z recenzentek: „Kraina cieni jest obok nas. Te wiersze są na to dowodem.”
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 25
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Spis treści
Odpryski — PTSD
Ewolucje
Nieodrzucenie
Umarłe numery
Uncanny
Odyseusz
Romeo i Julia
Tęsknota
Potwory
Czas
Niedoskonałość
Rozkład
Farby
Więzienie
Dzieciom wojny
Rozsypywanie
Jesienne światło
Brud
Człowiek w pustym mieszkaniu
Ziemia
Memento mori
Układanka
Nietoperze
Mgły
John Atkinson Grimshaw
Il gondoliere
Isola San Michele
Murano
Kwiaty zimy
Pogrzebana żywcem
Brzydota
Bombardowanie
Maska
Kokon
Cimitero monumentale di Giovanna
Huśtawka
Judasze
Zmarłemu Profesorowi od łaciny, rodem ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów
Hietzing Friedhof
Deszcz na cmentarzu
Cisza
Niepowiedziane
Pogrzeby
Las duchów nad pałacem Schönnbrunn
Anioł śmierci
Białe róże
Chiaroscuro
Tańcząca z duchami
Depresja
Uśpienie
Czekolada
Prehistoria
Żywica
Welon
Duality
Operacja
Świt
Cmentarne dzieci
Całun z wiatru
Plama
Kwiaty
Pustka
Prawda
Spojrzenie w tył
Kołysanka
Synestezja
Dezintegracja
Totem
Wiatr z Kotor
Beksiński
Paradoks
Wieczór na Salwatorze
Las
Elementy
Miasto pod wodą
Lawenda
Matka
Łąka
Manekin
Niewypowiedziane
Odpryski — PTSD
Czasem ranimy odpryskami
z tych roztrzaskanych samych siebie,
resztkami kości nadpalonych,
łuskami z kul powyjmowanych.
Potwór nie żyje, dawno umarł,
lecz w sobie wiernie go nosimy
jak wizerunek złego bóstwa
naszpikowany poniżeniem.
Wbijają się odłamki w serce,
kaleczą kruche ciało duszy,
aż się rozerwie, co nas trzyma,
i wtedy także my umrzemy.
Ewolucje
Ten sam parasol koronkowy,
Ta sama suknia czarna, długa,
Ta sama cera trupioblada.
Przechodzę przez to samo miejsce,
inne o każdej porze roku,
właściwie nawet dnia każdego.
Choć ono zmienne, a ja stała,
to są pozory, a naprawdę,
bardziej niż ono, ja się zmieniam.
Nieodrzucenie
Nieodrzucenie jest moją używką;
najbardziej zgubnym typem heroiny.
Żeby je dostać, zrobię niemożliwe,
a sobie samej zbyt wiele odbiorę.
Gdy je dostanę, nowe, lśniące pióra
wnet pokrywają smętny szkielet skrzydeł:
staję się piękna, mądra, wartościowa.
W przeciwnym razie, skrzydła zaraz gniją,
wraz z nimi ciało, rozum, nawet odzież.
Bardzo niedobrze zostać odrzuconym.
Umarłe numery
Pamięci Anny
Co ja mam zrobić z numerami
drogich umarłych? Wykasować?
To jakbym ich wykasowała
z mojej pamięci, niepotrzebnych,
bo nie odbiorą, nie oddzwonią
i już się tutaj nie spotkamy.
Zatrzymam je więc, z sentymentu,
numery żywe, choć umarłe.
Poudawajmy, że oddzwonią;
to będzie nasza tajemnica.
Uncanny
Staję się straszna tylko wtedy
kiedy już za mną nikt nie stoi,
za to mnie samej wciąż przybywa
potwornych klonów, sióstr widmowych.
Jest mnie za dużo, aż brak tlenu;
duszę się sobą, wymiotuję
powietrzem, którym już się nie da
oddychać, choć jest go zbyt wiele.
Z trudem wypluwam własną duszę,
przyjąć z powrotem jej nie mogę.
One się patrzą, a ja na nie,
te wszystkie wersje odrzucone.
Chcę je zapomnieć, lecz wracają,
ubrane w to, co mam na sobie,
choć już jesteśmy sobie obce:
to moje duchy nieśmiertelne.
Odyseusz
Wszystkim moim Przyjaciołom Odyseuszom
Przez oceany wielkich marzeń
płynie na łódce Odyseusz.
Już nawet śmierci się nie boi,
choć atakują, zęby szczerzą
okropne bestie w ludzkiej skórze;
zwodzą Syreny, Skylle straszą.
Teraz już tylko chce do kraju,
gdzie nie napotka rajskich ptaków,
miodem i mlekiem rzek płynących,
lecz gdzie nie będzie już niechciany.
Romeo i Julia
Nam
Zasnęli w trumnach Romeo i Julia
złączeni wspólną tabletką nasenną.
Wsiąkł w czarne włosy letni deszcz zza okna,
padał na zewnątrz, lecz tylko na jawie;
Julia umarła śniąc o własnej śmierci,
a jej Romea zabił sen o życiu.
Tęsknota
Dla B.
Odstawiam ducha gdzieś do kąta;
karzę go jak niegrzeczne dziecko.
Ma tutaj stać do ściany twarzą,
nie emitować już cząsteczek,
czekać na Ciebie prawdziwego.
Duch jest przekorny — robi swoje:
wydycha więcej Twoich wspomnień,
wypełnia sobą cały pokój
i jak chloroform obezwładnia,
by nieudolnie udać Ciebie.
