Arabowie - Janusz Danecki - ebook

Arabowie ebook

Janusz Danecki

0,0

Opis

[PK]

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 ISBN 83-06-02878-3 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Miejska Biblioteka Publiczna w Żorach

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 834

Rok wydania: 2001

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



JANUSZ DANECKI

201 0 06687 000

Państwowy Instytut Wydawniczy

Państwowy Instytut Wydawniczy • Warszawa

JANUSZ DANECKI

Projekt graficzny serii RYSZARD ŚWIĘTOCHOWSKI

Opracowanie okładki i stron tytułowych TERESA KAWIŃSKA

© Copyright by Janusz Danecki and Państwowy Ihstytut Wydawniczy, Warszawa 2001

PRINTED IN POLAND

Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001 r.

c-mail: [email protected]

www.piw.pl Wydanie pierwsze Skład i łamanie ARTPRESS, Inowrocław

Druk i oprawa: Łódzka Drukarnia Dziełowa SA

ISBN 83-06-02878-3

SPIS RZECZY

Indeks nazw geograficznych i etnicznych .........................................

SPIS ILUSTRACJI

ILUSTRACJE NA WKŁADKACH

1. Mahomet i czterech kalifów sprawiedliwych. Miniatura osmańska, XVI w.

2. Plan Mekki. Kafel z imperium osmańskiego, XVI w.

3. Halima, mamka Proroka, karmi go piersią. Miniatura z osmańskiej wersji „Życiorysu" Mahometa, XVI w.

4. Mahomet przemawia w meczecie medyńskim. Miniatura arabska, XIV w.

5. Mahomet na wierzchowcu Al-Burak wędruje do nieba. Miniatura perska, 1458 r.

6. Mahomet, Dżibril i Musa (Mojżesz) w czasie miradżu (podróży do nieba). Miniatura perska.

7. Mahomet i Abu Bakr w piekle. Miniatura turecka, XVII w.

8. Mahomet, Ali i Abu Bakr w drodze do Mekki. Miniatura z osmańskiej wersji „Życiorysu" Mahometa, XVI w.

9. Mahomet ze swoimi zwolennikami wraca do Mekki. Miniatura z osmańskiej wersji „Życiorysu" Mahometa, XVI w.

10. Adam i Ewa w raju. Miniatura perska z rękopisu datowanego na 1410 r.

11. Ibrahim składa w ofierze swego syna Isma'ila. Miniatura perska z rękopisu datowanego na 1410 r.

12. Mahomet i Ali usuwają figury bożków z Al-Kaby. Miniatura perska, XVI w.

13. Muzułmanin dający jałmużnę. Miniatura perska Behzada, XV w.

14. Scena w meczenie. Miniatura perska Behzada, XV w.

15. Procesja na zakończenie ramadanu. Miniatura arabska z Makam Al-Haririego, 1237 r.

16. Aniołowie Nakir i Munkar spisujący uczynki człowieka. Miniatura arabska, 1280 r.

17. Hadis Proroka: „Kto nie zna litości dla ludzi, ten nic zazna litości od Boga". Kaligrafia turecka, XIX w.

18. Adrien Dauzats, Wnętrze kairskiego meczetu. Olej na płótnie, 1840 r.

19. Kobieta w kąpieli. Fresk z Kusajr Amra, VIII w.

20. Statua kobiety z pałacu w Chirbat al-Mafdżar, VIII w.

21. Misa ceramiczna pokryta lustrem. Irak, IX w.

22. Typowy talerz z Azji Środkowej (X w.) z napisem: „Wiedza z początku jest gorzka, potem staje się słodsza od miodu".

23. Wyroby ceramiczne z lustrem. Syria, XIII w.

24. Dzban na wodę, brąz inkrustowany srebrem. Damaszek 1259 r.

25. Figura zwierzęcia, brąz. Kordoba, X w.

26. Typowa szkatułka z arabskiej Hiszpanii, wykonana z kości słoniowej. Madinat az-Zahra, 964 r.

27. Pojemnik na kości do gry. Madinat az-Zahra, poł. X w.

28. Całun św. Jossa, jedwab. Azja Środkowa, X w.

29. Okrycie sycylijskiego króla Rogera II. Sycylia, 1133 r.

30. Kobieta u kołowrotka. Miniatura arabska z Makam Al-Haririego, .1237 r.

31. Typowy tiraz z arabskiej Hiszpanii, ok. 1100 r.

32. Skryba. Miniatura z arabskiego przekładu Biblii. Egipt, XIV w.

33-34. Miniatury arabskie z Makam Al-Haririego. Irak, ok. 1235 r.

35. Miniatura arabska z Makam Al-Haririego, Syria 1222 r.

36. Miniatura arabska z Kalili i Dimny Ibn al-Mukafify. Syria, ok. 1200 r.

37. Miniatura arabska z Kalili i Dimny Ibn al-Mukafly. Syria, 1354 r.

38. Słynna para kochanków, Lajla i Madżnum, w szkole koranicznej. Miniatura perska, XVI w.

39. Monumentalny rękopis Koranu. Iran, 1111 r.

40. Chamaił Tatarów polskich z 1770 r. zawierający modlitwy arabskie z tłumaczeniem na język polski zapisany alfabetem arabskim.

41. Rycerze mameluccy na placu ćwiczeń. Miniatura, XIV w.

42. Dywanik modlitewny..Imperium osmańskie, XVI w.

43. Strona tytułowa „Kanonu medycyny" Awicenny.

44. Ilustracja z „Listów Braci Czystości", Irak 1287 r.

45. Ilustracja z „Księgi zwierząt" Al-Dżahiza.

46. Ilustracja do arabskiego przekładu dzieła Dioskorydesa o roślinach leczniczych, 1228 r.

47. Inkrustowane drzwi. Egipt, XVI w.

48. Mihrab z okresu abbasydzkiego.

49. Okładka książki muzułmańskiej, XVI w.

ILUSTRACJE W TEKŚCIE

Iluminacja książki z napisem: „Uczcie się języka arabskiego i nauczajcie go ludzi" 76

Werset koraniczny: „Przez objawienie tobie tego Koranu" 100

Werset koraniczny: „On przepisał samemu sobie miłosierdzie" 104

Werset koraniczny: „Szczęśliwi są wierzący, którzy są pokorni w swoich modlitwach" 107

Ozdobny napis kaligraficzny: „Allah" 112

Napisy kaligraficzne przedstawiające szahadę 115

Teksty dodatkowych modlitw (munadżat) 118

Kaligrafia przedstawiająca Proroka .122

Hadis Proroka: „Raj leży u stóp matek" 124

Hadis Proroka: „Nigdy nie połączy się kurz z drogi do Boga z dymem piekła" 126 Werset koraniczny: „Zgoda jest lepsza" 130 Ród Haszymitów (tablica genealogiczna) 158 Plan okrągłego miasta Bagdad 163

Basmala („W imię Boga litościwego i miłosiernego") w klasycznym piśmie kufickim 196

Zdobnictwo architektoniczne oparte na podwójnym sześcioboku 197

Wczesne zdobnictwo arabskie 198

Plan zamku Kasr al-Hajr Wschodni 202

Plan zamku Uchajdir 203

Alfabet sabejski (pohidniowoarabski) 206

Napis safa'icki: „Ten wielbłąd należy do Szaddata syna Szibama" 207

Napis z an-Namary z 328 r., jedna z najstarszych inskrypcji arabskich w alfabecie nabatejskim 209

Napis w kaligrafii kufickiej: „Chwała niechaj będzie Bogu" 211

Basmala wykonana przez kaligrafa Ibn al-Bawwaba 212

Kaligrafia Al-Mustasimiego (XIII w.) 212

Iluminacje z XIX-wiecznej książki arabskiej 215

Iluminacja z Makam Al-Haririego, druk XIX-wieczny 257

Napis w ozdobnym piśmie suls zawierający koraniczny werset: „Cudzołożnicy i cudzołożnikowi

wymierzcie po sto batów" 268 Werset koraniczny: „O wy, którzy wierzycie! Wino, majsir, bałwany — to obrzydliwość wynikająca

z dzieła szatana" 269 Napis zawierający imię Proroka (czarna kreska) i Alego (białe pola) 284 Sentencja: „Środki do życia pochodzą od Boga" 299 Ozdobna kaligrafia z hamdalą (zwrotem „Chwała niechaj będzie Bogu") 306

Kalifat Umajjadów 142 Kalifat Abbasydów 164

MAPY

WPROWADZENIE

Człowiek, który uformował się jedynie w styczności z ludźmi podobnymi sobie, który jest produktem wyłącznie swego środowiska, ciaśniej -szy, gorszy będzie miał styl od tego, który doznał rozmaitych środowisk i ludzi.

(W.Gombrowicz, Dzienniki 1953-1956, Kraków 1988, s. 344)

Arabom poświęcono wiele książek - książek bardzo różnych, odmiennie pokazujących ich dzieje, kulturę czy tzw. specyfikę narodową. Chcąc przedstawić Arabów, można próbować stworzyć encyklopedię wiedzy o nich, pokazać, jak wielka jest ich kultura. Nie sposób jednak pominąć pewnych osobistych akcentów. Taki zabarwiony osobistą nutą charakter mają dzieła europejskich znawców świata arabskiego, na przykład zawierająca elementarne wiadomości książka nestora włoskiej arabistyki, F. Gabrielego, pt.rabom poświęcono wiele książek - książek bardzo różnych, odmiennie pokazujących ich dzieje, kulturę czy tzw. specyfikę narodową. Chcąc przedstawić Arabów, można próbować stworzyć encyklopedię wiedzy o nich, pokazać, jak wielka jest ich kultura. Nie sposób jednak pominąć pewnych osobistych akcentów. Taki zabarwiony osobistą nutą charakter mają dzieła europejskich znawców świata arabskiego, na przykład zawierająca elementarne wiadomości książka nestora włoskiej arabistyki, F. Gabrielego, pt. GliArabi. Jeszcze bardziej osobisty charakter ma piękny esej francuskiego arabisty M. Rodinsona Les Arabes. Rodinson mówi wprost: „Od niemal pół wieku z bliska obserwowałem dzieje tego ludu, utrzymując stałe kontakty z Arabami; przeżyłem wśród nich spory kawał czasu. Często widziałem, jak się nimi niesłusznie pogardza, a jeszcze częściej nie rozumie. To skłoniło mnje, by próbować ich zrozumieć i sprawić, aby byli zrozumiani. Inaczej mówiąc, chodziło o to, by się zmierzyć z krzywdzącymi mitami, jakie na ich temat krążą wśród innych ludów."1 Wreszcie jest książka angielskiego arabisty i dziennikarza "P. Mansfielda The Arabs, w której ujawnia się on bardziej jako polityk niż historyk kultury.

Celem mojej pracy, podobnie jak dzieła M. Rodinsona, jest rozwianie wielu mitów dotyczących świata arabskiego, tak powszechnych nie tylko w Polsce, ale i we wszystkich krajach Europy. Przyświecała mi jedna podstawowa zasada: szacunku dla innych kultur. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że nasza ich ocena jest z reguły błędna, i nie tylko je zniekształca, ale wręcz im ubliża.

Doskonale można to twierdzenie zilustrować piękną anegdotą, jaką opowiadał mi docent Jerzy Zdanowski. Otóż pewnego dnia hindus zapytuje muzułmanina, czy to prawda, że w islamie czci się świnie. Muzułmaninowi oczy wychodzą na wierzch ze zdumienia. Skąd hindusowi mogło coś takiego przyjść do głowy? A hindus po prostu tłumaczy sobie sprawę z własnej perspektywy: przecież muzułmanie nie zabijają świń i nie spożywają ich mięsa. A skoro tak czynią, to je czczą, bo hindusi, którzy czczą krowy, nie zabijają ich i nie jedzą.

Tak patrzymy na inne kultury, tak też często patrzymy na islam. Miarą ocen są nasze własne przesądy i wierzenia. A jest to perspektywa często myląca, ba, wręcz zniekształcająca.

Ale jak pokazać prawdziwy obraz jakiejś kultury, jak zmienić zniekształcony obraz Arabów i świata islamu?

W tej książce opieram się na założeniu, że za wszelką cenę należy unikać wartościowania kultur, uznawania jednych za rozwinięte, innych zaś za prymitywne. Takie oceny nigdy niczym nie są usprawiedliwione. Moim ideałem byłoby zawieszenie wszelkich wartości w kulturowym opisie. Jest to jednak niemożliwe z kilku względów. Po pierwsze, samo pojęcie kultury zawiera również wiedzę o wartościach, a więc kultura jest wartościująca. Po drugie, nie sposób się oderwać od własnej kultury, a więc i własnych przekonań. Przecież sama nawet próba niewar-tościowania jest pewną postawą wartościującą. Jednym słowem: nie ma wprawdzie ideału, ale do ideału trzeba za wszelką cenę dążyć, tylko w ten sposób można dokonać w miarę przyzwoitego opisu, i to nie tylko w naukach ścisłych, ale również w humanistyce.

Najważniejsze jednak jest założenie, że kultur nie da się oceniać ani w kategoriach prostych opozycji prywatywnych: dobra/zła," ani w kategoriach stopniowania, opozycji gradualnej: lepsza/gorsza. Tymczasem często słyszy się o kulturach prymitywnych czy też o kulturach na wyższym etapie rozwoju niż inne. Przede wszystkim zaś panuje przekonanie, zwłaszcza na Zachodzie, że własna kultura jest najlepsza i znajduje się na najwyższym etapie rozwoju. Chyba najwyraźniej to samozadowolenie Zachodu ujawniło się w dziele urzędnika amerykańskiego Departamentu Stanu F. Fukuyamy, zatytułowanym Koniec historii. Jego zdaniem cywilizacja Zachodu osiągnęła ostateczny etap rozwoju i może być najdoskonalszym wzorem dla innych. To przekonanie często dzielą przedstawiciele innych kultur, o czym świadczy chociażby fakt akceptacji Zachodu przez wiele innych cywilizacji: Japonię, Bliski Wschód, w mniejszym może stopniu Chiny i Indie.

Tragiczne wydarzenia z 11 września 2001 roku - zniszczenie World Trade Center w Nowym Jorku przez terrorystów arabskich - zaostrzają nieufność i agresję Zachodu wobec świata arabskiego i muzułmańskiego. Ale ocena całej kultury na podstawie pojedynczych zdarzeń jest niewybaczalnym błędem.

W mojej perspektywie cywilizacja świata arabskiego jest jedną z wielu kultur, chciałbym więc uchwycić to, co ją spośród nich wyróżnia. Przy czym szukanie cech charakterystycznych w żadnym wypadku nie oznacza pogoni za sensacyjną egzotyką i dziwnością. Absolutnie nie mam też zamiaru ani jej dyskredytować, jak się to często czyni, ani też zachwycać się jej osiągnięciami, co jest równie częste i równie nieuprawnione.

Pierwsza z tych postaw wynika zapewne z przekonania o nieoryginalności kultury arabskiej. W tej postawie wyczuwa się wyraźnie nie tylko krytykę, ale też pogardę. A przecież dogłębne badania niejednokrotnie wykazały, że arabskie teorie naukowe, które wydawały się nam absurdalne i niezrozumiałe, w rzeczywistości doskonale opisują zjawiska, choć czynią to w inny sposób i wychodzą z innych założeń niż nasze teorie. Jednakże ich zrozumienie wymaga odrzucenia przez nas własnych przekonań i przesądów.

Synkrctyzm kulturowy jest specyficzną zdolnością do syntezy. Jest cechą wszystkich chyba kultur i polega na wykorzystywaniu do własnych potrzeb zarówno elementów rodzimej tradycji, jak i cudzych osiągnięć i wiedzy. W procesie synkretyzacji mamy do czynienia z jednej strony z przejmowaniem, z drugiej -dokonywaniem wyboru, a więc w pewnym sensie z eklektyzmem o wyraźnie negatywnym wydźwięku.

Wzorcowym przykładem synkretyzmu jest kultura hellenistyczna, ale wcześniejsze kultury też były zapewne podobne, ponieważ z łatwością można w nich wychwycić wiele elementów obcych. Akadyjczycy w Mezopotamii przejęli tradycje swoich poprzedników Sumerów; Hebrajczycy czerpali z wcześniejszych kultur semickich, a potem nawet późniejszych - chociażby arabskiej. Najlepszym jednak przykładem synkretyzmu jest nasza kultura zachodnia, a więc europejska. Znajdujemy w niej bez liku elementów zapożyczonych od innych.

Słowem, synkretyzm nie może być, po pierwsze, traktowany jako cecha specyficzna kultury Arabów, a po drugie, nie może być w żadnym wypadku oceniany negatywnie.

Jednym z największych problemów w opisie dziejów kultury muzułmańskiej jest takie jej zrekonstruowanie, które oddawałoby jej pierwotny charakter. Głównąprze-szkodę w dotarciu do prawdy stanowi stosowanie projekcji wstecznej - wszystko, co się działo niegdyś, jest interpretowane w kontekście aktualnych wydarzeń i poglądów.

Jest to wprawdzie zjawisko powszechne we wszystkich kulturach, ale specyfika takiego podejścia w stosunku do kultury arabskiej i muzułmańskiej polega na tym, że tak długo się ono utrzymywało i przetrwało do naszych dni. Dyskutowano zawsze te same problemy, zajmując różne stanowiska, rzadko kiedy jednak zastanawiając się, jak one rzeczywiście wyglądały wtedy, gdy się rodziły.

Dopiero europejskie badania orientalistyczne uświadomiły nam, jak bardzo relacje mogą się różnić od rzeczywistych wydarzeń. Dotyczy to całej kultury islamu, która składa się z nie mających końca, nakładających się na siebie nieustannie projekcji wstecznych.

Podajmy parę przykładów. Pierwszy dotyczy jednego z najważniejszych wydarzeń w historii świata arabskiego: zmiany dynastii panującej w VIII wieku. Zacytujmy tylko trzy wersje (a jest ich znacznie więcej!). Według nich wszystkich Abbasydzi od samego początku mieli określone zamiary: chcieli zdobyć władzę i wyeliminować innych konkurentów. Jednakże w każdej z tych wersji inaczej się to ocenia. Późniejsze źródła irańskie mówią o zdradzie: Irańczycy nie otrzymali obiecanego kalifatu; źródła szyickie - o celowym pozbawieniu rodu Alego należnej władzy, sami zaś Abbasydzi twierdzili, że władza od dawna była im przeznaczona: jeszcze Prorok wybrał na jej dziedzica Al-Abbasa - ich przodka. Wszystkie ugrupowania uzasadniały swoje prawa, powołując się na fakty z przeszłości, które same tworzyły zgodnie z własnymi aktualnymi interesami. Tak na przykład czynili Alidzi, którzy swoje prawo do władzy zwierzchniej w kalifacie zaczęli motywować tym, żc Mahomet nad stawem Chumm przekazał Alemu zwierzchnictwo nad gminą muzułmańską.

Jeszcze niedawno podejścia metodologiczne Europejczyków i muzułmanów radykalnie się różniły, jeśli chodzi o rozumienie projekcji wstecznej. Dla Arabów i muzułmanów jest rzeczą naturalną, że przeszłość winna być oglądana przez pryzmat teraźniejszości. W kulturze Zachodu racjonalizm każe poszukiwać złudnej prawdy absolutnej. Różnice w podejściu do tej sprawy prowadziły nieraz do ostrych polemik, a nawet wzajemnych oskarżeń. Przykładem może być książka Edwarda Saida Ońentalizm, w której zarzucał on orientalistom imperializm, sprzyjanie Izraelowi, antyarabizm.

Autorzy arabscy i muzułmańscy zawsze przyjmowali idee swoich przodków tak, jak zostały im przedstawione w źródłach, co znaczyło, że nie sięgali do kontekstu historycznego, a więc nie przyjmowali.możliwości zaistnienia projekcji wstecznej. Orientalistyczne podejście uznawali wręcz za próbę poniżania islamu; czasami wtórowali im co bardziej zagorzali zwolennicy arabskich świętości wśród orientali-stów. Pamiętam, że na pewnej konferencji naukowej zostałem ostro zaatakowany przez orientalistów za to, że śmiałem wypowiedzieć oczywistą (i powszechnie przyjętą) tezę, iż zbiór tradycji proroka Mahometa jest dziełem późniejszych wieków i że prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z jego działalnością, a w każdym razie niemożliwe jest dziś dotarcie do ówczesnej .rzeczywistości. Uważam, że konfesjo-nalizm w nauce jest rzeczą groźną. Uznawanie czegoś za słuszne dlatego, że wszyscy zawsze w to wierzyli, groziłoby upadkiem nauki, a z pewnością sprowadzałoby ją do przeżuwania wciąż na nowo tego samego materiału.

Humanistyka istnieje tylko dlatego, że próbuje dociekać źródeł i zrozumieć rzeczywistość. Tym też różni się od nauk ścisłych, których pierwszą ambicją jest objaśnianie rzeczywistości, pokazanie, dlaczego kamień spada. Skoro ambicją humanistyki nie jest objaśnianie, lecz rozumienie, musimy na przykład zrozumieć, dlaczego coś ma taki kształt, a nie inny. A to nieuchronnie prowadzi do relatywizmu. W humanistyce wszystko jest zależne od kontekstu kulturowego, i w świecie arabskim bądź muzułmańskim zrozumienie fenomenu sunny Proroka jest możliwe jedynie na tle jej powstania. By je poznać, uciekamy się do niższych form nauki: do nauk ścisłych, czyli do objaśniania. I tu nas obowiązują zasady nauk ścisłych: fakty. Na przykład w wypadku sunny faktem jest to, że została spisana w IX wieku, a nie za życia Proroka. I ten fakt musimy objaśnić, potem dopiero możemy go zrozumieć.

Zrozumienie świata arabskiego jest moim ideałem. Ale trudno będzie mi to osiągnąć bez objaśnienia rzeczywistości tego świata. Dlatego moja książka jest zaledwie początkiem drogi ku rozumieniu. Wiele tu jeszcze rzeczy przyjmuję na wiarę, nie potrafię bowiem ich zrozumieć, a rzesze arabistów i islamistów na świecie też nie zdołały ich do końca jasno przedstawić.

Zagadnieniem szczególnie trudnym, z jakim przyszło mi się tutaj zmierzyć, jest określenie granicy między tym, co arabskie, a tym, co muzułmańskie.

Problem ten nurtował wszystkich autorów większych prac o Arabach, i wszyscy po prostu przechodzili nad nim do porządku dziennego, nie rozstrzygając ostatecznie arabskiego czy muzułmańskiego charakteru jakichś zjawisk. Albert Hourani w swojej

Historii Arabów nawet nie próbował zmierzyć się z tym zagadnieniem. Podobnie na te kwestie patrzyli niemieccy autorzy Geschichte der Araber, a także Bernard Lewis w książce Arabowie w historii. Być może tylko Philip Hitti przestraszył się odpowiedzialności i w swoich Dziejach Arabów skupił się wyłącznie na okresie klasycznym.

A tymczasem od rozstrzygnięcia związków między arabskością a muzułmańskim charakterem zjawisk kulturowych wiele zależy. Chodzi o to, jak przedstawić trzy wielkie etapy w kulturze świata arabskiego. Pierwszy - przedmuzułmański, kiedy to Arabowie siedzieli na Półwyspie Arabskim i z rzadka tylko pojawiali się na arenie historii. Etap drugi, kiedy budowali świat islamu i w tym świecie odgrywali dominującą rolę. I wreszcie etap trzeci, kiedy stworzyli świat arabski: państwa arabskie. Etap pierwszy i trzeci jest stosunkowo łatwy do opisania: wiadomo, kim byli Arabowie i jakie były ich dzieje. Natomiast wielki jest kłopot ze światem islamu. Jak oddzielić to, co arabskie, od tego, co niearabskie? Znakomita część autorów wcale nie była pochodzenia arabskiego, choć wszyscy mówili po arabsku i pisali w tym języku. Można więc przyjąć zasadę narodowościową i stwierdzić, że arabskie jest tylko to, co było tworzone przez „etnicznych" Arabów, czyli wywodzących się z arabskich plemion..

Rodzą się jednak problemy, które przyprawiłyby o zawrót głowy najbardziej nawet zagorzałego rasistę. A więc do którego pokolenia liczyć pochodzenie arabskie? Jak sprawdzić na pewno, czy ktoś był Arabem, Persem, Żydem czy Syryjczykiem? Czy przyjąć jego własne oświadczenie, oświadczenie jego wrogów, przyjaciół czy wreszcie historyków piszących setki lat później? A może zadowolić się nazwiskiem? To ostatnie kryterium wydaje się szczególnie pociągające. Dla skomplikowania argumentacji warto więc przypomnieć Johannesa Bobrowskiego, który w opowieściach o pograniczu polsko-niemieckim na Mazurach pisał, że typowy Niemiec nazywał się Kowalski, a Polacy przeważnie nosili nazwisko Schmidt albo Muller. Istnieje jeszcze wiele innych sposobów, z których każdy trąci rasizmem. Już Renan mówił o niezdolności rasy semickiej do abstrakcji naukowej. Przyjmując to kryterium, wypadałoby stwierdzić, że wszystko, co jest naukowo abstrakcyjne, można ■ odrzucić jako niearabskie. Są wreszcie autorzy arabscy uznający, że kultura arabska to w dziejach isiamu tylko to, co pozytywne i dobre, a złe (albo co jest uznawane za złe w danej chwili, por. projekcja wsteczna) pochodzi od obcych: homoseksualizm od Persów, od innych terroryzm itd.

W tej książce zastosowałem następujące kryterium: arabskie będzie wszystko to, co się rozwijało pod panowaniem dynastii arabskich (Umajjadów, Abbasydów) do wieku XIII. A od wieku XIII jako świat arabski w zasadzie będę traktował jedynie te obszary, które zajmuje on dzisiaj. W zasadzie, jest bowiem parę zjawisk trudnych do pominięcia, jak na preykład kultura arabska w Hiszpanii, w której przetrwała do końca wieku XV. A więc arabską kulturę na pewno reprezentuje twórczość Awicenny, Al-Biruniego, Majmonidesa. Nie reprezentuje jej natomiast wielka twórczość w języku arabskim safawidzkich teoretyków szyickich (na preykład Madżlcsiego).

Taką właśnie definicję świata arabskiego przyjąłem i z tego punktu widzenia opisuję cywilizację Arabów. Nie można uznać tej definicji za obiektywną i wyczerpującą. To tylko próba spojrzenia z sympatią nie tylko na Arabów, ale na wszystkich, którzy tę kulturę Arabów tworzyli: Persów, Berberów, Kurdów, chrześcijan, Żydów i wielu jeszcze innych pojawiających się na kartach tej książki.

Chciałem powiedzieć jak najwięcej o Arabach, nie zagłębiając się zbytnio w szczegóły i nie powtarzając schematu wielu istniejących już dzieł, które albo są zwykłymi historiami świata arabskiego (np. prace A. Houraniego, B. Lewisa), albo prezentacją jakichś jego aspektów (np. dzieło Ph. Hittiego). Zdawałem sobie sprawę, że tak ambitnych celów pewnie nie uda mi się osiągnąć, ale postanowiłem spróbować.

Ponieważ interesuje mnie głównie kultura świata arabskiego i islamu, ona właśnie zajmuje tu najwięcej miejsca. Ale wiem, że najdawniejszy świat arabski jest mało znany. Już moja koleżanka, profesor Danuta Madeyska, zauważyła tę lukę, i pisząc historię klasycznego świata arabskiego, wiele uwagi'poświęciła starożytności, choć nie tyle arabskiej, co Arabów otaczającej.

Ja natomiast skupiam się na starożytności arabskiej. Jej poświęcam cztery pierwsze rozdziały mojej książki, głównie po to, by zwalczyć błędne przekonanie, jakoby Arabowie pojawili się niespodziewanie na arenie dziejów dopiero wraz z islamem w VII wieku. Tymczasem kultury Arabii Południowej, Nabatejczyków i Arabów pod panowaniem bizantyńskim i perskim wskazują na ich wielką ruchliwość kulturową w znacznie wcześniejszym okresie. I choć Arabowie południowi nie są bezpośrednio powiązani z Arabami północnymi, to jednak kulturowo nie sposób oderwać dziejów Arabii Południowej od dziejów Arabów i islamu.

Rozdziały 5-7 opowiadają o Arabach północnych i ich życiu we wnętrzu Półwyspu mniej więcej na wiek przed pojawieniem się islamu. Skupiam się tu na strukturze społecznej, języku i literaturze.

Rozdziały 8-11 poświęcone są pojawieniu się islamu oraz postaci proroka Mahometa i ukazują przejście od przedmuzułmańskiej dżahilijji do kształtowania się islamu. Stąd mowa tam o Koranie, jego treści i strukturze oraz o podstawowych kwestiach islamu.

Rozdziały 12-15 ukazują pierwszy etap dziejów świata arabskiego, a więc początki podbojów arabskich pod sztandarami islamu i dwie pierwsze grupy władców: tzw. kalifów sprawiedliwych (632-661) i Umajjadów (661-750). Tu też znalazły się rozważania nad charakterem procesu arabizacyjnego.

W rozdziałach 16-20 przedstawiam drugi proces w dziejach świata islamu, a mianowicie islamizację, oznaczającą tu nie islamizowanie innych, lecz przeciwnie: budowanie przez innych, nie-Arabów, wspólnie z Arabami nowej kultury islamu.

Ta część ma głównie charakter historyczny, prezentuje bowiem dzieje dynastii Abbasydów (750-1258) od zdobycia przez nią i utrwalenia władzy po panowanie Seldżuków w XI i XII wieku, gdy dochodzi do wojennych starć również z Europą i jej krzyżowcami bliskowschodnimi. Zamykam tę część książki opisem państwa

Mameluków w Egipcie i Syrii. Dając przegląd wydarzeń historycznych, przedstawiam też główne procesy kulturowe w ramach islamizacji.

Te zagadnienia rozwijam w rozdziałach 21-28, poświęconych klasycznej kultu- -rze islamu, a więc kolejno (na tle zislamizowanej wielości i różnorodności w jedności): charakterystyce sztuki islamu, rozwojowi klasycznej poezji, kulturze wysokiej i popularnej, prawu, teologii, nurtom religijnym i wreszcie muzułmańskiemu mistycyzmowi, czyli sufizmowi.

Rozdział 29 ukazuje specyfikę muzułmańskiej Hiszpanii w dziejach świata arabskiego, natomiast 30 prezentuje elementy nauki arabskiej i omawia wpływ dziedzictwa arabsko-muzułmańskiego na Europę.

W rozdziałach 31 i 32 zajmuję się okresem średnim w dziejach cywilizacji arabskiej, a mianowicie kulturą państwa mameluckiego i myślą dwóch wielkich uczonych: teologa Ibn Tajmijji oraz historiozofa Ibn Chalduna.

Rozdziały 33-36 dotyczą czasów najnowszych. Zaczynają się od przeglądu stanu posiadania świata arabskiego, potem pokazuję jego nieszczęsną westernizację oraz jej skutki. Zastanawiam się też nad zawiłościami politycznymi dzisiejszego świata arabskiego w jego konfrontacji z Zachodem, a na koniec zajmuję się specyfiką językową dzisiejszego świata arabskiego.

*

* *

W książce zastosowałem uproszczoną transkrypcję języka arabskiego, zaproponowaną przez Bogusława R. Zagórskiego. Jedynie w wyjątkowych wypadkach (a także w danych bibliograficznych) odwołuję się do naukowego systemu oddawania języka arabskiego znakami łacińskimi.

Rozdział 1

NAJSTARSZE DZIEJE PÓŁWYSPU ARABSKIEGO

Tereny Półwyspu Arabskiego stanowią dla histoiyków kultuiy nie rozwiązaną

-ł zagadkę. Ten olbrzymi obszar pustynny, półpustynny i stepowy, liczący jakieś dwa i pół miliona kilometrów kwadratowych, od niepamiętnych czasów był zamieszkany przez ludy semickie. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego tak nie sprzyjające warunki wcale nie odstraszały ludzi, a wręcz ich przyciągały. Dlatego też na temat przeszłości Półwyspu Arabskiego próbowano budować różne teorie.

Najpopularniejsza, a zarazem najbardziej prawdopodobna teoria, wsparta wynikami badań z zakresu historii klimatu, powiada, że niegdyś tereny Półwyspu były żyzne, pełne roślinności i zwierzyny. Z naskalnych rysunków pochodzących z Półwyspu wiemy, że hodowano tu takie samo bydło, jakie do dnia dzisiejszego spotkać można na terenach Rogu Afiyki.1 Na Półwyspie Arabskim z pewnością istniały jakieś formy życia osiadłego, podobnie jak na całym Bliskim Wschodzie. Dopiero zmiany klimatu z wolna prowadziły do pogarszania się warunków i pustynnienia Półwyspu. By przetrwać w coraz gorszych warunkach, kiedy na wielkich obszarach życie osiadłe stawało się niemożliwe, ludność zaczęła przechodzić na koczow-niczy tryb życia. Pośrednim świadectwem tego procesu może być oswojenie wielbłąda. Doszło do tego około połowy II tysiąclecia p.n.e. Najwcześniejsze pewne świadectwa o oswojeniu wielbłąda pochodzą z nieco późniejszych czasów, bo 2 XI wieku p.n.e. Wtedy to pojawili się jeźdźcy na wielbłądach - Midianici i Amalekici, którzy zaczęli podbijać Izraelczyków.

Wielbłąd okazał się zwierzęciem szczególnie przydatnym na pustyni, dzięki niemu możliwe stało się przeżycie człowieka w nie sprzyjających warunkach. Zapewne dzięki wielbłądowi nie wszyscy koczownicy zostali zmuszeni do wywędrowania z Półwyspu i tym samym Arabowie przetrwali do czasów, gdy mogli światu zaproponować nową ideę w postaci islamu i wyruszyć z pustyń na kolejny podbój świata.

Głównym skutkiem pustynnienia nie było jednak przystosowywanie się do coraz trudniejszych warunków, lecz parcie ludności Półwyspu na żyzne tereny uprawne, otaczające jego wnętrze. Ten ruch trwał tysiąclecia i trwa jeszcze dzisiaj. W ciągu tego czasu dochodziło do kolejnych fal emigracji ludności semickiej z wnętrza Półwyspu na jego obrzeża; na północ do Syni, na wschód do Mezopotamii i na południe do Jemenu, z Jemenu zaś na tereny Afiyki Wschodniej. Kiedy to nastąpiło? Na takie pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć i dostępne nam świadectwa są skąpe, a wnioski

opierają się często jedynie na domysłach. Wiemy na przykład, że już w III tysiącleciu p.n.e. podobne zjawisko pustynnienia żyznych obszarów nastąpiło na terenie Sahary.2 Można więc przypuszczać, że w tym samym okresie doszło do wysychania Półwyspu Arabskiego.

Być może najpierw pustynniała Afryka Północna i dlatego zamieszkujące tam ludy, jeszcze chamitosemickie, zaczęły emigrować w kierunku południowo-zachod-nim, południowo-wschodnim i wschodnim. Na południowym zachodzie dotarły do Afryki Środkowej i Zachodniej, ich śladem są do dziś istniejące tam języki czadyj-skie, na wschodzie znalazły się w Afryce Wschodniej, gdzie pozostały ludy kuszyc-kie, i wreszcie część doszła na tereny Półwyspu Arabskiego, gdzie pojawiły się ludy używające języków semickich.

Ale oczywiście możliwy był odwrotny kierunek pustynnienia i odwrotny kierunek migracji, a co za tym idzie, przeciwna teza: najpierw zaczął pustynnieć Półwysep Arabski i ludy wychodziły stąd nie tylko na wschód i północ, ale również na zachód, do Afryki. Obie te tezy uczeni wspierają poważnymi argumentami.

Pradzieje ludów semickich na Półwyspie Arabskim wcale nie są lepiej zbadane. Nie ulega jednak wątpliwości, że również tu około połowy III tysiąclecia p.n.e. musiały następować jakieś ważne zmiany. To przypuszczenie potwierdzają świadectwa zewnętrzne, wtedy bowiem pewien lud semicki zaczął przenikać do Mezopotamii, by od tajemniczych Sumerów przejąć ich kulturę i ją rozwinąć. Lud ten przeszedł do dziejów pod nazwą Akadyjczyków. Pewne jest, że Akadyjczycy przybyli z terenów Półwyspu Arabskiego. Nie była to jednak pojedyncza wyprawa wojenna, lecz powolne, ale stałe przenikanie z pustynniejących obszarów na graniczące z pustynią żyzne tereny Międzyrzecza. Ostatecznie panowanie Semitów przypieczętował podbój: dokonał go około roku 2350 p.n.e. Sargon Wielki, który założył stolicę nowego państwa w Akadzie. Państwa Semitów miały przetrwać w Mezopotamii do VI wieku p.n.e. Wtedy pod naporem Persów upadł ostatni bastion: państwo dziedziców Sargona-Babilonia.

Kolejna po Akadyjczykach fala emigracji semickiej z Półwyspu skierowała się na tereny Syrii i Palestyny. Znów było to trwające wiele wieków przenikanie. Wiadomości na temat tych wydarzeń są mniej pewne od naszej wiedzy dotyczącej zaludniania Międzyrzecza. Wiadomo jednak, że już na początku II tysiąclecia p.n.e. w Syrii i Palestynie mieszkały ludy semickie. Świadectwem ich pobytu są przede wszystkim nazwy miejscowe, w odróżnieniu bowiem od Akadu nie mamy świadectw pisanych z tak wczesnego okresu. O ile w Mezopotamii od panowania Sargona pojawia się jeden tylko lud, o tyle tutaj migracja objęła wiele różnych ludów semickich, mówiących wprawdzie podobnymi, ale jednak odrębnymi językami i reprezentującymi różne kultury. A więc Syrię i Palestynę zamieszkiwali Kanaanej-czycy, Amorejczycy, Hebrajczycy, Aramejczycy, Fenicjanie, Moabici, Edomici i wiele innych, o których wiemy bardzo mało. Być może ta różnorodność - co bardzo prawdopodobne - jest śladem wielu różnych fal migracyjnych następujących po sobie przez długie tysiąclecia.

Głównym źródłem informacji o tych rejonach są zabytki pochodzące ze starożytnego Egiptu, który zawsze interesował się tym rejonem świata, był to bowiem naturalny pomost łączący Egipt z Azją. Najważniejszy pełny zespół dokumentów zawierają zbiory z Tali al-Amarina (Tell al-Amarna) w Egipcie. Jest to korespondencja z XV/XIV wieku p.n.e. w języku babilońskim dotycząca Syrii i Palestyny. Z późniejszego nieco okresu pochodzą ważne zbiory lokalnych archiwów w mie-ście-państwie Ugarit.

Ale te wczesne najazdy nie były wcale ostatnimi. W kolejnych wiekach i tysiącleciach parcie koczowników z wnętrza Półwyspu na obrzeża trwało nadal. Tym razem jednak nie były to już różne dawne ludy semickie, ale jeden tylko lud, który miał się stać znany pod nazwą Arabów.

Nazwa „Arabowie" nie jest w pełni jasna. U jej podstaw leży semicki rdzeń 'rb, który związany jest ze znaczeniem słowa.,,pustynia", a także z hebrajskim terminem 'erew, oznaczającym coś mieszanego, niezorganizowanego; chodzi tu o życie koczownicze, które tradycyjnie przeciwstawiano życiu osiadłemu, ludność osiadła bowiem uważała koczowników za gorszych od siebie. Takie określanie obcych negatywnymi terminami jest rzeczą dość powszechną, wystarczy przypomnieć nasze określenie Niemców jako tych, którzy są niemi, bo nie potrafią się posługiwać naszym językiem. Jednym słowem nazwa „Arab" odzwierciedla przekonania i opinie ludzi osiadłych, gdyż ci przede wszystkim posługiwali się pismem i ich świadectwo przetrwało. Nic natomiast nie wiemy o poglądach samych koczowników, w każdym razie nazwa ta nie była określeniem, którego używali mówiąc o sobie.

Być może związana jest ona z innym jeszcze rdzeniem semickim: br. W rdzeniu tym występują te same spółgłoski, choć ich szyk jest przestawiony. Ten rdzeń wyraża pojęcie przemierzania, przechodzenia, które bliskie jest rozumieniu koczownika jako człowieka przemierzającego pustynie. Warto zwrócić uwagę na powiązanie tego przestawionego rdzenia z wyrazem hebrajskim 'ibri, którym określano Hebrajczyków. A Hebrajczykami nazywano ludzi wynajmowanych przez mieszkańców miast do zbiorowego wykonywania najróżniejszych usług, zwykle do służby w armii.

W tekstach biblijnych występuje inny rzeczownik związany z pierwotnym rdzeniem 'rb, a mianowicie 'arawa. Tym z kolei rzeczownikiem określa się wszelkie tereny pustynne. Hebrajczycy odnosili tę nazwę do wielkiego obniżenia ciągnącego się przez całą Palestynę po zatokę Al-Akaba. Na tym terenie znajdowało się Morze Martwe, które często jest nazywane „morzem pustyni (yam ha- arabali). Z kolei rzeczownik 'arab określa w Biblii ogolnie nomadów, ludzi mieszkających na pustyni.3 Nie jest to zatem nazwa własna, lecz rzeczownik pospolity, odpowiadający mniej więcej dzisiejszemu arabskiemu terminowi baduww — „beduin . Beduin bowiem również oznacza mieszkańca pustyni, którą określa się terminem baclija, wywodzącym się od tego samego rdzenia co baduww.

Nim jednak termin „beduini" się upowszechnił, jego funkcję pełnił rzeczownik 'arab. W najstarszych zabytkach arabskich i wczesnych muzułmańskich termin 'arab ma podobne znaczenie jak jego biblijny odpowiednik. Był to również rzeczownik zbiorowy i też oznaczający mieszkańców pustyni. Takie jest znaczenie tego wyrazu w bardzo późnych inskrypcjach południowoarabskich z Jemenu, a także w pierwszych arabskich inskrypcjach z terenów syryjskich (np. w inskrypcji z An-Namary, jednym z najstarszych napisów w języku północnoarabskim). Termin ten przez samych koczowników nie był używany jako nazwa własna. Funkcję rzeczowników własnych pełniły nazwy poszczególnych plemion koczowniczych, a więc mówiło się o plemieniu Taghlib,Kalb, Ghassan, Kinda itd.

Również w Koranie Arabowie (a raczej arabowie małą literą-jako rzeczownik pospolity) to tyle co mieszkańcy pustyni, koczownicy, beduini przeciwstawiani ludności osiadłej Półwyspu Arabskiego. Beduinów określano terminem a 'rab, natomiast Arabów osiadłych - 'arab. Obydwa wyrazy wywodzą się od tego samego rdzenia, jednak w okresie przedmuzułmańskim i w czasach powstawania Koranu były sobie wyraźnie przeciwstawiane. Arabowie a 'rab jako mieszkańcy pustyni byli oceniani negatywnie, a wyraz a 'rab!(liczba pojedyncza od a 'rab) często uważano za wyzwisko. Natomiast 'arabT jako mieszkaniec miast uchodził za przedstawiciela wysokiej kultury. Oczywiście odzwierciedla to poglądy ludności osiadłej, nie zaś opinie samych koczowników. W polskim przekładzie Koranu arabski wyraz a'rab tłumaczony jest jako „beduini". W kilku miejscach Koranu wymienia się beduinów jako tych, których Mahomet nawracał na islam, i tych, z którymi walczył: „I przyszli się usprawiedliwiać niektórzy spośród Beduinów"4. Oceniani bywają negatywnie: „A Beduini są bardziej zawzięci pod względem niewiary i hipokryzji i bardziej zdolni do tego, by nie uznać granic zesłanych przez Boga Swojemu Posłańcowi" (9:97).

Dopiero z chwilą wyruszenia pierwszych muzułmanów z Półwyspu Arabskiego na podbój świata termin 'arab zmienia znaczenie: odtąd zaczyna się nim nazywać wszystkich muzułmanów posługujących się językiem północnoarabskim. Staje się nazwą narodu, a więc imieniem własnym. Ta nazwa dotyczy nie tylko beduinów, ale wszystkich, którzy pod sztandarami islamu wyruszyli z Półwyspu na podbój świata. Oczywiście w znakomitej większości byli to koczownicy, oni stanowili trzon armii muzułmańskich.

Nim jednak do tego doszło, losy Arabów i ich przodków można odkrywać w zakurzonych foliałach starożytnych autorów, a także dzięki coraz szerzej podejmowanym pracom archeologicznym. Ale i tak nasza wiedza na temat starożytnych Arabów pozostanie fragmentaryczna.

Z sumeryjską legendą o Gilgameszu związana jest opowieść o Enki i Ninszur-sag, datowana na czasy panowania Sargona I, a więc na XXIV wiek p.n.e. W opowieści tej Enki jest bogiem podziemnego morza słodkiej wody. Morze to ma się rozciągać pod oceanem słonych wód. To z tego oceanu wypłyWa woda wszystkich źródeł i studni świata.

Najważniejsze jednak w tej legendzie są źródła słodkiej wody w Dilmunie, krainie określanej jako ta, „w której kruk nie kracze, lew nie zabija, a wilk nie pożera jagnięcia". Dilmun jest ziemią świętą, gdzie nie ma ani chorób, ani śmierci. Echa tych sumeryjskich i akadyjskich wierzeń znajdujemy również w Starym Testamencie, gdzie mówi się o podziemnych rzekach: „ale zdrój wynikał z ziemie". Użyto tu słowa 'ed pochodzącego od sumeryjskiego a-de-a „woda wypływająca z głębi" przez akadyjskie ed „płynąca woda".5

Czy państwo Dilmun istniało naprawdę, czy jest tylko wytworem fantazji ludów Wschodu Starożytnego? Wykopaliska archeologiczne prowadzone w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wykazały, że kraina Dilmunu rzeczywiście istniała. Obejmowała tereny nad Zatoką Perską - od dzisiejszego Kuwejtu po półwysep Katar. A więc Dilmun obejmował całą Al-Hasę, przede wszystkim jednak wyspę Al-Bah-rajn, gdzie koncentrowały się główne ośrodki tego państwa. To właśnie tutaj znajdują się źródła słodkiej wody, nic dziwnego więc, że już Sumerowie uważali Al-Bahrajn za raj na ziemi, za siedzibę boga Enki,-władcy, któremu podporządkowane są podziemne źródła.6

Słodkie wody wypływające z ziemi na Bahrajnie pochodzą z Półwyspu Arabskiego: są skutkiem zjawisk krasowych - przenikania wody pod ziemią. Wielka płyta Półwyspu nachylona jest w kierunku wschodnim i w związku z tym wszelkie opady, a zwłaszcza te w górach Al-Hidżazu, przenikają pod ziemią aż do Bahrajnu, by tutaj, na środku słonego morza, wypłynąć na powierzchnię.

Dilmun jest najstarszym państwem obrzeży Półwyspu Arabskiego. Wprawdzie pierwsze wzmianki o nim pochodzą ze starożytnego Sumeru, z przełomu IV i III tysiąclecia p.n.e.7, to jednak rozkwit państwa przypada na koniec III tysiąclecia p.n.e. i na początki II tysiąclecia'p.n.e., a więc zbiega się z okresem narastania ekspansji ludów z wnętrza Półwyspu Arabskiego. Nie wiemy, jakiego pochodzenia etnicznego była ludność Dilmunu, ale możemy przypuszczać, że miała jakieś związki z mieszkańcami Półwyspu.

W Dilmunie, podobnie jak w innych państwach arabskich tego rejonu, podstawową rolę odgrywał handel międzynarodowy. Szczególne zaś znaczenie miał fakt, że wzdłuż wybrzeży arabskich przebiegała jego ważna trasa z Indii na obszary Morza Śródziemnego, między innymi tędy wiodła uczęszczana odnoga szlaku jedwabnego. Utrzymywano kontakty z bogatym w miedź Makanem (prawdopodobne na terenie Omanu), z Indiami, m.in. z Mohendżo Daro i z Harappą. Przypuszcza

że istniał związek między tymi trasami handlowymi a słynnym szlakiem wonności wiodącym z Egiptu przez Morze Czerwone do krainy Puntu (Adenu?).8 Porty Dilmunu służyły zarówno do przeładunku towarów, jak i do zaopatry wania kupców 1 ich statków w niezbędne zapasy.

Rozkwit państwa dilmuńskiego trwa mniej więcej do XVIII wieku p.n.e., kiedy to dochodzi do upadku gospodarczego całej południowej Mezopotamii, a co za tym idzie, także Dilmunu. Wtedy też załamuje się handel tranzytowy przez Zatokę Per-ską. Na wiele setek lat Dilmun znika z kart historii. Dopiero na początku I tysiąclecia p.n.e. odzyskuje swoje znaczenie, a na okres hellenistyczny przypada ponowny Jego rozwój. W źródłach antycznych (Strabon, Arrian, Polibiusz) Dilmun pojawia się pod nazwąTyros lub Tylos. Tak prawdopodobnie nazywała się stolica Dilmunu. Najważniejsze zabytki okresu hellenistycznego znajdują się na wyspie Fajlaka należącej do Kuwejtu.

Badania archeologiczne nad państwem Dilmunu prowadzone od lat pięćdziesiątych XX wieku na terenie trzech państw: Kuwejtu (właśnie na wyspie Fajlaka), Arabii Saudyjskiej oraz Bahrajnu, nabierają tempa, prowadzone są do dnia dzisiejszego przez ekipy duńskie, szwedzkie, francuskie, brytyjskie oraz arabskie.9 Całkiem niedawno (w 1994 roku) w czasie budowy mostu łączącego Bahrajn z Pół-wyspem odkryto miasto Sar ze znaczną liczbą budynków i grobów.

Najstarsze dzieje Półwyspu Arabskiego i otaczających go obszarów są mało zbadane. Lepszą wiedzę na temat pierwszych tysiącleci obecności człowieka na tym terenie może uda się zdobyć dopiero w przyszłości, dzięki intensywniejszym badaniom archeologicznym.

W I tysiącleciu p.n.e. warunki naturalne dla ludów zamieszkujących wnętrze Półwyspu Arabskiego znacznie się pogorszyły. Zmniejszanie się opadów i rosnące temperatury powodowały, że utrzymanie się koczowników na malejących pastwiskach stawało się coraz trudniejsze. Stąd powtarza się ów naturalny ruch parcia ku obrzeżom Półwyspu znany z wcześniejszego okresu, kiedy to mieszkańcami byli przodkowie tych ludów. Szybki środek transportu, jakim stał się niedawno udomowiony wielbłąd, ten ruch ułatwiał.

W tym czasie mamy do czynienia z ekspansją ludów, o których już z całą pewnością można mówić, że reprezentowały Arabów - tych samych, którzy do dnia dzisiejszego zamieszkują Bliski Wschód i Afrykę Północną. Podobnie jak we wcześniejszych tysiącleciach, ekspansja następuje we wszystkich możliwych kierunkach: na północ do Palestyny i Syrii, na północny wschód do Mezopotamii i na wybrzeża Zatoki Perskiej, wreszcie na południe do Jemenu. Znów celem były żyzne tereny tych krain. Nie można jednak mówić tu o wielkich falach migracyjnych - raczej o stałym przenikaniu. Na obrzeżach Półwyspu żyła przecież ludność osiadła i kontakty między nią a koczownikami z wnętrza Półwyspu stale się rozwijały.

Najazdy i przenikanie różnie przebiegały na różnych terenach, niemniej wszędzie można się dopatrzyć wspólnych tendencji: ludność osiadła zawierała układ z koczownikami i powstawały państwa popularnie określane mianem buforowych. Tak było w Jemenie z Kindytami, w Mezopotamii z Lachmidami i Ghassanidami, w Palestynie z Nabatejczykami. Zarazem jednak Arabowie z wnętrza Półwyspu przenosili się na jego obrzeża i następował powolny proces ich osiedlania się.

W dokumentach asyryjskich wiadomości o koczownikach północnoarabskich są znacznie wcześniejsze niż w źródłach południowoarabskich. Po raz pierwszy pojawiają się bowiem w VIII wieku p.n.e. W sprawozdaniu asyryjskiego króla Szalmanesera III z bitwy pod Karkarem (853 p.n.e.) wspomina się o udziale tysiąca wielbłądów należących do Gindibu z krainy Arbaja.10 Imię Gindibu jest bezsprzecznie arabskie: wywodzi się od rzeczownika pospolitego dżundab oznaczającego szarańczę." Natomiast termin Arba[j]a wyraźnie odnosi się do Arabów.

W późniejszych czasach pojawiają się dialektalne formy asyryjskie nazwy Arabów: Arubu i Aribi. W nieco późniejszych dokumentach asyryjskich z tego okresu (VII-VI w. p.n.e.) owi Arabowie wymieniani są już bardzo często. Zwykle są to pojedyncze imiona o strukturze wskazującej na ich arabskie pochodzenie. Co więcej, są też wyrazy czysto arabskie, takie jak ibil („wielbłądy") czy ahl („lud").12

Potwierdzają to wspomniane już informacje zawarte w tekstach biblijnych pochodzących mniej więcej z tego samego okresu; to właśnie w nich wspomina się tam nazwę etniczną 'cińbi, odnoszącą się do mieszkańców Pustyni Syryjskiej. Szczególnie interesujące jest pojawienie się w inskrypcjach asyryjskich władczyń arabskich. W tzw. Annałach Tiglatpilesara III (VIII w. p.n.e.) wspomina się Zabile, która płaciła trybut władcy asyryjskiemu. Inną kobietą jest Samsi, która złamała przysięgę i z którą Tiglatpilesar III toczył wojnę.13

Asyryjska wiedza o Arabach dotyczy przede wszystkim plemion koczowniczych zamieszkujących północne obszary Półwyspu. Tereny te uległy nomadyzacji pod koniec II tysiąclecia p.n.e.; wtedy to kultura osiadła zwana midianicką z niewiadomych przyczyn została w tym rejonie zastąpiona przez kulturę koczowniczą. Być może przyczyną były właśnie pogarszające się warunki klimatyczne.14

Źródła asyryjskie wymieniają również plemiona arabskie, które w VII wieku p.n.e. walczyły z Asyryjczykami. Wspominany tam jest król Natnu, który zawarł przymierze z Kedarytami, innym plemieniem arabskim, i jego królowi imieniem Jata udzielił schronienia. Innym władcą kedaryckim był Abiat syn Teri. W końcu jednak władcy ci zostali pokonani przez Asyryjczyków. Odtąd podlegali Asyrii, a potem, po jej upadku w końcu VII wieku, państwu nowobabilońskiemu, od IV wieku zaś -imperium perskiemu.15

. Po podbiciu przez Asyryjczyków królestwa Damaszku i Izraela w końcu VIII wieku p.n.e. Asyiyjczycy wykorzystywali koczownicze plemiona arabskie do realizacji swoich własnych celów. Pozwalali koczownikom przenikać na tereny Syrii i Palestyny i używali ich tam do ochrony szlaków handlowych. Najprawdopodobniej bardziej ufano im niż ludności miejscowej. Poza tym od przychylności arabskich plemion zależało powodzenie wypraw wojennych podejmowanych przez Asyrię.16

Po upadku państwa asyryjskiego w 612 roku p.n.e. na południu Mezopotamii wyrosła nowa siła: Babilonia. W czasach babilońskich Arabowie pojawiają się również jako ludność osiadła. Rozwój osadnictwa następuje w północno-zachodniej Arabii. W Wadi Sirhan wspominana jest oaza Adummat (nabatejskie Dumat al-Dżandal, dzisiaj oaza Al-Dżauf), dalej zaś na południowy zachód ważną rolę zaczynają odgrywać takie miejscowości jak Tajma, Dadanu (biblijny Dedan, dzisiejsza Al-Ula).

W samej zaś Babilonii na przełomie VI i V stulecia p.n.e. pojawiają się coraz liczniejsi osiadli Arabowie, zajmujący się handlem i uprawą roli. Wspominają ich babilońskie dokumenty na tabliczkach klinowych.17

O ścisłych kontaktach Babilonii z Półwyśpem Arabskim może świadczyć dziesięcioletni pobyt ostatniego jej władcy, Nabonida (556-539? p.n.e.), w oazie Tajma.

Potwierdza to, że Babilończycy chętnie przenosili się na tereny Arabii. Oczywiście kierowali się interesami, przede wszystkim handlowymi. Nabonid w trakcie swoich podbojów opanował znaczną część północnej Arabii. Wśród zdobytych przez niego miast wymienia się: Dadanu, Padakku (Fadak), Hibrę (Chajbar), Iadihu (Jadi), Ia-tribu (Jasrib, Medyna). W Tajmie zbudował nawet pałac, którego ruiny w ostatnich latach zaczęto odkopywać. Teren miasta otoczonego murami jest znaczny: 8 km2.

Po pokonaniu Nabonida w 539 roku p.n.e. Cyrus, król perski, zaczął prowadzić aktywną politykę arabską, o czym opowiada Herodot. Ta polityka miała szczególne znaczenie po podboju Egiptu przez syna Cyrusa, Kambyzesa, w 525 roku p.n.e., chodziło bowiem o zapewnienie pomocy wojskom perskim. Stąd wiele przywilejów perskich dla Arabów, m.in. zwolnienie z podatków, prawo do pobierania opłat za handel tranzytowy. Arabowie musieli płacić jedynie podatek w postaci kadzidła.

Po opanowaniu Egiptu przez Persów szlaki handlowe przesunęły się na zachód. Na Morzu Czerwonym znów był możliwy handel, a szlak wschodni prowadzący przez Tajmę został zastąpiony szlakiem zachodnim, prowadzącym przez Dedan. Miasto stało się ważnym ośrodkiem politycznym i handlowym, o czym świadczą liczne informacje w najstarszych źródłach. Dzisiaj jedynym śladem po nim są ruiny zwane Churajba, leżące na północ od oazy Al-Ula. Ten stosunkowo niewielki obszar (800 x 250 m) jest stosem kamieni, sięgających miejscami 4 m wysokości. Dotychczas nie podejmowano tu żadnych prac wykopaliskowych.

Zachowały się jednak oryginalne napisy świadczące o roli miasta w dziejach, na przykład inskrypcja grobowa króla (lub perskiego namiestnika:/?^) Dedanu: Katorgi Ibn Mata"il. Na tym samym napisie występuje ćasm Ibn Śahr, którego czasami utożsamia się z biblijnym Arabem Geszemem, przeciwnikiem Nehemiasza18 w 444 roku p.n.e. Wówczas Dedan był już zapewne stolicą niezależnego królestwa, które zaczęto nazywać królestwem lihjanickim.

Miastem Dedan bardzo wcześnie zainteresowali się kupcy południowoarabscy prowadzący handel między Arabią Południową a basenem Morza Śródziemnego. Pod koniec IV wieku p.n.e.19 minejscy kupcy z Arabii Południowej założyli w De-danie kolonię. Miało to nie tylko znaczenie dla handlu, ale również spowodowało wprowadzenie tam pisma południowoarabskiego, którym zapisywano teksty w języku/dialekcie lihjanickim.

Po okresie panowania perskiego królestwo lihjanickie zajęło ważnąpozycję w polityce egipskich Ptolemeuszy, o czym świadczą liczne wykopaliska z okolic Dedanu. Ptolemeusze interesowali się tym miastem przede wszystkim dlatego, że leżało ono na zachodnim szlaku handlowym łączącym Arabię Południową z basenem Morza Śródziemnego. Jednocześnie w ciągu III i II wieku szlak starali się opanować Na-batejczycy, inny lud arabski, który zaczął budować potężne państwo na obrzeżach Półwyspu. W II/I wieku p.n.e. Nabatejczykom udało się wreszcie opanować Dedan: nabatejski wódz Masudu pokonał ostatecznie Lihjanitów. Miasto legło w gruzach, a Nabatejczycy utworzyli swoje główne centrum handlowe w leżącym 20 km na północ od Dedanu Mada'in Salih.

Często opisy dziejów arabskich i muzułmańskich zaczynają się od prezentowania historii południowej Arabii. Trzeba jednak pamiętać, że Arabowie południowi stanowią odrębną od Arabów północnych - tych z wnętrza Półwyspu -grupę etniczną i językową. Podobnie jak inne ludy semickie Syrii, Palestyny, Mezopotamii, Arabowie południowi przywędrowali na tereny Jemenu, zanim jeszcze na Półwyspie ukształtował się etnos arabski, a więc przed I tysiącleciem p.n.e.

Później, po VII wieku, gdy południową Arabię podbili Arabowie północni, zachowała ona ciągłość kulturową, przetrwały nawet języki z okresu przedarabskie-go, stąd dzieje południowoarabskie z historią Arabów wiążą się tylko pośrednio. Kultura starożytnej Arabii Południowej zbadana jest o wiele lepiej niż najdawniejsze kultury wnętrza Półwyspu. Tutaj bowiem znajdują się liczne zachowane i łatwo dostępne zabytki, a także znaczny materiał epigraficzny pochodzący z inskrypcji południowoarabskich.

Język południowoarabski należy do innej podgrupy językowej niż arabski północny. Nazwa „arabski" stosowana do tego języka jest myląca i dlatego często niesłusznie się uważa, że arabski południowy jest odmianą północnoarabskiego. Tymczasem południowoarabski, razem z wieloma innymi językami, należy do odrębnej podgrupy semickiej, która przetrwała do dzisiaj na dwóch kontynentach: w Afryce, jako języki semickie Etiopii (starożytny język etiopski i współczesne języki, jak np. język amharski, są blisko spokrewnione z południowoarabskim), oraz w Azji na terenie Półwyspu Arabskiego i otaczających go wysp w postaci współczesnych języków, takich jak mehri, harsusi, sokotri. Te języki są na tyle różne od współczesnego arabskiego i jego dialektów, że wzajemne porozumiewanie się ich użytkowników jest niemożliwe.

W Arabii Południowej ukształtowała się też specyficzna odmiana pisma semickiego, związana z pismem ugaryckim, a więc alfabetycznym pismem klinowym z Syrii. Pismo południowoarabskie znane jest z licznych inskrypcji pochodzących przede wszystkim z Południowej Arabii oraz z kolonii zakładanych przez południowych Arabów na terenie całego Półwyspu. Są to niemal wyłącznie inskrypcje ryte w kamieniu; inne zabytki języka południowoarabskiego nie zachowały się, prawdopodobnie ze względu na nietrwałość materiału.

Wielka rola kulturowa południowych Arabów sprawiła, że również Arabowie północni przez jakiś czas posługiwali się pismem południowoarabskim, by zapisywać teksty we własnych językach i dialektach. Z tego okresu wpływów pisma Południowoarabskiego na północy Arabii zachowały się liczne inskrypcje w dialektach zwanych protoarabskimi: lihjanickim, samudejskim, safa'ickim, hasa'ickim. Dopiero w pierwszych wiekach naszej ery pismo w języku północnoarabskim zastąpione zostało przez nabatejskie. Do tego tematu jeszcze powrócimy, omawiając narodziny kultury arabskiej w czasie kształtowania się islamu.

Tradycyjnie rejon geograficzny południowej Arabii określa się mianem Jemenu. Ta nazwa jest zapewne prawzorem dla innych określeń, takich jak Arabia Szczęśliwa (grec. Arabia Eudajmon, łac. Arabia Felix), wywodzących się z dawnej semickiej nazwy tej części Półwyspu. Otóż określenie to wiąże się z rdzeniem semickim jmn, oznaczającym prawą stronę, a zarazem szczęście. Jemen bowiem rzeczywiście znajduje się po prawej stronie „świata", jeśli gdziekolwiek na północ od Jemenu stanąć twarzą ku wschodowi słońca. Uznanie Arabii Południowej za krainę szczęśliwości wynika z kontrastu między wypalonymi słońcem pustynnymi terenami Półwyspu a pełnym zieleni i bujnej roślinności południem. Podobnie było w Dil-munie, gdzie również kontrast między pustynią, morzem a wytryskającą pośrodku wyspy słodką wodą sprawiał, że Sumerowie mówili o raju na ziemi. Czy rzeczywiście panowało tam szczęście, to zupełnie inna sprawa.

Pierwsze informacje o Jemenie pochodzą ze źródeł egipskich. Co najmniej od połowy III tysiąclecia p.n.e. Egipcjanie utrzymywali stałą żeglugę na Morzu Czerwonym, pływając do Afiyki Wschodniej i do Jemenu. Istnienie z drugiej strony Półwyspu, a więc w Zatoce Perskiej, szlaku handlowego związanego z państwem Dilmunu sprawiło, że Arabia Południowa mieściła się w ramach dobrze zorganizowanej sieci handlowej świata starożytnego. Ten system szlaków łączył Mezopotamię przez Dilmun z Indiami, południową Arabią i Afryką Wschodnią oraz Egiptem i basenem Morza Śródziemnego. W źródłach egipskich mówi się o krainie Puntu, którą można utożsamiać zarówno z południową Arabią, jak i wyspą Sokotrą, a nawet Somalią. Umownie przyjmuje się więc, że nazwa obejmowała wszystkie te tereny.20

Pewniejsze informacje na temat Arabii Południowej datują się na przełom II i I tysiąclecia p.n.e. W początkach I tysiąclecia p.n.e. powstały państwa, które przetrwały do pierwszych wieków naszej ery. Trwałość zapewniały im zarówno bogactwa naturalne tych terenów, jak i ich dogodne położenie na szlakach handlowych. Najważniejszym a zarazem najstarszym królestwem w całych dziejach Arabii Południowej było państwo sabejskie, które trwało od X wieku po pierwsze wieki naszej ery, obejmując swoimi wpływami inne państwa tego rejonu: minejskie (od IX do I w. p.n.e. z koloniami między innymi w Dedanie), katabańskie (do I w. n.e.}, ausańskie, hadramauckie (atramickie). Strabon (63 p.n.e.-20 n.e.), grecki geograf i historyk, powołując się na wcześniejsze relacje, tak opisuje państwa Arabii Południowej: ,£amieszkujątam cztery wielkie plemiona: po pierwsze Minejczycy, częściowo nad Morzem Czerwonym. Największym ich miastem jest Karna lub Karnana. Z nimi stykają się Sabejczycy, których stolicą jest Mariaba. Trzecie plemię to Katabańczycy, których rejon rozciąga się aż do cieśniny i przeprawy przez Zatokę Arabską. Królewska stolica nazywa się Tamna. Wreszcie najbardziej na wschód mieszkają Hatramotyjczycy. Ich miastem jest Sabata."21

Informacje Strabona wydają się dość precyzyjne, choć wymagają uściślenia w świetle naszej dzisiejszej wiedzy. Państwa te rzeczywiście były dziełem ludów, które od połowy II tysiąclecia p.n.e. przybywały tu z północy. Pierwsi dotarli Minejczycy, Katabańczycy i Hadramici (Hadramautczycy), potem, ok. 1200 r. p.n.e. -Sabejczycy. O takiej chronologii świadczy charakter języków, jakimi sięposługiwa-li: najbardziej archaiczne są języki tych pierwszych, najmłodszy jest język Sabejczy-ków.22

Rozkwitowi tych państw sprzyjały dogodne warunki klimatyczne, doskonałe położenie strategiczne i - wreszcie - niezależność od wielkich państw Mezopotamii i doliny Nilu. Podstawą rozwoju był handel między Indiami, Afryką Wschodnią a Morzem Śródziemnym oraz własne bogactwa. Stąd wywodziły się słynne w całym świecie starożytnym wonności: kadzidło i mirra. „Lasy" drzew i krzewów dostarczających tych wonności znajdowały się w środkowej części wybrzeża Arabii Południowej, na terenie dzisiejszego Zufaru w Hadramaucie. Eksportowano je do starożytnego Egiptu, a później w rejon Morza Śródziemnego. Wśród ludności następuje specjalizacja: ludność osiadła zajmuje się uprawami, natomiast koczownicy-przewożeniem towarów. To właśnie wówczas nieocenione usługi zaczyna oddawać wielbłąd; w handlu służył jako podstawowy środek transportu na znaczne odległości.

Władza miała charakter teokratyczny: państwami rządzili mukarribowie, stojący na czele hierarchii kapłanów. W tradycji muzułmańskiej władcy jemeńscy nazywani są tubba' (w liczbie mnogiej ten wyraz ma formę: tababi1). Panteon był bardzo bogaty: czczono stare bóstwa semickie-Astarte, Sijan (bóg księżyca, odpowiednik akadyjskiego Sina), Szams (bóg słońca). Szczególne znaczenie miały kamienie, które utożsamiano z bogami.23 Często układano je we wzory, tworząc w ten sposób pierwotne świątynie. Dopiero gdy południowi Arabowie wzbogacili się na handlu, zaczęły powstawać monumentalne budowle, takie jak wielka świątynia sabejska w Awamie czy świątynia w Tumnie - ich resztki przetrwały do dziś.

Państwo sabejskie, którego królowa znana jest z Biblii (królowa Saby), założone zostało przez przybyszów z północy, a więc z wnętrza Półwyspu, w X lub IX wieku p.n.e. Jest to zatem najstarsze państwo na terenie Arabii Południowej. Według Strabona lud ten dotarł tu najpóźniej. Dlaczego właśnie najpóźniejsi przybysze w Arabii Południowej pierwsi założyli państwo? Sprawa ta pozostaje tajemnicą. Czasami Pojawia się jeszcze jedna teza, a mianowicie, że to Sabejczycy stworzyli regularny handel z północą. Świadectwem tego ma być legenda o królowej Saby i o Salomonie, znana z wielu źródeł orientalnych.

Starotestamentowa opowieść o królowej Saby uchodzi za najstarszą informację 0 tym południowoarabskim państwie. Królowa Saby nie jest znana z imienia, zawsze się mówi o niej jako o władczyni państwa Saba. Informacje na ten temat Pojawiają się dwukrotnie w Biblii: w Drugiej Księdze Kronik i w Pierwszej Księdze Królewskiej (2 Krn 9,1-2; 1 Kri 10,1-13). Opisane w Starym Testamencie wydarzenia datuje się zwykle na połowę X wieku p.n.e.

Królowa Saby dowiedziała się o sławie króla Salomona, postanowiła więc przybyć i wystawić go na próbę, zadając mu zagadki. Zjawiła się w Jerozolimie z olbrzymią świtą, wioząc ze sobą balsam, złoto i drogie kamienie. Wszystko to załadowane było na wielbłądy.

W czasie rozmowy okazało się, że Salomon potrafi odpowiedzieć na każde pytanie. Królowa Saby była zaskoczona nie tylko wiedzą Salomona, ale również przepychem jego pałacu. Przyznała Salomonowi, że to, co o nim słyszała, nawet w połowie nie oddawało prawdy. Uznała też, że jego lud musi być szczęśliwy, mając takiego władcę. Następnie przekazała Salomonowi przywiezione dary. Również Salomon szczodrze obdarował królową Saby.

Ta historia znana jest nie tylko w tradycjach żydowskich, ale również w arabskich i etiopskich. Świadczy ona też o tym, że w tym czasie Sabejczycy jeszcze nie dysponowali wonnościami Arabii, albowiem wśród darów przywiezionych przez królową Saby Salomonowi nie znalazło się ani kadzidło, ani mirra, a jedynie drzewo balsamowe. Ponieważ wonności były towarem eksportowym Arabii od czasów znacznie wcześniejszych (potwierdzająto źródła egipskie), można podejrzewać, że królowa Saby była reprezentantką plemion arabskich, które dysponowały balsamem.

Stolicą Saby był Marib. Zapora na okresowej rzece (wadi) zapewniała miastu wodę i służyła nawadnianiu niemal dziesięciu tysięcy hektarów pustynnej ziemi. Tutaj znajdowała się również wielka świątynia Awam. Ślady tych budowli przetrwały do dnia dzisiejszego.

Państwem sabejskim władali wspomniani mukarribowie. Znamy imiona trzynastu sabejskich mukarribów. Ostatni z nich, Karibil Watar II, panował w latach 450-410 p.n.e. Zrezygnował z kapłańskiego tytułu mukarrib, zmieniając go na króla (mali k). Odtąd władzę sprawowali malikowie (było ich 25).

Sabejczycy musieli jednak walczyć o utrzymanie swojej zwierzchności w Arabii Południowej. Wokół powstawały nowe państwa, które starali się sobie podporządkować.

Na południu jako pierwszy przeciwnik wystąpili Ausańczycy, którzy długo stawiali opór Sabejczykom, ale w końcu zostali pobici. Z kolei Ausan stał się później zależny od Katabanu, a ten został podporządkowany Sabie. Państwo Ausan było niezwykle bogate dzięki sprawowaniu kontroli nad handlem między Arabią Południową a Morzem Śródziemnym, podlegał mu bowiem starożytny port Empo-rion/Adana, czyli obecny Aden. To flota handlowa Auśanu docierała do Zanzibaru i do Indii, nic zatem dziwnego, że Sabejczycy próbowali rozciągnąć swoje wpływy na to państwo.

Na północy od połowy V wieku n.e. istniało państwo Minejczyków, a na zachodzie nieco później pojawiło się państwo Katabańczyków.

Daleko na wschodzie rozciągały się włości państwa Hadramaut. Wymieniane jest ono w Starym Testamencie, a jego początki datować można na połowę VIII wieku p.n.e. Hadramaut był w rzeczywistości najważniejszym ze wszystkich państw Arabii Południowej, tutaj bowiem właśnie rosły kadzidlane gaje, stąd pochodziły najbardziej poszukiwane wonności Arabii. Co więcej, na wybrzeżach Hadramautu znajdował się port Kana, główny ośrodek żeglugi do Indii. Jedynym państwem, z którym Hadramautczycy utrzymywali przyjazne stosunki, był Main (państwo minej-skie), natomiast z Sabejczykami, Ausańczykami i Katabańczykami stosunki zawsze były napięte.

To właśnie Minejczycy i Hadramautczycy od najdawniejszych czasów zakładali swoje kolonie na północy, nad Morzem Śródziemnym i nad Zatoką Perską. Kupcy hadramauccy na pewno też docierali do portów indyjskich i tam zakładali swoje kolonie.

Stolicą Hadramautu była mało jeszcze znana Szabwa. Podobnie jak w Maribie, dominowało tutaj rolnictwo oparte na wykorzystaniu opadów deszczu. System zapór i kanałów umożliwiał intensywną uprawę piętnastu tysięcy hektarów.24

Ostatnim państwem, które powstało na terenie Arabii Południowej, było królestwo Himjarytów. Nazwa Himjaryci (w źródłach klasycznych znani jako Homery-ci) związana jest z semickim rdzeniem hmr oznaczającym czerwień. To właśnie od nich pochodzi nazwa Morze Czerwone, czyli Morze Himjarytów, co świadczy o tym, jak ważną rolę lud ten odgrywał w dziejach Arabii od IV wieku p.n.e. Wówczas to bowiem Himjaryci stworzyli wspólne sabejskó-himjaiyckie państwo (królestwo Saby i Zu Rajdanu) ze stolicą w Maribie. Pod ich panowaniem dochodzi do jednoczenia się terytoriów jemeńskich, co znalazło wyraz w tytulaturze władców himjaryckich, nazywających się „królami Saby i Zu Rajdanu, Hadramautu, Jamanatu oraz ich beduinów w Taudzie i w Tihamie"25. Szczególną rolę na przełomie IV i V wieku zaczyna odgrywać Abkarib Asad Ibn Malikkarib, znany w arabskiej historiografii jako Al-Kamil, czyli [Władca] Doskonały. Za jego panowania następuje konsolidacja państwa himjaryckiego i ubezpieczenie północnych granic w wyniku wypraw przeciwko plemionom beduińskim.

Po śmierci Asada państwem rządzą kajlowie. Termin kajl (w języku południo-woarabskim zapisywany jako qyl; czytanie tego wyrazu jako kajl wynika z jego północnoarabskiej wersji) związany jest z południowoarabskim rdzeniem qwl znaczącym „mówić, rozkazywać". Być może należy go więc rozumieć jako „wydający rozkazy, nakazujący". Kajlowie byli urzędnikami królewskimi, tworzyli swoistą szlachtę urzędniczą. Dowodzili oddziałami wojskowymi, prowadzili administrację, głównie wojskową, stąd w tradycji północnoarabskiej kojarzeni są niemal wyłącznie z wodzami, przywódcami wojskowymi.26

Przejęcie władzy przez kajlów wiąże się z upadkiem państwa himjaryckiego. Przyczyn jego upadku należy jednak szukać przede wszystkim w sytuacji zewnętrznej. Państwo himjarycko-sabejskie znalazło się bowiem pod naporem trzech sił: koczowniczych plemion arabskich z wnętrza Półwyspu, a więc z północy, Persów ze wschodu i Bizantyńczyków oddziałujących z zachodu przez Etiopię.

Zaczyna się nowy i niezwykły okres w dziejach Arabii Południowej, czasami okre-slany jako początek historii średniowiecznej południa Półwyspu27 albo „beduinizacji Arabii".28 Państwo himjaryckie przeżywa wzloty i upadki. Dochodzi do przerwania torny w Maribie, co musiało być głośnym wydarzeniem, skoro wspomina o nim wiele źródeł historycznych, upatrując w tym symbol upadku świetności państwa. Podobnie zresztą interpretowali ten fakt późniejsi, muzułmańscy Arabowie. Ale państwo himjaryckie nie upadło, a tamę odbudowano. Po jakimś czasie doszło do konsolidacji wewnętrznej, a w jej następstwie do jednoczenia się państwa jemeńskiego.

Jednoczenie się Jemenu ujawniało się w układaniu stosunków z plemionami koczowniczymi władającymi na północy. Spośród arabskich plemion największą rolę odegrali Kindyci, którzy właśnie na północ od Jemenu stworzyli swoje państwo. Początkowo stanowili oni istotne zagrożenie dla państw południa, jako naturalni wrogowie ludności osiadłej. W Jemenie dzieje się to samo co na innych obszarach styku Półwyspu z terenami rolniczymi, na przykład w Mezopotamii czy Syrii. Już w III wieku Kindyci pod wodzą Imru al-Kajsa Ibn Aufa najeżdżają na Marib, ale zostają odparci i pokonani. Jednak w następnych wiekach udało im się opanować ważny szlak prowadzący z Mezopotamii przez Al-Jamamę do Arabii Południowej.29 Wprawdzie Himjaryci podporządkowują sobie Kindytów, ale wówczas w Mezopotamii rosną w siłę Lachmidzi, związani z Kindytami. W Al-Hirze nad Eufratem powstaje potężna dynastia, tworząca państwo buforowe, chroniące Persów przed najazdami z wnętrza Półwyspu. Tak w pośredni sposób dochodzi do kontaktów między Persami a Himjarytami. Z kolei Bizantyńczycy gwałtownie reagują na perskie próby podporządkowania Jemenu: próbują zorganizować własne zaplecze w Jemenie i w jego pobliżu. W Nadżranie umacniają swoją „kolonię" chrześcijańską i podporządkowuj ą sobie Himj arytów.

W 517 roku w państwie himjaryckim następuje przewrót i nowy władca, Jusuf Asar, noszący przydomek Zu Nuwas, pozostający pod wpływami perskimi, demonstracyjnie przyjmuje judaizm.

Rozpoczynają się wojny himjarycko-etiopskie. Władzę w państwie himjaryckim zdobywają na przemian zwolennicy to jednych, to drugich. Wpierw zajęty zostaje Nadżran, dochodzi do rzezi chrześcijan dokonanej przez jemeńskich wyznawców judaizmu. Abisyńczycy kilkakrotnie atakują Jemen i ostatecznie jego władcą zostaje wódz abisyński Abraha (około roku 534). Podejmuje on wyprawy wojenne przeciwko plemionom arabskim, dążąc, podobnie jak Himjaryci, do zapewnienia państwu spokoju na północy.

Jedna z tych wypraw Abrahy jest szczególnie ważna dla dziejów arabskich: chodzi o ekspedycję przeciwko Mekce około roku 570. Ponieważ w czasie tej wyprawy wojskom Abrahy towarzyszył słoń, nazywa się ją wyprawą słonia. Jest to wydarzenie istotne dla dziejów północnych Arabów - w tymże roku w Mekce urodził się prorok Mahomet.

W roku 576/577 dzięki pomocy wojsk perskich władzę obejmuje Sajf Ibn Zi Jazan. W wyniku dalszych walk Jemen ostatecznie zostaje włączony do imperium sasanidzkiego. Powstaje tu specjalna klasa żołnierzy perskich zwana abna („synowie").30 Ale władza perska była dość słaba, nic więc dziwnego, że zdobycie Jemenu przez muzułmanów w początku lat trzydziestych VII wieku okazało się zadaniem bardzo łatwym.

Rozdział 2

EPOKA HELLENIZMU

W dziejach Bliskiego Wschodu nieustannie powtarzał się proces polegający na powstawaniu wielkich państw, które swoim zasięgiem obejmowały wiele ludów, kultur i tradycji. W tych państwach centralna władza, dbająca o swoje interesy, nie dążyła do jednolitości kulturowej: kultury lokalne mogły się swobodnie rozwijać. Taki właśnie charakter miało państwo perskie Achemenidów, takie było dziedzictwo po Aleksandrze Wielkim, określane w dziejach Bliskiego Wschodu ogólną nazwą epoki hellenistycznej. dziejach Bliskiego Wschodu nieustannie powtarzał się proces polegający na powstawaniu wielkich państw, które swoim zasięgiem obejmowały wiele ludów, kultur i tradycji. W tych państwach centralna władza, dbająca o swoje interesy, nie dążyła do jednolitości kulturowej: kultury lokalne mogły się swobodnie rozwijać. Taki właśnie charakter miało państwo perskie Achemenidów, takie było dziedzictwo po Aleksandrze Wielkim, określane w dziejach Bliskiego Wschodu ogólną nazwą epoki hellenistycznej.

Po śmierci Aleksandra Wielkiego (323 r. p.n.e.) jego wielkie mocarstwo rozpadło się na wiele mniejszych organizmów państwowych. Znajdowały się one w rękach dziedziców po Aleksandrze zwanych diadochami. Cechą charakterystyczną tych państw był jednak wspólny wzór kulturowy, określany mianem hellenistycznego. Cywilizacja hellenistyczna była wielką syntezą kulturową. Łączyła dziedzictwo starożytnej Grecji z tradycjami wielu zróżnicowanych kultur bliskowschodnich: perskiej, babilońskiej, egipskiej. I choć nie można mówić o żadnym „państwie hellenistycznym", to jednak istniała kultura hellenistyczna, ujawniająca się w sztuce i architekturze, a przede wszystkim w nauce, w stylu myślenia, wreszcie w literaturze, a nawet w językach, jakie na tych terenach dominowały.

Obok greckiego w powszechnym użyciu nadal był język aramejski, a jego zasięg nawet z wolna się powiększał. W okresie hellenistycznym język aramejski odgrywał taką rolę kulturową w świecie Bliskiego Wschodu, jaką w Europie średniowiecznej odgrywała łacina. Był więc językiem uniwersalnym całego Bliskiego Wschodu, a nawet był znany poza nim. Taki język określa się często terminem lingua franca, który oznacza język komunikacji między wieloma różnymi kulturami i różnymi ludami, umożliwiający przepływ wiedzy i wartości kultury. Stąd Jego ważna rola w uniwersalizacji kultury hellenistycznej. Oczywiście przyczyną spopularyzowania aramejskiego nie było pojawienie się cywilizacji hellenistyczej. Na długo przed hellenizacją Bliskiego Wschodu używali go Hebrajczycy, Babi-lończycy, Persowie. Hellenizacja utrwaliła jedynie pozycję aramejskiego, uzupełniając go o grekę, język kultury wysokiej tego świata. Aramejski był językim semickim, a co za tym idzie, pokrewnym językom ludów Bliskiego Wschodu: Żydom, Asyryjczykom, Babilończykom i Arabom. Przypomnijmy, że przecież Chrystus mówił po aramejsku.

Rozdział drugi

Drugą, obok wspólnoty genetycznej, zaletą aramejskiego był bardzo prosty system pisma, który ułatwiał przyjęcie i zastosowanie go do różnych języków. Posługiwali się nim Achemenidzi w Persji, Żydzi. Potem przyjęli je nabatejscy Arabowie, a od nich wszyscy Arabowie muzułmańscy. Można wręcz stwierdzić, że to dzięki Aramejczykom upowszechnił się na świecie nowoczesny system pisma.

Pierwsze zabytki pisma aramejskiego sięgają połowy II tysiąclecia p.n.e. Inne ludy albo nie miały własnego systemu pisma, albo posługiwały się skomplikowanymi metodami zapisu, przede wszystkim pismem klinowym. A pismo klinowe Babi-lończyków czy Persów było znacznie bardziej złożone. Liczący 22 litery alfabet aramejski okazał się przydatniejszy.

W Persji zaczęto go wprowadzać do administracji tuż po podboju Babilonii w 539 roku p.n.e., a więc za panowania Cyrusa II (550-529). Posługiwanie się aramejskim było wygodne: z wielojęzycznymi prowincjami, satrapiami imperium achemenidzkiego, można było prowadzić korespondencję w jednym języku o bardzo prostym systemie pisma.1

Proces przejmowania aramejskiego w Persji trwał jednak długo. Najpierw używano go obok elamickiego jako języka administracji. Stworzyło to niezwykle skomplikowaną sytuację językową. Urzędnicy wydawali rozporządzenia ustnie po persku. Tłumaczono je na aramejski i zapisywano, a następnie przesyłano do skarbca, gdzie rachunki prowadzili Elamici. Ci z kolei tłumaczyli dokumenty z aramejskiego na elamicki.2 Aramejski stał się językiem administracyjnym całego imperium po roku 459 p.n.e.

Na terenie Mezopotamii aramejski stał się nie tylko językiem pisanym, ale powszechnie używano go w mowie. Zastąpił wówczas język akadyjski. Wprawdzie pisma klinowego wciąż jeszcze używano w dokumentach, ale coraz częściej obok napisów klinowych pojawiały się tłumaczenia na aramejski.

Z kolei około 500 roku p.n.e. pismo aramejskie z Persji trafiło do Indii, gdy w górnym biegu Indusu stworzono perskąprowincję. Obok wielu zabytków administracyjnych zachowane są inskrypcje Aśoki zapisane po aramejsku.3 Pismo to przejęli również Hebrajczycy (dzisiejsze pismo hebrajskie jest u swoich źródeł aramejskie).

Cywilizacyjny wzór hellenistyczny okazał się zaraźliwy; późniejsze wielkie państwa Bliskiego Wschodu, Persja Sasanidów, Rzym i Bizancjum, przejmowały wiele z tradycji syntezy kulturowej hellenizmu. Także stworzona przez Arabów cywilizacja islamu dziedziczyła wzorce hellenistyczne. W ich państwie bowiem również, pod bardzo ogólną władzą islamu, mogły się rozwijać najróżniejsze, często wręcz przeciwstawne, kultury i tradycje cywilizacyjne.

Arabowie oczywiście znaleźli się w kręgu oddziaływania hellenizmu. Ich wkład do tej kultury nie był wielki, ważne jednak były kontakty z hellenizmem. Przy tym nie polegały one na tym, że Arabowie byli podbijani: teraz, jak niegdyś w starożytności, Arabowie wychodzili z wnętrza Półwyspu i przejmowali cywilizację ludów osiadłych na jego obrzeżach. Osłabienie władzy politycznej w państwach tamtego rejonu ułatwiało im takie działanie. Coraz liczniejsze grupy koczowniczych Arabów wychodziły z wnę-, trza Półwyspu nie po to, żeby grabić obrzeża pustyń lub przeznaczać je pod pasterstwo,

32

1. Mahomet i czterech kalifów sprawiedliwych. Mahomet znajduje się pośrodku; nad nim widnieje postać Abd Allaha, jego ojca; po prawej stronie Usman, pod nim Ali; po lewej Umar,

pod nim Abu Bakr. Miniatura osmańska, XVI w.

2. Plan Mekki.

Kafel z imperium osmańskiego, XVI w.

3. Halima, mamka Proroka, karmi g° piersią. Miniaturą z osmańskiej wersj' „Życiorysu' Mahometa, XVI W-

4. Mahomet przemawia ^ meczecie medyń' skim. Miniatur*1 arabska, XIV V-

5. Mahomet na wierzchowcu Al-Burak wędruje do nieba. Miniatura perska, 1458 r.

6. Mahomet, Dżibril i Musa (Mojżesz) w czasie miradżU (podróży do nieba)-Miniatura perska-

7. Mahomet i Abu Bakr w piekle. Miniatura turecka, XVII w.

8. Mahomet, Ali i Abu Bakr w drodze do Mekki. Miniatura z osmańskiej wersji „Życiorysu" Mahometa, XVI w.

9. Mahomet ze swoimi zwolennikami wraca do Mekki. Miniatura z osmańskiej wersji „Życiorysu" Mahometa, XVI w.

Epoka hellenizmu

lecz po to, by zakładać miasta z rozwiniętą kulturą osiadłą. Tam zajmowali się nie tylko hodowlą, ale także rolnictwem. Działo się tak na terenach położonych na północny wschód i na północ od centrum Półwyspu. Najsłynniejszym przykładem takiej ekspansji, której celem nie było niszczenie i grabież, lecz budowanie kultury osiadłej, są losy Naba-tejczyków i ich państwa, które przetrwało cztery wieki na północno-zachodnich terenach Półwyspu. Im też poświęcić chciałbym szczególną uwagę.

Ponieważ te procesy następowały w III i II wieku p.n.e., można mówić, że w tym okresie narastała fala ekspansji arabskiej z wnętrza Półwyspu. Sporadyczne wypady w początkach wieku VII przybrały formę gwałtownego wybuchu. W jego rezultacie Półwysep Arabski przestał być izolowanym obszarem, został włączony w nurt kultury całego świata. Ekspansja z Półwyspu była jedyną drogą osiągnięcia tego celu.

W świecie hellenistycznym otaczającym Półwysep doskonale zdawano sobie sprawę z istnienia Arabów. Starożytne dzieła i dawni autorzy stanowią główne zrodło wiedzy o Arabach. Rozproszoną wiedzę czerpaną z relacji podróżników ówcześni autorzy starali się uporządkować i wprowadzić podziały, które w naszej świadomości trwają po dzień dzisiejszy. Taką najsłynniejszą relacją o Arabach jest an°nimowe dzieło Periplus mari Erithrei - „Opłynięcie Morza Erytrejskiego", tj.

Czerwonego.

Ponadto aż trzy dzieła epoki hellenistycznej wiele uwagi poświęcają Arabom, dostarczając licznych informacji na temat ich życia w okresie starożytnym; wskaże to na zainteresowanie światem arabskim i świadczy o wyjątkowej wiedzy starożytnych na temat Arabów.

Pierwszym z tych trzech dzieł jest Geografia Strabona (pisana i poprawiana w okresie między 25 r. p.n.e. a 23 r. n.e.), drugim - Historia naturalna Pliniusza Starszego (z 77 r. n.e.), trzecim - Nauka geograficzna Ptolemeusza'(ok. 150 r.).

Pliniusz pisał swoją księgę, dążąc do naprawy podupadającego państwa rzymskiego, a co za tym idzie, chodziło mu nie tyle o formę literacką, ile o rzeczy najistot-niejsze, o przedstawianie faktów tak, by służyły państwu. Szeroko wykorzystał nie zachowane do naszych czasów utwory; powiada, że sięgał do dwóch tysięcy tomów.

Dla Pliniusza istniały dwie Arabie: północna i południowa, choć wylicza ich aż cztery.* Północna Arabia jest większa; południowa, leżąca na południe od linii Al-pahrąjn - Al-Akaba, to Arabia Szczęśliwa (Eudajmon). U Pliniusza opis tej Arabii Jest pełen zachwytów, południowi Arabowie w jego przekonaniu to najbogatsi lu-^ie na świecie.

Innego charakteru dziełem o Arabach jest relacja Strabona z ekspedycji Eliusza Gallusa oraz opis stolicy Nabatejczyków, Petry, na podstawie opowieści filozofa Ate-nodora. Ponadto w księdze XVI znajduje się opis Większej Arabii. Według Strabona Arabowie dzielą się na Arabów filarchów oraz na Arabów nomadów (sprzymierzo-Z ^artam0> których nazywa też skenickimi, czyli „namiotowymi (od greckiego e?ie)t a więc mamy tu wyraźne odniesienie do ich sposobu życia — koczownictwa.

Dopiero Ptolemeusz odchodzi od tej w praktyce dwudzielnej klasyfikacji Arabii

Południową i północną, a w ich miejsce wprowadza trzy Arabie: Deserta, Felix oraz Petraea (kamienna). Ten trójpodział obejmujący trzecią Arabię, kamienistą, stał się bardzo popularny w dziełach o świecie arabskim, mało kto jednak pamięta, że odzwierciedlał politykę imperialną Rzymu wobec Bliskiego Wschodu. Na tej podstawie w Arabii północnej wydzielano dwa odrębne obszary: pustynny (Arabia Deserta) i kamienisty (Arabia Petraea). Otóż w pierwszej połowie II wieku Rzymianie walczyli z dwoma ludami: Nabatejczykami i Żydami (powstanie Bar Koch-by). Po ich pokonaniu postanowiono zatrzeć ślady dawnych podziałów i w związku z tym państwa Nabatejczyków i Żydów znikają z mapy politycznej Rzymu. Potwierdza to tekst Ptolemeusza. Nie wymienia on Nabatejczyków, co badacze uznają za swoiste nieoficjalne damnatio niedawno (w 102 roku) pokonanych wrogów.5

33

Arabia Petraea graniczy na zachodzie z Egiptem, Synajem i na południu z zatoką Al-Akaba, dalej na południe z Arabią Felix, a potem Arabią Deserta na wschodzie. Trzy Arabie stykają się w jednym punkcie: 70° szerokości wschodniej i 30°30' długości północnej. Ptolemeusz wymienia 28 miast, w tym Bosręjako stolicę. Cztery z nich do dziś pozostały niezidentyfikowane.