Jesmyn Ward

Amerykańska pisarka, od 2014 r. profesor anglistyki na Tulane University. Uznawana za jedną z najwybitniejszych autorek ostatniej dekady. Jako pierwsza kobieta w historii, za powieści Zbieranie kości i Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie, Jesmyn Ward została podwójną laureatką National Book Award for Fiction. Będąc Afroamerykanką, w swoich tekstach zwraca uwagę na problem rasowy, wciąż jej zdaniem, niezwykle w Ameryce aktualny. W 2018 r. jej nazwisko znalazło się na liście 100 najbardziej wpływowych osób na świecie magazynu Time.

Jesmyn Ward urodziła się w 1977 w kalifornijskim Berkeley. Dorastała jednak w Missisipi dokąd jej rodzina przeprowadziła się, kiedy Jesmyn miała 3 lata. Swoją edukację zaczynała w szkole publicznej jednak dzięki stypendium od pracodawcy jej matki mogła przenieść się do szkoły prywatnej. Niestety, zarówno w jednej, jak i drugiej placówce, spotkała się z różnego rodzaju przemocą. Dzięki talentowi udało jej się dostać na prestiżowy Uniwersytet Stanforda, gdzie, jako pierwsza z rodziny, zdobyła wyższe wykształcenie: najpierw licencjat z anglistyki, a później dyplom magisterski z komunikacji medialnej.

O napisaniu książki Jesmyn Ward po raz pierwszy poważnie zaczęła myśleć po tragicznej śmierci zabitego przez pijanego kierowcę jesienią 2000 r. młodszego brata. Pisarką postanowiła zostać, by uczcić jego pamięć. W 2005 r. ukończyła kreatywne pisanie na Uniwersytecie Michigan. Niedługo potem, po powrocie do Missisipi, Ward wraz z rodziną doświadczyła grozy huraganu Katrina, który spustoszył Nowy Orlean i południe wschodniego wybrzeża USA. W swojej pierwszej nagrodzonej National Book Award powieści pt. Zbieranie kości Jesmyn Ward sięga właśnie do tych tragicznych wydarzeń.

Po traumie Katriny pisarka nie był zdolna do pracy twórczej; zatrudniła się na Uniwersytecie Nowoorleańskim i skupiła się na znalezieniu wydawcy dla swojej pierwszej powieści. Trwało to 3 lata. W końcu, kiedy na wydanie książki Jesmyn Ward straciła już nadzieję, a nawet poważnie myślała o porzuceniu pisania i przekwalifikowaniu się na pielęgniarkę, znalazł się chętny do publikacji jej debiutu. Poruszająca opowieść o losach wychowanych na amerykańskiej braci bliźniaków prowincji oraz wyborach determinujących ich całe dalsze życie okazała się sukcesem artystycznym i spotkała z dużym zainteresowaniem krytyki. Otrzymała nagrodę honorową Black Caucus of American Library Association oraz nominacje do Virginia Commonwealth University Cabell Award oraz Hurston-Wright Legacy Award. Choć książka nie była sukcesem komercyjnym zwróciła uwagę opinii publicznej na młodą autorkę . W 2008 r. Ward otrzymała dwuletnie pisarskie stypendium (Stegner Fellowship) na Uniwersytecie Stanforda. Pozwoliło jej to nie tylko doskonalić swój warsztat, ale i spokojnie pracować nad tekstem kolejnej powieści. Dzięki temu już w 2011 r. opublikowała Jesmyn Ward Zbieranie kości.

Wkrótce pisarka ukończyła również pierwszy szkic do swojej kolejnej, wydanej w 2013 r., książki. Jak sama mówi, Men We Reape, autobiograficzna opowieść, m.in. o jej zmarły tragicznie bracie, była najtrudniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek napisała.

Jesmyn Ward i Zbieranie kości

Wydając w 2011 r. Zbieranie kości, Jesmyn Ward przebojem weszła do pierwszej ligi amerykańskich autorów. Przejmująca historia pochodzącego z nizin społecznych rodzeństwa, które opuszczone przez dorosłych musi stawić czoła straszliwemu huraganowi Katrina, wprost wstrząsnęła czytelnikami. Brutalne piękno tej narracji nie pozostawiło obojętną również krytyki, która dość zgodnie okrzyknęła książkę literackim wydarzeniem sezonu. Za Zbieranie kości Jesmyn Ward została doceniona nagrodą Alex oraz National Book Award for Fiction.

Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie Jesmyn Ward

W 2017 r. powieścią Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie Jesmyn Ward po raz kolejny zachwyciła recenzentów, a także, choć nie jest łatwa lektura, czytelników. Pisarka, jak nikt inny potrafi opowiadać o amerykańskim południu i trzeba przyznać, że obraz swoich rodzinnych stron maluje ona raczej w ciemnych barwach. Nie ma tu miejsca na łatwy optymizm, czy prosty happy end. Na stronach Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie Jesmyn Ward konstruuje polifoniczną narrację o świecie, który nie jest spokojnymi i dobrym miejscem. To świat brutalny, ale i magiczny, w którym wciąż żyją dawne niewolnicze zabobony mówiące o duchach i złych mocach. To również książka o rodzinie, jej kryzysie i słabości, rodzinie, która zamiast opoką staje się źródłem traumy.