Kowal. Prawdziwa historia - Wojciech Kowalczyk, Krzysztof Stanowski - ebook
Wydawca: Buchmann Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 18000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 421 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
iOS
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 11 godz. 37 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Kowal. Prawdziwa historia - Wojciech Kowalczyk, Krzysztof Stanowski

Barwna autobiografia jednej z największych legend polskiego futbolu - Wojciecha Kowalczyka - piłkarza Legii i hiszpańskiego Betisu, zawodnika srebrnej jedenastki Janusza Wójcika. Kowalczyk z niespotykaną szczerością przedstawia swoją historię, blaski i cienie polskiego futbolu. Piłka nożna w tej książce jest w sumie pretekstem do pytania: co jest w życiu najważniejsze? - i z pośród kilku odpowiedzi, które daje Kowal futbol wcale nie jest na pierwszym miejscu. Książka mówi tyle o życiu piłkarza, co głośna Futbolowa gorączka Nicka Hornby'ego o życiu kibica.

Opinie o ebooku Kowal. Prawdziwa historia - Wojciech Kowalczyk, Krzysztof Stanowski

Cytaty z ebooka Kowal. Prawdziwa historia - Wojciech Kowalczyk, Krzysztof Stanowski

O  meczu z  Wisłą mówi się do dziś. Czy był kupiony? A  w  zasadzie – za ile? Nie będę ukrywał – nie wiem. Nie wiem, czy był kupiony, bo ja żadnych pieniędzy nie dałem. Nikt mnie o  nie nawet nie prosił, co chyba nie jest niczym dziwnym, bo miałem wówczas ledwie dwadzieścia jeden lat. W  Legii był fundusz stworzony z  kar dla zawodników (a  kary za wszelakie przewinienia były potężne), jednak Bóg jeden wie, na co ta kasa szła. To była ogromna pula, ale poza tym, że istniała – nic nie wiem. Składek nie robiliśmy.