Życie wewnętrzne - Christophe André - ebook
lub
Opis

40 lekcji prowadzących do poznania swojego wnętrza na nowo

Christophe André wyjaśnia, jak ważne jest Życie wewnętrzne w świecie, w którym pozory i wygląd zewnętrzny stawiane są na pierwszym miejscu. Ciągłe spełnianie oczekiwań spływających z zewnątrz odrywa nas od istoty duszy.

Życie wewnętrzne jest wszystkim, co sobie uświadamiamy, gdy stopniowo odwracamy naszą uwagę od tych wymagań. Paradoksalnie to właśnie wtedy dostrzegamy, że mamy ciało, że oddychamy, że zamieszkują nas emocje i myśli, zarówno pozytywne jak i negatywne.

André proponuje 40 lekcji, dzięki którym nawiążesz intymną relację z królestwem swoich emocji i doznań.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 112


WSTĘP

Życie wewnętrzne to cały ten nieprzerwany strumień myśli, obrazów, wspomnień, planów, odczuć emocjonalnych i fizycznych, cała ta nieskończoność nienamacalnych, lecz wywierających ogromny wpływ zjawisk, które bezustannie w nas powstają i giną.

Może być jedynie odległym szumem w tle naszego życia, jakby „niewyraźnym szeptem naszych dusz”, zgodnie z pięknym powiedzeniem filozofa André Comte-Sponville’a; dyskretnym szeptem, na który możemy postanowić nie zwracać uwagi. Jednak może także stać się źródłem nauk i bogactw, pozwalających nam zrozumieć naszą egzystencję i kierować nią. By tak się stało, wystarczy regularnie się na nie otwierać, zawsze obecne, w zasięgu ręki, cicho rozwijające w nas swoje meandry.

Zwracając spokojnie i regularnie uwagę na własne życie wewnętrzne, odkrywamy, że nie jest ono zamknięciem w sobie, schowaniem się w hermetycznej i dającej ochronę intymności w obliczu szaleństwa i absurdalności świata. Albo przynajmniej, że jest nie tylko tym. Życie wewnętrzne to przede wszystkim przyjęcie świata w sobie, sposób, w jaki go postrzegamy, rozumiemy, przetrawiamy jego lekcje; to sposób jedyny w swoim rodzaju, związany z tym, kim jesteśmy, z tym, jak ukształtowało nas życie. Zakłada więc na początek otwarcie się i dopuszczenie go do siebie, zakłada zatrzymanie się, by poczuć i zrozumieć; potem musimy pozwolić, by zrodził się w nas drugi impuls – powrotu do świata. Życie wewnętrzne nie jest bowiem miejscem stałego pobytu, lecz przystankiem między postrzeganiem a działaniem, między zrozumieniem a decyzją… I to obejście przez życie wewnętrzne jest płodne, i ma fundamentalne znaczenie. Jest tym, co charakteryzuje nasze człowieczeństwo.

Życie wewnętrzne − zagrożony wyznacznik naszego człowieczeństwa?

Ta wyrafinowana wewnętrzność – ta zdolność do „odczuwania myślami i myślenia uczuciami”, jak to finezyjnie ujął Fernando Pessoa – nie przeciwstawia nas zwierzętom, które posiadają na swój sposób, zapewne, życie wewnętrzne, lecz robotom! Jest tym, co czyni z nas istoty wolne i niedające się zaprogramować, wyjątkowe, nieprzewidywalne i kreatywne. Czyni nas w pełni ludźmi.

Wiele jest zagrożeń dla naszego życia wewnętrznego, a największe z nich tkwią w mentalnych zanieczyszczeniach podstępnie związanych ze współczesnym trybem życia. Nasze społeczeństwa spieszą się stale i pchają nas do przyspieszania1; tymczasem życie wewnętrzne wymaga czasu: słuchania, obserwowania, odczuwania, zastanawiania się, wątpienia, podejmowania decyzji, by działać lub nic nie robić… Nasze społeczeństwa są materialistyczne i skłaniają do poszukiwania na zewnątrz siebie zaspokojenia podstawowych potrzeb2: kupowania, by być szczęśliwym, konsumowania, by dać sobie poczucie bezpieczeństwa, podłączenia do sieci, by rozmawiać; tymczasem życie wewnętrzne to przede wszystkim eksplorowanie bogactw, które mamy w sobie, zanim zaczniemy gonić za tymi na zewnątrz… Nasze społeczeństwa są zuniformizowane i marzą tylko o tym (z powodów rynkowych i politycznych), byśmy wszyscy podziwiali to samo, myśleli tak samo, śmiali się z tego samego; tymczasem życie wewnętrzne to uprzywilejowana przestrzeń naszej kreatywności i indywidualności…

Zagrożenie jest więc oczywiste – to eksternalizacja naszego umysłu: nie ma już potrzeby myśleć ani odczuwać lub dokonywać samodzielnych wyborów, wystarczy iść za tym, co się nam pokazuje, brać to, co się nam proponuje. Ta eksternalizacja stanowi preludium do alienacji: jest zubożeniem i zniewoleniem. Życie wewnętrzne jest naszą główną przestrzenią wolności w społeczeństwie, w którym nasze gusty są skatalogowane i poddawane analizie, nasze myśli i emocje podlegają manipulacji, w którym przewiduje się i programuje nasze zachowania. Stąd jego znaczenie dla równowagi i rozwoju poszczególnych osób oraz społeczeństw.

Nauka o życiu wewnętrznym?

Życie wewnętrzne nie jest pojęciem naukowym: obejmuje zbyt obszerny zakres, by ujmować je w całości. A badacze wolą studiować oddzielnie każdą z jego składowych: myśli, emocje, odczucia fizyczne, interakcje pomiędzy jego różnymi aspektami itd. Jednakże liczne prace naukowe umożliwiają nam jego pośrednią eksplorację.

Na przykład, podejście introspekcyjne do życia wewnętrznego (samodzielna uważna obserwacja tego, co się w nas dzieje) odpowiada temu, co nazywa się czasami „psychologią pierwszoosobową”. Przez długi czas była to jedyna możliwa droga dostępu do naszej psychiki, najpierw eksplorowana przez filozofów i pisarzy: Wyznania Świętego Augustyna czy Rousseau, podobnie jak dzieło Prousta, stanowią dobry przykład. Współczesny ideał naukowy ucieleśnia raczej „psychologia drugoosobowa” (w której psychiczne funkcjonowanie jednostki zgłębiane jest w ramach dialogu z ekspertem, psychoterapeutą lub badaczem) albo, jeszcze lepiej, „psychologia trzecioosobowa” (opierająca się na zewnętrznej obserwacji zachowań lub modyfikacji biologicznych, trudniej ulegająca zafałszowaniu przez subiektywizm podmiotu badań). Jednak psychologia pierwszoosobowa odzyskuje dziś uprzywilejowany status.

Eksploracja naszego życia wewnętrznego ma oczywiście ograniczenia, ponieważ niekiedy nie jesteśmy najwłaściwszymi osobami, by zrozumieć samych siebie. Istnieją też różne pułapki, jak na przykład niebezpieczeństwo wpadnięcia w ruminacje3, te skupione na zaprzątających nas problemach myśli i emocje, które na długo przykuwają naszą uwagę, lecz jałowo kręcą się w kółko. Ruminacje to jedno z wypaczeń introspekcji, zwłaszcza w chwilach cierpienia: kiedy umysł zalewają bolesne emocje, życie wewnętrzne jest wprawdzie bardzo intensywne, lecz zdominowane przez samokrytykę i skupienie na sobie4.

Pomimo tych przeszkód psychologia pierwszoosobowa i introspekcja wróciły do łask za sprawą ostatnich badań, które wykazały, że nasze subiektywne spostrzeżenia zgadzają się z danymi uzyskanymi za pomocą neuroobrazowania5: badani ochotnicy wychwytują i sygnalizują na przykład wahania uwagi równie dobrze jak zapis elektroencefalogramu6 (EEG). Przykład z innej dziedziny: niedawne badanie zdaje się wskazywać, że niektórzy pacjenci cierpiący na padaczkę, przeszkoleni w medytacji i uważnej obserwacji swoich przeżyć psychologicznych i fizjologicznych, potrafią wyczuwać zbliżające się ataki i być może zmniejszyć ich liczbę7.

Inny nurt prac dotyczy tak zwanej sieci stanu spoczynkowego. Termin ten określa ogół rejonów mózgu, które uaktywniają się razem (i można je zidentyfikować szczególnie za sprawą występowania równoczesnych wahań o niskiej częstotliwości), kiedy znajdujemy się w stanie czuwania, ale nie zaprząta nas żadna konkretna aktywność, nie zajmujemy się pracą ani rozrywką8. Jesteśmy po prostu obecni w tym, co się dzieje w nas i wokół nas. Sieć tę cechuje pewne błądzenie umysłu, które może się wiązać z oddawaniem się marzeniom, lecz także z mentalną symulacją sytuacji z przeszłości lub przyszłości, spontanicznymi refleksjami na temat naszego życia społecznego, opracowywaniem hipotez dotyczących tego, co myślą inni, ponownego odtwarzania w pamięci naszych wspólnych przeżyć itd. Krótko mówiąc, jest to czas, w którym umysł dokonuje sam z siebie całego szeregu dopasowań naszego świata wewnętrznego i zewnętrznego. To funkcjonowanie w stanie spoczynkowym ustaje w chwili, kiedy kierujemy uwagę na coś konkretnego (informacje, działanie, rozrywka).

Regularne uaktywnianie naszej sieci w stanie spoczynkowym może mieć liczne zalety9: rozwijanie empatii, moralności, intuicji, kreatywności… Dlatego właśnie tryb życia ukierunkowany wyłącznie na świat zewnętrzny, rzeczywisty lub cyfrowy, tryb, w którym wszelkie chwile nudy, oczekiwania, bezczynności zostają wykluczone, w którym nie spędza się już wcale czasu na nicnierobieniu czy zajmowaniu się własnym życiem wewnętrznym, w którym ta sieć jest bezustannie stymulowana, z pewnością w dłuższej perspektywie stanowi ryzyko poważnego zachwiania równowagi wewnętrznej.

Wreszcie o innym jeszcze sposobie pozwalającym pojąć znaczenie pielęgnowania życia wewnętrznego przypominają nam prace naukowe dotyczące medytacji, zwłaszcza uważności, która polega na stawaniu się obecnym i uważnym we wszystkim, co w danej chwili przeżywamy, robimy, odczuwamy10. Uważność jest wyrafinowaną formą ekologicznej obserwacji własnego życia wewnętrznego: nie staramy się od razu modyfikować swoich myśli i odczuć, lecz zaczynamy od ich obserwowania, próbujemy zrozumieć ich naturę, źródła i konsekwencje. W jakim celu? Aby się rozwijać, by stać się lepszymi ludźmi, mądrzejszymi i pogodniejszymi. A w każdym razie, by próbować być nimi jak najczęściej! Medytacja, jak każda praktyka życia wewnętrznego, nie jest zamknięciem w sobie, lecz sposobem otwarcia na świat, przyjęcia go, zrozumienia, by następnie wrócić do niego spokojniejszym i z jaśniejszym umysłem; jest sposobem inteligentnego odpowiadania na sytuacje, jakie stawia przed nami życie, zamiast impulsywnego reagowania na doświadczenia.

Życie wewnętrzne – okrężna droga przez siebie z powrotem do świata?

Nie powinno się również traktować życia wewnętrznego jako schronienia czy twierdzy. To gościnny dom otwarty na życie toczące się na zewnątrz. Nie jest ono celem samym w sobie: celem życia wewnętrznego nie jest życie wewnętrzne, lecz dopuszczenie do siebie świata, zrozumienie go, a następnie powrót do życia „zewnętrznego”. To obejście przez nas samych jest przekształcające i płodne. Jest po pierwsze sposobem dostosowania do rzeczywistości, potem zaś lepszego przebywania w niej lub jej przeobrażania. Sposobem niestereotypowym, ponieważ głęboko czerpiącym z tego, kim jesteśmy, z naszą historią i wrażliwością.

Uwaga, którą poświęcamy własnemu życiu wewnętrznemu, ma być może jeszcze jedną zaletę: zwiększenie podatności na piękno świata, na jego łaski i dary. Możemy przejść obok tego wszystkiego, jeśli jesteśmy „zamknięci na zewnątrz”, w tym bogatym i pasjonującym współczesnym życiu zewnętrznym, które jednak bardzo nas absorbuje, pochłaniając większość naszej uwagi i energii.

Regularna obecność dla siebie pozwala zatem otrzymać niekiedy nieoczekiwane łaski, jak te, o których mówi Mistrz Eckhart: „Bóg często składa nam wizytę, ale przez większość czasu nie ma nas w domu”. A jeśli nie jest to Bóg, to jego przeróżne oblicza: niebo, chmury, ludzie, kwiaty, zwierzęta i wszystko to, co sprawia, że świat jest piękny. Co sprawia, że cokolwiek by się działo, życie jest warte przeżycia.

A w tych chwilach nie ma już tego, co w nas, ani tego, co poza nami, ani życia wewnętrznego, ani życia zewnętrznego.

Jest po prostu życie.

JAK KORZYSTAĆ Z KSIĄŻKI

W książce znajdziecie 40 ćwiczeń, które pomogą wam odkrywać i pielęgnować życie wewnętrzne.

Ich lektura ma na celu zachęcić was do refleksji, ale także do działania i pracy nad sobą.

Proponujemy czytać tylko jeden rozdział dziennie, a następnie poświęcić czas na zastosowanie go w praktyce i wzbogacenie jego treści o osobiste doświadczenie.

W życiu wewnętrznym nie ma nic z zamknięcia w sobie. Przeciwnie, jest ono sposobem otwarcia się na świat, przyjęcia go w sobie, by następnie wrócić do niego bogatszym. Jest jak filozofia podróżnika, który nie waha się nigdy porzucać głównych szlaków, ruchliwych i przewidywalnych, by pójść mniej uczęszczaną drogą, włóczyć się nią, odkrywać siebie samego podczas takiej wędrówki i spełniać.

Życzymy wam pięknej, dobrej podróży w towarzystwie tego, co w was najlepsze.

1

„W pierwszym odruchu byłbym skłonny powiedzieć, że nie ma życia wewnętrznego, że życie wewnętrzne nie istnieje. Życie nie jest ani wewnętrzne, ani zewnętrzne, ono jest. Lecz ten paradoks jest zbyt łatwy. […] Myślę, że jedną z pierwszych przesłanek tego, co zwano kiedyś – i co niektórzy wciąż nazywają – życiem wewnętrznym, jest stan reakcji na lekki wstrząs pochodzący z zewnątrz. To nadzwyczajnie rozwinięta wrażliwość na niezwykle delikatne, maleńkie, subtelne wezwanie”.

CHRISTIAN BOBIN

À LA RECHERCHE DE LA VIE INTÉRIEURE (W POSZUKIWANIU ŻYCIA WEWNĘTRZNEGO)11

ZROZUMIEĆ ŻYCIE WEWNĘTRZNE

Życie wewnętrzne? Jest tym wszystkim, co uświadamiamy sobie, kiedy łagodnie odrywamy uwagę od zewnętrznych wezwań. Zdajemy sobie wówczas sprawę, że mamy ciało, że oddychamy, że przenikają nas różne doznania, przyjemne i nieprzyjemne, że kryją się w nas różne emocje i myśli. Życie wewnętrzne to przestrzeń, w której wszystko się miesza, to, co na zewnątrz, i to, co w środku: nie jest ono bowiem bańką odciętą od zewnętrznego świata, a rozdzielająca je granica – o ile istnieje – jest nieszczelna…

Życie wewnętrzne działa niedostrzegalnie, stworzone z tego, co nie przyciąga spontanicznie naszej uwagi. Nieraz rzeczy ważne dokonują się skrycie i w ciszy. A my powinniśmy częściej czynić starania, by odróżnić to, co pilne, od tego, co ważne.

Pilne jest to, co szarpie nas za rękaw, czego unikanie pociągnie za sobą przykre konsekwencje: praca, zadania do wykonania, życie społeczne i inne zobowiązania. Dajemy więc temu pierwszeństwo.

Uchwycić istotę rzeczy

W rezultacie nie mamy już jednak miejsca na to, co ważne i co często wymaga czasu i rozeznania: spacerowanie na łonie natury, spotykanie się z ludźmi, których kochamy, medytacja, robienie rzeczy bliskich naszemu sercu…

Przechodzimy w ten sposób obok tego, co najważniejsze. I z biegiem lat tworzy się luka, robimy tylko rzeczy pilne, a nie te, które są ważne. Potrzeba wówczas choroby, wypadku lub jakiegoś kryzysu, byśmy się obudzili. I w takiej chwili to właśnie nasze życie wewnętrzne pomoże nam, a może nawet nas uratuje: objawiając nam, kim jesteśmy, co się naprawdę liczy w naszym życiu, po co istniejemy…

Życie wewnętrzne to ukryta w cieniu część funkcjonowania naszego umysłu. Ukryta, lecz nie nieprzenikniona. Na stronach tej książki poeksplorujemy wspólnie różne drogi dostępu do niej.

Niektóre, jak introspekcja, medytacja czy chodzenie, wymagają poczynienia pewnych wysiłków. Inne rodzą się w momentach wglądu; wstrząsających, jak śmierć bliskiej osoby, lub nieistotnych, jak wypicie kilku kieliszków wina. Życie wewnętrzne karmi się też uwagą, którą okazujemy szeptom swojej duszy: jeśli poświęcimy im dość czasu, nasze szczęścia i cierpienia, nasze radości i napady gniewu powiedzą nam wiele o nas samych i o tym, jak żyjemy.

Stać się bardziej ludzkim

Znajomość własnego życia wewnętrznego nie uczyni nas skuteczniejszymi ani wydajniejszymi. Jeśli tylko tego poszukujemy, zajmijmy się lepiej czymś innym. Ta znajomość pogłębi w nas jednak smak życia. I sprawi, że będziemy bardziej ludzcy: czy czujecie się ludźmi, kiedy nie macie nawet czasu się zatrzymać, żeby pomyśleć, poczuć, pooddychać, zobaczyć? Żeby istnieć? Kiedy tylko pracujecie, konsumujecie, biegacie na wszystkie strony − czy wtedy czujecie się ludźmi? Czy może raczej jak zombie? Albo roboty?

Posłuchajmy raz jeszcze, jak Christian Bobin mówi nam o życiu wewnętrznym: „Wchodząc do tego królestwa, trzeba porzucić odniesienia do świata zewnętrznego, gdzie wszystko rządzi się szalonym wymaganiem skuteczności. Tutaj nie chodzi już o działanie, by coś osiągnąć, lecz o to, by poczuć, jak przepływa w nas życie”.

Macie ochotę poczuć, jak przepływa w was życie?

2

„Zali próżno straciłem czas, iż tak ustawicznie, tak pilnie zdawałem sobie sprawę z siebie? Ci, którzy zapuszczają się w siebie ulotną jeno myślą albo słówkiem, ot tak, przez chwilę, nie badają się ani nie wnikają w siebie tak dokładnie jak ten, który z tego czyni swoje studium, swoje dzieło i rzemiosło, który podejmuje prowadzenie trwałego regestru, wedle najlepszej wiary i siły”12.

MICHEL DE MONTAIGNE

PRÓBY

INTROSPEKCJA

DROGI DOSTĘPU

Introspekcja to rozmyślny zabieg, polegający na spojrzeniu w siebie, uświadomieniu sobie własnych myśli, uczuć, impulsów, które w danej chwili tworzą nasz wewnętrzny pejzaż i wywierają na nas wpływ.

Wydaje się, że ten termin, podobnie jak działanie, które określa, popadły w zapomnienie: kto dziś jeszcze poświęca czas na introspekcję? Kto podejmuje jeszcze wysiłek słuchania siebie, by się zrozumieć? Jako psychoterapeuta mam niekiedy poczucie, że jedyny moment, w którym moi pacjenci zastanawiają się nad sobą, to czas konsultacji w moim gabinecie, raz w tygodniu albo w miesiącu. To mimo wszystko bardzo rzadko jak na odwiedziny u siebie…

Już w XIX wieku, kiedy narodziło się nasze społeczeństwo konsumpcyjne, poeci i myśliciele wyczuwali niebezpieczeństwo. Stefan Zweig mówił na przykład o „nowych warunkach naszej egzystencji, które odrywają ludzi od jakiegokolwiek skupienia”, Nietzsche zaś grzmiał: „Wszystkie przecie zarządzenia człowieka zwrócone są ku temu, by w ciągłem rozproszeniu myśli nie czuć życia”13.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Hartmut Rosa, Aliénation et accélération, La Découverte, Paris, 2012. [wróć]

H. Dittmar i in., The relationship between materialism and personal well-being: A meta-analysis, „Journal of Personality and Social Psychology” 2014, vol. 107, nr 5, 879–924. [wróć]

C. Lemogne i in., In search of the depressive self: extended medial prefrontal network during self-referential processing in major depression, „Social Cognitive and Affective Neuroscience” 2009, vol. 4, nr 3, s. 305−312. [wróć]

A.B. Nejad i in., Self-referential processing, rumination, and cortical midline structures in major depression, „Frontiers in Human Neuroscience” 2013, vol. 7, nr 666, s. 1−9. [wróć]

A. Lutz i in., Guiding the study of brain dynamics by using first-person data: Synchrony patterns correlate with ongoing conscious states during a simple visual task, „PNAS” 2002, vol. 99, nr 3, s. 1586−1591. [wróć]

K. Christoff i in., Experience sampling during fMRI reveals default network and executive system contributions to mind wandering, „PNAS” 2009, vol. 106, nr 21, s. 8719−8724. [wróć]

V. Tang i in., Mindfulness-based therapy for drug-resistant epilepsy: An assessor-blinded randomized trial, „Neurology” 2015, vol. 85, nr 13, s. 1100−1107. [wróć]

M. F. Mason i in., Wandering minds: the default network stimulus-independent thought, „Science” 2007, vol. 315, nr 5810, s. 393−395. [wróć]

M. H. Immordino-Yang i in., Rest is not idleness: Implications of the brain’s default mode for human development and education, „Perspectives on Psychological Science” 2012, vol. 7, nr 4, s. 352−364. [wróć]

P. Sedlmeier i in., The psychological effects of meditation: a meta-analysis, „Psychological Bulletin” 2012, vol. 138, nr 6, s. 1139−1171. [wróć]

Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie tłumaczenia cytowanych fragmentów pochodzą od tłumaczki. [wróć]

Michel de Montaigne, Próby, księga II, przełożył Tadeusz Żeleński (Boy), Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985, s. 332. [wróć]

Fryderyk Nietzsche, Niewczesne rozważania, przełożył Leopold Staff, Nakład Jakóba Mortkowicza, Kraków 1912, s. 245. [wróć]