Zwierzaki Wajraka - Adam Wajrak - ebook
Opis

„Duże, małe, maleńkie, kudłate, gładkie i oślizgłe oraz takie, które aż strach tknąć. Wszędzie na was czekają. Są takie, które zobaczyć jest łatwo, i takie, które spotkać jest naprawdę trudno. Pamiętajcie jednak, że lubią zaskakiwać i czasami pojawią się przed wami nawet wtedy, kiedy nie będziecie ich szukać. A jak je rozpoznacie? Skąd będziecie wiedzieć, jak żyją, co jedzą, jakie mają obyczaje i czy raczej będą się was bały, czy to wy powinniście się trochę bać?
Wszystkiego dowiecie się z tej książki, którą dla was, moi młodzi, młodsi i najmłodsi przyjaciele, przygotowałem.
To dla was, dzieciaki, są te «Zwierzaki»!!!”.

Adam Wajrak

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 347

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


REDAKCJA: Marta Śliwińska
KOREKTA: Emilia Niedzielak
PROJEKT GRAFICZNY OKŁADKI: Anna Klonowska
PROJEKT GRAFICZNY MAKIETY I SKŁAD: Panczakiewicz Art. Design – www.panczakiewicz.pl
PRZYGOTOWANIE RYSUNKÓW DO DRUKU: Michał Odolczyk
REDAKTOR NACZELNY: Paweł Goźliński
PRODUCENCI WYDAWNICZY: Małgorzata Skowrońska, Robert Kijak
KOORDYNACJA PROJEKTU: Katarzyna Kubicka
© Copyright by Agora SA, 2014
© Copyright by Adam Wajrak, 2014
© Copyright by Anna Klonowska, 2014
Wydanie elektroniczne 2014
ISBN: 978-832-681-611-6 (epub)
Wstęp

Niemal 20 lat temu jednym z moich stałych zajęć było opisywanie zwierzaków do „Komiksowa”, dodatku do „Gazety Wyborczej” przeznaczonego dla najmłodszych. Była to praca urocza, ale niełatwa – musiałem kombinować, w jaki sposób zainteresować dzieci. Jak wiadomo, jest to czytelnik bardzo wymagający. Na dodatek był to początek mojej dziennikarskiej kariery i nie znałem aż tylu pisarskich sztuczek co teraz. „Komiksowo” i wydany przez Znak wybór w formie książki pod tytułem „Zwierzaki Wajraka” okazały się sukcesem. Świadczy o tym choćby to, że co chwila spotykam młodych, ale całkiem dorosłych przyrodników, którzy twierdzą, że na „Komiksowie” i „Zwierzakach” się wychowali. Słyszę, że dla wielu z nich był to pierwszy krok do wielkiej przygody, jaką jest podglądanie i badanie przyrody, i robi mi się ciepło na sercu.

Ponieważ wielu z tych czytelników ma już dzieci, a „Komiksowa”, niestety, nie ma i również same „Zwierzaki” są niedostępne, pora na powtórne wydanie. Oto ono – z „komiksowymi” rysunkami Anny Klonowskiej. Bardzo rozbudowane, bo właściwie jest tu prawie wszystko, co się wtedy ukazało, nawet zwierzęta europejskie – bardzo ciekawe, ale szans na zobaczenie ich w Polsce raczej nie ma. Wyjąwszy „europejski” rozdział, który znajduje się na końcu książki, zwierzaki zostały podzielone ze względu na miejsce ich występowania w środowisku naturalnym: wody od małych rzeczek do mórz, tereny otwarte, czyli pola, łąki i łąki podmokłe, lasy gęste mniej lub bardziej oraz miasta i wsie. Za środowisko uznałem nie tylko miejsce gdzie żyją, ale takie, gdzie najłatwiej je zobaczyć, np. kruki mają gniazda w lesie, ale znacznie łatwiej jest je zobaczyć na otwartych przestrzeniach. Podobnie jest z orlikiem krzykliwym.

Dodałem jeszcze subiektywny podział zwierzaków na takie, które zobaczyć łatwo, nie tak łatwo, raczej trudno, i takie, które zobaczyć jest naprawdę trudno. Pamiętajcie jednak, że zwierzaki lubią zaskakiwać i czasami jest tak, że te, o których myśli się, że zobaczyć je trudno, widzi się od razu, a te, które zobaczyć miało być łatwo, wcale łatwo nie jest.

Teksty musiałem uaktualnić, bo trochę się zmieniło. Na przykład gołąb grzywacz nie jest już rzadki w miastach; wręcz przeciwnie – jest bardzo częstym ich mieszkańcem. Wiele lęgów i zalotów oraz powrotów z zimowisk odbywa się wcześniej. Coraz częściej ptaki takie jak kwiczoły albo strzyżyki zostają na zimę tu, gdzie mieszkam. A przecież to się nie zdarzało, bo na wschodzie Polski zimy zawsze były srogie. Poprawiając teksty, myślałem sobie, jak bardzo zmiany klimatu wpłynęły na naszą przyrodę i jak szybko to nastąpiło. Ciekawe było poczuć to na własnej skórze, a raczej na własnych tekstach. Była to dla mnie wielka poznawcza przygoda... Tak jakbym zajrzał do przyrodniczego notesu sprzed lat. Ale dość gadania – pora na nowe przyrodnicze przygody i nowe pokolenia młodych przyrodników. To dla was, dzieciaki, są te „Zwierzaki”!

Adam Wajrak

KRET EUROPEJSKI

WAGA od 60 do ponad 100 g

DŁUGOŚĆ CIAŁA około 15 cm

Mówi się, że krety są ślepe. Ale to nieprawda – one po prostu słabo widzą. Zresztą po co im dobry wzrok, skoro większość życia spędzają pod ziemią?

W naszym kraju nie ma chyba lepszego kopacza i górnika niż kret. Gdybyście kiedyś mieli okazję mu się przyjrzeć, to zwróćcie uwagę na jego wielkie przednie łapki. To główne narzędzie pracy kreta – tymi łapkami z olbrzymimi pazurami kret kopie i odrzuca ziemię do tyłu. Zerknijcie też na futerko. Ma bardzo miękkie i krótkie włoski, które nie kładą się do tyłu jak u innych zwierzaków, tylko sterczą do góry. Takie włoski mogą się bez trudu wyginać na wszystkie strony i umożliwiają kretowi poruszanie się w wąskich i ciasnych korytarzach zarówno do przodu, jak i do tyłu. A kret ma po czym łazić. Jego korytarze mogą mieć 50 m długości, niektórzy badacze twierdzą, że nawet 150 m. I w takiej sieci tuneli żyje tylko jeden kret – zwierzątka te bardzo nie lubią towarzystwa i jeżeli spotkają innego kreta w swym labiryncie, to bardzo się denerwują. Dochodzi nawet do poważnych bójek.

W krecim labiryncie najważniejsze są korytarze łowieckie, które zwierzę patroluje kilka razy na dobę w poszukiwaniu dżdżownic. Wyszukuje ich za pomocą doskonałego słuchu i węchu, świetnie wyczuwa nawet najmniejsze drgania ziemi. Oczywiście jeżeli do takiego korytarza trafi na przykład zabłąkana jaszczurka, żaba albo mysz, to kret nią nie pogardzi. Jednak najbardziej lubi dżdżownice – nawet je sobie składuje w specjalnej komorze. Żeby nie uciekły, spryciarz nadgryza im zwoje nerwowe w przedniej części ciała. Nie zabija ich w ten sposób, ale paraliżuje[1].

Ważną częścią krecich podziemi jest komora wyścielona miękkimi, suchymi częściami roślin. W niej samica rodzi młode.

Zastanawiacie się pewnie, czym dla tego zwierzaka są kretowiska, czyli pagórki ziemi, które dość często można zobaczyć w ogródkach i na łąkach. To po prostu nadmiar ziemi, którą musi wypchnąć na powierzchnię, żeby móc swobodnie poruszać się po swoich korytarzach.

WARTO WIEDZIEĆ

Krety żyją niezbyt długo – około trzech lat. Ich sierść, która musi chronić ciało przed osuwającą się ziemią, jest bardzo gęsta. Na jednym milimetrze kwadratowym skóry kreta może rosnąć nawet 200 włosków.

KACZKA KRZYŻÓWKA

WAGA nawet do 1,5 kg

ROZPIĘTOŚĆ SKRZYDEŁ do 1 m

Można ją spotkać wszędzie – na każdym, nawet najmniejszym stawku czy jeziorku, i to w środku miasta.

Choć jest kaczką i świetnie pływa, to nurkuje tylko wtedy, gdy czuje się zagrożona. Pokarm zbiera najczęściej z ziemi lub z powierzchni wody. Czasami zanurza się tylko do połowy, tak że kuper niczym spławik wystaje nad wodę. Kwacze bardzo donośnie, a kiedy leci, słychać bardzo wyraźny świst skrzydeł.

Nie jest duża – może ważyć od kilograma do półtora. Samiczki są brązowo-szare. Za to samce w czasie godów wyglądają wspaniale. Główki mają ciemnozielone z granatowym połyskiem, a na brązowawej szyi – białą obrożę. Reszta ciała jest szara, ale z różnymi ozdobami. Na skrzydłach można zobaczyć niebieskofioletowe punkty – to tzw. lusterka. Gdy spojrzymy na ogon, dostrzeżemy śmieszne, zakręcone do przodu dwa piórka. Samiczka przy takim partnerze wygląda skromnie, bo jedyne, czym może się pochwalić, to wspomniane lusterka na skrzydłach. Te różnice w ubiorze mają jednak swój głęboki sens. Im piękniej ubarwiony samiec, tym bardziej atrakcyjnym partnerem jest dla samiczki. Samica natomiast ma kolory maskujące, bo to ona będzie musiała sama wysiadywać złożone w marcu lub kwietniu jaja i to ona będzie się opiekować młodymi.

60 lat temu krzyżówki zaczęły zamieszkiwać polskie miasta – zapewne dlatego, że odkryły, iż człowiek, który strzela do nich na moczarach, w mieście zachowuje się zupełnie przyjaźnie i nawet je dokarmia. Co ciekawe, te same kaczki, które w mieście dają się karmić niemal z ręki, poza miastem na widok ludzi uciekają, gdzie pieprz rośnie. Krzyżówki żywią się pokarmem roślinnym i zwierzęcym, więc w mieście odkryły różne smakołyki. Bardzo często można je spotkać w miejscach, w których do rzek wpadają nieoczyszczone ścieki. Choć wyda się nam to obrzydliwe, znajdują tam wiele pysznych rzeczy. Na zimę wędrują, ale na dość krótkich dystansach – do najbliższej niezamarzniętej wody albo do parku, gdzie są dokarmiane.

WARTO WIEDZIEĆ

Samica krzyżówki może wysiadywać nawet kilkanaście jaj. Zwykle gniazdo zakłada na ziemi, ale zdarzają się też gniazda na drzewach, a w miastach nawet na dachach domów. Po 26 dniach wykluwają się młode żółto-brązowe kaczuszki. Maluchy po kilkunastu godzinach opuszczają gniazdo. Gdy jest ono na budynku, potrafią skoczyć nawet z wysokości kilku pięter, nie robiąc sobie krzywdy. Kiedy wylądują na ziemi, wędrują wraz z mamą do najbliższego zbiornika wodnego. Młode kaczki wychowują się poza gniazdem i od razu potrafią same jeść.

JERZYK

WAGA 30–58 g

DŁUGOŚĆ CIAŁA około 16 cm

ROZPIĘTOŚĆ SKRZYDEŁ około 40 cm

Spędzacie wakacje w mieście? Nic straconego. W mieście też można zobaczyć wiele ciekawych zwierzaków. Zadrzyjcie głowy wysoko i popatrzcie, co nad wami lata. Na pewno zobaczycie jerzyki.

Nie ma mowy o pomyłce. Jerzyki to te ptaki o wąziutkich zagiętych skrzydłach i wciętych niczym u jaskółek ogonach. Bardzo przypominają jaskółki, więc czasami na wszystko, co zwinnie lata i ma takie wąziutkie skrzydła oraz wcięty ogon, mówi się jaskółki. Ale jerzyki niewiele mają z nimi wspólnego. I jerzyki, i jaskółki polują na latające owady. Dlatego, choć nie są spokrewnione, mają podobne skrzydła i ogon. Dzięki temu mogą bardzo szybko latać i dokonywać nagłych zwrotów, by złapać chociażby muchę, która też nieźle lata i jest nie lada pilotem. Czasami jerzyki i jaskółki polują razem. Wtedy jerzyki rozpoznacie od razu, bo są większe i mają o wiele dłuższe skrzydła.

Do niedawna sądzono, że z tak długimi skrzydłami jerzyki nie są w stanie wystartować z ziemi. Ale to nieprawda. Raczej nigdy na ziemi nie lądują, chyba że są bardzo chore. Twardego gruntu dotykają też wtedy, gdy muszą założyć gniazdo. Łapki jerzyków, nieprzystosowane do chodzenia, dzięki ostrym pazurkom świetnie nadają się do czepiania się nawet pionowej ściany. Gdy znajdą w niej jakąś szczelinę, znoszą trochę puszków albo ździebełek, które udało im się złapać w locie, i w ten sposób powstaje gniazdo. Nie są to arcydzieła konstrukcyjne. Dawniej jerzyki gnieździły się wysoko w skałach i dziuplach drzew. A ponieważ ostatnio więcej jest wysokich domów niż skał i drzew razem wziętych, jerzyki przeniosły się masowo do miast.

Para jerzyków wychowuje od dwóch do trzech młodych, które mają jedną niezwykłą cechę. Otóż, aby wykarmić młode, stare jerzyki muszą polować. Mogą to robić tylko w locie, ale nawet jerzykowi trudno jest latać w czasie burz czy silnych wichrów. Kiedy więc pogoda robi się fatalna, a stare jerzyki są daleko, młode w gnieździe popadają w stan odrętwienia, czyli coś takiego jak bardzo krótki sen zimowy.

WARTO WIEDZIEĆ

Jerzyki przylatują do nas w kwietniu i maju. Odlatują od połowy sierpnia do października. Pewien tropikalny gatunek jerzyka robi gniazda ze śliny – są one jadalne.

PUSZCZYK

WAGA do 0,5 kg

DŁUGOŚĆ CIAŁA 40 cm

ROZPIĘTOŚĆ SKRZYDEŁ około 1 m

Jak byłem mały i słyszałem w telewizji takie „huuu, huuu”, to wiedziałem, że zaraz na ekranie pojawi się wiedźma albo wampir, i przechodziły mnie dreszcze. Tymczasem to nie głos wampira ani wiedźmy, tylko całkiem miłej sowy, a mianowicie puszczyka.

Więc gdy usłyszycie gdzieś w lesie taki głos, to nie spodziewajcie się duchów. To tylko nawoływanie samca puszczyka, czyli sowy średniej wielkości, który broni swojego terytorium przed innym samcem i stara się zwabić samiczkę. Najczęściej słychać je wczesną wiosną, kiedy mają okres godowy[2], lub jesienią, kiedy zajmują terytoria. Ale może się zdarzyć, że puszczyk będzie hukał również latem. To znaczy, że rok obfituje w gryzonie, które są ulubionym pokarmem puszczyków. Gdy ptaki te mają pokarmu pod dostatkiem, mogą chcieć jeszcze raz mieć dzieci.

Puszczyk poluje nocą i jak wiele sów znakomicie widzi w ciemnościach. Poza świetnym wzrokiem ma też genialny słuch, który pozwala mu umiejscowić każdy szelest. Kiedy puszczyk już zlokalizuje ofiarę, nadlatuje bezszelestnie i chwyta ją długimi łapami zaopatrzonymi w długie i ostre pazury. Dość często puszczyki łapią też małe ptaki, a podstawą ich pożywienia w miastach są wróble śpiące w gęstych krzakach.

Nie sądzę, aby łatwo udało się wam dostrzec puszczyka na wolności, bo lata on wtedy, gdy ludzie śpią. Ale może kiedyś zobaczycie w jakiejś dziupli sowę. Jeżeli będzie szara albo ruda, na głowie nie będzie miała pęczków piór błędnie zwanych uszami i będzie miała wielkie, niemal zupełnie czarne oczy, to będzie to puszczyk.

WARTO WIEDZIEĆ

Puszczyki, które mieszkają w miastach, składają jaja w różnych zakamarkach starych domów, a nawet w kominach. Są one kuliste i – podobnie jak u wszystkich ptaków gnieżdżących się w dziuplach – białe. Młode szybko opuszczają dziuple, choć nie potrafią jeszcze latać. Zwykle czekają gdzieś na gałęziach drzew, aż rodzice przyniosą im pokarm.

Przypisy
[1] PARALIŻOWAĆ to znaczy obezwładniać. Sparaliżowany to ktoś taki, kto z powodu choroby lub kontuzji (uszkodzenia układu nerwowego) nie może poruszać np. rękami lub nogami. Ale często tego słowa używa się w przenośni. Mówi się np., że strach kogoś sparaliżował. Znaczy to, że ktoś tak się przestraszył, że nie miał siły uciekać. Ale taki paraliż jest chwilowy. Albo że zimna woda sparaliżowała ręce rybakom, tzn. tak im zmarzły, że nie mogli nimi poruszać. Albo że korki sparaliżowały miasto.
[2] OKRES GODOWY – czas, gdy zwierzęta łączą się w pary, by wydać na świat dzieci. Najczęściej jest to wiosna, czyli pora roku, gdy wszystko budzi się do życia.