Zwiedzeni przez losowość. Tajemnicza rola przypadku w życiu i w rynkowej grze - Nassim Nicholas Taleb - ebook

Zwiedzeni przez losowość. Tajemnicza rola przypadku w życiu i w rynkowej grze ebook

Nassim Nicholas Taleb

4,7

Opis

Nagrodzona tytułem „MyCompany Polska Choice 2016" książka o roli przypadku w życiu (także biznesowym) człowieka. Sprzedała się w kilku milionach egzemplarzy.
„Zwiedzeni przez losowość” (Fooled by Randomness) to błyskotliwa rozprawa, której autor dowodzi, że życiowe sukcesy odnoszą nie tylko ludzie starannie się na nie przygotowujący, a powodzeniem w sprawach finansowych cieszą się nie tylko uzdolnieni rynkowi praktycy i najlepsi inwestorzy.
Bywa wręcz przeciwnie! Nassim Taleb zaprasza Czytelnika do magicznego świata przypadku. Rozważa rolę ślepego trafu w życiu, meandrując od matematycznej metody Monte Carlo (wykorzystywanej do modelowania matematycznego złożonych procesów, w których trudno za pomocą podejścia analitycznego przewidzieć wynik) do koncepcji rosyjskiej ruletki…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 465

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,7 (28 ocen)
20
8
0
0
0

Popularność




WIĘCEJ TYTUŁÓW SERII

BIZNES HORYZONTY

GRACZE

Vicky Ward

PRZECIW BOGOM

Peter L. Bernstein

NA KRAWĘDZI

Graydon Carter (red.)

JAK STWORZYLIŚMY DEMONA

Richard Bookstaber

ZBYT WIELCY BY UPAŚĆ

Andrew Ross Sorkin

LINIE USKOKU

Raghuram G. Rajan

ANTYKRUCHOŚĆ

Nassim Nicholas Taleb

SZKOŁA LIDERÓW

Philip Delves Broughton

WIELKA KONWERGENCJA

Kishore Mahbubani

SŁUŻEBNOŚĆ

John G. Taft

GOSPODARKA ZA 100 LAT

Ignacio Palacios Huerta (red.)

CZARNY ŁABĘDŹ

Nassim Nicholas Taleb

OD TOWARZYSZY DO KAPITALISTÓW

Jan Cieński

WIELKIE BITWY O ŚWIATOWĄ GOSPODARKĘ

Daniel Yergin, Joseph Stanislaw

MENEDŻER SAMURAJ

Reinhard Lindner

NOWY ŁAD NA STARYM KONTYNENCIE

Philipp Ther

TRZY REGUŁY

Michael E. Raynor, Mumtaz Ahmed

w przygotowaniu:

TAO KAPITAŁU

Mark Spitznagel

Zastrzeżene Autora:

Choć prawdą jest, że Zwiedzeni przez losowość to literatura faktu, przyznać należy, że nazwiska pewnych osób niebędących osobami publicznymi, zostały zmienione; natomiast pewne osoby prywatne zostały sfabularyzowane lub też na ich opis złożyły się elementy kilku postaci.

Tytuł oryginału: Fooled by randomness: the hidden role of chance in life and in the markets Copyright © 2004 by Nassim Nicholas Taleb. All rights reserved

First published in the United States in hardcover by TEXERE, part of Thomson Corporation, in 2004, and in trade paperback by Random House Trade Paperbacks, an imprint of The Random House Publishing Group, a division of Random House, Inc., in 2005.

No part of this book may be reproduced in any form by any electronic or mechanical means (including photocopying, recording, or information storage and retrieval) without permission in writing from the publisher.

Wydanie polskie:

© 2016 Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k.

Prawa do przekładu polskiego:

© 2016 Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żaden z fragmentów książki nie może być przedrukowywany bez zgody wydawcy.

Przekład: Michał Lipa

Redaktor prowadzący: Katarzyna Kozłowska

Korekta: Bożenna i Janusz Sigismundowie

Projekt okładki: Anna Ławrynowicz

Opracowanie typograficzne i łamanie: Marek Wójcik

Zdjęcie Nassima Nicholasa Taleba na okładce: East News

ISBN: 978‒83‒65301‒20‒8

Dobre ścieżki literatury:www.kurhauspublishing.com

Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k.

ul. Klimczaka 7/50, 02‒797 Warszawa

Dział sprzedaży: [email protected], tel. 531055705

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Dla mojej Matki, Minervy Ghosn Taleb

PRZEDMOWATRAKTUJMY WIEDZĘ MNIEJ POWAŻNIE

Niniejsza książka jest syntezą doświadczeń człowieka, który z jednej strony mając rzeczowe podejście do niepewności, przez całe życie zawodowe starał się obronić przed zwodniczą losowością i oszukać emocje związane z wynikami probabilistycznymi, a z drugiej – jest kochającym literaturę estetą podatnym na zwodnicze działanie wytwornych, wyrafinowanych, oryginalnych i wysmakowanych form nonsensu. Nie potrafię całkiem obronić się przed oszustwami losowości; mogę jedynie ograniczyć ich wpływ do dziedzin przynoszących jakąś gratyfikację natury estetycznej.

Przemyślenia zawarte w tym tekście mają charakter intuicyjny. To osobisty esej dotyczący głównie myśli, zmagań i spostrzeżeń autora związanych z podejmowaniem ryzyka – nie można nazwać go traktatem, a już z pewnością nie pracą naukową. Napisałem go dla rozrywki i jest przeznaczony do czytania (przede wszystkim) z przyjemnością. I dla przyjemności. W ciągu ostatniej dekady powstało dużo książek i artykułów na temat naszych nabytych i wrodzonych uprzedzeń związanych ze ślepym trafem. Podczas pracy nad pierwszym wydaniem tej książki starałem się unikać pisania o tym, czego nie widziałem na własne oczy albo sam nie zrobiłem oraz o sprawach, których nie przemyślałem na tyle starannie, bym mógł omawiać je z minimalnym wysiłkiem. Zrezygnowałem ze wszystkiego, co choćby z daleka pachniało ciężką pracą. Musiałem usunąć z tekstu wszelkie elementy wyglądające jak owoc wizyty w bibliotece, w tym wiele naukowych terminów. Starałem się nie używać cytatów, których nie potrafiłem bez wysiłku przywołać z pamięci oraz tych, które pochodziłyby z prac autorów, których w ostatnich latach nie czytywałem. (Nie znoszę przypadkowego wykorzystywania wiedzy zapożyczonej – więcej na ten temat w dalszej części książki). Aut tace aut loquere meliora silentio – jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia, zachowaj milczenie.

Te podstawowe zasady się nie zmieniły. Niemniej, życie wymaga czasem kompromisów. Pod naciskiem przyjaciół i Czytelników wzbogaciłem niniejsze wydanie o pewną liczbę dyskretnych przypisów. Uzupełniłem też większość rozdziałów o nowy materiał – zwłaszcza Rozdział 11. Objętość książki zwiększyła się przez to o ponad jedną trzecią.

Stawianie na wygranego

Zamiast zdawać relację z moich przemyśleń w zupełnie nowym tomie, postarałem się, aby to niniejsza książka zaczęła rozwijać się organicznie (traderzy1 mówią w takich przypadkach o „powiększaniu wygrywającej pozycji”); i żeby odzwierciedlała moją osobistą ewolucję. Co może dziwić, po publikacji pierwszego wydania przemyślałem niektóre części tekstu dokładniej niż przed nią. Dotyczyło to zwłaszcza dwóch zagadnień: mechanizmów, które sprawiają, że mózg ludzki postrzega świat jako znacznie mniej przypadkowy, niż jest on w istocie, oraz „grubych ogonów2” — niezwykłego rodzaju losowości, który odpowiedzialny jest za bardzo głębokie zaburzenia (zdarzenia rzadkie mówią nam coraz więcej o świecie, w którym żyjemy, a jednocześnie są one dla nas wciąż tak kontrintuicyjne, jak dla naszych przodków). Drugie wydanie książki odzwierciedla więc moją częściową przemianę ze studenta nauki o niepewności (o której w gruncie rzeczy możemy się niewiele dowiedzieć) w badacza tropiącego sposoby, którymi zwodzi ona ludzi.

I jeszcze jedno zjawisko: fakt przemiany autora pod wpływem jego własnej książki. W miarę jak coraz bardziej przeżywałem ten tekst po jego napisaniu, zacząłem dostrzegać szczęście w najmniej oczekiwanych miejscach. To trochę tak, jakby istniały dwie planety: ta, którą zamieszkujemy oraz inna, gdzie zasada determinizmu jest znacznie bardziej obecna, i na której wydaje nam się, że żyjemy. Wyjaśnienie jest bardzo proste: zdarzenia z przeszłości zawsze wyglądają na mniej przypadkowe, niż były naprawdę (to tak zwany efekt myślenia z perspektywy czasu). Gdy słuchałem, jak ktoś mówi o swojej przeszłości, zaczynałem dostrzegać, że osoba ta najczęściej podaje dopasowane do faktów wyjaśnienia spreparowane ex post przez swój zwiedziony umysł. Z czasem obserwacja ta stała się dla mnie coraz trudniejsza do zniesienia. Przyglądając się ludziom ze świata nauk społecznych (zwłaszcza przedstawicielom ekonomii konwencjonalnej) lub sektora inwestycyjnego, odnosiłem wrażenie, że są zupełnie obłąkani. Życie w realnym świecie może być bolesne, zwłaszcza gdy z komunikatów, które do nas płyną, więcej dowiadujemy się o ich nadawcach niż o samej treści. Dziś rano, przeglądając „Newsweeka” w poczekalni u dentysty, trafiłem na artykuł poświęcony ważnej postaci ze świata biznesu, a w szczególności jej zdolności do pojawiania się we właściwym miejscu i czasie. Szybko się zorientowałem, że zamiast na informacjach zawartych w artykule, którego notabene nie mogłem potraktować poważnie, skupiam się na pułapkach w myśleniu autora. (Dlaczego tak często dziennikarze nie potrafią zrozumieć, że wiedzą znacznie mniej, niż im się wydaje? Już pół wieku temu naukowcy zbadali zjawisko „ekspertów”, którzy nie umieją wyciągać wniosków z popełnionych błędów. Można przez całe życie snuć błędne przewidywania, a mimo to wciąż mieć nadzieję, że następna prognoza okaże się trafna).

Niepewność i prawdopodobieństwo

Wierzę, że moją podstawową zaletą – taką którą powinienem chronić i pielęgnować – jest głęboko zakorzeniona niepewność intelektualna, a moim podstawowym zadaniem żartowanie z ludzi, którzy traktują siebie i swoją wiedzę zbyt poważnie. Pielęgnowanie takiej niepewności, zamiast wiary we własny intelekt, może się wydawać zamiarem dziwnym. Z pewnością nie jest łatwe. Wymaga bowiem umiejętności oczyszczenia umysłu z tradycyjnego przekonania o własnej intelektualnej mocy. Pewien Czytelnik, który stał się moim korespondencyjnym przyjacielem, zwrócił mi uwagę na postać XVI-wiecznego francuskiego eseisty i myśliciela Michela de Montaigne’a. Wciągnęło mnie badanie implikacji wynikających z różnicy między rozumowaniem Montaigne’a a sposobem myślenia Kartezjusza; a także tego, jak bardzo zbłądziliśmy, idąc w ślady drugiego filozofa w naszym poszukiwaniu pewności. Bez wątpienia zamknęliśmy swoje umysły, stosując kartezjański model rozumowania formalnego zamiast właściwego Montaigne’owi sposobu formułowania wieloznacznych i nieformalnych (lecz krytycznych) sądów. Prawie pięć wieków po śmierci Montaigne’a, który oddawał się głębokim introspekcjom i nigdy nie był pewien swojej mądrości, staje się wzorem do naśladowania dla współczesnych myślicieli. Był to człowiek obdarzony wyjątkową odwagą. Pozostawanie sceptykiem z pewnością wymaga męstwa, lecz jeszcze większej odwagi potrzeba, aby wejrzeć w siebie, przeciwstawić się samemu sobie i zaakceptować własne ograniczenia – naukowcy coraz częściej przedstawiają dowody na to, że matka natura wyposażyła nas w skłonność do oszukiwania samych siebie.

Jest wiele różnych sposobów myślenia o prawdopodobieństwie i ryzyku, przy czym przedstawiciele poszczególnych zawodów różnie rozumieją termin „prawdopodobieństwo”. W niniejszej książce będzie on miał znaczenie zdecydowanie jakościowe i literackie, a nie ilościowe i naukowe (co wyjaśnia liczne ostrzeżenia przed profesorami ekonomii i finansów, głęboko przekonanymi o tym, że coś wiedzą – i że jest to wiedza przydatna). Przedstawiłem prawdopodobieństwo jako zagadnienie wynikające z problemu indukcji Hume’a (albo arystotelesowskiego modelu wnioskowania od szczegółu do ogółu), odwrotnie do paradygmatu zawartego w literaturze poświęconej teorii gier. Prawdopodobieństwo zostało przeze mnie potraktowane przede wszystkim jako gałąź sceptycyzmu stosowanego, a nie dyscyplina techniczna (wbrew brzmiącemu zarozumiale matematycznemu podejściu do tematu, problemy związane z rachunkiem prawdopodobieństwa rzadko zasługują na coś więcej niż wzmianka w przypisie).