Wydawca: Wilga Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 56 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zośka Wspaniała - Lara Bergen

Zosia uważa, że jej życie jest nudne. Przeciętne. Takie sobie. Nie jest najstarsza ani najmłodsza, najwyższa ani najniższa. Nie jest nawet jedyną Zosią w swojej trzeciej klasie. Mimo to wie, że jest wyjątkowa. I chcąc to wszystkim pokazać, dodaje sobie drugie imię: Wspaniała. Używanie tego imienia jednak nie będzie łatwe, zwłaszcza że superdenerwujący kolega ze szkoły ma coś do powiedzenia na ten temat. Czy Zosia dowiedzie swojej wspaniałości i udowodni wszystkim, że się mylą?

Opinie o ebooku Zośka Wspaniała - Lara Bergen

Fragment ebooka Zośka Wspaniała - Lara Bergen

Lara Ber­gen

ZOŚKA WSPA­NIAŁA

Ilu­stro­wała Lau­ra Tal­lar­dyTłuma­czyła Anna Niedźwiec­ka

Tytuł ory­gi­nal­ny: So­phie the Awe­so­me

Text co­py­ri­ght © 2010 by Lara Ber­gen

Il­lu­stra­tions co­py­ri­ght © 2010 by Scho­la­stic Inc.

All ri­ghts re­se­rved. Pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Scho­la­stic Inc., 557 Broad­way, New York, NY 10012, USA

Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal sp. z o.o., War­sza­wa 2014

Re­dak­cja: Agniesz­ka Spry­cha

Ko­rek­ta: Ewa Knia­ziołucka

Skład: Ak­ces, War­sza­wa

Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal sp. z o.o.

ul. Fok­sal 17, 00-372 War­sza­wa

tel. 22 826 08 82, faks 22 380 18 01

e-mail:biu­ro@gwfok­sal.pl

www.wil­ga.com.pl, www.gwfok­sal.pl

ISBN 978-83-7881-397-2

All ri­ghts re­se­rved

Wszel­kie pra­wa za­strzeżone

Skład wer­sji elek­tro­nicz­nej: Mi­chał Olew­nik / Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal Sp. z o.o.i Ane­ta Raw­ska / Vir­tu­alo Sp. z o.o.

Dla Shan­no­na Wspa­niałego... re­dak­to­ra!

Zośka za­mknęła książkę i wes­tchnęła.

– Leo Lwie Ser­ce: Naj­od­ważniej­szy Chłopak Świa­ta.

To nie­spra­wie­dli­we!

Miała już po dziur­ki w no­sie czy­ta­nia o in­nych lu­dziach, którzy byli o wie­le bar­dziej... O wie­le bar­dziej „jacyś” niż ona.

Wtem ją olśniło. Już wie­działa, cze­go jej po­trze­ba.

Imie­nia.

No pew­nie! Ale nie ta­kie­go zwy­czaj­ne­go imie­nia. Zwy­czaj­ne już miała: Zo­fia H. Mil­ler (H. ozna­czało Ho­no­ra­ta. Właśnie – Ho­no­ra­ta. Nic dodać, nic ująć).

I co z tego wy­ni­kało? Nic. Nuda.

Zośka po­trze­bo­wała imie­nia, które po­wie, jaka jest na­prawdę. Po­trze­bo­wałaimie­nia, które będzie mówiło samo za sie­bie. Imie­nia, które nie jest nud­ne.

Zerknęła po­przez stół bi­blio­tecz­ny, wzięła głęboki wdech i znów głośno wes­tchnęła.

– Co jest? – spy­tała jej przy­ja­ciółka Ka­sia Be­rek. Głowa Kasi wy­nu­rzyła się zza książki. – Wszyst­ko do­brze?

Zo­sia wzdy­chała nie­ustan­nie, więc Ka­sia nie­zbyt się tym przejęła.

– Nie. Nic nie jest do­brze – od­po­wie­działa Zośka i skrzyżowała ra­mio­na.

– Dla­cze­go? – Ka­sia ro­zej­rzała się. – Tobi znów ci do­ku­cza? – Za­cisnęła usta, przy­bie­rając minę kwaśną jak cy­try­na i zerknęła na chłopa­ka siedzącego przy okrągłym sto­li­ku obok.

Wzrok Zośki podążył za Kasi wzro­kiem.

Tobi Maj­cher był tak pie­go­wa­ty i tak rudy, że – zda­niem Zosi – trud­no było na nie­go długo pa­trzeć. Więc nie pa­trzyła długo.

Za­miast tego pokręciła głową.

– Nie, to nie on.

– No to o co cho­dzi? – powtórzyła Ka­sia.

Pod równo obciętą grzywką jej czoło zmarsz­czyło się jak fala.

– Cho­dzi o to, że je­stem ni­kim – po­wie­działa Zo­sia, wy­dając z sie­bie tym ra­zem wyjątko­wo długie wes­tchnie­nie ozna­czające: „i-nig­dy-ni­kim-nie-będę”.

Ka­sia spoj­rzała na nią dziw­nie.

– Mówię o tym! – wyjaśniła Zośka, po czym pod­niosła swoją książkę i dźgnęła okładkę pal­cem.

– Chciałabyś być książką? – spy­tała Ka­sia i po­dra­pała je­den z piegów na szyi. – W tym ci nie mogę pomóc. Wy­bacz.

– Nie! – warknęła Zośka. Nie o to jej cho­dziło. Prze­sunęła pal­cem wzdłuż tytułu książki. – Ja też chcę być Zośką... Jakąśtam! Wszyst­kie nie­zwykłe po­sta­ci mają przy­dom­ki. A ja prze­cież je­stem nie­zwykła. Pani Mu­cha ciągle to po­wta­rza. Pomyśl tyl­ko! – zawołała z uśmie­chem do przy­ja­ciółki. – Na­tan Wiel­ki. Ra­mo­na Odważna. He­le­na Szpieg...

– Kubuś Pu­cha­tek – dodała Ka­sia, mru­gając okiem.

– No właśnie! – przy­taknęła Zośka. Po chwi­li zmarsz­czyła czoło. – Bar­dzo śmiesz­ne...

Ka­sia za­chi­cho­tała, a pani Re­wers popędziła ku dziew­czyn­kom.

– Ciiii! – syknęła ostrze­gaw­czo. – Miałyście prze­cież czy­tać po ci­chu, praw­da?

Ka­sia przy­taknęła i znów za­nu­rzyła nos w książce. Zośka była pew­na, że wciąż się śmiała.

– W ogóle mi nie po­ma­gasz – szepnęła, ale sama też za­chi­cho­tała.

Obie pa­trzyły, jak bi­blio­te­kar­ka su­nie ku sto­li­ko­wi To­bie­go.

– Proszę sia­dać – po­le­ciła To­bie­mu i jego su­per­de­ner­wującemu no­we­mu kum­plo­wi, Ar­chi­me­de­so­wi Dąbko­wi. Tym dwóm bez prze­rwy ktoś kazał sia­dać.

Ka­sia po­kle­pała Zosię po ręce.

– Prze­pra­szam – szepnęła. – Wiesz, ja też nie je­stem ni­kim spe­cjal­nym. Choć „Ka­sia Wiel­ka” brzmi całkiem faj­nie.

Zośka gwałtow­nie opuściła wzrok i otwo­rzyła swoją książkę. Na­wet nie próbowała jej czy­tać. Na­brała po­wie­trza w po­licz­ki i zaczęła in­ten­syw­nie myśleć.

Zośka...

Zośka...

Zośka... jaka?!

Nie mogła być Zośką Pierwszą, bo nie była na­wet pierw­sza w ro­dzi­nie. Jej star­sza sio­stra Ha­nia nie dawała o tym za­po­mnieć.

I nie mogła być Zośką Ostat­nią, z po­wo­du Mak­sa, młod­sze­go bra­ta. Ale to aku­rat było w porządku. Bo tak na­prawdę nie chciała być ostat­nią!

Nie mogła być na­wet je­dyną Zośką w trze­ciej kla­sie pani Mu­chy. A to dzięki Zo­fii Aaron. Czy też Zosi A., jak ją wszy­scy na­zy­wa­li.

To było ko­lej­ny powód, dla którego Zośka po­trze­bo­wała własne­go przy­dom­ka. „Zośka M.” była po pro­stu nie­po­ważna.

Co mogłaby dodać?

Na pew­no nic, co by się ry­mo­wało z imie­niem, jak Elka Wiel­ka. I tak nic nie ry­mo­wało się z Zośką. A przy­najm­niej nic, co miałoby sens.

Nie mogła być Naj­wyższa, bo Ka­ro­la była naj­wyższa.

Nie mogła być Najmądrzej­sza, bo najmądrzej­sza była Zo­sia A. (Nie­spra­wie­dli­wość!).

Nie mogła być na­wet Naj­wred­niej­sza. (Nie, żeby chciała...). Naj­wred­niej­sza była Wera.

I nie mogła być Naj­za­baw­niej­sza, bo Ka­sia była naj­za­baw­niej­sza. Na sto pro­cent.

– Ej, wymyśliłam coś – szepnęła na­gle Ka­sia.

Zo­sia odwróciła się do niej, wciąż marszcząc czoło.

– Co?

– Zośka Zrzęda – od­po­wie­działa Ka­sia.

Zośka przewróciła ocza­mi. Ka­sia nie była te­raz za­baw­na, jed­nak Zo­sia była pew­na, że wcześniej czy później coś wpad­nie jej do głowy.

Tym­cza­sem Ka­sia re­cy­to­wała po ci­chu:

– Ra­mo­na Za­ra­za... Bob Bu­dow­ni­czy... Bil­ly Dzie­ciak... Ma­rvin Ma­je­sta­tycz­ny, Glin­da Do­bra Wróżka...

– Co po­wie­działaś? – spy­tała na­gle Zo­sia.

– Glin­da Do­bra Wróżka – powtórzyła Ka­sia. – No, wiesz, z Czar­no­księżnika z Kra­iny Oz.

– Nie, nie, nie – za­prze­czyła Zośka, szyb­ko oglądając się przez ramię, czy nie pa­trzy na nią su­ro­wa pani Re­wers. Odwróciła się, ostrożnie po­chy­liła głowę i zniżyła głos. – Co po­wie­działaś wcześniej?

– No... – Ka­sia za­sta­na­wiała się przez chwilę. – Ma­rvin Ma­je­sta­tycz­ny?

Zośki ser­ce zaczęło robić: dum-dum-dum. No ja­sne! Dla­cze­go wcześniej na to nie wpadła?

– I co? – spy­tała Ka­sia. – Chcesz być Ma­rvi­nem Ma­je­sta­tycz­nym?

– Pew­nie, że nie – od­po­wie­działa Zo­sia.

Nie miała na imię Ma­rvin. A przy­do­mek Ma­je­sta­tycz­ny był już zajęty. Ale co z in­nym słowem, które ozna­czało to samo albo coś jesz­cze lep­sze­go? Coś, co nie było nud­ne ani prze­ciętne.

Nie­sa­mo­wi­ta.

Wyjątko­wa.

Cu­dow­na.

A może... Wspa­niała.

To było to! Ta­kie imię jest nie­spo­ty­ka­ne. Na sto pro­cent!

Zośka czuła, jak jej ser­ce zwal­nia i znów za­czy­na bić spo­koj­nym i re­gu­lar­nym ryt­mem. Za­trzasnęła książkę z głośnym „łup”, gdy pani Re­wers trzy razy mrugnęła światłem.

Go­dzi­na bi­blio­tecz­na się skończyła.

Ale