Zmienić Kościół. Synod młodych i papieża Franciszka - Krystian Kratiuk - ebook
Opis

W dobie powszechnej dezinformacji, fake newsów i postprawdy, katolicy powinni zadać sobie również inne pytanie postawione w tej książce. Dlaczego katolickie media nie informują nas o ogromnych zmianach w Kościele? Dlaczego ważniejsze są dla nich obrazki ukazujące ciekawostki z życia papieża Franciszka, niż poważne informacje o zasadniczych różnicach zdań między kardynałami i biskupami przyglądającymi się działaniom Ojca Świętego, o wielkich debatach na temat tego, czy Kościół wciąż jest jedyną drogą zbawienia, którym słowom Pisma Świętego wolno ufać, czy można dowolnie zmieniać słowa modlitwy albo odwieczne nauczanie moralne, lub czy sakrament spowiedzi wciąż powinien obowiązywać katolików.

Fragment książki

To jest smutna książka o smutnych czasach. Ale potrzebna. Polscy katolicy, tragicznie niedoinformowani w myśl zasady: „niech tam w całym świecie wojna, byle parafia nasza spokojna”, mają prawo i obowiązek wiedzieć, że w Kościele poza lokalnymi opłotkami szaleje prawdziwa burza. A kiedy burza szaleje, co robi wierny katolik? Najpierw podejmuje wszelkie działania mające na celu zabezpieczenie domu przed żywiołem, a potem zapala gromnicę i pada na kolana.

Ze Wstępu Jerzego Wolaka

Krystian Kratiuk, redaktor naczelny portalu PCh24.pl i publicysta dwumiesięcznika „Polonia Christiana”. Korespondent medialny podczas Synodu ds. Rodziny oraz Synodu Młodzieży, autor książek Synod papieża FranciszkaWyznawcy kompromisów.

* * *

W końcowym dokumencie najwięcej mówiono oczywiście o towarzyszeniu – słowo to pojawia się tam aż 127 razy. Synod lub Synodalność – 126 razy. Rozeznawanie zaś pojawia się 58 razy, a więc prawie tyle samo razy co imię Jezus (ono pojawia się 63 razy). Słowo Bóg pojawia się 27-krotnie, za to odmiany słowa seks czy seksualność, padają 24 razy. O nauczaniu wspomniano 16 razy, o katechezie 15 razy, a o ewangelizacji dziesięciokrotnie. Słowo „prawda” pojawia się 8 razy, Maryja 7 razy, o grzechu mowa jest pięć razy, a o czystości… raz. W dokumencie ani razu nie padają słowa „dekalog” czy „dziesięć przykazań”. 

Fragment książki

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 167

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Zmie­nić Ko­ściół

Sy­nod mło­dychi pa­pie­ża Fran­cisz­ka

ISBN:978-83-65546-47-0

Co­py­ri­ght © by Kry­stian Kra­tiukCo­py­ri­ght to this edi­tion © by Wy­daw­nic­two Pro­hi­bi­ta

Zdję­cie na okład­ce:Se­rvi­zio Fo­to­gra­fi­co - Va­ti­can Me­dia

Wy­daw­ca:Wy­daw­nic­two PRO­HI­BI­TAPa­weł To­bo­ła-Per­t­kie­wiczwww.pro­hi­bi­ta.plwy­daw­nic­two@pro­hi­bi­ta.plTel: 22 425 66 68fa­ce­bo­ok.com/Wy­daw­nic­two­Pro­hi­bi­taul. Dy­miń­ska 401-519 War­sza­wa

Sprze­daż książ­ki w in­ter­ne­cie:

Moim Ro­dzi­com

Idź­cie więc i na­uczaj­cie wszyst­kie na­ro­dy, udzie­la­jąc im chrztu w imię Ojca i Syna, i Du­cha Świę­te­go. Uczcie je za­cho­wy­wać wszyst­ko, co wam przy­ka­za­łem.

Mt,28,19-20

Bo przyj­dzie czas, kie­dy lu­dzie nie ze­chcą przy­jąć zdro­wej na­uki, ale we­dług wła­snych upodo­bań do­bio­rą so­bie na­uczy­cie­li, spra­gnie­ni tego, co miłe dla ucha, nie będą słu­chać praw­dy, a zwró­cą się do ba­śni.

2Tm4,3-4

Książ­ka po­trzeb­na, choć nie­we­so­ła

Kiedy lu­dzie py­ta­ją mnie, skąd tu naj­pew­niej się do­wie­dzieć, co w Wa­ty­ka­nie pisz­czy, nie­odmien­nie od­sy­łam ich do Kry­stia­na Kra­tiu­ka. Sam bo­wiem, gdy tyl­ko coś mi z tej­że sfe­ry umknie, na­tych­miast doń dzwo­nię – pe­wien szyb­kie­go a tre­ści­we­go za­ła­ta­nia ko­gni­tyw­nej luki. Moż­na so­bie spo­koj­nie po­zwo­lić na chwi­lo­we ode­rwa­nie uwa­gi od Apo­sto­li­cae Se­dis – bo Kry­stian Kra­tiuk czu­wa, a jego wa­ty­kań­ski pe­ry­skop nie­stru­dze­nie lu­stru­je urbem et or­bem.

Kry­stian Kra­tiuk to wa­ty­ka­ni­sta w każ­dym calu. Od lat tkwi w Wa­ty­ka­nie – choć co dzień bu­dzi się i za­sy­pia nie­da­le­ko kra­kow­skich Ła­giew­nik, a nad Ty­ber tyl­ko „wpa­da” kil­ka razy w roku. Ale od cze­go tech­no­lo­gia – sze­ro­ko­pa­smo­we au­to­stra­dy wskroś ze­ro­je­dyn­ko­wych bez­kre­sów? Od cze­go roz­licz­ne kon­tak­ty sze­ro­ko po­na­wią­zy­wa­ne w gro­nie po­krew­nych ba­da­czy zja­wi­ska? Od cze­go sze­ro­ko otwar­te oczy? Au­tor ni­niej­szej książ­ki ko­rzy­sta z tego wszyst­kie­go ob­fi­cie i z wiel­ką bie­gło­ścią (bę­dąc jed­no­cze­śnie – co w pa­ten­to­wa­nych le­niach bu­dzi nie­kła­ma­ną za­zdrość – ty­ta­nem pra­cy).

Nade wszyst­ko zaś ma sze­ro­ko otwar­te ser­ce. Całą dzia­łal­ność – nie tyl­ko li­te­rac­ką – Kry­stia­na Kra­tiu­ka prze­ni­ka sy­now­skie umi­ło­wa­nie Ko­ścio­ła Świę­te­go i żar­li­we pra­gnie­nie nie­stru­dzo­nej a efek­tyw­nej służ­by ad ma­io­rem De­iglo­riam. Oto naj­więk­sza war­tość jego twór­czych po­czy­nań.

Nad samą książ­ką roz­wo­dzić się nie za­mie­rzam. Z dwóch po­wo­dów: po pierw­sze, czy­ta­ją­cy ni­niej­sze sło­wa sami się w nią wkrót­ce za­głę­bią – po cóż więc im wie­dza z dru­giej ręki; po dru­gie, da­nie tak ka­lo­rycz­ne – choć na pierw­szy rzut oka wca­le nie na­zbyt ob­fi­te – by­naj­mniej nie wy­ma­ga przy­staw­ki. Ogra­ni­czę się tyl­ko do nad­mie­nie­nia, że jej Au­tor jest wię­cej niż wa­ty­ka­ni­stą: może so­bie śmia­ło przy­pi­sać mia­no Sy­no­da­li­sty, czy­li eks­per­ta w dzie­dzi­nie Sy­no­da­li­zmu, albo jak kto woli Sy­no­dal­no­ści – dzie­dzi­ny ba­daw­czej sto­sun­ko­wo mło­dej, bo zro­dzo­nej pod­czas obec­ne­go pon­ty­fi­ka­tu, jed­nak chy­ba wiel­ce przy­szło­ścio­wej (wszak pa­pież Fran­ci­szek twier­dzi, że Sy­no­dal­ność jest dro­gą, któ­rej Bóg ocze­ku­je od Ko­ścio­ła w trze­cim ty­siąc­le­ciu). Jak więc wi­dać: huk ro­bo­ty – nie­ogar­nio­ne pole do ob­ser­wa­cji, re­flek­sji i pi­sar­skiej ak­tyw­no­ści (przy­po­mnę, że Zmie­nić Ko­ściół to już dru­ga pra­ca Au­to­ra w tej ma­te­rii; i chy­ba nie zdra­dzę ta­jem­ni­cy, ujaw­nia­jąc, że nie od dziś zbie­ra on ma­te­ria­ły na te­mat nad­cho­dzą­ce­go wiel­ki­mi kro­ka­mi Sy­no­du o Ama­zo­nii). Już więc ra­dził­bym przy­go­to­wać spe­cjal­ną pół­kę na dłu­gą se­rię Dzieł Sy­no­dal­nych KK.

Otrzy­maw­szy tekst książ­ki z proś­bą o jego lek­tu­rę, z miej­sca zro­bi­łem so­bie kawę – bo te re­flek­sje na­le­ży czy­tać po­pi­ja­jąc do­brą wło­ską kawę – i czas się cof­nął.

Zno­wu zna­la­złem się w Rzy­mie tchną­cym zło­tą ital­ską je­sie­nią, zno­wu wy­do­sta­wa­łem się z dusz­nej at­mos­fe­ry Sala Stam­pa na za­la­ny słoń­cem Plac Świę­te­go Pio­tra, znów sta­łem z dzien­ni­ka­rza­mi po­śród strug ulew­ne­go desz­czu przed Aulą Paw­ła VI, ocze­ku­jąc na za­koń­cze­nie Sy­no­dal­nych ob­rad...

To jest smut­na książ­ka o smut­nych cza­sach. Ale po­trzeb­na. Pol­scy ka­to­li­cy, tra­gicz­nie nie­do­in­for­mo­wa­ni w myśl za­sa­dy: „niech tam w ca­łym świe­cie woj­na, byle pa­ra­fia na­sza spo­koj­na”, mają pra­wo i obo­wią­zek wie­dzieć, że w Ko­ście­le poza lo­kal­ny­mi opłot­ka­mi sza­le­je praw­dzi­wa bu­rza. A kie­dy bu­rza sza­le­je, co robi wier­ny ka­to­lik? Naj­pierw po­dej­mu­je wszel­kie dzia­ła­nia ma­ją­ce na celu za­bez­pie­cze­nie domu przed ży­wio­łem, a po­tem za­pa­la grom­ni­cę i pada na ko­la­na.

Kry­stian Kra­tiuk ło­mo­cze w dzwon na trwo­gę: obudź­cie się, bra­cia i sio­stry! „Co sły­szy­cie na ucho, roz­gła­szaj­cie na da­chach!” (Mt 10, 27). „Bądź­cie roz­trop­ni jak węże, a nie­ska­zi­tel­ni jak go­łę­bie!” (Mt 10, 17). Niech każ­dy, kto jest w sta­nie czy­nem ra­to­wać po­grą­żo­ny w kry­zy­sie Ko­ściół, po­de­rwie się do czy­nu. A komu brak ta­kich moż­li­wo­ści, temu po­zo­sta­je osta­tecz­ny, jed­na­ko­woż naj­pew­niej­szy oręż i na­rzę­dzie chrze­ści­ja­ni­na – mo­dli­twa.

Po­dob­no trze­pot mo­ty­lich skrzy­deł w jed­nym miej­scu ziem­skie­go glo­bu wy­wo­łu­je trzę­sie­nie zie­mi w za­kąt­ku od­da­lo­nym odeń o set­ki mil. O ileż więc bar­dziej mo­dły czło­wie­cze – a czło­wiek jest waż­niej­szy nie tyl­ko od mo­ty­la, ale na­wet od „wie­lu wró­bli” (Mt 10, 31) – mogą spo­wo­do­wać wstrząs w nie­bie. I ło­skot skrzy­deł aniel­skie­go woj­ska zstę­pu­ją­ce­go na ra­tu­nek Mat­ce Ekle­zji, lżo­nej i znie­wa­ża­nej przez jej wła­snych, znie­pra­wio­nych sy­nów.

Ale żeby się sku­tecz­nie mo­dlić, trze­ba przede wszyst­kim wie­dzieć, o co się mo­dlić. A żeby wie­dzieć, trze­ba czy­tać – bo „wia­ra ro­dzi się z tego, co się sły­szy” (Rz 10, 17), a wie­dza – z tego, co się prze­czy­ta. Czy­taj­my za­tem.

Je­rzy Wo­lak

Od Au­to­ra

W Ko­ście­le trwa re­wo­lu­cja – co do tego nikt nie ma już żad­nych wąt­pli­wo­ści. Z ra­do­ścią mó­wią o tym du­chow­ni i ob­ser­wa­to­rzy wspie­ra­ją­cy ra­dy­kal­ne zmia­ny do­ko­ny­wa­ne przez pa­pie­ża Fran­cisz­ka, jak i ci ka­to­li­cy, któ­rzy ob­ser­wu­ją ten pro­ces z ro­sną­cym zdu­mie­niem.

Nie spo­sób opi­sać wszyst­kich tych zmian – choć i na to za­pew­ne przyj­dzie pora – do­brze jed­nak przyj­rzeć się pew­nym sta­łym me­cha­ni­zmom ich wpro­wa­dza­nia. Jed­nym z naj­waż­niej­szych aspek­tów prze­kształ­ca­nia Ko­ścio­ła jest wdra­ża­nie pro­ce­su „Sy­no­dal­no­ści”, a więc rzą­dze­nia po­przez Sy­no­dy. Spe­cy­ficz­ny styl ich or­ga­ni­za­cji i prze­bie­gu spra­wia, że wie­lu ko­men­ta­to­rów za­czę­ło mó­wić już nie tyl­ko o de­cen­tra­li­za­cji Ko­ścio­ła (okre­śla­nej przez Fran­cisz­ka mia­nem „zba­wien­nej”), ale na­wet o jego de­mo­kra­ty­za­cji czy stop­nio­wej par­la­men­ta­ry­za­cji. Mo­gli Pań­stwo prze­czy­tać o tym co nie­co w książ­ce Sy­nod pa­pie­ża Fran­cisz­ka opu­bli­ko­wa­nej przez wy­daw­nic­two Pro­hi­bi­ta w roku 2016. Te­raz, trzy lata póź­niej, po od­by­ciu ko­lej­ne­go Sy­no­du zor­ga­ni­zo­wa­ne­go przez Ojca Świę­te­go z Ar­gen­ty­ny, re­wo­lu­cyj­ną Sy­no­da­li­za­cję Ko­ścio­ła wi­dać jesz­cze wy­raź­niej.

Otóż tak zwa­ny „Sy­nod mło­dych” zwo­ła­ny zo­stał bo­wiem wła­śnie w celu utrwa­le­nia no­wej dro­gi, któ­rej - we­dług Ojca Świę­te­go – „ocze­ku­je od Ko­ścio­ła trze­cie­go ty­siąc­le­cia Pan Bóg”. Wa­ty­kań­scy urzęd­ni­cy tuż przed Sy­no­dem na­wo­ły­wa­li na­wet bi­sku­pów ca­łe­go świa­ta do „na­wró­ce­nia się na dro­gę Sy­no­dal­no­ści”.

Czym za­tem jest Sy­no­dal­ność? Czy spra­wi, że nie bę­dzie trze­ba już zwo­ły­wać so­bo­rów, bo­wiem trwać bę­dzie nie­ustan­ny Sy­nod? Czy na na­szych oczach Na­miest­nik Chry­stu­sa i Na­stęp­ca Świę­te­go Pio­tra dzie­li się swo­im pry­ma­tem z in­ny­mi? I to nie tyl­ko z bi­sku­pa­mi, nie tyl­ko z du­chow­ny­mi, ale rów­nież ze świec­ki­mi? Dla­cze­go o tak po­waż­nych zmia­nach w Ko­ście­le de­cy­do­wać mie­li­by przed­sta­wi­cie­le świec­kiej mło­dzie­ży pod­czas Sy­no­du ofi­cjal­nie po­świę­co­ne­go ich pro­ble­mom – na te i inne py­ta­nia znaj­dą Pań­stwo od­po­wiedź w ni­niej­szej pu­bli­ka­cji.

Ale w do­bie po­wszech­nej dez­in­for­ma­cji, fake new­sów i post­praw­dy, ka­to­li­cy po­win­ni za­dać so­bie rów­nież inne py­ta­nie po­sta­wio­ne w tej książ­ce. Dla­cze­go ka­to­lic­kie me­dia nie in­for­mu­ją nas o ogrom­nych zmia­nach w Ko­ście­le? Dla­cze­go waż­niej­sze są dla nich ob­raz­ki uka­zu­ją­ce cie­ka­wost­ki z ży­cia pa­pie­ża Fran­cisz­ka, niż po­waż­ne in­for­ma­cje o za­sad­ni­czych róż­ni­cach zdań mię­dzy kar­dy­na­ła­mi i bi­sku­pa­mi przy­glą­da­ją­cy­mi się dzia­ła­niom Ojca Świę­te­go, o wiel­kich de­ba­tach na te­mat tego, czy Ko­ściół wciąż jest je­dy­ną dro­gą zba­wie­nia, któ­rym sło­wom Pi­sma Świę­te­go wol­no ufać, czy moż­na do­wol­nie zmie­niać sło­wa mo­dli­twy albo od­wiecz­ne na­ucza­nie mo­ral­ne, lub czy sa­kra­ment spo­wie­dzi wciąż po­wi­nien obo­wią­zy­wać ka­to­li­ków. Tak, tak – ta­kie py­ta­nia sta­wia­ją dziś przy­wód­cy Ko­ścio­ła i od­po­wia­da­ją na nie w bar­dzo róż­ny spo­sób...

Książ­ka ta po­wsta­ła wła­śnie po to, by spró­bo­wać skru­szyć swo­isty mur dez­in­for­ma­cyj­ny, któ­rym oto­czo­no świa­do­mość ka­to­li­ków. Po to ist­nie­je rów­nież por­tal PCh24.pl i dwu­mie­sięcz­nik „Po­lo­nia Chri­stia­na”, a więc me­dia, dzię­ki któ­rym au­tor czy­ta­nych przez Pań­stwa słów po raz ko­lej­ny udał się do Wa­ty­ka­nu by śle­dzić prze­bieg zu­peł­nie za­ska­ku­ją­ce­go Sy­no­du, pod­czas któ­re­go bi­sku­pi de­kla­ro­wa­li, że nie za­mie­rza­ją na­uczać wier­nych, ale że przy­je­cha­li do Rzy­mu by. na­uczyć się od mło­dych świec­kich jak pro­wa­dzić Ko­ściół w ko­lej­nych de­ka­dach.

Me­dia, w któ­rych mam za­szczyt pra­co­wać, jako jed­ne z nie­licz­nych pod­no­si­ły też jesz­cze je­den te­mat – otóż do naj­bo­le­śniej­szych kry­zy­sów tar­ga­ją­cych Ko­ścio­łem na­le­ży kry­zys za­ufa­nia wy­ni­ka­ją­cy z licz­nych, nie­ste­ty, skan­da­li i nad­użyć sek­su­al­nych. Nie­mal nikt prócz nas nie za­uwa­ża jed­nak, że jest to przede wszyst­kim skan­dal ho­mo­sek­su­al­ny. Ho­mo­he­re­zja prze­nik­nę­ła bo­wiem na same szczy­ty Ko­ścio­ła, a nie­chęć do przy­zna­nia, że taki pro­blem w ogó­le ist­nie­je, sta­no­wi na­stęp­stwo ogrom­ne­go zgor­sze­nia jak i siłę na­pę­do­wą ko­lej­nych skan­da­li. Ujaw­nie­nie przez ar­cy­bi­sku­pa Car­lo Ma­ria Vi­ga­no prze­ra­ża­ją­cej ska­li dzia­łal­no­ści ho­mo­sek­su­al­ne­go lob­by w Ko­ście­le rzu­ci­ło się cie­niem na tak zwa­ny „Sy­nod mło­dych” i opi­su tego skan­da­lu rów­nież nie mo­gło za­brak­nąć w ni­niej­szej pu­bli­ka­cji.

Pra­gnę go­rą­co po­dzię­ko­wać oso­bom, bez któ­rych po­wsta­nie tej książ­ki nie by­ło­by moż­li­we. W pierw­szej ko­lej­no­ści dzię­ku­ję za­tem wła­dzom In­sty­tu­tu Księ­dza Pio­tra Skar­gi – wy­daw­cy PCh24.pl i ma­ga­zy­nu „Po­lo­nia Chri­stia­na”. Dzię­ku­ję tak­że pra­cow­ni­kom tych me­diów, bę­dą­cych de fac­to współ­au­to­ra­mi ni­niej­szej pu­bli­ka­cji – na­przód moim współ­pra­cow­ni­kom re­la­cjo­nu­ją­cym Sy­no­dy pa­pie­ża Fran­cisz­ka, Je­rze­mu Wo­la­ko­wi i Jac­ko­wi Fli­go­wi, a na­stęp­nie au­to­rom licz­nych tek­stów przy­bli­ża­ją­cych pol­skim ka­to­li­kom nad­zwy­czaj­ną sy­tu­ację w Ko­ście­le: Łu­ka­szo­wi Kar­pie­lo­wi, Mar­ci­no­wi Au­sty­no­wi, Agniesz­ce Stel­mach, Mar­ci­no­wi Jen­drzej­cza­ko­wi, Pio­tro­wi Re­li­cho­wi, Mi­cha­ło­wi Wa­ła­cho­wi, To­ma­szo­wi Ko­lan­ko­wi, Ro­ma­no­wi Mo­to­le, Paw­ło­wi Ozdo­bie, Krzysz­to­fo­wi Gę­dł­ko­wi, Ja­no­wi Fran­cza­ko­wi, Paw­ło­wi Chmie­lew­skie­mu i Ma­te­uszo­wi Ziom­be­ro­wi.

Dzię­ku­ję tak­że mo­jej Ro­dzi­nie, któ­ra wy­ka­za­ła się – po raz ko­lej­ny – wiel­ką wy­ro­zu­mia­ło­ścią i ogrom­nym wspar­ciem dla pi­szą­ce­go te sło­wa.

Dzię­ku­ję rów­nież wy­daw­nic­twu Pro­hi­bi­ta, nie tyl­ko za to, że wy­da­ło tę książ­kę, ale rów­nież za to, że od po­cząt­ku swe­go ist­nie­nia nie oba­wia się wsa­dzać kija w szpry­chy po­praw­no­ści za­rów­no po­li­tycz­nej, jak i tej ekle­zjo­lo­gicz­nej.

Kry­stian Kra­tiuk

PRZY­GO­TO­WA­NIAdo Synodu poświęconego „Młodzieży, wierze i rozeznaniu powołania”

Synod mło­dych i pa­pie­ża Fran­cisz­ka za­pla­no­wa­no na pią­ty rok pon­ty­fi­ka­tu pa­pie­ża z Ar­gen­ty­ny. Od po­przed­nie­go Sy­no­du – po­świę­co­ne­go ro­dzi­nie – w oczy­wi­sty spo­sób mu­siał więc wy­raź­nie się róż­nić, choć­by ska­lą ocze­ki­wań. Gdy bo­wiem w Wa­ty­ka­nie w roku 2014 i 2015 bi­sku­pi roz­ma­wia­li o ro­dzi­nie, nie­wie­lu ka­to­li­ków spo­dzie­wa­ło się, iż kto­kol­wiek ze­chce zmie­nić od­wiecz­ne na­ucza­nie o nie­ro­ze­rwal­no­ści mał­żeń­stwa, a co za tym idzie – prak­ty­kę dusz­pa­ster­ską do­ty­czą­cą udzie­la­nia Ko­mu­nii Świę­tej roz­wod­ni­kom ży­ją­cym w no­wych związ­kach. W roku 2018 zaś, gdy do Rzy­mu przy­by­wa­li bi­sku­pi na Sy­nod ds. mło­dzie­ży, już znacz­nie mniej­sza licz­ba ka­to­li­ków za­sko­czo­na była za­pew­ne nową for­mą ko­mu­ni­ka­cji i ko­lej­ny­mi po­my­sła­mi zmian w do­tych­cza­so­wej prak­ty­ce, kształ­cie a na­wet dok­try­nie Ko­ścio­ła. Mniej­sze za­sko­cze­nie nie rów­na­ło się jed­nak mniej­sze­mu... prze­ra­że­niu.

Róż­ne bo­wiem rze­czy sły­sze­li­śmy o tzw. Sy­no­dzie mło­dych. Pro­gre­syw­nie na­sta­wie­ni bi­sku­pi z wie­lu kra­jów Za­cho­du pra­gnę­li przy tej oka­zji ugrać coś dla sie­bie – tzn. spró­bo­wać prze­ko­nać więk­szość Oj­ców Sy­no­dal­nych, w tym rów­nież i Ojca Świę­te­go, do ra­dy­kal­nych zmian w Ko­ście­le. Sko­ro bo­wiem na Sy­no­dzie ds. ro­dzi­ny roz­ma­wia­no o roz­wod­ni­kach i o ho­mo­sek­su­ali­stach, ni­ko­go nie po­win­no dzi­wić iż przed Sy­no­dem ds. mło­dzie­ży nie­któ­rzy bi­sku­pi żą­da­li roz­mów o... znie­sie­niu ce­li­ba­tu. Na­wo­ły­wał do tego mię­dzy in­ny­mi, w imie­niu ca­łe­go bel­gij­skie­go epi­sko­pa­tu, bi­skup Jean Koc­ke­rols z Bruk­se­li. Wie­lu in­nych hie­rar­chów su­ge­ro­wa­ło, że na­le­ży znów pod­jąć te­mat osób ży­ją­cych w związ­kach jed­no­pł­cio­wych – jed­nak by­naj­mniej nie po to, by przy­po­mnieć na­ukę Ko­ścio­ła do­ty­czą­cą grze­chu so­do­mii, ale by „zmie­nić po­dej­ście Ko­ścio­ła”. Co cie­ka­we, co­raz czę­ściej za­miast o „oso­bach ho­mo­sek­su­al­nych” za­czę­to mó­wić o. „oso­bach LGBT”. No ale naj­wy­raź­niej, sko­ro Sy­nod do­ty­czyć miał spraw mło­dzie­ży, na­le­ża­ło uży­wać od­po­wied­nio no­wo­cze­sne­go słow­nic­twa.

Na­wet no­wo­żyt­ne Sy­no­dy po­sia­da­ją wsze­la­ko swo­je pro­ce­du­ry i to zgod­nie z nimi na­le­ża­ło pró­bo­wać do­łą­czyć do agen­dy te­ma­ty dys­ku­sji. Pa­pież po­sta­no­wił, że za Sy­nod mło­dych od­po­wia­dać będą te same oso­by, któ­re przy­go­to­wy­wa­ły i pro­wa­dzi­ły Sy­nod ds. ro­dzi­ny. Naj­wi­docz­niej Fran­cisz­ka nie prze­ko­na­ły ar­gu­men­ty pod­no­szo­ne przez ob­ser­wa­to­rów po­przed­nie­go Sy­no­du, we­dług któ­rych se­kre­ta­riat Sy­no­du, kie­ro­wa­ny przez kar­dy­na­ła Lo­ren­zo Bal­dis­se­rie­go, w la­tach 2014–2015 pró­bo­wał prze­for­so­wać wła­sną, pro­gre­syw­ną agen­dę. Spra­wę opi­sa­no w książ­ce Sy­nod pa­pie­ża Fran­cisz­ka (Wy­daw­nic­two Pro­hi­bi­ta, 2016), tu­taj przy­po­mnij­my tyl­ko nie­któ­re z pod­no­szo­nych wów­czas za­rzu­tów: pod­czas re­dak­cji dzien­nych spra­woz­dań pró­bo­wa­no nadać re­la­cjom kształt nie­zgod­ny z wy­stą­pie­nia­mi Oj­ców Sy­no­dal­nych, ogra­ni­cza­no wol­ność sło­wa np. opóź­nia­jąc dys­try­bu­cję prze­sy­łek pocz­to­wych dla Oj­ców Sy­no­du (w prze­sył­kach były książ­ki na­pi­sa­ne przez kon­ser­wa­tyw­nych kar­dy­na­łów), za­bra­nia­no re­la­cjo­no­wać bi­sku­pom tego kto co mó­wił pod­czas ob­rad, wresz­cie two­rzo­no do­ku­men­ty pod­su­mo­wu­ją­ce pra­ce bi­sku­pów... przed roz­po­czę­ciem prac Sy­no­du.

Ten sam se­kre­ta­riat Sy­no­du tym ra­zem jed­nak przy­go­to­wał nie­co inną for­mu­łę spo­tka­nia niż po­przed­nio. Sy­nod mło­dych miał bo­wiem od­być się w trzech czę­ściach – pierw­szą z nich mia­ło być wy­peł­nie­nie an­kiet przez mło­dych na ca­łym świe­cie, dru­gą czę­ścią – wa­ty­kań­skie spo­tka­nie mło­dych lu­dzi, swo­isty „pre–Sy­nod”, pod­czas któ­re­go mło­dzież mia­ła opo­wie­dzieć o swo­ich pro­ble­mach, bo­lącz­kach i na­dzie­jach, a trze­cią czę­ścią Sy­no­du (w któ­rej rów­nież udział wziąć mie­li mło­dzi świec­cy au­dy­to­rzy) miał być już wła­ści­wy Sy­nod bi­sku­pów, za­pla­no­wa­ny na paź­dzier­nik roku 2018.

Se­kre­ta­riat Sy­no­du, na rok przed pla­no­wa­nym spo­tka­niem, przy­go­to­wał spe­cjal­ny do­ku­ment dla bi­sku­pów do­łą­czo­ny do an­kie­ty przed­Sy­no­dal­nej. Otrzy­ma­li go or­dy­na­riu­sze na ca­łym świe­cie z proś­bą o po­dzie­le­nie się wy­ni­ka­mi prze­pro­wa­dzo­nych przez sie­bie an­kiet z Wa­ty­ka­nem.

Do­ku­ment czy­ta­ny wraz z od­po­wie­dzia­mi na py­ta­nia za­war­te w an­kie­cie miał uła­twić po­wsta­nie In­stru­men­tum la­bo­ris – a więc do­ku­men­tu przy­go­to­waw­cze­go Sy­no­du, na tre­ści któ­re­go opie­rać się mia­ły pra­ce (w tym po­dej­mo­wa­ne te­ma­ty) zgro­ma­dze­nia Sy­no­dal­ne­go. Jed­nak an­kie­ta i do­ku­ment ro­ze­sła­ny do bi­sku­pów zro­dzi­ły wąt­pli­wo­ści wśród nie­któ­rych ka­to­li­ków. Naj­gło­śniej pi­sa­li o nich przed­sta­wi­cie­le ini­cja­ty­wy Vo­ice of the Fa­mi­ly – ru­chu ka­to­lic­kich świec­kich, po­wo­ła­ne­go dzię­ki współ­pra­cy or­ga­ni­za­cji pro–life oraz grup dzia­ła­ją­cych na rzecz ro­dzi­ny. W swym dra­ma­tycz­nym li­ście otwar­tym, po­ru­szy­li kil­ka waż­nych kwe­stii.

Po pierw­sze, zwró­ci­li uwa­gę, iż po­wo­ła­nie trak­to­wa­ne jest w an­kie­cie z per­spek­ty­wy świa­to­wej a nie du­cho­wej. Wszak sło­wo „po­wo­ła­nie” jest tra­dy­cyj­nie wy­ko­rzy­sty­wa­ne przez Ko­ściół dla okre­śle­nia we­zwa­nia do wy­ko­ny­wa­nia świę­tych roz­ka­zów lub do prze­strze­ga­nia ewan­ge­licz­nych rad w ży­ciu re­li­gij­nym – w ży­ciu ka­płań­skim, za­kon­nym lub ro­dzin­nym. An­kie­ta w spo­sób bar­dzo ogra­ni­czo­ny wspo­mi­na­ła o tych nad­przy­ro­dzo­nych we­zwa­niach. W za­mian do­ku­ment wska­zał, że po­wo­ła­nie jest po pro­stu ro­dza­jem zwy­czaj­ne­go wy­bo­ru tego, co mło­da oso­ba może ro­bić w ży­ciu. Obok praw­dzi­wych po­wo­łań w do­ku­men­cie mo­że­my od­na­leźć też zda­nia o „za­wo­dach”, „for­mach za­an­ga­żo­wa­nia spo­łecz­ne­go i oby­wa­tel­skie­go”, „sty­lu ży­cia”, „za­rzą­dza­niu cza­sem i pie­niędz­mi”, „wo­lon­ta­ria­cie”, „służ­bie po­trze­bu­ją­cym lub za­an­ga­żo­wa­niu w ży­cie oby­wa­tel­skie i po­li­tycz­ne”. Lek­tu­ra do­ku­men­tu i an­kie­ty spra­wia więc wra­że­nie, że po­wo­ła­nie po­win­no być ro­zu­mia­ne w czy­sto na­tu­ra­li­stycz­nym wy­mia­rze. W do­ku­men­cie przed­sta­wio­no „ro­ze­zna­nie po­wo­ła­nia” jako „py­ta­nie w jaki spo­sób jed­nost­ka nie zmar­nu­je moż­li­wo­ści sa­mo­re­ali­za­cji”.

Po dru­gie, w spo­sób za­ska­ku­ją­cy po­trak­to­wa­no po­dej­ście do osób nie­wie­rzą­cych. „Do­świad­cze­nie mi­syj­ne” w myśl do­ku­men­tu nie jest już bo­wiem sze­rze­niem Ewan­ge­lii, ale „al­tru­istycz­ną służ­bą i owoc­ną wy­mia­ną”. Zaś obec­ność nie­wie­rzą­cych w spo­łe­czeń­stwie nie jest już czyn­ni­kiem po­bu­dza­ją­cym ewan­ge­li­za­cję, a szan­są dla „zwięk­sze­nia moż­li­wo­ści owoc­ne­go dia­lo­gu i wza­jem­ne­go wzbo­ga­ca­nia się” oraz „do­sko­nal­sze­go słu­cha­nia, sza­cun­ku i dia­lo­gu”...

Po trze­cie, jak za­uwa­ży­li człon­ko­wie Vo­ice of the Fa­mi­ly, do­ku­ment po­mi­ja waż­ne pro­ble­my mło­dych lu­dzi, spo­śród któ­rych bar­dzo wie­lu, szcze­gól­nie na Za­cho­dzie, już od naj­młod­szych lat jest wy­sta­wio­nych na dzia­ła­nie kul­tu­ry in­dok­try­nu­ją­cej ich w po­dej­ściu do sek­su­al­no­ści, któ­re po­zo­sta­je sprzecz­ne z pra­wem na­tu­ral­nym i praw­da­mi o ludz­kiej na­tu­rze ujaw­nio­ny­mi przez Pana Boga. Taka sy­tu­acja sta­no­wi po­waż­ne za­gro­że­nie dla fi­zycz­ne­go, psy­cho­lo­gicz­ne­go, in­te­lek­tu­al­ne­go oraz du­cho­we­go roz­wo­ju mło­dych lu­dzi, usil­nie za­chę­ca­nych do an­ga­żo­wa­nia się w przed­mał­żeń­ską ak­tyw­ność sek­su­al­ną, ko­rzy­sta­nia z an­ty­kon­cep­cji a na­wet abor­cji, jak rów­nież eks­pe­ry­men­to­wa­nia z de­wia­cyj­ny­mi for­ma­mi ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, jak na przy­kład akty ho­mo­sek­su­al­ne. Kwe­stie te nie zo­sta­ły jed­nak w ogó­le po­ru­szo­ne w do­ku­men­cie – Se­kre­ta­riat Sy­no­du nie wy­da­wał się za­in­te­re­so­wa­ny tymi pro­ble­ma­mi. W za­mian w an­kie­cie kon­cen­tro­wa­no się na kwe­stiach, któ­re są już po­dej­mo­wa­ne przez wie­le in­nych śro­do­wisk – rów­nież da­le­kich od Ko­ścio­ła – ta­kich jak „bez­ro­bo­cie”, „zwięk­sze­nie ela­stycz­no­ści na ryn­ku pra­cy”, „ochro­na śro­do­wi­ska” i „wy­zwa­nie wie­lo­kul­tu­ro­wo­ści”.

Po czwar­te, moż­na było od­nieść wra­że­nie, że do­ku­ment ne­ga­tyw­nie na­sta­wia mło­dych od­bior­ców do prze­szło­ści. O ile moż­na się tego było spo­dzie­wać w kwe­stii Tra­dy­cji Ko­ścio­ła, np. zna­nych od wie­ków form po­boż­no­ści czy też tra­dy­cyj­nych ry­tów Mszy Świę­tej (pod­czas pon­ty­fi­ka­tu pa­pie­ża Fran­cisz­ka przed­sta­wi­cie­le Wa­ty­ka­nu wie­le razy da­wa­li bo­wiem do zro­zu­mie­nia, że w tej kwe­stii zde­cy­do­wa­nie „wy­bra­li przy­szłość”), o tyle za­sko­cze­niem może być pró­ba prze­ciw­sta­wia­nia mło­de­go po­ko­le­nia ka­to­li­ków po­ko­le­niom po­przed­nim. Do­ku­ment to­wa­rzy­szą­cy an­kie­cie nie wy­da­je się być bo­wiem szcze­gól­nie moc­no za­ko­rze­nio­ny w Tra­dy­cji Ko­ścio­ła, jako że w ca­łym tek­ście nie ma żad­ne­go od­nie­sie­nia do Oj­ców, dok­to­rów czy świę­tych. Jest za to dwa­dzie­ścia od­nie­sień do do­ku­men­tów i in­nych prac pa­pie­ża Fran­cisz­ka. Jest też je­den cy­tat z pa­pie­ża Be­ne­dyk­ta XVI, ale nie ma żad­nych na­wią­zań do jego po­przed­ni­ków – znaj­dzie­my tam jed­nak dwa od­nie­sie­nia do So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II, przy czym jest to je­dy­ny so­bór, o któ­rym się wspo­mi­na. W kwe­stiach po­ko­le­nio­wych zaś, czy­ta­my, że „star­sze ge­ne­ra­cje czę­sto mają ten­den­cję do nie­do­ce­nia­nia po­ten­cja­łu mło­dych lu­dzi” oraz „pod­kre­śla­ją ich sła­bo­ści i mają trud­no­ści ze zro­zu­mie­niem po­trzeb tych, któ­rzy są bar­dzo mło­dzi”.

Po pią­te wresz­cie, war­to zwró­cić szcze­gól­ną uwa­gę na na­stę­pu­ją­ce zda­nie do­ku­men­tu: „Słu­cha­jąc mło­dych lu­dzi, Ko­ściół po­now­nie usły­szy głos Pana prze­ma­wia­ją­ce­go we współ­cze­snym świe­cie”. Teza ta, we­dług któ­rej przez mło­dych lu­dzi prze­mó­wi do bi­sku­pów Duch Świę­ty i na­uczy ich cze­goś po­nad do­tych­cza­so­wą na­ukę Ko­ścio­ła, bę­dzie bo­wiem po­wta­rza­na przez wie­lu du­chow­nych pod­czas trwa­nia Sy­no­du – ale o tym bę­dzie­my mó­wić w ko­lej­nych roz­dzia­łach. Człon­ko­wie Vo­ice of the Fa­mi­ly już na tym eta­pie przy­go­to­wań do Sy­no­du za­uwa­ży­li, że zda­nie ta­kie ozna­cza, że obec­nie Ko­ściół nie sły­szy gło­su Pana, co sta­no­wi sprzecz­ność w od­nie­sie­niu do obiet­ni­cy zło­żo­nej przez Pana Je­zu­sa: „A oto Ja je­stem z wami przez wszyst­kie dni, aż do skoń­cze­nia świa­ta” (Mt, 28, 20). Stwier­dze­nie to może rów­nież su­ge­ro­wać, że na­ucza­nie Ko­ścio­ła „nie pa­su­je” do współ­cze­sne­go świa­ta. A ta­kie ro­zu­mo­wa­nie by­ło­by prze­cież ab­so­lut­nym skan­da­lem wo­bec Tego, któ­ry dał nam „wia­rę raz tyl­ko prze­ka­za­ną świę­tym” (Jud, 1, 3).

Au­to­rzy oma­wia­ne­go li­stu za­koń­czy­li go gorz­kim prze­wi­dy­wa­niem, że „Se­kre­ta­riat Sy­no­du pre­zen­tu­jąc proś­by od mło­dych lu­dzi do­ty­czą­ce zmian w ka­to­lic­kiej dok­try­nie i prak­ty­ce, przed­sta­wi je na­stęp­nie jako do­wód, że Ko­ściół musi zmie­nić swo­je fun­da­men­tal­ne prze­ko­na­nia”, a „wie­rzą­cy ka­to­li­cy po­win­ni przy­go­to­wać się na tę nie­uchron­ną eska­la­cję no­we­go ata­ku na Ko­ściół, w któ­rym nie­wła­ści­wie ka­te­chi­zo­wa­na i ukształ­to­wa­na mło­dzież zo­sta­nie wy­ko­rzy­sta­na prze­ciw­ko nie­mu”.

„Pre–Synod", czyli nie wszyscy mogą mieć tupet

Zor­ga­ni­zo­wa­nie od­po­wie­dzi na py­ta­nia za­da­ne przez Se­kre­ta­riat Sy­no­du za­ję­ło bi­sku­pom kil­ka mie­się­cy. Sta­ran­nie wy­se­lek­cjo­no­wa­ni przez du­chow­nych mło­dzi przed­sta­wi­cie­le la­ika­tu wy­peł­ni­li an­kie­ty a ich od­po­wie­dzi prze­sła­no do Wa­ty­ka­nu. Ko­lej­nym eta­pem przy­go­to­wań do Sy­no­du miał być za­tem pre–Sy­nod – spo­tka­nie mło­dych lu­dzi z pa­pie­żem i przed­sta­wi­cie­la­mi Se­kre­ta­ria­tu Sy­no­du.

Pa­pież Fran­ci­szek oso­bi­ście za­pro­sił mło­dych lu­dzi z ca­łe­go świa­ta na spo­tka­nie przy­go­to­wu­ją­ce do Sy­no­du Bi­sku­pów po­świę­co­ne­go spra­wom mło­dych lu­dzi. „W tej po­dró­ży Ko­ściół chce słu­chać gło­sów, wraż­li­wo­ści, wia­ry, wąt­pli­wo­ści i kry­ty­ki mło­dych lu­dzi. Mu­si­my słu­chać mło­dych lu­dzi!” – mó­wił Fran­ci­szek 4 paź­dzier­ni­ka, za­po­wia­da­jąc zwo­ła­nie pre–Sy­no­du.

To nad­zwy­czaj­ne spo­tka­nie za­pla­no­wa­no na dni od 19 do 24 mar­ca 2018 roku. Biu­ro Pra­so­we Wa­ty­ka­nu in­for­mo­wa­ło, że spo­tka­nie ma stać się oka­zją do wy­słu­cha­nia przez Ko­ściół na­dziei i tro­ski mło­dych męż­czyzn i ko­biet. Se­kre­ta­riat Ge­ne­ral­ny Sy­no­du po­in­for­mo­wał zaś, że ini­cja­ty­wa „umoż­li­wi mło­dym lu­dziom wy­ra­ża­nie swo­ich ocze­ki­wań i pra­gnień, a tak­że ich nie­pew­no­ści i obaw w skom­pli­ko­wa­nych spra­wach dzi­siej­sze­go świa­ta”.

Naj­waż­niej­szą in­for­ma­cją do­ty­czą­cą za­po­wia­da­ne­go spo­tka­nia była jed­nak li­sta jego uczest­ni­ków. Otóż mło­dzi lu­dzie uczest­ni­czą­cy w spo­tka­niu mie­li re­pre­zen­to­wać kon­fe­ren­cje bi­sku­pów, ko­ścio­ły lo­kal­ne, oso­by kon­se­kro­wa­ne oraz se­mi­na­rzy­stów przy­go­to­wu­ją­cych się do ka­płań­stwa, ale w spo­tka­niu mie­li wziąć udział tak­że przed­sta­wi­cie­le in­nych wspól­not chrze­ści­jań­skich i in­nych re­li­gii, ate­iści, dzia­ła­cze i wo­lon­ta­riu­sze róż­nych ru­chów oraz „eks­per­ci” z dzie­dzi­ny edu­ka­cji, kul­tu­ry, spor­tu i sztu­ki, któ­rzy „an­ga­żu­ją się w po­ma­ga­nie mło­dym lu­dziom w od­kry­ciu ich po­wo­ła­nia”.

Tak oto do­wie­dzie­li­śmy się, że to już nie tyl­ko mło­dzi ka­to­li­cy mają stać się dla bi­sku­pów „gło­sem Pana” i nie­ja­ko ich na­uczy­cie­la­mi. Oto tak­że mło­dzież in­nych wy­znań chrze­ści­jań­skich a tak­że przed­sta­wi­cie­le in­nych re­li­gii, w tym is­la­mu czy hin­du­izmu mie­li na­uczać bi­sku­pów o tym, jak ma wy­glą­dać... Ko­ściół ka­to­lic­ki!

Cóż, za­iste jest to zu­peł­na no­wość w za­rzą­dza­niu Ko­ścio­łem, nie­praw­daż?

No­wo­ścią – ale już wy­łącz­nie tech­no­lo­gicz­ną – miał być rów­nież udział w pre–Sy­no­dzie mło­dych lu­dzi łą­czą­cych się z ob­ra­du­ją­cy­mi w Rzy­mie za po­śred­nic­twem In­ter­ne­tu. Ten za­bieg miał po­ka­zać otwar­tość Wa­ty­ka­nu na no­wo­cze­sność, ale tak­że na róż­no­rod­ność opi­nii. Z tym dru­gim – jak się oka­za­ło – był jed­nak pro­blem.

Ale po ko­lei.

„Pre–Sy­nod" mło­dzie­ży świa­ta

Do Wa­ty­ka­nu przy­je­cha­ło 300 uczest­ni­ków pre–Sy­no­du, a przez In­ter­net – za po­śred­nic­twem Fa­ce­bo­oka – udział w ob­ra­dach brać mia­ło na­wet 15 ty­się­cy osób.

Spo­tka­nie otwo­rzył oso­bi­ście pa­pież Fran­ci­szek. Wzy­wał mło­dych, by roz­ma­wia­li ze sobą bez skrę­po­wa­nia, a na­wet, by „wy­ka­zy­wa­li się tu­pe­tem”. Oj­ciec Świę­ty po­wie­dział im, że cały Ko­ściół musi słu­chać mło­dych, na­wet je­śli „cza­sa­mi mło­dzi lu­dzie nie są roz­trop­ni”, po­nie­waż „męż­czy­zna lub ko­bie­ta, któ­ra nie po­dej­mu­je ry­zy­ka, nie doj­rze­wa, zaś in­sty­tu­cja, któ­ra do­ko­nu­je wy­bo­rów w taki spo­sób, aby nie ry­zy­ko­wać, po­zo­sta­je dziec­kiem. Nie ro­śnie”. Fran­ci­szek na­wią­zał też do So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II, któ­ry, jak po­wie­dział, „był bodź­cem do wal­ki z ego­izmem i od­waż­nie bu­do­wał lep­szy świat”. „To za­pro­sze­nie do po­szu­ki­wa­nia no­wych ście­żek i cho­dze­nia nimi z od­wa­gą i uf­no­ścią, utrzy­my­wa­nia spoj­rze­nia na Je­zu­sie i otwie­ra­nie się na Du­cha Świę­te­go, aby od­no­wić samo ob­li­cze Ko­ścio­ła” – mó­wił. „Pró­bu­je­cie na­kło­nić nas do wyj­ścia z lo­gi­ki, zgod­nie z któ­rą za­wsze tak było; słod­kiej tru­ci­zny, któ­ra uspo­ka­ja, znie­czu­la” – zwró­cił się do mło­dych Oj­ciec Świę­ty. Pa­pież za­pew­nił też mło­dych słu­cha­czy, że ich wkład w Sy­nod ds. mło­dzie­ży „zo­sta­nie po­trak­to­wa­ny po­waż­nie”. Na ko­niec, uży­wa­jąc zu­peł­nie no­wej for­mu­ły, pa­pież Fran­ci­szek po­pro­sił mło­dych o mo­dli­twę w swo­jej in­ten­cji, ale, za­pew­ne pa­mię­ta­jąc, że na spo­tka­nie za­pro­szo­no tak­że nie­wie­rzą­cych do­dał: „albo przy­naj­mniej po­my­śl­cie o mnie do­brze”.

Trwa­ją­ce ty­dzień spo­tka­nie mia­ło za­koń­czyć się pu­bli­ka­cją do­ku­men­tu pod­su­mo­wu­ją­ce­go ob­ra­dy. Uczest­ni­cy spo­tka­nia de­ba­to­wa­li nad pro­jek­tem do­ku­men­tu za po­śred­nic­twem Fa­ce­bo­oka, w róż­nych gru­pach ję­zy­ko­wych. Roz­mo­wy do­ty­czy­ły pięt­na­stu kwe­stii oma­wia­nych na pre–Sy­no­dzie. „Spra­woz­da­nie zo­sta­ło na­pi­sa­ne z my­ślą o uwzględ­nie­niu opi­nii wszyst­kich” – mó­wi­ła Le­ti­cia Car­ne­iro, bra­zy­lij­ska wo­lon­ta­riusz­ka, uczest­nicz­ka Sy­no­du i ad­mi­ni­stra­tor­ka jed­nej z grup na Fa­ce­bo­oku. Niech wy­ko­na­na przez nią pra­ca bę­dzie przy­kła­dem prze­bie­gu pre–Sy­no­du: otóż za­da­niem Ca­ra­ne­iro było skon­den­so­wa­nie po­nad ty­sią­ca ko­men­ta­rzy gru­py por­tu­gal­sko­ję­zycz­nej na... jed­nej stro­nie, któ­ra zo­sta­ła na­stęp­nie do­łą­czo­na do przy­go­to­wy­wa­ne­go do­ku­men­tu koń­co­we­go. Fi­li­pe Do­min­gu­ez, miesz­ka­ją­cy w Rzy­mie bra­zy­lij­ski dzien­ni­karz przy­znał w roz­mo­wie z por­ta­lem Cru­xnow.com, że oczy­wi­stym wy­zwa­niem dla re­dak­to­rów było „upew­nie­nie się, iż wszyst­kie gło­sy zo­sta­ły uwzględ­nio­ne”. Ty­siąc ko­men­ta­rzy na jed­nej stro­nie? Cóż, nie lada wy­zwa­nie – wy­da­je się więc, że na­le­ża­ło w ja­kiś spo­sób je gru­po­wać, jed­ne uwy­pu­kla­jąc a inne od­rzu­ca­jąc.