Opis

Szczęście jest jak piłka, za którą się biegnie, ale w momencie złapania jej, kopie się ją nogą… by móc dalej za nią biec! Bo w tym biegu czujemy się stymulowani; to w tym poszukiwaniu, w tym uniesieniu, by dojść do końca znajdujemy szczęście. Kiedy w końcu otrzymujemy to, czego pragnęliśmy, oczywiście jesteśmy szczęśliwi przez moment, ale zaraz potem odczuwamy pustkę: trzeba znów szukać jeszcze czegoś innego i nigdy nie jesteśmy usatysfakcjonowani. A więc cóż trzeba zrobić? Oddać się poszukiwaniu celu najdalszego i najbardziej nie do zrealizowania: doskonałości, bezkresu, wieczności, a po drodze znajdziecie resztę: wiedzę, bogactwo, potęgę, miłość…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 136

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Informacje o autorze

Mistrz Omraam Mikhaël Aïvanhov (1900-1986), filozof i pedagog francu­ski, pochodzenia bułgarskiego, przybył do Francji w 1937 roku. Już od pierwszego wejrzenia w jego dzieło, uderza wielostronność aspektów z jaką przedstawia najważniejsze zagadnienie: człowiek i jego doskonalenie się. Każdy poruszony przez niego temat jest traktowany niezmiennie pod kątem człowieka i jego możliwości lepszego samopoznania oraz lepszego kierowania własnym życiem.

Streszczenie

Szczęście jest jak piłka, za którą się biegnie, ale w momencie złapania jej, kopie się ją nogą… by móc dalej za nią biec! Bo w tym biegu czujemy się stymulowani; to w tym poszukiwaniu, w tym uniesieniu, by dojść do końca znajdujemy szczęście.

Kiedy w końcu otrzymujemy to, czego pragnęliśmy, oczywiście jesteśmy szczęśliwi przez moment, ale zaraz potem odczuwamy pustkę: trzeba znów szukać jeszcze czegoś innego i nigdy nie jesteśmy usatysfakcjonowani. A więc cóż trzeba zrobić? Oddać się poszukiwaniu celu najdalszego i najbardziej nie do zrealizowania: doskonałości, bezkresu, wieczności, a po drodze znajdziecie resztę: wiedzę, bogactwo, potęgę, miłość…

ROZDZIAŁ 1: SZCZĘŚCIE – DAR DO PIELĘGNOWANIA

Ludzie przychodzą na ziemię z pewnymi aspiracjami: mają potrzebę kochania i bycia kochanym; mają potrzebę poznania, mają potrzebę tworzenia i fakt realizowania tych aspiracji nazywają szczęściem. Aby je jednak zrealizować muszą bez przerwy coś dorzucać do bagażu, z którym przyszli, bo nie wystarczy pragnąć, by otrzymać to, czego się pragnie. Pragną kochać i być kochani, ale odnajdują się sami i zawiedzeni… Pragną zrozumieć i nadal są tak samo ograniczeni i zdezorientowani… Pragną tworzyć i udaje im się tylko zrobić otwór w rynnie. Aby mogli zrealizować wszystkie te aspiracje konieczna jest długa nauka pod okiem instruktora, który poprowadzi ich drogą prawdziwej miłości, prawdziwego zrozumienia, prawdziwego tworzenia.

Wszyscy ludzie chcą szczęścia, ale nie wiedzą jak je otrzymać i nawet nie wyobrażają sobie, że na nie trzeba zapracować, poddać się dyscyplinie. Z chwilą, kiedy przyszli na świat i jedzą, piją, śpią, spacerują, majsterkują i mają dzieci, myślą, że automatycznie muszą być szczęśliwi. Ale zwierzęta wykonują mniej więcej te same ruchy, i cóż? Nie wystarczy być na świecie, by być szczęśliwym. By być szczęśliwym trzeba zrobić pewną ilość rzeczy… a innych nie robić! Szczęście jest jak dar, który trzeba pielęgnować. Jeśli się go nie pielęgnuje, niczego się nie otrzymuje. Dokładnie jak w przypadku uzdolnień artystycznych: nawet osoby najbardziej uzdolnione do muzyki, malarstwa, tańca, itp. do niczego nie dojdą, jeśli nie będą pracować codziennie, niestrudzenie, by pielęgnować te uzdolnienia.

Jeśli chcecie szczęścia, nie pozostawajcie bezczynnie, udajcie się na poszukiwanie elementów, które pozwolą je zasilić. Elementy te należą do świata boskiego i kiedy je odnajdziecie, będziecie kochać świat cały i będziecie kochani, posiądziecie lepsze zrozumienie rzeczy, a w końcu będziecie mieli możność działania i realizacji.

ROZDZIAŁ 2: SZCZĘŚCIE NIE JEST PRZYJEMNOŚCIĄ

Potrzeba znalezienia szczęścia jest głęboko wpisana w istotę ludzką. To ta potrzeba ją stymuluje, prowadzi. I nawet jeśli w zależności od swojego temperamentu postrzega to szczęście pod różnymi postaciami, jawi mu się głównie w formie przyjemności, bo szczęście nie jest nigdy oddzielone od przyjemności i większość ludzi myli jedno z drugim. Wyobrażają sobie, że wszystko, co wydaje im się pociągające, sympatyczne, co im się podoba, przemawia do nich, uczyni ich szczęśliwymi. Ach nie, jeśli przeanalizujemy, czym jest w rzeczywistości przyjemność, jak się ją znajduje, gdzie się znajduje, zrozumiemy, że jest to o wiele bardziej skomplikowane.

Kiedy widzimy jaką energię rozwijają ludzie, by zanurzyć się w aktywności sprawiającej im przyjemność staje się oczywiste, że gdyby szczęście było synonimem przyjemności, świat cały pławiłby się w szczęśliwości. Otóż dzieje się na ogół inaczej: często tam, gdzie ludzie znajdują przyjemność znajdują również nieszczęście.

Przyjemność jest odczuciem chwilowo przyjemnym każącym wam sądzić, że przedłużając je możliwie jak najdłużej będziecie szczęśliwi. Otóż nie. Dlaczego? Ponieważ aktywności dostarczające wam szybko i łatwo przyjemne odczucia nie znajdują się na ogół na bardzo wysokiej płaszczyźnie: dotyczą jedynie ciała fizycznego, może serca i trochę intelektu. Nie można być szczęśliwym, kiedy stara się tylko zadowolić ciało fizyczne, serce czy nawet intelekt, bo to są satysfakcje cząstkowe i ulotne. Szczęście, w przeciwieństwie do przyjemności, nie jest chwilowym odczuciem, odnosi się do całości istoty.

Kto sądzi, że znajdzie szczęście w przyjemności może być porównany do pijaka: nalewa sobie wina czy jakiś inny alkohol i pije. Ach, czuje się dobrze, zapomina o wszystkich swoich zmartwieniach i wyciąga więc wniosek, że pić jest wspaniale. Tak, jeśli wypowiedź dotyczy kilku minut, kilku godzin, może się to wydać wspaniale. Ale po kilku latach, co się dzieje? Utrata umiejętności, niemożność prowadzenia zrównoważonego życia rodzinnego i społecznego, staczanie się, być może nawet zbrodnia… W wielu okolicznościach ludzie zachowują się jak pijacy: ponieważ rzeczy wydają im się przyjemne w danej chwili wyciągają wniosek, że takie pozostaną wiecznie. Nieszczęśliwie dla nich zmuszeni są następnie stwierdzić straty, szkody i cierpią.

Dzieje się podobnie, jeśli chodzi o osoby, z którymi wybierają założenie rodziny, zaprzyjaźnienie się czy wspólną pracę. Mają tendencję do kierowania się pierwszym przyjemnym czy nieprzyjemnym wrażeniem, sympatią czy antypatią. Myślą: ,,Och, przemawia to do mnie” i nie rozumując, nie zastanawiając się głębiej decydują się nie widząc, że w rzeczywistości mają do czynienia z oszustem. I oddalają się od innego, którego uważają za mniej przyjemnego, podczas gdy w rzeczywistości jest to człowiek sprawiedliwy, uczciwy i dobry. Jeśli kierować się będziemy sympatią czy antypatią, które są wrażeniami zrodzonymi z danej chwili, a nie mądrością, która widzi dużo dalej, cóż chcieć, skręcimy kark.

Wtajemniczeni, mędrcy ostrzegają nas przed rzeczami takimi, jakie one są w rzeczywistości, mówią nam: ,,Uwaga na to co robicie: minie pierwszy moment zadowolenia i zapłacicie bardzo drogo za brak przewidywania”. A tak, ileż rzeczy w tym momencie jest przyjemnych, ale potem… Za kilka minut przyjemnych tu czy tam trzeba żyć latami w cierpieniu. Dlatego trzeba być czujnym i nie ufać nigdy za bardzo temu, co jest przyjemne.

Istnieją pewne przyjemności zasilające duszę i ducha, to prawda; ale nie te wybierają na ogół ludzie. Poza tym kierowanie się przyjemnością przedstawia niebezpieczeństwa, bowiem to, co ludziom się podoba żywi częściej ich instynkty niż właśnie duszę i ducha. Dowód: wystarczy popatrzeć, w czym znajdują przyjemność: jeść, pić, sypiać z kimś, grać na pieniądze w kasynie, zniszczyć innych, zemścić się itp., możliwości nie brakuje. Ale dokąd w ten sposób zmierzają? Na pewno nie do szczęścia, bo szczęście jest czymś szerokim, nieskończonym, podczas gdy przyjemność dotyka tylko w człowieku bardzo wąskiego obszaru, jego natury niższej, egoistycznej, ograniczonej.

Poszukując przyjemności człowiek myśli zwłaszcza o sobie samym, bo przyjemność, to on. Nie szuka przyjemności dla innych, ale wyłącznie dla siebie. W ten sposób się ogranicza i upadla, bo dla otrzymania tej przyjemności i jej zachowania, jest często zmuszony stosować nieuczciwe metody: staje się niesprawiedliwy, okrutny i jeśli w takiej czy innej chwili pozbawiony jest tej przyjemności, staje się poirytowany, agresywny, żądający. A więc jakiegoż szczęścia tu zaznaje? Staje się nie do zniesienia dla innych, którzy nie omieszkają dać mu to odczuć.

Oczywiście nie mówię, że należy pozbawić się wszystkich przyjemności i satysfakcji, to byłoby niemądre. Zresztą sama natura popycha ludzi do szukania przyjemności, inaczej życie straciłoby smak, sens, stałoby się ponure, monotonne. Przyjemność ożywia, przydaje barw egzystencji i nie chodzi o to, by ją wyeliminować. Nie należy tylko stawiać jej na pierwszym miejscu, uczynić z niej cel życia, ale nadać tej skłonność do przyjemności konstruktywny kierunek.

Wszyscy mamy instynkty, pragnienia i to jest normalne, ale to nie powód, by pozwolić sobie na robienie wyłącznie tego, co nam się podoba. Niebiosa dały nam mózg, by się nim posługiwać, aby prowadzić się poprawnie we właściwym kierunku. Istota ludzka przypomina statek żeglujący po oceanie życia; na pokładzie statku marynarze zajmują się dorzucaniem paliwa do kotła, by okręt płynął dalej, a kapitan ze swoją busolą zajmuje się nawigacją. Marynarze to instynkty, apetyty: są ślepi, ale popychają nas do przodu. Kapitan, to inteligencja, mądrość, która nadaje kierunek i pilnuje, by statek nie rozbił się o skały czy zderzył się z drugim statkiem. Niestety te statki, którymi są ludzie często toną, bo kapitan pozwolił marynarzom robić, co im się podoba!

Największe rozczarowania czekają na tego, kto bierze przyjemność za przewodnika i kryterium, bo nie widzi konsekwencji wyborów, których właśnie dokonuje. Trzeba szukać innego przewodnika: rozumu, bo on widzi konsekwencje kierunku, jaki jesteście skłonni obrać i was ostrzega: ,,Uwaga, tutaj skręcisz kark… Tam tak, możesz iść…” Niestety, gdy rozmawiacie z ludźmi, zobaczycie, że większość jest przekonana, że nie będzie mogła rozwinąć skrzydeł, jeśli nie będzie robić tego, co jej się podoba. I dlatego są gotowi przekroczyć wszystkie reguły, wszystkie ,,tabu” jak mówią. Chcą być wolni. A jaka to wolność? Wolność popełniania szaleństw, a nawet zniszczenia samego siebie. Bo gdy uwalniają się, jak mówią, od światła, od mądrości, od rozumu, by zaznać kilku chwil przyjemności, będą cierpieć, to nieuniknione, nawet fizycznie: będą chorować, bo choroba nie jest niczym innym jak przejawem na płaszczyźnie fizycznej nieporządków, do których dopuściło się na płaszczyźnie psychicznej.

Chęć obalenia przesądów i reguł skostniałej moralności, by stać się w końcu samym sobą, nie jest zła, przeciwnie. Ale należy wiedzieć, że ponad prawami moralności ludzkiej, istnieją odwieczne prawa ustanowione przez Inteligencję Kosmiczną i czy się tego chce czy nie, jeśli przekracza się te prawa, płaci się za nie smutkiem, cierpieniem, i chorobą. Od dawna wam to mówię: łatwo przewidzieć, że nowe choroby pojawią się na świecie z powodu sposobu, w jaki ludzie korzystają ze swej wolności i w pewnych przypadkach choroby te będą nieuleczalne.

Oczywiście Inteligencja Kosmiczna nie jest na tyle okrutna, by przy najmniejszym przewinieniu natychmiast kogoś unicestwić. Kto wyczynia ekscesy dotyczące jedzenia, picia, palenia, seksu itp. wpadnie w chorobę po latach. Ale właśnie łatwo przewidzieć, że jeśli nie zmieni szybko swojego postępowania, nie będzie mógł uniknąć choroby. Organizm kogoś, kto przekracza miarę, niezależnie od dziedziny, jest jak szkielet, który toczą robaki: nie zniszczą go z dnia na dzień, ale po latach, za jednym zamachem, dom się zapada. Wiele rzeczy tak się dzieje w życiu, a jako że ludzie nie rozumieją działających praw, rozumują w oparciu o bardzo krótki przedział czasu. Mówią: ,,Popatrzcie na niego: jest uczciwy, rozsądny, dobry, ale nie jest mu to wynagrodzone. Podczas gdy drugi jest bandytą i wszystko mu wychodzi”. I wyciągają wniosek, że korzystniej jest być bandytą. Oto filozofia, która krąży teraz po świecie: ludzie nie widzą dalej niż czubek swego nosa.

W rzeczywistości, aby zrozumieć, w jaki sposób działają prawa, należy obserwować ludzi i wydarzenia w długim okresie czasu. Oderwany wycinek czasu nie wystarcza, by móc się na ten temat wypowiedzieć. Popatrzcie na to, co dzieje się w przypadku na przykład krajów: często w kilka wieków później można zrozumieć, jak to się stało, że kraj popadał powoli w rozkład; żyjący w tym rozkładzie nie zdawali sobie z tego sprawy. Podobnie sprawy się mają w odniesieniu do ludzi. Czasami można stwierdzić konsekwencje dobrego czy złego postępowania nie w obecnym wcieleniu, ale w następnej inkarnacji.

Nieszczęśliwie czy szczęśliwie, szczęściem dla człowieka nie jest czynienie, co mu się podoba i jak mu się podoba, bo, powtarzam wam, szczęście nie jest przyjemnością. A więc uwaga, nie pozwalajcie na siebie wpływać. Wielu uważało za normalne respektowanie pewnych zasad postępowania, a potem zaczęli je łamać, bo usłyszeli od innych, że to były bzdury, od których należało się uwolnić. I na koniec tak się uwolnili, że skręcili kark.1 I w ten sposób ludzie uważający się za bardzo inteligentnych nie tylko zdążają ku katastrofom, ale pociągają jeszcze za sobą rzesze naiwnych, którzy za nimi podążają.

Znacie przypowieść o ślepcach w Ewangelii: jeśli ślepi prowadzą innych ślepych, wpadają wszyscy w przepaść. To jest bardzo powszechne: iluż uczonych, filozofów, myślicieli opowiada bzdury, a jednak ich słuchają. Podczas gdy Wtajemniczonych, znających podstawy, na których zbudowane jest życie, nikt nie słucha, a nawet od nich się ucieka. Dlaczego? To bardzo proste: ponieważ Wtajemniczeni nie przedstawiają rzeczy w sposób tak przyjemny, mówią o prawach, rozumie, mądrości, panowaniu nad sobą, a nawet o poświęceniu! Podczas gdy inni mówią o pragnieniach, przyjemnościach, namiętnościach, rozkoszach, co oczywiście odpowiada wszystkim. To, co mówi wam Wtajemniczony jest naprawdę dla waszego dobra. Być może nie dla takiego dobra w danej chwili, jak wy to widzicie, ale dla waszego dobra w dalekiej perspektywie, absolutnego, wiecznego. Jednak jesteście ślepi. Być naprawdę ślepym, to widzieć tylko bieżącą chwilę, natychmiastowe zaspokojenie pragnienia, potrzeby, instynktu zamiast brać pod uwagę trochę dalszą przyszłość.

Oczywiście te wyjaśnienia być może nie są dla wszystkich. A więc trzeba pozwolić ludziom szukać szczęścia takiego, jak je rozumieją: zawsze znajdą coś na ząb. Natura jest tak hojna! Pozostawiła wszędzie coś do pojadania… nawet w śmietnikach, symbolicznie mówiąc. Dlaczego by dać umrzeć z głodu tym, co nie są zdolni żywić się gdzie indziej, pozbawiając ich jedynych pokarmów wywołujących ich apetyt? Takie pokarmy wywołają w nich choroby, oczywiście, ale co zrobić, jeśli nie pragną innych...?

Jeśli chodzi o czujących, że pełnia, szczęście, których szukają leżą gdzie indziej i pragną je odnaleźć, należy im pomóc. Trzeba im powiedzieć: ,,Szczęście, prawdziwe szczęście bardzo trudno otrzymać, ale nie jest to rzecz niemożliwa. Potrzeba dużo pracy, dużo silnej woli, a zwłaszcza wielkiego rozeznania: zrozumienia, że to, co większość ludzi nazywa ,,szczęściem”, to tylko drobne przyjemności, drobne satysfakcje, pozory szczęścia. Jeśli chcecie podjąć tę długą i trudną drogę w stronę prawdziwego szczęścia, i jak już je otrzymacie, móc je dać innym, to szukajcie go poza utartymi ścieżkami: poza przyjemnością”!

------------------------------

Przypis

1 Wolność, zwycięstwo ducha, seria Izvor nr. 211, roz. VII: ,,Ograniczać się, aby się wyzwolić”

ROZDZIAŁ 3: SZCZĘŚCIE JEST W PRACY

Gdzie kryje się naprawdę prawdziwe niebezpieczeństwo dla alkoholika? W alkoholu? Nie, w jego głowie. Dlaczego? Bo ocenia rzeczy wyłącznie według przyjemności w danej chwili. W danym momencie pije, czuje się dobrze i wyciąga z tego wspaniały wniosek, że zawsze tak będzie. I w tym tkwi błąd. Tak, nie ma nic lepszego niż przyjemność w danej chwili, ale na dłużej, to ruina.

Powiecie: ,,Dobrze, zrozumieliśmy, że to nie przyjemność da nam szczęście; a więc co nam je da?” Praca. O wiem już, co mi powiecie: że chce was się pozbawić wszelkiej radości, wszelkiej satysfakcji, że praca jest ciężka, że ciągle tylko pracujecie i to wcale nie czyni was szczęśliwymi. Cóż, to tylko świadczy o tym, że jeszcze nie zrozumieliście, czym jest prawdziwa praca, inaczej wiedzielibyście, że tam znajdziecie szczęście.

Zastąpić przyjemność pracą, to zastąpić działanie zwykłe, egoistyczne działaniem szlachetniejszym, hojniejszym, poszerzającym naszą świadomość i wywołującym w nas nowe możliwości. Nie chodzi o pozbawianie nas przyjemności, ale po prostu o nie stawianie jej na pierwszym miejscu jako celu naszego istnienia, bowiem ona nas osłabia, zubaża. Poszukujący przyjemności nade wszystko postępuje jak człowiek, który, marznąc zimą, zużywa dla ogrzania się wszystkie drewniane przedmioty w domu: drzwi, okna, krzesła, łóżka, szafy… Po pewnym czasie nic nie zostanie. Podobnie ma się rzecz z kierującym się przyjemnością: wszystko, co przeżywa jako emocje, odczucia, spala powoli jego rezerwy. Poszukujący przyjemności za wszelką cenę muszą więc wiedzieć z góry, co ich czeka: zubożenie, zaćmienie, zaciemnienie świadomości, bowiem nie będą mogli poznać skarbów duszy i ducha, ale tylko to, co dzieje się w żołądku, brzuchu czy jeszcze gdzieś niżej.

Zamiast obierać sobie przyjemność za cel życia, trzeba sobie powiedzieć: ,,Muszę uczynić ze swego życia coś sensownego, pożytecznego, wielkiego”, i zastąpić w ten sposób przyjemność pracą, to znaczy ideałem. A jaka jest ta praca? Praca ze słońcem. Nigdy nie znalazłem działalności przewyższającej działania ze słońcem. Nieprzerwanie ona oświetla, ogrzewa, ożywia. Oto praca, której ludzie nigdy nie brali pod uwagę; poprzestali na majsterkowaniu.

Jeśli uczeń bierze ten słoneczny zawód na poważnie, najpierw będzie to oczywiście niezręczne, niedoskonałe, ale któregoś dnia zacznie rozsyłać słoneczne promienie światła, ciepła i życia. Kiedy uczeń podjął tę pracę, cała reszta coraz mniej go pociąga: te drobne radości, te drobne rozrywki bledną wobec wielkiego zadania pracy na wzór słońca. I odczuwa wówczas przyjemność, radość, smak, z którymi nic nie może się równać.

Wielu akceptuje, by szczęście sprowadzało się do kilku fajerwerków, słomianego ognia, za którymi idą smutki i rozczarowania. Gdyby to było naprawdę szczęściem, nie warte byłoby szukania. Coś tak ulotnego, po co…? A wiecie jak odkryłem, że Francuzi są narodem najinteligentniejszym na świecie? W dniu, kiedy usłyszałem w Paryżu po raz pierwszy piosenkę: ,,Przyjemności miłosne trwają tylko chwilę, miłosne smutki trwają całe życie”. Nigdy tego nie słyszałem w Bułgarii! Dlatego cenię Francuzów z powodu tego odkrycia. Tylko zastanawiam się, dlaczego, mimo odkrycia tej prawdy, dalej postępują jakby niczego nie odkryli.