11,99 zł
Erin Murphy nie potrafiła sobie odmówić nocy ze swoim niezwykle seksownym szefem Ajaxem Nikoleu. To był zły pomysł, bo teraz już nie wyobraża sobie służbowych spotkań z nim. Wie jednak, że jego nie interesują głębsze relacje, dlatego zmienia pracę. Niespodziewanie po jakimś czasie Ajax zjawia się u niej w domu. Tęsknił za nią. Erin jest pełna nadziei, że tym razem im się uda, chociaż jest coś, o czym Ajax nie wie…
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 145
Rok wydania: 2026
Abby Green
Zburzę każdy mur
Tłumaczenie:
Małgorzata Dobrogojska
Tytuł oryginału: Heir for His Empire
Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2024
Redaktor serii: Marzena Cieśla
Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla
© 2024 by Abby Green
© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2026
Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.
Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.
Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.
HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.
Bez ograniczania wyłącznych praw autora i wydawcy, jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych technologii sztucznej inteligencji (AI) jest wyraźnie zabronione. HarperCollins korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu 4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.
Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
HarperCollins Polska sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A
www.harpercollins.pl
ISBN: 978-83-291-2072-2
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
Ciało Erin Murphy reagowało wyjątkowo silnie na napięcie seksualne między nią a stojącym obok niej w windzie mężczyzną. Gęstniejącą z każdą chwilą atmosferę można było ciąć nożem. Tryumf i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy zblakły wobec trudnego do opanowania pożądania.
Choć to chyba zbyt delikatne określenie emocji tak mrocznej, a nawet niebezpiecznej. Obiektem był nie byle kto, ale szef, nawet nie jej, tylko jej szefa. A pomiędzy tymi dwoma mogło być tych szefów jeszcze kilku. To zakazane odczucie nasilało się stopniowo podczas wyjątkowo długotrwałych negocjacji.
Już przy pierwszym spotkaniu zauważyła jego atrakcyjność i niewątpliwy seksapil. Trudno byłoby nie zauważyć. Zdała sobie sprawę ze swojej fascynacji już w chwili przyjmowania do zespołu, jednak z niczym się nie zdradziła. To byłoby niewłaściwe, a bardzo chciała zrobić dobre wrażenie. To była jej pierwsza praca po dyplomie z prawa korporacyjnego i została zatrudniona właśnie dla tych szczególnych kompetencji.
Wydawało jej się, że kontroluje to zauroczenie, ale z czasem było coraz trudniej.
Ajax Nikolau, urodziwy jak grecki bóg, miał piękne, szmaragdowozielone oczy, rzeźbione rysy, kuszące wargi, gęste, wijące się ciemne włosy. Atletyczną sylwetkę podkreślał świetnie uszyty garnitur. W połączeniu z błyskotliwym umysłem niewątpliwie mógł imponować. W dodatku należał do grona najbogatszych ludzi na świecie, przynajmniej od momentu podpisania ostatniej umowy. Dzięki temu zyskał pełną kontrolę nad rodzinną firmą logistyczną. Już wcześniej był astronomicznie bogaty, teraz mógł się równać z legendarnymi magnatami stalowymi i tytanami medialnymi.
To akurat nie miało dla Erin znaczenia. Sprawdziła się w pracy i teraz liczyła się dla niej tylko jego męska uroda i przenikliwe spojrzenie.
Sfinalizowanie umowy uczcili wraz z resztą zespołu szampanem i bąbelki wciąż krążyły jej w żyłach. Trudno jej było uwierzyć, że to się dzieje naprawdę, bo choć niewyartykułowane, coś zdecydowanie wisiało w powietrzu.
Zaledwie chwilę wcześniej byli we foyer biura Ajaxa na dolnym Manhattanie i zamierzała wyjść z resztą zespołu, kiedy zawołał ją po imieniu. Odwróciła się z uprzejmym uśmiechem.
– Tak?
– Mam u siebie jeszcze kilka dokumentów. Chciałbym, żebyś je wzięła i przechowała bezpiecznie.
Akurat on nie musiał się kłopotać o bezpieczeństwo czegokolwiek. Był chroniony lepiej niż niejedna głowa państwa i dysponował posiadłościami rozsianymi po całym globie. Dlatego prośba wydawała się dość niezwykła.
Ale spojrzała mu w oczy i zrozumiała, że chodzi o nią. W minionych tygodniach miewała takie podejrzenia, ale uparcie im zaprzeczała. Bo dlaczego taki mężczyzna miałby się interesować dziewczyną tak zwyczajną? Na ogół nie budziła w rodzaju męskim gorących uczuć. Była zgrabna i miała regularne rysy, ale nie przyciągała uwagi, co jej zresztą odpowiadało. Teraz jednak miała zmierzyć się z zainteresowaniem wyjątkowo atrakcyjnego mężczyzny.
Winda pełzła w górę i Erin nagle spanikowała. A jeżeli mylnie odczytała sygnały? Jeżeli to tylko tryumf po podpisaniu umowy w połączeniu z szampanem uderzyły jej do głowy, a on naprawdę zamierzał tylko przekazać jej dokumenty?
Wtedy, jakby odczytując te myśli, jej towarzysz sięgnął do przycisku i winda zatrzymała się między piętrami. Ajax Nikolau powiedział szorstko:
– Żeby była jasność. Pragnę cię, Erin, ale oczywiście wszystko zależy od ciebie. Możesz tylko zabrać dokumenty.
Czytał jej w myślach? Może wypowiedziała je głośno? Nie pomyliła się. Nie miała halucynacji.
– Naprawdę istnieją jakieś dokumenty? – spytała słabo.
– Naprawdę. – Kiwnął głową. – Użyłem ich jako pretekstu, żeby zostać z tobą sam na sam. Przez ostatnie tygodnie doprowadzałaś mnie do szaleństwa. Wiem, że przekraczam wszelkie granice, ale gdybym tylko mógł się temu oprzeć, zrobiłbym to.
Sprawiał wrażenie zirytowanego własną niemożnością. To, że doprowadziła go do takiego stanu, wydawało jej się nieprawdopodobne.
– Jak mam się do pana zwracać?– spytała.
Wcześniej mówiła do niego po nazwisku, choć prosił, by cały zespół nazywał go Ajaxem.
– Mam na imię Ajax.
– Ajax… – spróbowała, ale poczuła się dziwnie.
Delikatnie dotknął jej policzka.
– Podoba mi się, jak to wymawiasz.
Te słowa były tak niezwykłe, że zachichotała histerycznie, ale na widok wyrazu jego twarzy spoważniała. Najwyraźniej był głodny właśnie jej, takiej zupełnie zwyczajnej Erin Murphy.
Jako jedyne dziecko pary nauczycieli akademickich prowadziła życie dość monotonne, w którym rzadko gościła spontaniczność. A teraz uświadomiła sobie, że nigdy nie widziała Ajaxa uśmiechniętego. Co prawda miał ku temu powody, bo kilka lat wcześniej stracił w tragicznym wypadku żonę i dziecko.
Pod wpływem tego wspomnienia zwróciła się ku niemu, prosto w objęcia szaleństwa. Drżąc, pocałowała go delikatnie, a kiedy zastygł nieruchomo, przeniknął ją chłód. Może jednak przeszarżowała? Może, choć jej pragnął, należał do tych, którym się nie podoba, jeśli to kobieta robi pierwszy krok?
Zanim jednak zdążyła się odsunąć, przyciągnął ją do siebie i pocałował, a podejrzenie, że postąpiła niewłaściwie, rozpłynęło się w powietrzu. Pocałunek nie przypominał żadnego przeżytego wcześniej i poddała mu się radośnie.
Czas się zatrzymał. Nigdy nie pragnęła nikogo tak mocno.
– Nie tutaj – powiedział szorstko. – Nie tak. Przepraszam, nie wiem, co mnie naszło.
Wcisnął przycisk i winda znów popełzła w górę. Dotarli na najwyższy poziom i drzwi otworzyły się wprost do apartamentu. Nigdy tu wcześniej nie była, bo biura znajdowały się kilka pięter niżej.
To była urządzona minimalistycznie przestrzeń z oknami od podłogi do sufitu i nowoczesnym malarstwem na ścianach. Fotele i sofy wyglądały zapraszająco, ale miała wrażenie, że nikt z nich nigdy nie korzystał. Wiedziała, że Ajax wolał szukać rozrywek poza domem.
Choć pracowała dla niego od tygodni, nie zdołała przywyknąć do otaczającego go luksusu, a teraz nie mogła się nawet porządnie rozejrzeć, bo od razu przeszli korytarzem do sypialni na drugim końcu apartamentu.
Tu także ściany były przeszklone, co zapewniało wspaniały widok na rozjarzony światłami Manhattan. Po nocnym niebie przemknął helikopter.
Odwrócił ją twarzą do siebie i dopiero wtedy się zawstydziła.
– Na pewno tego chcesz? – spytał. – Wiesz, że możesz w każdej chwili odejść…
Te słowa poruszyły ją do głębi.
– Tak. – Kiwnęła głową. – Naprawdę tego chcę.
Nigdy dotąd nie ekscytowała się seksem. Na studiach miała chłopaka, ale po dyplomie rozstali się po przyjacielsku i on przeprowadził się do Los Angeles. Nie przejęła się tym zbytnio. Sama nie zamierzała wyjeżdżać z Nowego Jorku, gdzie się urodziła i mieszkała. Seks był w tym wszystkim najmniej istotny.
Sypiała tylko ze swoim chłopakiem i to, co czuła do niego, było nieporównywalne z tym, co czuła w tej chwili.
Teraz był to wielki głód, upajający i przerażający zarazem…
Miesiąc później
Ajax stał przy oknie, w pełni ubrany, jakby ubranie mogło stanowić rodzaj zbroi. Przeciwko czemu? – zapytywał drwiący głos w jego głowie.
Przeciwko śpiącej w jego łóżku nagiej kobiecie…
Widział jej odbicie w szybie okiennej. Blada skóra, pełne wdzięku zaokrąglenia, kształtne piersi i pośladki. Długie, złocistorude włosy rozrzucone na poduszce.
Pamiętał ich dotyk, kiedy eksplorowała jego ciało…
Dość! – upomniał sam siebie. To tylko kobieta, taka sama jak inne. Dlaczego więc po tamtej pierwszej nocy obiecał sobie nie dotykać jej więcej? Bo już wtedy wiedział, że to, co przeżyli, było na tyle niezwykłe, że nie powinno się powtórzyć, skoro nie szukał zobowiązań.
Następnego ranka obudził się późno, co już samo w sobie było dla niego niezwykłe i nie zdarzyło się od lat. Czuł się, jakby miał kaca, ale nie po alkoholu, tylko po seksie.
Nie był mnichem i miał różne doświadczenia erotyczne, ale tak wspaniałego nigdy. Czuł, że musi ją zdobyć. To pragnienie dojrzewało w nim całymi tygodniami i nie pozwalało mu pracować. To też było niezwykłe.
Początkowo przypisał ten wzajemny pociąg napięciu związanemu z wyczerpującymi negocjacjami, które ostatecznie dały mu pełnię kontroli nad Nikolau Industries.
Wraz z zespołem prawników żył całymi tygodniami w izolacji, żeby zapobiec przeciekom. Nic więc dziwnego, że zauważył Erin Murphy, najnowszy nabytek swojego zespołu, którą mu polecono jako wyjątkowo błyskotliwą.
Z początku nie mówiła zbyt wiele. Spokojnie obserwowała i słuchała. Podobało mu się jej opanowanie i chłodna pewność siebie. Inaczej niż reszta, nie zabiegała o uwagę czy prestiż. Któregoś dnia, w atmosferze dużego napięcia dyskutowali o sformatowaniu części umowy. Po chwili napiętego milczenia to Erin przedstawiła nowatorską propozycję, co natychmiast rozładowało sytuację. Wprawdzie w ten sposób zrobiła sobie wrogów z kilku ambitniejszych członków zespołu, ale wydawała się tym nie przejmować.
Zaintrygowała go jak nikt inny, więc obserwował ją codziennie, a nawet sprawdzał, czy jest obecna. Któregoś dnia nie przyszła, a jej szef poinformował go, że pracuje nad innym projektem.
Wtedy, w obawie o zerwanie umowy przed osiągnięciem porozumienia, zażądał jej powrotu. Nie kłamał, ale kierował się pobudkami czysto egoistycznymi.
Następnego dnia wróciła do nich. To też było w niej intrygujące, że nigdy nie odwracała wzroku. Nie sprawiała wrażenia speszonej jego spojrzeniem. Nie wykorzystywała jego zainteresowania, jak zrobiłaby większość kobiet.
Zaintrygowanie zmieniło się w pożądanie. Ubierała się codziennie prawie tak samo. Ołówkowe spódnice. Jedwabne bluzki. Żakiety. Czółenka. Stonowane kolory. Absolutne minimum makijażu i biżuterii.
A jednak prowokowała. Nie mógł zrozumieć przyczyny i strasznie go to irytowało. Rozmyślał o niej bezustannie. Jak by wyglądała z rozpuszczonymi włosami. A nago? Czy miała skórę bladą czy opaloną? Włosy miała rudoblond i był ciekaw, czy także i tam. Te rozmyślania wprawiały go w podniecenie, bardzo niewłaściwe w trakcie spotkań służbowych.
Do czasu zakończenia negocjacji nie miał szans skonsumować swojej fascynacji. Nie był nawet pewien, czy się jej podoba. Ale jak tylko ją poprosił, żeby zaczekała, a ona popatrzyła na niego tymi sarnimi oczami, rumieniąc się po korzonki włosów, zrozumiał, że podziela jego uczucia.
Scena w windzie trwała zaledwie moment, a jednak było to najgorętsze doświadczenie erotyczne w jego życiu.
Następnego dnia obudził się późno, Erin nie było. Nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło. Większość kochanek była aż zbyt chętna kontynuować znajomość, dlatego z zasady nie zapraszał ich do domu. Tej nocy zupełnie o tym zapomniał.
Nie zostawiła mu żadnej wiadomości, a kiedy spotkali się następnego dnia w biurze, zachowywała się jakby nigdy nic. Choć pewno powinno mu się to spodobać, doprowadziło go do pasji.
Czyżby ta noc nie dała jej satysfakcji? Przeszło mu przez myśl, że nie była tak doświadczona jak on i poczuł się niezręcznie.
W końcu udało mu się zostać z nią sam na sam i zapytać, co się dzieje.
– O co ci chodzi? – spytała.
– Spędziliśmy razem noc…
– Wiem.
– Wyszłaś bez słowa.
Zarumieniła się lekko.
– Uznałam, że nie będziesz zachwycony, zastając mnie przy szykowaniu śniadania.
Fakt, że miała rację, wcale go nie pocieszył. Dopiero po chwili uświadomił sobie, o co chodzi, i przeklął swoją bezmyślność.
– To gra, prawda?
– To znaczy? – Zmarszczyła brwi.
– Udajesz, że ci nie zależy, żeby mnie zaciekawić.
Tym razem naprawdę się rozzłościła.
– Takie tanie chwyty to nie moja bajka – burknęła. – Myślałam, że wyrządzam przysługę nam obojgu, bo chyba oboje woleliśmy tego nie analizować. Zwykła przygoda na jedną noc.
– Masz rację. – Na tylko tyle mógł się zdobyć.
Odszedł i rozpamiętywał to prawie przez miesiąc. Za każdym razem kiedy ją spotykał, wydawała się pogodna, jak gdyby wspomnienie wspólnej nocy nie dręczyło jej tak samo jak jego. Niezależnie jak bardzo chciał temu zaprzeczyć.
Przygoda na jedną noc…
A gdyby tak jeszcze jedna?
To się stało obsesją. Gdyby mógł spędzić z nią jeszcze jedną noc, z pewnością by się wypaliła.
W końcu powiedział to głośno. Po spotkaniu poprosił ją na słowo i spytał szczerze.
– Chciałabyś to powtórzyć?
Spojrzała na niego i zarumieniła się mocno. Nagle pozory pogody znikły i poczuł zapach zwycięstwa. Wciąż go pragnęła.
– Ja… – Zawahała się. – Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł.
– Jedyny, żebyśmy mogli pójść naprzód.
Przynajmniej jeśli chodziło o niego.
– Jedna noc wystarczy?
Nie zastanawiał się nad tym. Przemawiało przez niego pożądanie, a ponieważ wcześniej żadna kobieta nie wzbudziła jego zainteresowania na dłużej niż na jedną lub dwie noce, kiwnął głową.
– Dobrze. To gdzie i kiedy? – spytała po chwili wewnętrznych zmagań.
Mówiła prosto z mostu. To mu się w niej podobało. Żadnych gierek.
Planował zjeść razem obiad, ale jak tylko wyłoniła się z windy, wszelkie pozory ucywilizowania rozpłynęły się w powietrzu. W kilka sekund oboje byli nadzy.
Obiad zjedli dopiero około północy, w zaskakująco miłej atmosferze. Erin, w jednej z jego koszul, siedziała naprzeciw niego przy kuchennej wyspie, wcinając sałatkę z kurczakiem i popijając wino.
Było to całkowicie różne od tego, co do tej pory przeżywał z kobietami. Wróciły do niego niełatwe wspomnienia z przeszłości. Pomyślał o żonie, którą się opiekował, mimo że jej nie kochał.
Porównywał w głowie te dwa doświadczenia, ciekaw, jak by to było z kobietą, z którą naprawdę chciałby być.
Na razie mógł stwierdzić, że kolejna noc nie tylko nie ugasiła pożądania, ale chyba je jeszcze nasiliła. Dobry powód, by w tej chwili zrobić i powiedzieć to, co powinien. Bo teraz był już pewien, że ta kobieta stanowi dla niego zagrożenie. Dla wszystkiego, co zbudował i w co wierzył.
Nie nadawał się do małżeństwa. Nie miał tego w swoim DNA. Nie po tym, co się wydarzyło. Jeśli kiedykolwiek miał taki przebłysk, dawno znikł jak sen złoty.
Kątem oka dostrzegł ruch za plecami, więc się odwrócił. Erin podparta na łokciu wyglądała uroczo. Owinęła się prześcieradłem, co powitał z żalem, ale i ulgą. Nie potrzebował dystrakcji. Miał tego dosyć wcześniej.
– Dzień dobry – powiedziała i omal nie zmienił zdania.
Zdawał sobie sprawę, że musi być silny. Obowiązki biznesowe były ważniejsze niż uleganie osobistym pokusom.
Już kiedyś miał mieć ułożone życie osobiste i skończyło się tragedią. Dlatego postanowił z tym skończyć, a uleganie pokusie z Erin Murphy było błędem. Ostatnia noc dowiodła jego słabości, a na to nie mógł sobie pozwolić.
– Musimy porozmawiać – powiedział.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
