Zawód dziennikarz/komentator sportowy. Kulisy pracy i warsztatu - Przemysław Szews, Rafał Siekiera - ebook

Zawód dziennikarz/komentator sportowy. Kulisy pracy i warsztatu ebook

Szews Przemysław, Rafał Siekiera

0,0
16,95 zł

lub
Opis

Publikacja adresowana jest zarówno do naukowców i studentów, jak i do osób zainteresowanych dziennikarstwem sportowym oraz pragnących spróbować swoich sił w zawodzie. Obok charakterystyki gatunków wypowiedzi dziennikarskiej autorzy prezentują praktyczne wskazówki dotyczące pracy dziennikarza sportowego. W części poświęconej kulisom profesji znani praktycy (Stefan Szczepłek, Rafał Stec, Michał Pol, Rafał Nahorny, Andrzej Borowczyk, Mikołaj Sokół, Sergiusz Ryczel) dzielą się z Czytelnikiem swoimi doświadczeniami i udzielają cennych porad.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 305

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Przemysław Szews, Rafał Siekiera – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173

RECENZENT

Piotr Drzewiecki

REDAKTOR INICJUJĄCY

Urszula Dzieciątkowska

REDAKTOR WYDAWNICTWA UŁ

Katarzyna Gorzkowska

SKŁAD I ŁAMANIE

Munda – Maciej Torz

PROJEKT OKŁADKI

Katarzyna Turkowska

Zdjęcie wykorzystane na okładce: Sala konferencyjna, Estadio Santiago Bernabéuna zdjęciu Urszula Daszkiewicz

fot. Katarzyna Turkowska

© Copyright by Authors, Łódź 2016

© Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2016

Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

Wydanie I. W.06966.15.0.K

Ark. wyd. 10,9; ark. druk. 14,625

ISBN 978-83-8088-172-3

e-ISBN 978-83-8088-173-0

Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

90-131 Łódź, ul. Lindleya 8

www.wydawnictwo.uni.lodz.pl

e-mail: [email protected]

tel. (42) 665 58 63

Wstęp

Dziennikarstwo sportowe, którego historia w Polsce sięga przełomu XIX i XX w., jest dziś jedną z najważniejszych odmian specjalistycznych tego zawodu. Dziennikarze sportowi pośredniczą między światem aren i widowisk a wielomilionowymi rzeszami kibiców. Informują, objaśniają, interpretują, prognozują. Ich funkcje i role są dziś skomplikowane – nie mieszczą się w jednym słowie czy nawet zdaniu. Rozległość zadań, narzędzi, obowiązków i ścieżek, którymi można podążyć, stała się inspiracją do podjęcia próby możliwie szerokiego scharakteryzowania zawodu dziennikarza sportowego.

Dziennikarstwo sportowe to zawód niewątpliwie trudny. U swych początków nie cieszył się poważaniem (dziennikarzy w ogóle uważano za wykolejeńców życiowych i nieudaczników1). Jak wspominał po latach Tadeusz Andrzej Grabowski, jeden z redaktorów bytomskiego „Sportowca”:

mój zawód dziennikarski – nie bardzo szanowany w latach dwudziestych – narodził się właśnie na boisku piłkarskim. Zamiast zostać „dobrze ustabilizowanym” urzędnikiem bankowym albo kolekcjonerem teczek z aktami w jakimś koncernie przemysłowym, chwyciłem za dziennikarskie pióro, i to w dodatku za pióro dziennikarza sportowego! Niedowarzony facet!2

Pierwsi sprawozdawcy sportowi, jak Kazimierz Biernacki, Zygmunt Kłośnik-Januszowski, Kazimierz Hemerling czy Marian Strzelecki, napotykali w swej pracy na ogromny opór ze strony redaktorów poważnych pism. Sport uważano za temat niepoważny, a nawet wstydliwy. Sama kultura fizyczna dopiero pod koniec XIX w. doczekała się systematycznych prób popularyzacji. Mimo zaangażowania i aktywności pasjonatów oraz lekarzy, jeszcze u progu lat dwudziestych niektórzy wierzyli, że ruch może być wręcz szkodliwy dla zdrowia3.

Z jednej strony przełamywanie oporów redakcyjnych i społecznych, z drugiej zaś – ciągłe zachęcanie i objaśnianie zasad dyscyplin. Z tego w dużej mierze składała się praca dziennikarzy sportowych w początkach kształtowania się profesji. By udało się opublikować sprawozdania z zawodów, wielokrotnie ich autorzy zmuszeni byli do używania różnorodnych podstępów.

W początkach lat dwudziestych sytuacja zaczęła ulegać stopniowej poprawie. Dostrzeżono wzrost zainteresowania sportami masowymi, zwłaszcza piłką nożną. Powstawało coraz więcej periodyków specjalistycznych. Choć czytelnictwo stało na niskim poziomie, a prasa sportowa nie cieszyła się względami odbiorców, jej rynek systematycznie się powiększał. Pasjonaci, przed I wojną światową z oddaniem walczący o zwrócenie uwagi społeczeństwa na sport, znaleźli wreszcie na łamach kilkunastu pism miejsce, by skuteczniej popularyzować poszczególne dyscypliny. W artykule wstępnym pierwszego numeru „Przeglądu Sportowego” redaktorzy wyrazili swoje credo, jednocześnie definiując rolę ówczesnego dziennikarza sportowego:

Dążeniem więc naszem będzie, pomijając kronikę i wiadomości bieżące, stworzyć z niniejszego organu pismo o charakterze wybitnie naukowym, któreby stanowiło w swym dziale w przyszłości poważną ostoję polskiej myśli i wybitnie polskiego systemu wychowania sportowego. […]

Chciejmy jeno wszyscy i zgodnie, a okrzyk trzykrotny, pożegnalny schodzącej z placu zawodów drużyny: „Cześć!” stanie się tryumfalnym okrzykiem zwycięskiego sportowca polskiego… okrzykiem z pełnych piersi zdrowych ludzi, zdrowych na ciele i duchu4.

Dziennikarstwo sportowe miało więc u swych źródeł wychowywać zdrowy i silny naród, w dużej mierze poprzez popularyzację sportu oraz amatorskiej idei samodoskonalenia. Z upływem lat ideały uległy weryfikacji, głównie ze względu na coraz większe umasowienie sportu, ale także z przyczyn ekonomicznych. Trudności finansowe powodowały, że pisma sportowe zaczęły upodabniać się do prasy codziennej, zwłaszcza brukowej. Odbiorca masowy potrzebował przede wszystkim szybkiej, sensacyjnej informacji. Środek ciężkości przesunął się więc z obszernych, niekiedy nawet trudnych, tekstów naukowych bądź publicystycznych ku krótkim gatunkom informacyjnym. Dziennikarz sportowy przestawał być naukowcem i wychowawcą. Stracił też swoje zacięcie popularyzatorskie. W drugiej połowie lat dwudziestych oraz w kolejnym dziesięcioleciu miał stać się przede wszystkim reporterem goniącym za informacją i sensacją.

Nieco inaczej było w radiu, gdzie od początku sport istniał pod dwiema postaciami. Z jednej strony były to krótkie serwisy informacyjne, przygotowywane przez dziennikarzy prasowych. Z drugiej – transmisje z wydarzeń sportowych (od 1927 r.). Dziennikarstwo sportowe w radiu nie ulegało więc tak głębokim przeobrażeniom, jak jego odmiana prasowa.

Po II wojnie światowej sport, podobnie jak cała kultura fizyczna, stał się elementem budowy państwa socjalistycznego. Ponownie więc pracownicy redakcji sportowych stali się działaczami społecznymi, choć już nie w takim samym stopniu, co u początków XX w.

Wraz z rozwojem telewizji zaczęła stopniowo ulegać zmianie funkcja dziennikarstwa uprawianego poza transmisjami. Ponieważ kibice stali się widzami, mogli, nie wychodząc z domu, obejrzeć zawody; na znaczeniu zyskiwały teksty komentujące oraz interpretujące. Dziennikarz przestawał być pośrednikiem między wydarzeniem a odbiorcą mediów. Dzięki dostępowi do sportowców, trenerów, działaczy i wszelkich źródeł oficjalnych stawał się przewodnikiem po świecie sportu. Wyraźnie zarysowała się różnica między komentatorami a pozostałymi przedstawicielami zawodu. Pierwsi towarzyszyli odbiorcom „na żywo”, ograniczając się jedynie do zawodów i wystąpień w programach studyjnych. Drudzy mieli być towarzyszami na co dzień. Coraz ważniejsza w pracy dziennikarzy sportowych stawała się funkcja integrująca.

Współcześnie sport jest ogromnym przemysłem. Jego aspekty biznesowe dominują nad pozostałymi. O przebiegu wydarzeń decydują w mniejszym stopniu względy czysto sportowe, a w większym – ekonomiczne. Takie przeobrażenia musiały siłą rzeczy spowodować zmiany w zawodzie dziennikarza sportowego. Podobne znaczenie miało pojawienie się Internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych. Dziennikarstwo w ogóle, a sportowe w szczególności, stało się nie tylko bardziej multimedialne, lecz także interaktywne. Informacja przestała być produktem sprzedawanym odbiorcy. Dzięki portalom typu Twitter, Facebook czy Periscope dziś kibic może czerpać wiedzę o wydarzeniach bezpośrednio od osób w nie zaangażowanych. Dziennikarz nie jest już potrzebny jako źródło wiedzy. Nie jest też popularyzatorem, zwłaszcza w rozumieniu międzywojennym. Może dyskutować ze swoimi czytelnikami, widzami, słuchaczami. Wymieniać myśli i spostrzeżenia. Szukać inspiracji. Coraz częściej od kibiców dowiaduje się o niektórych faktach, co jest zupełnym odwróceniem tradycyjnych ról. Dziennikarstwo sportowe staje się w rosnącym stopniu interaktywnym źródłem (a może jedynie przetwornikiem?) opinii, interpretacji, ocen, uproszczeń skomplikowanego świata wydarzeń. Dominantę intencji reporterskiej zastępuje intencja felietonowa i – w mniejszym stopniu – eseistyczna5.

Kim więc jest współczesny dziennikarz sportowy? Czy jest komentatorem, popularyzatorem, przewodnikiem, informatorem-sprawozdawcą, czy może kibicem? Na czym polega dziennikarstwo sportowe? Jakimi narzędziami posługują się pracownicy redakcji sportowych? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania stało się impulsem do powstania niniejszej publikacji. Nie ma to być poradnik dla początkujących. Naszym celem było opisanie zawodu dziennikarza sportowego wraz z jego typowymi narzędziami. Chcemy, aby nasza publikacja stała się punktem wyjścia do dalszego zgłębiania tematyki i poszukiwania sposobów doskonalenia własnego warsztatu dziennikarskiego.

Staraliśmy się uchwycić sportową odmianę dziennikarstwa z dwóch perspektyw – teoretycznej i praktycznej.

Punktem wyjścia prezentowanego opracowania są rozważania dotyczące historii kultury fizycznej oraz mediów sportowych. Zrozumienie proweniencji sportu to bowiem klucz do rozpoznania historycznej roli dziennikarstwa sportowego i zrozumienia zachodzących w nim zmian. Wskazując, kim byli pierwsi dziennikarze sportowi, ukazujemy, jakie były początki profesji i kreślimy właściwy kontekst dla rozmyślań o współczesnej charakterystyce zawodu.

W części drugiej dokonujemy możliwie wyczerpującej charakterystyki najważniejszych gatunków wykorzystywanych w dziennikarstwie sportowym. Rozważaniom w perspektywie przede wszystkim genologicznej poddane zostały: sprawozdanie sportowe, komentarz prasowy, felieton sportowy, relacja „na żywo” oraz współczesne formy publicystyki sportowej w postaci bloga i mikrobloga. Analizy obejmują elementy historii gatunków, strukturę, relacje nadawczo-odbiorcze, językowe ukształtowanie tekstów, funkcje wypowiedzi, interakcje pomiędzy różnymi gatunkami. Jest to część typowo deskryptywna z elementami prognostycznymi – próbujemy bowiem przewidywać, w jakim kierunku mogą podążyć dalsze przeobrażenia poszczególnych gatunków. Za podstawę wiedzy teoretycznej przyjęliśmy nie tylko opracowania ukierunkowane tematycznie, np. Phila Andrewsa czy Andrzeja Ostrowskiego, lecz także współczesne ujęcia genologiczne, m.in. Marii Wojtak, Janiny Fras, Kazimierza Wolnego-Zmorzyńskiego i Andrzeja Kaliszewskiego, a także Zbigniewa Bauera. Znaczna część wiedzy dotyczącej gatunków wypowiedzi dziennikarskiej charakterystycznych dla odmiany sportowej pochodzi z własnych badań, obserwacji i doświadczeń.

W części trzeciej pomieściliśmy autotematyczne wypowiedzi dziennikarzy sportowych. Rozmowy z nimi przeprowadziliśmy osobiście w latach 2015–2016. Znani praktycy opowiadają o swoich początkach w zawodzie, udzielają praktycznych porad początkującym oraz podejmują rozważania dotyczące roli dziennikarstwa sportowego. Spojrzenie z ich perspektywy uzupełnia części teoretyczne. Jest to zbiór przemyśleń dotyczących pracy dziennikarza sportowego, jego niezbędnych umiejętności i predyspozycji. Zaproszeni do współpracy fachowcy opowiadają o początkach swoich karier i wskazują, w jaki sposób można współcześnie rozpocząć pracę w mediach sportowych. Każdy spośród naszych rozmówców odpowiadał na podobny zestaw pytań, choć z oczywistych względów poszczególne rozmowy toczyły się własnymi torami. Odpowiedzi prezentujemy w formie monologów, podzielonych śródtytułami ułatwiającymi orientację w treści. Skupiają się one – oprócz anegdot i opowieści o karierze – głównie na trzech wątkach: sylwetce dobrego, nowoczesnego dziennikarza sportowego; przemianach, jakie zaszły w zawodzie w ciągu kilkunastu ostatnich lat, a także wskazówkach dotyczących pisania i mówienia w mediach o sporcie.

Poproszeni o wypowiedź dziennikarze reprezentują różne media. Są to pracownicy: redakcji prasowych – Michał Pol, redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego”, Rafał Stec z „Gazety Wyborczej”, Stefan Szczepłek z „Rzeczpospolitej”; telewizyjnych – Andrzej Borowczyk z Polsatu, Rafał Nahorny (przez wiele lat pracował też w „Przeglądzie Sportowym”) i Sergiusz Ryczel z NC+; internetowych – Mikołaj Sokół, który w swej karierze komentował dla telewizji Polsat wyścigi Formuły 1, a obecnie zajmuje się tą tematyką na swoim blogu: Sokolim­Okiem.com, a także na łamach „Rzeczpospolitej”.

Rzeczywistość internetowa nie jest obca żadnemu z naszych rozmówców. Jak podkreślają w swych wypowiedziach, Internet jest dla nich podstawowym miejscem i narzędziem pracy. Choć każdy z nich przeszedł inną drogę, wszyscy wskazują punkty wspólne w karierze. Z ich wypowiedzi wyłania się obraz współczesnego dziennikarza sportowego jako osoby z pasją, bez reszty zaangażowanej w zawód, wciąż doskonalącej się i poszukującej nowych doświadczeń oraz inspiracji. Źródłem tych ostatnich bardzo często stają się kibice, którzy z biernych odbiorców informacji stali się aktywnymi nadawcami i uczestnikami zdarzeń. Dziś dla dziennikarza sportowego centrum zainteresowania nie są zawody sportowe, lecz interakcja ze wszystkimi podmiotami współtworzącymi świat sportu.

Przemysław Szews, Rafał Siekiera

1 Por. E. Łuniński, Echa wczorajsze, Warszawa 1925, s. 135.

2 T. A. Grabowski, Przez boiska sportowe do dziennikarstwa, [w:]Moja droga do dziennikarstwa. Wspomnienia dziennikarzy polskich z okresu międzywojennego (1918–1939), przyg. do druku J. Łojek, Warszawa 1974, s. 91.

3 Por.: „Propaganda jest u nas rzeczą jeszcze dziś konieczną. Wielu jeszcze bowiem wśród poważnych jednostek jest takich, którzy w skrytości ducha nazywają ćwiczenia sportowe marnotrawieniem czasu, a uprawianie sportu związane jest w ich pojęciu z najróżnorodniejszymi niebezpieczeństwami, grożącemi utratą zdrowia, a nawet i życia. Te uprzedzenia zwalczać powinna prasa sportowa” (J. Baran, Prasa sportowa w Polsce (przegląd za rok 1922), „Wychowanie Fizyczne” 1923, z. 1–4, s. 31).

4 I. Rosenstock, A. Dembiński i in., Od redakcji, „Przegląd Sportowy” 1921, nr 1, s. 1–2.

5 Intencje rozumiane jako paradygmaty quasi-rodzajowe za E. Balcerzan, W stronę genologii multimedialnej, „Teksty Drugie” 1999, nr 6, s. 7–24.

Część I

Historia i współczesność mediów sportowych

Rozdział 1

Historia mediów sportowych w Polsce

Rozwój kultury fizycznej i początki sportu

Korzenie kultury fizycznej sięgają najwcześniejszych etapów rozwoju gatunku. Pierwszymi jej przejawami były zachowania adaptacyjne, służące przystosowaniu do zmieniających się warunków środowiska. Z czasem aktywność fizyczna stała się bardziej ukierunkowana, zyskała cele. Zdaniem Eugeniusza Piaseckiego „świadome ćwiczenia ciała występują w historji cywilizacji stosunkowo późno. To, co […] spełnia ich rolę u wyższych zwierząt i u człowieka w stadjum dzikości i barbarzyństwa […] są to zabawy ruchowe”1. Z upływem wieków wspomniane zabawy zyskały charakter rywalizacji. Najwcześniej działo się tak na Wschodzie, w Mezopotamii, Babilonii, Asyrii. Wychowanie sprawnej fizycznie młodzieży stało się priorytetem i częścią działań państwowotwórczych2.

Podobnie stało się w Grecji, choć tam wychowanie fizyczne zyskało podbudowę filozoficzno-religijną. Poszczególne systemy greckie były niejednolite, odzwierciedlając rozbicie kultury helleńskiej na wiele państw. W jednych kładziono nacisk na wychowanie typowo militarne3, łączone z wychowaniem muzycznym; w innych oddzielano kulturę fizyczną od muzyki. W niektórych państwach greckich ćwiczenia fizyczne nierozerwalnie wiązały się z religią. W Atenach obywatelski model wychowania zakładał dążenie do równowagi między ciałem a umysłem. Wychowanie fizyczne dzieci było wręcz obowiązkowe (skodyfikowane prawnie). Jak pisał grecki historyk, Ioannis Mouratidis, ludzi zaniedbujących je uważano za niewykształconych4.

Wpływ greckiej cywilizacji na kulturę fizyczną i sport jest nie do przecenienia. Jednym z jego wyrazów jest terminologia sportowa, która w dużej mierze ukształtowała się na podstawie słownictwa greckiego. Kult sprawności fizycznej był w Grecji na tyle silny, że jego wyraźne ślady można znaleźć w historiografii i literaturze antycznej, m.in. u Tyr­tajosa, Plutarcha z Cheronei, Homera, Platona, Ksenofonta, Arystotelesa czy Eliana. Rozgrywane współcześnie igrzyska olimpijskie od początku (1896 r.) jawnie czerpały z tradycji antycznej Grecji i próbowały się z nią utożsamiać, co nie udało się do końca. Jak wskazuje Zbigniew Krawczyk, większość ruchów w XX-wiecznej kulturze fizycznej upatrywała swoich źródeł w greckiej historii starożytnej, by zbudować mit wielowiekowego rodowodu5.

W czasach dominacji rzymskiej ideały greckie straciły na znaczeniu. W wychowaniu młodzieży nacisk kładziono przede wszystkim na umiejętności militarne i znajomość obowiązków obywatelskich. Rozrywką były natomiast walki pomiędzy profesjonalnymi zawodnikami oraz odtwarzane bitwy morskie (tzw. naumachie). Rzymianie pasjonowali się również wyścigami konnymi.

Średniowiecze podtrzymało związek między kulturą fizyczną a wojną. Znalazł on wyraz w wychowaniu wyższych klas społecznych. Chłopców uczono dwutorowo: z jednej strony zobowiązani byli zdobywać kolejne umiejętności bojowe, z drugiej – uczyli się zachowań dworskich. Ćwiczenia bojowe i sprawnościowe swój najpełniejszy wyraz zyskiwały w formie turniejów rycerskich. Stanowiły one połączenie między treningiem a rozrywką. Pozwalały także na pokojowe sprawdzenie wytrenowanych umiejętności.

W niższych warstwach społeczeństw kultura fizyczna przybierała postać zabaw i gier ruchowych. Należały do nich walki na pięści, zapasy, rzucanie kamieniami (do celu lub w dal) oraz gry z piłkami. Te ostatnie największą popularnością cieszyły się w Europie Zachodniej. Przodowała w tym zakresie zwłaszcza Anglia, gdzie w rozgrywkach w miastach brało udział po kilkuset zawodników, a piłkę przenoszono w konkretne miejsce (najczęściej do bramy miasta). Tak zwany mob football, do którego należały np. rozgrywki Shrove Tuesday Football, wiązał się często z dużymi zniszczeniami w przestrzeni miejskiej, przez co zakazywano go edyktami królewskimi (pierwszy z nich został wydany przez Edwarda III). Dopiero z czasem mecze przenoszono na błonia, gdzie było więcej miejsca i mniej mienia zagrożonego uszkodzeniem. Tego typu gry doprowadziły w przyszłości (XIX w.) do powstania piłki nożnej (choć używano w nich rąk, nie nóg – zakaz gry rękami wprowadziła założona w 1863 r. The Football Association) i rugby (wyodrębnienie tego sportu wynikało z konfliktu między Football Association a zwolennikami używania w grze rąk, którzy w 1871 r. utworzyli The Football Rugby Union).

Różnorodnych piłek – najczęściej niewielkich, odbijanych rakietkami – używano także w Hiszpanii i Francji, gdzie uprawiano odpowiednio pelotę i jeu de paume (protoplasta tenisa ziemnego). Włochom z kolei bliższe były rozgrywki typu mob football, nazywanecalcio (do dziś takiego określenia używa się we Włoszech dla nazwania sfery rodzimej piłki nożnej). Gra w piłkę znana była również w Polsce, o czym wspomina Mikołaj Rej: „a tłucze się po ścianach by nadęta piła, którą oni szaleńcy, co ją więc igrają, nogami i rękami bijąc popychają”6.

Wyżej urodzeni i lepiej wykształceni, już od XVI w. – pod wpływem prac szwajcarskiego lekarza, Paracelsusa – uwierzyli w skuteczność leczenia za pomocą środków chemicznych. Przyczyniło się to do zahamowania postępów kultury fizycznej wśród wyższych warstw społecznych. Wstrzymano także rozważania dotyczące zbawiennego wpływu aktywności na organizm. Paracelsus uważał wręcz, że ruch może się przyczynić do pogorszenia stanu zdrowia. Poglądy uczonych nie docierały jednak do plebsu, dla którego gry ruchowe wciąż stanowiły atrakcyjną formę zabawy. To właśnie z takich rozrywek narodził się współczesny sport.

Największą popularnością w XVI-wiecznej Europie Zachodniej cieszyły się: tenis (w Anglii znany jako Royal Tennis) i gry piłkarskie – w odmianie angielskiej (futbol) oraz włoskiej (calcio). W 1618 r. w Anglii król Jakub I wydał pierwszy w Europie oficjalny dokument gwarantujący obywatelom prawo do uprawiania ćwiczeń fizycznych (była to tzw. Declaration of Sports, czyliDeklaracja o rozrywkach).

Ważną rolę w historii gier miejskich odegrały igrzyska w Chipping Camden, organizowane cyklicznie od ok. 1612–1618 r. przez Roberta Dovera. Kapitan armii angielskiej oparł swój pomysł na istniejącej w tym miejscu od wczesnego średniowiecza tradycji przeprowadzania zawodów podczas festynów i dni świątecznych. Dover „zreformował” zawody, nadał im nazwę „igrzyska olimpijskie” i opracował program, w którym znalazły się m.in.: rzut młotem kowalskim, wyścigi chartów, biegi, szermierka na kije, miejscowa odmiana zapasów (shin kicking), gimnastyka oraz drużynowe zdobywanie konstruowanego na potrzeby igrzysk drewnianego zamku.

Dopiero na przełomie XVII i XVIII w. uczeni odeszli od zaleceń Paracelsusa. Zrozumiano, że zaniedbywanie ciała na rzecz ćwiczenia intelektu prowadzi do zaburzeń rozwojowych. Prace m.in. Jana Ámosa Komenský’ego, Johna Miltona i Samuela Hartliba zapoczątkowały proces, którego zwieńczeniem było pojawienie się na początku XIX w. specjalistów w dziedzinie wychowania fizycznego. Do najważniejszych wśród nich należeli: Jan Henryk Pestalozzi, Gerhard U. A. Vieth, Johann GutsMuths, Franiczek Nachtegall, Jędrzej Śniadecki, a nieco później bracia Pehr i Hjalmar Ling. Zwłaszcza dzieło GutsMuthsa, Gimnastyka dla młodzieży, cieszyło się dużym zainteresowaniem (było tłumaczone na wiele języków)7. Jego najważniejszym założeniem było odejście od unilateralnego niemieckiego systemu edukacyjnego, opartego wyłącznie na kształceniu umysłowym. Uzasadnieniem, oprócz korzyści czysto fizycznych, był wpływ gier ruchowych na rozwój psychiczny młodzieży.

Czynnikiem sprzyjającym postępom w dziedzinie wychowania fizycznego była industrializacja krajów europejskich. Zachodzące w szybkim tempie przemiany gospodarcze, ekonomiczne, społeczne, migracja ludności do ośrodków miejskich – wszystko to powodowało konieczność poszukiwania nowych sposobów rozładowywania napięć czy spędzania wolnego czasu. Rozwijające się miasta przemysłowe stały się przestrzeniami nieprzyjaznymi, niesprzyjającymi rekreacji. Ponadto organizm ludzki, zastępowany stopniowo w pracy przez maszyny, zaczął wykazywać oznaki niedoboru ruchu, co prowadziło do problemów zdrowotnych dotąd niespotykanych8. Stąd podnoszone w późniejszym okresie postulaty organizowania przestrzeni miejskiej w taki sposób, by powstawały miejsca zielone, otwarte zwłaszcza dla młodzieży aktywnej fizycznie. Nadwyżki energetyczne w społeczeństwach stały się też jednym z haseł nawołujących do wznowienia ruchu olimpijskiego.

Fundamentalne zmiany w szkolnictwie doprowadziły do opracowania programów, w których wychowanie fizyczne stało się przedmiotem obowiązkowym. W krajach Europy Zachodniej i Skandynawii zaczęto też specjalistyczne kształcenie nauczycieli. Zadbano także o organizację czasu wolnego uczniów. Przodowały w tym zakresie angielskie szkoły publiczne.

Ważną postacią w angielskim szkolnictwie stał się kierownik szkoły w Rugby, Tomasz Arnold, który poszukując sposobu na opanowanie niepokojów wśród uczniów (niektóre urządzane przez nich protesty musiało tłumić wojsko), wpadł na pomysł, by zająć im czas organizacją zawodów sportowych. Samorząd uczniowski miał za zadanie czuwać nad przebiegiem gier. Inicjatywa Arnolda odniosła sukces, stosowano ją więc i w innych szkołach, w których konieczne było dyscyplinowanie uczniów. Upowszechnienie tej metody zrodziło w przyszłości pomysł, by urządzać powszechne zawody międzyszkolne. Jak się okazało, społeczności lokalne żywo interesowały się wynikami rywalizacji. W ten sposób szkoły zyskiwały prestiż i popularność. Gry ruchowe rozpowszechniły się następnie na uniwersytetach, gdzie stały się nieodłączną częścią działalności samorządów studenckich.

Na ziemiach polskich wyrazem rewolucji fizycznej było zakładanie stowarzyszeń, głównie o charakterze gimnastycznym. Pierwszym z nich było założone w 1867 r. przez Klemensa Żykotyńskiego i Ludwika Golenthala Towarzystwo Gimnastyczne działające we Lwowie. W 1869 r. zostało ono przemianowane na Towarzystwo Gimnastyczne Sokół. Celem organizacji było krzewienie kultury fizycznej, zwłaszcza gimnastyki wychowawczej, oraz powoływanie filii w innych miejscowościach w celu rozpowszechnienia ruchu w całej Galicji i poza nią. Członkowie towarzystwa ćwiczyli gimnastykę pod okiem instruktorów w wynajętych salach. Dopiero w 1884 r. doczekali się własnej, dużej i dobrze wyposażonej hali. Prężnie działające stowarzyszenie z czasem otrzymało od władz zadanie organizowania ćwiczeń gimnastycznych dla młodzieży szkolnej oraz kursów dla nauczycieli.

Ważną rolę w rozwoju polskiej kultury fizycznej odegrał lekarz, Henryk Jordan. Jednym z jego zainteresowań był wpływ aktywności ruchowej na rozwój psychofizyczny młodzieży. W 1889 r., pod wpływem starań Jordana, powstał w Krakowie obiekt sportowy (nazwany Parkiem im. dra H. Jordana), obejmujący 12 boisk o różnym przeznaczeniu. Na każdym z nich prowadzone były zajęcia dla całych grup młodzieży, zwanych zastępami.

Za przykładem Krakowa poszły z czasem inne ośrodki miejskie (m.in. Warszawa, Płock, Kalisz, Lublin, Włocławek), które również wyznaczały przestrzeń pod utworzenie parków z boiskami sportowymi. Najsłynniejszymi z nich, obok parków jordanowskich, były tzw. ogrody Raua, powstałe w Warszawie w 1899 r. Urządzenia do ćwiczeń zakupiono za środki zapisane przez Wilhelma Raua, stąd nazwa ogrodów. Parki tego typu odegrały niebagatelną rolę w upowszechnianiu nowoczesnej formy rekreacji, jaką był sport. To w nich uczniowie grali m.in. w piłkę nożną, która następnie stała się przedmiotem zainteresowania działaczy społecznych, zakładających kluby sportowe.

Dynamika zmian społecznych oraz upowszechnienie wychowania fizycznego doprowadziły do powstawania nowych form rekreacji i spędzania wolnego czasu w sposób aktywny. Wiek XIX to stulecie, w którym można już mówić o sporcie w rozumieniu dzisiejszym. Skodyfikowanie reguł gier w Anglii doprowadziło do wykształcenia się konkretnych dyscyplin sportowych (piłka nożna, rugby). Uprawiający je ludzie zaczęli łączyć się w stowarzyszenia, które następnie stawały się klubami sportowymi (w 1857 r. w Anglii powstał pierwszy na świecie klub piłkarski – Sheffield Football Club). Im więcej zaś istniało klubów, tym większa stawała się potrzeba systematyzacji stosunków między nimi. Stąd wzięła się tendencja do zawiązywania ponadklubowych związków, które regulowały przepisy oraz formalizowały rozgrywki. Sport zyskał zatem konkretne, oficjalne oblicze. Kolejnym krokiem była jego popularyzacja, do której w dużym stopniu przyczyniła się prasa.

Prasa sportowa w Polsce

Działalności Towarzystwa Gimnastycznego Sokół zawdzięczamy nie tylko dynamiczny rozwój kultury fizycznej, lecz także prasy sportowej. W 1880 r. organizacja zleciła bowiem lekarzowi, Tadeuszowi Żulińskiemu, stworzenie pisma, które miało stać się oficjalnym organem stowarzyszenia. W kwietniu 1881 r. ukazał się pierwszy numer „Przewodnika Gimnastycznego”, uznawanego dziś za najwcześniejsze polskie czasopismo sportowe. Jego tematyka odbiegała znacznie od tego, co dziś nazywamy sportem. Głównym przedmiotem zainteresowania redakcji były teoretyczne zagadnienia gimnastyki, higieny, wychowania. Celem pisma było propagowanie idei zrównoważonego wychowania, obejmującego zarówno kształcenie umysłowe, jak i cielesne. Założyciele „Przewodnika Gimnastycznego” dostrzegali problem wciąż niewystarczającej wiedzy o gimnastyce i jej związku ze zdrowiem człowieka, czemu wyraz dał w artykule wstępnym do pierwszego numeru Żuliński, pisząc:

jakkolwiek bowiem nauka gimnastyki doczekała się, że i u nas zaczęto ją w ostatnich czasach do szkół wprowadzać, uznanie to jednak nie na zbyt silnej widać jeszcze ugruntowało się podstawie, jeżeli nie wszędzie uznano ją dotąd za przedmiot obowiązkowy […]. Jest to naszem zdaniem naturalne tylko odbicie tych dość powszechnie jeszcze u nas panujących przekonań, że gimnastyka – to niebezpieczna sztuka łamania, potrzebna raczej dla zawodowego kształcenia majtków, straży pożarnej, linoskoków lub innych podobnych zajęć, aniżeli dla ludzi, którzy z zawodami takiemi nie mają i nie będą mieć i później w życiu nic wspólnego9.

Podobne przekonania i uprzedzenia dotyczące w ogóle aktywności fizycznej utrudniały pionierom sportu polskiego rozpowszechnianie nowych dyscyplin. Przełożyły się również w pewnym stopniu na brak zainteresowania prasy rozgrywkami sportowymi, które uważano za mało poważne i nienadające się do poświęcenia im miejsca w szanujących się gazetach. Pod tym względem nasze społeczeństwo pozostawało daleko w tyle za Zachodem. W Anglii czasopisma sportowe wydawano już na przełomie XVIII i XIX w. Również prasa codzienna umieszczała publikacje o tematyce sportowej. W Anglii, Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech rozumiano zapotrzebowanie społeczeństw na sport.

„Przewodnik Gimnastyczny” zapoczątkował stosunkowo szybki rozwój prasy związanej z ruchem sokolskim. Reprezentantami czasopism o tej tematyce były m.in. krakowski „Przegląd Gimnastyczny” (uznawany za najbardziej postępowe pismo sokole), „Przegląd Sokoli”, „Sokół” poznański oraz „Sokół” w zaborze rosyjskim. Równolegle do prasy popularyzującej idee Mirosława Tyrša ukazywały się gazety tematyczne, np. „Jeździec i Myśliwy”, „Łowiec Polski”, „Cyklista”, „Koło” czy „Kolarz, Wioślarz i Łyżwiarz”, otwierając drogę do prasy sportowi jako takiemu. Znalazł on sobie miejsce także w „Przewodniku Gimnastycznym”, który od 1900 r.10 miał stałą rubrykę „Sport”, redagowaną przez Alojzego Walleka i Kazimierza Hemerlinga (późniejszego założyciela „Koła” i „Gazety Sportowej”).

Zabiegi pasjonatów sportu, takich jak Hemerling, Biernacki czy Kłośnik-Januszowski, spotykały się z dużym oporem ze strony redaktorów pism codziennych. W dziennikach uważano sport za temat infantylny, a nawet wstydliwy. Nie pomagał też brak zainteresowania ze strony społeczeństwa. Mimo popularności, jaką cieszyły się obiekty sportowe, trudno było o czytelników, którzy decydowaliby się na prenumeraty pierwszych pism tematycznych. Brak popytu przyczynił się do upadku „Gazety Sportowej” Hemerlinga.

Pierwsi dziennikarze sportowi nie przejmowali się jednak niepowodzeniami. W 1911 r. we Lwowie zaczęto wydawać dwutygodnik „Wędrowiec”, którego redaktorem naczelnym został Zygmunt Kłośnik-Januszowski. W piśmie zatrudniono m.in. Kornela Makuszyńskiego i Romana Kordysa. Ostatni numer „Wędrowca” ukazał się w październiku 1912 r. Redakcji brakowało pieniędzy na dalsze wydawanie gazety, a nie udało się zyskać odpowiednio dużo czytelników.

W roku 1910 w Warszawie podjęto próbę utworzenia tygodnika poświęconego wszystkim dyscyplinom sportowym, a także życiu towarzyskiemu i teatrowi. „Sport Powszechny” pokonały jednak te same trudności, które uniemożliwiały długotrwałe funkcjonowanie innych czasopism sportowych. W 1912 r. ukazał się ostatni numer pisma. Dwa lata później w Krakowie wcielono w życie pomysł stworzenia ogólnopolskiej gazety sportowej. „Ilustrowany Tygodnik Sportowy” przetrwał jednak zaledwie dwa miesiące. Przeciwieństwem wymienionych tytułów był „Taternik”, który wydawano od 1907 r. Dzięki wsparciu środowisk alpinistycznych pismo ukazuje się do dziś (jest oficjalnym organem Polskiego Związku Alpinizmu).

W 1916 r. Kazimierz Biernacki podjął próbę zwiększenia popularności sportu. Zorganizował chód na dystansie maratońskim. Trasa przebiegała m.in. przez Warszawę, a kończyła się na stadionie Agrykoli. Zebrało się na niej około stu tysięcy widzów, co było niebywałym sukcesem. Chód przyciągnął również uwagę mediów, choć w bardzo ograniczonym zakresie. „Tygodnik Ilustrowany” opublikował zdjęcie zwycięzcy, natomiast „Świat” poświęcił wydarzeniu dwie strony, na których ukazały się zarówno zdjęcia, jak i tekst. „Kurier Warszawski”, który dzięki znajomościom Biernackiego ufundował puchar dla triumfatora, zamieścił jedynie króciutką wzmiankę o zawodach (tłumaczono, że nadmierne zainteresowanie rywalizacją chodziarzy może „kompromitować pismo i stać się żerem do podśmiewania dla reszty warszawskiej prasy konkurencyjnej”11).

Po zakończeniu wojny prasa w wyzwolonej Polsce przeżywała jeszcze większe problemy. Brakowało zarówno sprzętu, jak i materiałów eksploatacyjnych (np. tuszu, papieru). Poważnym kłopotem był także brak fachowców. Pierwszymi dziennikarzami sportowymi, podobnie jak przed wojną, zostawali najczęściej sami sportowcy, ewentualnie działacze klubowi i związkowi.

Mimo licznych trudności, prasa sportowa rozwijała się bardzo dynamicznie. Jeden z pierwszych badaczy tego tematu, Jan Baran, zdiagnozował nawet problem odradzającego się dziennikarstwa sportowego jako nadmiar tytułów. Jednym z pierwszych (i najważniejszych) pism był ukazujący się od lutego 1920 r. w Bytomiu „Sportowiec”. Redakcja została utworzona pod wpływem działań Polskiego Komitetu Plebiscytowego, który liczył, że w ten sposób uda się wesprzeć stronę polską w zbliżającym się głosowaniu. Zadaniem zespołu redakcyjnego „Sportowca” była szeroko rozumiana propaganda, na którą składały się przeróżne działania. Ukazywało się tam dużo artykułów nawołujących do podejmowania działań w celu konsolidacji ruchu sportowego na Śląsku oraz wychowujących czytelników w duchu patriotycznego poparcia dla polskich klubów i towarzystw sportowych. Po zakończeniu akcji plebiscytowej „Sportowiec” przestał się ukazywać.

W 1920 r. Eugeniusz Piasecki powołał do życia pismo „Wychowanie Fizyczne”. Miało ono, co prawda, charakter teoretyczno-instruktażowy, ale przetrwało okres największych trudności. W 1951 r. zmieniło tytuł na „Kultura Fizyczna”. Ukazuje się do dziś.

U progu lat dwudziestych nastawienie do sportu i prasy tematycznej ulegało zmianie. Jej wyrazem było m.in. zatrudnienie Biernackiego w „Rzeczpospolitej”, która dotąd sportem się nie interesowała. Rok 1921 to także początki działalności redakcji „Przeglądu Sportowego” w Krakowie. Miała ona początkowo ambicje naukowe i popularyzatorskie. W artykule wstępnym zapowiadano pracę u podstaw i działania na rzecz uzdrowienia oraz wzmocnienia narodu. W komitecie założycielskim „Przeglądu Sportowego” znaleźli się Jan Billig, Ignacy Rosenstock (został pierwszym redaktorem naczelnym), Tadeusz Synowiec, Leon Gleisner, Aleksander Dembiński i Józef Szkolnikowski. Faktycznie jedynym pracownikiem był Synowiec (piłkarz Cracovii, z którą zresztą wiązano gazetę), stąd też duża ilość miejsca poświęcana początkowo piłce nożnej. Mimo wysiłków redaktorów, wyniki sprzedaży były niezadowalające. Krakowskie pismo upadłoby, gdyby nie starania Jana Gebethnera, który sfinansował powstanie Towarzystwa Wydawniczego „Przegląd Sportowy”. Sytuacja uległa ponownemu pogorszeniu w 1923 r., kiedy pismo zyskało silną konkurencję. Stanowiły ją zarówno gazety codzienne (głównie „Rzeczpospolita”, „Słowo Polskie” i „Kurier Polski”), jak i wyspecjalizowane – wśród nich „Stadion”, „Tygodnik Sportowy” i „Wiadomości Sportowe”.

Dla Jana Gebethnera było jasne, że nie da się zrobić z „Przeglądu Sportowego” pisma ogólnopolskiego, wydając je w Krakowie. Udało mu się w 1924 r. przekonać właścicieli firmy „Gebethner i Wolff” do włączenia w ofertę wydawniczą kolejnego pisma (dotychczasowymi wydawnictwami wychodzącymi z drukarni „Gebethner i Wolff” były „Tygodnik Ilustrowany” i „Naokoło Świata”). W ten oto sposób redakcja przeniosła się do Warszawy. W marcu 1925 r. ukazał się pierwszy „warszawski” numer „Przeglądu Sportowego”. Choć formalnie naczelnym wciąż pozostawał Ferdynand Goetel, w praktyce jego obowiązki wypełniał sekretarz redakcji, którym po przeprowadzce został Marian Strzelecki.

W 1926 r. „Przegląd Sportowy” sprzedano koncernowi „Prasa Polska”. Redaktorem naczelnym został Kazimierz Wierzyński. Zmianie uległa szata graficzna, która teraz była bardziej nowoczesna i przyciągała uwagę. Zmienił się też zespół współpracowników. Wierzyński postarał się o najlepszych dziennikarzy francuskich (Gaston Guillot, Jacques Mortane, Henri Decoine), a także zaprosił do współpracy pisarzy i publicystów, m.in. Henri’ego de Monthérlanta, Tristana Bernarda, Paula Adama, Jerzego Mieczysława Rytarda, Władysława Zelenaya, Wiktora Junoszę-Dąbrowskiego.

Coraz mocniejsza pozycja „Przeglądu Sportowego” (utrzymał ją aż do wybuchu wojny) wiązała się m.in. z kłopotami najważniejszego konkurenta, „Stadionu”. Warszawski tygodnik redagowany przez Henryka Muszkiet-Królikowskiego stosunkowo szybko zajął czołową pozycję na rynku. Stało się tak dzięki właściwemu połączeniu treści adresowanych do inteligencji z szybką i ciekawą informacją interesującą masowego czytelnika. Ponadto dysponował siecią korespondentów krajowych i zagranicznych, zajmował się większością dyscyplin, a jego etatowi dziennikarze zaliczali się do polskiej czołówki (byli poważani do tego stopnia, że redakcja „Stadionu” została poproszona przez Polskie Towarzystwo Radiotechniczne o przygotowanie serwisu informacyjnego o tematyce sportowej). W 1927 r. jednak redakcję przejęło wojsko, które było głównym udziałowcem pisma. Nieumiejętne zarządzanie oraz brak doświadczenia nowego zespołu doprowadziły do stopniowego obniżania poziomu i ostatecznego upadku „Stadionu” w 1932 r.

Wśród ciekawych inicjatyw należy wyróżnić ukazujące się w latach 1927–1936 pismo „Start”, redagowane przez Kazimierę Muszałównę (przez pewien czas była nawet naczelną „Stadionu”). Zadanie „Startu” stanowiło przekonanie kobiet do podnoszenia sprawności fizycznej. Na łamach periodyku ukazywały się artykuły objaśniające przepisy gier oraz dostarczające wskazówek treningowych.

Wyrazem szybkich postępów w rozwoju rynku prasy sportowej w Polsce były dążenia do konsolidacji środowiska. W grudniu 1925 r., dzięki staraniom Mieczysława Orłowicza, udało się przeprowadzić I Zjazd Dziennikarzy Sportowych, na którym obecni byli delegaci z Krakowa, Katowic, Wilna, Warszawy, Lwowa i Poznania. Obrady zakończyły się powołaniem Polskiego Związku Dziennikarzy i Publicystów Sportowych RP (pierwszym prezesem został Władysław Osmolski, współtwórca „Stadionu”). Statut związku wyznaczał ambitne cele, do których należało podnoszenie poziomu dziennikarstwa sportowego, obrona interesów środowiska dziennikarzy sportowych (stało się to nad wyraz widoczne w drugiej połowie lat trzydziestych, kiedy dochodziło do licznych konfliktów między Związkiem a koncernami wydającymi poszczególne pisma, zwłaszcza dzienniki), dbanie o etykę zawodu oraz wspomaganie realizacji zadań polskiego sportu.

W pierwszych latach po II wojnie światowej prasa sportowa musiała się odbudować. Ponownie jej misją stało się krzewienie kultury fizycznej, zachęcanie zwłaszcza do dbania o dobrą kondycję fizyczną młodzieży szkolnej oraz do umasowienia sportu. Od 1949 r. kultura fizyczna została włączona przez PZPR do programu budowy społeczeństwa socjalistycznego.

Jedną z pierwszych inicjatyw było odtworzenie redakcji „Przeglądu Sportowego”. Jej siedzibą została Łódź, jednak w 1946 r. pismo wróciło do Warszawy. Redaktorem naczelnym został Tadeusz Maliszewski. Mimo systematycznej pracy na rzecz wzbogacenia rynku prasowego, „Przegląd Sportowy” wciąż nie miał realnej konkurencji i tak jest do dziś.

Również w 1945 r. ukazał się w Katowicach pierwszy numer „Sportu”, dziennika o zasięgu ogólnopolskim, lecz dominującego jedynie na rynku lokalnym. Pierwszym redaktorem naczelnym został Tadeusz Bagier. Redakcja „Sportu” organizowała m.in. plebiscyty, w których rozdawano nagrody Złotego Buta i Piłkarza Roku, a także hokejowy plebiscyt Złoty Kij.

Wśród innych powstających ze wsparciem władz tytułów znalazły się „Sportowiec” (od 1949 r.), ilustrowane pismo dla młodzieży, miesięcznik „Piłka Nożna” (od 1956 r.), ukazujący się do dziś jako tygodnik oraz krakowskie „Tempo” (od 1959 r.), które od 2005 r. było dodatkiem do „Przeglądu Sportowego”, a w 2008 r. przestało się ukazywać.

W latach dziewięćdziesiątych nastąpił gwałtowny rozkwit prasy sportowej. Obok utrzymujących się na rynku od dziesięcioleci tytułów pojawiły się liczne magazyny i czasopisma tematyczne, wśród nich m.in. „Pro Basket”, „MAGIC Basketball”, „Hattrick”, „Tygodnik Żużlowy”, „Magazyn Siatkówka” „Tygodnik Kibica”. Nieco później pojawiły się również tematyczne pisma, takie jak „Golf”, „WRC Magazyn Rajdowy”, „Four Four Two” (polska edycja brytyjskiego periodyku), „Jachting”, „Przegląd Motorowodny” czy „Świat Żużla”.

Obecnie prasa sportowa w Polsce nie oferuje już tak dużo tytułów, jak w pierwszej dekadzie po 1989 r. Wynika to głównie z braku zainteresowania czytelników, którzy mają darmowy dostęp do internetowych wydań pism zagranicznych oraz stron i portali o tematyce sportowej.

Sport w radiu

Jak pisze Andrzej Ostrowski12, pierwszą transmisją radiową z zawodów sportowych była relacja z walki bokserskiej między Jackiem Dempseyem a Georgesem Carpentierem w lipcu 1921 r. Patrick Robertson podaje jednak, że już 11 kwietnia 1921 r. Florent Gibson, dziennikarz gazety „The Pittsburgh Star”, na żywo relacjonował dla radia KDKA walkę bokserską pomiędzy Johnnym Dundee a Johnnym Rayem w Madison Square Garden13. Szybki rozwój nowego medium spowodował, że podejmowano próby transmitowania kolejnych wydarzeń sportowych. Pierwszym meczem piłkarskim, którego przebieg można było poznać z radia, było rozegrane w 1926 r. spotkanie pomiędzy czechosłowacką Slavią Praga a węgierskim Honvedem Budapeszt.

W Polsce od 1925 r. funkcjonowało Polskie Towarzystwo Radiotechniczne, które kilka razy w tygodniu emitowało krótki program. Dziennikarze „Stadionu” przygotowywali dla niego serwis informacyjny o tematyce sportowej oraz audycje instruktażowe dla sportowców i trenerów.

W roku 1927 po raz pierwszy polscy kibice mogli wysłuchać relacji z zawodów sportowych. Pierwszym polskim komentatorem sportowym została kobieta, Ada Artztówna, która opisywała słuchaczom przebieg mistrzostw Polski w narciarstwie, rozgrywanych w Zakopanem.

W miarę rozwoju infrastruktury i wzrostu zainteresowania odbiorców relacjonowano kolejne wydarzenia sportowe, m.in. rajd samochodowy Morskie Oko – Łysa Polana, mecz piłkarski Warta Poznań – Eindhoven (1929), mecz lekkoatletyczny Polska – Czechosłowacja (1929) czy mecz bokserski Brno – Warszawa14.

Siła oddziaływania radia sprawiła, że pojawiły się pierwsze sławy dziennikarskie. Wśród komentatorów sportowych największą popularność zdobył w latach trzydziestych Wojciech Trojanowski. Był on osobą na tyle rozpoznawalną, że zagrał nawet samego siebie w filmie Mieczysława Krawicza Sportowiec mimo woli z 1939 r. Trojanowski do perfekcji doprowadził rzemiosło komentatorskie, stając się mentorem dla nowego pokolenia dziennikarzy, wśród nich także Bohdana Tomaszewskiego.

Po II wojnie światowej sport wrócił do radia już w sierpniu 1945 r., kiedy odbyła się transmisja z meczu piłkarskiego reprezentacji Śląska i Warszawy. Zawody komentował Tadeusz Pyszkowski. Dwa lata później odbyła się pierwsza relacja sportowa nadawana z zagranicy (mecz piłkarski Czechosłowacja – Polska). Również w 1947 r. pracę w radiu rozpoczął wspomniany Tomaszewski, późniejszy wieloletni komentator radiowy i telewizyjny.

W początkach lat pięćdziesiątych radio zyskało świetnego dziennikarza i komentatora sportowego w osobie Bogdana Tuszyńskiego, kojarzonego początkowo przede wszystkim z relacjonowania kolarskiego Wyścigu Pokoju. Jego zasługi dla medium wykraczają jednak daleko poza komentowanie zawodów. Widząc potencjał sportu i nieustannie rosnące zainteresowanie mas odbiorców oraz przyszłą konkurencję w postaci raczkującej jeszcze telewizji, Tuszyński zaproponował poszerzenie oferty sportowej radia o stałą audycję tematyczną. Tym samym od 1955 r. nadawano program Przy muzyce o sporcie. By w pełni wykorzystać nowe osiągnięcia technologiczne, Tuszyński w 1970 r. podsunął pomysł na przeprowadzanie symultanicznych transmisji z kilkunastu aren sportowych. Powstałe w ten sposób Studio S-13 nadawane jest do dziś (prowadzi je Andrzej Janisz).

Lata sześćdziesiąte to jednak przede wszystkim rozkwit telewizji. By zasilić jej redakcje, wykazujące coraz większe zapotrzebowanie na dziennikarzy, przesuwano wiele osób z radia. Niektórzy sami prosili o przeniesienie, widząc w nowym medium przyszłość. Większość najlepszych i najpopularniejszych telewizyjnych komentatorów sportowych karierę rozpoczynała właśnie w radiu. Należeli do nich m.in.: Bohdan Tomaszewski, Tadeusz Pyszkowski, Jan Ciszewski, Andrzej Janisz, Włodzimierz Szaranowicz, Dariusz Szpakowski, Andrzej Zydorowicz.

Obecnie sport w radiu ogranicza się do emitowanego w Programie Pierwszym Polskiego Radia Studia S-13, transmisji sportowych w poznańskim Radiu Merkury oraz serwisów informacyjnych o tematyce sportowej.

Sport w polskiej telewizji

Jeśli chodzi o transmisje telewizyjne, to Polska miała znaczne opóźnienie względem Europy Zachodniej. Pierwszą na świecie relację „na żywo” przeprowadzono w Niemczech w 1936 r. Transmitowano wówczas otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Berlinie. W lutym 1937 r. brytyjska BBC przeprowadziła transmisję z meczu bokserskiego Anglia – Irlandia, a kilka miesięcy później – również relację z turnieju tenisowego na kortach Wimbledonu. Choć sporty rozgrywane na niewielkiej przestrzeni, takie jak boks czy tenis, były dużo łatwiejsze do transmitowania niż pozostałe dyscypliny, już w 1937 r. w Wielkiej Brytanii odbyła się pierwsza transmisja z meczu piłkarskiego.

W Polsce dopiero w 1952 r. zaczęto emitować programy telewizyjne. Sport – jako interesujące, dynamiczne widowisko – naturalnie znalazł się w sferze zainteresowań nowego medium. W 1957 r. przeprowadzono pierwszą w Polsce bezpośrednią transmisję sportową. Relacjonowano mecz bokserski Skra Warszawa – Gwardia Łódź15. Zawody komentował Zbigniew Smarzewski, późniejszy wybitny sprawozdawca sportowy.

Rok 1957 był przełomem, ponieważ odbyło się wówczas wiele transmisji sportowych, m.in. z meczów piłkarskich i bokserskich. Duże zainteresowanie telewizją przełożyło się na dalszą karierę sportu na jej antenie. Rozwój technologiczny pozwalał na pokazywanie coraz większej liczby dyscyplin (np. kolarstwa, które pod względem technicznym było trudne do ukazania w telewizji).

W latach sześćdziesiątych transmitowano już cyklicznie igrzyska olimpijskie, zwiększając za każdym razem ofertę, a w 1968 r. po raz pierwszy zawody sportowe obsługiwało studio telewizyjne, prowadzone przez Jacka Żemantowskiego i Stefana Rzeszota.

Wzrastające zapotrzebowanie na osobowości telewizyjne spowodowało, że coraz więcej komentatorów radiowych debiutowało na wizji.

W latach dziewięćdziesiątych rynek telewizyjny otworzył się na stacje prywatne, dzięki czemu sport zyskał jeszcze szerszy zasięg. Obok transmisji w stacjach takich jak TVN czy Polsat kibice mogli oglądać zawody i programy dotyczące sportu na kanałach tematycznych – m.in. Eurosport, Canal+, Wizja Sport, Polsat Sport, Polsat Sport Extra. Dziś są to, obok wspomnianych, również TVP Sport, nSport, Orange Sport, Eleven, Eleven Sport, Polsat Sport News, Extreme Sports, ESPN czy Eurosport 2.

1 E. Piasecki, Badania nad genezą ćwiczeń cielesnych, Poznań 1922, s. 3.

2 Por. W. Lipoński, Historia sportu na tle rozwoju kultury fizycznej, Warszawa 2012, s. 28.

3 Por. R. Biały, Kultura fizyczna i sport a zmiany społeczne w kulturze starożytnej Grecji i Rzymu, [w:]Kultura fizyczna a zmiana społeczna, red. Z. Dziubiński, P. Rymarczyk, Warszawa 2014, s. 393.

4 W. Lipoński, Historia sportu…, s. 85.

5 Z. Krawczyk, Kultura fizyczna – ciągłość i zmiana, [w:]Kultura fizyczna a zmiana społeczna, red. Z. Dziubiński, P. Rymarczyk, Warszawa 2014, s. 19.

6 Za: E. Piasecki, Badania nad genezą…, s. 10.

7 Por. R. Wroczyński, Dzieje wychowania fizycznego i sportu od końca XVIII wieku do roku 1918, Warszawa 1971, s. 8.

8 Por. H. Zdebska, Ewolucja bohaterów stadionu, [w:]Kultura fizyczna a zmiana społeczna, red. Z. Dziubiński, P. Rymarczyk, Warszawa 2014, s. 329.

9 T. Żuliński, Od redakcyi, „Przewodnik Gimnastyczny” 1881, nr 1, s. 1.

10 W tym samym roku rubrykę sportową w „Słowie Polskim” stworzył Zygmunt Kłośnik-Januszowski.

11 Za: B. Tuszyński, Sprintem przez prasę sportową, Warszawa 1975, s. 76.

12 A. Ostrowski, Dziennikarstwo sportowe, Wrocław 2003.

13P. Robertson, Shell Book of Firsts, London 1974, s. 149.

14 A. Ostrowski, Dziennikarstwo…

15 Tamże.