Wydawca: Bukowy Las Kategoria: Poradniki Język: polski

Zaprzyjaźnij się ze swoją skórą ebook

Pucci Romano  

3.88888888888889 (9)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 250 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zaprzyjaźnij się ze swoją skórą - Pucci Romano

Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to skóra jest obrazem ukazującym stan naszego zdrowia.

Skóra to prawdziwy organ ludzkiego ciała, w dodatku największy. Wyznacza granicę między nami a światem zewnętrznym, ulega wpływom zarówno tego, co w sobie kryje, jak i otoczenia.

W tej lekkiej, a zarazem naukowo rzetelnej książce dermatologia staje się kopalnią drogocennych porad i informacji. W kolejnych rozdziałach opisano budowę, anatomię i fizjologię, dokonując przeglądu typów skóry i jej potrzeb zależnie od wieku.

Tak oto odkrywamy, że nie należy lekceważyć sygnałów wysyłanych przez skórę – to, co skóra nam ujawnia, nie wiąże się jedynie z kwestią estetyki i wyglądu, wprost przeciwnie, granica między tym, co nieestetyczne, a chorobą niejednokrotnie jest czystą teorią.

Autorka odkrywa prawdę o najczęstszych schorzeniach dermatologicznych i uczy, jak odczytywać znaki świadczące o zaburzeniach wewnętrznych; obala mity i legendy dotyczące skóry i odżywiania. Pomaga także zorientować się w świecie kosmetyków, ukazując skutki, jakie składniki aktywne wywierają nie tylko na skórę, lecz również na środowisko

Opinie o ebooku Zaprzyjaźnij się ze swoją skórą - Pucci Romano

Fragment ebooka Zaprzyjaźnij się ze swoją skórą - Pucci Romano

Tytuł oryginału: Un’amica per la pelle. Tutto quello che dovete sapere sull’organo più grande del nostro corpo

Copyright © 2016 by Giunti Editore S.p.A., Firenze-Milano. www.giunti.it All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone

Copyright © for the Polish edition and translation by Wydawnictwo Bukowy Las Sp. z o.o., 2018

ISBN 978-83-8074-144-7

ILUSTRACJE: Stefano De Filippi

PROJEKT OKŁADKI: Monika Górecka ILUSTRACJA NA OKŁADCE: HiSunnySky/Shutterstock.com REDAKCJA: Katarzyna Kondrat KOREKTA: Magdalena Fortuniak REDAKCJA TECHNICZNA: Adam Kolenda

WYDAWCA: Wydawnictwo Bukowy Las Sp. z o.o. ul. Sokolnicza 5/76, 53-676 Wrocławwww.bukowylas.pl

WYŁĄCZNY DYSTRYBUTOR: Firma Księgarska Olesiejuk Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością ul. Poznańska 91, 05-850 Ożarów Mazowiecki tel. 22 721 30 11, fax 22 721 30 01

Pamięci Sergia Chimentiego, wyjątkowego przyjaciela i wielkiego dermatologa

Mojej córce Carolinie,

PRZEDMOWA   Kiedy skóra wykręca numery…

Z niezmiennym entuzjazmem od ponad trzydziestu lat pracuję jako lekarz dermatolog. Mimo to nadal, każdego dnia, uczę się czegoś nowego od skóry – tego wspaniałego organu, którego nieznane zasoby i słabe strony wciąż odkrywam. Coraz jaśniejsze staje się też dla mnie, że piękno „zewnętrzne” jest oznaką zdrowia oraz ogólnej równowagi – celem, do którego wszyscy dążymy.

Ta książka zrodziła się z chęci, by oddać skórze – dzielnie sprawującej rozmaite funkcje – sprawiedliwość jako jednemu z najważniejszych organów. Charakteryzuje on naszą urodę i zapewnia możliwość pokazywania się światu, lecz – inaczej niż uważa się powszechnie – nie jest po prostu powłoką ciała. Moim zamiarem jest opowiedzieć o skórze tak, aby móc ją poznać i docenić, przy jednoczesnym wskazaniu strategii ochrony przed rozlicznymi zagrożeniami, którym codziennie podlega, niejednokrotnie także z powodu naszych karygodnych błędów w jej pielęgnacji.

Aby wyjaśnić pojęcie „pielęgnacji”, w referatach naukowych posługuję się obrazem dwóch samochodów: ferrari i starego fiata 500, zupełnie odmiennych z racji designu, osiągów, kosztów, lecz potrzebujących jednakowej dbałości. Wspaniała i zgoła niezniszczalna karoseria ferrari, kiedy się o nią nie dba, narażona jest na zagrożenia; dokładnie tak samo jak w wypadku skromnego fiata 500.

To również książka przeznaczona nie dla profesjonalistów, lecz dla osób zainteresowanych i zaciekawionych tematem. Stosując prosty język i, mam nadzieję, klarowny styl, obrałam sobie za cel uwolnienie czytelników od stereotypów, przesądów i problemów interpretacyjnych. Jestem przekonana, że medycyna trzeciego tysiąclecia nie może się już obyć bez skutecznej i powszechnej komunikacji, która staje się źródłem precyzyjnych odpowiedzi na nurtujące nas pytania i dzięki której samodzielnie możemy sobie radzić z problemami nastręczanymi co dzień naszej skórze. Wszystko to, co dzieje się na skórze, jest widoczne i właśnie dlatego może powodować dyskomfort, a czasem nawet wystawiać na ciężką próbę nasze życie pośród innych ludzi.

„Dobrać się komuś do skóry”, „wyskakiwać ze skóry”, „dostać w skórę”, „mieć gęsią skórkę”… Ileż używanych na co dzień powiedzeń dotyczy skóry? Nie ma dnia, żeby nie wymawiano, nie czytano czy nie słyszano tego słowa – czasopisma roją się od porad, trików, sekretnych sposobów sprawiających (lub dających takie wrażenie!), że nasza skóra stanie się gładsza, młodsza lub lepiej oczyszczona. Firmy farmaceutyczne i kosmetyczne co roku wypuszczają na rynek nowe cudowne specyfiki. Krótko mówiąc, o tej cienkiej błonie, która pokrywa nasz organizm, bez wątpienia mówi się więcej niż o gwiazdach filmowych! Lecz czym ona właściwie jest? Jakie jest jej pochodzenie? Czemu służy? Jakie kryje tajemnice?

Mogę się założyć, że choć u prawie wszystkich łazienkowa szafeczka z kremami i buteleczkami pęka w szwach, to niewiele osób potrafiłoby odpowiedzieć na te pytania. Na co więc czekamy?

Skóra jest zewnętrzną, aksamitną powłoką komórkową, która okrywa nasze ciało i chroni je przed czynnikami zewnętrznymi, funkcjonuje niczym zbroja, decyduje o wymianie ciepła, o doznawania bólu i przyjemności, jest… naszym najrozleglejszym narządem! Innymi słowy, trochę tego jest, choć jej grubość wynosi zaledwie kilka milimetrów. Tak przedstawiają się liczby:

~ 3: liczba warstw skóry (naskórek, skóra właściwa i hipoderma);

~ 0,5–4 mm: rozpiętość całkowitej grubości naskórka i skóry właściwej; największa jest na karku, na podeszwie i na wewnętrznej stronie dłoni;

~ 10 kg: ciężar utrzymywany przez pasek skóry o wymiarach 3 × 10 mm, wydłużający się o około 50%;

~ 20–35%: zawartość wody w wierzchniej warstwie naskórka (warstwa rogowa);

~ 3 miliony: liczba komórek na 1 cm2 skóry;

~ 2 m2: średnia powierzchnia, jaką pokryłaby nasza skóra, gdybyśmy mogli ją z siebie ściągnąć i położyć;

~ 3–5 kg: średnia całkowita waga skóry;

~ 4–5 tygodni: czas odnawiania komórek;

~ 600 000: liczba drobin skóry, które tracimy w każdej godzinie;

~ 42 g: skóra tracona co roku, stanowiąca około 80% kurzu, który znajduje się w naszych domach;

~ 1000–1500: liczba melanocytów;

~ 4,5–6,5: normalna wartość pH lub też stopień kwasowości, bardzo ważny dla zdrowia skóry;

~ 1 m: długość naczyń włosowatych na 1 cm2 skóry;

~ 4 m: długość włókien nerwowych na 1 cm2 skóry;

~ ponad 400: liczba receptorów nerwowych na 1 cm2 skóry.

Rozpocznijmy zatem podróż ku poznaniu narządu, o którym najczęściej rozmawiamy. I gwoli tradycji, zacznijmy od Adama i Ewy – ma się rozumieć w przenośni – czyli od skóry dzieci.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Narodziny

W czepku urodzeni

O człowieku, który ma szczęście, mówimy, że jest „w czepku urodzony”. Czy zastanawialiście się, skąd wzięło się to powiedzenie?

Trzeba wrócić do średniowiecza, do czasów gdy kobietom pomagały rodzić akuszerki. Niekiedy zdarzało się – i może zdarzyć się dzisiaj – że dziecko rodziło się obleczone swego rodzaju mazistą, białą błoną, vernice caseosa (właśnie „czepkiem”), która wytwarzana jest w ostatnim okresie ciąży, aby płód nie pomarszczył się w wyniku styczności z płynem owodniowym. Zazwyczaj błona ta pęka podczas porodu, lecz czasem pozostaje w całości i pomaga dziecku wyśliznąć się z ciała matki. Uważano, że dziecko, które rodzi się z grubszą błoną, będzie miało więcej szczęścia i – według dawnych wierzeń – będą je chronić bogowie.

To pokrzepiające powiedzenie od razu wyjaśnia wagę narządu skóry, zanim jeszcze człowiek przyjdzie na świat! Skórę dziecka należy jednak darzyć szczególną uwagą również z wielu innych względów.

Jak inne narządy, także skóra w miarę upływu czasu rośnie, zmienia się i stabilizuje.

U najmłodszych jej grubość wynosi zaledwie jedną piątą grubości skóry dorosłych, przez co nie pełni ona jeszcze najlepiej wszystkich swoich funkcji: nie potrafi bronić się odpowiednio przed zagrożeniami zewnętrznymi (włączając w to czynniki atmosferyczne), nie ma określonego układu odpornościowego, a jej gruczoły łojowe nie pracują na pełnych obrotach, co sprawia, że jest sucha. Przyjrzyjmy sie zatem głównym różnicom między skórą dziecka i dorosłego, analizując poszczególne parametry skórne.

Łój, woda i pot

Łój, produkowany przez gruczoły łojowe, które rozwijają się już w szóstym miesiącu życia płodowego, początkowo odpowiada za tworzenie się serowatej powłoki chroniącej noworodka. Po narodzinach, w związku ze stymulacją ze strony hormonów matki, gruczoły łojowe zachowują aktywność przez trzy miesiące życia dziecka, podczas których ilość wydzielanego tłuszczu może być nawet taka sama jak u dorosłego. Potem jednak ulega ona znacznej redukcji, aby zwiększyć się ponownie w okresie dojrzewania, kiedy pod wpływem hormonów płciowych, produkowanych w dużej ilości, wydzielanie łoju wzrasta. Zaczynają się wtedy cierpienia młodej skóry (jak przekonamy się dalej)…

Ilość wody w skórze dziecka jest zdecydowanie większa niż u osoby dorosłej. Dane naukowe mówią, że woda zawarta w najgłębszej warstwie naskórka i w skórze właściwej – która nie może „opuścić” skóry poprzez parowanie – wynosi 74,5% wagi noworodka, spada do 69,4% u małego dziecka, by osiągnąć 64% u osoby dorosłej. Ten procent nie ma nic wspólnego z wodą w warstwie rogowej skóry, w pocie, a tym bardziej z wartością NMF (Natural Moisturizing Factor), naturalnego czynnika nawilżającego, który występuje w błonie hydrolipidowej – powłoce ochronnej złożonej właśnie z wody, łoju, pozostałości komórkowych i innych dotychczas niezidentyfikowanych składników. To właśnie dlatego skóra niemowlęcia jest bardziej jędrna i naciągnięta niż pomarszczona oraz „pozbawiona podpory” skóra starca.

Pot jest wodnistą cieczą, w której rozpuszczone są rozmaite substancje o różnej naturze chemicznej. Jest produkowany przez gruczoły potowe, które pod względem budowy różnią się od gruczołów łojowych. Kształtują się około dwudziestego ósmego tygodnia ciąży i choć znajdują się w skórze noworodka, potrzeba około dwóch lat, zanim rozpoczną normalną działalność. Rzeczywiście, u noworodka system termoregulacji nie jest jeszcze odpowiednio sprawny. Adaptacja do zimna czy do ciepła kosztuje go wiele trudu – wytwarzanie potu odgrywa szalenie ważną rolę w tym procesie. Przede wszystkim pozwala obniżyć temperaturę ciała, co jest zjawiskiem niezbędnym w wypadku gorączki czy narażenia na wysoką temperaturę zewnętrzną. Parowanie potu z powierzchni skóry przyczynia się do wyeliminowania ze skóry niewielkiej ilości ciepła, obniżając zarazem temperaturę ciała. Oto dlaczego, w związku z ograniczonym funkcjonowaniem gruczołów potowych, dziecko do drugiego roku życia może łatwiej się „przegrzać” niż osoba dorosła.

U dziecka znikoma potliwość przyczynia się ponadto do osłabienia skóry, sprawiając, że staje się ona wrażliwsza na infekcje takie jak liszajec – wysypka typowa dla wieku dziecięcego, bardzo zakaźna wśród dzieci, wywołana przez powszechnie występujące bakterie (paciorkowce, gronkowiec złocisty).

Pot sprawuje sprawuje funkcję bariery przeciwdrobnoustrojowej, jak również jest drogą eliminacji potencjalnie groźnych substancji.

Inną nadzwyczajną właściwością potu jest produkcja – w wyniku zetknięcia z promieniami słonecznymi – kwasu urokainowego, substancji, która wraz z innymi mechanizmami obronnymi (takimi jak wzrost produkcji keratyny i tworzenie melaniny) pomaga chronić skórę przed promieniowaniem UV i sprzyja normalnej, zdrowej opaleniźnie. Zważywszy jednak na to, że u dzieci do drugiego roku życia potliwość jest znikoma, nie należy wystawiać ich nadmiernie na działanie słońca.

Kwasowość i mikrobiom skórny

Kwasowość jest stanem fizjologicznym typowym dla skóry. Mierzy się ją za pomocą wskaźnika chemicznego pH, wyrażonego w skali liczbowej: neutralne pH odpowiada liczbie 7, od 0 do 7 pH jest kwaśne, a od 7 do 14 – zasadowe. Wartość pH zdrowej skóry dziecka zawiera się między 4,2 a 5,6. Co od razu obala ulubione hasło marketingu dotyczące „neutralnego” mydła, które jest tak neutralne, że bardziej neutralne być nie może. Wprost przeciwnie, ważne jest, by nie naruszyć fizjologicznej kwasowości skóry za sprawą nieodpowiednich produktów kosmetycznych.

Kwasowość skórnego pH ma konkretną funkcję: utrzymanie bakterii i dobrych drobnoustrojów, które mieszkają w skórze, czyli zachowanie skórnego mikrobiomu.

Skórny mikrobiom tworzą drobni mieszkańcy skóry pełniący pożyteczne funkcje, takie jak powstrzymanie nadmiernego rozwoju – który może spowodować infekcję – nieproszonych, potencjalnie groźnych gości (bakterii i grzybów). Wszystko to doskonale koreluje z fizjologicznie kwaśnym pH oraz z odpowiednią ilością łoju i potu, czynnikami, które aktywnie przyczyniają się do powstrzymywania wzrostu większości „przygodnych zarazków”. Podobnie jak mikrobiom jelitowy, również mikrobiom skórny jest często areną zmagań: typologia i liczba bakterii oraz grzybów, które zazwyczaj zamieszkują skórę, zmienia się wraz z wiekiem, warunkami życia i zależy od różnych rejonów ciała, w których gromadzą się drobnoustroje. Aby zachować nienaruszalność tych skupisk, szczególną uwagę należy przykładać do oczyszczania skóry.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Podziękowania

Chciałabym podziękować:

~ mojemu mężowi Stefano, który użyczył mi swojego talentu ilustracyjnego;

~ specjalizującym się w zakresie dermatologii lek. med. Marii Vittorii Cannizzaro, lek. med. Ester Del Duca i lek. med. Virginii Garofalo (Uniwersytet Tor Vergata, Rzym), które pomogły mi zebrać cenne materiały do tej książki;

~ mojemu przyjacielowi Umbertowi Borelliniemu, kosmetologowi wielkiej sławy – on już wie dlaczego!

~ mojej córce Carolinie, która przeczytała wszystkie rozdziały z wyostrzoną uwagą, nie stosując żadnej taryfy ulgowej.