Wydawca: Psychoskok Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2013

Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania! ebook

Jonathan Gray

4.5 (2)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 308 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania! - Jonathan Gray


"Zagubione cywilizacje, czyli wielki szok datowania" – warto polecić każdemu, kto lubi odkrywać sekrety z naszej przeszłości. A najlepiej takie, które dosłownie ścinają z nóg! Książka pozwoli wam ujrzeć świat w takim świetle, w jakim go jeszcze nigdy nie widzieliście! I dopiero teraz wiele zagadek przeszłości zacznie nabierać dla was sensu. Wszystko, co wiąże się z biblijnym Potopem jest niezwykle frapujące. W 1999 roku ogłoszono, że Sahara ma około 4000 lat. Ta ocena opierała się na obliczeniu tempa, w jakim się rozrasta, przeprowadzono więc symulację odwrotną. Nasuwa się jedno pytanie. Jeśli ziemia ma miliardy lat, czy nie powinny istnieć na niej większe i starsze pustynie? Dlaczego największa pustynia na Ziemi ma tylko 4000 lat? Każdemu, kto jest zaintrygowany tymi kwestiami polecam przeczytać tego ebooka.

Opinie o ebooku Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania! - Jonathan Gray

Fragment ebooka Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania! - Jonathan Gray

Jonathan Gray "Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania!"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, 2013 Copyright © by Jonathan Gray, Wiktor Jorkstam, 2013

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki © Tryfonov - Fotolia.com

ISBN: 978-83-7900-094-4

Wydawnictwo Psychoskok ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131

Jonathan Gray
ZAGUBIONE CYWILIZACJE
CZYLI
WIELKI SZOK
DATOWANIA !
Wydawnictwo Psychoskok 2013

PRZEDMOWA

Dlaczego napisałem tę książkę?

Miało to związek z pewnymi ważnymi danymi, które ostatnio otrzymałem. Zaczęło się od tego, że jeden bardzo stary dokument donosi, że najbardziej przepyszna budowla starożytności została wzniesiona w Jerozolimie przez Hebrajczyków. Starożytne źródła donoszą, że ściany Świątyni Salomona były wyłożone złotem. Jednakże, być może na całym Bliskim Wschodzie, nie było tyle złota, aby dzieła tego dokonać. W tym celu budowniczy – Król Salomon wysyłał całe floty statków, dosłownie na krańce świata w poszukiwaniu złota, srebra i drogich kamieni. Zgodnie z podaniami każda taka wyprawa zajmowała 3 lata.

Któregoś dnia, mój przyjaciel George, przyniósł mi jakiś artykuł, w którym „udowadniano”, że nic takiego nie miało miejsca. I to było właśnie to, co w nim wzbudziło wszystkie te wątpliwości!

Nie ma miejsca na Dawida i Salomona

George rozłożył ramiona ostentacyjnie. „Nie ma miejsca na Dawida i Salomona”, wyrecytował. „Archeologia zaprzeczyła twierdzeniom biblijnym jakoby istnieli”. Popatrzyłem na niego uważnie, „OK., George, masz moją pełną uwagę!”. „No więc tak” - kontynuował. „Archeologowie zbadali pozostałości z okresu od późnego brązu do wczesnego żelaza, wtedy, gdy król Salomon miał niby rządzić Izraelem. Naukowcy udowodnili, że w tym okresie cała kraina Kanaan pogrążona była w całkowitej biedzie. Populacja była niewielka, a osady biedne i było ich niewiele. Na koniec Jerozolima była tylko śmiesznie małą odsadą. Tak więc nie ma miejsca w tym krajobrazie na tak potężnego króla jak Salomon. Co masz, na to wszystko do powiedzenia?”

- W pełni się z tobą zgadzam - odpowiedziałem.

- Zgadzasz się ze mną? - spytał kompletnie zaskoczony.

- Tak, jeśli zaakceptujemy te datowania, jakie nagminnie się przypisuje różnym okresom archeologicznym, to wszystkie twoje argumenty są całkowicie słuszne.

- Uważasz więc, że cała historia opisana w Biblii jest fikcją? - zapytał

- Jeśli datowania są poprawne, to z pewnością tak - odpowiedziałem.

Zanim jednak będziemy kontynuowali, z pewnością pragnęlibyście wiedzieć, w jaki sposób George doszedł do takich, a nie innych wniosków.

Jak powstawały różne warstwy archeologiczne?

Wygląda to tak, że procedury całkowitej odbudowy czy też sukcesywnej zabudowy starożytnych miast, nakładały warstwę po warstwie na leżące poniżej pozostałości. Gdy był to naturalny proces zabudowy to pozostałości jest więcej, jeśli były to pożary czy podboje, gdzie zniszczenia były totalne, to pozostawało niewiele śladów i wszystko zaczynano budować od nowa na gołej ziemi.

Dlatego też prowadzenie wykopalisk napotyka na wiele trudności, nie łatwo jest oceniać różne miejsca wykopalisk tymi samymi kryteriami, jeśli nie zna się dokładnie historii danego regionu. Rozpoczynając więc wykopaliska, archeologowie otrzymują przekrój wszystkich warstw, jakie w danym miejscu pozostały, od najwcześniejszego osadnictwa do ostatnich warstw.

Jedynym sposobem, przy pomocy którego można zidentyfikować różne okresy, są przedmioty znajdujące się w danych warstwach oraz okresy, jakie się przypisuje ich istnieniu. Głównie jest to ceramika oraz rzadziej występujące przedmioty metalowe.

Ale jak są datowane te różne warstwy?

Jeśli nawet całkowicie zignorujemy chronologiczne daty, jakie nadaje różnym okresom sama Biblia, to i tak należy ustalić jakiś alternatywny system datowania. Archeolodzy w swojej mądrości sami przypisują różnym okresom swoje własne datowania. Opierając się na właśnie takich kryteriach datowania, wyglądałoby na to, że Dawid i Salomon żyli na przełomie późnego brązu oraz wczesnego żelaza. Takie rozumowanie czyni datowanie biblijne jednoznacznie błędnym!

Pozwólcie, że zademonstruję, jak coś takiego funkcjonuje:

Okresy -teoretycznie

Wczesny brąz

Średni brąz II

Późny brąz

Wczesne żelazo

Okres żelaza I

Co w nich znajdujemy

Nowe osadnictwo. Absolutny początek !

Kwitnąca kultura miejska, pałace i piękne świątynie.

Bieda, rzadkie osadnictwo i mało ludzi.

 Gwałtowny wzrost populacji!

Co się twierdzi

Biblia mówi, że był to okres, w którym żyli Dawid i Salomon

Konkluzja:

Historia biblijna nie może być prawdziwa

Jak jest to widoczne w powyższej tabelce, w okresie późnego brązu i wczesnego żelaza kraina Kanaan była całkowicie wyniszczona, populacja stała się biedna i niewielka, a Jerozolima była tylko mizerną mieściną.

Powyższe twierdzenie całkowicie zaprzecza podaniom biblijnym, które mówią o tym, że: „Salomon wybudował Gezer, Niższy Beth Horon, Balath oraz Tadmor na pustkowiach (dzisiejsza Palmira w Syrii). W krainie Judei we wszystkich miastach, które Salomon posiadał, były jego rydwany i kawaleria. I wszystko to co Salomon postanowił wybudować w Jerozolimie, Libanie i ziemiach mu podległych!” (Królowie I, 9:17-19)

„To wszystko jest zwykła fikcją” - twierdzą sceptycy, „bo dotychczas nie znaleźliśmy nawet jednej cegły, która by potwierdzała, że tak potężne państwo istniało!”

Biblia znów mówi: „ Król uczynił srebro i złoto tak nagminnym w Jerozolimie jak kamienie, i uczynił, że drewno cedrowe było tak nagminnym jak sykomory, które rosną na nizinach.” (2 Kroniki, 1:15)

„Jednak artefakty i ceramika z tego kresu wskazują na to, że kraina ta cierpiała straszliwą biedę. Zaludnienie było niezwykle rzadkie, a Jerozolimę zaledwie można było nazwać miastem!”

Jeśli więc ta popularna chronologia „naukowa” jest słuszna, to Biblia całkowicie się myli! Czyżby więc krytycy mieli w tym przypadku rację? Nie tak w zupełności, gdyż pozostają jeszcze dwa problemy, których nie daje się tak łatwo rozwiązać.

Jakie problemy?

Rzućmy okiem jeszcze raz na tę tabelkę z poprzedniej strony!

Okresy - teoretycznie

1. Wczesny brąz

2. Średni brąz II

3. Późny brąz

 wczesne żelazo

4. Okres żelaza I

Co w nich znajdujemy

Nowe osadnictwo. Absolutny początek !

Kwitnąca kultura miejska, pałace i piękne świątynie.

Bieda, rzadkie osadnictwo i mało ludzi.

Gwałtowny wzrost populacji!

Dwa problemy!

Odniesienie na dole!

Odniesienie na dole!

3. Dlaczego i w jaki sposób zniknęła większa część populacji? Co się stało z bogatą kulturą poprzedniego okresu? Z pałacami, miastami i świątyniami? Sceptycy nie potrafią tego wyjaśnić!

4. I skąd oraz dlaczego raptownie nastąpił taki nagły przyrost ludności? Skąd oni się wzięli?

Czy rozumiecie teraz, na czym polega dylemat? Na powyższe pytania nikt z mędrców, tworzących teorie, nie jest w stanie odpowiedzieć, co odzwierciedla artykuł napisany w „The Financial Review” z 28 marca/1 kwiecień 2002 roku: Późny brąz i wczesny okres żelaza pozostawiają nas z kilkoma krytycznymi pytaniami, na które musimy wpierw otrzymać jakąś zadowalającą odpowiedź:

- Gdzie ponad połowa populacji środkowego brązu się podziała.

- Lub też gdzie się podziała cała populacja regionów podgórskich

- Skąd się wzięli wszyscy ci ludzie, którzy zasiedlili setki miast i miasteczek na samym początku epoki żelaza? (The Financial Review, 28 March, 1 April 2002. „False Testament” Daniel Lazare wyjaśnia, w jaki sposób archeolodzy zdyskredytowali biblijną wersję historii.”)

Okres 3 - NIEWOLA W ASYRII I BABILONIE

Opustoszały kraj!

Trzecim okresem było wygnanie do Asyrii i Babilonu, gdy większa część populacji została wzięta do niewoli. Pisząc Zabierając głos niedługo po tym, jak Izrael został podbity przez Asyryjczyków w roku 722 przed Chrystusem, prorok powiedział: „Twój kraj jest opustoszały, a twoje miasta zniszczone ogniem. Obcy pochłonęli twój kraj na twoich oczach i teraz jest opuszczony i zniszczony przez obcych.” (Izajasz 1:7)

Tak więc w następnej warstwie wykopalisk powinniśmy natrafić na kraj z silnie zredukowaną populacją i tak dokładnie jest! Izraelski archeolog, Izrael Finklestein napisał:

Cały kraj kwitł w okresie średniego brązu II. Ufortyfikowane miasta, bogate wsie, wspaniałe pałace i świątynie. Kontrastem do tego okresu dobrobytu były czasy późnego brązu i wczesnego żelaza, które charakteryzowało wyludnienie i poważny kryzys całego regionu. Co gorsze, w miarę trwania okupacji liczba ludności malała, a sytuacja ekonomiczna się tylko pogarszała.”

(Izrael Finklestein, The Archaeology of the Israelite Settlement pp. 339-341. Izraeli Exploration Society, Jeruzalem 1988)

Wszystko więc doskonale pasuje do warunków wygnania do Asyrii i Babilonu. Pasuje także doskonale do wersji wydarzeń opisanej w Starym Testamencie!

Okres 4 - POWRÓT Z NIEWOLI

Dramatyczny wzrost liczby ludności!

Czwarty okres był okresem powrotu z niewoli, gdy znaczna część Izraelitów przybyła do swojego kraju. „Grupa, która powróciła jedynie pod przywództwem Ezry liczyła 42 360 osób.” (Ezra 2:64)

Finklestein napisał:

Okres żelaza I wskazuje na gwałtowny wręcz przyrost ludności w całej krainie wzgórz!

Podpowiedź: Zmieńcie po prostu datowanie

Czy istnieje jakieś rozwiązanie tego problemu? Tak, bardzo proste! Wymaga to jednak od niektórych bardzo radykalnego myśleniaJ. Należy po prostu dodać jakieś 600 lat do dat, które podają archeolodzy! Wystarczy zmienić chronologię datowania, a wszystko ułoży się na właściwych miejscach!

Dodatkowym twierdzeniem wspomnianego artykułu było to, że tak naprawdę nie istnieją żadne dowody na to, iż takie postacie jak król Dawid i jego syn Salomon w ogóle istniały. W związku jednak z tym, że lubię tajemnice, po dwóch fascynujących miesiącach badań przekazałem Georgowi mój 73 stronicowy raport, w którym, jak gdyby na marginesie, wspomniałem, że o istnieniu króla Salomona wspomina wiele ówczesnych i całkowicie niezależnych od Biblii źródeł historycznych z Etiopii, Egiptu, Indii, Fenicji, Meksyku, Ameryki Południowej itd.

Tak, nawet Ameryki Południowej, gdyż dorzecze Amazonki do dziś zamieszkuje, w dość prymitywnych warunkach, jeden szczep Indian, którego przekazy mówią o mieście zwanym Ofir, leżącym kiedyś nieopodal ujścia Amazonki. Podania hebrajskie wspominają właśnie o mieście portowym Ofir, do którego płynęły statki Salomona, aby przyjąć na pokład ładunki srebra i złota. Podania tego prymitywnego szczepu, które nawet nie wiedziało o istnieniu takiego państwa jak Izrael, mówią wyraźnie, że statki z państwa Samona zawijały do ich portu w Ofirze, gdzie kupowali złoto i srebro. Czy wszystko to jest tylko przypadkiem?

Przynajmniej dla mnie wszystkie te fakty mają jednoznaczną wymowę:

Historia szczepu znad Amazonki * Państwo Samona po wschodniej  stronie Atlantyku * Okręty do Południowej Ameryki * Port docelowy Ofir * Źródło pochodzenia srebra i złota.

Podania hebrajskie * Państwo Salomona po wschodniej  stronie Atlantyku * Okręty do Południowej Ameryki * Port docelowy Ofir * Źródło pochodzenia srebra i złota.

Jedynym szczegółem, niezgodnym w obu tych historiach, jest znaczna różnica w datowaniu wydarzeń!

Historia szczepu znad Amazonki * rok 3166 do 2866 przed Chrystusem

Podania hebrajskie * rok 970 do 931 przed Chrystusem

Pomimo to, opierając się na podaniach historycznych i archeologicznych, można zauważyć, że wszystkie pozostałe szczegóły tak doskonale się zgadzają, że nieścisłości datowania, szczególnie źródeł indiańskich, gdzie przekazy były w większości ustne, można potraktować jako wybaczalny błąd. Po prostu zbieżność nazw i miejsc jest tak duża, ze podania te muszą dotyczyć tych samych zdarzeń. Pozostaje nam tylko sam problem datowania, bo jeśli jest tutaj mowa o tych samych wydarzeniach, to jedynie datowanie wymaga znaczącej poprawki. Jednakże z doświadczenia wiem, że w archeologii problemy z datowaniem są chlebem powszednim!

- Ale numer! - wykrzyknął George, po przeczytaniu mojego raportu. - To naprawdę zadziwiające fakty. Dlaczego nie podzielisz się tym wszystkim ze swoimi czytelnikami?

Tak też uczyniłem! Jednym z pierwszych, którzy otrzymali ten raport był mój przyjaciel Jerry, którego darzę dużym szacunkiem. Przed kilkoma laty, gdy zajmował się poszukiwaniem minerałów w dżunglach Amazonii, został pojmany i uwięziony przez członków tego właśnie plemienia. Przebywał wśród nich wystarczająco długo, aby poznać większość ich legend i podań. Część tych najstarszych podań została spisana w dokumencie, który Jerry określił mianem Kronik UM. Po przeczytaniu mojego raportu, Jerry odpisał, stwierdzając, że wszystko doskonale się zgadza, jednakże jedna rzecz w całej tej historii bardzo go niepokoiła, a mianowicie znaczna rozbieżność w czasie: „Samon co prawda zbudował swoje imperium po drugiej stronie Atlantyku, jednakże Kroniki UM mówią, że miało to miejsce w latach 3166 – 2866 przed Chrystusem. To nie pasuje do twojego datowania Potopu Noego na rok 2350 przed Chrystusem. Na dodatek umieszczasz Salomona w okresie około roku 1000 przed Chrystusem, co w rezultacie dzieli wydarzenia dotyczące Samona i Salomona o blisko 2000 lat! Wynikałoby z tego, że wydarzenia te nie mogą dotyczyć tej samej postaci historycznej.

Podziękowałem Jerremu za jego komentarze, zmusiły mnie one do skoncentrowania się zarówno na kwestii datowania wydarzeń historycznych jak i samych starożytnych cywilizacji!

Czy jesteście gotowi?

1. SZOKI I WYZNANIA

- Chodź – powiedział Bruce, - Muszę coś ci pokazać

Zamknęliśmy samochód, wchodząc do parku.

- To jest Świątynia Pamięci” – wyjaśnił Bruce, gdy zbliżaliśmy się do betonowej konstrukcji leżącej nieopodal ulicy St. Kilda w Melbourne w Australii.

- Ten monument upamiętnia wszystkich tych, którzy polegli podczas II Wojny Światowej. Pod samym monumentem, schodząc po kilkunastu stopniach, wchodzi się do dużego pomieszczenia. Gdybyście to ujrzeli, bez wątpienia byli byście pod wielkim wrażeniem tego, co można tam ujrzeć, gdyż piwnica ta przypomina jakąś wapienną jaskinię. Tak dokładnie, gdyż są w niej wręcz tysiące stalagmitów i stalaktytów. Niektóre z nich są naprawdę wielkie.

- Ale jak to możliwe? – wymamrotałem – Ich przecież nie powinno tutaj być

- Jednak to prawda – odparł Bruce – Sam możesz to oglądać na własne oczy, te wszystkie stalaktyty i stalagmity wyrosły tutaj w przeciągu jedynie 59 lat!! Bruce miał na twarzy złośliwy uśmieszek.

- Zdradzę ci pewną małą tajemnicę.

Jeden z tych stalaktytów został wysłany na Uniwersytet w Monach, a jeszcze inny na Uniwersytet do Canberry z prośbą o określenie ich wieku. Gdy po jakimś czasie je odesłano, oba jednogłośnie określono na wiek od minimum 120.000 do 300.000 lat! Gdy to datowanie postawiono pod znakiem zapytania, wyjaśniając skąd pochodzą, to otrzymano od „ekspertów” zdecydowanie naukową odpowiedź, że „ONE MUSZĄ MIEĆ TAKI WIEK!” Jeśli byliście kiedykolwiek w takiej jaskini ze stalaktytami, to z pewnością słyszeliście od przewodnika historię o tym, jak to stalaktyty i stalagmity formują się miliony lat! Czy wiecie, że stalagmity rosną pod wieloma współczesnymi budynkami? Tak, więc jeśli kiedyś mieli byście okazję coś takiego widzieć, to potraktujcie to jako naukowy dowód na sędziwy wiek danego budynku!

Popatrzcie teraz na poniższą listę oficjalnego datowania obiektów i wydarzeń historycznych:

Egipt 6000 lat

Sfinks w Gizach 10.500 lat

Piramida Cheopsa nawet do 10.500 lat

Teksty Sumeryjskie 6000 lat”

Sumeryjska lista królów 432.000 lata

Tiahuanaco ponad 15.000 lat

Aborygeni w Australii 40.000 lat

Kości w jaskiniach we Francji 12.000 lat

Atlantyda 9600 lat

No więc jak? Czy uważacie te wszystkie daty za wiarygodne?

Najwyraźniej dość znaczna liczba ludzi „kupuje” te pseudo naukowe bzdury. Co mogę stwierdzić, otrzymując dość wiele maili od czytelników, którzy podkreślają, że wiele podawanych przeze mnie datowań jest błędna. Oto przykłady takich komentarzy:

- Znalazłem kamień mający 10.000 lat, na którym widniały bardzo mistyczne napisy. Jednakże archeolodzy, z którymi się konsultowałem, odpowiadają mi, że człowiek w tym okresie nie był jeszcze tak wysoko rozwinięty.

- Podobnie jak pan uważam, że na ziemi istniały bardzo wysoko rozwinięte cywilizacje na długo przed naszymi czasami. Jednak sądzę, że rozpiętość czasowa jest znacznie większa niż ta, którą pan podaje lub też ta, którą podaje Biblia, więc nie można jej traktować jako wiarygodnego źródła datowania. Tak naprawdę to sami tylko Sumeryjczycy mają znacznie dłuższą historię.

Wielu piszących do mnie to oczytani i naprawdę inteligentni ludzie, z których zdaniem trzeba się liczyć!

Moja odpowiedzialność wobec was!

Starożytnymi cywilizacjami, to moja specjalność (włącznie z samą kwestią datowania), zajmuję się od ponad 25 lat. Czuję się odpowiedzialny w stosunku do moich czytelników, którzy wierzą, że to, co podaję jest prawdą. Gdy pewne informacje wychodzą na światło dzienne, powinny wywołać pożar w kręgach naukowych. Czy można bezczynnie siedzieć na takiej beczce prochu nie przykładając do takiego lontu zapałki? Właśnie zdecydowałem się na zapalenie zapałki, bez względu na konsekwencje, gdyż uważam, że prawda musi być zawsze priorytetem, stojąc w pierwszym rzędzie przed popularnością.

Czy jesteście więc gotowi na to, aby usłyszeć prawdę?

Wielkie pomyłki datowania

Najpierw rzucimy okiem na wszystkie te wspomniane powyżej daty, jak też kilka innych. Prawda jest taka, że wszystko opiera się na czystych spekulacjach i zgadywankach. Wielu z tych zgadujących ma dobre intencje, a nawet niektóre z podawanych przez nich informacji są jak najbardziej poprawne. Należy jednak przyznać, że większość to czysta fikcja.

Jeśli ktoś wam mówi, że coś ma 10.000 lat, bez względu na to czy to cywilizacja, czy też jakiś artefakt, to pierwszą rzeczą, którą należałoby zrobić jest zadanie pytania twierdzącemu, na jakiej podstawie tak sądzi! Z pewnością odpowiedź będzie brzmiała, że swoje oceny opiera na jakichś tam radiometrycznych badaniach, jak np. metoda węgla C-14, w oparciu o jakąś tam warstwę wykopalisk czy też w odniesieniu do zdania jakiegoś tam autorytetu. Kropka i koniec dyskusji!

W związku jednak z tym, że każdy powinien cenić swoją niezależność, proszę was nie wpadajcie w zachwyt, słysząc takie „ekspertyzy”, gdyż rzeczy nie zawsze są takimi, na jakie na pierwszy rzut oka wyglądają! Temat ten dogłębnie omawiam w mojej książce pt: „Wielkie pomyłki datowania”, w której opisałem wiele odkryć, całkowicie rozkładających ten tak „bezcenny” system datowania, jakim się nas karmi od wczesnego dzieciństwa. To jednak nie wszystko, gdyż ujawnienie tego zagraża tak misternie utkanemu fałszowaniu historii i archeologii, gdzie zamyka się szkielety czy znaleziska w skrzyniach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, gdyż znaleziono je w miejscach, w których nie powinny być. Tak oto zmiata się niewygodne tajemnice pod dywaniki!

Dla większości ludzi szokującym jest odkrycie, że złożyliśmy swoje zaufanie w ręce ludzi, którzy nas nagminnie oszukują, gdyż cały system datowania starożytności nie jest niczym innym jak czystym oszustwem! Czy siedzicie wygodnie i jesteście teraz gotowi na zaakceptowanie kilku szokujących faktów?

Moje pierwsze szokujące odkrycie!

Szokujące odkrycia? Muszę przyznać, ze było ich niemało. Być może dlatego, że nie posiadam aż tak bezgranicznej inteligencji i zawsze przez ciekawość zadawałem masę niewygodnych pytań, nie zadowalając się tak łatwo byle odpowiedziami. Przeżyłem mój pierwszy szok, który uderzył mnie jak błyskawica, gdy opisywałem pewną historyczną tezę. Wtedy to natknąłem się na pewien starożytny artefakt, który definitywnie nie powinien znajdować się tam, gdzie się znajdował. Zgodnie z popularną historią w ogóle nie powinno go być! Na początku odsuwałem wszystkie takie, nie pasujące do oficjalnej układanki, detale na bok. Z czasem jednak, gdy moje badania objęły ponad 30 krajów, takie „nie na miejscu” znaleziska pojawiały się coraz częściej. W końcu tych anomalii było już tak wiele, że w imię uczciwości nie mogłem ich już zmiatać na bok. Były ich tysiące i na dodatek zaczynały układać się w pewien logiczny, globalny wzór. Dosłownie wszędzie zaczynałem natrafiać na dowody istnienia globalnej cywilizacji o wręcz niewiarygodnych proporcjach!

Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, jak niezmiernie ważnym odkryciem to było. Zrozumiałem też, że ktoś musi zacząć te sprawy poruszać, gdyż nie można bez końca zmiatać pod dywan niewygodnych kwestii. Tak powstała moja pierwsza książka pt. „Sekrety umarlaków”. Książka, w której skatalogowałem ponad 1000 sekretów starożytności. Sekretów dotyczących zaginionych cywilizacji, które na dodatek były wyzwaniem dla popularnie akceptowanej wersji historii.

Moje drugie szokujące odkrycie

Jednak nie było to wszystko, gdyż w końcu musiałem poddać podobnie skrupulatnym i krytycznym metodom weryfikacji same metody datowania wydarzeń historycznych. Co w rezultacie było dla mnie największym szokiem! Na początku wziąłem mój notatnik i zacząłem tworzyć listę pytań, na które nie było satysfakcjonujących odpowiedzi. Były to pytania w rodzaju:

Dlaczego wszyscy szanujący się archeolodzy całkowicie odrzucają metodę datowania węglem C-14?

Dlaczego dr Libby, który zdobył nagrodę Nobla za odkrycie metody datowania węglem C-14, definitywnie stwierdził, że metoda datowania węglem, nie jest absolutnie wiarygodna nie będąc w stanie cofnąć nas dalej w czasie niż na jakieś 5000 lat?

Czy tak jest naprawdę i jakie są tego powody?

2. ROZCZAROWANIE LIBBYEGO

Datowanie metodą węgla C-14. Jak ono naprawdę funkcjonuje?

Kosmiczne promieniowanie bezustannie bombarduje ziemię. Promienie te, wchodząc w reakcję z azotem w atmosferze, są bezustannie wchłaniane w formie radioaktywnego węgla C-14 przez wszystkie żywe organizmy na ziemi. Proces ten trawa aż do śmierci danego organizmu. Od tej chwili zaczyna następować powolny rozpad węgla C-14 w tempie, które jest nam znane.

Aby więc określić, ile czasu to zajęło od chwili śmierci danego organizmu, bada się pozostałą zawartość węgla C-14 w danej próbce. Jeśli znajduje się w niej połowa początkowej ilości tego węgla, to próbka ta powinna mieć około 5568 lat, gdyż taki jest wiek połowicznego rozpadu. Procedury te przetestowano w oparciu o badane próbek, których wiek uprzednio doskonale znano. Wszystko więc, czysto teoretycznie, powinno doskonale funkcjonować. Naturalnym było założenie, że przy pomocy tej metody można będzie badać wiek próbek, o których nic nie wiemy. Tak w skrócie brzmiałaby sama teoria.

Brak węgla C-14 w węglu!

Gdy pobiera się próbki drzew, jakie znajdujemy w pokładach węgla kamiennego, nie znajduje się w nich nawet śladów węgla C-14. Jeśli więc założymy, że w okresie, gdy rosły, było tego węgla w atmosferze tyle samo, co obecnie, to powinny w węglu znajdować się jakieś śladowe ilości węgla C-14. Jego brak przypisywano temu, że próbki te są tak stare, że ten radioaktywny węgiel po prostu uległ dezintegracji! Na razie więc można było jakoś wyjaśnić nieścisłości.

Niezbędne założenia

Wiarygodność tej metody datowania opiera się jednak na czterech założeniach:

Że ilość kosmicznego promieniowania w atmosferze zawsze była taka sama w każdym czasie i miejscu.

Że badane próbki nie zostały zanieczyszczone mikrobami i bakteriami.

Że próbki są czyste, nie zostały wymyte przez wodę, zanieczyszczone radioaktywnością itd.

Że tempo rozpadu węgla C-14 było zawsze i jest jednakowe bez względu na panujące warunki w danym środowisku i czasie.

Założenia? Tak, dokładnie. Bez tych założeń nie ma żadnej metody datowania! Gdy metoda datowania węglem C-14 została pierwszy raz zaanonsowana przez dr Libby w roku 1949, potraktowano ją wtedy jako ostatnie słowo nauki. Gdy porówna się datowania tą metodą z pewnymi datami historycznymi, to rozbieżność czasowa może wynosić jakieś plus minus 150 lat. W niektórych przypadkach rozbieżność ta wynosi nawet 250 lat!

Niegodna zaufania powyżej 5000 lat

Z czasem jednak sam Libby, który opracował tę metodę przyznał, że jest bardzo poważnie nią zawiedziony, gdyż jej wiarygodność okazała się bardzo ograniczona powyżej okresu 2000 do 3000 lat przed Chrystusem. W takim czy też innym przypadku znane nam fakty historyczne nie sięgają dalej niż rok 2000 przed Chrystusem i wszystko poza tą datą to czysta fantazja, gdyż tylko tak daleko sięgają najstarsze znane historyczne źródła pisane! Dlatego też poza tym okresem nie mamy już nic, na podstawie czego moglibyśmy zweryfikować jakiekolwiek dane.

Bardzo niewielu specjalistów przyznaje się publicznie do tego, że tak naprawdę niewiele wcześniejszych dat i założeń ma jakiekolwiek naukowe podstawy. Jak już wiadomo, intensywność promieniowania kosmicznego różniła się bardzo w poszczególnych okresach historii ziemi. Były ku temu powody naturalne, a ostatnio nawet przemysłowe. Wszystkie wyniki badań uzależnione są od stopnia wypłukiwania próbek przez wodę, absorpcję różnych substancji, promieniowanie kosmiczne jak też stan rozpadu samych próbek.

Złożoność zagadnienia w małym tylko stopniu obrazuje następujący przykład. Wyobraźcie sobie, że zostajecie wpuszczeni do szczelnie zamkniętego pomieszczenia, w którym znajduje się palący ogarek świeczki. Waszym zadaniem jest określenie czasu, w jakim ta świeczka się paliła. Dopiero po zastanowieniu się zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, jak niemożliwym jest takie zadanie. Po pierwsze należałoby znać dokładny skład chemiczny świeczki i jej tempo spalania przy danej grubości, wielkości knota itd. Należałoby znać początkową długość świeczki, ilość tlenu i dwutlenku węgla w powietrzu, jaka pozostała itd., itd. Czy rozumiecie teraz jak złożone są procesy określenia czasu?

Na dodatek nigdy nie mielibyście pewności, czy w międzyczasie ktoś nie otworzył na chwilę okna. A być może świeczkę gaszono i zapalano? Czy któreś z tych wydarzeń mogło wpłynąć na tempo spalania? Jak widzicie, nawet podczas tak krótkotrwałego eksperymentu jest wiele faktów trudnych do przewidzenia i określenia, co zawsze pozostawia duży margines błędu.

Datowanie to próba określenia czasu jakichś unikalnych wydarzeń, które bezpowrotnie minęły i nie można ich powtórzyć w laboratoryjnych warunkach. Na dodatek nie znamy wielu wydarzeń, które mogły zaistnieć w międzyczasie. Powiedzmy, że przed rokiem 2000 przed Chrystusem miała miejsce wielka katastrofa kosmiczna. Bez wątpienia miałaby ogromny wpływ na ilość promieniowania kosmicznego, gdyby dosięgła ziemi. Czy wydarzenia takie można zbadać a tym bardziej przeprowadzić ich symulację w laboratoriach tak, aby poznać jej skutki?

Przeprowadzone badania na próbkach materiału organicznego pochodzącego ze znanych okresów historycznych, są dość zgodne do okresu około roku 2000 przed Chrystusem, choć czasami badane próbki pokazują pewne rozbieżności. Jednakże na badaniach starszych próbek nie można zbytnio polegać, gdyż wyniki analiz są już tak niedokładne, że proces datowania staje się czystą zgadywanką.

Założenia pod znakiem zapytania!

Metoda datowania węglem C-14 jest powszechnie stosowana, choć tak naprawdę nic nie uzasadnia jej popularności. Być może tylko to, że nie mamy nic innego, co byłoby bardziej wiarygodne. Obecnie jest to już wiadomym, że intensywność promieniowania kosmicznego bardzo się różniła w poszczególnych okresach czasu, na co wpływa wiele faktorów, jak na przykład:

Siła pola magnetycznego, jakie otacza ziemię. Teraz wiemy już, że pole magnetyczne ziemi bezustannie słabnie.

Zawartość wilgotności w powietrzu.

Aktywność otaczających ziemię gwiazd oraz słońca. Dotąd nie wiemy, jakie znaczenie mają w tej kwestii okresy podwyższonej aktywności słońca.

Wulkaniczne emisje nie radioaktywnego dwutlenku węgla do atmosfery.

Przemysłowa emisja dwutlenku węgla do atmosfery.

Wpływ emitowanych przez człowieka wszelkiego rodzaju fal radiowych, elektromagnetycznych itd.

Wszystkie te fakty mają jakiś wpływ i zmieniają zakładane przez nas założenia, które, podczas prowadzenia obliczeń, traktujemy przecież jako stałe.

James R. Arnold z Instytutu Badań Nuklearnych na Uniwersytecie w Chicago podaje nam przykład takiego typowego „naukowego” założenia:

- Dotychczas nie mamy żadnych niezależnych wyników badań, które by potwierdzały, że intensywność promieniowania kosmicznego zawsze była identyczna. Bez względu jednak na to, że z pewnością nie było wartością stałą, to musimy je traktować jako wartość stałą, co jest czystym założeniem (James R. Arnold, Nuclear Geology, 1954, p.350).

Te tak zwane „wartości stałe”, które zostały powszechnie zaakceptowane, nie mogą być traktowane jako „stałe”, gdyż czyni to większość przeprowadzanych badań metodą węgla C-14 wysoce podejrzanymi. Jednym z problemów jest ilość ozonu, jaki się znajduje w górnych warstwach atmosfery, co ma ogromy wpływ na ilość promieniowania kosmicznego. Innym problemem jest to, że dopiero w ostatnich dziesięcioleciach odkryliśmy, że ilość promieniowania kosmicznego, jakie docierało do ziemi znacznie różniła się i to jedynie w okresie kilkudziesięciu ostatnich lat!

Francuska para naukowców, doktorzy E. i O. Thellier, prowadzili badania radiograficzne rzymskich cegieł z roku 200 naszej ery. Ich badania polegały na określeniu stopnia magnetyzacji żelaza, jaki znajdował się w cegłach z tamtego okresu oraz obecnie w glinie, z której zostały wykonane. Ich badania dowiodły, że pole magnetyczne ziemi mogło osłabnąć od tamtego czasu nawet o ponad 65% i to jedynie w przeciągu niespełna 2000 lat! (Scientific American, vol. 196, no. 2 February, 1957, p.64)

Osłabienie tej poduszki magnetycznej, osłaniającej ziemię, wskazywałoby na znaczny wzrost promieniowania kosmicznego, które dociera do powierzchni ziemi i tym samym na wzrost ilości węgla C-14. Do takich wniosków doszli naukowcy: dr Elsasser z Uniwersytetu w Utach oraz doktorzy Winkler i Ney z Uniwersytetu w Minnesocie. Jeśli więc wyniki tych badań mielibyśmy potraktować poważnie, to czyniłoby to większość wyników datowania metodą węgla C-14 wysoce podejrzanymi. Dotyczy to szczególnie starszych prób datowania, gdy w atmosferze ziemi było znacznie mniej węgla C-14 niż to obecnie zakładamy. W ten sposób starsze próbki wskazywałyby na to, że są znacznie starsze, aniżeli ma to miejsce w rzeczywistości.

Clifford Wilson zauważył:

- Wygląda na to, że w atmosferze ziemi w ostatnich kilku tysiącach lat nastąpiły bardzo gwałtowne zmiany. Dlatego też przynajmniej połowa badanego metodą węgla C-14 materiału, pochodzącego z wcześniejszych okresów, nadaje się do wyrzucenia. (Clifford Wilson, The Chariots Still Crush, Old Tappan, NJ. Fleming H. Revel and Co., 1976, p. 70)

Gilbert N. Plass, pisząc w „American Scientist” podkreśla, że wszystkie wyniki badań metodą węgla C-14 próbek pochodzących z okresu przed cofnięciem się lodowców są bardzo, bardzo dyskusyjne. (Gilbert N. Plass, Karbon Dioxide and the Climate, American Scientist, vol. 44, July 1956, p. 314)

Fałszowanie wyników badań

Dotarliśmy teraz do najbardziej zadziwiających i niepublikowanych faktów dotyczących datowania metodą węgla C-14. Technika ta podczas jej opracowywania wskazała na pewne sensacyjne detale, choć całkowicie przemilczane przez „oficjalną naukę”, które wskazywały na to, że całkowity wiek ziemi nie przekraczał 10.000 lat!

Oto detale:

Podczas starcia się promieniowania słonecznego z atmosferą, węgiel radioaktywny wytwarzany jest w atmosferze w stałych ilościach. Następnie absorbowany jest bezustannie przez wszystkie organizmy żywe, aby w chwili ich obumarcia rozpoczynał się proces rozpadu.

Czysto teoretycznie, ilość wytwarzanego węgla C-14 w atmosferze powinna być równa ilości węgla, jaka rozpada się każdego dnia tak, aby jego poziom był zawsze taki sam. Od tego stanu równości uzależniona jest całkowicie metoda datowania węglem C-14, gdyż bez tego założonego stanu wiecznej równości wszystko nie miałoby najmniejszego sensu!

Mamy więc tutaj bardzo istotne pytanie. Ile czasu zajęłoby, aby od zera w atmosferze ziemi wytworzyło się tyle tego węgla, ile go jest, dajmy na to, w chwili obecnej, a więc taki poziom standardowy? Naukowcy obliczyli, że przy obecnym poziomie życia na ziemi taka ilość węgla C-14, jaka znajduje się w morzach i oceanach, atmosferze oraz organizmach żywych, musiałaby powstawać około 30.000 lat. Chodzi tu o osiągnięcie obecnego poziomu równości pomiędzy tempem rozpadu i wytwarzania się węgla C-14. Ale CZY TAKI STAN TEORETYCZNEJ RÓWNOŚCI, OD KTÓREJ UZALEŻNIONO TEORIĘ DATOWANIA, ISTNIEJE?

Absolutnie nie!!!

Badania ostatnich lat potwierdziły, że nadal w atmosferze wytwarzane jest więcej węgla C-14 niż się go każdego dnia rozpada! Zdobywca nagrody Nobla dr Melvin Cook, posługując się całą serią badań, jednoznacznie stwierdził, że zawartość węgla C-14 w atmosferze jest nadal rosnąca.Oznaczać to może tylko jedno… że ten proces budowania się zawartości węgla C-14 w atmosferze rozpoczął się stosunkowo niedawno!! Udowodnił, że tempo przyrostu i rozpadu węgla C-14 absolutnie nie znajduje się nawet w pobliżu równości, gdyż różnica przyrostu jest nadal o 38% wyższa niż rozpadu! (Melvin A. Cook, „Do Radiological Clocks Need Rapair?”, CRS Quarterly, vol.5. October 1968. p. 70)

Dr Cook obliczył, że taka różnica w poziomie wytwarzanego węgla C-14, a jego tempem rozpadu wskazywałaby na to, że wiek ziemi z obecną atmosferą nie może być wyższy, niż 10.000 lat!

Prawdopodobieństwo tego, że węgiel C-14 był wytwarzany w atmosferze w tempie nawet do 3 razy większym niż obecnie, na co wskazywałaby bujniejsza roślinność w przeszłości, zredukowałaby ten okres do najwyżej 7000 lat! Tym sposobem wszystkie wyniki datowania metodą węgla C-14, jeśli poddali byśmy je odpowiedniej korekcie czasowej wynikającej z braku równości, wskazywałyby na wiek ziemi niższy niż 7000 lat!

Dr W. F. Libby, twórca metody datowania węglem C-14, wiedział o tych różnicach, uznając jednak, że nie są warte uwagi! Przypisywał to jakimś tam błędom pomiarów, gdyż przecież wiedział, że ziemia musi być starsza niż 30.000 lat! Było to jednak w latach po drugiej wojnie światowej i jakoś wszyscy przeszli do porządku dziennego nad tym brakiem równości, akceptując teorię postawioną na całkowicie fałszywym gruncie. Jednakże dalsze badania, szczególnie te przeprowadzone w ostatnich dziesięcioleciach, całkowicie potwierdzają, że taki stan równości nigdy nie istniał.

Pomimo to, wyniki wszystkich tych badań są nagminnie odrzucane, gdyż teoria ewolucji wymaga tych nieskończonych milionów lat, aby w ogóle można ją było uzasadnić! To właśnie ze względów czysto ideologicznych jakiekolwiek publiczne dyskusje na ten temat nie są absolutnie prowadzone! Tylko tym sposobem wyznawcy nowej, ateistycznej religii ewolucji są w stanie zachować obecny stan niewiedzy, mogąc nią dowolnie prać mózgi nasze oraz naszych dzieci!

Powody różnic: miniona kosmiczna katastrofa

Moją sugestią jest to, że w roku 2345 przed Chrystusem ziemią wstrząsnęła straszliwa katastrofa, o wręcz kosmicznych rozmiarach! Przyjrzymy się tej katastrofie nieco bliżej w następnym rozdziale.

Jeśli by tylko oficjalne kręgi naukowe zaakceptowały ten fakt, że ziemia przed katastrofą była chroniona wodną powłoką, niczym baldachimem, znajdującą się ponad warstwą atmosfery, to wiedzieliby, że przed katastrofą ziemia była całkowicie osłonięta przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym, tak więc żadnego promieniowania nie było! Organizmy żywe przed katastrofą nie wchłaniały węgla C-14, który był filtrowany zanim promienie słoneczne dosięgły atmosfery ziemi. To właśnie dlatego nigdy nie znaleziono nawet śladowych ilości węgla C-14 w węglu kamiennym, bo go tam nigdy nie było!!

Prawdziwy wiek węgla

Jeśli warunki przed katastrofą były by takie same jak obecnie, a więc bez jakiejkolwiek osłony przed promieniowaniem kosmicznym, to roślinność absorbowała w takim samym stopniu węgiel C-14, jak to ma miejsce obecnie. Następnie, gdy wszystko zostało pogrzebane przez katastrofę, powolny proces rozpadu węgla C-14 musiałby się rozpocząć dokładnie tak samo jak to ma miejsce współcześnie. Wtedy to wyniki pomiarów musiałyby wskazywać na jakieś określone ilości węgla C-14. Jednak nic podobnego nigdy nie zostało zarejestrowane!

Obecnie wiemy już, że wielka katastrofa miała miejsce w roku 2345 przed Chrystusem, co wkrótce chcę wam udowodnić! Jeśli środowiska naukowe dopuściłyby do siebie myśl, że w tym okresie nastąpiły naprawdę ogromne zmiany, to byłyby w stanie skorygować swoje dane tak, aby wszystkie nieścisłości i pytania, na które nie mają żadnych odpowiedzi, całkowicie zniknęły.

Powyżej 3000 lat ta metoda nie funkcjonuje

Pomimo to, że wielu „naukowców”, posługując się metodą datowania węglem C-14, rzuca liczbami jak 50.000 lat czy nawet więcej, to dr George Howe podkreśla, że „ludzie, którzy datują tą metodą i którzy znają jej ograniczenia, nie powinni informować, że nie są w stanie datować czegokolwiek, co jest starsze niż 3000 lat!”

(George Howe, Karbon C-14 and other Radio-Active Dating Methods, p.11)

Wyjaśnia, że laboratoria Geochron odsyłają otrzymane od klientów próbki, których wiek przekracza 3000 lat, z komentarzem, że próbki przekraczają wiek, który może być metodą węgla C-14 dokładnie zbadany. Przykro stwierdzić, lecz tak uczciwych naukowców jest naprawdę niewielu!

Datowanie różnych warstw wykopalisk odbywa się zazwyczaj z pomocą znajdywanych fragmentów ceramiki i jej stylów. Nie znam żadnego szanującego się archeologa, który by opierał swoje datowania na metodzie węgla C-14. Organiczne próbki, jakie znajdują, mogą zostać wysłane do badań węglem C-14, jednakże wyniki tych badań nigdy nie mają wpływu na wnioski, jakie już wyciągnęli z samych wykopalisk

Czy jesteście nadal ze mną? Czy wszystkie te detale nic a nic was nie niepokoją? Muszę się do czegoś przyznać. Gdy sam coraz szerzej otwierałem te drzwi do tajemnic, które są zamknięte dla większości ludzi, to zacząłem natrafiać na więcej bardzo kłopotliwych i niewygodnych dla naukowców faktów dotyczących:

Dinozaurów

Drzew

Lodu

Pól magnetycznych

Skamielin ludzi

Ropy i gazu

Węgla

Skamielin

Jezior

Delt rzek

Wodospadów

Raf koralowych

Pustyń

Osi nachylenia ziemi

Prawdziwego wieku najstarszych cywilizacji

Niewygodnych faktów? Tak dokładnie! Gdyż każdy z tych tematów tworzy więcej pytań niż odpowiedzi:

Dlaczego jedynie kilka metod datowania z kilkudziesięciu wskazuje na dłuższy wiek Ziemi?

Dlaczego tych porównywalnie niewiele metod, wskazujących na „starą ziemię”, jest tak nagminnie opisywanych i omawianych, podczas gdy większość metod datowania wskazujących na młody wiek ziemi jest ignorowana?

Dlaczego tyle, tak ważnych informacji jest zachowywanych w tajemnicy?

Czy jesteśmy ofiarami ogromnego oszustwa, którym kierują ludzie na najwyższych stanowiskach?

3. OSZUSTWA I ZATAJENIA

Obudźcie się wreszcie! Ci ludzie traktują nas wszystkich jak kompletnych idiotów. Zawiązują nam umiejętnie opaski na oczach, aby następnie wciskać kit, naśmiewając się potem z naszej naiwności! Większość z was zdaje już sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarami szeroko zakrojonych oszustw, które obejmują medycynę, politykę, religię, przemysł i ekonomię!

No ale naukę?

Ujmując to delikatnie, sam byłem zszokowany, gdy podczas moich badań, raz po raz, potykałem się o wręcz szokujące przypadki oszustw w świecie naukowym, które po bliższym przyjrzeniu się, zakrawają na miano jakiegoś dobrze przemyślanego i centralnie sterowanego spisku!

Co byście zrobili, gdybyście sami natknęli się na oszustwo, obejmujące cały system edukacyjny, który formuje poglądy i psychikę waszych dzieci? No cóż, to wszystko jest jednak prawdą i dlatego też jest to tak ważne, aby takie książki jak ta ujrzały światło dzienne, gdyż inaczej jesteśmy całkowicie bezsilni. Byłem wściekły, dowiadując się, że ktoś zatruwa umysł moich dzieci, dlatego też uznałem, że jedyne co mogę uczynić, to przekazywać prawdę innym rodzicom i własnym dzieciom!

Uczciwe przyznanie

Popatrzcie tylko na to! To naprawdę żenujące, że dosłownie wszystkie nasze radiometryczne metody datowania jak rozpad uranu na radioaktywny ołów, potasu na argon, rubid na stront, datowanie węglem C-14 i wiele innych… mają naprawdę poważne problemy!

Możemy być wdzięczni takim ludziom jak Henry Faul, którzy nie obawiają się mówić prawdy:

- Większość datowań, jakie otrzymujemy przy pomocy metody ołów/ thorium, jest całkowicie niezgodna z innymi metodami ołowiowymi. (Henry Faul, Nuclear Geology, New York, John Wiley and Sons, Inc. p.295)

Czy zwróciliście uwagę na słowo “większość” ? Porównując różne metody datowania, nie otrzymamy wiele wyników, które można by porównać tak, aby była między nimi jakaś zgodność. Standardem są częściej występujące niezgodności! Inny autorytet w tej kwestii stwierdza, że nie istnieje jakikolwiek system datowania, który byłby godny zaufania:

- Wiek ustala się na podstawie pewnych określonych warstw geologicznych, stosując różnorodne metody radiometryczne, których pomiary częstokroć wskazują na różnice wieku wynoszące setki milionów lat. Absolutnie nie istnieje jakikolwiek godny zaufania zegar radiologiczny. Ta niepewność wynikająca z metod badań radiometrycznych jest naprawdę frustrująca dla geologów i ewolucjonistów.

(W. D. Stansfield, Instruktor of Biology, California Polytech State University, The Science of Evolution, New York, Macmillan and Co., 1977. pp.82,84)

A czy mogę teraz zapytać, co byście zrobili, leżąc w szpitalu i podsłuchując rozmowę dwóch chirurgów, sprzeczających się na temat tego, który z waszych organów usunąć? Czy zostalibyście w takim szpitalu, pozwalając im praktykować na waszym ciele? Oto, co mnie najbardziej w tym bałaganie cieszy to to, że istnieją jeszcze uczciwi naukowcy, których stać na przyznanie się do tego, co myślą. Niektórzy nawet potrafią otwarcie przyznawać się do swoich praktyk:

- Jeśli wyniki datowania metodą węgla C-14, całkowicie wspierają nasze teorie, to zamieszczamy je w głównym tekście. Jeśli całkowicie nie zaprzeczają naszym tezom, to zamieszczamy je w przypisach. Jeśli natomiast są całkowicie niezgodne z naszymi założeniami to po prostu je pomijamy!

(T-Save Soderbergh, and I. U. Olsson, Institute of Egyptology and Institute of Physics at University of Uppsala, Sweden. “C-14 Dating and Egyptian Chronology, in Radiocarbon Variations and Absolute Chronology, Procedings od XIIth Nobel Symposium, Ingrid I. Olsson, ed. Almqvist ans Wiksell, Stockholm, and John Waylley and Sons in New York, 1970, p.35)

Pozwólcie, że zacytuję kilka przykładów, aby uzmysłowić wam, co się tak naprawdę dzieje za kulisami „nauki”.