Zaczarowany Zamek 3 - Wróg Elfów - Peter Gotthardt - ebook

Zaczarowany Zamek 3 - Wróg Elfów ebook

Peter Gotthardt

0,0
3,99 zł

lub
Opis

W krainie Elfów panuje susza. Elfy są bliskie śmierci z powodu braku wody do picia. Otaczający ich, zielony świat, zamienił się w pustynny krajobraz. Przyjaciółki chcą pomóc elfom w sprowadzeniu deszczu do ich krainy, ale żeby tego dokonać, muszą przechytrzyć złego smoka. Czy dadzą radę?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 27




Peter Gotthardt

Zaczarowany Zamek 3

Wróg Elfów

SAGA Egmont

Zaczarowany Zamek 3 - Wróg Elfów

tytuł oryginału Det fortryllede slot 3 - Alfernes fjende

przełożyła Agnieszka Sivertsen

Copyright © 2008, 2018 Peter Gotthardt i SAGA

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788711870044

1. Wydanie w formie e-booka, 2018

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA oraz autora.

SAGA Books, spółka wydawnictwa Egmont

Cześć! Nazywam się Ania, ale moi przyjaciele mówią na mnie Nutka, lub Smutka, jeśli się na mnie gniewają. Interesuję się muzyką, śpiewem i tańcem.

Hej! Wszyscy nazywają mnie Grzywa, ale tak naprawdę mam na imię Siri. Kocham wszystkie zwierzęta, a moim największym marzeniem jest posiadanie konia.

Serwus! Jestem Karolina, dla znajomych – Patyk. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. W naszej paczce dbam o to, żebyśmy nie wpadły w zbyt duże tarapaty. To ja opowiem wam o naszych przygodach. W miasteczku, w którym mieszkamy znajduje się stary dom, nazywany Zamkiem. To tajemnicze miejsce, w którym dzieją się niestworzone rzeczy.

1

Musisz pożyczyć mi ręcznik – rzuciła Grzywa na wejściu – I suszarkę. Jestem przemoczona do suchej nitki.

Stała właśnie w naszym korytarzu, ociekając wodą, po tym jak deszcz zaskoczył ją po drodze do mnie.

Podczas gdy Grzywa zdejmowała kurtkę i buty, wyciągnęłam ręcznik z szafki. W moim pokoju czekała już Nutka. Udało jej się tu dotrzeć, zanim zaczęło padać.

Zaprosiłam je do siebie, żebyśmy nareszcie wymyśliły nazwę dla naszego tajnego klubu. Grzywa zaczęła suszyć włosy. To było nie lada wyzwanie, bo miała ich na głowie całe mnóstwo.

Dlaczego musiałaś koniecznie wygonić mnie z domu na ten deszcz? – syknęła – Mogłyśmy po prostu ustalić tę głupią nazwę przez telefon.

Skąd mogłam wiedzieć, że się tak rozpada? – broniłam się.

Nie oglądasz prognozy pogody? – powiedziała ostro. Aż kipiała ze złości.

A gdy Grzywa się denerwuje, to Nutka nie może się powstrzymać, żeby jej nie podokuczać.

Ej, Grzywa! Znasz tę starą piosenkę? – zapytała i zaczęła nucić: „Krople deszczu padają na moje włłłłoooosy”1.

Bardzo śmieszne! – prychnęła Grzywa – Na pewno spodobałaby mi się bardziej, gdybyś potrafiła śpiewać!

Co to niby ma znaczyć? – zapytała z wściekłością Nutka.

Brzmisz jak ochrypły pingwin – oświadczyła Grzywa.

Oczywiście nie miała racji. Nutka potrafi naprawdę dobrze śpiewać. Ale ja nie mogłam, się powstrzymać i zachichotałam. W sumie nawet trochę przypominała pingwina. Była niska i pulchniutka.

A ty z czego się śmiejesz ty…wyciorze?! – zadrwiła Nutka.

Do oczu napłynęły mi łzy. Nie mogłam nic poradzić na to, że jestem chuda jak patyk. Nie wiedziałam nawet co jej odpowiedzieć.

Siedziałyśmy nadąsane, każda w swoim rogu pokoju. Ciszę zakłócały jedynie dźwięki suszarki. Na zewnątrz lało jak z cebra. Co za dzień!

Wydawało mi się że to wszystko moja wina. W końcu to ja je zaprosiłam. Ale jak mogłam to naprawić?

Mam pomysł – powiedziałam chwilę później.

Dobrym pomysłem były by przeprosiny ze strony Grzywy – rzuciła Nutka.

Sama się przeproś! – odpowiedziała Grzywa.

Przestańcie już! – zawołałam – Może pójdziemy do Zamku?

Zamek to stary, opuszczony dom, w którym byłyśmy już parę razy. Znajdują się tam drzwi, które prowadzą do różnych dziwnych miejsc. Dalej bałam się tam przebywać, ale byłam w stanie zrobić wszystko, byle by się pogodzić.

Tak! – zawołała Nutka i zerwała się z miejsca jak poparzona.

Jestem za! – zawtórowała Grzywa – Ale na dworze w dalszym ciągu pada.

Weźmiemy parasolki – powiedziałam.

Zeszłam na dół i spakowałam trzy soczki w kartoniku do plastikowej torebki. W kuchni, na swoim posłaniu leżał Śnieżek. To taki mądry pies. Gdy pada deszcz, leży i śpi, a wstaje dopiero wtedy, gdy się przejaśnia.

Znalazłam też trzy parasolki. Po jednej dla każdej z nas.

Wyglądamy jak muchomory – stwierdziła Grzywa, gdy wyszłyśmy na dwór, trzymając w rękach rozłożone parasolki.

Obok nas przejechał na rowerze przemoczony listonosz. Oprócz tego na ulicy nie było widać żywej duszy.

2

Na tle tych deszczowych, szarych chmur, zamek wydawał się jeszcze bardziej opustoszały niż zwykle. Przeszłyśmy przez zaniedbany ogród do drzwi wejściowych.

Miaał! – usłyszałyśmy nagle.

Odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy dużego, rudego kota, który ocierając się o mur, żałośnie miałczał.

To ten sam kot, który ostatnim razem zwabił Śnieżka do Zamku! – zawołałam.

Zwabił? – powtórzyła Nutka – Przecież z własnej woli pogonił za kotem, co nie?

Grzywa szybko otworzyła drzwi do środka.

Wchodź, mruczku – powiedziała – Nie możesz przecież tak stać na dworze i moknąć.

Grzywa zawsze pomaga zwierzętom, które są w potrzebie. Widziałam kiedyś, że podnosiła z chodników dżdżownice i przenosiła je na trawę, pod najbliższy żywopłot.

Kot przemknął do środka, a my ruszyłyśmy za nim. Po prawej i lewej stronie przestronnego, holu znajdowały się drzwi. Mogłoby się wydawać, że prowadzą do pustych pokoi, ale my wiedziałyśmy swoje.

Nutka chodziła dookoła i nie mogła zdecydować, które wejście powinnyśmy wybrać tym razem. Parasole położyłyśmy na podłodze.

A może weźmiemy je ze sobą? – zapytałam – Co zrobimy, jeśli w miejscu w którym się znajdziemy będzie padało?

Jeśli tam też będzie deszcz, to od razu wracamy do domu – oznajmiła Grzywa.

Przejdziemy przez te drzwi – powiedziała Nutka, chwytając za klamkę.

Czemu niby te? – zapytałam.

Mają ładny kolor – odpowiedziała.

Czekajcie, czekajcie… - przerwałam – Ustalamy, że jeśli miejsce, do którego trafimy wyda się nam niebezpieczne, to zawracamy?

Jasne – rzuciła Nutka, otwierając drzwi.

Nie mogę się już doczekać – powiedziała Grzywa – Jak wam się wydaje, gdzie znajdziemy się tym razem?

Drzwi zostawiłyśmy otwarte, żeby do środka dostawało się światło. Zniknęło jednak po chwili, gdy skręciłyśmy w bok.

Następnym razem musimy zabrać ze sobą latarkę – stwierdziłam.

Szłyśmy na oślep, a wokół nas roztaczał się zapach stęchlizny.

Odechciało mi się iść dalej – wymamrotałam.

To był przecież twój pomysł – powiedziała Grzywa.

Wydaje mi się, że już niedługo będziemy na miejscu – oznajmiła Nutka chwilę później.

Zaczęło docierać do nas coraz więcej światła.

Moją uwagę przyciągnęły czarne, ruszające się stworzonka, znajdujące się pod sufitem.

Co to jest? – szepnęłam.

Nietoperze! – odpowiedziała podekscytowana Grzywa – Najwidoczniej je obudziłyśmy.

One chyba nie gryzą, co? – zapytałam.

Tylko jeśli jesteś komarem lub ćmą – zaśmiała się Grzywa - Wtedy zlatują w dół i połykają cię w całości.

Ale przecież w filmie, który kiedyś oglądałam w telewizji, nietoperz ugryzł śpiącego człowieka – upierałam się.

To musiał być nietoperz-wampir – stwierdziła Grzywa – Tymi nie musisz się przejmować, bo żyją tylko w Ameryce Południowej.

A skąd wiesz, że zaraz nie znajdziemy się właśnie tam? – zapytałam.

W każdym razie, nie jesteśmy już na pewno na Zamku – dodała Nutka.

Miała rację. Korytarz był tu dużo szerszy niż na początku. Ściany wykonane były z surowej skały, a ziemia pokryta była żwirem i kamieniami.

Przecież to jest jaskinia!