Z każdym oddechem - Alafair S. Burke, Mary Higgins Clark - ebook

20 osób właśnie czyta

Opis

Czwarta powieść z serii "W cieniu podejrzenia".

Producentka telewizyjna Laurie Moran tym razem bada sprawę śmierci bogatej wdowy, która spadła… lub została zrzucona z dachu słynnego muzeum podczas odbywającej się tam dorocznej gali.

Kariera zawodowa Laurie kwitnie: jej program przyczynia się do wykrywania sprawców niewyjaśnionych zbrodni sprzed lat i do tego szybuje w rankingach oglądalności. Niestety, rozstanie z wcześniejszym prowadzącym show Alexem Buckleyem sprawia, że Laurie musi się zmagać z niechęcią do jego następcy Ryana Nicholsa i poczuciem samotności, które dotyka ją boleśnie mimo wsparcia ukochanej rodziny - synka i ojca.

Temat najnowszego odcinka zaproponował Ryan. Trzy lata wcześniej Virginię Wakeling, należącą do rady nadzorczej Metropolitan Museum of Art i jego najhojniejszych sponsorów, znaleziono martwą na śniegu obok gmachu muzeum. Od czasu śledztwa wdrożonego po morderstwie głównym podejrzanym jest jej znacznie młodszy partner i zarazem osobisty trener Ivan Gray.

Ivan prowadzi modny, cieszący się popularnością klub sportowy "Cios", założony z dużą pomocą finansową Virginii. Właśnie tam Ryan pobiera lekcje boksu. Początkowo sceptycznie nastawiona Laurie dzięki kontaktom ojca uzyskuje cenne informacje i odkrywa, że w istocie podejrzanych jest więcej… również w najbliższym otoczeniu ofiary.

Gdy zespół programu "W cieniu podejrzenia" zaczyna stawiać coraz bardziej dociekliwe pytania krewnym Virginii, robi się niebezpiecznie dla kilku świadków… i dla samej Laurie.

Mary Higgins Clark - nazywana Królową Suspensu - jest najlepiej sprzedającą się autorką tego gatunku powieści w USA. Tylko tam wydrukowano ponad 45 milionów jej książek. Powieści Clark są międzynarodowymi bestsellerami.

Alafair S. Burke (ur. 1969) - amerykańska pisarka, autorka powieści kryminalnych. Ukończyła Reed College, a następnie Stanford Law School na Stanford University. Pracowała jako prokurator, specjalizowała się w sprawach dotyczących przemocy domowej, była również łącznikiem z policją. Obecnie mieszka w Nowym Jorku.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 282

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


 

Polecamy:

 

MARY HIGGINS CLARK

Zaginiony rękopis

Gdybyś wiedziała

Morderstwo Kopciuszka

Melodia dalej brzmi

W świetlistej mgle

Wraz z upływem czasu

Zabójcza Śpiąca Królewna

Całkiem sama

 

 

Tytuł oryginału

Every Breath You Take

 

Copyright © 2017 by Nora Durkin Enterprises, Inc.

First published by Simon & Schuster, Inc.

All rights reserved

 

Projekt okładki

Ewa Wójcik

 

Ilustracja na okładce

© Judy Kennamer/Arcangel Images;

MB_Photo/Alamy/Indigo Images

 

Redaktor prowadzący

Joanna Maciuk

Magdalena Gołdanowska

 

Redakcja

Ewa Witan

 

Korekta

Katarzyna Kusojć

Bożena Hulewicz

 

ISBN 978-83-8169-749-1

 

Warszawa 2019

 

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

 

Lee i Philipowi Reapom

z miłością

– Mary

Danielle Holley-Walker

z wdzięcznością i podziwem

– Alafair

 

Prolog

Trzy lata wcześniej

Wpewien wyjątkowo mroźny zimowy poniedziałek sześćdziesięcioośmioletnia Virginia Wakeling wolno przemierzała dział strojów w Metropolitan Museum of Art. Wędrując pośród eksponatów, absolutnie nie przeczuwała, że ten wspaniały wieczór skończy się tragedią.

I że zostały jej tylko cztery godziny życia.

Muzeum zamknięto dla publiczności, ponieważ zaraz miała się rozpocząć największa w roku gala poświęcona zbieraniu środków finansowych, natomiast członkowie zarządu fundacji mogli obejrzeć suknie, w których poprzednie pierwsze damy wystąpiły na balach inaugurujących prezydentury małżonków.

Suknia Virginii stanowiła kopię tej, którą Barbara Bush włożyła w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym roku. Kreacja od Oscara de la Renty składała się z aksamitnej góry z długimi rękawami i długiej atłasowej spódnicy w szmaragdowoniebieskim kolorze. Virginia miała świadomość, że w tym stroju wygląda dostojnie i wytwornie, a właśnie takie wrażenie chciała wywołać.

Tylko nie do końca zadowalał ją makijaż wykonany przez Dinę, bo wydawał się zbyt wyraźny.

– Proszę mi zaufać, pani Wakeling – próbowała ją przekonywać Dina. – Wygląda doskonale przy pani ciemnych włosach i pięknej karnacji. I koniecznie wymaga jasnoróżowej szminki.

Może tak, a może nie, pomyślała Virginia. Wiedziała jednak, że umiejętnie zrobiony makijaż ujmuje jej dziesięć lat. Przechodziła od jednego stroju do drugiego, zafascynowana tym, jak bardzo się różnią: suknia Nancy Reagan – obcisła, biała, zakrywająca jedno ramię, dalej kreacja Mamie Eisenhower – rozłożysta, z różowego jedwabiu, wyszywana dwoma tysiącami kryształów górskich, kolejna, należąca do „Lady Bird” Johnson – rozkloszowana, jaskrawożółta, z futrzanym wykończeniem, Laury Bush – dopasowana, srebrna, z długimi rękawami i wreszcie suknia Michelle Obamy w kolorze rubinowej czerwieni. Wszystkie te kobiety, tak różne pod wieloma względami, łączyło pragnienie, by jak najlepiej wyglądać u boku swego męża prezydenta.

Życie mija tak szybko, myślała Virginia. Zaczynali z Bobem wspólne życie w niewielkiej trzypokojowej połówce bliźniaka na wówczas mało popularnym Lower East Side na Manhattanie, ale ich los szybko zaczął się odmieniać. Bob miał wrodzony talent do obrotu nieruchomościami i pod koniec pierwszego roku ich małżeństwa zadatkował pożyczonymi pieniędzmi dom, w którym zamieszkali. To było pierwsze z wielu jego błyskotliwych posunięć w tej branży. Obecnie, czterdzieści pięć lat później, Virginia posiadała domy w Greenwich i Connecticut, rezydencję, dwupoziomowe mieszkanie przy Park Avenue, efektowną posiadłość nad oceanem oraz kondominium w Aspen jako lokum na wyprawy narciarskie.

Przed pięciu laty nagły zawał zabrał jej Boba. Virginia wiedziała, że bardzo by się cieszył, widząc, jak ostrożnie Anna prowadzi firmę, którą dla nich stworzył.

Tak bardzo go kochałam, myślała z żalem, mimo że miał wybuchowy charakter i władczą naturę. W istocie ani jedno, ani drugie nigdy mi nie przeszkadzało.

Trzy lata później w jej życiu pojawił się Ivan. O dwadzieścia lat młodszy, podszedł do niej podczas koktajl party z okazji wystawy obrazów w małej galerii w Village. Artykuł na temat twórcy zainteresował Virginię na tyle, że postanowiła wybrać się na wernisaż. Serwowano tanie wino. Sączyła je z plastikowego kubka i obserwowała ludzi oglądających wystawione dzieła, gdy Ivan nagle ją zagadnął.

– Co pani o nich sądzi? – zapytał swobodnym głosem o miłym brzmieniu.

– O ludziach czy o obrazach? – odpowiedziała i oboje się roześmiali.

Wernisaż skończył się o dziewiętnastej. Ivan zaproponował jej, że jeśli nie ma nic innego do roboty, może zechciałaby z nim pójść do małej włoskiej restauracji nieopodal, gdzie, jak zapewniał, podawano pyszne jedzenie. I tak się zaczęła ich znajomość.

Oczywiście po miesiącu lub dwóch jej bliscy zaczęli się interesować, dokąd wychodzi i z kim się spotyka. Jak należało przewidywać, odpowiedzi Virginii ich przeraziły. Po ukończeniu college’u Ivan rozwijał swoją pasję do ćwiczeń fizycznych. Na razie pracował jako osobisty trener, ale miał talent, wielkie marzenia i był pracowity… i chyba tylko tą jedną cechą przypominał Boba.

– Mamo, znajdź sobie jakiegoś wdowca w swoim wieku – poradziła jej córka.

– Nie szukam kandydata do małżeństwa – zapewniła wówczas dzieci. – Ale lubię przyjemnie i ciekawie spędzić wieczór.

Rzuciwszy okiem na zegarek, uświadomiła sobie, że od kilku minut stoi w jednym miejscu. A obecnie – czy mimo wynoszącej dwadzieścia lat różnicy wieku poważnie rozważała możliwość małżeństwa z Ivanem? Odpowiedź brzmiała: tak.

Virginia powróciła do podziwiania strojów dawnych pierwszych dam. Ciekawe, czy któraś z nich przypuszczała, że dożyje takiego dnia, zadała sobie w duchu pytanie. Ja z pewnością nawet nie śniłam o tym, jak moje życie się zmieni. Może gdyby Bob żył dłużej i zaangażował się w politykę, mógłby zostać burmistrzem albo senatorem, a nawet prezydentem. Stworzył jednak firmę i całe osiedle domów, dając mi możliwość wspierania celów, w które wierzę, jak to muzeum.

Gala przyciągnęła celebrytów z pierwszej ligi i najbardziej szczodrych darczyńców w mieście. Jako jedna z osób należących do rady nadzorczej Virginia tego wieczoru miała być w centrum uwagi i podziękować za ten zaszczyt pieniędzmi Boba.

Usłyszała za sobą kroki. Obejrzała się i zobaczyła swoją córkę. Trzydziestosześcioletnia Anna miała na sobie suknię równie piękną jak ta, którą Virginia kazała uszyć dla siebie. Anna wyszukała w internecie strój podobny do złotej koronkowej kreacji Oscara de la Renty, w której Hillary Clinton wystąpiła na inauguracji w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym roku.

– Mamo, media już się zbierają na czerwonym dywanie, a poza tym Ivan cię szukał. Najwyraźniej sądził, że zechcesz się tam pojawić.

Virginia starała się nie szukać w jej słowach drugiego dna. Z jednej strony „sądził, że zechcesz się tam pojawić” brzmiało uszczypliwie, jakby Anna wiedziała lepiej, czego jej matka może chcieć. Z drugiej zaś – córka najwyraźniej odbyła pokojową rozmowę z Ivanem i na jego prośbę przyszła szukać matki.

Och, jakże bym chciała, by rodzina zaakceptowała moją decyzję niezależnie od tego, jaką w końcu podejmę, pomyślała z lekką irytacją Virginia. Każde z nich ma własne życie i wszystko, czego może kiedykolwiek potrzebować. Niech się odczepią i pozwolę mi żyć tak, jak zapragnę.

Starając się odsunąć od siebie tę ostatnią myśl, powiedziała do córki:

– Anno, wyglądasz cudownie. Jestem z ciebie taka dumna.

Wyszły z galerii razem: niebieska tafta Virginii szeleściła tuż obok złotej koronki Anny.

Później tego wieczoru czarne włosy i barwna suknia przyciągnęły uwagę mężczyzny uprawiającego jogging w Central Parku. Przystanął, kiedy się zorientował, że zawadził stopą o coś wystającego ze śniegu. Doznał szoku, widząc, że kobieta, którą przed sobą widzi, jest martwa, a do tego ma otwarte oczy i twarz zastygłą w wyrazie największego przerażenia.

Virginia Wakeling spadła… lub została zrzucona z dachu muzeum.

 

1

Laurie Moran nie mogła nie dostrzec wyrazu zadowolenia na twarzy swojego dziewięcioletniego syna, kiedy patrzył, jak kelner stawia przed nią śniadanie.

– Jakaś tajemnica? – zapytała z uśmiechem.

– Żadna – odpowiedział Timmy. – Myślałem o tym, jak super wyglądasz w tym kostiumie.

– Bardzo ci dziękuję. – Uświadomiła sobie, że dobór słów stanowi kolejny znak, że Timmy dorasta.

Zajęcia szkolne odwołano z powodu wyjazdu nauczycieli na konferencję dotyczącą edukacji, postanowiła więc później iść do pracy, żeby móc zabrać Timmy’ego i swojego ojca na śniadanie. Chłopiec był już wcześniej w restauracji Sarabeth’s co najmniej dwadzieścia razy, ale nigdy mu się nie podobało, że matka zamawia jajka w sosie holenderskim z łososiem.

– Nie powinno się jeść ryby na śniadanie – stwierdził z przekonaniem. – Prawda, dziadku?

Gdyby miała wskazać rywala do uczuć syna, mogła wybrać tylko jedną osobę – swojego ojca Leo Farleya. Inne dzieci w wieku Timmy’ego zaczynały podziwiać sportowców, aktorów i muzyków, on natomiast nadal patrzył na swego dziadka, emerytowanego pierwszego zastępcę komisarza nowojorskiej policji, jak na Supermana.

– Przykro mi to mówić, chłopcze – odparł cierpkim tonem Leo – ale nie możesz do końca życia jeść naleśników z czekoladą i cukrem pudrem. Za trzydzieści lat zrozumiesz, dlaczego twoja mama woli rybę, a ja udaję, że lubię ten indyczy bekon, który smakuje jak papier.

– Jakie macie plany na resztę dnia? – spytała z uśmiechem Laurie.

– Obejrzymy mecz Knicksów z Pacersami – odpowiedział Timmy. – Nagraliśmy go wczoraj wieczorem. Będę wypatrywał Alexa w loży dla VIP-ów.

Laurie gwałtownym ruchem odłożyła widelec. Od czasu, gdy ostatni raz rozmawiała z Alexem, minęły dwa miesiące… a kolejne dwa miesiące wcześniej on zrezygnował z prowadzenia jej telewizyjnego show, żeby się skupić na własnej karierze adwokackiej. Nim się zorientowała, jak ważną rolę odgrywał w jej codziennym życiu, już go w nim nie było.

Nie bez powodu często żartowała, że przydałby jej się własny klon. Zawsze była zajęta, pracą zawodową i macierzyństwem, ale teraz, po zniknięciu Alexa, dotkliwie odczuwała jego brak. Zmuszała się do normalnego funkcjonowania, dzień po dniu, skupiona na domu i pracy, ale to nie pomagało.

Spodziewała się, że na uwagę Timmy’ego ojciec zareaguje pytaniem: „A tak w ogóle jak Alex się miewa?” albo „Może zjadłby z nami obiad w tym tygodniu?”. Tymczasem Leo wziął do ust następny kęs suchego indyczego mięsa. Laurie podejrzewała, że Timmy również się zastanawia, dlaczego od pewnego czasu już nie widują przyjaciela. Domyślała się, że biorąc przykład z dziadka, nie chce pytać wprost. Dlatego wspomniał o jego ewentualnej obecności w loży dla VIP-ów.

Starała się przybrać obojętny ton.

– Przecież wiesz, że Alex najczęściej odstępuje swoje miejsca na cele charytatywne. Dlatego choć nadal do niego należą, mogą tam siedzieć inni ludzie.

Twarz chłopca spochmurniała. Przed laty był świadkiem zamordowania swojego ojca i jakoś zdołał dojść po tym do siebie. Teraz Laurie uświadomiła sobie z bólem serca, że Timmy próbuje go zastąpić Alexem.

Wypiła ostatni łyk kawy.

– No dobrze, czas zarobić na życie.

Laurie pracowała jako producentka show W cieniu podejrzenia,cyklicznego programu, w którym próbowano rozwikłać nierozwiązane kryminalne zagadki z przeszłości. Zgodnie z tytułem głównymi bohaterami byli ludzie, których podczas dochodzenia uznano za podejrzanych. Z braku dowodów nigdy nie postawiono im zarzutów, ale wciąż ciążyło nad nimi odium niedowiedzionej winy. Laurie zawsze trudno było wybrać jeden przypadek do każdego z odcinków, tym razem opracowywany do kolejnego wydania materiał zawęziła do dwóch spraw.

Cmoknęła Timmy’ego w czubek głowy.

– Stawię się punktualnie w domu, żeby zrobić kolację – obiecała. – Zjemy pieczonego kurczaka? – Męczyło ją ciągłe poczucie winy, że nie przygotowuje dla syna zdrowszych posiłków.

– Nie martw się, mamo – powiedział Timmy. – Jeśli się spóźnisz, możemy zjeść pizzę.

Leo odsunął się od stołu razem z krzesłem.

– Muszę wieczorem zajrzeć do komendy, by rozdzielić zadania. Pojadę, jak już będziesz w domu, i wrócę przed ósmą. – Przed kilkoma miesiącami ponownie nawiązał współpracę z organami ścigania, włączając się w działalność sił antyterrorystycznych nowojorskiej policji.

– Świetnie – rzuciła Laurie. Wprost nie mogła uwierzyć, że dobry los dał jej dwóch wspaniałych dżentelmenów – sześćdziesięciopięcioletniego ojca i dziewięcioletniego syna – którzy zawsze starali się ułatwiać jej życie.

 

Piętnaście minut później dotarła do pracy, a tam inny mężczyzna obecny w jej życiu przyprawił ją o ból głowy.

– Zaczynałem się zastanawiać, czy w ogóle przyjdziesz! – zawołał do niej Ryan Nichols zza biurka, kiedy mijała otwarte drzwi jego gabinetu. Zatrudniono go jako nowego gospodarza show zaledwie przed trzema miesiącami i Laurie nadal nie miała pojęcia, po co ciągle przesiadywał w studiu. – Mam idealną sprawę do naszego programu – dorzucił, gdy udała, że go nie słyszy.

 

2

Specjalnie zignorowała Ryana i weszła do swojego biura. Sekretarka, Grace Garcia, natychmiast wyczuła jej kiepski nastrój.

– Co się dzieje? Myślałam, że jesz śniadanie na mieście ze swoim synem przystojniakiem.

Czasami Laurie odnosiła wrażenie, że Grace bardziej pilnuje, by szefowa zrobiła sobie niezbędną chwilę oddechu, niż dba o własny czas wolny.

– Skąd wiesz, że coś się dzieje?

Grace popatrzyła na nią, jakby mówiła: „Naprawdę mnie o to pytasz?”. Zawsze umiała czytać w twarzy Laurie jak w otwartej księdze.

Laurie upuściła torebkę na biurko, a minutę później Grace weszła do gabinetu z filiżanką gorącej herbaty. Miała na sobie jaskrawożółtą bluzkę, niesamowicie obcisłą spódnicę i czarne czółenka bez pięt. Jak zdołała cokolwiek przenieść, nie potykając się, pozostawało dla Laurie niezgłębioną tajemnicą.

– Ryan widział, jak wysiadam z windy, i wytknął mi spóźnienie – wycedziła przez zęby.

– Akurat on nie ma prawa się czepiać – odparła Grace. – Zauważ, że nigdy nie ma go rano po imprezach, o których piszą w kronice towarzyskiej.

W istocie Laurie nigdy nie zauważała nieobecności Nicholsa. Według niej w ogóle nie musiał się pojawiać w studiu przed etapem kręcenia.

– O, rozmawiamy o podwójnych standardach Ryana w kwestii czasu spędzanego w biurze? – Głos należał do asystenta produkcji, Jerry’ego Kleina, który wyszedł z sąsiedniego pokoju i stanął w drzwiach. Laurie wprawdzie udawała, że nie pochwala ciągłego plotkowania Jerry’ego i Grace, ale tak naprawdę dzięki tym dwojgu przeżywała najprzyjemniejsze momenty w pracy. – Grace ci mówiła, że ciągle tu zaglądał i cię szukał?

Sekretarka zaprzeczyła ruchem głowy.

– Starałam się nie zatruwać jej poranka. I tak wkrótce stanie oko w oko z tym typem. Powiedz mi, Laurie, czy ktoś go uświadomił, że ty tu rządzisz? Facet panoszy się w całym biurze zupełnie jak Brett.

Zasadniczo Grace miała rację. Brett Young, szef Fisher Blake Studios, miał za sobą pełną sukcesów długoletnią karierę telewizyjną. Niezwykle wymagający i szorstki, swymi osiągnięciami uzyskał prawo do zarządzania studiem tak, jak uznawał za słuszne.

Sytuacja Ryana Nicholsa przedstawiała się zgoła odmiennie. Nim przed niespełna czterema miesiącami zawitał do Fisher Blake, był wschodzącą gwiazdą palestry, po ukończonym z wyróżnieniem prawie na Harvardzie i stażu w Sądzie Najwyższym. Już po paru latach na stanowisku prokuratora federalnego wygrywał sprawy, o których pisał „New York Times” i „Wall Street Journal”. Jednak zamiast rozwijać swój talent jako praktykujący prawnik, opuścił biuro prokuratora, żeby występować w stacjach kablowych, gdzie na bieżąco analizował rozmaite przypadki prawne i relacjonował procesy. W dzisiejszych czasach każdy chce być celebrytą, pomyślała Laurie.

Brett zatrudnił Ryana w charakterze nowego prowadzącego show, nie konsultując swej decyzji z Laurie. Wcześniej znalazła do tej roli Alexa, z którym doskonale jej się współpracowało. Alex był doskonałym prawnikiem, ale rozumiał, że to dzięki jej instynktowi program odnosi sukcesy. Wyjątkowy talent do zadawania pytań pozwalał mu zaskakiwać uczestników show, przekonanych, że wykpią się powtarzaniem tych samych kłamstw, które wypowiadali podczas pierwotnego śledztwa.

Do tej pory Ryan wystąpił tylko w jednym odcinku. Nie miał ani aparycji, ani talentu poprzedniego gospodarza, ale też jego obecność nie okazała się aż taką katastrofą, jakiej obawiała się Laurie. Najbardziej martwiło ją jednak, że Ryan najwyraźniej postrzegał swoją rolę w programie zupełnie inaczej niż Alex. Nichols bezustannie próbował torpedować pomysły Laurie. Działał też jako konsultant prawny innych projektów realizowanych przez studio. Mówiono nawet, że nosi się z zamiarem stworzenia własnego show. A to, że wuj Ryana należał do najbliższych przyjaciół Bretta, z pewnością nie stanowiło zbiegu okoliczności.

Zatem, wracając do retorycznego pytania, czy Ryan wiedział, że jest jego szefową? – Laurie zaczynała mieć poważne wątpliwości.

Bez pośpiechu usadowiła się za biurkiem i dopiero wtedy poprosiła Grace, by przekazała Ryanowi, że jest gotowa się z nim zobaczyć.

Może okazywała małostkowość, ale jeśli chciał się z nią spotkać, to mógł się pofatygować do jej gabinetu.

 

3

Stanął przed nią z rękami opartymi na biodrach. Patrząc obiektywnie, rozumiała, dlaczego jedna z bardziej ożywionych dyskusji między fanami jej show dotyczyła kwestii: Kto jest bardziej pociągający? Alex czy Ryan? Osobiście, rzecz jasna, wolała tego pierwszego, ale Ryan był niewątpliwie przystojny ze swoją płową czupryną, błyszczącymi zielonymi oczyma i olśniewającym uśmiechem.

– Ten widok jest niesamowity, Laurie. A twój gust w doborze umeblowania nieskazitelny.

Okna jej gabinetu, mieszczącego się na piętnastym piętrze, wychodziły na słynne lodowisko przed Rockefeller Center. Sama urządziła wnętrze, nowocześnie, lecz zarazem przytulnie.

– Gdyby ten gabinet należał do mnie, mógłbym z niego wcale nie wychodzić.

Drobna nuta zazdrości, którą wychwyciła w jego głosie, sprawiła jej przyjemność, ale na wymianę banalnych uprzejmości nie miała ochoty.

– O co chodzi? – spytała wprost.

– Brettowi najwyraźniej zależy, żebyśmy ruszyli z następnym odcinkiem.

– Gdyby to od niego zależało, nadawalibyśmy dwa odcinki tygodniowo, byle utrzymać oglądalność. Zapomina, ile pracy kosztuje przeprowadzenie nowego dochodzenia w starej sprawie, i to od podstaw.

– Rozumiem. Tak czy inaczej, mam doskonały przypadek do przedstawienia w najbliższym wydaniu naszego show.

Nie uszło jej uwagi, że użył zaimka „naszego”.

Stworzenie tego programu zajęło Laurie całe lata. Z wielu niewyjaśnionych morderstw, jakie zdarzyły się w kraju, tylko niektóre spełniały niepisane kryteria przypadków nadających się do W cieniu podejrzenia.Czasami w ogóle nie było podejrzanych, a czasami policja jedynie czekała, aż dowody zostaną ostatecznie potwierdzone.

Specjalność Laurie stanowiły sprawy mieszczące się w wąskim przedziale pośrodku – z niewyjaśnioną tajemnicą, ale z możliwym do przedstawienia gronem świadków i podejrzanych. Poświęcała mnóstwo czasu na przeglądanie stron opisujących prawdziwe zbrodnie, czytanie lokalnych wiadomości kryminalnych z całego kraju i przesiewanie danych zebranych online. I za każdym razem instynkt podpowiadał jej, którym przypadkiem powinna się głębiej zainteresować. Tymczasem Ryan zjawił się przekonany, że ma wspaniały pomysł na „ich” show.

Była pewna, że nie zaskoczy jej tym, co miał do zakomunikowania, lecz starała się udawać, że docenia jego zaangażowanie.

– Słucham – rzuciła tonem zachęty.

– Virginia Wakeling.

Natychmiast skojarzyła sobie to nazwisko. Nie chodziło o zabójstwo z drugiego końca kraju. To zdarzyło się parę kilometrów od nich, w Metropolitan Museum of Art. Do tego całkiem niedawno. Virginia Wakeling była członkinią rady nadzorczej muzeum i jedną z jego najbardziej szczodrych sponsorek. Znaleziono ją w śniegu za gmachem muzeum w wieczór największej imprezy, poświęconej zbieraniu funduszy, zwanej galą Met, należącej do najważniejszych wydarzeń towarzyskich na Manhattanie. Wręcz roiło się na niej od gwiazd. Ofiara zginęła w wyniku upadku – skoczyła lub została zepchnięta – z dachu muzeum.

Virginia Wakeling była na tyle ważną postacią w świecie sztuki, że plotkowano o możliwości odwołania gali w następnym roku, jeśli jej śmierć pozostanie niewyjaśniona. Impreza jednak się odbyła, mimo że nie rozwiązano mrocznej zagadki.

Laurie pamiętała wystarczająco dużo faktów związanych z tą sprawą, by wyrazić wstępną opinię.

– Wydawało się raczej oczywiste, że zrobił to jej chłopak.

– Jak W cieniu podejrzenia –powiedział Ryan, rysując w powietrzu znaki cudzysłowu.

– Dla mnie to zamknięta sprawa. Był znacznie młodszy od pani Wakeling. Odniosłam wrażenie, że policja jest pewna, iż to on zabił, nawet jeśli nie mogą tego udowodnić. Zdaje się, był modelem czy kimś w tym rodzaju?

– Nie. Trenerem osobistym. Nazywa się Ivan Gray i jest niewinny.

Laurie poczuła, jak coś ściska ją w środku. Choć zawsze bardzo się przejmowała każdą przedstawianą przez siebie sprawą, nigdy nie miała pewności co do czyjejś winy czy niewinności, zwłaszcza na samym początku. Istotą jej programu było badanie niewyjaśnionej zbrodni z zachowaniem otwartego umysłu.

Coś jej mówiło, że Ryan nie trafił na tę sprawę przypadkiem.

– Znasz może pana Graya osobiście? – spytała.

– Jest moim trenerem.

No jasne, pomyślała. Wszystko się zgadzało. Kiedy Grace i Jerry mówili o godzinach pracy Ryana, ujawnili również jego hobby: trenowanie uderzeń golfowych na Chelsea Pier, jeżdżenie na rowerze stacjonarnym w jednej z modnych sieciowych siłowni, trening wytrzymałościowy w sali fitness za rogiem, a teraz także, jak się domyślała, jakiś wariacki program ćwiczeń z nowym kolegą Ivanem Grayem.

– Joga? – rzuciła pytającym tonem.

Mina Ryana nie pozostawiała wątpliwości co do jego opinii na temat jogi.

– Boks. Jest właścicielem „Ciosu”.

Laurie nie przepadała za tego rodzaju aktywnością fizyczną, ale nawet ona słyszała o tym głośnym klubie bokserskim. Jego wyraziste reklamy widywała w metrze i na autobusach; przedstawiały idealnie przystojnych nowojorczyków w modnych strojach do ćwiczeń i rękawicach bokserskich. Myśl o wyprowadzeniu ciosu w szczękę kogoś takiego jak Ryan Nichols nagle wydała jej się całkiem pociągająca.

– Naprawdę doceniam propozycję – oznajmiła chłodno. – Ale nie sądzę, żeby ten przypadek nadawał się do programu. Minęły dopiero trzy lata. Jestem pewna, że policja nadal prowadzi śledztwo.

– Ivan żyje jak na beczce prochu. Moglibyśmy mu pomóc.

– Skoro jest właścicielem „Ciosu”, to chyba jego życie nie wygląda aż tak źle. A jeśli zabił tę kobietę, to nie jestem zainteresowana, by mu pomagać. Mógłby nas wykorzystać jako darmową reklamę swojej firmy.

Mimowolnie wróciła myślami do stresu, którego Ryan dostarczył jej parę miesięcy wcześniej. Nawet nie był jeszcze wówczas oficjalnie zatrudniony, ale uparcie twierdził, że sprawa kobiety skazanej za zabicie narzeczonego nie nadaje się do przedstawienia w programie, ponieważ był przekonany o jej winie.

Teraz wpatrywał się w ekran swojego iPhone’a. Gdyby zamiast Nicholsa miała przed sobą Timmy’ego, kazałaby mu odłożyć telefon.

– Z całym szacunkiem, Ryan, ta sprawa nie trafiła jeszcze nawet do archiwum – przypomniała mu. Morderstwo jej własnego męża pozostawało niewyjaśnione przez pięć lat. Mimo braku podejrzanych przedstawiciele nowojorskiej policji stale ją zapewniali, że „nieprzerwanie prowadzą dochodzenie”. – Za nic bym nie chciała popsuć naszych stosunków z organami ścigania, przeszkadzając im w pracy.

Ryan szybko stukał w dotykowy ekran. Skończywszy, schował aparat do kieszeni i spojrzał na Laurie.

– No to go wysłuchajmy. Ivan jest w lobby i zmierza tu do nas na górę.

 

4

Kiedy Ivan Gray wszedł do gabinetu, tylko jedno określenie przyszło Laurie do głowy: ogromny. Był olbrzymem. Mierzył co najmniej metr dziewięćdziesiąt, ale to nie wzrost najbardziej rzucał się w oczy w jego wyglądzie. Nie miał ani grama zbędnego ciała. Wyglądał na bardzo sprawnego i silnego. Miał krótko obcięte ufarbowane na brąz włosy i orzechowe oczy.

Niemal z obawą podała mu rękę, spodziewając się łamiącego palce uścisku. Ku jej zaskoczeniu powitanie okazało się normalne, całkiem bezbolesne.

– Bardzo dziękuję, że mnie pani zaprosiła, Laurie.

W istocie bynajmniej go nie zapraszała, tak jak nie proponowała, żeby zwracał się do niej po imieniu.

– Cóż, Ryan tak pochlebnie się o panu wyraża…

– Ja również jestem o nim dobrego zdania – powiedział Ivan, wymierzając tamtemu przyjacielskiego kuksańca w ramię. – Kiedy pierwszy raz przyszedł na trening, pomyślałem, że będzie chciał zmykać po dwudziestu minutach, ale ćwiczy wytrwale. Jak tak dalej pójdzie, może zdoła się obronić na ringu… przed którąś z moich lepszych zawodniczek.

To był typ żartu, który natychmiast uprzytomnił niewtajemniczonej osobie – w tym wypadku Laurie – że nie należy do klubu. Żałowała, że Ryan nie wykazuje tyle samo gorliwości w poznawaniu podstawowych zasad dziennikarstwa. Zdobyła się na wymuszony uśmiech.

Zwykle przed spotkaniem z głównym podejrzanym długo zapoznawała się ze sprawą. Nie bardzo wiedziała, jak przejść od pogawędki o nowej pasji Ryana do rozmowy o zamordowanej kobiecie. Gestem zaprosiła Ivana do zajęcia miejsca na sofie i postanowiła od razu przystąpić do rzeczy.

– Ryan powiedział mi, że jest pan zainteresowany doprowadzeniem do powtórnego zbadania okoliczności śmierci Virginii Wakeling.

– Może to pani nazywać powtórnym zbadaniem, jeśli pani chce, ale według mnie nowojorska policja nie przeprowadziła nawet pierwszego śledztwa. Wystarczyła im wiadomość, że sześćdziesięcioośmioletnia kobieta spotykała się z czterdziestosiedmioletnim mężczyzną, by wyrobić sobie określony pogląd. Jakby ich nie obchodził całkowity brak dowodów przeciwko mnie.

Laurie wykonała w myślach proste działanie arytmetyczne. Virginia nie żyła od trzech lat, co oznaczało, że Ivan miał obecnie pięćdziesiątkę. Wyglądał bardziej na czterdziestkę, ale podejrzewała, że korzystał z pewnego wspomagania na tym polu. Mimo stycznia był opalony, a krótka fryzura mogła ukrywać początki łysiny.

Media pisały o sprawie tak niedawno, że Laurie potrafiła odtworzyć z pamięci większość podawanych faktów. Z tego, co wiedziała, pierwotne śledztwo toczyło się wokół pieniędzy ofiary. Jej mąż był geniuszem obrotu nieruchomościami, zatem Virginia została bardzo bogatą wdową. Laurie mogła sobie jedynie wyobrażać, co rodzina i znajomi Wakelingów myśleli, kiedy zaczęła się umawiać z osobistym trenerem, młodszym od niej o ponad dwadzieścia lat.

Jednak niezależnie od tego, co twierdził Ivan, stał się głównym podejrzanym nie tylko z powodu swojego wieku i zawodu.

– Z całym szacunkiem – zaoponowała – ale chyba nie można mówić o całkowitym braku dowodów? Ostatecznie motyw także jest rodzajem dowodu. Z tego, co pamiętam, były jakieś zastrzeżenia finansowe.

Po śmierci Virginii policja odkryła, że kilkaset tysięcy dolarów z jej majątku poszło na różne wydatki trenera. Jej dzieci stanowczo utrzymywały, że matka nie zatwierdziła tych wypłat. Ich zdaniem mogła odkryć, że Ivan ją okrada, i nosiła się z zamiarem podania go do sądu. To dawałoby mu mocny powód, żeby ją uciszyć.

– Nie było żadnych nieprawidłowości – zapewnił Gray. – Owszem, Virginia pomagała mi płacić za różne rzeczy, a porsche dostałem od niej na urodziny. Próbowałem odmówić przyjęcia tego prezentu, bo był stanowczo za drogi, ale ona nalegała. Powiedziała, że jej marzeniem jest, bym latem woził ją tym autem, z opuszczonym dachem. Tłumaczyła, że bardziej robi prezent sobie samej niż mnie.

Laurie nie pamiętała, że w grę wchodził drogi sportowy samochód, ale nawet porsche nie wyjaśniało ujawnionych w śledztwie sum.

– Przypominam sobie, że nie chodziło tylko o samochód. Zginęły również znaczne kwoty.

– Nic podobnego. – Dla wzmocnienia swych słów uderzył prawą pięścią o wnętrze lewej dłoni.

Laurie aż się wzdrygnęła. Nie po raz pierwszy przypomniała sobie, że być może rozmawia z zabójcą. Na tym polegała jej praca. Nagle wyobraziła sobie ze zgrozą, jak ten mężczyzna unosi Virginię Wakeling i zrzuca ją z dachu muzeum. Zabójca musiał być silny, a Ivan Gray bez wątpienia spełniał ten warunek.

Spokojnym głosem kontynuował wyjaśnienia:

– Nic nie zginęło. Jak już mówiłem, pokrywała różne moje rachunki i zapłaciła za samochód. Reszta pieniędzy stanowiła inwestycję w „Cios”. To moja siłownia.

Laurie pokiwała głową na znak, że orientuje się w rodzaju prowadzonej przez niego działalności.

– To było moje marzenie i Virginia o tym wiedziała. Była jedną z klientek. Zachęciłem ją do pewnych ćwiczeń bokserskich… Nic trudnego, głównie skakanie na skakance i walki z cieniem. Doskonale wyrabiają kondycję i różnią się od całej reszty. Ludzie je uwielbiają, wiedziałem, że mój pomysł musi się sprawdzić. Nigdy jej nie prosiłem o pomoc. Zaskoczyła mnie, gdy zaproponowała, że da mi kapitał na siłownię. Znalazłem starą szkołę bokserską i przekonałem właściciela, żeby mi ją sprzedał, bym mógł ją przekształcić w atrakcyjne, uczęszczane miejsce ćwiczeń. Niby jest on moim wspólnikiem, ale tak naprawdę cały interes należy do mnie. Virginia we mnie wierzyła. Wiedziała, że odniosę sukces, i tak się stało.

Laurie widziała, że jej rozmówca jest dumny ze swoich osiągnięć. Czy zostały zbudowane na morderstwie niewinnej kobiety?

– Jaką sumę wyłożyła za pana?

– Pięćset tysięcy dolarów.

Poczuła, jak oczy same jej się otwierają. Ludzie zabijali dla znacznie mniejszych pieniędzy.

– Nie rozumiem, Ivanie. Jeśli ofiara inwestowała w pański interes, dlaczego nie ma pan spisanej umowy albo jakiegoś innego dowodu na potwierdzenie swoich słów? Z doniesień medialnych z tamtego okresu pamiętam, że według jej dzieci nigdy by się nie zgodziła dać panu tak wielkiej kwoty.

– Bo Virginia tak im powiedziała. Jej dzieci są zachłanne. Wszystko dostały, a mimo to nie mają dosyć. Tylko na mnie spojrzały i założyły, że jestem naciągaczem. Żeby tamci się odczepili, Virginia zapewniła ich, że nic mi nie daje. Nie chciała nawet, by wiedzieli, że zapłaciła za porsche. Musieli jednak podejrzewać, że coś przed nimi ukrywa. Zarabiałem całkiem przyzwoicie jako trener, ale nigdy bym nie wydał tyle na samochód. Ale po tym, jak Virginia została zabita, zrobili ze mnie złodzieja w oczach policji.

– Wydawanie pieniędzy na luksusy w rodzaju sportowych samochodów to jedno. Nie sądzi pan jednak, że pani Wakeling powiedziałaby swoim dzieciom o zainwestowaniu pokaźnej sumy w jakiś interes?

Pokręcił głową.

– Wiem, że tego nie zrobiła. Proszę mnie źle nie zrozumieć, Virginia kochała swoje dzieci i była z nimi blisko. Tylko że one tak naprawdę nie znały swojej matki. Przechodziła ogromną przemianę, kiedy została zabita. Bob… jej mąż… nie żył od pięciu lat. W końcu przestała być jedynie jego żoną i ich matką. Była całkowicie niezależna i znajdowała ogromną przyjemność w działalności charytatywnej. Wycofała się z niektórych projektów ważnych dla Boba i wybrała własne. Dzięki temu zasiadała w radzie nadzorczej Metropolitan Museum.

Laurie nie mogła nie usłyszeć czułości w głosie tego potężnego mężczyzny, kiedy Gray mówił o Virginii.

– A jak się miał do tego pański klub bokserski?

– Według mnie była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa… zdobywając własną tożsamość. Ale jej dzieci wszystko wiedzą lepiej. Chciały ją zamknąć w kapsule czasu. Nie podobało im się, że matka się zmienia, a ja stanowiłem część tej zmiany. Bardzo poważnie myśleliśmy o małżeństwie, kupiłem już dla niej pierścionek. Virginia nie była jednak gotowa, by powiedzieć o tym rodzinie. Wierzyła, że kiedy moja szkoła boksu się rozkręci, dzieci zaczną mnie akceptować. Dlatego mi pomogła i dlatego nikomu o tym nie powiedziała.

– Przecież musiały być jakieś czeki przez nią podpisane, coś na dowód, że zgadzała się na te wydatki.

– Robiła przelewy elektronicznie. Virginia była ode mnie starsza, ale radziła sobie z takimi rzeczami lepiej niż ja. Umiała przekazać sto tysięcy dolarów na cel dobroczynny kilkoma uderzeniami w klawisze.

Albo ty znałeś jej hasła i zakładałeś, że jest na tyle bogata i szczodra, że nie zauważy braku tych pieniędzy, pomyślała Laurie.

– Około połowy tej kwoty przelała bezpośrednio mojemu wspólnikowi jako mój udział – wyjaśnił Ivan. – Druga połowa poszła na wyposażenie, zmiany wystroju, koszty rozpoczęcia działalności. Te pieniądze nie zginęły, zostały ulokowane w interesie, w który wierzyła, który miał stanowić część naszych dochodów, jak już się pobierzemy.

Aż do tego momentu Ryan zachowywał milczenie, lecz po jego wychylonej sylwetce Laurie dostrzegła, że postanowił się wtrącić.

– Tak jak mówiłem, Laurie, Ivan od samego początku padł ofiarą stereotypowego myślenia, ale tak naprawdę nie miał motywu, żeby zrobić Virginii krzywdę. Po pierwsze, nie było nawet cienia dowodu, że pieniądze, które włożyła w „Cios”, zostały ukradzione. Zresztą nawet gdyby Ivan przywłaszczył sobie te pieniądze…

– Ale tego nie zrobiłem…

Ryan uciszył go, unosząc dłoń.

– Oczywiście, że nie. Lecz załóżmy na potrzeby dyskusji, że tak się stało, mielibyśmy jedynie słowo Virginii przeciw jego słowu, gdyby go oskarżyła o wzięcie pieniędzy bez jej pozwolenia. Łączył ich bliski uczuciowy związek. Nie byli jeszcze oficjalnie zaręczeni, ale planowali małżeństwo w przyszłości, czego dowodzi zakup pierścionka u Harry’ego Winstona. Oczywiście z własnej woli wydawała na niego różne sumy, choćby na porsche. Mówię ci jednak jako były prokurator, żaden prawnik nie udowodniłby Ivanowi złodziejstwa ponad wszelką wątpliwość. W najgorszym razie doprowadzono by do ugody, zgodnie z którą musiałby spłacić Virginię, jakby była inwestorką.

Laurie widziała logikę w wywodzie Ryana. Jeśli już, to jedyną konsekwencją zamordowania Virginii byłaby pewność, że jej chłopak nigdy nie zyska prawa do rodzinnego majątku. Śmierć Virginii zwróciła uwagę na jej finanse i niejako automatycznie ustawiła trenera w roli głównego podejrzanego. Musiała im obu to przyznać. Podczas tego krótkiego spotkania zdołali postawić na głowie opinię Laurie o Ivanie. I z tej nowej perspektywy dostrzegała wagę argumentu swego rozmówcy, że mordując Virginię, nie miałby nic do zyskania, a wszystko do stracenia.

Trener musiał wyczuć, że producentka programu zaczyna się wahać.

– Przysięgam pani, Laurie, że tego nie zrobiłem. Kochałem Ginny. Tak ją nazywałem. Powiedziała mi, że tak ją nazywano w czasach młodości, ale jej mąż po tym, jak stał się znanym człowiekiem, chciał, by używała pełnego imienia. Gdyby żyła, pobralibyśmy się za kilka miesięcy i bylibyśmy szczęśliwi.

Ryan dodał:

– Laurie, wiem, że nie znosisz, jak się wtrącam, ale zapewniam cię, że odcinek W cieniu podejrzenia poświęcony tej sprawie będzie hitem. Poza tym pomoglibyśmy dobremu człowiekowi.

Zazwyczaj przed postawieniem tego najważniejszego pytania znała każdy powszechnie dostępny fakt dotyczący sprawy. Jednak ryzykując, że zbyt wcześnie się zgodzi, zadała je w tym momencie, ponieważ musiała wiedzieć.

– Skoro nie pan zabił Virginię Wakeling, kto to zrobił?

Gdy Ivan, zamiast odpowiedzieć, szybko spojrzał na Ryana, Laurie pomyślała, że instynkt jej nie zawiódł. W przedłużającym się milczeniu wstała z krzesła.

– No dobrze, chyba się zastanowię…

– Nie, proszę zaczekać – wykrzyknął. – To nie znaczy, że nie mam swojej teorii. Mam, proszę mi wierzyć, i fakty ją potwierdzają. Ale za piętnaście minut mam trening z bardzo znaną gwiazdą, a nie spodziewałem się, że zechce pani wysłuchać mojej historii w całości. Nie jestem też pewien, czy powinienem wymieniać konkretne nazwiska, jeśli pani naprawdę nie rozważy przedstawienia sprawy Virginii. Udało mi się ogarnąć i żyć dalej, chociaż wiem, że wielu ludzi uważa mnie za mordercę. Jeśli zdecydowałbym się do tego wracać, chcę mieć ku temu dobry powód.

Nie wiedziała, co myśleć o jego argumentach. Z jednej strony wydawało się, że jako niewinny gotów jest zaryzykować wszystko, by oczyścić swoje imię. Z drugiej – wyobrażała sobie, że Ivan przyszedł do studia za namową Ryana i obawiał się, żeby nie powiedzieć za dużo.

– Zgoda. Dajmy sobie dzień na przemyślenie tego wszystkiego. Jutro możemy się spotkać ponownie, jeśli oboje uznamy, że warto – zaproponowała w końcu.

Ivan potwierdził skinieniem głowy.

– Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas i szczerość. To bardzo wiele dla mnie znaczy.

Tym razem uścisnął jej dłoń tak mocno, że aż zapiekło.

 

5

Grace i Jerry dosłownie wpadli do gabinetu Laurie, ledwie Nichols wyprowadził stamtąd Ivana.

– To dlatego Ryan tak się czaił przez cały ranek? – podsunął Jerry. – Ivan Gray? Domyślam się, że nie przyszedł ci zaproponować treningów bokserskich.

– Zaskakujące, że rozpoznaliście go na pierwszy rzut oka – powiedziała Laurie. – Ja bym nie poznała.

– W napięciu śledziłem sprawę zabójstwa Virginii Wakeling, czytałem wszystko, co o niej pisano – przyznał Jerry.

– No to mi opowiedz – zażądała Laurie.

– Po tym, jak ją znaleziono, media zaczęły podkreślać rolę Ivana w jej życiu, najpierw jako trenera w elitarnym klubie fitness ukrytym obok hotelu Plaza, a potem jako jej sympatię. Nawet była z nim umówiona tamtego wieczoru, kiedy zginęła. Jednak z upływem czasu wrzawa przycichła. Ivan zdołał utrzymać twarz i nazwisko z dala od prasy.

– Ty naprawdę uważnie śledziłeś tę sprawę, Jerry.

– Zastanów się, Laurie. Virginia Wakeling jest jedyną osobą, jaka umarła podczas uroczystej gali w Met.

– Wróćmy do Ivana – zaproponowała Laurie. Starała się pamiętać, że widzów może interesować jego wyznanie, co robił, żeby zachować prywatność przez te lata.

– Od razu, gdy tylko zobaczyłem Ryana wprowadzającego Ivana Graya do twojego gabinetu, wiedziałem, że będzie chciał przedstawić tę sprawę w następnym odcinku naszego show – powiedział Jerry.

Do rozmowy włączyła się Grace:

– Ryan lubi, jak coś samo wpada mu w ręce. No i ostatnio gadał wyłącznie o tym swoim boksowaniu. Jak się głębiej zastanowić, to Ivan Gray wydaje się całkiem dobrym kandydatem do naszego programu. Jest zupełnie nietypowym podejrzanym i to może się okazać ciekawe.

– Laurie, a jak ty go odbierasz? – spytał Jerry. – Co o nim sądzisz?

Wzruszyła ramionami.

– Spotkanie trwało krótko, ale wewnętrzny głos mi mówi, że to nie dla nas temat. Sprawa jest całkiem świeża. Zakładam, że policja nadal prowadzi dochodzenie. I może jestem niesprawiedliwa, kierując się różnicą wieku i majątku, ale Ivan zrobił na mnie wrażenie nieszczerego. Znacie mnie, nie przykleiłabym nikomu etykiety zabójcy bez twardych dowodów, ale rozumiem, dlaczego rodzina Virginii podejrzewała go o nieczyste intencje.

– Zatem uważasz, że jest naciągaczem – bardziej stwierdziła, niż spytała, Grace.

– Ty to powiedziałaś, nie ja.

– Scenografia byłaby nieziemska. – Jerry westchnął. – Mam na myśli muzeum!

Spodziewając się dłuższej dyskusji, Grace oznajmiła, że wraca do swojego biurka, a Laurie ma ją wezwać, gdyby czegoś potrzebowała. Po jej wyjściu Jerry natychmiast podjął temat:

– Nie moglibyśmy sobie wymarzyć wspanialszego planu. Coroczna wystawa kostiumów jest jedną z najsłynniejszych imprez na świecie. A tamtego wieczoru, kiedy zabito Virginię, tematem przewodnim były stroje pierwszych dam. Pokazano suknie żon amerykańskich prezydentów na przestrzeni wieków. Nie lubię cynizmu, ale nawet gdybyśmy tylko powtórzyli to, co wiemy z doniesień medialnych, sama sceneria przyciągnęłaby uwagę widzów.

– Wiem, Jerry, możesz mi wierzyć. Jednak nie ma pewności, czy muzeum dałoby zgodę na filmowanie…

– Pozwól, że się dowiem. Mogę wykonać kilka telefonów.

Laurie rzadko mu przerywała, ale tym razem bez namysłu uniosła rękę. Wiedziała, że gala, o której mówili, stanowiła największą w tej instytucji coroczną imprezę poświęconą zbieraniu funduszy. Wiedziała, że biorą w niej udział najbardziej znani celebryci i najbardziej szczodrzy sponsorzy. Wiedziała, że ludzie gromadzili się przed telewizorami, by wspólnie śledzić modowe sukcesy i porażki na czerwonym dywanie. A jako osoba należąca do rady nadzorczej muzeum Virginia byłaby w centrum uwagi. Jerry nie musiał nikogo przekonywać, że to wszystko stanowi znakomity materiał na telewizyjny show.

– Laurie – odezwał się z przekonaniem – nie próbuję ci mówić, jak masz wykonywać swoją pracę, ale normalnie starałabyś się przynajmniej zdobyć pewne rozeznanie przed podjęciem ostatecznej decyzji. Słuchaj, wiem, że dopiero co oczyściliśmy z oskarżeń niewinną osobę w ostatnim odcinku. Ale nie zawsze musi tak być. Czasami ci podejrzewani naprawdę są winowajcami. Jeśli Ivan jest zabójcą, nasz show może pomóc to udowodnić.

– Pewnie, w teorii. Jednak Ryan najwyraźniej nie ma takich wątpliwości. Wręcz manifestuje przyjaźń ze swoim nowym ulubionym trenerem. Może gdybyśmy nadal pracowali z Alexem…

– Cóż, ten statek już zatonął.

Te słowa mocno ukłuły Laurie, ale nie miała żalu do Jerry’ego. Asystent chciał jedynie przypomnieć, że Alex zrezygnował z roli prowadzącego. Nie mógł wiedzieć, że być może na dobre zniknął z jej życia.

– Ryan spisał się lepiej, niż przewidywaliśmy – powiedział Jerry. – Poprzedni program wypadł w rankingach oglądalności równie dobrze jak ostatni odcinek z Alexem w charakterze gospodarza.

– Nie przeczę – powiedziała Laurie – ale Ryan nie jest obiektywny. Ostatnio musiałam z nim zażarcie walczyć, bo był przekonany, że ma rację… a nie miał. Mogę zakładać, że podobnie będzie z Ivanem, tyle że obecnie wygląda to gorzej. Ryan stałby się wtyczką głównego podejrzanego.

Pokiwał głową na znak, że rozumie obawy szefowej. To byłby dla Laurie kolejny krok w oddawaniu władzy nad programem.

– Dobrze więc. Nie będzie śledztwa w sprawie Virginii Wakeling. Znajdziemy coś innego.

Ruszył już do drzwi, kiedy zatrzymał go jej głos:

– Sprawdź, czy filmowanie w Metropolitan Muzeum w ogóle wchodziłoby w grę.

Jerry sprawiał wrażenie zaskoczonego prośbą, jakby uznał temat za zamknięty.

– W końcu to ja ciągle mówię o konieczności zachowania otwartego umysłu, prawda? – dodała Laurie tonem usprawiedliwienia. – Mogę od razu się wykazać.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI