Wydawca: Edipresse Książki Kategoria: Poradniki Język: polski

Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz ebook

Beata Pawlikowska  

3.5 (12)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 255 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz - Beata Pawlikowska

Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że uznałam to za część rzeczywistości. Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję.

Depresja to wielka pustynia pełna łez.

Ale to jest tylko stan przejściowy.

Można to zmienić.

Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania.

To właśnie zrozumiałam. Wymyśliłam narzędzia. Zastosowałam. Zwyciężyłam.

Ty też możesz.

Opinie o ebooku Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz - Beata Pawlikowska

Fragment ebooka Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz - Beata Pawlikowska

Okładka

Strona tytułowa

Rozdział 1

Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że nie przyszło mi do głowy zastanowić się nad tym, że może coś jest ze mną nie tak.

Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję.

Otrząsałam się, usiłowałam niezdarnie wstać, ale w każdej sekundzie czułam jak przygniata mnie do ziemi wielki ciężar czegoś, co noszę w sobie, co jest moim życiem i moim przekleństwem.

Przygnębienie, rozpacz, poczucie bezsensu, smutek – a tak naprawdę po prostu ciemność.

Ciemność, która wisiała nade mną jak chmura.

Czasem spadała, a ja wtedy tonęłam we łzach. Ale płakałam tylko tak długo, dopóki starczyło mi sił. Potem zapadałam się w otchłań, w której nie było już nic.

Nie było mnie, nie było świata, nie było ludzi, nie było przyszłości. Nie było nic. Po prostu nic. Była tylko próżnia. Taka jak przed stworzeniem świata. Ciemność i pustka.

Teoretycznie żyłam.

Ale byłam jak padlina chwilowo pobudzana do działania, po którym zapadałam się w oceany najczarniejszej otchłani. To było coś więcej niż smutek, rozpacz, przygnębienie czy niechęć.

To był rodzaj śmierci.

To był dla mnie stan permanentny.

Innego nie znałam.

Chwilową ulgę znajdowałam w alkoholu, ale wiedziałam, że to tylko złudzenie. Alkohol wyzwalał we mnie iluzję lekkości i radości, po której spadałam w przepaść rozpaczy jeszcze głębiej.

Nic nie miało sensu.

Nic nie przynosiło ulgi.

Nikomu nic nie mówiłam. Byłam po prostu osobą, która często płacze, z niczego nie jest zadowolona, nie umie się cieszyć, ciągle się z czymś szarpie, a czasem znika w milczeniu i w samotności umiera jeszcze raz.

Żyłam w taki sposób przez dwadzieścia pięć lat.

Nie wiedziałam, że można inaczej.

I ciągle płakałam.

Pamiętam, że płakałam pakując się na wyprawę do Ameryki Południowej. Płakałam podczas wyprawy. Płakałam na myśl, że za kilka dni wracam do Polski. Płakałam w samolocie. Płakałam w domu.

Kiedy mój chłopak pytał dlaczego płaczę, nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Nie było konkretnego powodu. Po prostu byłam smutna! Miałam wrażenie, że noszę w sobie tak dużo smutku, że on wylewa się ze mnie przez moje oczy.

Ciągle płakałam.

Czasem płakałam przez kilka dni bez przerwy.

Zaczęłam płakać kiedy chodziłam do szkoły podstawowej. A potem po prostu płakałam prawie przez cały czas, z krótkimi przystankami na oszołomioną suszę.

Myślę, że znacząco przyczyniłam się do powiększenia zasobu słonych wód w oceanach świata :)

Tak wyglądało mniej więcej pół mojego dotychczasowego życia.

Rozpacz, poczucie totalnej bezradności, wszechogarniający smutek i chaos, który zalewał mnie jak fala tsunami. Nie było przed nią ucieczki.

Próbowałam wstać, usiłowałam coś robić, coś zacząć, ale wszystko się rozpadało, ginęło, znikało. A ja zostawałam z niczym. Z tą gigantyczną pustką, która wsysała mnie jak kurz, miotała mną w przestrzeni, a potem rzucała bez sił na ziemię.

Więc znów płakałam.

Potem zapadałam się w ciemność.

Prowadziłam teoretycznie „normalne życie”.

Byłam niezdolna do konstruktywnego działania.

Chwytałam się tylko skrajności, które były jak krzyk bezsilnej rozpaczy i zawsze kończyły się porażką.

Chodziłam do pracy i spotykałam się z ludźmi, ale w ich obecności automatycznie nakładałam maskę z fałszywym uśmiechem. Myślisz, że ktoś się zorientował? Chyba nie.

Z mojej dzisiejszej perspektywy wynika, że większość ludzi w naszej zachodniej cywilizacji cierpi na to samo, co ja wtedy, czyli stan permanentnej depresji, która staje się czymś tak naturalnym, że przestaje się na to zwracać uwagę.

Rozdział 2

Depresja jest wielką pustką.

To jest pustka, w której nie istnieje chęć ani niechęć, bo nawet niechęć staje się tak wielka, jak bezkres nieba.

Ginie. Znika. Rozpływa się jak lody na pustyni.

A ty jesteś jak cząsteczka powietrza, nie przyczepiona do niczego, unosząca się z powiewem wiatru. Niema i ślepa. Pozbawiona emocji.

Jest ci wszystko jedno gdzie jesteś, po co i dokąd lecisz.

Nie ma znaczenia co się z tobą stanie.

Nic nie ma znaczenia.

Nie istnieje sens.

Nie ma już nawet bólu, bo cierpienie stało się tak wielkie, że pękło w tobie na milion kawałków, które zablokowały wszystkie kanały odbierania jakichkolwiek uczuć.

I wcale nie chodzi o to, że zdarzyło się coś złego.

Depresja jest sumą wszystkich zdarzeń. Także tych, z których nie zdajesz sobie sprawy.

Moim zdaniem depresja jest stanem częściowego zatrzaśnięcia się pewnych obwodów podświadomości, co staje się na skutek przeciążenia systemu.

Tak jak wtedy, kiedy zdarza się ogromny korek na autostradzie i dochodzi do zatrzymania ruchu.

Niby jest autostrada. I niby znajduje się na niej szesnaście pasów. I jest na nich tysiąc samochodów. Teoretycznie ruch mógłby się odbywać płynnie, a pasażerowie mogliby dotrzeć do portów swojego przeznaczenia, ale kiedy na drodze pojawi się kilku kierowców jadących pod prąd, wszystko nagle przestaje działać.

Autostrada to podświadomość.

Samochody to myśli i powiązane z nimi emocje.

Podświadomość jest tak naprawdę sercem całego twojego istnienia. Z niej wypływa wszystko, co wiesz, czego pragniesz i co robisz.

Pozwól, że wyjaśnię ci to dokładniej.

Rozdział 3

Podświadomość jest twoim wewnętrznym dyrektorem.

Ona decyduje o wszystkim, co się pojawia w twoim życiu.

Naprawdę o wszystkim.

To ona wybiera dla ciebie żonę albo męża, ona mówi ci co ci się podoba, a co nie, ona wybiera twoich przyjaciół, ona wybiera nawet twoje choroby, nastroje, decyduje o twoim wyglądzie i samopoczuciu.

I robi to w sposób, jaki jest dla ciebie niedostrzegalny.

Tak było od pierwszej godziny twojego życia. Może nawet wcześniej – kiedy mieszkałeś w brzuchu swojej mamy i odbierałeś świat przez jej skórę. Już wtedy twoja podświadomość zaczęła gromadzić informacje, analizować je, umieszczać w odpowiednich katalogach i tworzyć podstawy tego, co później zamieniło się w twoje postrzeganie rzeczywistości, czyli twoją jaźń.

Jaźń to jest to wszystko, co myślisz i czujesz na wszystkie możliwe tematy. To jest to, co myślisz o sobie, to co myślisz o innych, co myślisz o przeszłości i przyszłości, w jaki sposób odnosisz się do tego, co jest teraz, jaki jest twój stosunek do stresu do strachu, do przeciwności, do pracy, do przyjemności, do wysiłku, wakacji, przyjaźni, miłości, związków, do wszystkiego.

Masz wrażenie, że twoje odczucia są tobą. Wydaje ci się, że kiedy czujesz do kogoś sympatię, zapraszasz tego kogoś na kawę, chcesz spędzać z tym kimś więcej czasu, to taki jest twój wybór i potrafisz podać konkretne powody dlaczego wybierasz akurat tę osobę.

Możesz na przykład powiedzieć, że podoba ci się jej poczucie humoru, że ona czyta podobne książki i tak samo jak ty interesuje się żeglarstwem, albo że cenisz w niej skromność albo zaangażowanie na rzecz bezdomnych zwierząt.

To wszystko prawda, ale w rzeczywistości te powody, które potrafisz świadomie wymienić są wtórne wobec tych, które posiadasz w swoim podświadomym umyśle. A raczej – mówiąc bardziej precyzyjnie – które twój podświadomy umysł posiada dla ciebie.

Twoja podświadomość wybiera wszystko.

Twoja podświadomość decyduje o wszystkim.

Podsuwa ci gotowe wybory i decyzje, a ty później dodajesz do nich racjonalną interpretację i uważasz za swoje.

Rozumiesz co mam na myśli?

To jest trochę tak jak w wielkiej firmie.

Powiedzmy, że jest to fabryka pierników.

Dyrektor tej fabryki przeszedł bardzo rygorystyczne szkolenie. Ma na ścianie dyplomy potwierdzające ukończenie specjalistycznych kursów, które drobiazgowo przygotowały go do zajęcia tego odpowiedzialnego stanowiska.

Podczas szkoleń poznał całą technikę produkcji. Wyjaśniono mu skąd wzięły się poszczególne procesy technologiczne i w jaki sposób zostały poparte wieloletnimi, bardzo zaawansowanymi, nowoczesnymi badaniami rynku i potencjalnych klientów, struktury ciasta piernikowego, rodzajów preferowanych opakowań, kolorów lukru, kształtu pierników i ich relacji z aktualnie panującą porą roku i świętami.

Dyrektor poznał zależności między rodzajem pierników a wysokością ich sprzedaży oraz bilansem zysków dla fabryki.

Posiadł bardzo szczegółową i specjalistyczną wiedzę, która pozwala mu czuć się pewnie i podejmować wszystkie decyzje dotyczące produkcji.

Zwrócę ci uwagę na pewien fakt.

Cała wiedza wszechmocnego dyrektora fabryki pierników to gotowe schematy działania, które zostały mu przekazane przez szkoleniowców. Dyrektor podejmuje decyzje, ale zawsze jest ograniczony ramami szczegółowo sformułowanych schematów popartych analizą rynków, sprzedaży i gustów.

I teraz zobacz.

Do fabryki codziennie przychodzi dziesięciu kierowników, którzy kierują bieżącą pracą tysiąca robotników. Kierownicy mówią co będzie robione dzisiaj i w jaki sposób. Przed Wielkanocą zlecają robienie zajączków, a w czasie wakacji przestawiają produkcję na pierniki w kształcie dyń zdobione pomarańczowym lukrem.

Robotnik nie pyta dlaczego dzisiaj obsługiwana przez niego maszyna ma czerwony lukier, a jeśli zapyta, to kierownik odpowie coś, co mu się wydaje prawdą, na przykład:

– Mamy specjalne zamówienie na Pierwszego Maja.

Albo:

– Czerwony teraz dobrze się sprzedaje.

Albo:

– Potrzebujemy trochę bardziej energetycznie wyglądających pierników dla sportowców.

Albo:

– Przyjechała delegacja z Chin.

To są całkiem rozsądnie brzmiące wytłumaczenia i są prawdziwe, ale tylko pozornie. Bo w tej fabryce nie ma przypadków. Nic nie dzieje się bez bardzo dokładnie zbadanego i opisanego wzorami algorytmu działania.

W rzeczywistości tylko dyrektor wie w jaki sposób i na podstawie których specjalistycznych obliczeń część produkcji została przestawiona na pierniki ozdobione czerwonym lukrem.

Nikt inny oprócz dyrektora nie ma dostępu do tych informacji, chociaż wielu osobom wydaje się, że wiedzą o co chodzi w tej fabryce i nadążają za jej procesami produkcyjnymi.

Twoja podświadomość jest dyrektorem tej fabryki.

Została drobiazgowo przeszkolona i dysponuje potężną wiedzą popartą niepodważalnymi rezultatami badań. Wszystkie jej decyzje i działania bazują na ściśle wyznaczonych algorytmach.

Wiesz skąd wzięły się te obliczenia, algorytmy i schematy? Czy wiesz kto prowadził szkolenie twojego wewnętrznego dyrektora?

Najlepszy nauczyciel na świecie.

Jego imię brzmi Życie.

Życie od pierwszych sekund twojego istnienia. Twoja podświadomość została wyposażona przez naturę w fantastyczne narzędzia, które pozwalają jej gromadzić i analizować dane, wyciągać wnioski i formułować algorytmy działań. Bardzo skomplikowane algorytmy. Poparte „wieloma technologicznie zaawansowanymi badaniami”. Uważane przez twoją podświadomość za niemożliwe do podważenia.

To one właśnie kierują całą twoją rzeczywistością.

To one w każdej sekundzie mają wpływ na twoje decyzje i emocje.

One wkładają do twojej maszyny czerwony lukier, a tobie się wydaje, że sam tego chciałeś, a jeśli się dobrze zastanowisz, to znajdziesz kilka całkiem pozornie racjonalnych wytłumaczeń dlaczego czerwony lukier jest lepszy od innych.

A teraz to, co wydaje mi się najbardziej fascynujące w całej tej sprawie.

Zobacz.

Twoja podświadomość rządziła twoim myśleniem i uczuciami od zawsze. Odkąd byłeś małym dzieckiem. Robiła to w tak cichy i zawsze gotowy sposób, że przyjąłeś jej istnienie jako coś oczywistego.

Przyjąłeś jej wyroki jako coś obowiązującego.

Bo nigdy nikt ci nie powiedział, że TAK NIE MUSI BYĆ.

To właśnie odkryłam w moim życiu i był to nie tylko moment zwrotny, ale jeden z najbardziej szczęśliwych.

Rozdział 4

Twoja podświadomość jest czymś w rodzaju genialnego komputera, w którym istnieją programy wgrane przez tę siłę, która utrzymuje nas przy życiu i pozwala oddychać – możesz ją nazwać Naturą, Siłą Wyższą, Bogiem, Stwórcą, jak chcesz.

Podświadomość razem ze swoimi programami jest nieodłączną częścią każdego człowieka – tak samo jak każdy człowiek ma naczynia krwionośne, wątrobę, serce i skórę.

Ale zobacz.

Podświadomość to komputer gotowy do działania i wyposażony w genialne oprogramowanie.

Miałeś kiedyś nowiutki komputer, laptopa albo smartfon?

Wyciągasz go z pudełka, włączasz, wyświetla ci się standardowy ekran.

I co z tego, że ten komputer ma wgrany edytor tekstu? Sam z siebie niczego nie napisze. Ma też kalkulator, ale on sam nie potrzebuje wykonywać na nim żadnych obliczeń.

Komputer i zainstalowane w nim programy zaczynają mieć sens wtedy, kiedy zaczynasz wprowadzać do pamięci komputera różne dane. Wprowadzasz liczby i łączysz je w różne działania. Wprowadzasz dokumenty, gry, zapisujesz zdjęcia, filmy, notatki, piszesz maile, surfujesz po internecie.

Komputer porządkuje twoje dane. Zapisuje je w odpowiednich miejscach w swojej pamięci.

Z podświadomością jest podobnie. Tyle że ten ludzki komputer jest dużo bardziej zaawansowany i więcej potrafi.

Jego programy służą nie tylko do przechowywania, ale przede wszystkim do analizowania i wyciągania wniosków, które następnie zostają zapisane w odpowiednich katalogach i wgrane do twojego umysłu.

Rozumiesz?

Wnioski wyciągnięte przez twoją podświadomość zostają wgrane do twojej duszy i stają się wzorcem twojego myślenia.

Wszystkie twoje myśli, wszystkie emocje związane z różnymi zdarzeniami, wszystkie decyzje, jakie zamierzasz podjąć, zostają najpierw przefiltrowane przez ten wzorzec, dopasowane do niego i naświetlone przez niego określoną barwą.

Dopiero wtedy to, na co patrzysz, dociera do twojego świadomego umysłu.

To oznacza, że nie widzisz TEGO, CO JEST, ale widzisz to, co POKAZUJE CI TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ.

To czyni ogromną różnicę.

Podam ci prosty przykład.

Stoisz przed drzwiami pokoju, w którym słyszysz głosy znajomych osób. Otwierasz drzwi, wchodzisz do środka. Na twój widok wszyscy nagle przestają rozmawiać.

Co wtedy myślisz? Jaka jest twoja pierwsza instynktowna myśl?

Czy czujesz się porażony przypuszczeniem, że oni rozmawiali o tobie i mówili o tobie nieprzychylne rzeczy, bo w gruncie rzeczy cię nie lubią i uważają za głupca?

A może myślisz, że mają jakąś wspólną tajemnicę, do której nie chcą cię dopuścić, bo uważają cię za gorszego?

A może myślisz, że przestali rozmawiać po to, żeby móc odpowiedzieć na twoje pytanie, czyli okazali w ten sposób szacunek dla twojej osoby?

Zobacz.

Zdarzenie jest całkiem neutralne.

Grupa osób rozmawia.

Nagle przestaje rozmawiać.

Może wyczerpali temat. Może umówili się, że wspólnie pomilczą. Może nie rozmawiali o niczym ważnym i po prostu nastąpiła absolutnie naturalna cisza.

Otwierasz drzwi do pokoju. Słyszysz ciszę.

Twoja podświadomość natychmiast dopisuje do tego znaczenie.

Dopisuje takie znaczenie, jakie wynika z jej wcześniejszych doświadczeń, wniosków i przekonań.

Jeżeli twoją podświadomością rządzi lęk, brak poczucia bezpieczeństwa, przekonanie o własnej bezwartościowości i uzależnienie od opinii innych ludzi, to jej instynktowną reakcją będzie strach. Ten strach sparaliżuje twoje myślenie. Będzie jak filtr, który zabarwia wszystkie twoje emocje.

Otwierasz drzwi, wszyscy milkną, a ty czujesz uderzenie krwi do twarzy i zwijasz się w środku z niepewności, upokorzenia i strachu bo ogarnia cię przerażająca myśl o tym, że ludzie w pokoju obgadywali cię, wyśmiewali i wyrażali się o tobie lekceważąco.

Nie masz żadnego dowodu, że tak było.

Ale taka jest twoja pierwsza myśl i twój pierwszy strach.

Nie masz nad tym żadnej władzy, prawda?

Czujesz suchość w ustach i chciałbyś się zapaść pod ziemię.

Myślisz, że stało się właśnie coś strasznego, ale w gruncie rzeczy przecież NIE STAŁO SIĘ NIC.

To twoja podświadomość dopisała do tego histeryczne, pełne strachu znaczenie, które ogarnęło nie tylko twoją duszę, ale i twoje ciało.

A teraz pomyśl.

Nawet gdyby rzeczywiście ludzie w pokoju rozmawiali na twój temat i gdyby nawet robili to w sposób lekceważący, pogardliwy, odrzucający, to CO Z TEGO???...

Nic!

Tak naprawdę ich rozmowa niczego nie zmienia i nie ma absolutnie żadnego praktycznego wpływu na twoją osobę.

Przyznaj, że słowa nie mają fizycznego kształtu i nie mogą w ciebie uderzyć.

Chyba że to ty nadasz im taką moc.

A raczej nie ty, tylko twoja podświadomość.

Kiedy podświadomość żywi się strachem przed światem, to z nieistniejącego realnie bytu, jakim jest słowo, może uczynić ciężką kulę z rewolweru, która rani twoje emocje.

Ale sam przyznaj, że tak nie musi być.

Czasami słyszysz nieprzychylną uwagę na swój temat i tylko wzruszasz ramionami.

Ale czasami podobna uwaga sprawia ci być może tak wielką przykrość, że przez pewien czas nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować, bo tak bardzo przejmujesz się tym co ktoś o tobie myśli i mówi.

Od czego to zależy?

To zależy od tego jak twój wewnętrzny komputer skompilował swoją wiedzę na temat rzeczywistości.

Twój wewnętrzny komputer steruje twoimi emocjami.

Od tego co czujesz na dany temat zależy twoje samopoczucie, podejmowane przez ciebie decyzje, czyli w konsekwencji całe twoje życie.

To znaczy, że twój wewnętrzny komputer ma bezpośredni wpływ na to jak wygląda twoje życie.

To oznacza, że jeśli istnieje sposób zmiany zapisu danych w twoim wewnętrznym komputerze, automatycznie zmieni się twoje życie.

Rozumiesz, prawda?

Twoja podświadomość na podstawie swojego archiwum danych robi natychmiastową interpretację każdego zdarzenia i faktu.

Podsuwa ci tę interpretację jako fakt.

A ty jej wierzysz, bo nie wiesz o tym, że mógłbyś inaczej.

O to właśnie chodzi.

Kiedy to zrozumiałam, poczułam, że po raz pierwszy w życiu mogłabym być WOLNA I SZCZĘŚLIWA.

Bo szczęście to wolność.

Wolność od wewnętrznych ograniczeń.

To wolność od podświadomych przesądów i negatywnych wzorców zapisanych przez podświadomość jako jedyne narzędzie rozpoznawania rzeczywistości.

Rozdział 5

Patrzysz na świat i widzisz nie to, co w nim naprawdę jest, ale to, co widzi twoja podświadomość przez pryzmat swoich wcześniejszych wniosków, przekonań i wyników skomplikowanych obliczeń.

Wchodzisz do pokoju, w którym nagle urywa się rozmowa, a twoja podświadomość natychmiast identyfikuje to z sytuacją zagrożenia, bo jej funkcjonowanie jest zbudowane na strachu przed utratą akceptacji, na poczuciu niższości, przekonaniu o swojej bezwartościowości, lęku przed oceną i lęku przed ludźmi, którzy są „ważniejsi”.

Ale zobacz.

Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś wchodzi do tego pokoju, słyszy nagle przerwaną rozmowę i wcale nie czuje się z tego powodu zagrożony ani dotknięty, a wprost przeciwnie.

Wchodzi i uśmiecha się z wdzięcznością, ponieważ czuje się tak ważny, że na jego widok ludzie przerywają rozmowę, żeby w pełni uwagi wysłuchać tego, o co być może chce ich zapytać.

I od razu dodam, że ten drugi ktoś nie jest dyrektorem, tylko zwykłym pracownikiem, takim samym jak ty.

Różnica w ich instynktownej reakcji w tej sytuacji zależy od tego jakie wzorce myślenia mają zapisane w podświadomości, czyli głęboko w duszy, w takim miejscu, do którego nie mają dostępu i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że jest tam zgromadzona cała baza ich emocji, uczuć, myśli, zachowań, czyli w praktyce – całe źródło tego, co myślą, mówią, robią i jak żyją.

To oznacza, że twoja ocena każdej sytuacji, z jaką się spotykasz, tak naprawdę wcale nie jest twoja, tylko jest podyktowana przez twoją podświadomość, która odczytuje ją na podstawie wcześniej sformułowanych przekonań.

Rozumiesz, prawda?

Twoja podświadomość obserwuje, uczy się, wyciąga wnioski i zapisuje je jako pewniki wyjaśniające to, co dzieje się w życiu.

Jeżeli twoja podświadomość zapisze w sobie, że jesteś gorszy, zły, niegodny, głupi, bezwartościowy i niepotrzebny, to prawie wszystkie twoje instynktowne reakcje będą pełne strachu przed odtrąceniem, poniżeniem, kłamstwem i wykorzystaniem.

Dlaczego twoja podświadomość miałaby zapisać właśnie takie komunikaty?

Dlaczego nie zapisała w sobie, że jesteś bezpieczny, kochany, potrzebny, ważny i zasługujesz na szczęście?

To proste.

Nie zapisała tego, ponieważ w swoim doświadczeniu nie uzyskała wystarczająco jasnego i niepodważalnego dowodu, że tak jest.

Podświadomość jest bardzo mądra.

Jeżeli twoja mama mówi, że cię kocha, ale jednocześnie traktuje cię w sposób pozbawiony szacunku, wyzywa cię obraźliwymi słowami, bije cię w bezsilnej złości, czasem patrzy na ciebie niechętnie, czasem przytula, ale czasem odrzuca, to jak myślisz, jaki wniosek wyciągnie podświadomość?

Czy myślisz, że uwierzy w to, że twoja mama cię kocha i że zawsze jesteś z nią bezpieczny?

Nie.

Twoja podświadomość zmierzy ile te słowa oznaczają w praktyce. Słyszy słowa, ale też bardzo pilnie obserwuje wszystkie czyny, zarówno świadome, jak i nieświadome. Gromadzi wszystkie dostępne dane i dopiero na ich podstawie wyciąga wniosek.

Zapisuje ten wniosek w twojej duszy jako FAKT.

Jeżeli twoja podświadomość na podstawie doświadczeń pierwszych lat twojego życia wyciągnie niepodważalny jej zdaniem wniosek, że jesteś gorszy, nieważny, że musisz ciągle robić co w twojej mocy, żeby zasłużyć na miłość i akceptację, i że świat dookoła jest groźny, nieprzewidywalny i nigdy nie wiadomo co się stanie, to te przekonania będą kierowały twoim myśleniem przez całe życie.

Jeżeli w dzieciństwie podświadomie uwierzysz w to, że świat jest groźnym chaosem, a ty jesteś gorszy, nieważny i musisz zasłużyć na to, żeby ktoś zechciał cię kochać, to przez całe późniejsze dorosłe życie instynktownie będziesz reagował przesadnym strachem albo agresją, będziesz odczytywał neutralne zdarzenia jako wyrok na siebie, będziesz żebrał o akceptację i potwierdzenie swojej wartości. I będziesz czuł się samotny, odepchnięty i nieszczęśliwy.

Bo takie będzie twoje podświadome przeświadczenie, które będzie działało jak pierwszy filtr, naświetlający w negatywny sposób wszystko, na co spojrzysz.

Z jednej strony to przykre, ale z drugiej strony to fantastyczne, że już o tym wiesz.

A jeszcze bardziej fantastyczne jest to, że to można zmienić.

Ale po kolei.

Nie masz pojęcia co twoja podświadomość w sobie zapisała ani jakie są jej wnioski.

Nie wiesz nawet na podstawie jakich danych sformułowała pewne przekonania, bo przecież w twoim życiu działo się tak dużo, że nie byłeś w stanie wszystkiego świadomie zapamiętać.

To właśnie podświadomość zrobiła za ciebie.

Jest twoim opiekunem.

Robi wszystko najlepiej jak potrafi i zawsze kieruje się twoim dobrem.

Jej działanie było stuprocentowo poprawne.

Wszystkie jej wgrane przez Naturę programy działają właściwie.

Twój wewnętrzny komputer nie wymaga naprawy.

Problem polega na tym, że dostarczono mu wadliwe dane.

Podświadomość dokonała prawidłowej analizy sfałszowanych danych i na ich podstawie wyciągnęła teoretycznie prawidłowe wnioski, ale to jest tak samo jakby w czystej kuchni gotować potrawę zgodnie ze sprawdzonym przepisem i użyć zatrutej wody. Wszystko zrobiłeś poprawnie, ale jeden kluczowy składnik okazał się trujący, więc z konsekwencji całe twoje wykwintne danie też będzie groźne dla życia.

Czy wiesz z czego podświadomość buduje swoją bibliotekę przekonań i zasad?

Z życia.

Z tego, co się zdarza.

Z tego, co słyszy, z tego co obserwuje, z tego, co staje się jej udziałem.

Dzieje się to przez pierwszych dziesięć lat życia.

Mniej więcej, bo trudno jest to zmierzyć. W każdym razie dzieje się to wtedy, kiedy nie masz jeszcze w pełni rozwiniętej świadomości swojego istnienia i nie potrafisz formułować precyzyjnych pytań, na które mógłbyś otrzymać wyczerpujące odpowiedzi, które pomogłyby ci uporządkować rzeczywistość.

Na przykład twoja mama. Czasami bawi się z tobą i wtedy czujesz każdą komórką swojego ciała, że cię akceptuje i jesteś potrzebny. Ale potem słyszysz jak kłóci się z twoim tatą, krzyczy i przeklina, trzaska drzwiami, rzuca groźby. Czujesz lęk.

Innym razem widzisz swoją mamę w stanie dziwnego, nienaturalnego rozbawienia. Śmieje się głośno, ale to śmiech wywołany przez sztuczne pobudzenie alkoholem, bez radości. Jej głos się zmienia, rysy twarzy stają się jakby obce. To jest wciąż twoja mama, ale wydaje się obca, odległa, niedostępna. Mówisz coś do niej, ale cię wyśmiewa albo ignoruje. W ogóle cię nie słyszy. Nie wiesz co myśleć.

Inny dzień. Twoja mama nie chce wyjść z pokoju. Słyszysz, że płacze. Myślisz, że to przez ciebie. Czujesz się winny, chcesz złożyć całego siebie w darze, w ofierze, w geście błagania o przebaczenie, ale kiedy próbujesz wejść do pokoju, twoja mama wpada w gniew, krzyczy, każe ci się wynosić, odtrąca cię tak boleśnie, że na chwilę zamierasz w środku bez życia.

Jesteś tylko dzieckiem. Nie rozumiesz co się dzieje. Nie znasz prawdziwej przyczyny problemów między rodzicami, nic nie wiesz o zarabianiu pieniędzy, pracy, stresie, zobowiązaniach, uzależnieniach, przymusach, rozpaczach, depresjach, zdradach, oszustwach, kłamstwach, narkotykach, alkoholu, pornografii, kryzysie gospodarczym, wojnie i innych „dorosłych” sprawach.

Jesteś tylko małym człowiekiem, który tworzy obraz świata na podstawie tego, co dzieje się dookoła niego.

Dostajesz sprzeczne sygnały.

Twoja mama czasem cię kocha, a czasem nie.

To znaczy takie odnosisz wrażenie, bo nie możesz wiedzieć jak jest naprawdę.

Czujesz, że czasem cię kocha i akceptuje, a czasem cię odrzuca i odwraca się od ciebie. Usiłujesz rozpoznać zasadę, która tym rządzi.

To znaczy nie ty świadomie, bo jesteś na to zbyt mały. Nie przyjdziesz do swojej mamy i nie powiesz jej:

– Chciałbym uzyskać od ciebie jasne i jednoznaczne sygnały, że mnie akceptujesz i kochasz. Jest mi to potrzebne do zbudowania poczucia bezpieczeństwa.

Nawet kiedy masz trzydzieści lat, pewnie nie przyjdzie ci do gło­wy, żeby powiedzieć coś takiego.

Twoja podświadomość działa za ciebie. Szuka powtarzających się sygnałów, usiłuje znaleźć i określić zasadę rządzącą przydzielaniem miłości i akceptacji. To jest dla niej bardzo ważne.

Twoja podświadomość działa z jasną i niepodważalną logiką, jej wnioski są poparte wieloma dowodami, ale zobacz. Jeżeli twoja podświadomość wychodzi z założenia, że na miłość trzeba zasłużyć, czyli że nie można być kochanym po prostu dlatego, że się jest – czyli że nie istnieje miłość bezwarunkowa – to chociaż będzie się kierowała zasadami niepodważalnymi z punktu widzenia logiki, to jej wnioski i tak będą fałszywe, ponieważ działa na podstawie pierwotnego fałszywego założenia.

Stąd biorą się później depresje, choroby, wypadki, przemoc, uzależnienia i wiele innych pozornie zaskakujących, krzywdzących, „niezasłużonych” zdarzeń.

Nie wierzysz?

Moim zdaniem to jest proste i logiczne.

Zobacz.

Jeżeli twoja podświadomość zauważy różnicę między tym, jaki poziom akceptacji otrzymujesz od swojej rodziny kiedy jesteś zdrowy i silny a tym, kiedy jesteś chory, słaby albo okaleczony, to zapisze w twojej duszy niepodważalną prawdę, że dobrze jest być chorym, ponieważ wtedy czuję, że jestem kochany.

Czy wiesz co to oznacza?

Zgodnie z tym podświadomym przekonaniem twoja dusza i twoje ciało będą dążyły do stanu choroby – choć ty nie będziesz zdawał sobie z tego sprawy.

Jest to w pewien sposób podświadome uciekanie w chorobę po to, żeby zwrócić na siebie uwagę otoczenia, poczuć ich zainteresowanie i troskę, co przez podświadomość może zostać zaliczone jako dowód miłości i akceptacji.

Rozdział 6

Nie wierzysz?

Myślisz, że to niemożliwe?

Rozejrzyj się.

Zobacz ile osób zachowuje się w sposób trudny do zrozumienia i pozornie irracjonalny.

Długo się nad tym zastanawiałam.

Zauważyłam to już w szkole podstawowej, ale świadomie zdałam sobie z tego sprawę kiedy miałam szesnaście lat.

Zachowywałam się czasem w sposób, który był niezrozumiały dla mnie samej! Mówiłam coś, czego nie chciałam powiedzieć. Robiłam rzeczy, których później żałowałam, a jednak coś zmuszało mnie do tego, żeby robić je ponownie.

Zakochiwałam się w mężczyznach, o których wiedziałam, że są niewłaściwi, a jednak coś mnie do nich przyciągało.

Żyłam między napadami rozpaczy i depresji tak wielkiej, że setki razy w myślach rozbijałam się samochodem, skakałam w przepaść i głodziłam się na śmierć.

Miałam anoreksję, czyli byłam uzależniona od głodowania, a potem bulimię, czyli uzależnienie od obżerania się. Paliłam papierosy, za dużo piłam i czułam się najbardziej samotnym człowiekiem na świecie. Przeklętym samotnością, która była tak wielka, że czasem myślałam, że od niej umrę.

– Dlaczego? – powracało drążące pytanie.

Czy wszyscy tak mają?

Czy to jest normalna część życia?

Ale co jest właściwie „normalne” i kto o tym decyduje?

Co jest ważne?

Skąd się biorą sprzeczne uczucia?

Dlaczego mam myśli, które mnie samą przerażają?

Skąd się biorą?

Kto je myśli we mnie, jeżeli dla mnie samej te myśli wydają się straszne i nie chcę ich mieć?

Kto lub co zmusza mnie do tego, że mieć takie myśli?

Dlaczego dziwną przyjemność sprawia mi opowiadanie o tym, że coś mnie boli albo źle się czuję?

Dlaczego jestem z kimś, z kim wcale nie chcę być? Co mnie przy nim trzyma?

Dlaczego moje życie wydaje się więzieniem, z którego nie mogę uciec?

Ciągle zadawałam sobie pytania i szukałam odpowiedzi.

Zajęło mi to ponad dwadzieścia lat, ale w końcu wpadłam na właściwy trop. A potem krok po kroku przedzierałam się przez dżunglę mojego własnego umysłu, do głębin mojej własnej duszy i podświadomości.

Odkryłam w sobie rzeczy, z których nie zdawałam sobie sprawy.

To, że we mnie były i rządziły moimi emocjami, słowami i myślami, to jedna rzecz.

Teraz musiałam odkryć i zrozumieć skąd się w ogóle wzięły i dlaczego są takie, jakie są. Czy mogłyby być inne? Od czego to zależy?

I najważniejsze: czy można je zmienić? Naprawić, oczyścić, uzdrowić?

Tak, tak, tak!!!

Można!

To żmudna, ręczna robota. Wymaga czasu i wytrwałości.

Nie jest tak, że wezwiesz mechanika, który przyjedzie ze specjalną rurką i wodą pod wysokim ciśnieniem oczyści twoją podświadomość, żeby pięknie lśniła i karmiła cię pozytywnym blaskiem.

O nie :)

Wyobraź sobie raczej stary dom, gdzie ktoś czarną farbą wypisał na ścianach hasła. Wchodzisz do środka, rozglądasz się, czytasz te napisy i wiesz, że wcale się z nimi nie zgadzasz.

Bierzesz więc wiadro, ścierkę, myjesz ściany, a potem zapisujesz własne przekonania. Wychodzisz z zadowoleniem, że uporałeś się z problemem.

Ale te pierwsze czarne napisy były zrobione taką farbą, która wgryza się bardzo głęboko w mur. Starłeś tylko ich powierzchowną warstwę.

Po kilku godzinach dawne napisy wychodzą spod spodu i znów są jedynymi czytelnymi wskazówkami dla twojej podświadomości.

Być może znasz to z własnego doświadczenia.

Pewnie próbowałeś już w przeszłości zmienić niektóre swoje instynktowne przekonania, pokonać lęki, nauczyć się pozytywnego myślenia.

Podchodziłeś do zadania z entuzjazmem i zrobiłeś wszystko, co trzeba.

I rzeczywiście, to działało, ale bardzo krótko.

Przez kilka godzin, a może kilka dni? A potem wszystko znowu było tak jak wcześniej – ohydnie, przygnębiająco, smutno, bez nadziei.

Wiem, znam to z własnego doświadczenia.

Dopiero potem odkryłam, że podświadomość koduje sobie sprawdzone i potwierdzone wnioski bardzo głęboko i bardzo trwale.

Żeby je zmienić i zapisać na nowo, trzeba równie uparcie i konsekwentnie wracać i malować swoje własne napisy.

Wracać i malować. Wracać i malować.

Uparcie, z przekonaniem i z taką samą wytrwałością, jaką ma pierwszy wiosenny kwiatek, który budzi się w czarnej ziemi i wbrew wszystkiemu rośnie do góry, przez ciemność, samotność, pustkę, mróz, śnieg i lód, żeby w końcu triumfalnie wystawić płatki do słońca.