Wyrazić nienazwane. Językowo-kulturowy obraz zapachu we współczesnej polszczyźnie - Witkowska Ilona - ebook

Wyrazić nienazwane. Językowo-kulturowy obraz zapachu we współczesnej polszczyźnie ebook

Witkowska Ilona

0,0

Opis

Książka Wyrazić nienazwane. Językowo-kulturowy obraz zapachu we współczesnej polszczyźnie jest pierwszą w polskim językoznawstwie monografią poświęconą zapachowi. Jej problematyka mieści się w nurcie semantyki doznań zmysłowych, jednak w wielu aspektach książka wykracza poza ściśle semantyczny obszar, odwołuje się bowiem do wiedzy z zakresu historii i teorii kultury, psychologii poznawczej, neurofizjologii, a nawet perfumiarstwa – reprezentuje więc dużo szersze, interdyscyplinarne, antropologiczne ujęcie zagadnienia. Podstawowym paradygmatem wykorzystywanym w opracowaniu są założenia kognitywizmu, który nie tylko traktuje język jako narzędzie porozumiewania się ludzi, ale także widzi jego ścisły związek ze zdolnościami poznawczymi człowieka. Przyjęcie tych założeń pozwoliło poszerzyć pole obserwacji i wzbogacić analizy lingwistyczne o informacje z zakresu innych dyscyplin, co znacząco przysłużyło się wyjaśnianiu poznawczego i kulturowego tła mechanizmów językowych dotyczących zapachu.

Praca Ilony Witkowskiej wyróżnia się głębokim zrozumieniem istoty badań kognitywnych. Są one trudne i bardzo szerokie, wymagają interdyscyplinarnego, holistycznego ujęcia tematu zgodnie z założeniem, że znaczenie językowe to efekt integracji wielu płaszczyzn doświadczenia i poznania: procesów biologicznych, wiedzy kulturowej, doświadczeń społecznych i innych czynników, tworzących całościową wiedzę człowieka o świecie. […] Jednocześnie [wymagają] właściwych proporcji: to język stoi w centrum zainteresowań lingwisty, trzeba więc zachować wyrazisty językoznawczy profil badań i postawić konkretne cele dotyczące opisu wybranych faktów językowych. Badania lingwistyczne rozumiane zgodnie z ideą kognitywizmu są więc niełatwe i pracochłonne. […] Autorce udało się podjąć te wszystkie wyzwania z sukcesem.

dr hab. Dorota Filar, prof. UMCS

Ilona Witkowska – doktor nauk humanistycznych w zakresie językoznawstwa. Absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, badaczka zjawisk językowo-kulturowych, zagadnień socjolingwistycznych, pragmalingwistycznych oraz kognitywnych, lektorka języka polskiego jako obcego. Rozprawę doktorską napisaną pod kierunkiem profesor Aldony Skudrzyk obroniła z wyróżnieniem w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 479

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Apachnie– Właśnie? Jak opiszę

Woń, którą kwiat swobodnie dysze?

Ile słów trzeba iłamańców?

Jaki zawiły sprzęgnąć muszę

Metafor iporównań łańcuch!

Jak mózg utrudzę iwysuszę,

Zanim wykrętnie iwymyślnie

Pióro tę woń wwyrazy wciśnie,

Wsłowa bezradne ibezsilne,

Wfałszywe słowa iomylne,

Co już, tuż-tuż, są niby blisko,

Już wlazły wkwietny pył jak osa –

– Inic. Aprzytknąć kwiat do nosa,

Powąchać raz– iwie się wszystko.

Julian Tuwim, Kwiaty polskie

WSTĘP

Różne wonie okrywają nas, wirują wokół nas, wnikają wnasze ciała iemanują znich. Przebywamy stale jakby wkąpieli zapachów, ale gdy próbujemy opisać któryś znich, brakuje nam słów (Ackerman 1994: 19).

Zapach to zjawisko niezwykle intrygujące– od zawsze zarówno codzienny towarzysz człowieka, jak i jedna z najbardziej niezgłębionych przez niego tajemnic.

Jesteśmy zanurzeni wzapachach, tak jak wpowietrzu, którym oddychamy. Ucieczka od otaczających nas woni nie jest możliwa, tak jak niemożliwe jest życie bez powietrza. Zapachy są nieodłączną częścią naszej rzeczywistości itworzą wokół nas bardzo bogatą sferę bodźców zmysłowych. Mimo iż wzasadzie nie mają swoich nazw, chcemy istaramy się je przedstawiać iopisywać na wiele różnych sposobów, co postaram się wykazać wniniejszym opracowaniu1. Przedmiotem moich rozważań jest zagadnienie wystarczalności języka do opisu zjawiska nienamacalnego iniewidocznego, jakim jest zapach. Język, będący wszak wytworem człowieka, odzwierciedla jego system pojęciowy iobraz świata:

wpojęciu kognitywisty język ludzki jako przedmiot badania językoznawcy musi zostać osadzony wszerokim kontekście psychologicznym, socjologicznym ikulturowym. Język człowieka jest obrazem naszego świata, awięc kontekstem, wjakim należy go widzieć, jest świat (Tabakowska 1995: 13).

Elementem nierozerwalnie łączącym jednostkę ze światem zewnętrznym, spajającym cielesność ze świadomością idoświadczanie materii zwywołanymi nią uczuciami, są zmysły. Dzięki nim poznajemy świat, mają więc podstawowe znaczenie wnaszym życiu. Wiele badań iopracowań zróżnych dziedzin nauki (m.in. nauk medycznych, społecznych, humanistycznych) dotyczy tego ogólnego zagadnienia, atakże poszczególnych zmysłów. Jednak jednemu znich poświęca się znacznie mniej uwagi– badania nad zmysłem powonienia ipowiązanym znim zapachem wciąż należą do rzadkości. Mimo iż zapach jest elementem doświadczenia prawie wszystkich ludzi ioddziałuje na nas zarówno wwymiarze fizycznym, jak ipsychicznym oraz społecznym, to badania socjologiczne, cywilizacyjne, atakże kulturowe czy lingwistyczne nie czynią ztego zagadnienia centrum swoich zainteresowań. Tymczasem wydaje się ono dla nauk humanistycznych ispołecznych bardzo interesujące– szczególnie zaś jego aspekt językoznawczy, głównie ze względu na ograniczenia związane znazywaniem zapachu iwyrażaniem doświadczeń węchowych wjęzyku.

Problemy zopisywaniem zapachów wiążą się ztrudnościami kognitywnymi, językowymi oraz interpretacyjnymi. Odróżniamy zapachy, ale nie zawsze potrafimy je określić. Jak zauważa amerykański badacz zapachów ipercepcji woni Avery Gilbert, zidentyfikacją znanych zapachów wzasadzie nie mamy kłopotu, rozpoznajemy ich bardzo wiele, często nie jesteśmy jednak wstanie wyrazić słowem naszych wrażeń węchowych. Trudności przysparza nam próba ich klasyfikacji iopisu– wlaboratoryjnych testach nazywanie woni (przypadkowo wybranej, pozbawionej kontekstu ibez możliwości ponownego jej powąchania) wypada tragicznie. Problem nie polega zatem na nierozpoznaniu zapachu, lecz na niemożności odnalezienia onim informacji werbalnej (por. Gilbert 2010: 200–201). Trudności te zauważone zostały już przez Arystotelesa, który uznał, że zapachy, wprzeciwieństwie do kolorów, niełatwo jest opisywać inazywać. Na przestrzeni wieków niewiele się zmieniło– mimo podejmowanych parokrotnie prób ipojawienia się kilku teorii zapachów nie wypracowano naukowych sposobów mierzenia woni ani rzetelnego, ujednoliconego opisu zapachów. Do dziś nie udało się zatem „zmierzyć” inazwać zapachów, tak jak można mierzyć inazywać np. kolory2.

Mamy nazwy dla wszystkich odcieni różnych kolorów– te lawendy, malwy, fuksje, śliwki ibzy– akto określi wszystkie niuanse ifinezje zapachów? Wygląda to tak, jakby poddano nas masowej hipnozie, wczasie której pewne rzeczy selektywnie wymazano znaszej pamięci. Możliwe też, że zapachy poruszają nas tak głęboko po części dlatego, że nie umiemy jednoznacznie ich nazwać. Wświecie kipiącym od słów, którego dziwy same się proszą oobróbkę słowną, nazwy zapachów często mamy „na końcu języka”– ale nie bliżej. Może to właśnie przydaje im tajemniczości, magii, bezimiennej mocy, czegoś uświęconego (Ackerman 1994: 21).

Węch, najbardziej pierwotny ze zmysłów, nie służy współczesnemu człowiekowi do orientowania się wświecie tak dobrze, jak pozostałe, szczególnie wzrok isłuch. Ma to zapewne związek zkomunikowaniem się ludzi poprzez język, który– zależnie od jego odmiany substancjalnej– słyszymy (język mówiony) lub widzimy (język pisany). Informacje zotaczającego świata tylko wniewielkim stopniu zdobywamy dzięki węchowi, więc uznajemy, że nie ma on dla nas szczególnego znaczenia, aido zapachów nie przywiązujemy wielkiej wagi3. Ichociaż wciąż nie dość doceniamy powonienie, to jego rola okazuje się zdecydowanie istotniejsza dla naszego życia, niż dotychczas przypuszczaliśmy. Współczesne badania zdają się zmierzać do obalenia funkcjonujących wspołeczeństwie przekonań ojego ograniczonych możliwościach czy ułomnościach wporównaniu zpozostałymi zmysłami. Powonienie nie jest słabszym czy gorszym zmysłem– jest jedynie dla współczesnego człowieka mniej ważne niż inne, na przykład wzrok4. Ciekawie wyjaśnia to, odwołując się do teorii ewolucji, pisarka Diane Ackerman:

Zmysł węchu, podobnie jak wiele innych czynności naszego organizmu, stanowi atawistyczną pozostałość ztych wczesnych stadiów ewolucji, kiedy nasi przodkowie bytowali woceanach. (…) Kiedy wyczołgaliśmy się lub wyskoczyliśmy zpierwotnego oceanu na ląd idrzewa, zmysł węchu nieco stracił na ważności. Jeszcze później wyprostowaliśmy się, zaczęliśmy rozglądać się wokół iwspinać do góry, awtedy odkryliśmy świat, który rozciągał się przed nami jak pole niebieskiego łubinu wTeksasie. Widzieliśmy na milę wokół. Znajdowali się tam wrogowie, pożywienie, partnerzy iślady (Ackerman 1994: 33, 43).

Spośród wszystkich doznań zmysłowych to właśnie zapachowe są najtrudniejsze do przedstawienia– wydają się najbardziej nieuchwytne ze względu na nieuchwytność wywołującego je bodźca. Dodatkowo zapach, odczuwany wszak przez ludzi ze zdrowym narządem węchu na całym świecie, jest doznaniem niemal całkowicie indywidualnym, zależnym od subiektywnych emocji, doświadczeń, wspomnień. Według Magdaleny Zawisławskiej (Zawisławska 2012: 216) „zapach”– podobnie jak „czas” czy „miłość”– należy do klasy pojęć reaktywnych, opisujących stany wewnętrzne isubiektywne przeżycia danej osoby, które powstają jako reakcja na jakiś bodziec. Przeciwstawia się takie pojęcia (zgodnie zrozróżnieniem, którego dokonał w1997 roku Joseph Grady) klasie pojęć obrazowych,które reprezentują doświadczenia zewnętrzne, czyli sensomotoryczne, będące stosunkowo obiektywnymi ijednakowymi dla wszystkich. Istnieje naturalna tendencja do wyrażania pojęć reaktywnych za pomocą pojęć obrazowych, awięc do mówienia osubiektywnych przeżyciach poprzez odwoływanie się do przeżyć intersubiektywnych (weryfikowalnych, bo postrzeganych tak samo lub bardzo podobnie przez wielu różnych ludzi). Doświadczenia subiektywne są co prawda tak samo podstawowe czy pierwotne jak intersubiektywne, jednak owiele trudniejsze do przekazania drugiej osobie. To subiektywność doznań węchowych tłumaczy znaczną część problemów znazywaniem tych doznań oraz konieczność częstego wykorzystywania metafor wopisie zapachu (atym samym odwoływanie się do lepiej ustrukturyzowanych domen poznawczych ido pojęć obrazowych).

Na gruncie polskiego językoznawstwa właśnie zagadnieniu metaforyki poświęcono jedno zdwóch monograficznych opracowań dotyczących zapachu: „Upadły anioł zmysłów”? Metaforyka zapachu ipercepcji węchowej we współczesnej polszczyźnie. Jego autorka, Ewa Badyda, pisze przede wszystkim okonieczności wykorzystywania metafor do mówienia ozapachach, ale pokazuje także zjawisko metaforyczności pojęcia na bardzo szerokim tle precyzyjnie scharakteryzowanego zjawiska zapachu jako takiego. Wswej obszernej pracy badaczka zawarła dogłębną analizę metafor pojęciowych związanych zzapachem, wyczerpująco omówiła zarówno językowe świadectwa konceptualizowania zapachu wpolszczyźnie, jak imetaforyczne sposoby ujmowania zjawisk iaspektów rzeczywistości pozazmysłowej za pomocą odwołania do percepcji węchowej. Jednak pierwszym polskim językoznawczym opracowaniem dotyczącym zapachu jest dzieło Mariana Bugajskiego Jak pachnie rezeda?Lingwistyczne studium zapachów poświęcone nazewnictwu woni wpolszczyźnie isłownictwu związanemu ze zmysłem powonienia, wktórym podjęto próbę scharakteryzowania nie tylko polskich nazw podstawowych odnoszących się do zapachu, ale również opisów woni zawartych wtekstach artystycznych. Znajdziemy wnim zatem diachroniczny przegląd nazw podstawowych, których zestaw zaczerpnął autor zustaleń Krystyny Pisarkowej iuzupełnił słownictwem pochodzącym zdefinicji słownikowych, atakże analizę opisów wyekscerpowanych głównie zpolskich tekstów literackich ipoetyckich, uporządkowanych wedle źródła pochodzenia zapachu. Opracowanie ma charakter interdyscyplinarny, autor obszernie iszczegółowo omawia kwestie dotyczące trudności wjęzykowym opisie doznań węchowych, uwzględniając szeroko pojętą wiedzę pozajęzykową (tak kulturową, jak psychologiczną). Porusza wnim różne aspekty wyrażania doznań zapachowych iopisywania wrażeń węchowych, kładąc nacisk na kwestie ponadindywidualne, związane zjęzykowym obrazem zapachu5. Omawiając słownictwo nazywające zapachy, Bugajski przyjmuje za podstawowy podział woni na przyjemne inieprzyjemne (za punkt wyjścia obierając rodzaj wrażeń węchowych). Uznaje, że taką klasyfikację obrazują ijednocześnie uzasadniają dwa antonimiczne leksemy wpolszczyźnie: pachnieć iśmierdzieć, zktórych pierwszy może mieć odniesienie do zapachu nieprzyjemnego tylko na zasadzie eufemizacji6.

Celem niniejszych rozważań– których przedmiot stanowi zapach rozumiany jako woń przyjemna– jest próba zrekonstruowania językowego obrazu zapachu zawartego we współczesnych polskich tekstach nieliterackich7. Przedstawiając konceptualizacje zapachu, skupiam się na najbardziej dostępnych tekstach, wktórych takie konceptualizacje są werbalizowane, awięc na internetowych opisach promujących perfumy8. Teksty te (co dość oczywiste) funkcjonują wprzestrzeni publicznej jako komunikaty perswazyjne, ato wpływa znacząco na sposób prezentowania produktu isam opis zapachu, ale dodatkowo uatrakcyjnia przekaz. Umożliwia wychwycenie zarówno skonwencjonalizowanych, stałych, powtarzalnych elementów, jak ibardziej swobodnych, indywidualnych, czasem wręcz poetyckich obrazów9.Ma to wmojej opinii nieocenioną wartość badawczą– komunikaty tworzone są przez nienazwanego (anonimowego, nieznanego) nadawcę wsposób prosty, niemal potoczny, ponieważ trafić mają do przeciętnego, zwykłego, prostego odbiorcy (masowego), ajednocześnie nadawane są im pewne cechy tekstu literackiego, poetyckiego, zaskakującego, niecodziennego, by uatrakcyjnić przekaz iprzyciągnąć uwagę odbiorcy10. Dodatkowo pozbawione są typowych dla reklamy werbalnych ipozawerbalnych elementów odwracających uwagę od tekstu właściwego (przede wszystkim fotografii– poza zdjęciem flakonu lub opakowania perfum– ale także haseł, sloganów, logo, koloru, dźwięku, muzyki). Wszystko to sprawia, że zamieszczane na internetowych portalach teksty promujące perfumy wydają mi się najbardziej jednorodnym inajpełniejszym materiałem źródłowym do badania językowego obrazu zapachu11.

Wykorzystane metody badań nawiązują do kognitywizmu– podejścia badawczego, które wmoim przekonaniu najlepiej sprawdza się wopisywaniu ianalizowaniu konceptualizacji wrażeń zmysłowych. Kognitywizm proponuje traktowanie języka nie tylko jako narzędzia porozumiewania się ludzi, ale także jako odbicie procesu poznania. Zakłada tym samym, że język jest źródłem wiedzy oludzkim poznawaniu, doświadczaniu, oczłowieku ipostrzeganym przez niego świecie. Według Krystyny Waszakowej kognitywne podejście do języka charakteryzuje się tym, że „język jest traktowany nie jako sam wsobie (jako taki), ale wścisłym powiązaniu ze zdolnościami poznawczymi człowieka”, atakże zwłaściwą dla niego zdolnością do konceptualizowania (czyli ujmowania danej sytuacji wjęzykowe struktury pojęciowe) oraz zkulturą szeroko pojmowaną jako sposób istnienia człowieka wświecie (Waszakowa 2009: 50). Językoznawcy kognitywni, jak zauważa Elżbieta Tabakowska, analizując mechanizm przetwarzania wrażeń wpojęcia, widzą więc wtwórcy iużytkowniku języka:

nie tylko genialny mechanizm do produkowania słów izdań, ale ikwintesencję jego człowieczeństwa: niepowtarzalność osobowości, nieprzewidywalność reakcji, oryginalność spojrzenia na świat, słowem wszystko to, co wpołączeniu zuwarunkowaniami kulturowymi ispołecznymi decyduje osposobie, wjaki człowiek używa swojego języka– genialnego narzędzia, którego jest zarówno twórcą, jak iniewolnikiem (Tabakowska 1995: 5).

Wramach kognitywnego nurtu lingwistyki najistotniejszym celem badań semantycznych staje się odtworzenie sposobu rozumienia wyrażeń językowych przez mówiącą danym językiem społeczność. Kulturowo zdeterminowane znaczenia słów pokazują bowiem, wjaki sposób użytkownicy języka myślą oświecie, jak go porządkują, kategoryzują, wartościują (por. Tokarski 2001: 231). Istota semantyki kognitywnej polega na analizie szerokiego zakresu znaczenia i„obejmuje zarówno cechy dyferencyjne, jak icechy integralne, relewantne zpunktu widzenia członków określonej wspólnoty językowej” (Kiklewicz 2012: 75). Takie holistyczne ujęcie znaczenia pozwala zrównać je zpojęciem pierwotnie szerszym– konceptualizacją. Tak pisze otym Elżbieta Tabakowska:

Jednostki języka nie są niczym innym jak wynikiem subiektywnego spojrzenia człowieka na otaczający go świat. Znaczenie zaś jest równoznaczne zkonceptualizacją, czyli zdoświadczeniem umysłowym, tworzeniem subiektywnej struktury pojęciowej odpowiadającej naszemu widzeniu świata (Tabakowska 1995: 55).

Zainteresowanie naukowe tym, jak ludzie rozumieją dane wyrażenie, co mają na myśli, gdy go używają, prowadzi do ukazania utrwalonego wjęzyku sposobu ujmowania świata, do zrekonstruowania utrwalonej wnim interpretacji otaczającej ich rzeczywistości. Potoczna wiedza orzeczywistości składa się na zawarty wjęzyku obraz poszczególnych elementów świata (np. zapach) itrudno przeprowadzić rekonstruowanie tego obrazu metodami innymi niż te ocharakterze kognitywnym.

Zgodny zzałożeniami kognitywizmu kierunek badań, zwany wpolskim językoznawstwie językowym obrazem świata (JOS), wyłania się zdużo wcześniejszych poglądów językoznawczych iprądów filozoficznych. Za najpoważniejsze jego źródła uznać można filozofię ijęzykoznawstwo niemieckie oraz antropologię amerykańską. Rozpatrują one język jako element triady: język– myślenie– działanie, isytuują go pomiędzy myśleniem, jako wewnętrznym porządkiem człowieka, adziałaniem, jako przejawem człowieka zewnętrznym wobec niego (por. Chlebda 2003: 57–58). Język jest częścią iniejako łącznikiem dwóch światów: świata pozajęzykowego iświata ludzkiej psychiki. Pojęcie językowego obrazu świata pochodzi zXIX-wiecznej niemieckiej filozofii idealistycznej, której przedstawicielem był jeden zojców filozofii języka, uznawany za twórcę podstaw koncepcji JOS, Wilhelm von Humboldt. Uważał on język za narzędzie kształtowania myśli, umożliwiające odkrywanie świata, anie tylko jego bierne rejestrowanie iodwzorowywanie. Wjego rozumieniu każdy język narodowy reprezentuje wyłącznie sobie właściwy sposób widzenia świata, wzwiązku zczym społeczności posługujące się różnymi językami inaczej widzą świat12. Badając język, poznajemy światopogląd danej społeczności używającej tego języka itym sposobem możemy opisać charakter właściwy poszczególnym narodom (por. Maciejczak 2006: 66; Żuk 2010: 240).

Na kształtowanie się pojęcia językowego obrazu świata wogromnym stopniu wpłynęły poglądy iodkrycia badaczy amerykańskiej szkoły antropologicznej wywodzącej się od Franza Boasa. Twórca amerykańskiej etnolingwistyki podkreślał olbrzymie znaczenie badań lingwistycznych na gruncie etnografii, ponieważ wjęzyku dostrzegał odbicie mentalności człowieka ijego kultury. Naukowiec ten zauważył, że języki różnie opisują ludzkie doświadczenia, apowstające wten sposób kategorie językowe wpływają na schematy myślowe użytkowników języków (por. Sharifian 2016: 33–34). Język stał się przewodnikiem wbadaniach kulturowych dla ucznia Boasa– Edwarda Sapira, który wykazał, badając języki indiańskie13, owiele głębsze zależności między językiem akulturą, niż do tej pory dostrzegano14. Kontynuatorem myśli Sapira był jego wybitny uczeń– Benjamin Lee Whorf, który, także prowadząc badania wśród rdzennych Amerykanów, doszedł do wniosku, że ludzkie myślenie zdeterminowane jest przez język. Zauważył zdecydowane różnice wujmowaniu pojęć takich jak czas, przestrzeń, materia przez języki europejskie iindiańskie. Porównywał pojęcia, szukając wspólnych cech norm kulturowych izachowań oraz wzorów językowych, sprawdzając, czy ina ile zależne są od struktury danego języka (por. Whorf 1982: 181–182)15. Płynące zbadań obu amerykańskich etnolingwistów wnioski doprowadziły do powstania tzw. tezy Sapira-Whorfa– zwanej również tezą relatywizmu językowego– mówiącej ozależności języka od kultury ijednocześnie uwarunkowaniu kultury językiem, wktórym powstaje ifunkcjonuje, awięc niejako ozawartym wkażdym języku specyficznym obrazie świata. Amerykańska lingwistyka antropologiczna odegrała istotną rolę wkształtowaniu się na polskim gruncie językoznawczym lingwistyki kulturowej (etnolingwistyki) iłącznie ztradycją niemieckiej filozofii języka oraz kognitywizmem jest obecna także we współczesnych polskich badaniach nad językowym obrazem świata.

Badaniem językowego obrazu świata polscy lingwiści zajmują się od początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Pierwsza definicja JOS (sformułowana w1978 roku przez Walerego Pisarka), pochodząca zEncyklopedii wiedzy ojęzyku polskim, nawiązywała wprost do koncepcji Sapira-Whorfa iniemieckiej filozofii Humboldta imówiła oobrazie świata „odbitym wdanym języku narodowym”, którego użytkownicy:

myśląc orzeczywistości pozajęzykowej, posługują się pojęciami mieszczącymi się wjego systemie leksykalnym. Wten sposób język ukształtowany przez doświadczenie społeczne sam do pewnego stopnia determinuje widzenie świata, czyli „tworzy” obraz rzeczywistości (Pisarek 1978: 143).

Przeformułowaniem tej definicji zajęli się wpóźniejszym czasie czołowi przedstawiciele lingwistyki kulturowej (etnolingwistyki)– choć także iwich podejściu wyraźnie widać tendencję do akcentowania roli systemu leksykalnego wkonstruowaniu językowego obrazu świata16. Najbardziej znaną (inajpełniejszą) definicję stworzył pionier polskich badań nad JOS– Jerzy Bartmiński. Uznał, że językowy obraz świata jest:

zawartą wjęzyku, różnie zwerbalizowaną interpretacją rzeczywistości, dającą się ująć wpostaci zespołu sądów oświecie. Mogą to być sądy „utrwalone” wgramatyce, słownictwie, wkliszowych tekstach, np. przysłowiach, ale także sądy „presuponowane”, tj. implikowane przez formy językowe utrwalone na poziomie społecznej wiedzy, przekonań, mitów, rytuałów (Bartmiński 2012: 12).

Pojęcie językowego obrazu świata stało się ważnym (iniezmiernie popularnym) składnikiem badań etnolingwistyki wpolskim językoznawstwie. Świadczą otym konferencje17, stałe wydawnictwa18 oraz liczne publikacje poświęcone różnym elementom świata, czyli językowe obrazy poszczególnych zjawisk iobiektów znaszej rzeczywistości (por. Bartmiński 2012: 11–21). Problematyka JOS na stałe weszła do programu polskich badań językoznawczych i– jak zauważa Bartmiński– jest szeroko, choć metodologicznie różnie, uprawiana (por. Bartmiński 2008: 23). Uznana może być za integralną część lingwistyki kognitywnej, ponieważ łączy wsobie język imyślenie. Pojęcie JOS nie jest jednak do końca jasne, niesprecyzowany jest jego zakres, różne są sposoby jego rekonstruowania, ajeśli chodzi osamą definicję– nie jest ona jednoznaczna (por. Kiklewicz, Wilczewski 2011: 170)19.

Renata Grzegorczykowa wswym klasycznym opracowaniu Pojęcie językowego obrazu świata dokładnie omawia wyznaczniki JOS. Znana definicja uczonej prowadzi do konstatacji, że JOS należy rozumieć „jako strukturę pojęciową utrwaloną (zakrzepłą) wsystemie danego języka”, awięc jego właściwościach gramatycznych ileksykalnych (znaczeniach wyrazów iich łączliwości), realizującą się za pomocą tekstów (wypowiedzi) (Grzegorczykowa 1999: 41). Wymienia badaczka następujące składniki językowego obrazu świata: własności gramatyczne danego języka (czyli kategorie morfologiczne, które odwzorowują wjęzyku warunki życia danej społeczności); słownictwo, które stanowi „swoisty klasyfikator świata”; własności słowotwórcze, które „odsłaniają sposób ujmowania zjawisk przez mówiących”; konotacje semantyczne, czyli „cechy (oceny, emocje) kojarzone przez ogół mówiących (lub niektóre środowiska, anawet jednostki) zdesygnatami nazw, utrwalone wpewnych faktach językowych (metaforach, derywatach, frazeologizmach)”; etymologię, która wskazuje na stan świadomości użytkowników języka wokresie jego tworzenia (por. Grzegorczykowa 1999: 43–46)20.

Podejmując próbę zrekonstruowania językowego obrazu zapachu wpolszczyźnie, staram się uwzględniać semantyczny charakter JOS (azatem dotyczący sposobu, wjaki użytkownicy języka polskiego wyodrębniają zjawisko, kategoryzują, przypisują mu określoną charakterystykę iwartościują). Analizy językowe osadzone są wkontekście kulturowym, bez którego nie można ująć konceptualizacji zapachu jako bytu niemal nieuchwytnego, awjęzyku niemal nienazwanego. Podobnie niemożliwe wydają się rozważania ozapachu bez odwołania do zmysłu powonienia ikoniecznego wtym przypadku przywołania wiedzy zzakresu fizjologii, neurologii czy psychologii. Współczesne językoznawstwo kognitywne zakłada brak ostrych granic między poszczególnymi poziomami języka iznajduje także coraz więcej płaszczyzn wspólnych zinnymi naukami ipodejściami badawczymi21. Język– wzarysowanym przeze mnie podejściu– traktuję zarówno jako środek poznania iinterpretacji świata, jak ijako narzędzie interakcji isterowania społecznego.

Wswoich rozważaniach podejmuję próbę odpowiedzi na pytanie: jak można wyrazić to, co nienazwane, nazywać to, co niewyrażalne? Jak przełożyć doświadczenie zmysłowe na jego konceptualizację, azatem– wjaki sposób język opisuje zapach? Zwracam także uwagę na wiele językowo-kulturowych ograniczeń, jakim podlega konceptualizacja zapachu. Ichociaż nie da się rozstrzygnąć, rzecz jasna, odwiecznych filozoficznych dylematów dotyczących granic języka ipoznania– rodzących się choćby wodpowiedzi na Wittgensteinowską tezę: „granice mego języka wyznaczają granice mego świata”– to postawione pytania zmuszają do zmierzenia się zzagadnieniami poznawania, kategoryzowania, referencjalności języka. Iwywołują kolejne– oto, wjaki sposób kształtuje się relacja pomiędzy poznaniem zmysłowym, pojmowanym jako organiczne odczucie, apoznaniem intelektualnym, pojmowanym jako akt tożsamy zrefleksją, iczy zrelacji tej wywieść można formułę „znam to, co nazwę”, czy może raczej „nazywam to, co znam”.

1 Opracowanie jest skróconą, poprawioną inieco zmienioną wersją rozprawy doktorskiej pt. Wyrazić nienazwane. Językowo-kulturowy obraz zapachu we współczesnej polszczyźnie (na przykładzie tekstów perswazyjnych), napisanej pod kierunkiem prof. Aldony Skudrzyk iobronionej wInstytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Śląskiego wKatowicach.

2 Zarówno zapach, jak ibarwa są zjawiskami biologicznymi ineurofizjologicznymi, jednak barwę jako zjawisko fizyczne można zmierzyć, ponieważ charakteryzuje ją odpowiednia długość fali. Niemal każdą barwę można pokazać (wnaturze lub na papierze) ikażdą da się utrwalić. Zidentyfikowanie zapachu poprzez takie bezpośrednie odniesienie jest trudne, jeśli nie niemożliwe, zaś referencja taka wogóle nie jest możliwa do utrwalenia poza specjalnymi warunkami laboratoryjnymi (por. Bugajski 2004: 19–20).

3 Dotyczy to jednak przede wszystkim ludzi żyjących wkręgu kultury zachodniej, oczym świadczy chociażby brak podstawowych nazw jakości zapachowych wjęzykach europejskich. Znacznie większą rolę odgrywa powonienie wkulturze arabskiej, wktórej sposobem nawiązywania iutrzymywania kontaktu podczas rozmowy jest chuchanie na innych, anaturalny zapach ciała ma znaczenie na przykład wkojarzeniu małżeństw. Okulturach, wktórych najistotniejszym zmysłem jest powonienie, ponieważ stanowi podstawę rozumienia świata, wspomina wswym opracowaniu dotyczącym metaforyki zapachu Ewa Badyda (Badyda 2013). Wymienia autorka lud Ongee zamieszkujący Wyspy Andamańskie, wpojęciu którego istoty żywe konstytuuje właśnie zapach– kości są jego najbardziej zespoloną, skoncentrowaną postacią isiedzibą duszy, aśmierć jest utratą zapachu (dlatego duchy są bezwonne). Podobnie węch, anie wzrok, odgrywa rolę porządkującą wyobrażenia oświecie wwielu kulturach Azji, Afryki iAmeryki Południowej, głównie wśród ludów zamieszkujących lasy tropikalne, stanowiące środowisko ograniczające pole widzenia (Badyda 2013: 26–27).

4 Powszechne poglądy sytuują powonienie wśród zmysłów niższych iwartościują raczej negatywnie (jako zmysł animalistyczny, pierwotny, nieczysty). Podejście takie ma długą tradycję wkulturze zachodniej cywilizacji iumacniane było przez wieki wnauce ifilozofii– począwszy od Platona iArystotelesa, umieszczających na szczycie hierarchii zmysłów wzrok isłuch, poprzez Kanta iDarwina, kwestionujących estetyczną ibiologiczną wartość powonienia iuznających je za zmysł najbardziej zbędny (oraz, co ciekawe, szczątkowy izanikający), aż do Freuda, wocenie którego węch pozbawiony jest znaczenia po przyjęciu przez człowieka postawy wyprostowanej ioddaleniu nosa od genitaliów (por. Badyda 2013: 22; Hoffmann 2013: 45–46).

5 Inne opracowania poświęcone zapachowi wpolszczyźnie to głównie artykuły dotyczące wybranego aspektu zmysłu powonienia iwyrażania doznań węchowych. Nader istotny zlingwistycznego punktu widzenia jest artykuł Krystyny Pisarkowej Szkic pola semantycznego zapachów wpolszczyźnie zroku 1972, dokonujący elementarnego podziału iopisu podstawowego słownictwa związanego zzapachem. Oczasownikach percepcji węchowej pachnieć, czuć, wąchać pisał Romuald Grzesiak (choć po analizach nie zaliczył tych predykatów do czasowników percepcyjnych) wopracowaniuSemantyka iskładnia czasowników percepcji zmysłowej (1983). Predykatom percepcyjnym (czuć, wąchać, pachnieć, smrodzić, śmierdzieć) poświęciła też uwagę Renata Grzegorczykowa wartykuleOkreślenia percepcji węchowej wjęzyku polskim(2012). Ozapachu perfum pisała Magdalena Zawisławska wartykuleSposoby opisu zapachu perfum (na przykładzie wybranych tekstów zblogów). Związane nierozłącznie zzapachem, atakże metaforą, jest zjawisko synestezji, któremu poświęcono wpolszczyźnie wiele uwagi. Wtym kontekście wspomnieć należy artykuły Irminy Judyckiej Synestezja wrozwoju znaczeniowym wyrazów iKamilli Termińskiej Metafora synestezyjna, choć nie zawierają one wielu przykładów odnoszących się do zapachu, atakże opracowanie Alicji Nagórko Zagadnienia derywacji przymiotników (wktórym autorka zauważa, że percepcja węchowa jako jedyna spośród zmysłów nie ma wjęzyku polskim prymarnych wykładników przymiotnikowych wzakresie jakości iintensywności doznania, azatem trzeba wyrażać ją określeniami zapożyczonymi zinnych doznań zmysłowych). Warto wymienić także artykuł Ewy Biłas-Pleszak iKatarzyny Sujkowskiej-Sobisz „Dotykanie zapachu”– metafory synestezyjne we współczesnych tekstach perswazyjnych oraz Agnieszki Rosińskiej Rola synestezji wobrazowaniu zapachu.

6 Wydaje się jednak, że taka całkowita antonimiczność nie dotyczy leksemów zapach ismród. Wjęzyku polskim bowiem leksem zapach ma niejednoznaczny status: przez zapach rozumie się zarówno wszystkie wrażenia węchowe, każdy rodzaj woni (np. wtytuleLingwistyczne studium zapachów czy Metaforyka zapachów), jak iwyłącznie miłe wrażenia węchowe, czyli woń przyjemną (wrozumieniu opozycji do smrodu, czyli do woni nieprzyjemnej).

7 Świat zapachów jest nieogarniony, nie da się go zaprezentować wjednym opracowaniu, podobnie nie jest możliwe opisanie konceptualizacji iwerbalnych konkretyzacji doznań zapachowych bez zawężenia kręgu zainteresowań badawczych.

8 Można również sięgnąć do tekstów promujących inne kosmetyki (dezodoranty, mydła, żele pod prysznic, płyny do kąpieli itd.), ponieważ zapach jest ich cechą charakterystyczną. Jednak ze względu na to, że wprzypadku perfum zapach jest najważniejszą czy wręcz jedyną istotną cechą fizyczną, to właśnie ich opis wydaje się najlepszym materiałem do badań. Opisy perfum de facto zawierają opisy zapachów, dotyczą szerokiej gamy odczuć węchowych, ponieważ na ostateczny zapach perfum składa się wiele woni (zarówno kwiatowych, owocowych, roślinnych czy zwierzęcych, jak ispożywczych), podczas gdy opisy innych kosmetyków często jedynie wskazują na rodzaj zapachu produktu. (Korzystam jedynie zopisów perfum przeznaczonych dla ludzkiego ciała, pomijam te dla domu, samochodu itd.). Perfumy jako takie nie są przedmiotem opisu wniniejszej pracy inie poświęcam im wniej wiele uwagi. Krótką historię perfum przedstawiam jedynie przy okazji omawiania zapachu jako zjawiska społecznego ikulturowego, nie skupiam się jednak na ich charakterystyce, specyfice, budowie chemicznej itp. Opracowań, które fachowo prezentują zagadnienie perfum jako produktu (chemicznego, artystycznego, kulturowego), jest na polskim rynku bardzo wiele, wśród najważniejszych warto wymienić takie tytuły: Beata Hoffmann, Perfumy. Uwarunkowania kulturowo-społeczne; Joseph Stephan Jellinek, Perfumy. Marzenie we flakonie; Władysław Brud, Iwona Konopacka-Brud, Podstawy perfumerii; Andrea Hurton, Erotyka perfum, czyli tajemnice pięknych zapachów; Lizzie Ostrom, Perfumy. Stulecie zapachów; Agata Wasilenko, Świat perfum orazTajemnice pachnidła.

9 Renata Grzegorczykowa sugeruje odróżnienie przeciętnego widzenia świata, które zawiera się wfaktach systemowych iodpowiada pojęciu językowego obrazu świata, odpoetyckiej wizji świata, która odnosi się do indywidualnego postrzegania rzeczywistości, odmiennego od potocznego (Grzegorczykowa 1990: 47). Wprzypadku badanych tekstów nie można mówić oich konkretnym autorze iindywidualnym nadawcy, zatem nawet jeśli wtekście (reklamowym czy promocyjnym) pojawiają się elementy poetyckie, nie stanowią one indywidualnej kreacji. Mogą ipowinny być traktowane jako realizacja potencji semantycznej, zgodnie ztym, co postulowali inni badacze– Anna Pajdzińska iRyszard Tokarski (Pajdzińska, Tokarski 1996: 156–158).

10 Językowa jakość zebranego materiału badawczego pozostawia wiele do życzenia. Teksty obfitują wbłędy językowe na każdym poziomie wypowiedzi. Ogromna liczba błędów interpunkcyjnych, ortograficznych, gramatycznych, składniowych (czasem również logicznych czy stylistycznych) wtak krótkich formach wypowiedzi pozwala przypuszczać, że wypowiedzi te nie są tworzone przez profesjonalistów, lecz przeciętnych użytkowników języka– komunikaty mają charakter potoczny, sprawiają wrażenie niedopracowanych, nieprzygotowanych wsposób fachowy, zdecydowanie różnią się swoim poziomem zarówno od tekstów reklamowych, jak iod tekstów artystycznych (mając jedynie znamiona jednych idrugich równocześnie).

11 Analizie poddałam 215 tekstów, pochodzących zczterech portali internetowych, promujących perfumy damskie (100), męskie (92) itzw. unisex (23). Wybrane zostały teksty towarzyszące kolejno pojawiającym się na tych stronach prezentacjom perfum, bez wprowadzania selekcji idodatkowych kryteriów wyboru (jedynym kryterium była zawartość wtekście opisu zapachu, gdyż wiele tekstów na portalach oferujących perfumy wogóle nie przedstawia takiego opisu). Nie uwzględniałam marek prezentowanych perfum, wzwiązku zczym wśród tekstów pochodzących zróżnych portali zdarzały się opisy tych samych produktów (co pozwoliło na dodatkowe wnioski ostosowaniu różnych określeń tych samych zapachów przez różnych nadawców), nie brałam także pod uwagę, czy dany tekst dotyczy perfum, wody perfumowanej czy wody toaletowej (ponieważ dla opisu zapachu nie ma to jakiegokolwiek znaczenia iwżaden sposób na niego nie wpływa). Średnia długość analizowanego tekstu wynosiła 150 słów. Najkrótsze teksty zawierały około 50 słów (kilka przykładów), dwa najdłuższe– 300 i330 słów. Długość badanych opisów zależała od publikujących je portali– najdłuższe opisy pochodziły ze strony, na której tekst liczył średnio około 180–200 słów, najkrótsze ze strony, gdzie średnio zawierał około 80–100 słów.

12 Poglądy Humboldta rozwijał na początku XX wieku Leo Weisgerber, który podkreślał dziedziczny charakter językowego obrazu świata (nieświadomie przejmowanego podczas nauki języka ojczystego, autrwalanego podczas komunikacji językowej). Językoznawca twierdził, że obraz świata, istniejący wjęzyku określonej wspólnoty, to energia przekształcająca świat materialny wduchowy, do której każde pokolenie wnosi swoje, zależne od tradycji, widzenie świata (por. Anusiewicz 1990: 281–282).

13 Nurt badań etnolingwistycznych zrodził się wStanach Zjednoczonych zmotywacji naukowej, ale także praktycznej, wiążącej się zadministrowaniem terenami zamieszkanymi przez ludność rdzenną oraz pracą misjonarską izwiązanym znią tłumaczeniem Biblii (por. Żuk 2010: 241).

14 Zdaniem Sapira każdą treść kulturową można zawsze wyrazić wjakimś języku, ajęzyk, wyrażając wszystkie możliwe treści kulturowe, przekazuje znaczenia izrównuje rzeczywistość zewnętrzną iwewnętrzną. Jednostki gromadzą doświadczenia indywidualne, azbiorowości– dzięki językowi– gromadzą doświadczenia społeczne. To język zatem tworzy ponadindywidualny świat: kategoryzując, umożliwia powszechne porozumienie, oddziałuje na myślenie izachowanie społeczności, wreszcie sprawia, że świat jednego człowieka staje się światem wielu ludzi (por. Klimczuk 2013: 167–168).

15 B.L. Whorf uznał leksykę igramatykę za siatkę interpretacyjną, nakładaną na „kalejdoskopowy strumień wrażeń”, filtrującą go itworzącą wzorce zachowań językowych typowe dla danej kultury izamykające ją wjej własnym, odrębnym od innych, językowym obrazie świata. Pisał otym między innymi wtaki sposób: „Dokonujemy segmentacji natury tropami wyznaczonymi przez nasze języki ojczyste. Wyodrębniamy pewne kategorie itypy wświecie zjawisk nie dlatego, że każdemu obserwatorowi rzucają się woczy, wręcz przeciwnie– rzeczywistość jawi się nam jako kalejdoskopowy strumień wrażeń, strukturę natomiast nadaje jej nasz umysł– to jest przede wszystkim tkwiące wnaszych umysłach systemy językowe. Dzielimy świat na części, porządkujemy go za pomocą pojęć, przypisujemy mu sens wokreślony sposób, ponieważ jesteśmy sygnatariuszami umowy, by czynić to tak właśnie, anie inaczej; umowy, która obowiązuje wnaszej społeczności językowej iktórą skodyfikowano we wzorcach naszego języka”(Whorf 1982: 284–285).

16 Pierwsze publikacje dotyczące JOS wpolszczyźnie pojawiły się wlatach osiemdziesiątych idziewięćdziesiątych XX wieku. Główni badacze zagadnienia itwórcy kolejnych definicji JOS to Jerzy Bartmiński iRyszard Tokarski (Bartmiński, Tokarski 1986; Bartmiński 1990; Tokarski 1990) oraz Janusz Anusiewicz (Anusiewicz 1990, 1994), Jolanta Maćkiewicz (Maćkiewicz 1990, 1999), Renata Grzegorczykowa (Grzegorczykowa 1990).

17 Istotne znaczenie wbadaniach nad JOS miała konferencja na temat tej problematyki zorganizowana wPuławach w1987 roku przez lubelskie środowisko etnolingwistyczne. Materiały ztego spotkania znalazły się wksiążce Językowy obraz świata, wydanej 1990 roku.

18 Chodzi przede wszystkim olubelskie wydawnictwa: Etnolingwistykę itzw. „czerwoną serię”, oraz wrocławskie– Język aKultura (tzw. „białą serię”), wszystkie pod zbiorową redakcją, zajmujące się zagadnieniami języka, kultury, wspólnoty (człowieka, społeczności) ibadaniem relacji między nimi. Ich wspólną tematykę, wspólne punkty wyjścia, ale także odmienne inspiracje iprofile opisał Jerzy Bartmiński wartykuleEtnolingwistyka, lingwistyka kulturowa, lingwistyka antropologiczna? (Bartmiński 2008), poświęcił im również sporo uwagi we wcześniejszym artykule dotyczącym pojęcia językowego obrazu świata jako przedmiotu językoznawstwa (Bartmiński 2004–2005: 114–117).

19 Obudzących naukowe wątpliwości aspektach JOS pisali obszernie Kiklewicz iWilczewski (Kiklewicz, Wilczewski 2011: 165–178).

20 Zaproponowana przez Renatę Grzegorczykową charakterystyka składników JOS to niejedyna znana koncepcja ujęcia zjawiska. Jeszcze dokładniejszą listę wyznaczników przedstawili autorzy artykułu pt. Językowy obraz świata ikultura. Projekt koncepcji badawczej– Janusz Anusiewicz, Anna Dąbrowska iMichael Fleischer, przyjmując założenie, że: „kategorie językowe (zarówno gramatyczne, jak isemantyczne) należy traktować jako wybrane, wyabstrahowane, uogólnione, sformalizowane iskodyfikowane przez daną wspólnotę komunikatywną obserwacje empiryczne rzeczywistości przedmiotowej, będące jednocześnie jej interpretacjami, tworzące strukturę isystem danego języka, wzasadniczy sposób wpływające na procesy poznawcze oraz myślowe, przybierające postać zarówno myślenia wdanym języku, jak ikonstruowania tekstów wtym języku” (Anusiewicz, Dąbrowska, Fleischer 2000: 26). Cytowani autorzy postrzegają JOS jako element większej struktury– kulturowego obrazu świata (KOS), czyli systemu współtworzonego przez „konstrukty produkowane za pomocą innych systemów znakowych (takich jak mimika, gesty, zachowanie itd.), atakże naukowe, ideologiczne, religijne, gospodarcze czy ekonomiczne itym podobne komponenty globalnego obrazu świata” (Anusiewicz, Dąbrowska, Fleischer 2000: 30). JOS jest traktowany wtym ujęciu jako „podstawowy element imiejsce przejawiania się” KOS (Anusiewicz, Dąbrowska, Fleischer 2000: 31).

21 Proponuję do rozważań wprowadzić elementy metodologii pragmalingwistycznej, uznając, że badania na pograniczu semantyki ipragmatyki wpisują się wnurt kognitywny.

Część I

ŚWIAT ZAPACHÓW

1. Zapach jako doświadczenie zmysłowe

Zapach (łac. olfactus) to nie tylko cecha związków chemicznych lub ich mieszanin (odorantów), polegająca na zdolności do pobudzania narządu węchu, czyli odgrywania roli bodźców wywołujących wrażenia zmysłowe („coś ma zapach”), ale także wrażenia zmysłowe, odbierane wwyniku działania bodźca chemicznego („ktoś czuje zapach”), wywołane pobudzeniem receptorów węchowych przez niektóre lotne substancje chemiczne22. Powonienie– jako zmysł chemiczny– to zatem zdolność wykrywania tych substancji zapachowych wpowietrzu. Percepcja woni jest procesem biologicznym (czy też ciągiem procesów), który wymaga złożonych działań sieci komórek układu nerwowego. Psychologia poznawcza definiuje percepcję jako „proces aktywnej interpretacji danych zmysłowych zwykorzystaniem wskazówek kontekstualnych, nastawienia iwcześniej nabytej wiedzy” (Nęcka, Orzechowski, Szymura 2006: 278). Pierwszym jej etapem, koniecznym ipodstawowym, jest recepcja sensoryczna, czyli odzwierciedlenie bodźców wnarządach zmysłów (receptorach). Zgromadzone przez zmysły informacje nie mogłyby nic znaczyć, gdyby nie dalsze ich przetwarzanie wsystemie poznawczym, które odbywa się dzięki aktywności umysłu. Podkreślając znaczenie percepcji umysłowej wprocesie spostrzegania, tak pisze Renata Grzegorczykowa, omawiając idee koncepcji poznawczej kognitywisty Ronalda Langackera: „nawet najprostsze procesy poznawcze, percepcja bodźców zmysłowych, dokonują się przy pomocy umysłu, który selekcjonuje bodźce, scala je, doprowadzając do identyfikacji (rozpoznania) percypowanego przedmiotu” (Grzegorczykowa 1996: 20–21). Percepcja jest zatem procesem porównywania informacji zmysłowych zdanymi umysłowymi– „bez recepcji sensorycznej nie ma bowiem informacji, która może być później interpretowana, natomiast bez interpretacji zgromadzone dane nic nie znaczą” (Nęcka, Orzechowski, Szymura 2006: 279).

Zasadniczy problem teorii percepcji sprowadza się do opisu procesu transformacji danych sensualnych wreprezentacje umysłowe, czyli procesu przekładu prostych informacji zmysłowych na kod zrozumiały dla złożonych struktur nerwowych systemu poznawczego. Odpowiedzią psychofizyczną na bodziec odbierany za pomocą receptora jest wrażenie, czyli najprostszy proces psychiczny dający informacje ojakiejś własności obiektu. Całościowe odzwierciedlenie obiektu będące przeżyciowym odpowiednikiem zjawisk zachodzących wrzeczywistości realnej jest zkolei spostrzeżeniem– formą informacji oświecie wyższą, bardziej złożoną idokładniejszą (por. Gołaszewska 1997: 10–11). Określenie wzajemnych relacji między wrażeniami aspostrzeżeniami jest jednym zgłównych problemów psychologii percepcji już od czasów filozofa Thomasa Reida, który w1785 roku po raz pierwszy dokonał takiego rozróżnienia, dostrzegając, że percepcja ma dwa współwystępujące poziomy. Oba poziomy następują po sobie wułamku sekundy, poza naszą świadomością. Pierwszy zakłada istnienie podmiotu doświadczającego isposobu, wjaki ten doświadcza, wnosi więc do percepcji charakter jakościowy (gdy wrażenia są „jakieś”). Drugi pociąga za sobą przeświadczenie oczymś różnym od doświadczającego iprzekonanie osamej czynności doświadczania– ma więc charakter treściowy (gdy wrażenia są „oczymś”)23 (por. Jarocki 2017). Percepcja jest bardzo złożonym zjawiskiem odbioru iprzetwarzania informacji, wktóre uwikłane są czynniki fizyczno-chemiczne, anatomiczno-fizjologiczne ineuropsychologiczne. Aby elementy świata postrzegać jako całości, musi dochodzić do ich integracji sensorycznej, dlatego mózg scala informacje płynące zposzczególnych zmysłów. Tradycyjnie– od czasów Arystotelesa– wyróżnia się pięć zmysłów: wzroku, słuchu, węchu, smaku idotyku24. Wświetle aktualnej wiedzy naukowej powyższy podział staje się jednak uproszczony iniepełny25. Naukowcy wciąż dowiadują się nowych rzeczy na temat ludzkich zmysłów ipercepcji, wciąż dokonuje się wtej dziedzinie nowych odkryć. Wiadomo na przykład, że problem percepcji zapachu jest znacznie bardziej skomplikowany, niż dotychczas sądzono26. Prowadzone wostatnich dziesięcioleciach badania odkrywają coraz więcej tajemnic powonienia.

Człowiek odczuwa zapachy podczas oddychania, niezależnie od swojej woli, gdy do jego nosa dociera powietrze, wktórym zawarty jest jakiś związek wonny (wilości większej od określonego stężenia minimalnego)27. Powietrze jest mieszaniną gazów bezzapachowych, ale przenosi lotne substancje chemiczne, zktórych część rozpoznawana jest jako zapachy28. Są one wyczuwane, ponieważ działają na receptory węchowe będące zakończeniem nerwu czaszkowego, które znajdują się wtylnej części jam nosowych, wobrębie nabłonka węchowego. Wrażliwość na bodźce węchowe (czyli czułość zmysłu węchu) zależy od wielkości powierzchni nabłonka iliczby komórek węchowych29. Komórki węchowe (receptorowe) nabłonka przekazują informacje oodebraniu bodźca do opuszki węchowej wwęchomózgowiu iwyższych pięter centralnego układu nerwowego. Węch jest jedynym zmysłem, wktórym występuje bezpośrednie połączenie ośrodkowego układu nerwowego zzewnętrznymi bodźcami. „Węch nie potrzebuje pośrednika. Efekt jest natychmiastowy, nie rozmyty przez włączenie się języka, myśli czy tłumaczenia” (Ackerman 1994: 23). Ukręgowców analizie informacji węchowej służy niemal całe węchomózgowie, ztym że uptaków issaków większość struktur węchomózgowia wchodzi wskład układu limbicznego30, który pełni bardzo ważną funkcję wwyzwalaniu niektórych emocji oraz wpływa na zachowania popędowe31. Węch, doprowadzając informacje bezpośrednio do ciała migdałowatego układu limbicznego, powoduje szybkie reakcje emocjonalne, np. strach. Interpretacja wrażeń węchowych to kwestia bardzo indywidualna, często niejasna– związana właśnie zpobudzeniem struktur limbicznych iniespecyficznymi pobudzeniami różnych okolic kory (Wojciechowska 2017)32.

Zmysł węchu ma bardzo duże znaczenie dla większości zwierząt na ziemi, ponieważ jest dla nich najważniejszym narzędziem umożliwiającym poznawanie otoczenia. Bodźce zapachowe mają dla zwierząt znaczenie informujące (służą np. do oznaczania terytorium, odnajdywania pokarmu), bodźce zaliczane do atraktantów działają przyciągająco (wabiąco), pozwalając zwierzętom odnaleźć osobniki płci przeciwnej lub budując więź matki zpotomstwem, zkolei bodźce zaliczane do repelentów działają odpychająco33. Wzależności od intensywności wykorzystywania bodźców zapachowych jako źródła informacji ootoczeniu wyróżnia się zwierzęta mikrosomatyczne, osłabych możliwościach powonienia (należy do nich człowiek), oraz makrosomatyczne, uktórych węch odgrywa istotną rolę worientacji wśrodowisku (należą do nich ssaki owadożerne, gryzonie, kopytne iniektóre psowate). Zmysł powonienia, chociaż uznawany za słaby, ma także duże znaczenie wżyciu człowieka– pełni niezwykle ważne funkcje wjego organizmie iwpływa na codzienne funkcjonowanie.

Zdecydowana większość lotnych związków chemicznych ma mniej lub bardziej intensywny zapach. Do nielicznych substancji bezwonnych należą stale występujące wpowietrzu gazy (np. tlen, azot, dwutlenek węgla czy para wodna). Umożliwia to pełnienie przez nabłonek węchowy funkcji detektora, przekazującego informacje oobecności wpowietrzu nawet śladowych ilości substancji semiochemicznych, co jest istotne zpunktu widzenia interakcji międzygatunkowych iwewnątrzgatunkowych we wszystkich ekosystemach. Wprzypadku człowieka sygnały takie mogą ostrzegać otoksycznych zanieczyszczeniach powietrza czy informować ojakości pożywienia. Okazuje się jednak, że ludzki węch nie tylko wyczuwa niebezpieczne substancje (np. dym lub trujące gazy) czy odpowiada za dobór właściwych pokarmów (ich jakość iświeżość) oraz utrzymywanie fizjologicznego łaknienia na właściwym poziomie. Ma także znaczący udział wpercepcji wrażeń smakowych34, umożliwia dotarcie do istotnych informacji społecznych (np. ułatwia noworodkowi rozpoznanie matki, amatce rozpoznanie dziecka), tworzy uczucie komfortu psychicznego, wpływa na przeżycia iodczucia estetyczne, atakże na zachowanie emocjonalne iseksualne35. Badania węchu mają duże znaczenie wpsychiatrii, bowiem problemy zpowonieniem mogą być wczesnym markerem chorób neurodegeneracyjnych36. Potwierdza to istnienie mocnego powiązania tego zmysłu zpamięcią (izapewne jest tego związku wynikiem). Wiadomo, że przetwarzanie informacji zapachowej pobudza rejony odpowiedzialne za pamięć wobu półkulach mózgu. Wkontekście badań językowych właśnie ten aspekt powonienia wydaje się szczególnie interesujący.

Pamięć węchowa jest skarbnicą wspomnień, anos może być najdoskonalszą maszyną do przenoszenia się wczasie. Wystarczy poczuć dany zapach, by natychmiast powrócić do przeszłości iwyłowić zpamięci konkretne wspomnienie. Może się to dziać wsposób mimowolny– człowiek nie ma wówczas kontroli nad tym, co zostaje utrwalone wjego pamięci ani co się zniej wydobywa wokreślonych okolicznościach. Takie przeżycia opisywał wswej twórczości Marcel Proust (dziś zwane „efektem Prousta”)37. Ale można również świadomie zapamiętywać wonie iskorzystać znich wwybranym momencie, co pozwala na prawdziwe przechowywanie wspomnień (por. Hoffmann 2013: 29). Jest to otyle zaskakujące, że zmysł węchu cechuje się niemożnością odtworzenia doznań zapachowych wwyobraźni iprzypomnienia ich sobie wdowolnym momencie– nie można „na zawołanie” wyobrazić sobie danego zapachu, podobnie jak nie da się poczuć smaku bez jedzenia ipicia (Gołaszewska 1997: 118). Wrażenia węchowe zapamiętywane są wzasadzie bez żadnego wysiłku ina bardzo długo, dzięki czemu tworzą nie tylko istotną oprawę emocjonalną naszych przeżyć, ale iwspomnień. Dzieje się tak dlatego, że opisana już wcześniej opuszka węchowa– miejsce, które odbiera sygnały zapachowe– jest częścią układu limbicznego, odpowiedzialnego m.in. za emocje itworzenie wspomnień. Mózg tworzy na tyle silne połączenie między wrażeniem węchowym aemocjami, które mu towarzyszą, że nawet po upływie wielu lat nie znika ono zpamięci. Jest przywoływane przez mózg za każdym razem, gdy dotrze do nosa dany zapach (często zapach nie przywołuje konkretnego wspomnienia wydarzenia, miejsca czy osoby, ajedynie wywołuje spłowiałe wspomnienie uczuć, które zapachowi towarzyszyły)38. Co ciekawe– źle kojarzący się zapach (również odczuwany podświadomie, wstężeniach podprogowych) powoduje złe samopoczucie, anawet lęk czy agresję, podczas gdy zapach przyjazny wprawia wdobry nastrój ipoprawia samopoczucie39.

Warto zauważyć, że układ węchowy stosuje pewne mechanizmy obronne, które chronią człowieka przed nadmiarem odbieranych wrażeń– przede wszystkim eliminuje niektóre bodźce na poziomie podświadomości, ponieważ ich ilość docierająca do nosa zkażdym oddechem przekracza możliwości świadomej percepcji (Brud, Konopacka-Brud 2009: 20–21). Zmysł powonienia ulega też bardzo łatwo adaptacji sensorycznej. Polega ona na prostym mechanizmie oswojenia się znowym zapachem, który wydaje się np. intensywny, drażniący czy nieprzyjemny, kiedy zmysł węchu napotyka go po raz pierwszy. Jednak im dłużej ma znim kontakt, tym bardziej się do niego przyzwyczaja, aż wkońcu zapach przestaje być dla receptorów wyczuwalny40. Receptory mogą też nie wyczuć zapachu, jeśli stężenie związku wonnego stopniowo rośnie. Dlatego człowiek znajdujący się wpomieszczeniu, wktórym stężenie toksycznego gazu niezauważalnie wzrasta, może nie wyczuć żadnego zapachu, nawet pomimo wielokrotnego przekroczenia przez woń progu wyczuwalności. Próg podwyższa się bowiem do poziomu równego wartości stężenia wotoczeniu, które zmysł węchu zaczyna uznawać za naturalne tło dla innych bodźców (na równi zpowietrzem). Podobnie przebiega adaptacja wzroku do zmieniającego się natężenia światła (por. Gilbert 2010: 136–140). Zagadnienie układu węchowego człowieka iwpływu zmysłu powonienia oraz zapachów na ludzkie funkcjonowanie jest bardzo obszerne iskomplikowane, awtym miejscu temat ten został zaledwie zarysowany. Jednak nawet nie zgłębiając go wpełni, azaledwie poruszając, wskazać można na podstawowe znaczenie węchu wżyciu człowieka, wjego reakcjach fizjologicznych, atakże spostrzeżeniach iskojarzeniach. Co równie oczywiste– zapach ma ogromne znaczenie winnych aspektach ludzkiego funkcjonowania, oddziałuje bowiem na ludzkie zachowania irelacje.

2. Zapach jako zjawisko społeczno-kulturowe

Zapach zawsze był fenomenem kulturowym– nie tylko ostrzegał człowieka przed niebezpieczeństwem, wywoływał wspomnienia, rozbudzał emocje ipożądanie, ale miał także społecznie ustanowioną wartość: pomagał definiować indywidualną lub grupową tożsamość, określał relacje międzyludzkie, charakteryzował jednostkę iwpływał na jej społeczny odbiór, charakteryzował miejsce izwiązaną znim społeczność. Obecność takich, anie innych woni wprzestrzeni społecznej danej grupy czy środowiska przez wieki była jednym zjej kulturowych znaków. Wiadomo, iż odbiór doznań zmysłowych jest różny wróżnych kręgach kulturowych, mimo że ludzie na całym świecie identycznie posługują się zmysłami41. Psychologowie zauważają, że poza muzyką, przysłowiami czy obrzędami (np. rytuałami pogrzebowymi) do listy tzw. powszechników kulturowych można by dołączyć specyficznie pachnącą potrawę, której spożywanie jest niemal obowiązkowe dla przynależących do danej kultury. „Na granicach kultur zapach jedzenia staje się niewidocznym, aromatycznym murem”, pisze psycholog Avery Gilbert (Gilbert 2010: 165), dodając, że niektóre zapachy tworzą zaporę nie do przebycia42. Zapach wwielu kulturach stał się wyróżnikiem przynależności do danej wspólnoty ijuż wpierwotnych społecznościach kształtował plemienną tożsamość43. Od najdawniejszych czasów ludzie rozumieli jego ogromny wpływ na codzienne życie, znajdowali też przyjemność wstosowaniu iwąchaniu pachnideł. Używanie zapachów przyjemnych wróżnych kulturach występowało od zawsze imiało często za zadanie maskować te niemiłe, towarzyszące brakowi higieny, ale znajdowało także wiele innych zastosowań, między innymi wobrzędach mistycznych, ceremoniach irytuałach, zktórych brało swój początek. Od momentu odkrycia ognia powszechne stało się wykorzystywanie pachnących drzew iwonnych kadzideł podczas obrzędów religijnych. Pierwsze pachnidła pojawiły się wMezopotamii jako kadzidło ofiarowane bogom, by złagodzić swąd palonego mięsa składanych wofierze zwierząt (Ackerman 1994: 70). Kadzidło wrzucano do ognia, by wonny dym wypełnił przestrzeń, stąd łacińskie pochodzenie nazwy „perfumy”– per fumum znaczy bowiem „przez dym”.

2.1. Perfumy: krótka historia pachnideł

Badacze zajmujący się opisem ihistorią perfum są zgodni co do początków perfumerii:

Stosowanie zapachów przybranych, czyli zmienianie zapachu własnego ciała przy pomocy pachnących substancji jest znane prawdopodobnie tak dawno, jak dawno istnieje człowiek (Brud, Konopacka-Brud 2009: 29).

Etnograficzne badania potwierdzają, że nawet bardzo prymitywne plemiona (zBorneo czy dżungli amazońskiej) stosują substancje zapachowe zmieniające woń ciała wcelu upodobnienia się do otoczenia lub przeciwnie– wyróżnienia się wgrupie. Wyróżnienie przez zapach, stosowane od zawsze ina całym świecie, to zwrócenie na siebie uwagi, zwiększenie atrakcyjności (wtym rzecz jasna seksualnej), nadanie samemu sobie wyjątkowych cech, atakże oddziaływanie na psychikę inastrój (Brud, Konopacka-Brud 2009: 29). Wzwiązku ztym zioła, kwiaty ikorzenie używane podczas ceremonii religijnych iwlecznictwie pod postacią palonych mieszanek, suchych pudrów czy olejków imaści były stosowane również jako pachnące substancje dla ciała44.

Dzięki odkryciom archeologicznym ilicznym zapisom odnoszącym się do zapachów wiadomo, że pachnidła odgrywały ogromną rolę wkulturze starożytnych Egipcjan. Jednym zniezbędnych elementów wyposażenia zmarłego do podróży wzaświaty były wonności wspecjalnych (bardzo cennych ikunsztownych) pojemnikach, wciąż odnajdywane przez badaczy wgrobowcach. Ponadto wiele ztych wonności stosowano do balsamowania mumifikowanych ciał (por. Brud, Konopacka-Brud 2009: 30–31). Państwo egipskie było prawdopodobnie pierwszą cywilizacją używającą perfum wsposób regularny, wymyślny itak finezyjny. Zainteresowanie substancjami zapachowymi przyczyniło się do stworzenia swoistych laboratoriów, dużej produkcji iwzmożonego importu wonnych specyfików. Początkowo mieszkańcy Egiptu używali kadzideł do celów kultowych, obrzędów pogrzebowych ibalsamowania ciał, azczasem zaczęli namaszczać się wonnościami– nie tylko dla ochrony przed urokami iwcelach leczniczych, ale chcąc po prostu upiększyć swoje ciało. Opracowano urozmaiconą sztukę kąpieli (regeneracyjnej, uspokajającej, pobudzającej bądź religijnej), która kończyła się masażem wonnymi olejkami inacieraniem pachnącymi balsamami klatki piersiowej, ramion, szyi, włosów, brwi ibrody45. Egipcjanie dbali ociało ijego zapach, dlatego ogromną wagę przywiązywali do higieny ipowtarzanej kilka razy dziennie toalety. Pachnąca, czysta igładka skóra stała się, obok makijażu itatuaży, wyznacznikiem starożytnego piękna (por. Ackerman 1994: 71; Hoffmann 2013: 187–189).

Higiena, wtym zapach ciała, stanowiła także ważny element obyczaju wkulturze chińskiej. Przywiązywano tam dużą wagę do wyglądu ikondycji ciała, aztoalety uczyniono jedną znajważniejszych czynności dnia. Wstarożytnych Chinach wierzono, że perfumy działają oczyszczająco iregenerująco na cały organizm, wzmacniają energię ciała, aumysł napełniają radością ispokojem (Brud, Konopacka-Brud 2009: 33). Ponadto ogromna wiedza uczonych na temat produkcji olejków eterycznych umożliwiała rozwój perfumerii, asprzyjające warunki geograficzne– uprawę rozmaitych wonnych roślin (np. jaśminu). Najcenniejsze składniki zapachowe pochodziły również zinnych krajów Wschodu46, wtym Indii, gdzie zapach odgrywał ważną rolę wobrzędach sakralnych (wielu uroczystościom, m.in. ślubom, towarzyszyły pachnące rośliny iwonne mikstury, atakże żarzące się kadzidełka) oraz duchowym rozwoju człowieka (nauki tantry ijogi podkreślały szczególne znaczenie woni jako łącznika zpierwotną energią życiową– praną) (por. Hoffmann 2013: 190–191). Daleki Wschód był bezcennym źródłem produktów zapachowych dla Egipcjan, Arabów47, apóźniej również starożytnej Europy.

Perfumeria Greków iRzymian wywodzi się ztradycji oraz doświadczeń arabskich iegipskich. Wykopaliska iliteratura świadczą oogromnej popularności pachnideł wstarożytnej Grecji iich masowej produkcji48. Wiara wniezwykłą moc zapachów łączyła się wgreckim świecie zmitologią iwiarą wboskie pochodzenie aromatów. Według helleńskich wierzeń ładny zapach świadczył oobecności bogów, aponieważ od samych bogów pochodził– miał zapewniać urodę iwieczną młodość. Stosowanie pachnideł było powszechne iobejmowało wiele sfer życia (miało znaczenie wobrzędach religijnych, rytuałach wojennych, pielęgnacyjnych), ale było też po prostu przyjemnością. Grecy traktowali iwielbili perfumy jak sztukę, stały się one ważnym elementem ich codziennej kultury49. Podobnie jak wGrecji, wonności były stałym elementem codziennego życia ikultury wCesarstwie Rzymskim. Początkowo Rzymianie, jeszcze jako lud rolniczy, używali pachnideł powściągliwie, ponieważ nie poświęcali wiele czasu na pielęgnację ciała. Jednak zachodzące wciągu wieków przemiany gospodarcze ikulturowe związane zpodbojami oraz rozwój imperium spowodowały, że perfumy znalazły szerokie zastosowanie izaczęły cieszyć się ogromną popularnością (do tego stopnia, że wczasach Cesarstwa już stosowane były zprzesadą iekstrawagancją, aRzym nazywano „stolicą perfum”). Perfumowano ciało iotoczenie, olejki wonne wcierano wskórę, awpowietrzu rozpylano kwiatowe wody50. Wraz zupadkiem Cesarstwa irozwojem chrześcijaństwa stopniowo zanikały tradycje perfumiarskie– dopuszczano importowanie substancji zapachowych służących wyłącznie celom liturgicznym ileczniczym, kuszenie za pomocą woni stało się niedozwolone. Zmieniły to dopiero wyprawy krzyżowe, które przyniosły ponowne uwielbienie dla pachnideł, szczególnie tych pochodzących zkrajów arabskich (jak chociażby słynna woda różana) (por. Ackerman 1994: 74–75; Hoffmann 2013: 195–199).

Przełomem wperfumerii europejskiej było zastosowanie, pochodzącej także zkrajów arabskich, metody destylacji alkoholu. Wśredniowieczu technika ta została udoskonalona isłużyła do wyrobu pierwszych whistorii alkoholowych perfum51. Od tej pory nowe trendy weuropejskim perfumiarstwie kształtowały się woparciu omutacje recepturowe dokonywane na prostych perfumach alkoholowych. Wzbogacano ich skład, odkrywano kolejne pachnidła, tworzono innowacyjne kompozycje, sprowadzano zodległych krajów oraz Ameryki nowe przyprawy (np. wanilię, goździki, pieprz), eksperymentowano. Powstał cech perfumiarzy, publikowano książki na temat zapachów, tworzono ośrodki perfumiarstwa związane zuprawą roślin wonnych iprodukcją pachnideł (np. słynne miasteczko Grasse we Francji). WXVII wieku jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie perfumami, którymi już nie tylko się skrapiano, ale wręcz polewano (nie oszczędzając ubrań, peruk imebli). Ceniono intensywne zapachy, ponieważ lepiej kamuflowały nieprzyjemne zapachy brudnego ciała52. Pod koniec XVIII wieku zaczęły zmieniać się wzorce elegancji, ale iobowiązujące normy dotyczące higieny. Pojawiło się pachnące mydło inowe rytuały toaletowe. Zauważono naturalne ilekkie wonie kwiatów, doceniono delikatne perfumy izrozumiano, że zapach– wprzeciwieństwie do środka odkażającego– nie może oczyścić ani powietrza, ani ciała (por. Hoffmann 2013: 203–212). Jeszcze większą wagę do czystości przywiązywano na początkuXIX wieku, kiedy rozwój biologii imedycyny zaczął wpływać na zainteresowanie higieną (wtym zwiększenie liczby toalet iłazienek wprywatnych domach). Przestrzeń publiczna uwolniła się nieco od przykrych woni, aperfumy nie były już konieczne, by tę woń tuszować. Unikano silnych zapachów perfum (tych zwierzęcych dodatkowo wobawie przed zakażeniem, awszelkich woni mocnych wobawie przed nerwicami ichorobami psychicznymi), które nie wpisywały się wkoncepcję przyzwoitego, skromnego, pracowitego życia inowego etosu mieszczańskiego. Ideałem stały się czystość ibezwonność, apachnidła– uznane wręcz za zbyteczne– straciły na znaczeniu53.

Wiek XIX przyniósł jedną znajwiększych zmian whistorii perfumerii. Nowe technologie, gwałtowny rozwój przemysłu inauk chemicznych doprowadziły do nagłego rozkwitu ipopularyzacji perfumiarstwa, aręczną, dworską produkcję zapachów zastąpiły przedsiębiorstwa masowo wytwarzające pachnidła we flakonach zrozpylaczem. Branża perfumeryjna umocniła się iznacząco rozwinęła, ato pozwoliło jej wybiec myślą poza dotychczasowe ograniczenia. Seryjna produkcja perfum zapewniała stałą jakość produktu, obniżenie kosztów jego wytworzenia izwiększenie dochodów oraz znaczne poszerzenie grona odbiorców. Odbiorca stał się zatem istotnym „elementem układanki”– nie tylko dostrzeżono go, ale zaczęto dostosowywać produkt do niego ijego wymagań. Zapachy stały się bardziej zróżnicowane iwyrafinowane, by trafiać wgusta różnych grup klientów. Powstawały kompozycje na każdą porę dnia iroku, atakże zapachy odpowiednie dla odbiorców oróżnych osobowościach ireprezentujących określone cechy psychofizyczne (Hoffmann 2013: 149). Dodatkowo do konkretnych zapachów postanowiono projektować odrębne flakoniki, tak by opakowanie perfum stało się elementem identyfikacji zapachu ijego indywidualizacji. Od tamtej pory substancja zapachowa, flakon inazwa stały się nierozłączne.

Otym, że flakon bywa równie istotny jak zapach perfum, aczasem może nawet istotniejszy, doskonale pisze Beata Hoffmann wobszernym rozdziale poświęconym perfumeryjnym flakonom, ich historii, wzornictwu, wartościom kulturowym opisanym na tle przemian obyczajowo-społecznych (Hoffmann 2013: 141–172)54. Udowadnia wnim, że opakowanie pachnidła odzwierciedla czasy, wktórych ono powstało– na przestrzeni wieków ludzie używali bowiem różnych pojemników do przechowywania substancji zapachowych, aich wzory ulegały zmianom dzięki postępowi cywilizacyjnemu irozwojowi kulturowemu. Odtwarzanie kulturowo-społecznej historii flakonów rozpoczyna autorka od wspomnienia najstarszych znanych ludzkości pojemników: pochodzących sprzed trzech tysięcy lat kamiennych, drewnianych iglinianych naczyń ze starożytnego Egiptu, gdzie odkryto, że odpowiednie przechowywanie przedłuża trwałość pachnideł. Opisuje antyczne naczynia: greckie wazy ialabastrowe pojemniki czy dostępne jedynie elicie rzymskie szklane flakony ozróżnicowanych formach oraz uosabiające luksus rękodzieła wykonywane ze złota, porcelany, muszli ipółszlachetnych kamieni pochodzące zpoczątków naszej ery. Charakteryzuje powstające wkolejnych wiekach opakowania oraz sposoby przetrzymywania zapachów, począwszy od XV wieku, gdy renesansowy pojemnik na pachnące substancje wykonany ze złota lub srebra, tzw. pomander, bogato zdobiony szlachetnymi kamieniami, pełnił funkcję biżuterii noszonej na szyi lub przegubie po to, by neutralizować powszechne jeszcze wówczas nieprzyjemne zapachy, wynikające zbraku higieny, aż do czasów nam współczesnych55. Największego znaczenia, jak zauważa badaczka, opakowanie zapachu nabrało wXX wieku– wtym czasie najmocniej odzwierciedlało wszelkie obyczajowe ikulturowe zmiany zachodzące wzachodnich społeczeństwach. Już na przełomie wieków na wzornictwo butelek inazwy perfum wpłynął rozwój psychologii ipowstanie psychoanalizy, ana początku wieku zainteresowanie Orientem we Francji. Swoje piętno na wyglądzie flakoników odcisnęła pierwsza wojna światowa, lata dwudzieste, okres art deco czy modernizm56. Modernistyczne buteleczki inspirowane były rozwijającymi się wielkimi metropoliami, przybierały geometryczne iproste kształty, na przykład drapaczy chmur57. Po drugiej wojnie światowej duży wpływ na formy flakonów miała sztuka, atrend ten zapoczątkował sam Salvador Dalí58. Wkolejnych dziesięcioleciach na świecie zaczęły zachodzić ważne przemiany społeczne iobyczajowe iniemal każda znich odcisnęła piętno na przemyśle perfumeryjnym59.

Jednak największy wpływ na perfumy wXX wieku miał postęp technologiczny wprzemyśle chemicznym, który sprawił, że możliwe stało się pozyskanie niemal wszystkich (także najbardziej wyszukanych) zapachów. Co prawda pierwsze substancje syntetyczne pojawiły się wperfumiarstwie już wXIX wieku– Ernest Beaux stworzył wówczas słynną kompozycję Chanel No 5, wskład której wchodziły pachnące woskiem iozonem aldehydy, dzięki czemu zapach perfum wydawał się niezwykły inowoczesny– ale dopiero kolejny wiek pokazał wpełni ich niezwykłe możliwości. We współczesnych perfumach coraz mniejsze znaczenie mają surowce pochodzenia naturalnego, zktórych większość uprawiana jest na specjalnych plantacjach (np. kwiaty tuberozy wIndiach iAfryce Północnej, róże wTurcji iBułgarii, egzotyczne ylang-ylang na wyspach Oceanu Indyjskiego iPacyfiku)60. Sztuczne substancje są znacznie tańsze, aich pozyskiwanie bardziej przewidywalne, ponieważ na ich jakość nie mają wpływu warunki klimatyczne, aprodukcja nie jest uzależniona od czynników atmosferycznych (nie spada wprzypadku klęski nieurodzaju). Ponadto substancje syntetyczne sprawiają, że perfumy są mniej wrażliwe na wilgotność– nie zmieniają się gwałtownie po zetknięciu ze skórą ipachną tak samo niezależnie od długości kontaktu zciałem czy powietrzem. Można uzyskiwać znich połączenia imitujące niemal wszystkie wonie natury, możliwe jest także skopiowanie zupełnie zaskakujących zapachów (np. waty cukrowej, koniaku, przypalonego mleka, gumy, spalin czy świeżo wypranego podkoszulka). Współcześni perfumiarze, starając się tworzyć pachnidła intrygujące iniezapomniane, coraz częściej korzystają zkontrowersyjnych zapachów, by przyciągnąć uwagę miłośników perfum (Wasilenko 2011a: 10–12; Wasilenko 2011b: 25–26, 50–53).

2.2. Aromatyzacja współczesnej kultury

Dzięki współczesnej technologii ludzie mogą nie tylko dezodoryzować otoczenie, czyli pozbywać się zniego nieprzyjemnych zapachów, ale też nasycać je przyjemnymi aromatami. Substancje zapachowe stosowane wprodukcji perfum iinnych kosmetyków są powszechnie używane także wprzemyśle chemicznym do nadawania przyjemnych woni np. środkom czystości (takim jak proszki do prania czy płyny do naczyń). Częstym ibardzo powszechnym zjawiskiem wXXI wieku jest nadawanie woni zupełnie zwykłym przedmiotom codziennego użytku (np. klejom, długopisom, papierowi, zabawkom) czy specjalnie produkowanym „zapachowym” przedmiotom (jak świece czy chusteczki). Kontakt człowieka zzapachem uległ wciągu ostatnich lat bardzo mocnym przeobrażeniom. Ludzki nos jest bombardowany przeróżnymi doznaniami zapachowymi ze wszystkich stron iokażdej porze, doświadcza wielu miłych wrażeń węchowych nawet wsytuacjach, wktórych się ich dotychczas nie spodziewał: publiczne toalety pachną różami, psia sierść kokosem, worki na śmieci truskawkami, papier toaletowy konwalią. Zewsząd docierają do niego sygnały, ponieważ perfumy obecne są niemal wszędzie. Zjawisko perfumowania przestało pełnić wyłącznie funkcję narzędzia uwodzenia, oznaczania statusu społecznego czy określania tożsamości, astało się zabiegiem komercyjnym stosowanym na wszystkich poziomach codziennego życia, by je uatrakcyjnić. Nasycanie przestrzeni społecznej aromatami jest elementem współczesnej kultury, aprzyjemna woń stanowi niemal nieodłączny atrybut wielu przedmiotów iproduktów. Jak zauważa wswej książce Kultury kultury popularnej socjolog Marek Krajewski:

Aromatyzacja kultury jest więc takim trendem kultury popularnej, który uwrażliwia konsumentów na obecność zapachów wich otoczeniu, usiłuje wyposażyć ich wnarzędzia interpretacyjne umożliwiające doświadczanie i„rozumienie” tego rodzaju bodźców, zachęca iuczy przyjemności ich doznawania oraz wyposaża wosmologiczny wymiar wszystko to, co dotąd było bezwonne (Krajewski 2003: 254).

Tym samym zapach staje się dobrem kulturowym, arównocześnie jednym zproduktów konsumenckich (por. Krajewski 2003: 268–269; Hoffmann 2013: 34–35).

Osile zespolenia cech kulturowych ikomercyjnych wzjawisku zapachu, atakże opotrzebie aromatyzacji życia społecznego świadczyć może wiele interesujących zjawisk wprzestrzeni publicznej, jak na przykład stale rosnąca popularność aromaterapii czy pojawienie się wofertach biur podróży aromatycznych wycieczek (pozwalających szukać idoznawać nowych wrażeń węchowych czy dowiadywać się, jak wytwarzane są specyficzne, regionalne aromaty). Osobnym przejawem komercyjnej eksploatacji zapachów wpowiązaniu ich zkulturą jest podjęte już wlatach trzydziestych XX wieku wyzwanie wykorzystania zmysłu powonienia wkinie. Najśmielsze próby wzbogacenia tradycyjnej formy filmowej onowy wymiar pojawiły się wamerykańskich kinach wlatach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jako jeden zpierwszych podjął je Hans Laube, konstruktor urządzenia znanego pod nazwą Smell-o-Vision (pierwotnie Smell-o-Rama), wprowadzającego aromaty na salę kinową podczas projekcji filmu61. Laube urządzał niewielkie pokazy iodniósł sukces, który pozwolił na zastosowanie jego metody wnajwiększych salach kinowych. Swój wynalazek opatentował wEuropie iStanach Zjednoczonych, awroku 1959 zaplanował wielką premierę pierwszego filmu zapachowego– Scent of Mystery62. Działania marketingowe ireklamowe zakrojone były na ogromną skalę, wydatki istarania wielu zaangażowanych wprojekt ludzi pokazywały, że spodziewano się sukcesu komercyjnego iolbrzymich zysków. Plany pokrzyżowała nieco konkurencja– niespodziewanie pojawiła się informacja oinnej zaplanowanej na 1959 rok premierze filmu zapachowego, wykorzystującego technologię zwaną AromaRamą63. To właśnie film konkurencji, Behind the Great Wall, został pierwszym komercyjnym filmem zapachowym, zaś Scent of Mystery miało swą premierę wkolejnym roku64. Nigdy później nie zastosowano wkinie żadnej ztych dwu technik wzbogacania doznań zmysłowych, ale pojawiały się kolejne pomysły, zktórych najsłynniejszy to towarzysząca filmowi Johna Watersa Polyester z1981 roku propozycja pachnących zdrapek65 (por. Gilbert 2010: 229–261).

Wdzisiejszej kulturze sam zapach może stanowić dobro wyłącznie komercyjne. Niemal całkowite zastąpienie naturalnych woni sztucznymi aromatami sprawia, że zapach staje się zjawiskiem coraz bardziej abstrakcyjnym, oderwanym od obiektu, który pierwotnie go wytwarzał. Jak zauważa Krajewski, zapach staje się:

oznaką czegoś, co nie istnieje, zaś jedynym jego fizycznym aspektem jest substancja wytworzona fabrycznie, która dodatkowo może stać się częścią, aspektem dowolnego przedmiotu lub osoby. Za sprawą pojawienia się iekspansji sztucznych woni, podobnie jak za sprawą telewizji, możemy doświadczać rzeczywistości, zktórą albo nie mamy fizycznego kontaktu, albo która wogóle nie istnieje (Krajewski 2003: 285).

To upodabnia zapach do wielu dóbr konsumpcyjnych produkowanych tylko po to, by ich używać. Perfumy– najbardziej wyraźny przykład zapachu jako towaru– służą zaspokajaniu nie tyle codziennych potrzeb, ile wyobrażeń oidealnym stylu życia, same stanowiąc nader ważny jego element, jak sugerują wszelkie ich reklamy. Właśnie dla celów komercyjnych psychologowie badają wrażliwość ireakcje ludzi na konkretne wonie, a