Wybór poezji - Wisława Szymborska - ebook

18 osób właśnie czyta

Opis

Po dwudziestu latach od Nagrody Nobla popularność dzieła Wisławy Szymborskiej nie słabnie. Ta poezja powściągliwości uczuć, przewrotnego humoru, filozoficznej głębi oraz przenikliwego namysłu nad tym, kim jest człowiek, doczekała się tak wielu komentarzy naukowych i krytycznych, że wypełniłyby one dużą bibliotekę. Po wiersze Noblistki chętnie sięgają miłośnicy poezji, w szkolnej oraz uniwersyteckiej edukacji nie sposób pominąć nazwiska Szymborskiej, a jej wiersze inspirują muzyków, plastyków, filmowców. Kiedy zajrzymy do Internetu, to okaże się, iż lawinowo narasta czytanie i komentowanie utworów poetyckich Wisławy Szymborskiej.
A jednak edycja najcelniejszych utworów poetki w Bibliotece Narodowej jest potrzebna. Objaśnienia wierszy uświadamiają, jak rozległa jest erudycja Szymborskiej – ukryta w pozornie prostych stwierdzeniach i potocznej rozmowie z czytelnikami. Zaś „Wstęp” staje się przewodnikiem po najważniejszych tematach, motywach i rozwiązaniach formalnych tej poezji. Nie mogło w nim także zabraknąć uwag o biografii poetki, zmiennych czasach historycznych oraz omówienia felietonów, limeryków i kolaży Szymborskiej.

Wisława Szymborska nie należy do pisarzy, którzy eksponują zdarzenia z własnego życia i tworzą biograficzne legendy. To, co prywatne, staje się w tej poezji punktem wyjścia dla
rozmyślań filozoficznych, a to, co jednostkowe – przekształca się w uniwersalne”.
Ze „Wstępu” Wojciecha Ligęzy

„Jedna z poezji najambitniejszych intelektualnie, jeden ze światów poetyckich o najciekawszym sposobie istnienia”.
Jerzy Kwiatkowski

„W prosty i nieskomplikowany sposób pisze o rzeczach najważniejszych”.
Umberto Eco

„Czuję się zaszczycony, że wie o moim istnieniu”.
Woody Allen

Wisława Szymborska (1923-2012) – poetka i felietonistka, jedna z najwybitniejszych pisarek polskich XX wieku. Laureatka Literackiej Nagrody Nobla w roku 1996. Debiutowała w 1952 roku utrzymanym w konwencji socrealistycznej tomem wierszy „Dlatego żyjemy”, w roku 2012 ukazał się jej ostatni zbiór poetycki, zatytułowany „Wystarczy”. Komplet felietonów poetki, pisanych w latach 1967-2002, ukazał się w tomie „Wszystkie lektury nadobowiązkowe” (2005). Twórczość literacka Szymborskiej przetłumaczona została na ponad 40 języków. Przez całe dorosłe życie była związana z Krakowem. Współpracowała m.in. z „Życiem Literackim”, „NaGłosem”, „Tygodnikiem Powszechnym” i „Gazetą Wyborczą”. Członkini i założycielka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, członkini Polskiej Akademii Umiejętności, PEN Clubu i Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury. Laureatka wielu polskich i zagranicznych nagród literackich. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1974) i Orderem Orła Białego (2011).

Wojciech Ligęza (1951) – profesor nauk humanistycznych, historyk literatury, krytyk literacki, eseista, kierownik Katedry Historii Literatury Polskiej XX Wieku na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zainteresowania obejmują poetykę nowoczesnej poezji i prozy polskiej, współczesną literaturę polską na obczyźnie oraz relacje pomiędzy literaturą a innymi sztukami. Autor książek: „Jerozolima i Babilon. Miasta poetów emigracyjnych” (1998), „Jaśniejsze strony katastrofy. Szkice o twórczości poetów emigracyjnych” (2001), „O poezji Wisławy Szymborskiej. Świat w stanie korekty” (2002), „Pod kreską. Teksty z lat 1996-2013” (2013).

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 600

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


WISŁAWA SZYMBORSKA
Wybór poezji
Wstęp i opracowanie
WOJCIECH LIGĘZA
Wydanie pierwsze
Zakład Narodowy im. OssolińskichWrocław 2016
.

BIBLIOTEKA NARODOWA

Wydawnictwo Biblioteki Narodowej pragnie zaspokoić pełną potrzebę kulturalną i przynieść zarówno każdemu inteligentnemu Polakowi, jak i kształcącej się młodzieży

WZOROWE WYDANIA NAJCELNIEJSZYCH UTWORÓW LITERATURY POLSKIEJ I OBCEJ

w opracowaniu podającym wyniki najnowszej o nich wiedzy.

Każdy tomik Biblioteki Narodowej stanowi dla siebie całość i zawiera bądź to jedno z arcydzieł literatury, bądź też wybór twórczości poszczególnych pisarzy.

Każdy tomik poprzedzony jest rozprawą wstępną, omawiającą na szerokim tle porównawczym, w sposób naukowy, ale jasny i przystępny, utwór danego pisarza. Śladem najlepszych wydawnictw obcych wprowadziła Biblioteka Narodowa gruntowne objaśnienia tekstu, stanowiące ciągły komentarz, dzięki któremu każdy czytelnik może należycie zrozumieć tekst utworu.

Biblioteka Narodowa zamierza w wydawnictwach swych, na daleką metę obliczonych, przynieść ogółowi miłośników literatury i myśli ojczystej wszystkie celniejsze utwory poezji i prozy polskiej od wieku XVI aż po dobę współczesną, uwzględniając nie tylko poetów i beletrystów, ale także mówców, historyków, filozofów i pisarzy pedagogicznych. Utwory pisane w językach obcych ogłaszane będą w poprawnych przekładach polskich.

Z literatury światowej Biblioteka Narodowa wydaje wszystkie te arcydzieła, których znajomość niezbędna jest dla zrozumienia dziejów piękna i myśli ogólnoludzkiej.

Do współpracy zaprosiła redakcja Biblioteki Narodowej najwybitniejszych badaczy naszej i obcej twórczości literackiej i kulturalnej, powierzając wydanie poszczególnych utworów najlepszym każdego znawcom.

Kładąc nacisk na staranność opracowań wstępnych i objaśnień utworów, Biblioteka Narodowa równocześnie poczytuje sobie za obowiązek podawać najdoskonalsze teksty samych utworów, opierając się na autografach, pierwodrukach i wydaniach krytycznych.

Fragment deklaracji z pierwszych tomów Biblioteki Narodowej

Seria Biblioteka Narodowa ukazuje się pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Rada Naukowa „Biblioteki Narodowej”:JÓZEF BACHÓRZ, TOMASZ CHACHULSKI, JERZY JARZĘBSKI, ALINA KOWALCZYKOWA (przewodnicząca), RYSZARD NYCZ
Redaktor Biblioteki Narodowej: STANISŁAW BEREŚ
Recenzent tomu: ANNA LEGEŻYŃSKA
Redakcja: MICHAŁ KUNIK Korekta: ANNA GĄDEK, URSZULA WŁODARSKA Skład: JAROSŁAW FURMANIAK
Zdjęcie i autograf na frontispisie pochodzą ze zbiorów Fundacji Wisławy Szymborskiej
Copyright © 2016 by Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Wydanie I Wrocław 2016
ISBN 978-83-65588-44-9
Wydawnictwo Ossolineum ul. Szewska 37, 50–139 Wrocław e-mail:[email protected] Kontakt z „Biblioteką Narodową”: [email protected]
Twórczość Wisławy Szymborskiej © Fundacja Wisławy Szymborskiej,www.szymborska.org.pl
Konwersja:eLitera s.c.

WSTĘP

I. WOBEC BIOGRAFII

Rodzaje dystansu. Wisława Szymborska nie należy do pisarzy, którzy eksponują zdarzenia z własnego życia i tworzą biograficzne legendy. Obca jest jej idea kreowania życiorysu na podobieństwo dzieła sztuki, reżyserowania dramatu, który miałby się stać dopełnieniem literatury albo nawet literaturą samą. Poetka stroni od przekazywania emocji wprost, zachowuje powściągliwość wobec odruchów serca i nie daje się ponieść żywiołowi lirycznemu, choć – jak zauważył Stanisław Balbus – jej wiersze przenika „niezwykle dyskretnie dające znać o sobie wzruszenie”[1]. To, co osobiste i jednostkowe, staje się punktem wyjścia do uniwersalnych rozmyślań filozoficznych. Według Czesława Miłosza utwory Szymborskiej „badają prywatne sytuacje, ale dostatecznie uogólnione, żeby mogła obywać się bez wyznań”[2]. W omawianej twórczości działanie i poznanie nie są od siebie oddzielone. „Ja” nie zajmuje pozycji dominującej; prowadzi eksperymenty z istnieniem, poszukuje, myli się, przeżywa radości i rozczarowania – na tych samych prawach co inni.

Poetka niechętnie udzielała informacji na swój temat, dzięki czemu w jej przypadku granica prywatności pozostawała nieprzekraczalna. Czym innym jest życiorys umieszczany w podręcznikach, czym innym historie wydane na pastwę nieposkromionej ciekawości odbiorców kultury masowej. Dla Szymborskiej zagadnieniem o wiele ważniejszym od popularności i publicznego poklasku są światy duchowe artysty oraz przygody ludzkiego umysłu. Właściwa biografia bowiem składa się z emocji, przeżyć, dociekań poznawczych, doświadczeń twórczych, które przez lata kształtują pisarza. Dlatego też – zdaniem Szymborskiej – nie ma potrzeby zajmować się prywatnością artysty ani oceniać jego działań podług pospolitych miar.

Przejścia między sztuką a biografią są wąskie, niepewne, zwodnicze. O tej regule poetka nigdy nie zapomina. Gdy sięgniemy po Lektury nadobowiązkowe, od razu się przekonamy, że ich autorka chętnie czyta dzienniki i pamiętniki, komentuje literaturę dokumentu osobistego, często omawia pozycje z dziedziny biografistyki, napomykając przy okazji o „dwuznacznej przyjemności podpatrywania i podsłuchiwania cudzych sekretów”[3]. We wspomnianym cyklu odbiorca napotka uwagi o tym, jak w rozsądny sposób interpretować materiał faktograficzny związany z życiem artystów. Zarazem autorka ujawnia nieufność wobec upraszczających teorii psychologicznych, zaleca powściąganie fantazji, sceptycznie podchodzi do niesprawdzonych hipotez biograficznych. Kładzie natomiast nacisk na oddziaływanie niepowtarzalnej osobowości i usiłuje zgłębić tajemnicę geniuszu wybitnych ludzi sztuki.

Mitologie twórców często zostają przez poetkę zanegowane lub opatrzone ironicznym komentarzem. Jeżeli myślimy o ich barwnym życiu, to warto wziąć pod uwagę pracowite godziny spędzane nad kartką, która zapełnia się pismem. W wykładzie noblowskim Wisława Szymborska podkreśliła, że artysta nie potrzebuje rekwizytów ani ceremoniału, tylko w ciszy oczekuje „na samego siebie”[4]. Skupienia wewnętrznego nie da się przetłumaczyć na obrazy ani wyczerpująco objaśnić za pomocą schematów biografistyki. Według autorki Lektur nadobowiązkowych żywoty nawet najbardziej nietuzinkowych jednostek dają uniwersalny wgląd w naturę ludzką i dzieje świadomości, pozwalają odkrywać powikłane scenariusze historii i rozumieć pułapki egzystencji. Co więcej – postać, w jakiej jawią się zapisane w przekazach kultury portrety osób, zależy od stylu danej epoki, a także od zmieniających się oczekiwań odbiorców.

Trudno nie dostrzec ironii, z jaką Szymborska traktuje kwestię „biografii użytkowej”, tworzonej na potrzeby instytucji i urzędów. Wiersz Pisanie życiorysu jest bodaj najwyrazistszym przykładem tej prześmiewczej postawy. W życiorysach czy ankietach eliminowane są doświadczenia, które nie dają się sklasyfikować wedle prostego klucza statystycznego. Duch pospolitości panuje tu niepodzielnie, a wymagany sposób przedstawiania życiorysu nie pozwala wyjść poza klisze językowe. Uniknięcie schematu nie jest możliwe, zatem w oficjalnej wersji biografii indywidualność zostaje na wstępie uśmiercona. Brakuje rubryk dla duchowości człowieka, jego zasad etycznych, zdobyczy intelektu, zalet życia emocjonalnego. Słowem – ktoś piszący życiorys doznaje piekła obcości wobec samego siebie. Oto sarkastyczny wniosek: „Pisz tak, jakbyś ze sobą nigdy nie rozmawiał / i omijał z daleka” (Pisanie życiorysu).

Czy wiersze Wisławy Szymborskiej pozbawione są odniesień autobiograficznych? Otóż nie, ale zdarzenia z życia pojawiają się w postaci napomknień: odmierzane w niewielkich dawkach, odbite w spojrzeniach innych osób, zamknięte w przedmiotach, przekształcone w snach i opisach dzieł sztuki. Możemy raczej mówić o szyfrach i śladach autobiografii. Bywa, że czytelnik zapoznaje się z fragmentami nie dopowiedzianych do końca historii osobistych, tak jak w wierszach Śmiech, Kałuża czyZe wspomnień. Opowieści na własny temat Szymborska zwykle zaprawia ironią. Istotny jest bowiem dystans – w połowie żartobliwy, w połowie poważny. Na przykład w wierszu Nieobecność pozowanie do grupowej szkolnej fotografii staje się pretekstem do rozmyślań o swoistości istnienia pojmowanego jako gra przypadków. Tryb przypuszczający poetyckiej narracji odgrywa tu ważną rolę: rodzice mogli się spotkać lub nie, a dziewczynkę patrzącą w obiektyw, gdyby wypadki ułożyły się inaczej, zastąpiłby kto inny.

W tych utworach poetyckich zakwestionowane zostają świadectwa pamięci, podobnie jak poczucie ciągłości biografii. „Ja” z przeszłości to przecież „ktoś inny”, w jakiejś mierze tajemniczy, ktoś bliski, a zarazem obcy. Posiłkowanie się biografią nie ma u Szymborskiej zasadniczego znaczenia, gdyż fakty z życia prywatnego poetka przywołuje w sposób oszczędny i dyskretny. Na przykład krąg rodzinny rozpoznawalny jest w niewielkiej sekwencji wierszy: Spotkanie, Hania, Pamięć nareszcie, Album, Pochwała siostry, Nieobecność, Kilkunastoletnia, a echa wycieczek po Europie odzywają się m.in. w takich lirykach, jak Pietà, Muzeum, Kloszard, Elegia podróżna. Zdarza się, że strzępki autobiografii, zwykle opatrzone znakiem ironii, przedostają się do Lektur nadobowiązkowych. Jako przykład może posłużyć wzmianka o powieści pisanej przez poetkę w dzieciństwie, umieszczona na marginesie omówienia romansu gotyckiego Ann Radcliffe Italczyk albo Konfesjonał Czarnych Pokutników.

Szymborska sięga przeważnie po nowoczesny język zapośredniczeń obrazowych, tak by uczucia, bez odpowiedniego przepracowania, nie przeniknęły w tkankę wiersza. W tej modernistycznej strategii poetka dąży do „uniwersalizacji doświadczenia”[5], do uogólnienia spraw ludzkiej obecności w świecie. Przed naporem wyznań broni ironia, a niekiedy delikatny humor. Radości, rany i traumy wyrażane są poprzez relacje międzyludzkie, opisy miejsc i rzeczy, wreszcie przez oddalone od przeżywającego „ja” punkty widzenia. W wierszach Negatyw czyPożegnanie widoku klisza fotograficzna – przemieniająca światło słoneczne w czarne słońce, a kwitnącą naturę w spopielałe kolory śmierci – powstrzymuje ekspresję bólu. Zatrzymany obraz zdaje się obiektywizować przeżywanie żałoby.

W liryku Kot w pustym mieszkaniu ważną rolę odgrywa spojrzenie z zewnątrz. Otóż zwierzę usiłuje pojąć, czym jest metafizyczny skandal śmierci, a „śmierć, tak właśnie, nie-ludzko, przeżyta, zyskuje (z ludzkiego punktu widzenia) niespodziewany i głęboki wymiar”[6]. Znaczące przemilczenie spowija – nieobecne w wypowiedzi – uczucia. Wskażmy inny jeszcze sposób wyrazu pośredniego: obraz pleniącej się natury pozornie tylko zapełnia pustkę po odejściu bliskiej osoby, gdyż pejzaż, choć wciąż istnieje, nigdy już nie będzie przeżywany we dwoje (Pożegnanie widoku). Niewzruszone obłoki nadal płyną nad zamkniętym już życiem, o czym przeczytamy w wierszu Chmury. Utrata bliskiej osoby jest tak wielka jak ciężar całej Ziemi, ale rozprawia się o tym z oddalenia, opowiadając o przeżytym śnie (Słuchawka). Z kolei w Portrecie z pamięci przyzywanie zmarłego zostaje ukryte: rozważania mają tworzyć pozór rekonstrukcyjnej pracy umysłu, z pytań i wątpliwości powstaje konterfekt mężczyzny, a dopiero umieszczane w tle małe realia biograficzne wskazują na Kornela Filipowicza.

Zwrócić należy uwagę na działania, którym Szymborska w swoich wierszach poddaje język, ponieważ odpowiadają one wpisanym w tekst zmiennym stanom emocjonalnym. Afekty, podporządkowane rygorom ustanawiającej dystans formy, wcale nie znikają, nie ulegają rozproszeniu. Postawangardowa reguła „obiektywizacji podmiotu” i ukrywania czy pseudonimowania uczuć obowiązuje tu konsekwentnie[7]. Dzięki niezwykłości wyrazu i przenikliwości refleksji wspomniane uczucia, jak również nauka życiowej mądrości, sugestywnie przemawiają do odbiorców. Ekspresja radości czy żalu w odnowionych tutaj gatunkach trenu, elegii i ody nie jest tak znacząca jak studia nad dziwnością istnienia, nad wielością jego form, a także zaskakującymi układami zdarzeń.

Co znamienne, w wierszach Szymborskiej odnajdziemy sporo zapisów scenek codziennych, rozmów potocznych, obserwacji przelotnych – tak jak w literackich dziennikach. „Ja” rejestruje detale rzeczywistości, ale ze zwyczajnych doświadczeń, które mogą się przydarzyć każdemu i są dobrem wspólnym ludzi żyjących w danym miejscu i czasie, wydobyty zostaje wymiar metafizycznych przygód z istnieniem.

Kameralne przestrzenie rozmowy. Wiele wspomnień o Wisławie Szymborskiej potwierdza to, że – podobnie jak w utworach literackich – w życiu poetki z pola uwagi usuwane były te historie, w których mógłby pojawić się choćby ślad egotyzmu. W relacjach prywatnych obowiązywała zasada dyskrecji, wylewność bowiem nie tylko psułaby urodę dialogu, ale również naruszała zasady życia i pisania. Jak zauważyła Teresa Walas, Szymborska, „będąc osobą uczuciową, unikała jawnego manifestowania uczuć”, ceniła sobie „towarzystwo przyjaciół, niewielu z nich dopuszczała naprawdę blisko”, „zachowywała integralność swojego świata”[8]. W głosach o poetce często powtarzają się opinie o jej dyskrecji, wielkiej samokontroli, arystokratycznym dystansie, przemilczaniu wyznań[9].

Zakrawa to na paradoks, że broniąc się przed spotkaniami i wywiadami, niejednemu rozmówcy poetka tak dużo ofiarowała ze swej mądrości. Intelektualna dociekliwość, sceptycyzm, onieśmielający dystans, co zdarza się niezwykle rzadko, nie naruszyły życzliwej, rozumiejącej, współczującej relacji z ludźmi. I dodajmy: humor w obcowaniu towarzyskim podszyty był smutkiem, ponieważ – jak przeczytamy w wielu wierszach – tragizmu egzystencji nie sposób oddzielić od śmieszności życia. Szymborska pozostawała osobą przestrzeni prywatnych, ceniła rozmowy w niewielkim kręgu. Obce jej były wystąpienia publiczne i występy przed kamerami telewizyjnymi. Poetce nigdy nie zależało na rozgłosie, toteż jej funkcjonowanie społeczne po otrzymaniu Nagrody Nobla wymagało wyrzeczeń, gdyż z dnia na dzień prywatna osoba musiała się przedzierzgnąć w publiczną osobistość.

Pisarka bez biografii. Aspekt „pisania życiorysu”, niechętnie przez poetkę podejmowany, w tym wprowadzeniu nie może zostać pominięty, choć pamiętamy o zastrzeżeniach co do przydatności życiorysów w lekturze wierszy i wobec metody biograficznej. Szymborska zapewne wolałaby pozostać pisarką bez biografii, z prawem do prywatności, do skrycia się w cieniu spraw bieżących – historycznych czy politycznych. Można by mówić o historii życia rekonstruowanej przez badaczy i dziennikarzy, ale niejako wbrew woli zainteresowanej. Z drugiej jednak strony, poszanowanie realności w wierszach Szymborskiej ośmiela do tego, by choć pobieżnie nakreślić konteksty małej i wielkiej historii, życia społecznego, przyjrzeć się środowiskom twórczym, instytucjom i przejawom życia literackiego, opisać relacje oficjalne i prywatne, podać rejestr podróży.

Młodość, wtajemniczenia twórcze. Wisława Szymborska urodziła się 2 lipca 1923 na Prowencie, folwarku należącym wówczas do zamku w Kórniku. Na chrzcie – w kościele św. Wojciecha w Bninie – otrzymała imiona Maria Wisława Anna. Jej ojcem był Wincenty Szymborski, zarządca i administrator zakopiańskich oraz kórnickich dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, matką – Anna z domu Rottermund[10]. Rodzice poznali się w Kuźnicach, ślub odbył się w Szaflarach, także w Kuźnicach małżonkowie zamieszkali. Ojciec poetki prowadził inwestycje budowlane w Zakopanem, przyczynił się do powstania dróg do Morskiego i do Kościeliska, zaangażował w spór o Morskie Oko, które po 1918 roku przypadło Polsce, uczestniczył w ówczesnym życiu politycznym (należał do Narodowej Demokracji). Matka pochodziła z rodziny o korzeniach ziemiańskich, a jej przodkowie, chociażby Edward Rottermund, brali udział w powstaniu listopadowym. Do babci ze strony matki – Karoliny, zamieszkałej w Bochni – Wisława Szymborska jeździła na wakacje; poetka wspomina też pobyty na probostwie w Szaflarach u księdza Maurycego, brata jej dziadka po kądzieli – Jana. Kuzynem poetki był Andrzej Rottermund, wybitny historyk sztuki, w latach 1991–2015 dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie. W Kuźnicach urodziła się w roku 1917 siostra Wisławy – Maria Nawoja Szymborska.

Rodzina przeniosła się z Zakopanego do wspomnianego już Prowentu w roku 1923, a w kolejnym roku, po śmierci hrabiego Zamoyskiego, Wincenty Szymborski przeszedł na emeryturę. W roku 1925 nastąpiły dalsze przenosiny, tym razem do Torunia, cztery zaś lata później Szymborscy osiedlili się w Krakowie, w zakupionej kamienicy przy ulicy Radziwiłłowskiej 29[11]. Wisława Szymborska edukację rozpoczęła w roku 1930 w Szkole Powszechnej im. Józefa Joteyki przy Podwalu, nieopodal Wawelu. Od roku 1935 uczęszczała do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ulicy Starowiślnej, a po wybuchu wojny i zamknięciu szkoły ukończyła prowadzone przez urszulanki tajne komplety i w roku 1941 zdała egzamin maturalny. W czasie wojny, aby uniknąć wywózki do Niemiec, pracowała na kolei jako urzędniczka. Przygotowała też wtedy rysunki do nowego, podziemnego wydania podręcznika Jana Stanisławskiego First Steps in English[12], pisała piosenki, próbowała swoich sił w poezji i prozie, ale opowiadania z tego okresu zostały przez nią skazane na zapomnienie.

Powojenne lata aktywności twórczej Wisławy Szymborskiej związane były z Krakowem. W latach 1945–1948 poetka studiuje najpierw przez rok polonistykę, później przez dwa lata socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, rozstaje się jednak z uczelnią dość szybko. Być może duch niezależny nie znosi nudnej edukacji, a ówczesna, marksistowsko zorientowana socjologia – dodajmy – nie była zbyt pasjonująca. Zapewne przełomowy moment dla wyboru powołania i zawodu literackiego przyszłej noblistki stanowił wieczór poezji w Teatrze Starym (30 stycznia 1945), o czym pisze Szymborska w „homagium” dla Czesława Miłosza – Onieśmielenie[13]. Kolejnym jej wtajemniczeniem stał się Zjazd Młodych Artystów i Naukowców w Warszawie (1946). Poetka uczestniczy w zebraniach i dyskusjach Koła Młodych przy krakowskim oddziale Związku Zawodowego Literatów Polskich[14]. W styczniu 1948 roku bierze udział w seminarium dla młodych pisarzy w Nieborowie. Miało ono charakter konfrontacji dwóch pokoleń: walecznie usposobionych twórców z młodszego pokolenia i umiarkowanych – starszych. Od tego spotkania rozpoczęła się ofensywa formacji „pryszczatych”, którzy postulowali, by literaturę podporządkować ideologii.

Okoliczności debiutu. Pierwszy publikowany wiersz Szymborskiej – po skrótach i zmianach dokonanych przez redaktorów Tadeusza Jęczalika i Adama Włodka – ukazał się 14 marca 1945 pod tytułem Szukam słowa w „Walce”, dodatku do „Dziennika Polskiego”. O druku przesądziła opinia Witolda Zechentera[15]. Wokół czasopiśmienniczej efemerydy („Walkę” zamknięto po kilku numerach) powstało środowisko literackie, do którego należeli m.in. Tadeusz Kubiak, Stanisław Lem, Jerzy Lovell, Wilhelm Mach, Adam Włodek. Nieco później młodzi pisarze z tego kręgu zaprezentowali się krakowskiej publiczności czytelniczej w jednodniówce „Inaczej”. Ogłaszali swe teksty również w takich pismach, jak „Odrodzenie”, „Walka Młodych”, „Naprzód”.

Swe wiersze Szymborska zamieszczała na łamach „Świetlicy Krakowskiej” (w tym oświatowym piśmie na przełomie lat 1947–1948 pełniła obowiązki sekretarza redakcji i publikowała omówienia spektakli teatrów krakowskich – inscenizacji Moliera, Bałuckiego, Zapolskiej)[16]. W „Dzienniku Literackim”, kolejnym dodatku do „Dziennika Polskiego”, poetka ogłaszała wiersze oraz teksty krytyczne i publicystyczne (rubryka Tak i nie), a także prowadziła przegląd prasy (rubryka Czytamy czasopisma) – było to w latach 1948–1950. Następnie w „Echu Tygodnia” (1950) pojawiały się jej próby reportażowe oraz sprawozdania z lektury czasopism. Odnotujmy też publikację przekładu jednego z rozdziałów poematu epickiego Pieśń powszechna Pabla Nerudy[17].

Na początku lat pięćdziesiątych najwięcej utworów poetyckich Szymborskiej drukowano na przemian w „Życiu Literackim” i „Nowej Kulturze”. Wspomnieć należy także o umieszczeniu kilku wierszy i wypowiedzi na temat własnej twórczości w takich pismach, jak „Pokolenie”, „Od A do Z”, „Echo Krakowskie”, „Dziennik Polski”. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych Wisława Szymborska zajmowała się również przekładami literackimi – głównie z francuskiego (wiersze Éluarda, Aragona, Desnosa, Préverta), choć nie tylko (tłumaczyła też m.in. Hikmeta, Wiensa, Wapcarowa) – a ponadto opracowywała teksty librett operowych dla Polskiego Wydawnictwa Muzycznego oraz pospołu z Ireną Garztecką wydała zbiór piosenek dla harcerzy Drużyna śpiewa (1955). Poetka współpracowała z Polskim Radiem, biorąc udział w cyklu audycji Kwadranse poetyckie (1949–1952).

Od stycznia 1953 roku do momentu wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 roku Szymborska związana była z krakowskim tygodnikiem „Życie Literackie”, redagowanym przez Władysława Machejka. Do zespołu redakcyjnego należeli m.in. Leszek Herdegen, Zygmunt Greń, Włodzimierz Maciąg, Stefan Otwinowski oraz jedyna kobieta – Wisława Szymborska. W „Życiu Literackim” pani redaktor prowadziła dział poezji, publikowała własne wiersze i przekłady, prezentowała przeglądy prasy, incydentalnie ogłaszała szkice publicystyczne, a od roku 1960 wspólnie z Włodzimierzem Maciągiem redagowała pełną finezji i dowcipu rubrykę Poczta literacka, omawiając nadsyłane teksty, doradzając adeptom literatury i – zwykle z humorem – odwodząc ich od poświęcenia się karierze pisarskiej[18]. W latach 1960–1981 ukazywały się w „Życiu Literackim” jej poczytne felietony o książkach w cyklu zatytułowanym Lektury nadobowiązkowe. Te jednoakapitowe szkice znacznie przyczyniły się do zwiększenia atrakcyjności pisma.

Pierwszy okres w poezji Wisławy Szymborskiej zamyka publikacja wiersza Niedziela w szkole („Dziennik Literacki” 1948, nr 42), która wywołała prasową dyskusję. Polemiści Szymborskiej: nauczyciel języka polskiego i uczniowie rzeszowskiego liceum, atakowali utwór za niezrozumiałość[19]. Po tej czytelniczej reakcji nastąpiła przerwa w pisaniu, a wiersze należące do nowej fazy twórczości utrzymane były już w innej, socrealistycznej poetyce. Legendarny charakter ma sprawa niedoszłego debiutu książkowego Szymborskiej. Faktem jest, iż poetka zdecydowała się nie ogłaszać gotowego tomu, jednakże niepewne pozostają motywy tego posunięcia. Sprostowanie domysłów badaczy znajdziemy w książce Anny Zarzyckiej Rewolucja Szymborskiej 1945–1957 – autorka, opierając się na materiałach archiwalnych, w tym na dokumentacji Związku Literatów Polskich, ustaliła, że nieopublikowany tomik (zatytułowany wówczas Szycie sztandaru) nie był, jak się zakładało, gotowy w roku 1949, lecz w połowie roku 1950[20].

Krupnicza 22. W szkicu do portretu nie powinno zabraknąć informacji o życiu prywatnym, jednakże ten wymiar biografii chciałbym ograniczyć do minimum. Wisława Szymborska poślubiła Adama Włodka w 1948 roku. Małżonkowie zamieszkali w niezbyt komfortowym Domu Literatów przy ulicy Krupniczej 22 w Krakowie[21]. Zgromadzeni w jednym miejscu pisarze, należący do różnych generacji i wyznający odmienne poglądy, tworzyli środowisko szczególnego rodzaju. Niezwykle malownicze postaci zapisały się w historii domu – mieszkali tam m.in. Tadeusz Peiper, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jerzy Szaniawski, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Stefan Kisielewski, Jerzy Hordyński, Lidia Zamkow, Maciej Słomczyński, Sławomir Mrożek i Ludwik Flaszen[22]. Można by mówić o nowym wcieleniu cyganerii, dość osobliwym, gdyż skłonności outsiderskie twórców oraz manifestacje indywidualizmu zderzały się raz po raz z działaniami kolektywnymi, które były charakterystyczne dla lat pięćdziesiątych. Wówczas szczególnie starano się o to, żeby artysta nie pozostawał sam na sam ze sobą i swoim pisaniem.

Rozbitkowie wojenni planowali powrót do odbudowanej Warszawy, literaci z miasta królewskiego pragnęli w Krakowie urządzić się na stałe. Historia anegdotyczna Krupniczej 22 obfituje w smakowite epizody, opowieści nieraz z pogranicza folkloru okołoliterackiego, podawane z ust do ust, utrwalane w druku. Codzienność Domu Literatów wyglądała mniej efektownie. Mieszkańcom dawał się we znaki nadzór polityczny (gorliwością odznaczał się Adam Polewka), który przejawiał się niezliczoną ilością szkoleń i narad, doskwierały trudne warunki lokalowe i zgrzebność życia w PRL. W stołówce na parterze wieczorem odbywały się zebrania, dyskusje, spotkania autorskie, występy kabaretowe, tańce. Wisława Szymborska zapamiętała spotkanie z Jeanem-Paulem Sartre’em, który w stylu przypominającym oracje polskich agitatorów głosił pochwałę komunizmu.

Pozorna lub prawdziwa powaga spraw ustępowała miejsca spontanicznej zabawie. Jednak odróżnić należy przymus zbiorowych inicjatyw od autentycznej potrzeby międzyludzkiego obcowania. Działalność pisarska miała też swoją odmianę ludyczną. Praktykowanie absurdu było przeciwwagą dla nudy społecznych rytuałów tamtego czasu. W mieszkaniu Wisławy i Adama Włodków przy Krupniczej 22 odbywały się cotygodniowe spotkania towarzyskie, urozmaicane występami parateatralnymi Leszka Herdegena i Sławomira Mrożka, a także układaniem – dla zabawy – wierszyków okolicznościowych[23]. Stąd wywodzi się zainteresowanie Szymborskiej limerykami, zaszczepione przez mistrza tego gatunku – Macieja Słomczyńskiego, autora wydanych po latach Limeryków plugawych (1999). Sporo tekstów Słomczyńskiego i Szymborskiej przepadło, gdyż autorzy ich nie zapisali. W domu przy Krupniczej 22, popularnie zwanym czworakami literackimi, obyczaje i gry towarzyskie przeciwstawiały się powojennej polskiej szarości.

Sympatie dla komunizmu, które zakończyły się wielkim rozczarowaniem, poetka dzieliła ze środowiskiem młodych pisarzy krakowskich. Szymborska i Włodek reprezentowali jednakową linię polityczną, wspólnie brali udział w inicjatywach literackich, ściśle współpracowali jako pisarze. W kwietniu 1950 roku razem wstąpili do PZPR. Ich wiersze często ukazywały się w gazecie na tej samej kolumnie. Współpracę małżonków trudno sprowadzić jedynie do publikacji politycznie zaangażowanych. Wspomnijmy też o pracach plastycznych lżejszego kalibru, takich jak zilustrowanie przez poetkę bajki Włodka Mruczek w butach (1948). Małżeństwo z Adamem Włodkiem trwało do roku 1954, a po rozwodzie łączyła ich więź przyjaźni. W antologii świadectw poświęconych Włodkowi, Godzina dla Adama (2000), noblistka opublikowała wspomnienie i opracowała dział wierszy.

Udział w życiu literackim, publikacje. W czasach schematyzmu i stalinizmu Szymborska, tak jak młodzi pisarze ze środowiska krakowskiego, włączyła się w budowanie nowego ładu. Po szczecińskim zjeździe literatów w styczniu 1949 roku poetka bierze udział w obowiązkowych rytuałach: uczestniczy w agitacyjnych wyjazdach zespołu „Życia Literackiego” w tzw. teren, spotyka się z publicznością nie tylko z powodów literackich, ale też po to, by np. przekonywać słuchaczy do nowej konstytucji. Nie ma jednak podstaw, aby sądzić, że o ówczesnym zaangażowaniu Szymborskiej decydowały względy koniunkturalne; raczej po traumie wojennej – tak jak jej rówieśnicy – poetka wiązała nadzieje ze zmianą w życiu zbiorowym, która z biegiem czasu okazała się złudzeniem. Jak pisałem, Szymborska wstąpiła do PZPR w roku 1950, a w roku 1966, „po latach rozmaitych udręk i koncesji lojalności”[24], opuściła szeregi tej partii. Decyzja łączyła się z protestem przeciwko usunięciu z PZPR Leszka Kołakowskiego.

W okresie panowania doktryny socrealistycznej Wisława Szymborska opublikowała dwa tomiki wierszy: Dlatego żyjemy (1952; wyd. 2: 1954) oraz Pytania zadawane sobie (1954). Utwory poetyckie Szymborskiej ukazywały się w antologiach, były drukowane w wymienionych już periodykach (listę możemy uzupełnić o „Słowo Tygodnia” czy „Radio i Świat”), a także prezentowane podczas spotkań autorskich. Poetka otrzymała nagrody Ministerstwa Kultury i Sztuki (1952), Miejskiej Rady Narodowej w Krakowie (1954), ponadto wyróżnienie w konkursie Nagród Państwowych (1955). W roku 1953 wstąpiła do Związku Literatów Polskich. W latach siedemdziesiątych wykonywała w Komisji Kwalifikacyjnej Zarządu Głównego ZLP pracę pożyteczną dla środowiska, rozpatrując podania pisarzy, którzy pragnęli wstąpić do tej organizacji. Z członkostwa zrezygnowała w 1983 roku.

Po przełomie październikowym ukazuje się tom Wołanie do Yeti (1957), uznawany za debiut właściwy, w którym ustalił się rozpoznawalny styl Szymborskiej. Kolejne zbiory poetyckie: Sól (1962), Sto pociech (1967), Wszelki wypadek (1972), Wielka liczba (1976), Ludzie na moście (1986), oczekiwane, nigdy nie zalegające w księgarniach, nieodmiennie były wydarzeniami literackimi i kulturalnymi. Badacze poezji, wskazując tom Koniec i początek (1993), piszą o przemianie tonacji emocjonalnej – przejmującym smutku i powadze refleksji w utworach Szymborskiej. Choć cezura nie jest bardzo wyraźna, to jednak można mówić o rozpoczynającej się wtedy nowej fazie pisarstwa noblistki: o przewadze tematów egzystencjalnych i metafizycznych. Do tej sekwencji zaliczymy zbiory Chwila (2002), Dwukropek (2005) i Tutaj (2009), a także pośmiertnie opublikowany tom Wystarczy (2011)[25].

Inna odmiana twórczości Szymborskiej, którą reprezentują Lektury nadobowiązkowe, czyli eseistyczno-felietonowe zapiski o książkach z różnych dziedzin, nieraz spoza kręgu sztuki i wiedzy humanistycznej, intensywnie się rozwija. Po zerwaniu przez poetkę współpracy z „Życiem Literackim” te miniatury krytyczne ukazują się kolejno w „Piśmie”, „Odrze”, „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Kwartalniku Artystycznym”. Odbiorca otrzymał cztery części Lektur nadobowiązkowych (1973, 1981, 1992, 1996), Nowe lektury nadobowiązkowe (2002) orazWszystkie lektury nadobowiązkowe (2015). Z wybranych komentarzy w rubryce Poczta literacka powstała osobna książka (2000), a poetycka twórczość żartobliwa Szymborskiej, związana z literackimi zabawami zaprzyjaźnionych pisarzy ze środowiska krakowskiego, ogłoszona została w pięknie wydanym tomie Rymowanki dla dużych dzieci (2003), zaopatrzonym w reprodukcje słynnych wyklejanek poetki. Uzupełnieniem tego tomu jest zbiór ineditów Błysk rewolwru (2013), zawierający juwenilia i humorystyczne teksty okolicznościowe. Z kolei Czarna piosenka (2014) gromadzi wiersze z najwcześniejszego okresu twórczości Szymborskiej, nigdy dotąd nie wydane.

Podróże. Z nastaniem odwilży otwierają się możliwości podróżowania. Co prawda już wiosną 1954 roku Wisława Szymborska spędziła w związku z tzw. wymianą kulturalną dwa tygodnie w Bułgarii (razem z Błagą Dimitrową odwiedziła matkę poety Nikoły Wapcarowa, który zginął rozstrzelany przez hitlerowców)[26], jednakże pierwszy wyjazd poetki na Zachód doszedł do skutku dopiero po zmianie politycznej w Polsce. Szymborska otrzymała stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki na wyjazd do Paryża, a w lipcu 1957 roku wraz ze Sławomirem Mrożkiem, Tadeuszem Nowakiem i Janem Józefem Szczepańskim odwiedziła Jerzego Giedroycia i zespół „Kultury” w Maisons-Laffitte.

Trasa kolejnej podróży zagranicznej wiedzie do ZSRR. W roku 1960 oficjalna delegacja polskich pisarzy i tłumaczy: Wisława Szymborska, Władysław Broniewski, Stanisław Grochowiak, Ziemowit Fedecki, zatrzymała się w Moskwie i Leningradzie, zwiedza Gruzję. Powtórny pobyt w ZSRR, tym razem w towarzystwie Juliana Przybosia i Jerzego Zagórskiego, nastąpił w roku 1967: wówczas odwiedziny Tbilisi związane były z obchodami ku czci Szoty Rustawelego – poety gruzińskiego z czasów średniowiecza, twórcy eposu Witeź w tygrysiej skórze. Wspomnijmy też o wycieczce do Jugosławii, w czasie której poetka zwiedziła Dalmację oraz Skopje po trzęsieniu ziemi. Wspólnie z Urszulą Kozioł uczestniczyła w Biennale Poezji w belgijskim Knokke koło Ostendy (1970), a także zwiedziła Brugię. W roku 1991 odebrała we Frankfurcie nad Menem nagrodę im. Goethego. Poetka wyjeżdżała na wieczory autorskie do Pragi (podczas tej podróży powstały limeryki, pisane wspólnie ze Zbigniewem Machejem) oraz Gandawy (1992), do Londynu i Sztokholmu (1993). Odnotować też należy wojaż do Wiednia (1995) po nagrodę im. Herdera (laudację wygłosił Reinhard Lauer)[27]. W roku 1997 Szymborska odwiedziła Karla Dedeciusa w Darmstadt.

Celem najważniejszej podróży – w grudniu 1996 roku do Sztokholmu – która przecież nie mogła zostać zaplanowana, było odebranie literackiej Nagrody Nobla. To znaczące dla naszej kultury wydarzenie pociągnęło za sobą zaproszenia do różnych krajów. I oto w październiku 2000 roku Szymborska brała kolejno udział – wraz z Czesławem Miłoszem i Günterem Grassem – w spotkaniu noblistów w Wilnie oraz w uroczystości otwarcia roku polskiego na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie nad Menem. W roku 2003 w Sztokholmie uczestniczyła w promocji wysokonakładowego wyboru Dikter 1945–2002 („Wiersze 1945–2002”) w przekładzie Andersa Bodegårda. Była także gościem honorowym w Tel Awiwie (2004), w latach 2005–2009 czterokrotnie odwiedziła Włochy, spotkała się z czytelnikami w Turynie, Genui, Palermo, Katanii, Udine i Bolonii, w roku 2008 udała się do Irlandii i Holandii.

Jarosław Mikołajewski napisał, iż „wydarzenie na Uniwersytecie Bolońskim zapisano w kronikach jako największe bodaj spotkanie z poetą w powojennej historii Włoch”[28]. W roku 2002 zdarzył się wyjazd prywatny do Wenecji, wspólnie z Joanną i Jerzym Illgami. Podczas licznych podróży odbywanych po przyznaniu literackiej Nagrody Nobla towarzyszył poetce jej sekretarz, Michał Rusinek – literaturoznawca, pisarz, autor błyskotliwych limeryków, również podróżnych, sojusznik w kwestiach organizacyjnych, sprawozdawca z podróży[29]. Swoistą kroniką kolejnych wojaży z roku 2008 – do Włoch (m.in. na Sycylię), do Irlandii (gdzie obowiązkowa była wizyta w Limerick), a także do Holandii – jest film dokumentalny Katarzyny Kolendy-Zaleskiej Chwilami życie bywa znośne... (2009).

Wielość wyjazdów wcale nie przeczy często przez Szymborską deklarowanej niechęci do podróżowania. Z licznych zaproszeń, np. do Stanów Zjednoczonych, noblistka nie skorzystała, zrezygnowała z udziału w wielu spotkaniach literackich w Europie. Stworzyła własny styl krótkich oraz intensywnych wojaży. W jej pamięci mocno odcisnęły się ślady PRL-owskich trudności i szykan związanych z uzyskaniem paszportu czy przekraczaniem granic, z tymi więc realiami konfrontowane były podróże w wolnym świecie. Poetka ograniczała zwiedzanie muzeów do zachwytu nad kilkoma wybranymi arcydziełami, omijała odwiedzane masowo atrakcje turystyczne, lubiła drogi boczne, miejsca dziwne i kuriozalne obiekty, fotografowała się pod tablicami z napisem „Neandertal” czy „Corleone”.

Styl buffo miał w podróżowaniu wielkie znaczenie, potwierdzał bowiem poczucie wolności człowieka na wakacjach, pozwalał kultywować ekscentryczne pasje. Zmiana miejsc sprzyjała powstawaniu wierszy żartobliwych. Podróż nie mogła przebiegać w milczeniu, była więc dialogiem z towarzyszącymi osobami, który nieraz obfitował w tworzone ad hoc teksty. U celu podróży, w miastach szerokiego świata, zawsze oczekiwali na noblistkę przyjaciele – intelektualiści, pisarze, tłumacze jej wierszy. Jednak skłonności zabawowe spotykały się z refleksją serio: o ludziach, obyczajach, miejscowych osobliwościach i krajobrazach. W odwiedzanych miastach ważne były miejsca związane z pisarzami, którzy tam kiedyś mieszkali, bohaterami słynnych powieści, legendami literackimi.

W orbicie kultury niezależnej. Po opowieści o podróżach wypadnie cofnąć się w czasie, powrócić do żywota i spraw Wisławy Szymborskiej obejmujących kilka dekad sprzed Nagrody Nobla. Poetka wspierała dążenia wolnościowe, uczestniczyła w inicjatywach kultury niezależnej. W roku 1975 w proteście przeciwko zmianom w konstytucji i zapisom o „kierowniczej roli partii oraz wiecznym sojuszu z ZSRR” podpisała Memoriał 59 (innymi sygnatariuszami byli np. Stanisław Barańczak, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska, Stefan Kisielewski, Antoni Słonimski, Adam Zagajewski). Należała do Towarzystwa Kursów Naukowych, które działało poza kontrolą władz. Po ogłoszeniu stanu wojennego poetka zrywa kontakty z „Życiem Literackim”, nawiązuje natomiast współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym” i akcydentalnie z paryską „Kulturą” (tutaj w numerze piątym z 1985 roku – pod pseudonimem Stańczykówna – opublikowała wiersz Dialektyka i sztuka). Jej teksty ukazują się także w krakowskiej „Dekadzie Literackiej”.

W latach 1981–1983 Szymborska związana była z redagowanym przez Jana Pieszczachowicza, Kornela Filipowicza i Jerzego Kwiatkowskiego krakowskim miesięcznikiem „Pismo” (w tym zespole współpracowała m.in. z Martą Wyką, Leszkiem Elektorowiczem, Henrykiem Markiewiczem, Tadeuszem Nyczkiem), ogłaszając tam, pod pseudonimem Stańczykówna, wiersze i felietony w rubryce Z tekstów odrzuconych. Poetka wchodzi w skład rady programowej redagowanego przez Bronisława Maja mówionego miesięcznika „NaGłos”, który powstał w grudniu 1983 roku. Szymborska uczestniczyła w tłumnie odwiedzanych spotkaniach autorów pisma z publicznością, odbywających się w zabytkowej sali w kamienicy przy ulicy Siennej 5 w Krakowie (w tym domu mieściła się redakcja „Znaku” oraz siedziba Klubu Inteligencji Katolickiej), a następnie w klasztorze Ojców Dominikanów. Przypomnijmy, że papierowa wersja „NaGłosu” ukazywała się w latach 1990–1997.

W roku 1988 poetka uzyskała członkostwo Polskiego PEN Clubu. Należała również do grona założycieli Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Działało ono od roku 1984, a jego pierwszym prezesem został Jan Józef Szczepański; początkowo było organizacją działającą nielegalnie, opozycyjną wobec Związku Literatów Polskich (rejestracja nastąpiła dopiero w roku 1989). Pisarze, którzy nie chcieli firmować zarządzania kulturą przez komunistyczne władze, walczyli o wolność słowa i myśli. Zasług Wisławy Szymborskiej dla literatury niezależnej nie da się zakwestionować.

Dopowiedzenie. Wątek życia prywatnego wymaga dopowiedzenia. Od 1969 roku partnerem życiowym poetki był Kornel Filipowicz, znakomity prozaik, mistrz krótkich opowiadań, żołnierz kampanii wrześniowej, więzień Gross-Rosen i Oranienburga, inicjator działań kultury niezależnej, autorytet w środowisku krakowskim, mentor młodych twórców. Niezwykłą parę pisarzy wielokrotnie portretowano we wspomnieniach. Szymborska i Filipowicz wybierali się na pływanie kajakiem, wyprawiali na wakacje do Olejnicy i Papierni, na ryby i grzyby w Poznańskie lub Nowosądeckie – nad Dunajec, Rabę, Skawę. W tych wyjazdach niekiedy uczestniczyli Ewa Lipska i Jan Paweł Gawlik.

Pod wpływem Filipowicza angażowała się Szymborska w inicjatywy społeczne – oficjalne i nielegalne. Oboje związali się z ruchem kultury niezależnej (wtedy poetka była inwigilowana przez Służbę Bezpieczeństwa), oboje podpisali się pod deklaracją założycielską Towarzystwa Kursów Naukowych. Wisława Szymborska wysoko ceniła twórczość Kornela Filipowicza, z uznaniem wypowiadała się o jego prozie, a także o zbiorze wierszy Powiedz to słowo (pierwszy raz wydanym jako samizdat w roku 1984), ponadto przygotowała dwie antologie opowiadań znakomitego prozaika: Rzadki motyl (1995) orazCienie (2007). Sporo odniesień do osoby i upodobań Filipowicza, często zawoalowanych, można odnaleźć w Lekturach nadobowiązkowych i twórczości żartobliwej (za przykład niech posłuży Męskie gospodarstwo ze zbioru Rymowanki dla dużych dzieci). Ważne wiersze Szymborskiej poświęcone pisarzowi ukazały się po jego śmierci w roku 1990, z inicjatywy poetki powstał też zbiór wspomnień Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu (2010)[30]. Wydana również została korespondencja będąca cennym uzupełnieniem prywatnych dziejów niezwykłej pary artystów[31].

Sukcesy. W roku 1995 Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu nadał Wisławie Szymborskiej tytuł doktora honoris causa[32]. Rok później Polska Akademia Umiejętności powiększyła skład osobowy, do spisu członków dołączono bowiem nazwisko noblistki, a w roku 2001 poetka otrzymała honorowe członkostwo American Academy of Arts and Letters. Spośród nagród przyznanych Szymborskiej wymienić należy następujące: nowojorskiej Fundacji Alfreda Jurzykowskiego (1972), Solidarności (1986), miesięcznika „Odra” (1986), Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych za dokonania przekładowe (1990). Specjalną nagrodą im. Zygmunta Kallenbacha (za najlepszą książkę dziesięciolecia), ufundowaną przez genewską Fundację im. Kościelskich, wyróżniony został w 1990 roku tom Ludzie na moście. We Frankfurcie nad Menem poetka otrzymała nagrodę im. Goethego (1991), w Wiedniu nagrodę im. Herdera (1995), a następnie nagrody literackie Torunia i Getyngi (1996).

Niezwykle ważnym wydarzeniem w kulturze polskiej było przyznanie Wisławie Szymborskiej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Wiadomość o werdykcie Akademii Szwedzkiej zaskoczyła poetkę w domu pracy twórczej „Astoria” w Zakopanem. Wtedy – 3 października 1996 – dokonała się pierwsza ciężka próba sprostania oczekiwaniom mediów. Na uroczystości noblowskie Szymborska zaprosiła dziesięć osób z najbliższego kręgu przyjaciół[33]. W dniu 7 grudnia 1996 laureatka wygłosiła w języku francuskim wykład zatytułowany Poeta i Świat, a 10 grudnia odbyła się w sztokholmskiej filharmonii ceremonia wręczenia Nagrody Nobla, z udziałem króla Karola XVI Gustawa i wielu znakomitych gości, w tym noblistów z poprzednich lat. Wieczorem poetka uczestniczyła w uroczystym bankiecie. Harmonogram przewidywał też w kolejnych dniach spotkanie na uniwersytecie w Göteborgu, wizytę w Uppsali, wieczór autorski dla Polonii oraz podpisywanie książek. Część pieniędzy z Nagrody Nobla przeznaczyła Szymborska na cele charytatywne. Złoty medal noblowski poetka podarowała Uniwersytetowi Jagiellońskiemu – jest on przechowywany w muzeum krakowskiej wszechnicy w Collegium Maius.

Ponoblowska radość zmącona została niewczesnymi prasowymi dywagacjami na temat niezasłużonej nagrody, atakami na noblistkę ze strony prawicowo zorientowanych publicystów i krytyków, niewybrednym wytykaniem zaangażowania politycznego z okresu stalinizmu. Podczas społecznego świętowania nie można było się ustrzec medialnej wrzawy, tak przecież poetce obcej. Po Noblu wzrasta liczba wystąpień publicznych, wywiadów, spotkań, wydań wierszy i felietonów, chociaż Szymborska – w obronie przed przesytem – nie zawsze zgadzała się na wznowienia swoich utworów. Nastawienie kamer i uwagi publicznej na osobę poetki, poza udrękami sławy, przynosiło nieporozumienia. Dajmy jeden tylko przykład: choć noblistka wcale nie napisała wiersza zatytułowanego Jak ja się czuję, ten słaby poetycko „apokryf”, drukowany i cytowany, zdobył popularność, krążył również w odpisach[34].

Uszczuplonego terytorium prywatności należało zdecydowanie bronić. Dotarcie do laureatki nie było już tak łatwe jak wcześniej. Pomnożyły się obowiązki wobec innych; w żmudnych pracach, takich jak oficjalna korespondencja, pomagał poetce Michał Rusinek, wspierał też noblistkę w sztuce odmawiania. O „zagrożeniach” po Noblu tak mówił Seamus Heaney: „Nobel to etykieta, znamię [...]. To także wielka próba, test, któremu poddana zostaje nasza własna tożsamość. To również test żywotności. Czy nie damy zabalsamować się żywcem”[35].

Nagroda Nobla wybiła poetkę z normalnego rytmu pisania. Przez kilka lat w ogóle nie ukazywały się jej wiersze, za to – niejako w innej przestrzeni oraz w innych gatunkach – bujnie rozwijała się twórczość żartobliwa. Jednakże zabawy słowem oraz igraszki intelektu przestały być literaturą prywatną, przeniknęły do prasy oraz do Internetu, a gra, dawniej kameralna, miała już licznych świadków. Poszerzało się grono grających – np. w zabawach literackich sekundował Szymborskiej zza oceanu Stanisław Barańczak, mistrz purnonsensowego humoru. Jak wiadomo, poetka stroniła od dat okrągłych, a zatem rocznice mogły mieć tylko postać humorystyczno-parodystyczną. Jeden z ważniejszych wieczorów tego rodzaju, który odbył się w Nowej Prowincji w Krakowie, utrwaliła na taśmie filmowej Katarzyna Kolenda-Zaleska. Z okazji osiemdziesiątych urodzin noblistki ukazał się numer „Dekady Literackiej” (2003, nr 5/6) zawierający m.in. pastisze jej wierszy.

Limeryki oraz wymyślone przez poetkę krotochwilne gatunki („moskaliki”, „lepieje”, „odwódki”, „altruitki”) stawały się popularne i doczekały się naśladownictw; w modę wchodziły okolicznościowe surrealistyczne wyklejanki, coraz częściej reprodukowane. Towarzyska zabawa, a w znacznej mierze obrona przed rolą osobistości literackiej, była przyczyną pewnego odkształcenia wizerunku społecznego Wisławy Szymborskiej. Przedstawiane w mediach anegdoty i obrazy, które oddaliły się od metafizycznych przesłań jej poezji, zastępowały spójną narrację o życiu poetki, były więc rodzajem trybutu spłacanego zaciekawionej publiczności[36]. W takim oglądzie przeważyła jedna strona osobowości – bez wątpienia urocza, ale nie jedyna. Bronisław Maj wypowiedział znamienne słowa: „Obraz wesołej facecjonistki i celebrytki zaczyna przesłaniać autorkę stu kilkudziesięciu wielkich wierszy. Tymczasem ona naprawdę chciała być w cieniu. A teraz jest bezbronna”[37].

Szymborska pragnęła zachować ważne dla siebie więzi, kultywowała przyzwyczajenia, nie zmieniała obyczajów. Nadal jeździła na wakacje do Lubomierza, w którym miała swoje małe środowisko, pojawiała się na wieczorach autorskich zaprzyjaźnionych twórców – w Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich przy ulicy Kanoniczej 7 w Krakowie. Tam też mieściło się biuro poetki, a mówiąc ściślej – w pierwszej sali stał stoliczek, na którym kładło się korespondencję. Zauważmy, że w Krakowie mieszkało w tym samym czasie dwoje noblistów. Przy różnicy upodobań i charakterów relacje między Szymborską a Miłoszem były bardzo dobre. Poetka i poeta mieli wspólny wieczór na Zamku Królewskim w Warszawie z okazji Warszawskich Dni Literatury (1997), razem – i to dwukrotnie – patronowali Spotkaniom Poetów Wschodu i Zachodu w Krakowie (1997, 2000), a spotkanie noblistów było znakomitą sposobnością, by Miłosz oprowadził Szymborską po swoim prywatnym Wilnie (2000).

Noblistka wyróżniona została tytułem Honorowego Obywatela Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. W roku 2011 prezydent Bronisław Komorowski podczas uroczystości na Wawelu odznaczył poetkę Orderem Orła Białego.

Odejście, pamięć. Wisława Szymborska zmarła 1 lutego 2012 w Krakowie, w swoim domu, we śnie. Pogrzeb z udziałem władz państwowych odbył się 9 lutego na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

W kwietniu 2013 roku na mocy zapisu w testamencie noblistki założona została Fundacja Wisławy Szymborskiej. W skład Zarządu weszli Michał Rusinek, Teresa Walas i Marek Bukowski. Fundacja wspiera pisarzy w trudnej sytuacji bytowej i losowej, przyznaje stypendia dla młodych pisarzy, tłumaczy i literaturoznawców, ogłasza konkursy, włącza się w międzynarodowe przedsięwzięcia poetyckie. Jej zadaniem jest „kultywowanie pamięci o Wisławie Szymborskiej, jakkolwiek patetycznie to brzmi”[38]. W Krakowie w 2013 roku zaprezentowane zostały publiczności wystawa „Szuflada Szymborskiej” oraz ekspozycja wyklejanek, pokazywanych później w Kórniku, Rzymie, Norymberdze, Sofii, Budapeszcie. Wystawa objechała niemal cały świat, w kolejnych latach prezentowana była m.in. w Dąbrowie Górniczej, Jastrzębiu-Zdroju, Wrocławiu, Frankfurcie nad Menem, Bielefeld, na Sardynii, w Madrycie, Tiranie, Korei, w Hongkongu. W tej sekwencji wyróżnić należy prezentację kolaży w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (2014), wystawę „Z pozdrowieniami od Wisławy Szymborskiej i Herty Müller” w Galerii Güntera Grassa w Gdańsku (2014) oraz ekspozycję „La fiera del miracoli” („Jarmark cudów”) w Bolonii (2016).

Od roku 2013 międzynarodowe jury przyznaje Nagrodę Poetycką im. Wisławy Szymborskiej za najwybitniejsze dokonania liryczne[39]. Z kolei od 2015 roku, w związku z Konkursem im. Adama Włodka, fundacja wspomaga i wyróżnia stypendiami młodych pisarzy, tłumaczy oraz literaturoznawców[40].

W maju 2016 roku w Bolonii odbył się Festiwal Szymborskiej z okazji dwudziestej rocznicy przyznania poetce Nagrody Nobla. Program wypełniły m.in. konferencja naukowa „Niepojęty przypadek. Języki i światy Szymborskiej”, panel z udziałem polskich poetów i badaczy literatury, prezentacja włoskiego wyboru Lektur nadobowiązkowych, a także filmów o noblistce. Wydarzeniu towarzyszyły ekspozycje projektów okładek i grafiki książkowej Aliny Kalczyńskiej-Scheiwiller oraz rysunków Alice Milani do komiksu Wisława Szymborska. Życie w obrazkach (2015). Wystawa prac włoskiej plastyczki pokazywana była też w Krakowie na jesieni 2016 roku.

II. POCZĄTKI, ROZWÓJ, ZMIANY

Dziedzictwo wojny i nowa rzeczywistość. W powojennych wierszach publikowanych w prasie Wisława Szymborska dokonuje rozliczeń z wydarzeniami wojny, ale też – razem z pisarzami młodego pokolenia – włącza się w odbudowę polskiego życia zbiorowego. Rany psychiczne i straty moralne, a także wyrządzone zło zostają nazwane, jednakże na tym program literacki się nie wyczerpuje. Poetka pisze więc o nadziei związanej z nadchodzącym czasem. Nakładają się na siebie dwie perspektywy – klęski i ocalenia. W odzyskiwanej po wojnie przestrzeni (realnej i psychicznej), w której znowu będzie można żyć, zbyt wiele pozostało zniszczeń i ruin, a zatem wciąż trwa żywa pamięć o traumie.

Ważna wydaje się kwestia ustawienia głosu poetyckiego w sposób, który odpowiadałby dokonującej się zmianie. Ergo Szymborska stara się pogodzić społeczne obowiązki poezji z nowoczesnymi technikami wyrazu, co odsłania pęknięcia dykcji poetyckiej, gdyż perswazja społeczna zakłada, że wiersze powinny być dla każdego zrozumiałe, a z kolei zrywanie z tradycją pociąga za sobą śmiałe eksperymentowanie. Wzory Awangardy Krakowskiej, rozpoznawalne w utworach Szymborskiej z tamtego czasu, nie przystawały do zadań społecznych poezji. Młodzi poeci myśleli o nowoczesności połączonej z lewicowym (postępowym) programem. Jak pisze Jacek Łukasiewicz: „Opcja krakowska była awangardowa. Musiano bronić naturalności związku awangardy i postępu społecznego, lecz udawało się to w Krakowie do czasu”[41]. Szyfry semantyczne okazywały się zbyt trudne dla czytelników, co potwierdza odbiór Niedzieli w szkole. Zresztą zarządcy kultury rychło zaczęli domagać się realizmu...

Na marginesie warto zauważyć, że w omawianych utworach nawiązania do poetyki Juliana Przybosia wprowadzają i wieloznaczność, i dynamikę postrzegania świata (niekiedy są to tekstowe inkrustacje). Wizjom wojny z daleka patronują warszawscy polegli poeci: Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Gajcy, Andrzej Trzebiński, wszelako wizje apokaliptyczne Szymborska zastępuje rzeczowym opisem. Dodajmy, iż „chwila radości”, o którą upominał się w tomie Ocalenie Czesław Miłosz, dość nieśmiało zaznacza się w wierszach Szymborskiej.

Miniona wojna powraca w wypowiedziach poetyckich, w których dobrze zaobserwowane konkrety spotykają się z wyrafinowanymi formułami słownymi. W Pamięci o wrześniu poetka posługuje się sugestywnym obrazem wielkiego krwotoku nie do zatamowania, nie do zatrzymania. Wojna to wszakże rytuał krwi, okrutny obrzęd, nagłe przerwanie życia, kres czasu dla poległych. Zauważmy również drugie znaczenie: drogami-tętnicami płynie wrześniowy exodus Polaków, a właściwie odpływa – jak krew – substancja narodu. Wszystko to zaś dzieje się pod „niebem niezmąconym”, obojętnym, szyderczo pogodnym. Przypominają się słowa Gałczyńskiego z Pieśni o żołnierzach z Westerplatte: „A lato było piękne tego roku” oraz stronice znakomitej powieści Jana Józefa Szczepańskiego Polska jesień. Czytelnik pozostaje z wyobrażeniem wojny odartym z heroicznych mitów. Czyn wojenny – zaszczytny i patriotyczny – nie daje się w tych wierszach oderwać od żalu nad ofiarami.

W utworze poetyckim zatytułowanym Krucjata dzieci, w którym usłyszymy echo wydarzeń z 1212 roku (niewinni mieli odzyskać grób Chrystusa, ale taka misja doprowadziła do bezsensownych ofiar w ogromnej skali), pojawia się pytanie, dlaczego tak wielu małych bohaterów zginęło w powstaniu warszawskim. Pytanie ma wydźwięk tragiczny, gdyż nie sformułujemy zadowalającej odpowiedzi, kiedy przyjdzie oszacować rozmiar straty, a także sens każdej pojedynczej śmierci. Czytelnik uruchomi asocjację z Krucjatą dziecięcą, obrazem Witolda Wojtkiewicza z roku 1905, a ta wizja plastyczna ukazuje wędrówkę ku nieodwołalnemu. U progu życia wydarza się pierwsze i ostatnie dorosłe wyzwanie.

Paroksyzmu wojennego nie zatrzyma słowo poetyckie. Wobec niszczącego żywiołu bezsilne pozostają archetypy kultury (Pamięć o wrześniu, Krucjata dzieci). Szymborska niejako w tle umieszcza refleksje dotyczące możliwości zapisu doświadczeń z tamtych lat, wskazując, iż język nie jest zdolny do przekazywania sytuacji krańcowych, do wyrażania niewyrażalnego cierpienia. „Bezsilna nasza mowa” – skonstatuje poetka. W liryku Szukam słowa, skąd cytat pochodzi, a także w innych utworach odnajdziemy uwagi o kryzysie języka, o tym, że w konfrontacji z rozpadem wartości, jaki przyniosła wojna, istniejące poetyki się nie sprawdziły. Pisarz musi więc poszukiwać odmiennych środków artystycznego wyrazu. Istota nowego czasu opiera się słowom, sloganom, okrzykom, raczej określana jest przez bezpośrednio przeżywaną codzienność. Równie trudne do uchwycenia pozostaje psychologiczne zjawisko młodości przedwcześnie dojrzałej w latach wojny (Wymiary). Przygotowywanie flagi, kojarzące się z symboliczną chirurgią, która ma przywrócić do życia państwo, nie da się opisać jedynie przez powtarzanie wzorów poezji patetycznej i patriotycznej (Szycie sztandaru).

Terapia poetycka. U schyłku wojny i po jej zakończeniu nic już nie jest takie samo jak wcześniej. Młodość szybko przeradza się w dojrzałość, a w chwili dziejowego przyśpieszenia trzeba na nowo przemyśleć idee przewodnie, zrozumieć, na czym polega kształt powojennej rzeczywistości. Rewizje wyobrażeń i wartości stają się odrębnym tematem poetyckim. Zmiana dokonuje się przede wszystkim w świadomości. W wierszu *** (Świat umieliśmy kiedyś na wyrywki...) przeczytamy: „Nasz łup wojenny to wiedza o świecie”. Podmiot zbiorowy wypowiada się w imieniu pokolenia poddanego okrutnej edukacji. Zatem z wojny nie da się wyjść, zachowując niewinność poznawczą, hołdując złudzeniu, że w świecie nie działają siły zła. I jeszcze – o zdobytych doświadczeniach można mówić tylko w języku paradoksu, ponieważ „wielka” historia ma być skonfrontowana z „małą”, jednostkową perspektywą rozumienia.

Diagnoza Wisławy Szymborskiej, że świadomość ludzka została zabita przez wojnę, że w czas pokoju wkraczają żywi-martwi, wykazuje pokrewieństwa z rozpoznaniami Tadeusza Różewicza. Jednak łatwo spostrzec różnicę, u Szymborskiej bowiem lekarstwem na letargiczne porażenie jest postawa aktywna, w jakiejś mierze pozwalająca zapomnieć o ranach okupacji. Niebagatelną rolę w tym procesie odgrywała nauka świata na nowo, obserwacja i dedukcja. Zauważyć należy, że Szymborska już wówczas posługiwała się metaforyką szkolną – uczenia się świata, zdobywania o nim wiedzy[42], tak produktywną w wierszach późniejszych. To, co najgorsze, minęło, a przywołane wspomnienia niedawnego koszmaru, według założeń autoedukacji, powinny zostać wyparte, przezwyciężone. Wczesne wiersze Szymborskiej o wojnie stają się zarazem pożegnaniem z wojną.

Wobec nowej rzeczywistości. Odczytując Pamięć o styczniu, warto wskazać skomplikowane reakcje na zakończenie hitlerowskiej okupacji. Skala ta rozciąga się między entuzjazmem a obawą, radością a niepewnością (przypomnijmy, iż 18 stycznia 1945 do królewskiego miasta wkraczała Armia Czerwona pod dowództwem marszałka Iwana Koniewa). Nie od razu wiadomo, co zrobić z przełomem w historii, gdyż ani świadomość, ani język („Ustom naszym dalekie są słowa”) nie zostały na przemianę przygotowane. Obrazy ruin poetka przeciwstawia przyszłości wyobrażonej: w wyrwanym oknie widnieje „promyk szkła” (tak jak promyk nadziei). Dla zbiorowości ten czas ma szczególne znaczenie – pozwala na dźwiganie się z klęski, na powtórne przyjęcie postawy wyprostowanej. Znaki ofiary poetka umieszcza po stronie odzyskiwanego życia: „Krew na murze – ręką ogrzać – zatętni” (Pamięć o styczniu).

Nie można przeoczyć konfrontacji przeżyć wewnętrznych z rzeczywistością, która się tworzy. Zdruzgotana przez wojnę świadomość przegląda się w codziennych zdarzeniach. Nie dostrzeżemy tu żadnej idealizacji: ślady przeżytej traumy są aż nadto widoczne. W wierszu Czarna piosenka widmowy dancing odsłania zobojętnienie wobec śmierci, która nadeszła w okolicznościach nieheroicznych, czyli podczas zabawy. Utwór zawiera diagnozę zbiorowego stanu ducha. Z kolei wiersz Wyjście z kina uświadamia, jak wielka była po wojnie potrzeba lepszych, fikcyjnych światów. Iluzja filmowa oferuje szczęśliwe zakończenia, natomiast dotkliwa realność pozbawiona zostaje tak złudnych pocieszeń. Powrót do prawdziwych realiów życia rozwiewa miraże, a przeżywany czas przemiany jest znowu „losu pełny”. Ocaleni – świadkowie zmiany – pragną uczestniczyć aktywnie w nowym rozdaniu historii zbiorowej: podjąć odpowiedzialność za siebie oraz innych, znaleźć dla własnego postępowania etyczną miarę[43].

„Autobiografia dnia” nie podlega u Szymborskiej retuszom. Powrót do życia to nieustanne wychodzenie z ciemności. W cyklu Wędrówki poetka konstruuje postać „przechodnia miejsc i dni”, zagadkowego chłopca, który przybywszy nie wiadomo skąd, obserwuje dokonujące się zmiany. Poranek, jeśli odczytywać obraz symbolicznie, dopiero się klaruje, tak jak jeszcze nieokreślona dobra przyszłość (Ulica Polna). Nie zasobna w argumenty wiedza, lecz wiara ustanawia nową „epokę uścisku z teraźniejszością”, jeżeli odwołamy się do sformułowania Tadeusza Peipera z 1922 roku[44]. To młodość udziela czasom kredytu zaufania, pragnie odpowiedzieć na wezwanie chwili, otworzyć się na „klęskę czy chwałę” (Z „Autobiografii Dnia”, cz. 3). Inna rzecz, iż w rządzonej przez komunistów Polsce wkrótce dozwolone okażą się wykładnie wyłącznie optymistyczne oraz politycznie poprawne. Jak można sądzić, źle by wyszli na powrocie do kraju polscy żołnierze – powojenni emigranci, których poetka zapewniała, że tutaj, czyli w Polsce, życie jest proste i uczciwe (List na Zachód z 1946 roku).

W wierszach Szymborskiej z lat czterdziestych spojrzenie pokoleniowe wydaje się ważne z kilku względów. Debiutant nie chce być artystą nieznanym, szuka więc wsparcia w grupie, zbiorowość bowiem ma sankcjonować wspólne idee. Podkreślmy, iż w omawianych utworach podmiot zbiorowy nie wyklucza indywidualnego oglądu spraw i zjawisk. Forma „my” zwykle odnosi się do wspólnoty generacyjnej, ale też bywa rozszerzana i wówczas obejmuje doświadczenia ludzi, którzy przetrwali wojnę. U Szymborskiej podmiot zbiorowy wypowiada się w kwestiach wartości i postaw, natomiast domena „ja” jest mniejsza, gdyż kryje w sobie uczucia, spostrzeżenia, marzenia i lęki.

Jak pisałem, akceptacja tego, co się wydarza, nie jest wcale łatwa, bo przeżycie katastrofy nadwerężyło wiarę w dobro i szczęście. Zmniejszyła się skala odczuwania, podobnie jak zdolności empatyczne. Poetka stara się określić istotę duchowego spustoszenia. Kiedy następuje przełom w dziejach, przed formułowaniem sądów warto „popatrzeć” i „rozeznać” (Z „Autobiografii Dnia”, cz. 5), przy czym to, co racjonalne, miesza się z irracjonalnym, często bowiem we wczesnych wierszach Szymborskiej rozpoznajemy motywy wróżenia, magicznego zamawiania, co ma zapewnić przychylność nowego bóstwa historii (Pamięć o styczniu, Janko Muzykant, Linia życia, Zaduszki). Zbiorowa terapia powstrzymuje napór złych wspomnień, zawieszenie tragicznej pamięci staje się warunkiem uczestnictwa w sprawach aktualnych.

Prowizoryczna, zgrzebna, tworząca się rzeczywistość jest tutaj przedmiotem uważnych obserwacji. Jeszcze można ufać świadectwom oka, jeszcze liczy się jednostkowa wrażliwość. W tych wierszach Szymborskiej uderza precyzja postrzegania konkretów. Świat może zaskoczyć poetę. W Szyciu sztandaru przeczytamy, iż „każdy wiersz / na imię ma Zdumienie”. Brzmi to jak szkic do manifestu zapowiadającego przyszłe spełnienia artystyczne noblistki, choć – rzecz jasna – nie możemy mówić o zdumieniu filozoficznym.

Zbiór wydany po latach. W podsumowaniu tej partii rozważań wskazać należy trzy poetyki, po które sięga Wisława Szymborska: postkatastroficzną, awangardową oraz realistyczną. W utworach powstałych po roku 1945 można rozpoznać doskonalone później rozwiązania językowe, takie jak wyrafinowane przekształcenia związków frazeologicznych, antytezy i paradoksy, zderzenia metafory z dyskursem, obrazu z opowiadaniem poetyckim. Tylko niekiedy awangardowy postulat pseudonimowania znaczeń realizuje się w nadużywaniu peryfraz. Pod względem gatunków zbiór wierszy debiutantki jest zróżnicowany: od trenów, poprzez list, reportaż poetycki, po hymn i odę. Warto zwrócić uwagę na formy poematowe i cykliczne – na podejście epickie oraz panoramiczne ujęcia tematów społecznych i historycznych (Z „Autobiografii Dnia”, Wędrówki). Za quasi-poemat uznać należy Niedzielę w szkole – z zaznaczoną w zakończeniu tęsknotą za odnowieniem eposu. W późniejszej praktyce twórczej poetka rezygnowała z wieloczęściowych kompozycji.

Po ogłoszeniu drukiem zrekonstruowanego zbioru wierszy Szymborskiej (ten debiut nie zaistniał w swoim czasie) – o nadanym wtórnie tytule Czarna piosenka (2014) – czytelnik, bez mozolnych kwerend bibliotecznych, zyskał wyobrażenie, jak mogła wyglądać projektowana całość. Work in progress ukazał się w możliwym, przewidywanym kształcie edytorskim, bo przecież nie poznamy ostatecznych decyzji autorki[45]. Układ Czarnej piosenki opiera się na prywatnym dokumencie literackim, jakim jest sporządzony przez Adama Włodka rejestr wierszy planowanego debiutanckiego tomu. W kolejnych wyborach poezji autorka umieszczała nieliczne utwory z omawianego okresu: *** (Świat umieliśmy kiedyś na wyrywki...), Pamięć o wrześniu, Pamięć o styczniu, Czarną piosenkę, Wyjście z kina.

Przywoływana przez badaczy opinia Włodka, że dojrzałe dokonania Szymborskiej swą doskonałość zawdzięczają znacznie wcześniejszym etiudom[46], potwierdza się w wielu przypadkach. Zestawić można Janka Muzykanta z lirykiem Sen, Transport Żydów z poruszającym wierszemJeszcze, cyklZ „Autobiografii Dnia” z Drobnymi ogłoszeniami. Poetka z inwencją przepracowuje podjęte tematy. Niedoszły debiut książkowy pozwala rozpoznać artystyczne punkty wyjścia. Znów na prawach przykładu porównajmy Balladę dzisiaj z wierszami Cień, Buffo i Ballada[47], Erotyk żartobliwy z utworem *** (Jestem za blisko...), Zwycięstwo zaś z Końcem i początkiem. Wiersze wczesne odczytywane są obecnie poprzez znakomite dokonania z okresu twórczości dojrzałej i zapewne wpływa to na wartościowanie, ale również oświetla kwestię rozwoju poezji Wisławy Szymborskiej.

Romans ze schematyzmem. Przez pierwsze lata po zakończeniu drugiej wojny władze komunistyczne w Polsce zachowywały pozory pluralizmu w kulturze. Importowana z ZSRR doktryna realizmu socjalistycznego – rekomendowana na zjeździe literatów w Szczecinie i stopniowo wcielana w życie – odbierała artystom swobodę w zakresie kreowania własnych światów, jak też oceny istniejącej rzeczywistości. Według tego programu pisarze powinni wychwalać „wielką epokę”, sławić mądrość partii, przyznawać się tylko do przeszłości proletariackiej oraz rewolucyjnej, utwierdzać przekonanie, że wartością nadrzędną jest praca służąca monumentalnym przedsięwzięciom industrialnym.

Stalinizm mógł trwać długo, zatem wybór między publikowaniem a milczeniem wcale nie należał do łatwych. Dyskusja o jedynie słusznej drodze politycznej okazywała się niebezpieczna albo w ogóle niemożliwa. Jeżeli poezja miała spełniać funkcje agitacyjne, to zubożeniu ulegały tematy – i w konsekwencji literackie sposoby wyrażania. Znikały subtelne odcienie znaczeń, a język giętki poezji zastępowano retoryką perswazji. Dominacja nowomowy sprawiała, że w literaturze odzywały się echa oficjalnych przemówień, wstępnych artykułów, propagandowych haseł. Pisarze – wraz z czytelnikami – wprzęgnięci w odgórnie sterowany wielki proces reedukacji, mieli ograniczone pole manewru. W hierarchii dyskursów nowomowa usytuowana została najwyżej, wypierała więc poprzednie upodobania artystyczne. Slogan i schemat tworzyły tamę dla inwencji.

Eksperymenty w sztuce określano negatywnym mianem formalizmu, pisarze-esteci byli wyklęci przez oficjalną krytykę literacką. Kolejne spustoszenie wywołał odwrót od wielkiej literatury Zachodu. Co prawda sięgano po dawne gatunki, takie jak hymn, oda, panegiryk, ballada czy tren[48], ale ze względu na funkcje propagandowe ich przyswojenie łączyło się nieodmiennie z upraszczającymi schematami. Słowem, socrealizm przyniósł zagładę ambitnej literatury.

Realizm socjalistyczny stawał się realizmem utopijnym. Paradoks polegał na tym, że to, co podawano jako opis istniejącej rzeczywistości, okazywało się idealizacją. Przedstawiano świat, jaki być powinien, jaki nastanie w nieokreślonej przyszłości. Co innego odbiorca spostrzegał na co dzień, co innego czytał w socrealistycznych baśniach, ale przecież podsycany urzędowy entuzjazm nie pozwalał na obserwacje stron ciemnych. W literaturze i wszelkich przekazach propagandowych należało oddalić znane z autopsji doświadczenia, że „nowym wspaniałym światem” rządzi terror i strach, a codzienne życie jest zdziczałe, zgrzebne, biedne.

Przydatna była teoria wroga: ludzie „obcy klasowo”, jak też przedstawiciele „imperialistycznego” obozu krajów Zachodu – według przyjętej wizji propagandowej – pragnęli zniweczyć ład budowany przez państwo pod rządami komunistów. Podtrzymywana sytuacja zagrożenia sprzyjała władzy. Orwellowskie „godziny nienawiści” stały się częścią socrealistycznych obrzędów literackich. Pisarz musiał wciąż oskarżać, interweniować, piętnować, wykazywać czujność. Gra znaczeń sztywniała, zastygała w apelach, protestach, pouczeniach[49]. Z drugiej strony, literatura brała udział w rytuałach radosnych, tworzyła wrażenie nieustannego święta, czemu służyły sztuki wizualne, plakaty, pieśni masowe, pochody, akademie. Słowo literackie podporządkowane było swoistej magii, poprzez serię zaklęć przekształcało bowiem rzeczywistość.

W taką polityczną i społeczną aurę wpisuje się twórczość poetycka Wisławy Szymborskiej. W latach panowania doktryny socrealistycznej poetka opublikowała dwa zbiory wierszy: Dlatego żyjemy (1952) orazPytania zadawane sobie (1954). Jeżeli traktować będziemy poezję socrealizmu jako zespół przewidywalnych powiadomień, to utwory Szymborskiej nie do końca potwierdzałyby tę regułę, można bowiem od razu zauważyć próby wyswobodzenia się z gorsetu nowomowy. Zresztą warto pamiętać, że żaden kierunek, nawet tak zaborczy jak socrealizm, nie wytworzy zamkniętego systemu norm literackich. Poeta może jednak coś dodać od siebie i z tej szansy Szymborska korzystała w sposób nader umiejętny.

Podobnie jak w przypadku Różewicza, utwory Szymborskiej nie sytuują się w pierwszej linii ideologicznego natarcia, a poziom artystyczny tych wierszy przewyższa przeciętne produkcje poetyckie tamtego czasu. W opisywanych utworach krytycy dostrzegali odrębny, osobisty ton wypowiedzi, refleksyjność, empatię, oszczędność wyrazu, obecność konkretu. Dodajmy też spostrzeżenie oczywiste, że głos kobiecy w poezji łagodzi agitacyjne obyczaje. Wisława Szymborska odrzucała wojowniczą dykcję „pryszczatych”.

Pomimo trybutów spłacanych epoce dobre rzemiosło poetyckie i przyswojona kultura literacka wyróżniają omawiane wiersze. Nie zawsze odwołania do tradycji są tutaj fortunne. Uderza sztucznością ideologizacja mitu Odysa (Wyspa syren) czy obsadzenie ojca zadżumionych w roli oskarżyciela zbrodniarzy wojennych (Ten dzień nadejdzie). Często jednak przykuwają uwagę koncepty językowe, jak też rozwiązania wersyfikacyjne o takiej atrakcyjności, że zapominamy o pragmatyce wypowiedzi. Procedury słowne agitatora u Szymborskiej wytrącone zostają ze swojego zwykłego toru. Na przykład elokwentny krasnoarmiejec, tłumacząc reguły dwojakiej wolności, czyli oswobodzenia od faszystowskich okupantów i kapitalistycznych wyzyskiwaczy, popisuje się znajomością wyrażeń homeryckich, napomyka o „bliźniaczkach. Siostrach bystronogich” (Żołnierz radziecki w dniach wyzwolenia do dzieci polskich mówił tak:); z kunsztownych paradoksów układa się opowieść założycielska o Nowej Hucie (Na powitanie budowy socjalistycznego miasta); możliwości wyboru – wstąpić do partii czy nie wstąpić – określa trudna do przedstawienia graficznego metafora „gwiazdy dwuramiennej” (Wstępującemu do Partii).

Od czasu do czasu spontaniczna literackość w wierszach Szymborskiej przebija się przez socrealistyczne standardy. Okaleczony ślepy chłopiec „odchodził / rozglądając się rękami dokoła” (Z Korei); rozważająca odmiany złego losu społecznego monologująca stara kobieta układa aforyzm: „litości zaznawać cudzej / znaczy: płakać nocami” (Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica); osąd milczenia pokutnika za murem klasztoru wyraża metaforyczny obraz: „nawet ptak nie mógłby w locie / tak przeraźliwie / znieruchomieć” (Ucieczka); w streszczeniu mitu Odyseusza pojawia się wyrafinowany dystych, bliski pomysłom Leśmiana: „ale syreny / piękniejsze były / niźli sen o nich” (Wyspa syren). Zapewne obawy przed zarzutem formalizmu sprawiały, iż tego rodzaju wirtuozowskie frazy odmierzane były przez Szymborską w niewielkich dawkach.

Socrealizm i gatunki poetyckie. Wspomniałem o socrealistycznej genologii, czyli o wykorzystaniu wzorów gatunkowych podporządkowanych „zasadzie decorum”[50], i o tym, że każde rozpoczynanie na nowo musi być zakorzenione w przeszłości. W epicko zakrojonych opowieściach poetyckich, takich jak Czterej orazMiłość Marii i Piotra Curie, rozpoznać można konstrukcyjne elementy ballady, przy czym aura tajemnicy, znana z utworów romantycznych, znika, ponieważ zdarzenia wyjaśniał klucz ideologii. Nie zastanawiano się nad anachronicznością pomysłów, czasy minione służyły teraźniejszości, a kreowani bohaterowie zostawali komunistami avant la lettre.

W Liście Edwarda Dembowskiego do ojca mowa oskarżycielska i przemówienie wiecowe („czerwony kasztelanic” i spiskowiec z XIX wieku sprawnie włada mową agitacji) nakładana jest na konwencję poetyckiej epistolografii. Z kolei epitafium wchodzi w związki z epigramatem, bo optymizm epoki zmienia tonację utworów żałobnych (Pocałunek nieznanego żołnierza). Pozytywistyczny obrazek rozpoznać można w epickich partiach wiersza Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica. Szymborska wykorzystuje również wzory reportażu, nowelistycznego obrazka, panegiryku, hymnu.

W poezji socrealistycznej nie tylko gatunki literackie są poddawane powtórnej obróbce, ale atrakcyjny staje się także język filmu, imitowany w wypowiedziach poetyckich. Weźmy np. dynamikę zmiennych kadrów, efekty odbić w lustrach, miraże światła, wydobywane okiem kamery przedmioty, skupienie na ruchu anonimowych postaci w wierszu Malowidło w Pałacu Zimowym. Legendarne dzieje zdobycia rezydencji carów rosyjskich 7 listopada 1917 w inicjalnych scenach w tym utworze przywodzi na myśl montaż z filmu Siergieja Eisensteina Październik (1927).

Wypadnie się zatrzymać przy dwóch tekstach Szymborskiej – Ten dzień orazLenin – które po latach wzbudziły najwięcej emocji. Aby dotknąć sanctissimum stalinizmu, należało używać jedynie stylu wysokiego. Wodzowie rewolucji byli sakralizowani, a form superlatywnych nie wystarczało, by chwalić partię komunistyczną i jej „zbiorową mądrość”. W takich ujęciach wyraźnie ujawniał się rytualny wymiar przekazu poetyckiego. Ody i panegiryki w socrealizmie panowały niepodzielnie[51]. Widoczne jest również czerpanie z chrześcijańskiej hagiografii, choć nie należało się wprost przyznawać do tej tradycji. Opiewane postaci wpłynęły na dzieje świata, a więc figura stylistyczna hiperboli wydawała się najbardziej odpowiednia. Trwała licytacja na coraz to nowe apologie, dlatego trudne dla pisarzy okazywało się zachowanie umiaru.

Wisławy Szymborskiej tren po śmierci Stalina, zatytułowany Ten dzień (można dodać: dzień, który wstrząsnął światem), odbiega od pisanych z tej okazji rozlicznych żalów. Zamiast podnoszenia zasług zmarłego, które są tak wielkie, że aż niewyrażalne, zamiast lamentacji oraz pocieszenia, czego wymagałby schemat kompozycyjny epicedium, poetka opisuje psychologiczną reakcję na śmierć Stalina, sugerując, że to przeżycie niemal intymne (odszedł ojciec wielkiej rodziny światowego komunizmu). Czytając utwór Szymborskiej bez uprzedzeń, zauważymy ciekawe operowanie retardacją. Otóż za pomocą pytań retorycznych, domysłów, wybiegów świadomości, która nie chce przyjąć treści informacji, stopniuje się napięcie, odkrywa przeczuwaną prawdę.

Powstaje tu obraz zbiorowej lamentacji. Chór żałobników milczy, ponieważ nie dysponuje słowami o odpowiedniej mocy. Podobnie z zabobonnej trwogi nie wypowiada się imienia wodza, niemal boga. Szymborska wprowadza ponadto motyw pisma, zobiektywizowanego narzędzia komunikacji, gdy tymczasem to głos czy gest właściwie określiłby emocje: „niewzruszony drukarski znak / drżenia ręki mej piszącej nie przekaże”. Trzeba przyznać, że pomysł wiersza Ten dzień jest oryginalny, ale nie zostaje do końca zrealizowany, przechodzimy bowiem od epicedium do ody sławiącej partię i w tym miejscu funkcja propagandowa odzyskuje swą siłę. Partia gwarantuje dalsze życie wodza w ideach i działaniach zbiorowych, bo przecież nieśmiertelny nie mógł całkiem umrzeć. Co jednak znamienne, w wierszu Ten dzień nauki „chorążego pokoju” (to jedno z konwencjonalnych określeń Stalina) przypominają rozkazy wojskowe. Pogrzeb nie przeszkadzał czujności, nie uciszał gwaru haseł, nie wstrzymywał natarcia komunizmu.

Natomiast przesadnia (hiperbola) i retoryczna przesada kształtują ośmiowersowy utwór zatytułowany Lenin. Mauzoleum w Moskwie – miejsce świeckich pielgrzymek i „nawróceń” socrealistycznych pisarzy – w wierszu Szymborskiej znajduje się już nie w środku świata, lecz w centrum wszechświata, mianowicie grób Lenina uwieńczą kwiaty „z nie znanych jeszcze planet”. Zwrot w dziejach jest zaiste gigantyczny, a przemiana zamyka w sobie coś na kształt „zbawczego” programu. Wyrażenie „nowego człowieczeństwa Adam” to parafraza zdania z Pierwszego Listu do Koryntian, w którym św. Paweł porównuje Chrystusa do praojca ludzkości. Pochwała graniczy z bluźnierstwem, a przynajmniej ma oddalić tradycyjne religijne wyobrażenia[52]. Odczytywany wiersz znalazł się w ważnym miejscu kompozycji – w zakończeniu tomiku Dlatego żyjemy. Taka decyzja artystyczna eksponuje doniosłość nauk przeszczepionych z ZSRR.

W obu zbiorach Szymborskiej z czasów socrealizmu odzywają się echa wojenne. Inicjalnym cyklem w Dlatego żyjemy są treny dla żołnierzy spod Stalingradu, opatrzone zbiorową nazwą „notatek z lektury materiałów historycznych”. Każdy z ginących bohaterów wymieniony zostaje z nazwiska. Dynamika opisów przywodzi na myśl gatunek wojennego reportażu połączonego z intencją uroczystego upamiętnienia, a zarazem nauki przykładnej śmierci za ojczyznę. Małe martyrologium uświadamia, że ktoś musiał zginąć, więc „dlatego żyjemy”.

Reperkusje wojny, w których temat odpłaty za zbrodnie wybija się na plan pierwszy, pojawiają się w takich wierszach Szymborskiej, jak Pieśń o zbrodniarzu wojennym, Ten dzień nadejdzie, Ucieczka. Sekwencje oskarżeń żywo przypominają mowy prokuratorskie: „Znamy rękę, która zbrodnię wyzwala. / [...] / Znamy rękę, która fronty zapala” (Pieśń o zbrodniarzu wojennym). Wróg zostaje wskazany przez figurę synekdochy (pars pro toto), do tego jeszcze – każdy może stać się wrogiem. I, co paradoksalne, wróg jest zarazem znany i nieznany, ukrywa się, maskuje, myli tropy; wroga rozpoznać może jedynie „klasowa czujność”.

Szymborska sięgała po wzory poezji apelu. W Pieśni o zbrodniarzu wojennym przeczytamy: „Serca nie bijcie na trwogę. / Bijcie na gniew!”. Zbiorowość ma się zjednoczyć wokół protestu. Jak konstatuje Edward Balcerzan: „w działalności agitatora zaczynają się odnawiać style poezjowania tyrtejskiego”[53]. W literaturze tego czasu świat został podzielony na sferę dobra i zła. Spadkobiercami agresorów wojennych stają się tedy „imperialiści” i o nich należy pisać wszystko, co najgorsze. Po „naszej” zaś stronie lokują się dążenia szlachetne. Można więc mówić o symetrycznych konstrukcjach klątw oraz perswazji: „my” dysponujemy moralnym prawem osądu, „oni” chcą umknąć sprawiedliwości, „my” miłujemy pokój, „oni” szykują wojnę. I tak dalej. Czarno-biały schemat nie toleruje odcieni pośrednich.

Apologie i oskarżenia. Od wojennej traumy poetka przechodzi do wierszowanych nauk marksizmu, problematyki „walki o pokój” (metafora militarna najwyraźniej się przydaje), rozterek socrealistycznej duszy. Istotna w tym wyliczeniu okazuje się pochwała pracy, a także udział w radosnym święcie budowania. Nowi bohaterowie z awansu społecznego, promienni i partyjni, młodzi i entuzjastyczni, mówiąc biblijnie, posiędą ziemię. Murarz, jak przeczytamy we Wzrastaniu Szymborskiej, „dziś z wysokości rusztowania / zabiera świat ten w posiadanie”. Plakatowa aktualność miała duże znaczenie, zatem poecie tamtego czasu nie wolno było pominąć zjawisk, na które zwracały się oczy uczestników gry propagandowej.

Pisarze mówili „drugim głosem”, gdyż w osądach rzeczywistości pośredniczyła partyjna gazeta. Spontaniczne spotkania z nieprzewidywalnym życiem zepchnięte zostały na daleki margines. To właśnie gazeta nadawała rangę wierszom – nie odwrotnie. W obu zbiorach sporo tematów poetka zaczerpnęła z prasowych wiadomości, o czym czytelnik zwykle był informowany. Z lektury prasy wywodzą się takie wiersze, jak Pieśń o zbrodniarzu wojennym, Ucieczka, Tarcza.

Przemawiający konkret należy do mocnych stron komunikatu. Przekazowi dziennikarskiemu poetka nadaje formę literacką, opracowując kształt słowny, obmyślając dramaturgię. Nie należy jednak sądzić, że w naszym przypadku rozwinięcia suflowanych przez gazetę kwestii ograniczały się do odrabiania ideologicznego pensum, przeciwnie – w grę wchodziła szczerość protestu oraz współczucia. Ciekawe jest przemieszanie kodów językowych w wierszu Tarcza: Raymonde Dien „położyła się na kolejowych szynach – / a tak bywa tylko z wielkiej miłości”. Zdanie zapowiada tragedię romansową, a tymczasem desperacki gest wyraża uczucia polityczne – afekt skierowany do wietnamskich bojowników, fanatyczne oddanie „sprawie pokoju”.

Obraz okaleczonego chłopca, przedstawiony w wierszu Z Korei, ma wymowę tak uniwersalną, że mógłby się znaleźć w antywojennej literaturze każdego czasu: argument emocjonalny jest mocniejszy niż polityczna interpretacja zdarzenia. W tym utworze pojawia się znamienne wyznanie: „W maju, w roku czterdziestym piątym / nazbyt wcześnie pożegnałam nienawiść”. Intencjom podłym, uderzającym w spokój mieszkańców ustanawianej przez komunistów Arkadii, przeciwstawia się nienawiść szlachetną, połączoną z kategorią sprawiedliwości (Robotnik nasz mówi o imperialistach). Pozytywne waloryzowanie takich uczuć zbiorowych odsłania wewnętrzną sprzeczność i trudne jest do zrozumienia bez leksykonów nowomowy. Przykłady można by zestawić z późniejszym wierszem Szymborskiej Nienawiść (z tomu Koniec i początek), w którym relatywizacja zgubnego afektu nie jest możliwa. Powieść George’a Orwella Rok 1984 przybliża omawiane tu zjawisko wściekłej niechęci do wrogów politycznych, sterowanej przez władze.

Osobisty osąd u Szymborskiej zakorzeniał się w wykładniach ideologicznych, a perspektywa indywidualna wzmacniała wiarygodność źródła informacji oraz inspiracji. Dystans wobec narzuconych pewników był niemożliwy. Bez repetycji haseł ideologicznych poezja socrealistyczna nie może się obejść, a zatem odbiorcy usłyszą to, co już dobrze znają. Wiersze Szymborskiej nie są wolne od takich zobowiązań, o czym świadczą takie klisze, jak: „przyszłość / czeka twoich zwycięstw” (Wstępującemu do Partii), „Miasto socjalistyczne – / miasto dobrego losu” (Na powitanie budowy socjalistycznego miasta), „Najwyższą formą działania – / walka o pokój tej ziemi” (Z elementarza). Mogłoby to zostać umieszczone na transparentach czy plakatach. Jednakże poetka nieśmiało się broni, oznajmiając, że poza powtórką niczego nie oferuje. Z gradacyjnego układu haseł powstał wiersz Z elementarza. Właśnie zejście na poziom elementarny służyło taktyce oświecania „pracującego ludu”.

Podobną metodę znajdziemy w utworze zatytułowanym Młodzieży budującej Nową Hutę. Od razu spostrzegamy infantylizm pytań retorycznych: „Kto dom zbudował, w którym mieszkam? / Kto kładł swą pracę na fundament?”. Wobec mowy ideologicznej odbiorcy są jak dzieci, zresztą władza nie zakładała partnerskiego dialogu. Pisarz pełnił podrzędne role wychowawcy (sam był wychowywany przez krytyków), kompilatora zalecanych nauk, przewodnika chóru, który przyświadczał partyjnemu objawieniu (Wzrastanie, Wstępującemu do Partii).

Można by szydzić z neofickiej gorliwości, ale taka postawa lekturowa wydaje się poznawczo pusta. Nauka nowego ładu łączyła się przecież z nadzieją na odmianę powojennego zbiorowego losu, która zawiodła na całej linii. Poeci nie zdawali sobie w pełni sprawy z tego, że redukcja własnej poetyki do prostych schematów staje się rodzajem artystycznego samobójstwa. We wspomnieniu zamieszczonym w Godzinie dla Adama Szymborska umieściła taki passus: „Wszyscy marnowaliśmy wyobraźnię (w najlepszych latach dla rozwoju pisarza) na produkowanie różnych agitek, choć nie mieliśmy wówczas uczucia, że coś w sobie niszczymy”[54].

Kobiecy punkt widzenia. Dochodzimy do kwestii dość istotnej, czyli opisanego przez krytykę lat pięćdziesiątych utożsamienia w wierszach Szymborskiej prywatności z obowiązkami agitacyjnymi. Zauważyć wypadnie, iż gigantyczna skala przemiany społecznej u Szymborskiej ulega pomniejszeniu. Ludwik Flaszen ułożył koncept krytyczny „agitacja osobista”, którego odmianą jest „agitacyjność kameralna”[55]. Jak to należy rozumieć? Po pierwsze, Szymborska w dyskursie zasilanym nowomową ujawnia prywatny punkt widzenia, po wtóre, eksponuje troski i nadzieje zwykłych ludzi, nad którymi – według przekazów propagandowych – czuwa opiekuńcza władza.

„Ja” w socrealistycznych wierszach dywaguje, komentuje, rozmawia, steruje reakcjami rozmówców. Jeśli pojawia się spór, to i tak rację ma ten, kto mówi ostatni, kto przekazuje właściwą ideologiczną ocenę zjawisk (np. Rozmowa ze sceptykiem). W krytycznych odczytaniach wierszy Szymborskiej z lat pięćdziesiątych zabrakło ważnego wątku, który nazwałbym solidarnością kobiet. Ideologia nadal kontroluje prawomyślność poglądów, ale porozumienie w kręgu kobiecym ma też inne podstawy. Otóż poetka sięga po stary topos lamentnic – matek opłakujących śmierć dzieci, i dzieli ból doświadczanej przez wojnę kobiety z Wietnamu (Jako matka). W fingowanej rozmowie z Amerykanką konflikt militarny wyjaśniany jest od strony macierzyńskiego bólu (Do matki amerykańskiej). Z kolei w wierszu Tarcza fanatyczny protest polega na tym, że ułożone na torach delikatne ciało kobiece powstrzymuje transport broni do Wietnamu. Żałoba przemienia się w triumf[56], a elegia przechodzi w hymn, ale dodajmy, że wierność faktom w omawianym wierszu nie została dotrzymana, gdyż heroina – komunistka francuska nie zginęła pod kołami pociągu, a ponadto zorganizowany przez Francuską Partię Komunistyczną protest na stacji Saint-Pierre-des-Corps (23 lutego 1950) był tłumny.

Poetka podkreśla wspólnotę pokoleniową oraz ideologiczną. W Tarczy znajdziemy zdanie, że Raymonde Dien to „rówieśnica naszych młodziutkich robotnic”. Powstaje oto wyobrażenie międzynarodówki młodych kobiet – wietnamskich, francuskich, polskich, które odsyła do pieśni masowych oraz ikonografii tamtego czasu. Jednocześnie marzenie o zbliżającej się do kresu starości (nieznanej, wyobrażonej) wydaje się u Szymborskiej dość osobliwe: „Chcę umierając dzielić przyjaźń / z młodą medyczką-komunistką / jak rówieśnica z rówieśnicą”. Wierszowany testament Rówieśnice, z którego pochodzi przywołany cytat, niejako na marginesie wprowadza diagnozę, że „śmierci nie ma” (taki tytuł nosił wydany w roku 1949 tomik Wiktora Woroszylskiego, poety z grupy „pryszczatych”) lub nie będzie, gdyż komunizm zwycięży chorobę (po tej politycznej stronie lokuje się postęp nauki). Wychowanie dziewcząt akcentuje dobrodziejstwa nowego ustroju, który ustanawia świat na podobieństwo ogrodu rajskiego. Ta wizja społeczna zakłada, iż nareszcie kobiety przestaną być ofiarami dyskryminacji i degradacji (Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica).

Biologia kobiet jest również w owej perswazji argumentem nie do pogardzenia. Komunistyczny Eden musi zostać zbudowany i – co ważne – zaludniony na nowo. Nieczęsto więc w socrealistycznych wierszach znajdziemy fragmenty, które opiewają „bujną ziemię”, oczekiwanie na nowe pokolenia oraz „nagość / w miłości, ziarno w kobiet biodrach” (Ucieczka). Przeskok