Wydawca: Amber Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 299 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wybieram Miłość - Molly McAdams

Wydawało mi się, że już wiem, jak potoczy się moje życie. A jednak los zaskoczył mnie po raz drugi – jeszcze bardziej okrutnie...

Wychowana pod kloszem osiemnastoletnia Harper wyjechała na studia, by uwolnić się spod kontroli ojca, oficera marines. Zaczęła – tak jak marzyła – żyć własnym życiem, lecz przekonała się, że dorosłość nie jest taka prosta.

Los zadecydował za nią i wybrał tego, z którym ma spędzić życie, ale ona nadal kocha obu. Chase i Brandon.

Zabójczo przystojni i szaleńczo zakochani w Harper. Kiedy wydaje się, że wszystko jest przesądzone i jeden z nich będzie musiał wycofać się dla dobra ukochanej, spada na nich tragedia...

 

Nic już nie jest takie samo. Czasu nie da się cofnąć. Czy ból kiedyś minie i pozwoli cieszyć się miłością? Czy można zagłuszyć potworne wyrzuty sumienia i wybaczyć sobie samej?

Opinie o ebooku Wybieram Miłość - Molly McAdams

Fragment ebooka Wybieram Miłość - Molly McAdams

Korekta

Hanna Lachowska

Magdalena Stachowicz

Zdjęcie na okładce

© PhotoAlto sas/Alamy

Projekt graficzny okładki

Małgorzata Cebo-Foniok

Tytuł oryginału

Taking Chances

Copyright © 2012 by Molly Jester

Published by arrangement with HarperCollins Publishers.

All rights reserved.

For the Polish edition

Copyright © 2014 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241- 5087-8

Warszawa 2014. Wydanie I

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-952 Warszawa, ul. Wiertnicza 63

tel. 620 40 13, 620 81 62

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. OPCJA

Rozdział 1

Teraz, kiedy Chase wiedział o ciąży i był przy mnie przez cały czas, atmosfera w domu zupełnie się zmieniła. Wszyscy byli szczęśliwi, Chase bywał tu codziennie i kilka razy zabrał mnie nawet do siebie, do chłopaków, ale czułam się tam bardzo niezręcznie. Dwa razy zastaliśmy Brandona, który wiedział, że Chase też już wie. Mało nie padłam, widząc jego minę, kiedy pierwszy raz zobaczył nas razem. Chase się wkurzył, kiedy zaczęłam szybciej oddychać, ale nie chciałam mu powiedzieć, o co chodzi. Za drugim razem się kapnął i zabierał mnie do siebie tylko wtedy, kiedy wiedział, że Brandona nie będzie. Nawet jeżeli go to zdenerwowało, ani razu o tym nie wspomniał i zupełnie nie dał tego po sobie poznać. Chyba był tak szczęśliwy, że w końcu jesteśmy razem, że nic nie było w stanie wpędzić go w zły nastrój. Ja też byłam szczęśliwa, naprawdę, kochałam Chase’a i uwielbiałam go w roli przyszłego ojca, w którą już się wczuł. Z każdym dniem zakochiwałam się w nim coraz bardziej, ale nie umniejszało to miłości, jaką nadal czułam do Brandona. Miałam wrażenie, że serce mi się rozciągnęło na tyle, żeby pomieścić ich obu. No, ich trzech, licząc mojego Misia-Gumisia. Chase nigdy nie spytał mnie, w jaki sposób powiedziałam Brandonowi o tym, co się wydarzyło, i szczerze mówiąc, chyba nie chciał się dowiedzieć. W głębi duszy musiał wiedzieć, że nadal go kocham, i pewnie dlatego ciągnął mnie w przeciwnym kierunku za każdym razem, kiedy widzieliśmy Brandona po tym drugim spotkaniu w domu. Chciałam porozmawiać z Brandonem sam na sam, zobaczyć, jak sobie z tym wszystkim radzi. Ale nie byłam pewna, czy on potrafi znieść rozmowę, więc cały czas wybijałam ją sobie z głowy.

Zaraz mieliśmy wchodzić na USG i Chase nie przestawał się uśmiechać, prawie podskakiwał ze szczęścia. Doktor Lowdry wydawała się przejęta jego widokiem. Opowiedziała mu o wszystkim, co się działo podczas dwóch wcześniejszych wizyt i również o tym, jak będzie wyglądała ta wizyta i kolejne w ciągu następnych miesięcy. Kiedy zgasło światło i zaczęło się badanie ultrasonografem, w końcu zrozumiałam, dlaczego mama powiedziała, że będę chciała być na nim tylko z Chasem. To było… doświadczenie pozaziemskie. Magiczne. Po prostu widać było miłość i radość przepływające przez nas oboje. Nie zamknęłam oczu, żeby słuchać bicia serca; patrzyliśmy na siebie z Chase’em przez parę minut, uśmiechając się i słuchając naszego dziecka.

– Nie do wiary, wasze dziecko ułożyło się w idealnej pozycji! To wręcz nieprawdopodobne. – Doktor Lowdry roześmiała się, klikając w klawisze, żeby utrwalić kilka obrazów. – Chcecie poznać płeć czy wolicie mieć niespodziankę?

– Ja już znam – uśmiechnęłam się do monitora, bo obraz nie pozostawiał żadnych wątpliwości.

Chase się roześmiał i ścisnął mnie mocniej za rękę.

– Mówiłem ci, kochanie, mówiłem ci, że będzie chłopak.

Spojrzeliśmy na doktor Lowdry.

– To chłopiec, prawda? – spytałam. Wyglądał na chłopca, ale ja nie byłam specjalistką.

– Och, z całą pewnością. – Znowu się roześmiała i zrobiła jeszcze kilka zdjęć, kiedy lekko się obrócił.

Chase pochylił się i pocałował mnie czule.

– Kocham cię – wyszeptał mi w usta. Zerknął na mój brzuch, a potem znów spojrzał mi w oczy. – I naszego syna… tak bardzo, Harper. – Musnął kciukami moje policzki i znów mnie pocałował, a doktor Lowdry włączyła światło.

Wręczyła nam nowe zdjęcia i wyszliśmy z gabinetu. Kiedy dotarliśmy na parking, Chase chwycił mnie za rękę, przyciągnął do siebie i przycisnął swoje wargi do moich. Zachichotałam i objęłam go, a on oparł mnie o samochód.

– To było… zupełnie niesamowite! – roześmiał się i znowu mnie pocałował.

– Tak, było wyjątkowe dzięki temu, że tam byłeś, i bardzo żałuję, że nie przeżywałam tego z tobą podczas dwóch poprzednich wizyt. Przepraszam, że tak długo zwlekałam, żeby ci o tym powiedzieć.

Pokręcił głową i otworzył mi drzwi.

– Dzisiaj za nic nie przepraszaj. Kocham cię, będziemy mieli syna. Dzisiaj możemy sobie mówić tylko, że się kochamy.

Uśmiechnęłam się i w niebiańskim nastroju wsiadłam do samochodu. Zatrzymaliśmy się, żeby kupić coś na lunch i ruszyliśmy do domu, więc zdziwiłam się, kiedy Chase nagle podjechał do salonu forda.

– O co chodzi…?

– Tak sobie pomyślałem – zaczął i uśmiechnął się do mnie szelmowsko – że niedługo będzie ci potrzebny samochód, a przypadkiem wiem, że chciałabyś expedition z przyciemnianymi szybami.

– Chase…

– Może zamówiłem taki w tym salonie.

– Nie zrobiłeś tego. – Opadła mi szczęka. Wyjrzałam przez okno.

– Powiedziałem, że może. – Wzruszył ramionami. – Nie mówiłem, że to zrobiłem.

Szturchnęłam go w ramię i wyskoczyłam z samochodu. Podszedł do mnie od strony pasażera i wziął mnie w ramiona.

– Bądź poważny.

– Jestem. – Musnął wargami moją szyję. – Ale możemy się rozejrzeć za czymś innym, co ci się spodoba.

– Kochanie! – westchnęłam, ale pohamowałam podniecenie. – Nie mogę kupić samochodu. – To nie była prawda. Pracowałam co najmniej czterdzieści godzin tygodniowo, prawie każdego tygodnia przez ostatnie sześć lat i oszczędzałam wszystko, co mogłam, dopóki się tu nie przeprowadziłam, a nawet wtedy Brandon zawsze starał się płacić za rzeczy, które chciałam kupić. Nadal miałam ponad dziewięćdziesiąt osiem procent oszczędności. Chociaż Sir przestał mnie finansować, bez trudu mogłam skończyć szkołę za to, co odłożyłam, ale teraz byłam w ciąży i już nie pracowałam. Wszystko, co mogłam, musiałam oszczędzać dla dziecka i na to, żeby kupić dom. Ale Chase nie wiedział, ile mam pieniędzy, Brandon też nie, bo o pieniądzach raczej nie rozmawiałam.

– Ty może nie, ale razem możemy.

– Chcesz go kupić wspólnie? – spytałam zdezorientowana.

– Niezupełnie – roześmiał się, a oczy mu się rozpromieniły. – Możesz mi powiedzieć, jeżeli to wszystko toczy się za szybko, ale ponieważ mam zamiar niedługo się z tobą ożenić… – Uniósł brew, żeby upewnić się, czy zrozumiałam, co ma na myśli, a ja głośno nabrałam powietrza. – Chciałem cię dopisać do mojego konta, żebyś miała dostęp do moich pieniędzy.

– Chase, nie musisz tego robić. I nie potrzebuję, żebyś kupował mi samochód.

– Wiem, Księżniczko, ale chcę, żebyś miała do niego dostęp. W sklepie zarabiam przyzwoicie, a poza tym Bree i ja dostaliśmy sporo po śmierci rodziców taty. Więc moje oszczędności w zupełności wystarczą na naszą trójkę i na twoje auto. To nic wielkiego.

Zagryzłam wargi i przestąpiłam z nogi na nogę.

– Wiem, że tego chcesz, i szczerze mówiąc, jestem pod wrażeniem, że chcesz się ze mną wszystkim dzielić. Ale chodzi mi o to, że… naprawdę tego nie potrzebuję. Jeżeli twoje konto miałoby być wspólne, moje też powinno być wspólne.

– Harper, nie ma takiej potrzeby – uśmiechnął się i objął mnie, ale zbladł, kiedy szeptem mu powiedziałam, ile mam oszczędności. – Mówisz poważnie? Z samej pracy? – Skinęłam głową, a on gwizdnął cicho, zupełnie jak jego tata. – No, nieźle, skarbie. Super, jeżeli chcesz dorzucić je do naszego rachunku, to dobrze. Ale wolałbym nie ruszać tych pieniędzy, możemy je zatrzymać na niespodziewane wydatki. Pozwól, żebym ja się o ciebie zatroszczył.

– Dobrze. – Przycisnęłam usta do jego warg i westchnęłam.

– Chcesz się rozejrzeć za samochodem?

– Nie! – uśmiechnęłam się i odskoczyłam. – Nie muszę się rozglądać, chcę expedition!

Chase się roześmiał i zaciągnął mnie do salonu. Porozmawiał z kilkoma osobami, które po chwili przyprowadziły samochód, a ja powstrzymałam się, żeby nie pisnąć. Był czarny, z czarnymi felgami, czarnymi skórzanymi siedzeniami, odpicowany. Zakochałam się w nim. Chase pozwolił mi się przejechać, a mnie rozpierała radość, kiedy przez ponad godzinę wypełnialiśmy dokumenty. Szczęka opadła mi do ziemi, kiedy Chase zapłacił za wszystko od ręki. Owszem, wiedziałam, że ma więcej kasy ode mnie, ale wydawanie pieniędzy ot, tak sobie, wydało mi się szaleństwem. Nawet facet, który dawał nam do podpisu dokumenty, uniósł brew, kiedy Chase powiedział, że płaci na miejscu. Kiedy skończyliśmy, dwoma samochodami pojechaliśmy do banku, żeby Chase upoważnił mnie do swojego konta i żebym ja mogła przelać moje oszczędności na nasz wspólny rachunek. Na szczęście korzystałam z tego samego banku co on, więc nie trwało to zbyt długo, ale myślałam, że dostanę zawału, kiedy zobaczyłam, ile pieniędzy mamy razem. Trudno było sobie wyobrazić, że dwudziestodwulatek i dziewiętnastolatka, którzy spodziewają się dziecka i jeszcze się uczą, mają takie pieniądze. Cholera, takich oszczędności nie miała nawet większość par z piętnastoletnim stażem małżeńskim! Teraz rozumiałam, dlaczego Bree kupowała mi firmowe torebki, jakby nie było to nic wielkiego. Jak widać, nie było to nic wielkiego.

Pojechaliśmy do rodziców, pokazaliśmy wszystkim mój nowy samochód, a kiedy usiedliśmy do kolacji, podzieliliśmy się z nimi ekscytującymi informacjami z porannej wizyty u lekarza. Wszyscy byli wniebowzięci, a my wyciągnęliśmy książeczkę z imionami i zaczęliśmy ją przeglądać, zaznaczając te, które nam się podobały i zaśmiewając się z niedorzecznych hipsterskich imion dla dzieci. Godzinę po kolacji Chase usiadł na kanapie i objął mnie.

– Możesz coś dla mnie zrobić? – wyszeptał mi do ucha, a ja w jednej chwili dostałam gęsiej skórki, słysząc jego ton.

– Co tylko chcesz. – Odetchnęłam i odchyliłam głowę, żeby mógł pocałować mnie w szyję.

– Spakuj się na parę dni i spotkajmy się tu za dziesięć minut. – Oderwał wargi od mojej szyi i przesunął je do ucha, a jego głos stał się jeszcze cichszy, kojący i seksowny. – Duża ilość ciuchów nie będzie nam potrzebna.

– Jedziemy do ciebie? – Otworzyłam szeroko oczy, zarumieniona. Byłam lekko zdezorientowana; nie dotykaliśmy się w ten sposób od tego weekendu, kiedy zaszłam w ciążę i wolałam nie robić niczego w domu, w którym mieszkał mój były chłopak.

– Nie, to niespodzianka. Nie mogę ci powiedzieć.

– Ty i te twoje niespodzianki! – roześmiałam się i przewróciłam oczami. – Dobra, za dziesięć minut będę gotowa.

Pobiegłam na górę, wzięłam torbę i zapakowałam do niej kosmetyki i niewielką ilość ubrań. Mówiąc: niewielką, mam na myśli jeden strój na przebranie i kilka piżam, chociaż wiedziałam, że nie będą mi potrzebne. Siedem minut później byłam na dole, w samochodzie Chase’a. Jechaliśmy dość długo, ale droga mijała szybko, bo rozmawialiśmy o przyszłości, jakiej chcielibyśmy dla naszego syna. Otworzyłam usta ze zdziwienia, kiedy Chase podjechał pod piękny pensjonat w Dana Point.

– O, mój Boże – wyszeptałam, powoli wysiadając z samochodu. – Chase, nie wiem, czy kiedykolwiek uda ci się przebić dzisiejszy dzień. Dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli syna, kupiłeś mi auto, połączyliśmy rachunki bankowe, a teraz jeszcze to?

– Obiecuję, że zawsze będę się starał go przebić, ale chciałem, żeby ten dzisiejszy dzień był idealny. – Wziął nasze torby, a ja weszłam za nim do środka.

Kiedy znaleźliśmy się w pokoju, wziął mnie w ramiona i wlepił we mnie ciemnoniebieskie oczy.

– Wiem, co mówiłem, ale naprawdę nie musimy niczego robić. Chciałem tylko pobyć z tobą przez trzy dni, sam na sam. Niczego nie oczekuję.

– Wiem, ale ja też tego chcę, Chase. – Chwyciłam go za koszulę i zadarłam ją do góry, a on zdjął ją zupełnie. Kiedy znalazła się na podłodze, moje palce zsunęły się po jego piersi I brzuchu i zatrzymały się na pasku dżinsów. Zaczęłam je rozpinać, ale dłonie Chase’a mnie powstrzymały.

– Jesteś pewna, Harper?

– A ty? – roześmiałam się i wskazałam palcem mój brzuch.

Zbladł.

– To, że będziemy mieć dziecko, nie znaczy, że musimy to robić.

– Chase… Nie chciałam tego tak powiedzieć, ale jestem pewna. Przestań mnie powstrzymywać i pozwól mi się z tobą kochać.

Zachichotał i na krótką chwilę przytulił twarz do mojej, a potem cofnął się i pozwolił, żebym rozebrała go do końca. Kiedy skończyłam, on powolutku, nieśmiało zaczął rozbierać mnie. Drżałam, rozpalona i zniecierpliwiona, na długo przed tym, zanim zdjął mi szorty. Staliśmy tak, przyglądając się sobie, zupełnie nadzy, nie dotykając się, aż w końcu pochylił się, żeby pocałować mój miękki brzuch, później tatuaż, a potem wyprostował się i przywarł wargami do moich. Podniósł mnie, położył na łóżku i położył się na mnie, żebyśmy dalej mogli się poznawać wargami i dłońmi, aż oboje tak dyszeliśmy pod wpływem wzajemnych dotyków, że błagałam go, żeby mnie wziął. Był powolny i namiętny, taki, jakiego zapamiętałam z naszych dwóch pierwszych razów.

To był niesamowity weekend, jedno wielkie święto miłości. Parę razy każdego dnia dawaliśmy się zupełnie ponieść pożądaniu, bo słodkie pocałunki szybko nas rozpalały, więc, oczywiście, na nich się nie kończyło. Jednak większość czasu w ciągu tych wspólnych dni i nocy spędziliśmy na przytulaniu i rozmowach o wszystkim. Od tego czasu, kiedy byliśmy osobno, przed i po styczniowym weekendzie, do naszych obecnych, wspólnych, pięknych chwil i tego, czego chcieliśmy na później. Kiedy nadszedł niedzielny poranek i zostało nam już tylko parę godzin, zrobiło mi się smutno, bo nie chciałam, żeby ten cudowny czas się kończył.

– Możemy powtarzać to co weekend, jeżeli chcesz. – Pocałował mnie w głowę i przeczesał mi włosy.

– Kusząca propozycja, ale wtedy straciłoby to swój urok. Nie byłby to już cudowny weekendowy wypad, zrobiłyby się z tego po prostu nudne weekendy.

– To prawda. Ale nie chcę, żeby się kończył.

– Ja też nie. – Odetchnęłam lekko i podniosłam się na łóżku, żeby spojrzeć w jego zniewalające oczy. – Ale teraz musimy wracać do prawdziwego życia.

– No, nie takie znowu teraz, zostało nam jeszcze kilka godzin – uśmiechnął się i odwrócił mnie na plecy. – Na pewno jakoś sobie ten czas zagospodarujemy.

Wstrzymałam oddech, kiedy jego wargi zaczęły przesuwać się zmysłowo od szyi, przez piersi, w dół brzucha. Zgiął mi jedną nogę, a jego dłonie powoli błądziły po wewnętrznej stronie mojego uda. Później zrobił to samo z drugą nogą. Wycałował drogę powrotną do moich warg i wbił się we mnie, tłumiąc jęk. Objął mnie i przyciągnął bliżej siebie, kiedy poruszaliśmy się razem, ciesząc się ostatnimi chwilami prywatności w najbliższym czasie. Kiedy skończyliśmy, leżeliśmy przytuleni, szepcząc sobie słowa miłości, aż w końcu niechętnie musieliśmy wstać i spakować się do wyjazdu.

– Hej, Księżniczko, możesz wpaść do salonu?

Zerknęłam na zegarek i zagryzłam wargi.

– Za niecałą godzinę idę na kolację z Bree, ale na chwilę mogę wpaść. Przynieść ci coś?

– Tylko siebie. Brian jest wściekły, że się nie pojawiłaś. Mamy nową artystkę, chce cię poznać, bo dużo się o tobie nasłuchała.

– Przecież byłam u was w zeszłym tygodniu! – Oboje roześmialiśmy się do słuchawki. Brian był kolejnym artystą wykonującym tatuaże, którego poznałam dopiero, kiedy staliśmy się z Chase’em parą. Stwierdził wtedy, że jestem w ciąży z nim i Chase był nieźle skołowany. Był jednym z najlepszych przyjaciół Chase’a, poznałam też jego seksowną żonę Marissę i kilka razy wyszliśmy gdzieś razem. Nawet Marissa pytała, jak się ma dziecko Briana.

– Już wychodzę, widzimy się za minutę.

– Kocham cię.

– Ja ciebie też, Chase.

Zesztywniałam, kiedy przy stoliku Chase’a zobaczyłam kobietę, która śmiała się i flirtowała z nim. trzymała jedną dłoń na jego ręce, nogą ocierając się o niego za każdym razem, kiedy nią zakołysała. Chase mnie zauważył i rozpromienił się, jakby patrzył na najbardziej niesamowitą osobę na świecie, a ja z zaskoczeniem stwierdziłam, że nie wygląda na faceta, który został przyłapany na gorącym uczynku.

– Chodź tu, skarbie! – Kiedy podeszłam, objął mnie i pocałował głośno, a potem odwrócił się do kobiety. – Harper, to jest Trish. Trish, to jest moja piękna Harper.

– Miło cię poznać, Trish. – Wyciągnęłam rękę, ale mina mi zrzedła i zmrużyłam oczy, kiedy ona nic mi nie odpowiedziała ani nie podała ręki. Bez skrępowania mierzyła mnie wzrokiem ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy. – A może i nie – wymamrotałam pod nosem i opuściłam rękę.

Przypomniałam sobie dzień, kiedy Chase poznał Carter, tyle że Chase nawet nie zauważył, co się dzieje, patrzył za mnie i rozmawiał z Jeffem. Jeszcze raz zerknęłam przelotnie na Trish, a potem znów się odwróciłam i przyłączyłam się do rozmowy chłopaków.

Na moje oko miała dwadzieścia kilka lat i była nieziemsko piękna. Wyglądała jak wytatuowana dziewczyna w typie lalki Barbie, i nawet gdyby nie dotykała Chase’a, czułabym się przy niej nieswojo. Kiedy odsunęłam się od Jeffa, z którym się witałam, usłyszałam donośny głos z pokoju z tyłu:

– Czy ja widzę mamę mojego dziecka?!

Chase i ja roześmieliśmy się, dając się uściskać i pocałować w policzek Brianowi.

– Gdzie byłaś? Izolujesz od mnie mojego syna?

– Nigdy w życiu, przecież tu jesteśmy. – Poklepałam się po brzuchu i uśmiechnęłam się.

– Co słychać, BJ? – Brian pogłaskał mnie po brzuchu i szturchnął Chase’a w ramię.

– Hm… BJ? – zdziwiona, uniosłam brwi.

– Tak, Brian Junior, tak mu damy na imię.

Chase, Jeff i ja wybuchnęliśmy śmiechem.

– Pytałeś Marissę o zgodę? Jestem przekonany, że niepotrzebny jej kolejny Brian, którym miałaby się opiekować – zażartował Chase i przysunął mnie do siebie plecami, objął i pocałował w szyję.

Popatrz sobie, Barbie.

Rozmawialiśmy we czwórkę kilka minut, dopóki nie zjawili się klienci Briana i Chase’a, a ja odwróciłam się i zobaczyłam, że Trish nie ruszyła się z miejsca przy stoliku Chase’a.

Musiałam już wychodzić, więc podeszłam i jeszcze raz spróbowałam być miła.

– Miło cię było poznać, na pewno jeszcze się zobaczymy. – Jeszcze raz wyciągnęłam do niej rękę, ale ona nie podała mi swojej.

– Zaopiekuję się twoim chłopakiem, kiedy cię nie będzie. – Wyprostowała się, a jej uśmiech nagle wydał mi się szczery. – Świetną masz dziewczynę, chłopie!

– Prawda? Zostaniesz, żeby popatrzeć, skarbie?

Zacisnęłam zęby i odwróciłam się do Chase’a.

– Nie, muszę się spotkać z Bree, zobaczymy się w domu.

– Dobrze, odprowadzę cię. – Jego klient wciąż oglądał katalog, więc Chase objął mnie i wyprowadził. – Dzięki, że wpadłaś, wszyscy za tobą tęsknili.

Skinęłam głową i wyjęłam kluczyki.

– Wszystko w porządku?

– Niezupełnie. Nie. – Wzięłam głęboki oddech. – Nie lubię Trish.

Nigdy nie mówiłam Chase’owi ani Brandonowi, że nie lubię dziewczyn, z którymi się przyjaźnią. Pewnie, że byłam zazdrosna, kiedy dziewczyny kleiły się do Brandona, ale na ogół po prostu wkraczałam do akcji. Zdjęcia od Amandy to była osobna historia, ale w stosunku do obu chłopaków nie byłam kimś, kto mówi, że nie chce, żeby zadawali się z pewnymi dziewczynami, bo wiedziałam, że ja bym ich nie posłuchała, gdyby to oni zabraniali mi się zadawać z jakimiś chłopakami. Najlepszym przykładem był Carter. Takie zachowanie było bezsensowne i wydawało się oznaką niepewności. Ale nie mogłam znieść tej kobiety.

– Co takiego? Trish jest cudowna, dlaczego jej nie lubisz?

– Może dlatego, że nie zareagowała na moje powitanie, a może dlatego, że dała mi do zrozumienia, że „zatroszczy” się o ciebie, jak mnie nie będzie.

Chase się roześmiał i przyciągnął mnie do siebie.

– Oj, Księżniczko, ona sobie tylko żartowała. Nie masz się o co martwić, ona jest lesbijką.

– Zapewniam cię, że nie jest.

– Jest, powiedziała mi wczoraj.

– W porządku, Chase. – Pokręciłam głową i przytuliłam się do niego. Naprawdę dawał się na to nabrać? Umiałam rozpoznać flirt i wiedziałam dokładnie, co miała na myśli, puszczając dwuznaczną uwagę. Jeżeli chciał wierzyć, że jest lesbijką, niech mu będzie. – Naprawdę muszę lecieć, kocham cię. Do zobaczenia w domu.

Pocałował mnie delikatnie i odsunął od siebie na tyle, żeby spojrzeć mi w oczy.

– Rozchmurz się, skarbie, ja też cię kocham.

Gderałam sama do siebie przez całą drogę na spotkanie z Bree, a kiedy opowiedziałam jej ze szczegółami, co mi się przed chwilą przydarzyło, nazwała tę lalunię suką i powiedziała, że musimy sprawdzić ją któregoś wieczoru, czy znowu to zrobi. Uśmiechnęłam się promiennie do przyjaciółki, Zawsze była dla mnie wsparciem. Próbowałam nie udławić się herbatą, kiedy zaśmiewałam się z niedorzecznych scenariuszy Bree, jak pobić Trish, kiedy do kawiarni weszli Derek, Zach i Brandon.

Zamówili jedzenie i zauważyli nas, stojąc w kolejce. Podeszli się przywitać. Zach i Derek uściskali nas, ale Brandon stał tylko bez słowa. Nie sprawiał wrażenia obrażonego, bo wystarczyło spojrzeć na jego twarz i od razu można było zrozumieć, dlaczego nie włącza się do rozmowy. Jego orzechowe oczy pełne były takiego bólu i tęsknoty, że nie mogłam oderwać od nich wzroku. Był jak wrak samochodu po wypadku, na który nie chce się patrzeć, ale który przyciąga spojrzenia. Otworzył usta, ale szybko je zamknął, podszedł do lady, wziął talerz i odszedł. Derek uśmiechnął się do mnie, pocałował mnie w głowę i wyszedł z Zachem na zewnątrz.

– Ciągle go kochasz – zauważyła Bree, kiedy wyszli.

Spojrzałam na nią, bojąc się, że się na mnie wścieknie, ale ona wyciągnęła rękę przez stół i chwyciła moją dłoń.

– Nie ma w tym nic złego, Harper, nikt nie oczekiwał, że się odkochasz. To trudna sytuacja.

– Nienawidzę tego, co zrobiłam, Bree.

Skinęła głową i ścisnęła mnie za rękę.

– Ciągle kochasz go tak mocno jak przed zerwaniem?

Bez problemu mogłam ją oszukać, ale wiedziałaby swoje, a nie zasługiwała na to, żebym dłużej ją okłamywała.

– Mocniej. O wiele mocniej.

– Kochasz też Chase’a, prawda? – Skinęłam głową, a ona się nachyliła. – I jesteś z nim szczęśliwa?

– Jestem, Bree. Nie wiem, jak wytłumaczyć moje zagmatwane uczucia.

– Przyjaciółce nie musisz tłumaczyć. Chyba zaczynam rozumieć, tylko przykro mi, że musisz przez to przechodzić. Narobiłaś niezłego bałaganu, ale radzisz sobie najlepiej jak umiesz. – Otworzyłam usta, ale nie dała mi dojść do słowa. – Wiem, że kochasz Cha­se’a i wiem, że go nie wykorzystujesz. Nie muszę pytać, żeby mieć pewność, chciałam tylko zobaczyć, jak zareagujecie na swój widok. Wiem, że będziesz z moim bratem szczęśliwa i że będziesz go kochać bardziej niż ktokolwiek inny. Ale rozumiem, że nigdy nie wymażesz Brandona z serca, wszyscy to rozumiemy… Chase też. Ludzie przez cały czas zakochują się i odkochują, i czasami w ciągu życia przeżywają wiele miłości. Ciebie spotkały dwa niesamowite uczucia i niezależnie od tego, z kim będziesz, chyba nigdy nie wymażesz z serca ani nie zapomnisz o tym drugim.

– Myślisz, że jestem okropna? – Bo z pewnością tak się czułam.

– Skąd. I ty też nie powinnaś tak myśleć. – Uniosła idealnie wyregulowane brwi. Doskonale mnie znała.

Następnego wieczoru siedzieliśmy przy kuchennym stole, przegryzając owoce i słuchając opowieści Bree o jakiejś stukniętej kobiecie, na którą wpadła w mieście, kiedy była z Konradem. Chase zaśmiewał się na cały głos i spytał Bree, czy dała tej tańczącej bezdomnej pieniądze, a ja poczułam się dziwnie. Całe moje ciało zesztywniało. Zerknęłam na brzuch.

– Żartujesz? Pewnie, że daliśmy! Była zabawna, nie mogliśmy jej nie dać pieniędzy. – Bree wstała i spróbowała odtworzyć dla nas jej taniec.

Chase znowu się roześmiał, a dziwne uczucie wróciło. Znów zamarłam i zerknęłam w dół, a potem rozejrzałam się po wszystkich dookoła. Nie wiem, dlaczego miałam wrażenie, że wiedzą, co się ze mną dzieje, ale nikt na mnie nie patrzył. Wpatrywałam się w mój coraz bardziej zaokrąglony brzuch i tylko częściowo słuchałam tego, co mówił Robert. Jak tylko zaczął mówić Chase, znów się to zdarzyło, a ja westchnęłam i wyciągnęłam rękę do Chase’a.

– Nic ci nie jest? – spytali wszyscy jednocześnie.

– Chase, powiedz coś – wyszeptałam ze wzrokiem wlepionym w koszulę.

Pochylił się, próbując zajrzeć mi w oczy.

– Kochanie, co jest?

Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam się śmiać.

– Kopie! Kopie, kiedy mówisz!

Chase zerwał się z krzesła, uklęknął i położył dłonie na moim brzuchu. Pochylił się nad nim i zaczął powoli mówić do dziecka. Poczułam kolejne kopnięcie w chwili, kiedy głowa Chase’a się podniosła, a on szeroko otworzył oczy.

– O, mój Boże! – Jego głowa natychmiast znalazła się znów przy moim brzuchu, a on dalej mówił i śmiał się za każdym razem, kiedy poczuł kopnięcie.

Wszyscy po kolei kładli mi dłonie na brzuchu i zanim Chase znowu to zrobił, było jeszcze tylko jedno kopnięcie.

– Chyba się przewrócił. – Nie wiem, dlaczego szeptałam, ale Chase był jedyny, który się odzywał, a jego głos był tak cichy, że głupio było przerywać ciszę. – Nie do wiary! – roześmiałam się, kiedy Chase wstał i pocałował mnie przeciągle i powoli.

– Jestem tego samego zdania – wyszeptał i całował mnie dalej.

Kiedy opowiedziałam o tym doktor Lowdry następnego dnia, uniosła brew.

– Chwileczkę, chcecie powiedzieć, że wszyscy inni też to czuli?

– Tak – powiedzieliśmy razem, uśmiechając się.

– Przepraszam, chyba nie od razu zrozumiałam. Harper, mamy zwykle czują ruchy dziecka około piętnastego tygodnia, ale te w pierwszej ciąży raczej nie czują niczego aż do dwudziestego tygodnia. Ty jesteś w dwudziestym, prawda? – Skinęłam głową. – Więc wszystko w porządku, ale na ogół czuje się to około dwa, dwa i pół tygodnia później.

– Hmm. – Zerknęłam na Chase’a, a potem znowu na nią. – To źle?

– Nie, nie. To absolutnie nie jest nic złego, tylko trochę wcześnie, to wszystko. Zróbmy USG i pomiary. – Wykonała pomiary, a potem je powtórzyła. – Wasze dziecko ma około dziewiętnastu centymetrów, prawie dwadzieścia.

– To dobrze? – Nie miałam pojęcia, czy to normalne.

– Zwykle na tym etapie powinien mieć około osiemnastu, więc wygląda na to, że dość szybko się rozwija. Jest prawie dwa tygodnie dalej niż powinien. – Doktor Lowdry podeszła do komputera i coś sprawdziła. – Podczas ostatniej wizyty wszystko było zupełnie w normie – powiedziała jakby do siebie.

– Nie chcę być niegrzeczny – Chase ściskał mnie za rękę – ale trochę mnie pani przestraszyła. To źle, że rozwija się szybciej niż inne dzieci?

– Nie, nie chcę, żebyście tak myśleli. Jest zupełnie zdrowy, a to oznacza jedynie, że Harper może nie donosić ciąży do terminu porodu. Nie martwię się tym, że urodzi za wcześnie, ale będę musiała kontrolować rozwój dziecka. Najwyżej każę jej leżeć kilka miesięcy, bo inaczej pójdzie na porodówkę kilka tygodni wcześniej, co też nie byłoby tragedią, o ile dziecko byłoby w pełni rozwinięte. Przynajmniej donosi ciążę i urodzi duże dziecko. Tak czy siak, nie ma się czym przejmować.

Oboje odetchnęliśmy z ulgą, podziękowaliśmy i zabraliśmy nowe zdjęcia dla mamy i taty. Trochę poprzeglądaliśmy książeczkę z imionami dla dzieci, ale postanowiłam ją zamknąć. Mieliśmy już dziesięć imion, które nam się podobały, ale Chase powiedział, że chce poczekać, aż dziecko się urodzi i dopiero wtedy wybrać imię. Oglądałam film w jego ramionach, aż w końcu musiał iść do sklepu, więc wyszłam po coś na kolację dla wszystkich. Chase miał wrócić dopiero około drugiej nad ranem, więc po kolacji posiedziałam trochę z Bree, mamą i tatą, i zasnęłam, zanim Chase wrócił z pracy.

Rozdział 2

Zakończenie studiów miało się odbyć w tę niedzielę, więc na pożegnanie chłopcy wyprawili ostatnią wielką imprezę u Chase’a. Chase oznajmił, że zostanie ze mną u swoich rodziców, bo nie wybierałam się na zabawę, ale właściwie wykopałam go z domu, mówiąc, że to ostatni raz, kiedy będzie ze wszystkimi kolegami, zanim rozjadą się do domów. Trochę łatwiej przyszło mi pozbyć się Bree, bo planowała spędzić cały weekend z Konradem, zanim on wyjedzie do Oregonu, ale skrzywiła się, kiedy powiedziałam, że z nimi nie pójdę. Na szczęście mama doskonale rozumiała, dlaczego chcę zostać i poparła moją decyzję. Trochę to bez sensu, żeby nastolatka w połowie szóstego miesiąca ciąży szła na imprezę, na której wszyscy będą pić i uskuteczniać alkoholowe zawody. Wiedziałam, że jeżeli pójdę, Chase i Bree nie odstąpią mnie na krok, żeby mieć pewność, że nic mi nie jest, a ja chciałam, żeby się zabawili. Kiedy wyszli, mama, tata i ja zamówiliśmy meksykańskie jedzenie i rozsiedliśmy się na kanapie, żeby obejrzeć film, a ja czułam, jak mój mały Gumiś tańczy i kopie jak szalony. Na ogół jedynie Chase przemawiający do mojego brzucha był w stanie pobudzić go do tego, żeby się ruszał, a nawet wtedy tylko się obracał. Ale meksykańskie jedzenie poderwało go do tańca. Przez ostatnie dwa tygodnie kopanie stało się silniejsze i tylko kilka razy inni ludzie nie zdołali go wyczuć. Kiedy skończył się drugi film, napisała do mnie Bree:

„Hm…ta dziewczyna, z którą pracuje Chase.. jak jej tam, Trick, Trinie, Tramp?”

„Nieźle! Trish… Co z nią?”

„Właśnie się zjawiła”.

„Hmm. Poważnie? Nie znoszę jej. Co ona robi na szkolnej imprezie? Zaraz, kto ją zaprosił?”

„Nad tym samym się zastanawiam. Domyślam się, że Chase”.

„Kurczę. Miej na nią oko, daj mi znać. Dziwka”.

„Załatwione, przyjaciółko! Może jednak wpadniesz…?”

„Nie, zaraz się kładę. Poza tym nie chcę, żeby Chase pomyślał, że mu nie ufam, bo ufam. Ja tylko nie ufam jej”.

„Okej, dam ci znać, jakby co. Dobranoc, kocham Cię”.

„Ja Ciebie też, dzięki”.