84 osoby interesują się tą książką

Opis

BESTSELLER „NEW YORK TIMESA"

Czasem trzeba wziąć się w garść, stanąć z podniesioną głową i głośno powiedzieć: Wszystko da się ogarnąć! A potem można: naprawić pralkę, dokończyć rozwód (lub uratować związek), zmobilizować dzieci do sprzątania i zacząć być szczęśliwą.

Marie Forelo inspiruje i pomaga w trudnych sytuacjach życiowych milionom ludzi w wielu krajach. Uczy, jak radzić sobie z problemami, które w pierwszym momencie zdają się nas przerastać; jak dzielić je na mniejsze i ogarniać. Pokazuje, jak uwierzyć w siebie i swoje możliwości; jak odróżnić strach przed działaniem od ostrzeżeń intuicji (poprzez obserwowanie reakcji własnego ciała).

Forleo mówi: nie czekaj, aż będziesz gotowy, nie odkładaj niczego na później, działaj! Bo twoje życie jest tylko w twoich rękach, nikogo innego.

Dla wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy właśnie stanęli na rozdrożu, czują się bezradni i zagubieni, ta książka jest jak wyciągnięcie przyjacielskiej ręki.

Nastawienie jest ważniejsze niż fakty. Ważniejsze niż przeszłość, wykształcenie, pieniądze, okoliczności, sukcesy i porażki. Ważniejsze niż to, co mówią, myślą czy zrobią inni. Ważniejsze niż wygląd, talent i umiejętności. To nastawienie przesądza, czy ci się powiedzie, czy nie: w pracy, w domu, w relacji z przyjaciółmi, w grupie. Wspaniałe jest to, że codziennie masz wybór. Możesz zdecydować, jakie dziś przyjmujesz nastawienie. Nie możesz zmienić faktów. Da się natomiast zmienić swoje nastawienie. Życie w 10% składa się z tego, co nam się przytrafia, a w 90% z tego, jak na to zareagujemy. Masz więcej władzy, niż ci się wydaje. Zawsze. Twój umysł to potężne, niezwykłe narzędzie pozwalające ci kształtować własną rzeczywistość.

(fragment książki)

Już sam tytuł mnie oczarował, a z każdą stroną rosło przeświadczenie, że to naprawdę wyjątkowa książka. Marie Forleo z olbrzymią dawką optymizmu i pozytywnej energii realizuje te same cele, które przyświecają mojej działalności zawodowej. Pokazuje ludziom, iż marzenia same się nie spełniają, że urzeczywistnia je człowiek. Wspiera wszystkich, którzy potrzebują inspiracji, motywacji i determinacji.

Ta książka konsekwentnie i bez ogródek udowodni ci, że na drodze do szczęśliwego, spełnionego życia stoisz wyłącznie ty i twoje przekonania. A jeśli czegoś nie robisz, dzieje się tak nie dlatego, że nie możesz, tylko że nie chcesz. Może to bolesne, ale uwierz mi – taka właśnie jest prawda!

JAKUB B. BĄCZEK, trener mentalny i biznesowy

Moją misją jest pomaganie kobietom w realizowaniu ich planów. Dlatego doceniam Marie, bo robi to z niebywałą energią. Wspiera nas w biznesie oraz w życiu codziennym. Pokazuje, że Wszystko da się ogarnąć – jest wiarygodna i inspirująca. I ja jej wierzę!

JOANNA SUCHOCKA, mentorka kobiecych biznesów, kreatorka kobiecych wydarzeń

Marie Forleo zaraża optymizmem. Namawia do przełamywania utartych schematów myślowych i pokazuje, jak działać efektywnie i realizować cele. Opowiadając o własnych doświadczeniach i podając przykłady z życia swoich klientów, udowadnia, że niezależnie od tego, w jakim miejscu jesteś, ile masz lat, jakie masz doświadczenie lub ograniczenia, tylko od ciebie zależy, czy znajdziesz sposób, by urzeczywistnić swoje marzenia.

KAMILA KRUK, trenerka rozwoju osobistego, coach, koordynator projektów

Marie Forleo to dla młodego pokolenia urodzona, naturalna liderka.

Oprah Winfrey

Świetny styl i unikatowy koloryt działalności Marie idealnie pasuje do przesłania i charakteru Virgin Unite – nie możemy się wręcz doczekać, co jeszcze dla nas szykuje.

Richard Branson

Marie to kobieta pod każdym względem wyjątkowa.

Tony Robbins

Ta książka może zmienić twoje życie

Elizabeth Gilbert, autorka Jedz, módl się, kochaj

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 366

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


STRATA OKAZJI – CO CI UMYKA, GDY MARNUJESZ CZAS

Na co nieświadomie tracisz czas

Ile czasu tracisz w ten sposób co roku

Co w tym czasie mógłbyś osiągnąć

30 minut dziennie na media społecznościowe i bezproduktywne gapienie się w telefon

182,5 godziny rocznie, czyli ponad 22 pełne, ośmiogodzinne dni pracy

wypracować ramiona wyrzeźbione jak u Michelle Obamy

stworzyć nową stronę internetową

nauczyć się medytacji

60 minut dziennie na czytanie wiadomości, e-maili i plotek ze świata gwiazd

365 godzin rocznie, czyli ponad 45 pełnych, ośmiogodzinnych dni pracy

napisać pierwszy szkic swojej książki

zdobyć nowe źródło przychodów

zapracować na podwyżkę lub zmienić ścieżkę kariery

90 minut dziennie na oglądanie telewizji

547,5 godziny rocznie, czyli ponad 68 pełnych, ośmiogodzinnych dni pracy

nauczyć się włoskiego na poziomie komunikatywnym

dokończyć pracę naukową

rozpocząć dochodową działalność poboczną

Strata okazji to nie żart. Każdy wybór ma swoją cenę. Za każdym razem, gdy na coś przystajesz, rezygnujesz z czegoś innego. Przetłumaczyć ci to z polskiego na nasze? Za każdym razem, gdy bierzesz do ręki telefon i dajesz się skusićna oglądanie debilnych filmików o kotach, odmawiasz sobie szansy na osiągnięcie swoich większych i ważniejszych, długofalowych celów.

Chcesz się nauczyć języka obcego? Napisać powieść? Wrócić do formy lub poprawić zdrowie? Doprowadzić finanse do porządku? Rozpocząć jakiekolwiek przedsięwzięcie, własny biznes albo zupełnie nową karierę? Ocalić oceany? Znaleźć czas na prawdziwy związek? Wnieść nowy żar do swojego życia seksualnego? Masz na to czas. Jak najbardziej. Teraz.

Te 30 minut, które marnujesz na wgapianie się w telefon, możesz wykorzystać na skuteczny trening interwałowy – i w kilka miesięcy diametralnie zmienić swoją formę.

Godzinę, którą tracisz na serfowanie w necie w poszukiwaniu kolejnych bzdur, których tak naprawdę nie potrzebujesz, możesz przeznaczyć na prowadzenie dziennika. Po roku będziesz mieć konkretny szkic książki.

Dwie godziny spędzone na bezmyślnym gapieniu się w telewizor możesz zainwestować w naukę nowego języka, studia lub pracę nad związkiem, na którym naprawdę ci zależy.

„Okej, Marie, widzę, co masz na myśli. Nadal jednak nie wiem, jak miałbym wykroić dwie godziny”. Pamiętaj, 30 minut tu, 15 minut tam – ledwo się obejrzysz, a zbierze się tyle, ile potrzebujesz.

A oto kilka innych strategii, które mogą pomóc ci pozbyć się czasochłonnych, nieproduktywnych nawyków. Nie musisz wprowadzać zmian na zawsze. Niektóre propozycje mogą nie odpowiadać twojej indywidualnej sytuacji albo kolidować z pracą czy życiem rodzinnym. Mimo to gorąco zachęcam do poeksperymentowania (jeśli nie z wszystkimi, to przynajmniej z kilkoma wybranymi pomysłami) przez jeden miesiąc. W ciągu 30 dni możesz robić wszystko. Wykorzystaj moje sugestie jako punkt wyjścia do wymyślania własnych rozwiązań i testuj, co zechcesz. Nie zapomnij zadawać sobie pytania: W jaki sposób może mi to pomóc?

Nic samo się nie zmieni, jeśli ty nic nie zmienisz. Odważ się przełamać swoje schematy. Odmów dostosowywania się do tych społecznych norm, które tłamszą twój potencjał. Wystarczy kilka drobnych ulepszeń a przekonasz się, jak prosto jest wygospodarować więcej wolnego czasu.

1. Wyeliminuj media

Odstaw wszystkie środki masowego przekazu, to jest media społecznościowe, telewizję, kanały on-line, czasopisma, katalogi, podcasty, wiadomości i wszelkie inne bodźce stanowiące źródło informacji. Jeśli na samą myśl robi ci się gorąco, bez paniki. Zaaplikuj sobie czterotygodniowy detoks. Przeżyjesz. Po tym okresie możesz wrócić do korzystania z kanałów informacji, ale na innych, zdrowszych zasadach (na przykład: zero mediów przed 11 rano, by lepiej spożytkować poranną energię).

Mam takie motto, które sobie często powtarzam, by się na tym polu kontrolować: Stwórz, zanim skonsumujesz. Chodzi o to, że zależy mi, by najpierw poświęcić czas na tworzenie życia (i pracy) swoich marzeń, zanim nawykowo, nieświadomie zacznę konsumować to, co stworzyli inni. Na przykład 10 minut medytacji pomaga mi stworzyć (wytrenować) mocniejszy umysł, ergo daje większą jasność, poprawia przenikliwość i wzmacnia kreatywność; 15 minut treningu w warunkach domowych umożliwia mi stworzenie silniejszego, pełnego energii ciała; 25 minut pisania pozwala mi opracować koncepcję kolejnego fragmentu książki albo rozwinąć pomysł marketingowy i w ten sposób pchnąć naprzód moją karierę. Do licha, nawet podczas pięciu minut prawdziwego skupienia można doznać prawdziwego objawienia!

Podkreślę istotną rzecz: owszem, stawiam ci za wyzwanie wykrojenie dwóch wolnych godzin dziennie. Jako twój trener w tej rozgrywce, jestem tu, by cię cisnąć i motywować. Ale nawet poprawa twoich nawyków, która przełoży się na drobne oszczędności czasu – pięć minut tu, kwadrans tam – da ci pierwsze małe sukcesy, na których będziesz mógł budować dalej, a łączny rezultat pozwoli ci zdziałać cuda. Lepiej mieć 10 minut, niż nie mieć.

2. Wyrwij się ze skrzynki pocztowej

Ustaw uprzejmy komentarz autorespondera i ogranicz sprawdzanie e-maili maksymalnie do 1–3 razy dziennie. Nie sprawdzaj poczty zaraz po przebudzeniu. Jeśli możesz zaglądać do skrzynki raz na parę dni, tym lepiej. Zdaję sobie sprawę, że łatwiej wprowadzić takie obostrzenia freelancerowi i przedsiębiorcy, który sam sobie jest szefem niż etatowym pracownikom, ale jeśli coś jest trudniejsze, nie znaczy, że staje się niemożliwe. Jako szefowa zachęcam członków mojego zespołu, by zadeklarowali godziny pracy w skupieniu (to znaczy, że nie są dostępni pod mailem czy na komunikatorze) w formie kilkugodzinnych bloków – czasem pełnych dni – tak, byśmy osiągali postępy w pracy nad ważnymi projektami, bez rozpraszania się. Nawet jeśli nie możesz takiej polityki wprowadzić w życiu zawodowym, zastanów się, jak może ci pomóc w zapanowaniu nad korespondencją prywatną. Kiedy zdecydujesz się zmienić politykę korespondencji, poinformuj rodzinę, przyjaciół, współpracowników i najważniejszych klientów o nowych zasadach. Istnieje duża szansa, że zrozumieją i uszanują twoją decyzję. A kiedy najważniejsze osoby w twoim otoczeniu zostaną powiadomione, po włączeniu autorespondera pod żadnym pozorem nie otwieraj poczty.

Jeśli chcesz skutecznie skończyć z nawykiem kompulsywnego sprawdzania e-maili, stwórz sobie sprzyjające temu środowisko. Oznacza to usunięcie wszelkich atrakcyjnych funkcji powiązanych ze skrzynką pocztową. Jeżeli możesz, odinstaluj aplikację w telefonie. Jeśli nie chcesz posuwać się tak daleko, przynajmniej przenieś ikonkę z ekranu głównego na czwarty czy piąty. Być może tych kilka dodatkowych sekund, które będziesz musiał poświęcić na odszukanie ikonki, na tyle skutecznie zaburzy dotychczasowy wzorzec zachowania, że oduczysz się odruchowego sprawdzania poczty.

Najważniejsze jest jednak usunięcie jakichkolwiek powiadomień z wszystkich komputerów i urządzeń. Żadnych dzwonków, wibracji, melodyjek, pingów ani alertów. Na tym polu nie ma dyskusji. Odzyskaj kontrolę nad swoim umysłem, czasem i uwagą. Nie pozwól, by technologia dyktowała ci, co masz robić. Terminarz innych osób nie powinien być ważniejszy od twojego.

Ludzie mają wiele mądrego do powiedzenia o tym, jak lepiej panować nad korespondencją. Od 2000 roku ten wątek przeanalizowano i opisano wnikliwie i z sensem. Poszukaj w internecie, a znajdziesz skrzynię skarbów, pełną narzędzi i praktyk pozwalających doprowadzić do perfekcji zarządzanie pocztą.

3. Jedz lepiej, taniej i szybciej

Dla wielu z nas jednym z największych pochłaniaczy czasu są wszystkie czynności związane z nakarmieniem siebie i rodziny. Wymyślenie, co ugotować, zakupy, przygotowanie składników i samo przyrządzanie plus sprzątanie na koniec to praktycznie drugi etat.

Z pewnością rozumiesz, że przerzucenie się na gotowe, przetworzone dania z paczki nie jest możliwością, którą w ogóle powinno się brać pod rozwagę. A pisze to osoba, która dorastała na gotowcach typu makaron w sosie z puszki, spaghetti z pudełka, babeczki czekoladowe z masłem orzechowym, tosty Pop-Tarts, mrożona pizza i hamburgery z sieciówki White Castle. Dopiero przed trzydziestką zorientowałam się, jak bardzo zbłądziłam. Wysokoprzetworzona żywność wysysa z ciebie energię, obniża zdolności kognitywne i uderza w zdrowie fizyczne, psychiczne oraz emocjonalne.

Jeśli planowanie posiłków zabiera ci mnóstwo czasu, wypróbuj następujące pomysły. Naucz się gotować na kilka dni i pogódź się z tym, że twoje kulinarne popisy będą mniej różnorodne i bardziej powtarzalne niż dotychczas. Znajdź 3–5 prostych przepisów na pełnowartościowe, zbilansowane posiłki, które można przygotować w większej ilości (zupy, gulasze, potrawki, dania jednogarnkowe, posiłki komponowane) i wyznacz sobie dwa dni w tygodniu (na przykład czwartek i niedzielę), kiedy zaplanujesz, kupisz, przygotujesz i przyrządzisz wszystko. W internecie znajdziesz od groma przepisów i porad dotyczących zdrowych, szybkich i prostych dań, i to za darmo.

Porozmawiajmy również o finansach. Tu też jest jeden spory mit do obalenia. Nie musisz robić zakupów w drogich sklepach ze zdrową żywnością i na lokalnych ryneczkach czy jeść wyłącznie produktów organicznych. Celem powinno być wybieranie najzdrowszego wariantu z tych dostępnych w miejscu, gdzie robisz zakupy. W 2010 roku dziennikarz „New York Timesa” Mark Bittman napisał ciekawy artykuł zatytułowany Is Junk Food Really Cheaper? (Czy śmieciowe jedzenie jest naprawdę tańsze?). Autor wylicza, że aby nakarmić czteroosobową rodzinę w McDonaldzie, trzeba wydać około 28 dolarów. Dla porównania – pieczony kurczak z warzywami i prostą sałatką to wydatek rzędu 14 dolarów, a ryż z fasolą, czosnkiem, papryką i cebulą – 9 dolarów. Sprawdź w internecie The Environmental Working Group’s Guide for Good Food on a Tight Budget (Rady dotyczące planowania zdrowego jadłospisu przy małym budżecie) amerykańskiej organizacji non profit promującej zdrowy styl życia i ekologię lub przeczytaj ich Clean Fifteen and Dirty Dozen (Listy dla warzyw i owoców o najniższej/najwyższej zawartości pestycydów). Tego typu źródła pomagają dokonywać najlepszych wyborów, czyli jeść dobrze, a jednocześnie oszczędzać pieniądze. Pamiętaj, wszystko da się ogarnąć – jesteś w stanie znaleźć sposób, żeby siebie i rodzinę karmić prawdziwym, odżywczym pożywieniem, nie wydając przy tym fortuny.

Chodzi o to, by zmienić twój sposób myślenia o jedzeniu i podejście do niego. Trenuj się w sztuce szukania prostych rozwiązań i unikaj codziennego podejmowania decyzji („Hmm, na co to ja mam dziś ochotę?”). Wystarczy zmiana podejścia i nieco planowania z wyprzedzeniem, a oszczędzisz mnóstwo czasu. Warunkiem sukcesu są zdrowe, zbilansowane potrawy w większych proporcjach i bogate w składniki odżywcze przekąski niewymagające przygotowywania, jak orzechy, warzywa i owoce.

Co o tym sądzisz? Czy eksperymentowanie z kilkoma z powyższych pomysłów, choćby raptem przez parę tygodni, może otworzyć ci oczy na to, jak gospodarujesz swoim czasem?

Jeśli potrzebujesz jeszcze jednego, ostatecznego bodźca, aby wykroić dwie wolne godziny dziennie, proszę bardzo…

Gdybyś nie miał wyboru i musiał znaleźć czas, zrobiłbyś to.

Wyobraź sobie, że słyszysz diagnozę: rzadka, śmiertelna choroba. Jedyna szansa na powrót do zdrowia: przez następne trzy miesiące codziennie spędzać dwie godziny w ciszy, nie zajmując się niczym. Żadnych telefonów, mediów społecznościowych, telewizji czy komputera. Dwie godziny dziennie w skupieniu, inaczej żegnaj się z życiem.

Jak byś to ogarnął? Jakie zmiany wprowadziłbyś, by wygospodarować i przeznaczyć na leczenie dwie godziny przez kolejne 90 dni? Czy nadal nie mógłbyś obyć się bez kompulsywnego sprawdzania poczty i przeglądania mediów społecznościowych? Bądź ze sobą szczery. Gdyby zależało od tego twoje życie, na pewno znalazłbyś sposób na przeorganizowanie dnia dla nowego priorytetu, i to bez najmniejszego problemu.

A skoro rozprawiliśmy się z wymawianiem się brakiem czasu, pora brać się za pieniądze.

WYMÓWKA 2: Nie mam pieniędzy

Jedno z moich ulubionych powiedzonek Tony’ego Robbinsa brzmi: „Nieważne, ile masz środków, ważne, co potrafisz z nimi zrobić”. Ta filozofia ma zastosowanie do wszystkiego bez wyjątku, a już do finansów szczególnie.

Na początek zacznijmy od pytania: Skoro jesteś przekonany, że potrzebujesz pieniędzy, na co dokładnie są ci one potrzebne? Istnieje określone prawdopodobieństwo, iż możesz osiągnąć docelowy wynik, nie ponosząc wysokich wydatków, a być może w ogóle bezkosztowo. Na przykład mówisz, że potrzebujesz środków, by nauczyć się nowej umiejętności albo zacząć nową ścieżkę kariery. Niekoniecznie. Z dostępem do internetu można nauczyć się niemal wszystkiego i to niejednokrotnie za darmo.

Robotyka, programowanie, matematyka, mediacje, statystyka, projektowanie, robienie na drutach – wszystko jest w sieci. W dzisiejszych czasach aplikacje, filmy wideo, podcasty, blogi, otwarte kursy on-line i inne dają dostęp do potężnej bazy rzetelnej wiedzy i know-how. A z dnia na dzień możliwości przybywa. Weźmy edX. Jest to edukacyjna organizacja non profit udostępniająca masowe otwarte kursy on-line, prowadzone przez uniwersytety i instytuty naukowe z całego świata, w tym Uniwersytet Harvarda, MIT, UC Berkeley. Dalej: Khan Academy, którego misją jest zapewnienie globalnego, bezpłatnego dostępu do edukacji dla każdego, specjalizuje się w takich dziedzinach jak matematyka, nauki ścisłe, programowanie, historia, historia sztuki i ekonomia. Nowojorski Uniwersytet Medyczny niedawno ogłosił, że pokryje czesne (niezależnie od osiągnięć w nauce czy sytuacji ekonomicznej) wszystkich aktualnych i przyszłych studentów8.

Może chcesz rozkręcić własny biznes? Jesteś przekonany, że potrzeba walizki gotówki, by wystartować? Kilkadziesiąt lat wstecz być może, ale czasy się zmieniły. Ponieważ tak często na spotkaniach przewija się pytanie, w jaki sposób zacząć, gdy brak środków na start, postanowiłam stworzyć listę ponad 320 darmowych narzędzi i platform, wśród których każdy, naprawdę każdy początkujący przedsiębiorca znajdzie, czego potrzebuje, aby rozwinąć firmę i skrzydła. Ta skarbnica wiedzy była już ściągana, publikowana i udostępniana setki tysięcy razy. Wpisz po prostu w wyszukiwarkę „Marie Forleo + free tools resources” (darmowe narzędzia) i korzystaj.

No dobrze, powiedzmy, że chcesz rozwinąć taki rodzaj działalności, w przypadku którego bez kapitału na start naprawdę się nie obejdzie. Musisz wykazać się odpowiednim stopniem determinacji, kreatywności i gorliwości, natomiast nie brak sposobów, by pozyskać potrzebne środki. Sprawdź każde etyczne i zgodne z prawem rozwiązanie. Jeśli będziesz działał konsekwentnie i z oddaniem, doprowadzisz do tego, czego pragniesz. Poniżej kilka wskazówek, które być może naprowadzą cię na właściwy trop.

Dodatkowa praca.Kiedy przychodzi do pozyskania nadprogramowych środków, podjęcie dodatkowej pracy zawsze było moim ulubionym wyjściem. Gdy dorastałam, tata często mi powtarzał: „Nie zdarzyło mi się wziąć do ręki gazety, w której by nie było ogłoszeń w dziale »Dam Pracę«”. Ta myśl nauczyła mnie postrzegać świat jako miejsce, w którym na zmotywowanych, ciężko pracujących, odpowiedzialnych ludzi zawsze jest popyt. Nauczyła mnie, że mozolna i uczciwa praca – niezależnie od tego, co konkretnie robisz – powinna być dla ciebie powodem do dumy. Z pozytywnym nastawieniem oraz motywacją do działania zawsze udawało mi się znaleźć robotę.

Kiedy zakładałam własną firmę, byłam zadłużona na kilkadziesiąt tysięcy dolarów. By zdobyć pieniądze na stworzenie pierwszej strony internetowej, brałam dodatkowe zmiany w barze, a to, co zarobiłam, odkładałam na ten cel. Właściwie przez całe siedem lat chwytałam się całej gamy różnych zleceń, zanim osiągnęłam taką stabilność finansową we własnej firmie, że mogłam odpuścić inne zajęcia i w pełni poświęcić się tylko swojej docelowej działalności.

Owszem, musisz wykazać się operatywnością. Tak, musisz być dzielny i przeć do przodu. I mieć w sobie dużo pokory (nigdy nie przypuszczałam, że po studiach będę sprzątać toalety, ale tak się stało i byłam wdzięczna, że mogę pracować). No i co lepiej zbuduje ci reputację osoby, która jest gotowa do wszelkich poświęceń, aby osiągnąć to, o czym marzy? Jaki jest lepszy sposób, by zbudować sieć powiązań? Czy zauważyłeś, że to właśnie tacy ludzie (zdeterminowani i operatywni) odnoszą w życiu sukces?

Obcinanie wydatków. Moja przyjaciółka jest dyrektorką generalną firmy zajmującej się edukacją finansową, a także samotną mamą dwójki dzieci. Przeprowadziła się z rodziną z dużego, drogiego w utrzymaniu domu do małego, skromnego mieszkania. To posunięcie pozwoliło jej potężnie ograniczyć miesięczne koszty i błyskawicznie uwolnić pokaźną część dochodu. Dzięki temu mogła zacząć oszczędzać i inwestować z myślą o przyszłości swoich dzieci. Z początku obawiała się, że zrezygnowanie z przestronnego domu będzie dużym wyrzeczeniem, ale okazało się, że przyniosło rewelacyjne skutki. Emocjonalnie rodzina zbliżyła się do siebie jak nigdy wcześniej. Szczęśliwsi, spokojniejsi i uwolnieni od nadmiaru dóbr materialnych, chętniej i głębiej angażowali się w życie rodzinne.

Można też posunąć się dalej i zdecydować na kroki… radykalne. Pewna para uczestnicząca w jednym z moich internetowych kursów zdecydowała, że chce przetestować nie jeden, a kilka różnych pomysłów biznesowych. Potrzebowali środków, by mieć wolną rękę i prawo do zmiany kierunku działania, podejmowania prób, które mogą zakończyć się niepowodzeniem, i zaczynania od nowa, nie martwiąc się, że w połowie skończą im się pieniądze. Po przeanalizowaniu domowych finansów uświadomili sobie, że wolność eksperymentowania z różnymi pomysłami w ich obecnym położeniu nie wchodzi w rachubę. Stworzyli więc plan działania, meble zapakowali do wynajętej przestrzeni magazynowej i z diabelnie drogiego Brooklynu przenieśli się do przyjaznego start-upom kraju w Ameryce Południowej, gdzie koszty życia stanowiły ułamek ich dotychczasowych wydatków. I choć może wydawać się, że takie posunięcie jest poniekąd ekstremalne, bezsprzecznie przyda ci się nieszablonowe myślenie, jeśli faktycznie chcesz uwolnić się od wymawiania się brakiem pieniędzy i realizować swoje marzenia.

Wyprzedaż.Bądź vintage i zorganizuj wyprzedaż. Tradycyjną (garażową) albo w internecie. Stron i portali, gdzie ludzie wystawiają przedmioty na sprzedaż, jest od groma. Pozbędziesz się nadmiaru rzeczy i uwolnisz środki. Na jednym z moich warsztatów poznałam kobietę, która była tak zdeterminowana, by wziąć w nim udział, że koszt wejściówki pokryła, sprzedawszy własną kanapę.

Stypendia i granty.Według badania dotyczącego federalnych dotacji dla studentów w USA (tzw. granty Pella), w samym tylko roku 2014 nie wykorzystano blisko 2,9 miliarda dolarów z rządowych programów stypendialnych9. Nadmienię, że to pożyczki bezzwrotne. Istnieje wiele różnych źródeł pozwalających uzyskać dotację, dofinansowanie, stypendium lub grant – musisz tylko to ogarnąć i włożyć wysiłek, by znaleźć rozwiązanie.

Jednym z bardziej inspirujących przykładów jest dla mnie Gabrielle McCormic. Odebrano jej stypendium sportowe po tym, jak na ostatnim roku studiów koszykarka zerwała ścięgno Achillesa. Rozczarowana, ale nadal zdeterminowana do działania, przekuła ból na źródło motywacji, by znaleźć nowy sposób finansowania swojej pasji.

Gabrielle zorientowała się, że nagrodę czy sponsoring można dostać za cokolwiek, od grania w gry komputerowe, przez malowanie ptaków czy noszenie szkieł kontaktowych, po stworzenie sobie kreacji na studniówkę z taśmy izolacyjnej. Jej działania przełożyły się na pozyskanie dofinansowań w łącznej wysokości 150 tysięcy dolarów! Skończyła studia bez długów i miała środki na opłacenie studiów doktoranckich. Gabrielle nadal się uczy, jednocześnie prowadząc firmę Scholarship Informer (Informator Stypendialny), by pomagać rodzicom i uczniom znajdować finansowanie bez uciekania się do pułapki pożyczek i długów. Warto trochę pogłówkować, aby znaleźć sposób, prawda?

Crowdfunding*.Platformy crowdfundingowe to nowe, świetne rozwiązanie, które zdobywa popularność na całym świecie. W USA Kickstarter, Indiegogo i GoFundMe to jedne z lepiej znanych stron łączących ludzi, którzy mają chęć okazać wsparcie i dofinansować przekonujące projekty firm czy indywidualnych osób. Zrób szybkie rozeznanie i poszukaj najlepszych stron finansowania społecznego w swoim kraju, a przekonasz się, że spektrum możliwości stale rośnie – od pożyczek koleżeńskich czy finansowania edukacji po inwestowanie w akcje i wiele, wiele innych.

I więcej.To nie czynniki zewnętrze powstrzymują cię przed działaniem. Nie brak pieniędzy, czasu, umiejętności. Wszystko tkwi w głowie. To gra z samym sobą, z własnym umysłem. Chodzi o to, by nie bać się wyrzeczeń i znaleźć w sobie siłę i motywację, aby kreatywnie i z pomysłem znaleźć lub stworzyć sposób, by dane wyzwanie ogarnąć.

WYMÓWKA 3: Nie wiem jak / nie wiem, od czego zacząć.

Nie będę się za bardzo rozwodzić nad tą wymówką, bo szczerze mówiąc, jest najzwyczajniej w świecie kiepska.

Żyjemy w niesłychanych czasach. Korzystając z całego dobra internetu, na wyciągnięcie ręki masz dostęp do wiedzy pozwalającej opanować podstawy każdego zagadnienia czy umiejętności, w przeważającej liczbie przypadków całkowicie za darmo, a na dodatek w komfortowych warunkach, bo w zaciszu własnego domu. W swojej książce Abundance (Obfitość) Peter Diamandis i Steven Kotler piszą: „Dzisiaj wojownik masajski z telefonem komórkowym ma większe możliwości komunikacji mobilnej niż prezydent Stanów Zjednoczonych 25 lat temu. A jeśli to smartfon z dostępem do internetu, ma też lepszy dostęp do informacji niż amerykański prezydent zaledwie 15 lat wstecz”.

Nieważne, czego chcesz się dowiedzieć czy nauczyć – istnieje potężna szansa, że odpowiedź na to pytanie już istnieje. Ktoś już opisał to w książce lub w sieci albo zawarł w jakiejś innej formie przekazu. Możesz się też tego nauczyć bezpośrednio od drugiej osoby dzięki lekcjom, wykładom, tutorialom, programom mentorskim, stażom i innym. A może rozwiązanie przyjdzie do ciebie podczas medytacji, modlitwy, podróży albo chwili olśnienia, które spadnie na ciebie pod prysznicem.

W obecnych czasach ograniczony dostęp do informacji nie stanowi już problemu. Kiedy się zdecydujesz i postanowisz zakasać rękawy, wykorzystaj każdy z pomysłów z tej książki, by przeć naprzód, aż dojdziesz do tego, jak swój cel ogarnąć.

Sztuka eliminowania wymówek oznacza uznanie bardzo istotnej prawdy: jesteś jedyną osobą, która może zrealizować lub zaprzepaścić własne marzenia.

 

ZWYKLI BOHATEROWIE

 

Wszystko da się ogarnąć.

Jak 23-letnia samotna matka po gimnazjum

zdołała zdać egzamin dojrzałości, zdobyć licencjat

i dostać się do szkoły prawniczej, jednocześnie

pracując na pełny etat jako dyrektor ds. komunikacji

w międzynarodowym banku.

Kiedy trafiłam na Marie, byłam 23-letnią matką bez ukończonej szkoły średniej. Córkę urodziłam jeszcze w liceum. Zanim jednak zaszłam w ciążę, trenowałam sport i świetnie szło mi pisanie, zapowiadałam się też na urodzonego przedsiębiorcę.

Narodziny dziecka zmusiły mnie, by wszelkie swoje plany i marzenia odłożyć na bok. Priorytetem stało się zapewnienie córce wszystkiego, czego potrzebowała, oraz umożliwienie jej jak najlepszego startu w życie. Kiedy rozstałam się z jej ojcem, miałam wybór: mogłam pogrążyć się w złości i żalu albo odpowiedzieć na wezwanie stłamszonego ducha przedsiębiorcy, którego wcześniej zamknęłam pod kluczem, by nie przeszkadzał mi w matczynych obowiązkach.

Dręczyło mnie to coraz mocniej, a ponieważ w internecie można znaleźć wszystko, wpisałam na chybił trafił hasło „w pogoni za marzeniami nierealnymi” i wśród wyników na jednym z pierwszych miejsc zobaczyłam film Marie Dream Big: 5Steps to Help You Chase Your Most ‘Unrealistic’ Dreams (Celuj wysoko: 5 kroków, które pomogą ci spełnić twoje najbardziej „nierealne” marzenia). Kliknęłam link. Już tylko kilka sekund dzieliło mnie od przełomu, który miał nastąpić.

Wszystko da się ogarnąć – ten koncept dał mi nadzieję, której tak bardzo mi brakowało. Dzięki Marie zdałam sobie sprawę, że jeśli wykonam pracę, mogę osiągnąć w życiu wszystko, czego zapragnę. W mojej rodzinie od dziesięcioleci podtrzymuje się tradycję ograniczających przekonań, a mnie aż świerzbiło, żeby się w końcu z tym rozprawić. Wiedziałam, iż jestem bystra, i chciałam dokończyć, co zaczęłam. Choć byłam już matką, moja dusza nie dopuszczała myśli, że miałabym dać się zaszufladkować jako rodzic i zrezygnować z innych aspiracji oraz części swojej osobowości.

Od czasu, gdy obejrzałam ten pierwszy film, zdałam egzamin dojrzałości i obroniłam licencjat z prawa. Teraz jestem samotną matką na studiach prawniczych II stopnia, a jednocześnie pracuję na pełny etat jako dyrektor ds. komunikacji w międzynarodowym banku.

Uczestniczę w ogólnoświatowym projekcie rozwoju liderów, zostałam też regionalnym kierownikiem utworzonego przez moją firmę krajowego programu na rzecz utrzymywania różnorodności i włączania pracowników o pochodzeniu afroamerykańskim w struktury banku.

Wszystko da się ogarnąć. Tak wiele kroków doprowadziło mnie do miejsca, w którym znajduję się TERAZ, jednak NADZIEJA zainspirowana przez film Marie była tym pierwszym. W chwili, gdy potrzebowałam tego najbardziej, przypomniała mi, że wszystko jest możliwe. Nie wyobrażam sobie, gdzie bym teraz była, gdybym tamtego dnia nie trafiła na Marie. Ale to nie ma już znaczenia. Jestem po prostu niezmiernie wdzięczna. Wszystko da się ogarnąć. Teraz sama codziennie przypominam o tym członkom mojego zespołu!

 

– Avelyn

Massachusetts

* Inaczej finansowanie społecznościowe – daje możliwość pozyskiwania środków na realizację różnych przedsięwzięć. Środki te są oferowane przez członków społeczności wirtualnych, którzy chcą wesprzeć pomysłodawcę (przyp. red.).

 

PRZYPISY

 

Rozdział 4

8 NYU Langone Health, Cost of Attendance, https://med.nyu.edu/education/md-degree/md-affordability-financial-aid/cost-attendance (dostęp: 19.01.2020).

9 M. Imam, $2.9 billion unused federal grant awards in last academic year, https://eu.usatoday.com/story/college/2015/01/20/29-billion-unused-federal-grant-awards-in-last-academic-year/37399897/ (dostęp: 19.01.2020).