Wydawca: Black Publishing Kategoria: Poradniki Język: polski

Wszystko co chciałabyś wiedzieć o seksie i o co wreszcie nie boisz się zapytać ebook

François Olivennes  

2 (3)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 293 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wszystko co chciałabyś wiedzieć o seksie i o co wreszcie nie boisz się zapytać - François Olivennes

„Niejednokrotnie zamykałam z trzaskiem różnego rodzaju specjalistyczne książki i poradniki, których lektura sprawiała, że początkowe podniecenie uginało się pod ciężarem długich opisów chorób wenerycznych i zagrożeń z nimi związanych.” – pisze Sophie Bramly.

Wszystko co chciałabyś wiedzieć o seksie i o co wreszcie nie boisz się zapytać to książka, która w prosty, bezpośredni i ciekawy sposób pokazuje rozwiązania konkretnych problemów. Bez akademickiego zadęcia i bez tabu.  Autorzy, François Olivennesowi i Sophie Bramly, poruszają takie tematy jak fetyszyzm, oziębłość, pornografia, BDSM, satyriaza, kluby swingersów, zabawki erotyczne, miłość osób starszych i wiele innych.  Udało się im stworzyć połączenie poradnika, książki popularnonaukowej oraz eseju na temat seksualności kobiet. Wszystko co chciałabyś... to książka skoncentrowana właśnie na kobietach, ich seksualności, oraz problemach, z jakimi borykają się we współczesnym świecie. Doskonale wypełnia lukę na rynku zorientowanym głównie na seksualność i potrzeby mężczyzn.

"O życiu seksualnym nie zawsze rozmawia się z seksuologami… Tym razem pojawiła się okazja, żeby zadać wszystkie przychodzące nam do głowy pytania ginekologowi-położnikowi – François Olivennesowi. Pigułka i libido, ból podczas stosunków i endometrioza, seksoholizm i masturbacja… Oto tematy, które postanowiły poruszyć kobiety." „Femme Actuelle”

"Wiecie, czym jest motyl Wenus, śpiączka erotyczna albo karezza? Autorzy mówią o seksie prosto i zrozumiale: książka, którą trzymacie w rękach, rozwieje wszelkie wasze wątpliwości. Ośmielone gwarancją anonimowości kobiety wreszcie piszą o tym, co im naprawdę leży na sercu." „Le Point”

Opinie o ebooku Wszystko co chciałabyś wiedzieć o seksie i o co wreszcie nie boisz się zapytać - François Olivennes

Fragment ebooka Wszystko co chciałabyś wiedzieć o seksie i o co wreszcie nie boisz się zapytać - François Olivennes

Wołowiec 2015

Wszelkie powielanie lub wykorzystanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż autoryzowane pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Tytuł oryginału francuskiego Tout ce que les femmes ont toujours voulu savoir sur le sexe… et enfin osé demander

Projekt okładki UAU Project

Projekt typograficzny Robert Oleś / d2d.pl

Fotografia na okładce © by Ljupco Smokovski / Fotolia

Copyright © by La Librairie Arthème Fayard, 2012

Copyright © for the Polish translation by Maria Zawadzka, 2015

Redakcja Joanna Mika-Orządała / d2d.pl

Korekta Anna Woś i Magdalena Kędzierska-Zaporowska / d2d.pl

Skład i redakcja techniczna Robert Oleś / d2d.pl

Skład wersji elektronicznej Janusz Oleś / d2d.pl

ISBN 978-83-8049-199-1

Black Publishing jest marką wydawniczą Wydawnictwa Czarne sp. z o.o. Wołowiec 11, 38-307 Sękowa

Zamiast wstępu

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że mogłabym rozmawiać z ginekologiem o swoim życiu seksualnym – i nie jestem w tym odosobniona.

Często zakładamy, że do obowiązków ginekologa należy jedynie zabieganie o dobre zdrowie pacjentek, a także, w niektórych przypadkach, zajmowanie się sprawami związanymi z ich płodnością. Niejednokrotnie zamykałam z trzaskiem różnego rodzaju specjalistyczne książki i poradniki, których lektura sprawiała, że początkowe podniecenie kapitulowało wobec długich opisów chorób wenerycznych i związanych z nimi zagrożeń.

W 2007 roku założyłam stronę SecondSexe.com, ponieważ chciałam w bezpośredni i konkretny sposób podjąć temat kobiecej seksualności we wszystkich jej przejawach. Częste rozmowy z profesorem François Olivennesem sprawiły, że postanowiłam umożliwić kobietom zadawanie pytań. Chciałam, żeby były to pytania dotyczące jak największej liczby problemów i wątpliwości – chodziło mi o sprawy natury medycznej, psychologicznej i praktycznej – do których odnosilibyśmy się, mając na uwadze fakt, że popęd seksualny i pożądanie są zwykle na tyle silne, że nie jest ich w stanie osłabić nawet troska o własne bezpieczeństwo. Miałam nadzieję, że wspólnymi siłami zdołamy usytuować medyczne aspekty życia seksualnego w odpowiednim kontekście. Celem podjętych przeze mnie działań było dostarczenie odbiorcom możliwie precyzyjnej i jasnej informacji oraz zwrócenie ich uwagi na pozytywne strony rozmaitych praktyk seksualnych. Taka perspektywa miała w założeniu stanowić przeciwwagę dla treści wielu stron internetowych o podobnej tematyce, gdzie przedstawia się opinie seksuologów, psychologów lub dziennikarzy – albo po prostu tworzy się fora dyskusyjne.

Dzięki temu, że daliśmy kobietom gwarancję anonimowości, mogły śmiało zadawać nurtujące je pytania.

François był (i nadal jest) tak miły, że zdecydował się codziennie rozwiewać wątpliwości naszych czytelniczek i naświetlać im medyczne aspekty interesujących je spraw.

Mimo że historia ginekologii i położnictwa sięga czasów Hipo­kratesa i Galena, medycyna dopiero w epoce renesansu zaczęła – ciągle jeszcze po omacku – zwracać uwagę na ciało kobiety. Co ciekawe, to Leonardo da Vinci jako pierwszy dostrzegł związek pomiędzy kobiecymi piersiami a łechtaczką. Jeszcze do niedawna pochwę uznawano za narząd bierny (sam Freud przez długi czas twierdził, że seksualność ma charakter fallocentryczny). To zaniedbanie, jakiego dopuściła się nauka, wydaje się tym bardziej zaskakujące, że w XVI wieku łechtaczkę znano lepiej niż w minionym stuleciu. W pewnych okresach doradzano nawet, by masować ją podczas aktu seksualnego – miało to zwiększać szanse na prokreację. Do XVIII wieku ani państwo, ani Kościół, ani medycyna nie występowały otwarcie przeciwko masturbacji (włącznie ze stymulacją łechtaczki), którą uznawano przede wszystkim za skuteczną metodę antykoncepcji i która stanowiła wówczas najbardziej rozpowszechnioną praktykę seksualną. Wszystko uległo zmianie kilkaset lat temu, gdy pewien angielski lekarz opublikował anonimowo traktat, w którym masturbacja została przedstawiona jako źródło wszystkich możliwych zagrożeń, czyhających zarówno na mężczyzn, jak i na kobiety, i prowadzących do utraty sił życiowych. We Francji nieco później podobne tezy rozpowszechniał szwajcarski lekarz doktor Tissot (musiały minąć trzy kolejne stulecia, by zauważono, że masturbacja nie prowadzi ani do głuchoty, ani do śmierci). Nie ulega wątpliwości, że Freud, definiujący orgazm łechtaczkowy jako dziecięce stadium rozwoju seksualnego, był jednym z tych, którzy odwrócili uwagę środowiska medycznego od badań nad łechtaczką.

Temat kobiecej seksualności do dziś pozostaje nie do końca zgłębiony. Obecnie tworzy się typologie kobiecych orgazmów – pochwowego, łechtaczkowego, „mokrego”… – a kobiety starają się odkryć drogę do każdego z nich, choć wszelkie tego typu rozróżnienia mają więcej wspólnego z fikcją niż z rzeczywistością. Ale to właśnie analogiczny podział pozwolił lekarzom pod koniec XIX wieku – jeszcze zanim powstał termin „seksuologia” – zrozumieć, co kieruje męskim pożądaniem.

Nauka, nie mając charakteru subiektywnego, ewoluuje wraz z rozwojem społeczeństwa i wraz z stawianymi przez nie pytaniami.

Ku naszej radości pytania zadawane przez internautki szybko pokazały, że wątpliwości (te związane z koniecznością „sprawdzenia się” w łóżku, z pożądaniem, z „udanymi” orgazmami i tak dalej) dręczą przede wszystkim młode kobiety.

Im kobieta jest starsza, tym mniej staje się podatna na wpływ mediów („Czy jesteś gotowa, by odnaleźć swój punkt G?”, „Dziesięć lekcji udanego seksu”, „Jak przeżywać wielokrotne orgazmy?”). Nie musi już niczego udowadniać, zyskuje większą swobodę i może sobie wreszcie pozwolić na takie współżycie, jakiego rzeczywiście pragnie.

Pytania zadawali nam także mężczyźni, którzy chcieli lepiej zrozumieć kobiecą seksualność. Powszechne przekonanie, że „mężczyźni myślą tylko o jednym”, a kobiety skupiają się wyłącznie na uczuciach, okazało się całkowicie nieprawdziwe. Zamiast tego wydaje się, że mamy dziś do czynienia z mężczyznami, którzy wcale nie są pewni siebie, nie zawsze mają ochotę na seks, a czasami nawet symulują podczas zbliżeń. Ostatnio byliśmy przecież świadkami głośnej sprawy: kobieta wytoczyła mężowi proces, ponieważ ten – jak twierdził, z powodu zmęczenia – nie wywiązywał się z obowiązków małżeńskich. Zmęczenie to utrzymywało się przez lata, aż w końcu żona poczuła, że musi się zwrócić z tym problemem do wymiaru sprawiedliwości – i wygrała!

Okazuje się, że kobiety są równie otwarte na seks co mężczyźni. Krok po kroku dążą do wyzwolenia i odrzucają przekazywane im przez pokolenia wzory, które zmuszały je do milczenia i uleg­łości. Choć nie chcielibyśmy wyciągać pochopnych wniosków, wydaje nam się, że kobiety, które mają już za sobą pytania w rodzaju: „kim jestem?” albo „jak chcę być postrzegana?”, a także te nie mniej ważne, na przykład o to, „czy chce mieć dziecko, a jeśli tak, to z kim?” – w efekcie mogą wreszcie skupić się na sobie. Ich intensywny rozwój pozwala przypuszczać, że im są starsze, tym większą przyjemność czerpią z seksu. Z wiekiem ich życie seksualne staje się pełniejsze, a one nabierają pewności siebie, są znacznie bardziej świadome, spokojne i spełnione. Mimo to niejednokrotnie byliśmy zaskoczeni, że do dziś tak silne pozostają różnego rodzaju mity i fałszywe przekonania (które niekiedy stają się przeszkodą na drodze do udanego życia seksualnego). Zauważamy też dojmujący brak kompetentnych rozmówców, z którymi kobiety mogłyby omawiać nurtujące je wątpliwości.

Opracowując nasze odpowiedzi, staraliśmy się z jednej strony przedstawiać medyczną stronę seksualności, a z drugiej wiele uwagi poświęciliśmy temu, by nie wyolbrzymiać zagrożeń wiążących się z poszczególnymi praktykami seksualnymi. Chcieliśmy też osadzić nasz przekaz w odpowiednim kontekście historycznym i kulturowym, żeby wzbogacić i rozszerzyć sposób patrzenia na wiele poruszanych tu kwestii. Z biegiem lat udało nam się stworzyć dość szczegółowy i pełny obraz seksualności współczesnych Francuzek. Zgromadziliśmy też bogaty materiał, który pozwoli kobietom poznać odpowiedzi na pytania, których dotąd nie miały śmiałości zadać.

Sophie Bramly

* * *

W momencie, gdy przyjąłem propozycję Sophie Bramly, stałem się nagle Dr. O., lekarzem tak samo niewidocznym jak pacjentki, które zwracają się do mnie za pośrednictwem strony SecondSexe.com. Dzięki temu zabiegowi musiałem zacząć się konfrontować z pytaniami, które nigdy nie padały w moim gabinecie. Działo się tak dlatego, że jestem mężczyzną, i dlatego że chodziło zwykle o tematy tabu, które trudno przełamać nawet w gabinecie lekarskim.

Nie spodziewałem się, że kobiety zadają sobie tak wiele różnego rodzaju pytań dotyczących własnej seksualności. Zastanawiając się nad swoją praktyką lekarską, doszedłem do wniosku, że problem seksualności jest w naszym zawodzie traktowany bardzo pobieżnie. Więcej: jest on zaledwie muśnięty. W gruncie rzeczy mówimy w tym kontekście jedynie o pożądaniu. Dlatego podczas udziału w tym projekcie wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Na przykład wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo kobiety niepokoją się o swój orgazm.

Odnoszę wrażenie, że dzięki pytaniom, z którymi się zetknąłem na stronie SecondSexe.com, prowadzę bardziej pogłębione rozmowy z moimi pacjentkami. Nie poprzestaję już teraz na pytaniach o częstotliwość stosunków – zamiast tego pytam je, czy są spełnione, czy udaje im się osiągnąć satysfakcję, a także staram się dawać im wskazówki, które mogłyby pomóc urozmaicić albo na nowo rozbudzić ich życie seksualne.

Początkowo sądziłem, że internautki będą się skupiały przede wszystkim na kwestiach technicznych czy nawet na zagadnieniach ściśle związanych z problematyką medyczną. Okazało się jednak, że napływające do nas pytania mają bardzo zróżnicowany charakter. Odpowiadaliśmy na nie we dwoje, starając się przyjąć zarówno perspektywę właściwą mężczyznom, jak i perspektywę typowo kobiecą. Ja kładłem nacisk przede wszystkim na te zagadnienia, które dotyczą „mechaniki ciała”, uniwersalnej w przypadku wszystkich kobiet. Z kolei Sophie zajęła się problemem kobiecej psychiki, koncentrując się na sposobach, które pozwalają podtrzymać popęd seksualny. Dzięki takiemu modelowi pracy mogliśmy przygotować zbiór odpowiedzi, w których na pierwszy plan wysunął się czynnik ludzki, a nie kwestie o charakterze czysto technicznym. W literaturze przedmiotu takie ujęcie należy do rzadkości.

Kiedy zrozumieliśmy, że powstały w ten sposób zbiór stanowi odzwierciedlenie tego, co interesuje kobiety w kontekście ich ciała, pożądania i przyjemności, postanowiliśmy wydać książkę, w której przedstawimy najczęściej poruszane problemy. Naszym celem było dostarczenie odpowiedzi na pytania zadawane przez wszystkie kobiety, niezależnie od ich wieku. Odpowiedzi te dotyczą niejednokrotnie medycznych aspektów seksualności. Staraliśmy się, by sposób, w jaki je formułowaliśmy, nie zdławił płomienia pożądania, który dał im początek. Przeciwnie – usiłowaliśmy ten płomień podsycić.

Profesor François Olivennes

A

Afrodyzjaki

Czy mięta pieprzowa może mieć wpływ na orgazm?

Tego rodzaju metody kojarzą się ze starymi babcinymi sztuczkami! Rzeczywiście, niektóre kobiety twierdzą, że mydło z dodatkiem mięty pieprzowej pogłębia ich orgazm dzięki swoim właściwościom odświeżającym, ściągającym i tonizującym. Jeżeli chce się pani o tym przekonać i wypróbować tę metodę, najlepiej wybrać produkt naturalny, który nie zawiera składników chemicznych ani sztucznych substancji zapachowych.

Czy cynamon może zwiększyć libido?

W biblijnej Księdze Przysłów pojawia się wzmianka o kobiecie, która wyperfumowała swoje łoże, żeby zwabić kochanka: „Kilimem swe łoże wysłałam, kobiercem wzorzystym z Egiptu, swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem. Chodź, pijmy rozkosz do rana, miłością się cieszmy”[1].

Już w czasach starożytnych uważano, że cynamon pobudza popęd płciowy – wiązało się to niewątpliwie z faktem, że była to przyprawa rzadka i droga, co samo w sobie może stanowić czynnik pogłębiający przyjemność.

Jak wiadomo, wiara czyni cuda. Niektóre kobiety decydują się nawet na skrapianie swoich narządów płciowych cynamonowym olejkiem eterycznym. Ponieważ jednak olejków eterycznych należy używać w sposób oszczędny i ostrożny, nie możemy zachęcać do wypróbowania tej metody.

Jeżeli zapach cynamonu sprawia pani przyjemność, jeżeli kojarzy się on pani z magią Orientu, proszę się nie wahać i sięgnąć po niego, żeby pobudzić swoje zmysły. Można w tym celu wykorzystać na przykład świeczki o zapachu cynamonu.

Nie ulega wątpliwości, że na nasze libido korzystnie wpływa wszystko, co wywołuje w nas uczucie zadowolenia.

Czym jest dzięgiel chiński?

Po łacinie jego nazwa brzmi Angelica sinensis, a w języku chińskim Dang Gui (co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „przyciągać” albo „sprowadzać” ). Dzięgiel chiński jest od wieków używany przez mieszkanki Państwa Środka. Przypuszcza się, że „sprowadza” on miesiączkę, reguluje cykl menstruacyjny, łagodzi ból miesiączkowy i przedmiesiączkowy, a także ogranicza uderzenia ciepła towarzyszące menopauzie.

Uważa się również, że dzięgiel chiński pobudza libido – zarówno w sytuacjach, w których nie występuje popęd płciowy (anafrodyzja), jak i wtedy, gdy trudności dotyczą osiągnięcia orgazmu.

Na tym nie kończy się lista zalet dzięglu chińskiego. Rzekomo pozwala on też łagodzić zmiany nastroju, drażliwość i nerwowość, łagodzi stany depresyjne, problemy z koncentracją, zmęczenie. Nie znamy jednak żadnych badań naukowych, które pozwoliłyby potwierdzić prawdziwość przypisywanych tej roślinie właściwości.

Dzięgla chińskiego nie należy stosować przed osiągnięciem dojrzałości płciowej, nie powinny też po niego sięgać kobiety w ciąży i matki karmiące. Przeciwwskazaniem są także mięśniak macicy i obfite krwawienia menstruacyjne.

Czy istnieją afrodyzjaki naprawdę skuteczne? A jeśli tak, to proszę podać ich nazwę.

We wszystkich kulturach i we wszystkich epokach pewne rośliny i pokarmy uznawano za afrodyzjaki.

W Kamerunie uważa się, że johimbina, pochodząca z kory drzewa o nazwie johimba, pomaga w walce z zaburzeniami erekcji. Oprócz tego johimbina jest też składnikiem niektórych leków, przeciwwskazanych w przypadku niewydolności nerek i chorób serca. Egipcjanie przypisywali szczególne właściwości granatowi, Aztekowie – czekoladzie (o której markiza de Sévigné mawiała: „Rozpala w nas niespodziewaną gorączkę”), Arabowie za afrodyzjak uznawali imbir, Grecy – cząber, określany też mianem „zioła satyrów”, zaś Persowie sięgali po kawior. Juliusz Cezar przed wizytą u Kleopatry lubił jadać goździki, z kolei ona perfumowała się kardamonem, żeby rozbudzić pożądanie Marka Antoniusza. Chinki wolą w tym celu wykorzystywać żeń-szeń albo wspomniany już dzięgiel. Naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin opublikowali niedawno wyniki badań poświęconych właściwościom arbuza, który rzekomo obfituje w cytrulinę, aminokwas sprzyjający wydzielaniu pewnych hormonów i poszerzaniu naczyń krwionośnych – wywołując tym samym efekt zbliżony do Viagry (choć mniej intensywny).

W Europie na naszych talerzach lądowały niezliczone pokarmy, które miały rzekomo pobudzać libido: ostrygi (o wysokiej zawartości cynku), musztarda, czosnek, cebula (dawniej zupę cebulową podawano pannom młodym wieczorem w dniu ich ślubu), seler, trufle, jaja, karczochy, szparagi, pory, lukrecja, lawenda, dynia i wiele innych pyszności. Nie ulega wątpliwości, że zdrowe odżywianie ma bardzo pozytywny wpływ na popęd seksualny.

W sex shopach sprzedaje się też majkę lekarską[2], znanego od starożytności owada wytwarzającego kantarydynę – substancję aktywną, która jest jednak na tyle niebezpieczna, że nie należy jej stosować. W miejscach tego typu można także kupić żeń-szeń, mleczko pszczele i tym podobne.

Niektórzy lekarze, w tym seksuolog Jacques Waynberg, uważają, że mężczyźni i kobiety potrzebują testosteronu w takim samym stopniu. Wyciąg z niektórych roślin może w bezpośredni sposób podwyższać poziom tego hormonu. Tonga tali, czyli Eurycoma longifolia, chrysin (związek obecny w wielu różnych roślinach), świerzbiec właściwy czyli Mucuna pruriens, a także pokrzywa zwyczajna – to tylko niektóre spośród roślin, którym przypisuje się właściwości lecznicze.

Na razie jednak nie przeprowadzono badań, które pozwoliłyby dowieść ponad wszelką wątpliwość, że dana roślina czy dany produkt spożywczy rzeczywiście wzmaga popęd seksualny. Nie ma też wskazówek, w jaki sposób powinno się te produkty przyjmować, żeby zmaksymalizować ich działanie. Na przykład czekoladę, jeżeli miałaby rzeczywiście pobudzić nasze libido, należałoby pochłaniać w ogromnych ilościach. Trzeba by jej zjadać tyle, że najprawdopodobniej zamiast seksu mielibyśmy ochotę tylko na jedno: na odpoczynek i niczym niezakłócone trawienie…

Anejakulacja

Czym jest anejakulacja?

Anejakulacja to brak wytrysku podczas orgazmu. Wbrew powszechnemu przekonaniu wytrysk nie musi się ściśle wiązać z orgazmem. Mężczyzna, który nie ma wytrysków, nie jest zatem oziębły, potrafi odczuwać podniecenie i pożądać swojej partnerki – choć ta mogłaby niesłusznie odebrać brak wytrysku jako zniewagę.

Rzadko się zdarza, by anejakulacja miała podłoże fizjologiczne: zwykle stanowi ona wynik blokady psychicznej o charakterze pełnym, częściowym (mężczyzna ma wytrysk, kiedy się masturbuje) lub koitalnym. W każdym z tych przypadków należy ustalić, czy partnerzy odczuwają w związku z tym zaburzeniem frustrację.

Nie należy mylić anejakulacji z wytryskiem wstecznym, w przypadku którego sperma zamiast do cewki moczowej zostaje uwolniona do pęcherza moczowego. Dzieje się tak na skutek złego funkcjonowania zwieracza pęcherza (co z kolei ma zwykle związek z przebytą interwencją chirurgiczną albo, w niektórych przypadkach, z cukrzycą).

Mój partner ma erekcje, ale nigdy nie dochodzi do wytrysku. Jak temu zaradzić?

Anejakulacja jest rzadkim zaburzeniem. Jeżeli pani partner ma orgazmy, ale nie następuje wówczas uwolnienie spermy, powinien się skonsultować z urologiem. Na skutek niektórych chorób sperma kieruje się do pęcherza moczowego: mówimy w tym przypadku o wytrysku wstecznym, który jednak nie występuje zbyt często. Jeżeli natomiast nie pojawia się ani orgazm, ani wytrysk, problem ma najczęściej podłoże psychiczne. Czasem blokadę wywołują u mężczyzn obawy o to, że ich partnerka zajdzie w ciążę. Nie mam wystarczającej liczby danych, by stwierdzić, czy w opisywanym przez panią przypadku chodzi o blokadę o charakterze psychicznym czy fizjologicznym. Istotna byłaby też informacja, czy pani partnerowi po raz pierwszy zdarza się to z panią, czy problem ten pojawiał się także w przypadku kontaktów z innymi partnerkami. Z pewnością warto się zwrócić do seksuologa albo do psychologa, który zajmuje się zaburzeniami tego typu.

Antykoncepcja

Mam wrażenie, że kiedy biorę pigułki, moje libido jest inne, niż kiedy ich nie biorę: odczuwam mniejsze podniecenie i mam mniej nawilżoną pochwę. Czy to możliwe?

Rzeczywiście, tabletki antykoncepcyjne mogą się stać przyczyną zmniejszenia popędu i słabszego nawilżenia pochwy. Dotyczy to przede wszystkim pigułek o niskiej dawce estrogenów. Pani komfort podczas stosunku mogą zdecydowanie poprawić lubrykanty. Nie rozwiążą one jednak problemu niskiego libido.

Wpływ pigułek na popęd bywa na tyle silny, że kobiety, które rezygnują z nich na rzecz spirali (oraz innych metod antykoncepcji), mają często poczucie, że na nowo odkrywają seks.

Proszę porozmawiać o tym ze swoim ginekologiem. Zapisze on pani pigułki o wyższej zawartości estrogenów lub zaproponuje inne metody antykoncepcji.

Kiedy przyszło na świat moje ostatnie dziecko, zdecydowałam się na spiralę antykoncepcyjną. Wcześniej stosowałam pigułki. Od kiedy je odstawiłam, mam znacznie większy „apetyt” na seks. Mogłabym się kochać codziennie, poza tym łatwiej osiągam orgazm. Czy powodem tego stanu rzeczy może być zmiana metody antykoncepcji?

Zmiana metody antykoncepcji z całą pewnością mogła wpłynąć na stopień nawilżenia pani pochwy, a także na popęd seksualny. W tym przypadku należy jednak zawsze brać pod uwagę także czynniki psychiczne. Pisze pani o ostatnim dziecku. Możliwe, że odkąd zamknęła pani etap „rozrodczy”, w nieco większym stopniu skoncentrowała się pani na roli kobiety i na związanych z tym przyjemnościach.

Od dwóch lat uprawiamy z moim narzeczonym seks bez zabezpieczenia. Nie chcemy mieć dzieci, więc mój narzeczony wyjmuje penisa z pochwy przed wytryskiem. Nigdy nie zaszłam w ciążę. Czy to oznacza, że jestem bezpłodna?

Nie można tego określić mianem bezpłodności! To termin, którego często używa się w niewłaściwym znaczeniu: bezpłodność to trwała niezdolność do poczęcia dziecka, natomiast niepłodność to stan, w którym nie można zajść w ciążę.

Choć tej „metody” antykoncepcji nie uważa się już dzisiaj za wystarczająco skuteczną, to naturalne, że stosując ją, nie zaszła pani w ciążę. Nie jest ona skuteczna w stu procentach, ponieważ podczas stosunku, jeszcze przed ściśle rozumianym wytryskiem z członka uwalnia się pewna ilość spermy – czasem mężczyzna nawet tego nie czuje. Ta ilość może się okazać wystarczająca do zapłodnienia. Powinna pani skonsultować się z ginekologiem, który zapisałby pani odpowiednią antykoncepcję i udzielił wszystkich niezbędnych informacji na jej temat. Dzięki temu będzie pani mogła odbywać „pełne” stosunki, które być może okażą się dla państwa dodatkowym źródłem przyjemności. Jeśli chodzi o pytanie o płodność, warto je sobie zadać dopiero w momencie, w którym planuje się dziecko, ale mimo współżycia nie udaje się zajść w ciążę. W takim wypadku należy się skonsultować ze specjalistą.

Kilkukrotnie przyjęłam pigułkę. Czym to grozi?

Jeżeli chce pani przez to powiedzieć, że niechcący zażyła pani pigułkę antykoncepcyjną kilka razy w ciągu jednego dnia, nic szczególnego pani nie grozi. Mogą ewentualnie wystąpić mdłości (ze względu na chwilowy wzrost poziomu hormonów żeńskich) oraz lekkie opóźnienie kolejnej miesiączki.

Jeżeli pyta pani o to, czy może przyjąć kilka pigułek jednego dnia, bo zapomniała pani zażyć ich wcześniej, radzilibyśmy raczej poprosić ginekologa o zapisanie tak zwanej „pigułki po”[3] lub innej formy antykoncepcji doraźnej, która z pewnością okaże się w tym przypadku zdecydowanie skuteczniejsza.

Jeśli natomiast interesuje panią to, czy przyjmowanie pigułek wiąże się z zagrożeniami, nie dowiedziono ryzyka żadnych szczególnych komplikacji – oczywiście z wyjątkiem dobrze znanych przeciwwskazań. Antykoncepcji tego typu nie należy stosować w przypadku nadciśnienia bądź palenia papierosów, ponieważ czynniki te stanowią potencjalną przyczynę komplikacji zakrzepowo-zatorowych (czyli powstawania skrzepów). Nieustannie toczy się debata dotycząca tego, czy pigułki antykoncepcyjne zwiększają w minimalny sposób ryzyko zachorowania na raka piersi. Wyniki badań są w tym przypadku niejednoznaczne i wydają się optymistyczne. Należy jednak pamiętać, że nowsze pigułki (określane mianem pigułek czwartej generacji) zwiększają ryzyko wystąpienia choroby zakrzepowo-zatorowej.

Wielokrotnie przyjmowałam pigułkę „po”, obawiając się, że nie zadziała. Mimo to nigdy nie zaszłam w ciążę. Czy to oznacza, że jestem bezpłodna?

Dni płodne przypadają zwykle między dziesiątym a szesnastym dniem cyklu. Podczas pierwszych siedmiu dni właściwie nie istnieje żadne ryzyko, o ile pani cykle są regularne, a miesiączki normalne. Skuteczność pigułki „po” zależy od dnia, w którym została przyjęta (dziewięćdziesiąt pięć procent skuteczności pierwszego dnia po stosunku, osiemdziesiąt pięć procent drugiego i pięćdziesiąt osiem procent trzeciego). Jeżeli chodzi o pani obawy o bezpłodność, nie ma sensu stawiać jakichkolwiek diagnoz, zanim pani i partner nie zdecydujecie się na dziecko. Nie powinna się pani martwić, że środek służący zapobieganiu ciąży okazał się skuteczny! Kiedy już zacznie pani planować dziecko, będzie pani mogła zwrócić się do specjalisty i rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości. Proszę też pamiętać, że płodność u kobiety obniża się po trzydziestym siódmym roku życia.

Czy mogę stosować spiralę antykoncepcyjną, jeżeli nie miałam jeszcze dzieci?

Przez długi czas stosowanie spirali antykoncepcyjnej, czyli wkładki domacicznej, zalecano wyłącznie kobietom, które mają już za sobą ciążę. Dziś jednak nie mamy wątpliwości, że taką metodę może stosować także młoda dziewczyna, która nigdy nie przeżyła porodu. Stosowanie wkładki wiąże się z ryzykiem wystąpienia infekcji dróg rodnych, w szczególności zapalenia jajowodu, które może prowadzić do bezpłodności. Właśnie dlatego często zalecano spiralę wyłącznie kobietom, które już urodziły dzieci. Kiedy nosi się wkładkę domaciczną, należy zachować czujność i zwracać uwagę na wszelkie objawy, które mogłyby wskazywać na pojawienie się zakażenia (nietypowe upławy, gorączka, bóle miednicy). Jeżeli takie objawy się pojawiają, trzeba natychmiast udać się do lekarza.

Ginekolodzy nie proponują zwykle wkładki domacicznej jako pierwszego środka antykoncepcyjnego, ale proszę się nie wahać i śmiało ich o to pytać. Warto też pamiętać, że zakłada ją i zdejmuje właśnie ginekolog. Należy ją wymieniać co cztery–pięć lat. Konieczna jest też coroczna kontrola, która potwierdzi, że wkładka jest prawidłowo umiejscowiona.

Czy mogę zajść w ciążę, jeżeli będę uprawiała seks bez zabezpieczenia podczas miesiączki?

Wiele kobiet sądzi, że w czasie menstruacji zajście w ciążę jest niemożliwe, ale to mit, który trzeba raz na zawsze obalić, bo staje się on niekiedy przyczyną „wpadek”. Plemniki mogą przetrwać w narządach rodnych kobiety do pięciu dni, a jeżeli do stosunku doszło pod koniec miesiączki, która trwa czasem do siedmiu dni, teoretycznie istnieje możliwość zajścia w ciążę – choć zdarza się to rzadko. Szanse na ciążę są bliskie zeru tylko w ciągu pierwszych pięciu dni cyklu.

Podczas stosunku czuję swoją spiralę antykoncepcyjną. Jak rozwiązać ten problem?

Zazwyczaj to mężczyźni skarżą się na to, że w czubek penisa kłują ich nitki wkładki domacicznej (które służą do jej wyjmowania), jeżeli zostały przez ginekologa zanadto skrócone. Z medycznego punktu widzenia nie jest możliwe, żeby „czuła” pani prawidłowo umiejscowioną wkładkę. Mogła się ona natomiast przemieścić – w takim wypadku należy się skonsultować ze specjalistą.

Co zrobić w sytuacji, gdy prezerwatywa utknęła w mojej pochwie?

Wystarczy wsunąć palec do pochwy i zacząć metodycznie szukać prezerwatywy, a następnie spróbować chwycić palcem jej brzeg albo złapać dwoma palcami. Czasem, jeżeli siądzie się w kucki, da się wsunąć palce nieco głębiej. Jeżeli mimo to nie może pani wyjąć prezerwatywy, proszę śmiało odwiedzić ginekologa: nie ma się czego wstydzić, to dla niego żadna nowość! Nie należy pozostawiać prezerwatywy w pochwie przez okres dłuższy niż doba, bo istnieje ryzyko zakażenia.

W jaki sposób powinnam dobrać najbardziej odpowiednią dla siebie metodę antykoncepcji? Pigułka obniża moje libido, nie mam też ochoty używać spirali. Czy istnieje jakaś inna metoda, która nie wpłynęłaby niekorzystnie na mój popęd?

Najlepiej w tym przypadku zgłosić się do ginekologa. Proszę go poinformować, że przy próbach stosowania pigułki doszło do obniżenia popędu płciowego. Istnieją inne rozwiązania i któreś z nich na pewno okaże się odpowiednie dla pani.

Wpływ pigułki na popęd płciowy wiąże się z ilością zawartych w niej estrogenów, różną w zależności od rodzaju pigułek. Ginekolog powinien się orientować w różnicach pomiędzy poszczególnymi typami pigułek i w oparciu o tę wiedzę zaproponować pani najlepsze rozwiązanie. Ponieważ kobiety rzadko i dość niechętnie rozmawiają z lekarzem o swoim libido, ­niektórzy z nich nie do końca zdają sobie sprawę z tego problemu.

Czy istnieje antykoncepcja dla mężczyzn? Zawsze kiedy kocham się z partnerką, mam obawy, że jej silne pragnienie posiadania dziecka skłoni ją do podjęcia pewnych decyzji, na które nie będę miał wpływu.

Amerykańskie czasopismo „Wired” opublikowało w 2011 roku artykuł poświęcony metodzie antykoncepcji dla mężczyzn, określanej jako RISUG (Reversible Inhibition of Sperm Under Guidance) – w założeniu mniej uciążliwej niż środki przeznaczone dla kobiet: dwa zastrzyki miały gwarantować dziesięć lat bezpłodności. Ponadto tę decyzję można podobno w każdej chwili cofnąć. Te doniesienia przeszły jednak bez echa zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych krajach.

Metodę RISUG opracował naukowiec z Indii. Polega ona na zneutralizowaniu milionów plemników podczas ich niepohamowanego pędu ku komórce jajowej. Jak dotąd wyniki okazują się w stu procentach satysfakcjonujące, choć odpowiednich danych dotyczących między innymi odwracalności tej metody nie potwierdziły jeszcze ani europejskie, ani amerykańskie instytucje medyczne.

Czy wynika to z faktu, że mężczyźni obawiają się zastrzyku w mosznę? A może chodzi tak naprawdę o to, że firmom farmaceutycznym nie opłaca się wprowadzać na rynek produktu, który wystarczy stosować dwa razy w ciągu dziesięciu lat – w przeciwieństwie do pigułek, które kobieta musi w tym samym czasie zażyć 2520 razy?

Dziwi nas natomiast pański brak zaufania do partnerki. Proszę z nią o tym porozmawiać i przeciąć ten wrzód, który może mieć negatywny wpływ na jakość państwa orgazmów i na równowagę w państwa związku.

B

Ból

Mam dwadzieścia cztery lata i podczas seksu zamiast przyjemności odczuwam głównie ból. Czy to z czasem minie, czy powinnam się skonsultować z ginekologiem albo seksuologiem?

Szwedzcy naukowcy ustalili, że 9,3 procent kobiet doświadcza bólu podczas stosunku (określanego mianem dyspareunii). U młodych kobiet zdarza się to znacznie częściej.

Często wystarczającym rozwiązaniem okazuje się dobre nawilżenie: pani partner powinien zadbać o dłuższą grę wstępną, może też pani zacząć używać lubrykantu (albo stosować obie te metody jednocześnie). Niektóre pozycje okazują się często mniej bolesne od innych. Należy do nich tak zwana „łyżeczka” (oboje kładziecie się na boku, partner za panią). Jeżeli mimo zastosowania tych rozwiązań ból nie ustąpi, powinna się pani skonsultować z ginekologiem, bo im bardziej będzie się pani obawiała bólu, tym może się on stawać dotkliwszy.

Zanim pójdzie pani do lekarza, proszę spróbować określić, na jaki typ dyspareunii pani cierpi: czy chodzi o ból przy wprowadzaniu penisa do pochwy (podczas penetracji), czy raczej o ból o głębszym umiejscowieniu. Takie informacje pomogą lekarzowi postawić diagnozę.

Niepokoi mnie, że od pewnego czasu po każdym stosunku odczuwam ból pochwy.

Trzeba najpierw ustalić, o jaki rodzaj bólu chodzi. Jeśli ból pojawia się podczas stosunku i wiąże się z penetracją, powodem jest zapewne słabe nawilżenie pochwy lub jakiś rodzaj infekcji. Jeżeli natomiast jest to głębszy ból, który odczuwa pani tylko w niektórych pozycjach seksualnych, należałoby go raczej wiązać z chorobami narządów wewnętrznych (torbiel jajnika, endometrioza i tak dalej). Jeżeli dolegliwości występują po stosunku, powinny zostać dokładnie nazwane oraz umiejscowione. Najlepiej, żeby skonsultowała się pani ze swoim ginekologiem, który będzie mógł panią zbadać.

Miesiąc temu odbyłam swój pierwszy stosunek. Odczuwałam duży ból, nadal zresztą nie potrafię czerpać przyjemności z seksu. Co robić?

Ból podczas pierwszego stosunku występuje często na skutek przerwania błony dziewiczej i nie ma żadnego wpływu na późniejsze życie seksualne. Wyjątek stanowią niezwykle rzadkie przypadki, w których defloracja okazuje się niemożliwa – konieczna jest wtedy konsultacja z ginekologiem. Jeśli chodzi o czerpanie przyjemności z seksu, warto mieć świadomość, że niektóre kobiety doświadczają jej czasem dopiero po wielu latach. Proszę zachować cierpliwość… z pewnością warto. Powinna pani dobrze poznać własne ciało, określić, które pieszczoty najbardziej pani odpowiadają. Podobnie jak dziecko potrzebuje czasu, żeby nauczyć się chodzić, tak też dorosły ­potrzebuje czasu – i praktyki – żeby zrozumieć mechanikę własnej przyjemności, która zresztą może się zmieniać z biegiem lat.

Przeżywa pani teraz wspaniały okres, któremu powinna pani poświęcić jak najwięcej uwagi. Proszę zachować cierpliwość, a radosne przeżycia niepostrzeżenie staną się jeszcze bardziej intensywne.

Reszta tekstu dostępna w regularniej sprzedaży.

Przypisy

[1]Księga Przysłów 7 : 16–18, Biblia Tysiąclecia (wszystkie przypisy pochodzą od tłumaczki).

[2] Chrząszcz, którego określa się też mianem kantarydy lub pryszczela lekarskiego.

[3] Chodzi o antykoncepcję doraźną, określaną też mianem „pigułki po stosunku”, „pigułki następnego dnia” (morning after pill).

BLACK PUBLISHING

Wołowiec 11, 38-307 Sękowa

Redakcja: redakcja@blackpublishing.pl

Sekretariat: ul. Kołłątaja 14, III p., 38­-300 Gorlice

tel. +48 18 353 58 93, fax +48 18 352 04 75

sekretariat@blackpublishing.pl

Promocja: magdalena@blackpublishing.pl

Marketing: honorata@czarne.com.pl

Dział sprzedaży: sprzedaz@blackpublishing.pl

Skład: D2D.PL

ul. Sienkiewicza 9/14, 30­-033 Kraków, tel. +48 12 432 08 52

e­-mail: info@d2d.pl

Wołowiec 2015

Wydanie I